Oto romans dla każdej Swiftie – mrugnięcie okiem do prawdziwych fanów.
RoseMarie Spring to ikona. Supergwiazda popu, kobieta sukcesu, idolka milionów.
Tylko że ostatnio pewien raper zmieszał ją z błotem, a ukochany mężczyzna złamał serce.
Rose zostały trzy miesiące do premiery nowego albumu, a ona wciąż nie napisała nawet jednego utworu.
Jej zdesperowany menadżer wpada na pomysł – kontaktuje się z agentką swojego sportowego idola, futbolisty Tylera Kellera, który niedawno wrócił na boisko po ciężkiej kontuzji i w nowym zespole potrzebuje dobrego PR-u.
Plan jest prosty: Tyler ma zabrać RoseMarie na kilka randek, by dać jej upragnioną inspirację. Niestety, wszystko niemal od razu legło w gruzach… a przynajmniej tak się wydaje. Bo RoseMarie postanawia napisać do Tylera z inną ofertą: ten opowie jej historię swojej nieszczęśliwej miłości, a ona wyciągnie z niej materiał na piosenkę.
Żadne z nich nie wie, że będzie to początek współpracy, która przyniesie coś więcej niż kolejny singiel o złamanym sercu…
To będzie historia o zniszczonej reputacji, słodkiej zemście i prawdziwej miłości.
Na początek drobny przytyk, który być może leży po stronie wydawnictwa a nie autorki, ale 'miejsce na twoją playlistę' mnie rozbawiło. Skojarzyło mi się z takimi książeczkami w stylu 'Mój Dziennik' które kupowało się za młodu w Biedronce.
Trochę nie wiem, dla kogo ta książka jest. Wątpię, żeby ludzie niezaznajomieni z twórczością TS byli nią wielce zainteresowani, bo to historia jakich wiele. Natomiast każdy 'fan', któremu nie przeszkadza że ktoś wydał zwyczajnego fanfika w którym sprowadza postać Swift do dość płytkiej dziewczyny, która chodzi na randki 'dla inspiracji' i pisze tylko o swoich byłych - nie powinien się tak nazywać. Fanfiki o prawdziwych ludziach to osobny i skomplikowany temat, na który nie będę się tutaj wypowiadać, ale wydawanie ich jako książkę - za pieniądze - to osobny temat. Fanfiki były i będą wydawane; myślę, że dużo osób jest już świadomych, że np. '50 Twarzy Grey'a' zaczynało jako fanfik. Różnica jest taka, że kiedy zostało wydane, w żadnym stopniu nie przypominało już 'Zmierzchu'. 'Your Endgame' nie stoi samo. Stoi wyłącznie Taylor Swift. To nie jest 'książka z mrugnięciem okiem dla fanów'. To jest uderzenie pięścią w twarz. RoseMarie nie jest wzorowana TS - to JEST Taylor Swift. Od wyglądu do prawie całej jej kariery. Tytuły jej piosenek i albumów to zwyczajnie przekręcanie tytułów Swift. W książce pojawia się nawet fragment gdzie bohaterowie śpiewają piosenkę, która jest wyraźnym luźnym przełożeniem 'End Game' na polski ('endgame' jest przetłumaczone jako 'zakończenie gry' btw, więc nie są to wyżyny kreatywności czy nawet poprawności językowej). Czerpanie realnego zysku z pisania fikcyjnych historii o prawdziwych, żyjących wciąż ludziach moim zdaniem jest co najmniej moralnie wątpliwe. Nie uważam, żeby autorka miała w tym faktycznie złe zamiary, ani nie mówię, że 'leci na kasę' (bo po jej postach na Instagramie widać, że włożyła w książkę dużo pasji). Wielka tylko szkoda, że najwyraźniej brakuje jej ambicji by wybić się ponad ten poziom i stworzyć coś, gdzie odpowiednik Travisa Kelce nie nazywałby się 'Tyler Keller'. Trochę mi szkoda, że debiut tej autorki wygląda w ten sposób. Napisała książkę, ale nie jest jej. To książka Taylor Swift.
Tragicznie napisane, styl miernych wattpadowych wypocin. Wypowiedzi i rozmowy nienaturalne, postacie płaskie jak kartka papieru - większość ma nadaną jedną cechę i przez jej pryzmat są przedstawiani przez cały tekst.
Główna bohaterka nieznośna, infantylna, dodatkowo zmienia humory w takim tempie, że sprawia wrażenie cierpiącej na zaburzenia nastroju. Sama świetnie opisuje swoją kreację w jednej ze scen, rozważając zachowanie swoje i mężczyzny "może właśnie tacy byliśmy - nielogiczni, nieprzewidywalni, humorzaści". " Prawdopodobnie byłam najgłupszą osobą na świecie (.. wyciągnięte oczywiście z kontekstu)" też wspaniale pasuje do jej zachowania.
Główny bohater nie lepszy, podobna huśtawka emocjonalna. Także serwuje w jednym ze swoich wewnętrznych monologów refleksję idealnie pasującą do podsumowania jego osoby - "Czas na terapię, choleryku". Wpada w ataki furii, po chwili jego nastrój się zmienia i dziwi się, że po wcześniejszym wybuchu kobieta nie chce od razu przejść z nim do wspólnego żartowania.
Sam związek głównej pary toksyczny, nie ma raczej komu kibicować. Oboje równie niezdecydowani, sami nie wiedzą czego chcą a mają pretensje do drugiej połowy, że zachowuje się w taki sam sposób.
Zakończenie słabe, brak porządnego punktu kulminacynego, cała historia monotonna - kłócą się, jest lepiej, kłócą się, jest lepiej, kłócą się i tak w kółko. Całość kończy się w momencie kiedy akurat jest lepiej.
Dużo postaci męskich zachowujących się w przemocowy sposób. Sam Tyler rozmyśla o tym jak to miło dominować nad kobietą, dodatkowo serwuje smaczki w stylu "Nie mogłem postąpić inaczej - szantażowanie jej było jedynym rozwiązaniem".
A to wszystko nie wspominając nawet o tym, że książka jest koloryzowaną historią związku Taylor Swift i Travisa Kelce, ilość nawiązań jest wręcz obrzydliwa. Jako fanka piosenkarki znalazłam 47(!!) elementów zaczerpniętych z jej życia, od bardziej - Revenge Tour zamiast reputation Tour, tytuł i estetyka planowanego albumu "Kochanek", spotykanie się z członkiem zespołu One Direction, wersy tworzonych przez Rosemary piosenek, pomysł i wygląd Eras Tour - do mniej oczywistych, ale dalej widocznych dla wiernego fana. Całość niesmaczna, zdecydowanie przekroczona została granica "inspiracji" wspominanej przed prologiem. Zastanawia mnie, że wydawnictwo zdecydowało się na publikację czegoś, co zakrawa o real people fiction z pozmienianymi (niektórymi) faktami.
i niech mi ktoś próbuje wmówić, że to nie jest fanfik... "kolor" zamiast "red"? "0901" zamiast "1989"? "Znam miejsca" zamiast "I know places"? A takich rzeczy w książce jest cała masa 🙃 nie wiem kto w wydawanie był na tyle mądry aby wydać fanfik, ale wszyscy pracujący przy tym tekście na czele z autorką powinny się wstydzić
Niby połknęłam w 24h, niby się oderwać nie mogłam, ale tylko dlatego, że z tyłu głowy miałam Taylor i Travisa. Gdyby ta książka nie była inspirowana najgorętszym związkiem ostatnich miesięcy, pewnie nawet bym po nią nie sięgnęła. Pomysł ok. Wykonanie gorzej. Bardzo starałam się odsunąć Taylor na bok, bardzo starałam się nie porównywać bohaterki do niej, ale się nie dało. Bo tak zostało nam to sprzedane. I mam żal, że geniusz i talent Tay został tutaj przedstawiony jako głupia gwiazdeczka, która nie potrafi napisać nic swojego i nie potrafi czytać umów. Wystarczyło poczytać w Internecie o co chodzi w akcji ze Scooterem. Jaka gwiazda tak wielkiego formatu, jaka jest RoseMarie nie czyta umów?!
Z drugiej strony cały ten pomysł na fake dating był tak naciągnięty, że aż oczy bolały. Dodatkowo gościu dwa razy pokazał się na oczy bohaterce i już pisze o nim piosenki, choć wcześniej miała zastój.
Obraza dla Tay jest to, że kilkukrotnie zostało podkreślone, że RM pisze piosenki tylko o swoich byłych. Płytko.
I ten alkohol… czy musiał być obecny w co trzecim rozdziale? Jaki powracający do łask sportowiec pali papierosy i pije alko pomiędzy meczami? Na pewno nie pierwszoligowy footbolista.
Czekałam na taką książkę długo i będę czekać dalej aż ktoś w końcu opowie historię Tayvis z należytym oddaniem, bo tutaj wiedza o bohaterach wzięta była raczej z Pudełka.
RoseMarie- popularna piosenkarka, od dłuższego czasu nie napisała żadnej piosenki, zmaga się z blokadą twórczą i kompletnie nie ma pojęcia, co może zrobić, żeby w końcu coś napisać. Zostały jej trzy miesiące do premiery nowego albumu, a ona nie napisała nawet jednej piosenki. Tymczasem jej menadżer, Lion, wpada na pomysł - RoseMarie potrzebuje muzy, kogoś, kto tak samo jak ona był w dołku i z niego wyszedł. Tą osobą jest Tyler, bardzo popularny futbolista, który niedawno podniósł się z kontuzji. Menadżerowie bohaterów zgadzają się, że to genialny pomysł. RoseMarie potrzebuje inspiracji, a Tyler rozgłosu. Para spotyka się i krótko po tym okazuje się, że mimo początkowego sceptycznego podejścia, zyskują swoją sympatię. Czy układ, w który weszli, okaże się dla nich korzystny? Czy RoseMarie uda się wydać płytę na czas?
🎤 „Your Endgame” rozkochała mnie w sobie już od pierwszych stron. Ta historia była przesłodka i wydaje mi się, że dawno nie czytałam tak słodkiego i delikatnego romansu, w którym fabuła rozgrywa się w dorosłym świecie, a nie w licealnym czy studenckim. Początkowo akcja książki obejmowała udawaną relację Tylera i RoseMarie oraz to, jak powoli ich uczucia zaczynały się budzić. Dopiero później się rozkręciła i do akcji wkroczyły intrygi i kłamstwa. Autorka budowała napięcie aż do końca książki i muszę przyznać, że wyjątkowo nieporozumienia pod koniec książki, które są bardzo charakterystyczne dla romansów, nie denerwowały mnie AŻ tak bardzo (nie mogę powiedzieć, że całkowicie, bo ich nie znoszę, ale tutaj miało to sens).
🎤 Książka ma ponad 600 stron i jakie było moje zdziwienie, gdy przeczytałam 300 stron na raz, myśląc, że dopiero co zaczęłam! 😂❤️ Przez tę książkę się płynie i nie da się od niej oderwać! Po prostu nie mogłam powstrzymać emocji i bardzo chciałam się dowiedzieć, jak to wszystko się skończy. Dodatkowym wielkim plusem jest ilość postaci w książce. Przysięgam, mam okropne problemy z zapamiętaniem, kto jest kim w książkach, kiedy tych postaci jest więcej, a najgorzej, kiedy autorka zmienia nazywanie bohaterów – imię, pseudonim, nazwisko itd. Tu było mało postaci i bardzo jasno opisane. Cała książka zresztą ma mega przyjemny język, co sprawia, że naprawdę fajnie się ją czyta. Dodatkowo autorka pokazuje nam, jak trudno funkcjonować w świecie mediów, gdzie ciężko komukolwiek zaufać, a nawet najbliższa osoba może cię zdradzić.
🎤 Relacja bohaterów była przecudowna i stworzona w bardzo naturalny sposób. Bez wielkiego "wow" i nagłej akcji - po prostu powoli się rozwijała, tak samo jak ich uczucia. (Osobiście kocham zabieg budowania uczuć w książkach, więc wielki plus dla autorki!) Oboje wypierali się uczuć do siebie i bali się zaangażować na poważnie w tę relację, a mimo to zrobiliby dla siebie wszystko. I tak też się stało, gdy Tyler zrobił dla RoseMarie coś tak dużego, jak jeszcze nikt inny wcześniej w jej życiu. Tyler dążył do tego, by RoseMarie w końcu osiągnęła swój cel i nagrała piosenki do płyty. Zrobiła to tylko i wyłącznie dzięki niemu. On był jej światełkiem w tunelu, lekiem na cały zły świat i zakończeniem jej gry.
🎤 Historia była lekko inspirowana Taylor Swift i muszę przyznać, że ten zabieg nawet mi odpowiadał. Nigdy nie czytałam fanfików ani nie byłam w żadnym fandomie i teraz w sumie żałuję. Chętnie przeczytałabym więcej takich historii. Książka miała trochę vibe „Infinity Falling” - tam też otrzymaliśmy bohatera inspirowanego prawdziwą postacią oraz mogliśmy zagłębić się w niuanse życia osoby popularnej.
Co mogę powiedzieć? Czytajcie ją, kochani. Jest to przesłodka, comfort książka, w której akcja umiejscowiona jest w świecie Hollywood. Niewymagająca, idealna na letni chill na urlopie! Mi skradła serduszko. Dodam również, że to debiut autorki i moim zdaniem kompletnie nie było to wyczuwalne! Czekam na kolejne jej książki 💖
RoseMarie Spring to ogromna gwiazda popu, kobieta sukcesu i idolka milionów. Tylko że ostatnio jeden raper na rozdaniu nagród zmieszał ją z błotem, a jej miłość złamała jej serce. Zostały jej trzy miesiące do premier nowego albumu, a ona nie napisała żadnej piosenki. Jej menadżer wpadł na pomysł- RoseMarie wejdzie w udawany związek z gwiazdą futbolu, Taylerem Kellerem. Potrzebuję on dobrego PR-u, aby wrócić do łask po kontuzji. Ona potrzebuje inspiracji, on jest w stanie jej ją dać. Bohater spisuje swoją historię nieszczęśliwej miłości, która ma popchnąć ją do napisania piosenki. Nie spodziewają się, że ten niewinny układ będzie początkiem ich wspólnej historii.
Uwielbiam motyw fake dating w książkach, jednak zdarza się, że jest on źle poprowadzony. Taka właśnie była ta pozycja. Książka inspirowana historią Taylor Swift, niestety mnie do Siebie nie przekonała. Każdy fan Taylor wyłapie sytuację, które są bardzo inspirowane jej życiem. Jak dla mnie ten zabieg był bardzo słaby, brakuje tej książce unikalności. Czytając te momenty, czułam ogromny zawód. Ta historia miałaby potencjał, gdyby autorka nie posługiwała się tymi wydarzeniami.
Drugim ogromnym minusem jest rozwleczona treść. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam długie książki, które są prawidło rozwinięte. Jednak ta pozycja dawała mi odczucie rozwleczenia na siłę. Książkę czyta się bardzo szybko, styl autorki jest niewymagający. Bohaterowie w książce są bardzo płytcy, źle wykreowani. Nie odczuwałam sympatii do żadnego z nich. Wątek fake dating był bardzo dziwnie poprowadzony, bohaterowie bardzo szybko zaczęli czuć coś do Siebie. Nie czułam tego klimatu, udawanego związku.
Podsumowując, pomysł na książkę był świetny, jednak wykonanie niekoniecznie. Bardzo duża inspiracja życiem Taylor Swift nie było dla mnie atrakcyjne. Nie zawsze podążając za trendami, wychodzi się na tym dobrze, czasem warto postawić na swoją wyobraźnię i dobry reaserch.
RoseMarie Spring, uznana gwiazda muzyki pop, stoi przed wyzwaniem stworzenia nowego albumu w 3 miesiące po skandalu. Jej menadżer kontaktuje się z agentką futbolisty Tylera Kellera, by ten pomógł RoseMarie odzyskać inspirację, udając jej adoratora. Choć plan wydaje się chybiony, ich współpraca przynosi coś więcej - historię o zniszczonej reputacji, słodkiej zemście i prawdziwej miłości.
Przeżywam swój kultowy moment, ponieważ zwykle książki z tego gatunku oceniam na trzy gwiazdki i prawie niemożliwe jest wycisnąć ze mnie więcej, a jednak. Chwała autorce!
Zakochałam się w historii RoseMarie i Tylera od pierwszych stron, a szczególnie w dynamice "grumpy x sunshine", którą uwielbiam! Książka ma ponad 600 stron, a ja nie potrafiłam się od niej odkleić, że potrafiłam jasnego dnia przeczytać 3/4 książki. Wszystko, czego szukałam, znalazłam i dużo więcej, a z całą pewnością nie zabrakło emocji, napięcia oraz wspaniałych drugoplanowych bohaterów, jak Ruelle (Widzę cię, Spencer!) oraz moją ukochaną parownicę, która odegrała bardzo ważną rolę w, powiedziałabym, przełomowej scenie.
Co mogę więcej powiedzieć, znalazłam komfort w tej książce i zdecydowanie ona została moim endgame.
3,5/5⭐️ Byłam naprawdę ciekawa tej książki, ponieważ muszę przyznać, że okładka i opis wydawały się super, jednak wykonanie jest trochę gorsze. Naprawdę podchodziłam do tego z otwartą głową i próbowałam nie porównywać tego co się tutaj działo do Taylor, ale się nie dało. Naprawdę wiele rzeczy było podobnych które dostrzegam jako swiftie i nie zawsze mi się one podobały. Moim zdaniem cała historia jest za długa, bo ma aż ponad 600 stron, gdzie myślę, że na spokojnie można było to skrócić do 400. Było tu trochę błędów i reklama (suchego szamponu) która mnie naprawdę zaskoczyła, jakby od kiedy robi się takie coś w książkach??😭 Muszę przyznać, że jak początek bardzo ciężko mi się czytało tak później naprawdę się wciągnęłam. Sama nie wiem co sądzić o tej książce…
[współpraca reklamowa z 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 𝐏𝐫ó𝐬𝐳𝐲ń𝐬𝐤𝐢 𝐢 𝐒-𝐤𝐚]
🎤 𝐑𝐨𝐬𝐞𝐦𝐚𝐫𝐢𝐞, to światowa piosenkarka, która w pewnym momencie swojej kariery osiąga kryzys twórczy. Terminy, które przekładała ją gonią, a fani są coraz bardziej zdenerwowani. Jej menadżer wpada na świetny sposób, ktoś musi natchnąć ją do pisania piosenek o miłości. I wtedy akcja się rozkręca. Poznajemy 𝐑𝐨𝐬𝐞 coraz bardziej, ja powiem wam szczerze, że totalnie ją uwielbiam. Jej charakterek jest totalnie niedoceniany w świecie, którym pracuje. Rozkazują, by się podporządkowała i tylko przytakiwała, ale ona na to nie pozwoli. W pewnym świat jej się wali, ponieważ to ci wyszło na jaw, kompletnie może ją zrujnować.
🎤 Powiem wam, że dawno nie czytałam książki, gdzie jest wątek piosenkarki, jest to fajna odskocznia od książki, które czytam. 𝐑𝐨𝐬𝐞 jest totalnie mocną postacią, pod maską kruchej piosenkarki, kryje się dziewczyna, która zmiata ludzi wokół siebie, którzy stwarzają zagrożenie. To jest totalnie powerful girl, aż chciałabym spotkać ją na żywo, totalnie byłabym jej fanką. Wszystkie momenty, gdy 𝐑𝐨𝐬𝐞 tworzy muzykę były z lekka przerażające, ale widząc progres, uśmiechałam się, jak dziecko. Strasznie było mi jej żal, gdy złe rzeczy przytrafiły się 𝐑𝐨𝐬𝐞. I to takie, na które nikt nie zasługuje, upokorzenie to najgorsza forma zemsty, ale 𝐑𝐨𝐬𝐞 napędzana również motywem zemsty, nie cofnie się przed niczym. I to właśnie w niej uwielbiam, tę wytrwałość, ale też, że pokazuje emocje, które na niej ciążą.
🏈 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫, to sportowiec, który po poważnej kontuzji przez bardzo długi czas nie mógł grać. Był u szczytu kariery, zostawał wiernie przy swojej wymarzonej drużynie. Jednak po wypadku i rehabilitacji zdarzył się transfer, który na zawsze miał odmienić jego życie. I właśnie tak było, bo wraz z przeprowadzką, poznał tam osobę, która albo zrujnuje mu życie, albo będzie kimś na zawsze.
🏈 Nikogo nie zdziwi to, że 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 jest moją ukochaną postacią, która podbiła moje serce od pierwszych stron. Gdy tylko jego perspektywa zniknęła, czekałam niecierpliwie, by znów się pojawiła. Przez rozdziały tego mężczyzny totalnie płynęłam i nie chciałam się zatrzymywać. Gdyby istniał, jestem pewna, że jednym uśmiechem totalnie powaliłby mnie na ziemię. Wracając, 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 zostaje wplątany w pewną intrygę, która dotyczy niego i pewnej piosenkarki. Wszystko wydaje się idealne, plan i oni, ale gdy przychodzi do pierwszego spotkania widać od razu, że się nie polubili. 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 zarzeka się, że nie wróci, ale w pewnym momencie wpada na pomysł, który chce razem z 𝐑𝐨𝐬𝐞 zrealizować w tajemnicy przed menadżerami. Z bólem serca muszę wam przyznać, że 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 stał się trochę wkurzający, ponieważ nie mógł się zdecydować. To odrobinę irytowało, ale z czasem zrozumiałam.
🎤 "𝐘𝐨𝐮𝐫 𝐞𝐧𝐝𝐠𝐚𝐦𝐞", to dość długa książka, która opowiada o pewnej piosenkarce i mężczyźnie, który ponownie wkracza w świat gry. Wszystko wydaje się proste, mają udawać parę, dopóki 𝐑𝐨𝐬𝐞 nie napisze wymarzonego albumu. Z początku nie mogę się znieść, ale z czasem, gdy 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 zostaje poproszony o spisaniu swojego długoletniego związku na papier, coś się pomiędzy nimi zmienia. Totalny rollercoaster idealnie oddaje relacje tej dwójki. W pewnym momencie razem są na samej górze, ale zaraz coś się psuje i oboje spadają. Ich udawany związek miał być prosty, ona napisze dzięki niemu album, a on dostanie większy rozgłos wokół siebie. Uwielbiam tę dwójkę razem, to jak czasami się nie znoszą, jest ekscytujące, ponieważ czuć z kilometra jak wzajemnie siebie pragną. Nie mogłam sobie wyobrazić lepszej pary, która tak pasowałaby idealnie do siebie. Gdy 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 był na dołku, 𝐑𝐨𝐬𝐞 odwracała jego myśli skutecznie. A gdy 𝐑𝐨𝐬𝐞 była na dołku 𝐓𝐲𝐥𝐞𝐫 robił to samo, ale można powiedzieć, że znacznie więcej. Moją ulubioną sytuacją z książki jest to, co ten mężczyzna zrobił dla naszej piosenkarki, a zrobił bardzo wiele. To jak ogarnął wytwórnię, było gwoździem do mojego serca i tym sprawił, że bezpowrotnie się w nim zakochałam. A Teatr w wykonaniu 𝐑𝐨𝐬𝐞 również był świetny, przy nim również dobrze się bawiłam. Jednakże, gdy nadchodzą czarne chmury, robi się źle. U nich tak było. I totalnie nie mogłam na to patrzeć, serce krajało mi się niemiłosiernie. Nie będę wam dużo zdradzać, ale to jak zachowywali się bez siebie, było smutne. Co do końcówki, to powiem, że jednocześnie ją uwielbiam, a z drugiej strony tak odrobinkę się zawiodłam, bo myślałam, że skończy się inaczej, ale to zakończenie równie bardzo mi odpowiada. Styl pisania autorki jest cudowny, pomimo obszernej książki, płynęłam po powieści i nigdy nie miałam dość.
🏈 Reasumując, "𝐘𝐨𝐮𝐫 𝐞𝐧𝐝𝐠𝐚𝐦𝐞", jeśli szukacie książki o odnajdowaniu siebie oraz o miłości, która jest trudna to utrzymania, to ta książka jest zdecydowanie dla was.
" [...] Wchodząc w muzyczne rewiry, automatycznie podpisałam pakt z diabłem i pociągnęło to za sobą utratę prywatności, spokoju i normalnego życia. [...]"
Przyznam szczerze, że bałam się troszeczkę książki Katarzyny Kucharczyk pod tytułem "Your endgame". Dlaczego? Od jakiegoś czasu nie czytam romansów. Było to moje wyjście ze strefy komfortu. Bałam się, że otrzymam tutaj sceny, po których będę chciała odstawić, tę powieść na półkę. Przyznam się bez bicia, że Katarzyna Kucharczyk pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie było tutaj scen, których tak bardzo się bałam. Dostałam historię, w której tle czuć było miłość. Tylko czy jej główne postacie mają dobry węch? Poznałam bohaterkę, która obecnie jest super gwiazdą popu, z ponad milionem fanów. Premiera kolejnego albumu już za niecałe cztery miesiące. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie brak weny twórczej. Nie ma jeszcze ani jednego utworu. Nie ma singla, a czas ucieka. Czy tym razem będzie wielka wtopa? Zachęcam do poznania RoseMarie Spring i jej zawziętej walki w dążeniu do napisania kolejnych hitów. Kto będzie jej inspiracją? Czy z cierpienia innych może powstać prawdziwy hit? Autorka w bardzo dobry sposób przedstawiła tę postać. Dzięki niej od środka widzimy, jak zachowuje się gwiazd pop, jak reaguje na fotoreporterów i swoich fanów. Przyglądamy się pracy nad powstaniem utworów. Drugim głównym bohaterem jest również bardzo znany futbolista Tyler Keller. Czy po ciężkiej kontuzji ponownie wróci do gry? Ten bohater, co jakiś czas mnie irytował. Nie wierzy w prawdziwą miłość, ponieważ życie, go tego nauczyło. Czy zranione serce, jeszcze dla kogoś zabije? Jeżeli jesteście swiftie, to nie możecie przegapić tego tytułu. Książkę "Your endgame" polecam czytelnikom 16+. Każda nastolatka marzy o pięknej pierwszej miłości. Czy nasi bohaterowie wzbudzą w sobie odrobinę magii miłości? Czy piękna czysta miłość popłynie strumieniami? Inspiracją do napisania tej książki, było między innymi życie Taylor Swift. Dzięki Katarzynie Kucharczyk możecie zobaczyć, jak rodzi się miłość i jakie przeszkody na swojej drodze spotyka. Mimo sporej objętości tę powieść czyta się szybciutko. Wciąga od samego początku, aż do końca. Przed każdym rozdziałem, możecie przeczytać, co pisze o RoseMarie prasa i co myślą o niej internauci. Czy to będą same pozytywne komentarze? A może jednak negatywne? To rozwiązanie bardzo mi się podobało. Na początku książki znalazłam świetną playlistę stworzoną specjalnie dla nas od autorki. Znalazły się w niej ciekawe utwory, których warto posłuchać. Okładka jest taka bardzo cukierkowa idealna dla starszej młodzieży. Czy wy też chcielibyście być celebrytami i mieć na pozór idealne życie? Jeżeli tak, to najpierw przeczytajcie "Your endgame", a potem odpowiedzcie sobie na pytanie: Czy warto? Co bylibyście w stanie poświęcić, żeby to osiągnąć?
YOUR ENDGAME łączy w sobie popularne motywy - romansu sportowego i udawanej relacji. Światowej sławy piosenkarka znana z utworów o miłosnych perypetiach cierpi na brak weny i jej agent wymyśla, że potrzebny jej nowy związek, by stworzyła album na czas. Umawia ją ze znanym futbolistą, który potrzebuje dobrego PR-u, po powrocie do gry po poważnej kontuzji. Udawana relacja zdaje się być prostym układem, ale wszystko szybko zaczyna się komplikować i w grę zaczynają wchodzić prawdziwe uczucia. Brzmi intrygująco? A fakt, że historia jest inspirowana Taylor Swift i Travisem Kelce, tym bardziej podsyca zainteresowanie. Jak więc wypada powieść? Niestety nie tak dobrze, jak chciałabym.
Zacznijmy od plusów. Promowanie książki nawiązaniami do T.Swift jest ryzykowne, ale też sprawia, że w czasie lektury włącza się wewnętrzny detektyw, poszukujący smaczków i fragmentów zaczerpniętych z życia artystki oraz tych zmyślonych na potrzeby książki. Lubię takie zabawy, więc wytężałam umysł i szukałam powiązań. Dodatkowo, każdy rozdział poprzedza artykuł z portalu plotkarskiego czy gazety, który daje nam wgląd w akcję oczami prasy. Uwielbiam takie elementy!
Przechodząc do tego, co wg mnie leżało: prowadzenie historii oraz kreacja bohaterów. W historii brakowało mocno zarysowanych punktów zwrotnych - niewiele się działo, a wydarzenia były rozwleczone. Całość wydała się przegadana, co miało też odzwierciedlenie w ilości stron - to niezła cegiełka. Gdyby zostawić tylko istotne fragmenty, książka odchudziłaby się o połowę. Problemem jest też kreacja bohaterów. Rosemary miała być silną, genialną artystką, zaś Tyler futbolistą, który po ciężkiej kontuzji walczy o powrót do sprawności i do gry. Gdy jednak ich poznajemy, są zupełnie inni - płascy, bez wyrazu, dziecinni, momentami mocno irytujący. Niestety, ale tutaj skończyło się na zamysłach, jakie mają być postacie, a ich poprowadzenie zupełnie nie wyszło. Podsumowując, z jednej strony to niewymagająca, letnia lektura z fajnym pomysłem na jej urozmaicenie, ale z drugiej mam wrażenie, że jest zbyt niedopracowana pod kątem warsztatowym.
Chciałam zapamiętać jak najwięcej szczegółów, by później przenieść je na papier, ale zamiast pisać o idealnej randce, wolałabym stworzyć coś, co pomogłoby ukoić ból, który pojawił się w moim sercu.
Rosmary Spring jest światową ikoną muzyki , rozpoznawalną na każdym kroku i wydawać by się mogło, że każda dziewczyna chciałaby być na jej miejscu, jednak wokalistka cierpi z powodu twórczej blokady , a spod jej pióra od dłuższego czasu nie wyszedł ani jeden wers, a co więcej do premiery jej nowego albumu zostały nieco ponad trzy miesiące. Wówczas menedżer piosenkarki Lion oglądając wiadomości sportowe słyszy, iż do gry w NFL po kontuzji kolana wraca jeden z najlepszych rozgrywających - Tyler Aaron Keller. Mężczyzna wpada na szatański pomysł- Uznaje bowiem ,że jego podopieczna powinna poznać futbolistę , a ten w cudowny sposób miałby zostać jej inspiracją. Piękna blondynka nie wie jednak wszystkiego , bowiem za jej plecami Spencer namawia chłopaka by odrobinę rozkochał w sobie gwiazdę samemu zyskując rozgłos. Pierwsze spotkania pary są bardzo niezręczne, jednak z czasem ich relacja się zmienia.. Dodatkowo na horyzoncie pojawiają się czarne chmury, a wszystko za sprawą groźby wytwórni płytowej.. Czy z udawanej, stworzonej na potrzeby kariery relacji może narodzić się coś prawdziwego? O tym musicie się przekonać.
Szczerze mówiąc uwielbiam tę historię, choć książka jest prawdziwą cegiełką. Tyle , że nie ma w niej nic zbędnego. Opowiadana z dwóch perspektyw, pozwala poznać emocje obojga głównych zainteresowanych, poznać ich przeszłość oraz blaski i cienie show - biznesu oraz presji jaka spoczywa na barkach znanych I bardzo sławnych ludzi. Pani Kasia ma bardzo lekkie i przyjemne w odbiorze pióro I nie boi się poruszać trudnych tematów takich jak brak zaufania i toksyczne związki. Warto dodać, że autorka inspirowała się historią Taylor Swift i wykonała naprawdę dokładne rozeznanie wykorzystując fakty z życia piosenkarki. Jednym słowem przez tę fabułę po prostu się płynęło. Gorąco polecam 🩷💜
Sława, kłamliwe nagłówki gazet i tłumy fanów to codzienność Rosemary – głównej bohaterki „Your Endgame”. Podczas czytania obserwowałam jej zmagania z kolejnym albumem i burzliwą relację z gwiazdą footballu, Tylerem Kellerem.
„Your Endgame” czytało mi się naprawdę przyjemnie. Od miesiąca zmagałam się z zastojem czytelniczym, a ta książka mnie z niego wyciągnęła, mimo tego, że ma prawie 700 stron. Uważam jednak, że historia wypadłaby lepiej, gdyby była odrobinę krótsza – przez ostatnie rozdziały przewracałam oczami na niepotrzebne zdarzenia i coraz bardziej absurdalne kłótnie głównych bohaterów. Nie byłam też w stanie polubić Rose i Tylera. Ich decyzje i myśli często sobie przeczyły. Poza tym chemia między nimi wciąż pojawiała się, by po chwili znowu zniknąć.
Z plusów – podobało mi się, że autorka nie przesadziła z ilością postaci. Dzięki temu fabułę komplikowała jedynie zaplątana relacja Rose i Tylera. Najbardziej polubiłam menadżerkę Kellera, która była „jakaś” i ratowała niektóre sytuacje.
W książce jest trochę o footballu, ale jednocześnie czuć, że opisy kolejnych meczów pisała osoba, która nie zna się na tym sporcie. Przymknęłabym na to oko, gdyby w książce pojawiała się tylko jedna rozgrywka, ale niestety było ich kilka. Warto przyłożyć się do researchu, gdy piszemy o czymś, na czym niekoniecznie się znamy.
Gdyby nie męczące ostatnie 200 stron oceniłabym tę książkę wyżej. Pomimo miejscami drętwych dialogów i nieracjonalnych zachowań głównych bohaterów spędziłam dobry czas z „Your Endgame”.
Już sama okładka krzyczy, że ta książka jest inspirowana Taylor Swift. Nie jestem fanką piosenkarki, nie śledzę jej życia, a i tak byłam w stanie wyłapać z tekstu wiele smaczków. Biorąc pod uwagę negatywne głosy, które pojawiły się zaraz po ogłoszeniu premiery „Your Endgame”, nie wiem, czy mocne inspirowanie się życiem gwiazdy, było dobrym posunięciem, szczególnie w przypadku debiutu. Książka na pewno narobiła zamieszania, ale czy jej treść przekona do siebie przeciwników pomysłu?
➡️RoseMarie Spring to supergwiazda popu, ikona muzyki i inspiracja dla milionów fanów na całym świecie. Wydawać by się mogło, że jej życie jest usłane różami, ale niestety nie jest tak kolorowo. Po serii nieprzyjemnych incydentów – od publicznego upokorzenia przez rapera po rozstanie z ukochanym – Rose zostaje z pustymi rękami i trzema miesiącami do premiery nowego albumu. Jej menadżer, w akcie desperacji, nawiązuje kontakt z agentką futbolisty Tylera Kellera. Tyler to sportowiec, który niedawno wrócił do gry po ciężkiej kontuzji i potrzebuje dobrego PR-u. Tyler ma zabrać Rose na kilka randek..
➡️Książka jest napisana w sposób, który wciąga od pierwszych stron. Katarzyna świetnie operuje językiem, dzięki czemu czytanie jest prawdziwą przyjemnością. RoseMarie to postać, którą łatwo polubić. Jest silna, zdeterminowana i nie boi się walczyć o swoje marzenia. Mimo przeciwności losu, nie poddaje się i szuka sposobów, aby przezwyciężyć trudności. Jej determinacja i pasja do muzyki są inspirujące.
➡️Tyler Keller to postać, która wnosi do książki sporo dynamiki. Jego historia powrotu do gry po kontuzji jest pełna napięcia i emocji. Wątki sportowe są dobrze opisane i dodają fabule świeżości. Chemia między Rose a Tylerem jest niezaprzeczalna. Ich relacja rozwija się w naturalny sposób, przechodząc od niechęci do wzajemnego zrozumienia i wsparcia.
➡️Autorka pokazuje, jak trudno jest znaleźć balans między karierą a życiem osobistym, jak plotki i skandale mogą wpływać na psychikę i jak ważne jest wsparcie bliskich osób. Mimo poważnych tematów, które porusza książka, autorka nie zapomina o dawce humoru. Dialogi między bohaterami są często zabawne i pełne ciętych ripost. Choć większość historii czyta się szybko i z przyjemnością, ostatnie 200 stron mogłoby być nieco skrócone.
➡️Polecam całym sercem, wiernie kojarzy mi się z ulubioną artystką ❤️.
❀ ,,𝒀𝒐𝒖𝒓 𝑬𝒏𝒅𝒈𝒂𝒎𝒆" to romans sportowy z gatunku new adult inspirowany Taylor Swift. Występuje tu również wątek muzyki, która jest całym życiem naszej głównej bohaterki, Rosemary. Tyler, czyli chłopak, którego poznaje, to sportowiec. Muszę podkreślić, że książka ta to literacki debiut autorki. To niesamowita historia, a zarazem lekka i słodka młodzieżówka 🌷
❀ W książce znajdziecie takie motywy, jak: fake dating, grumpy boy x messy girl, życie w świetle fleszy, piosenkarka x sportowiec, trzy perspektywy, motyw muzyki, druga szansa. Jeśli lubicie te klimaty, ta książka może przypaść wam do gustu! 🩷💐
❀ Styl pisania autorki jest świetny, bardzo mi się spodobał. Czyta się niezwykle przyjemnie, lekko i dość szybko. Naprawdę miło spędziłam czas, a przy tym wspaniale się bawiłam. Książka wciągnęła mnie już o pierwszych stron, dosłownie mnie pochłonęła. Jednak brakowało mi tutaj większych plot twistów i trochę szybszej akcji. Moim zdaniem całą historię dałoby się skrócić, bo to niezła cegiełka (ma ponad 600 stron).
❀ Jak dla mnie bohaterowie są największym minusem tej książki. Uważam, że są naprawdę słabo wykreowani, są płytcy, zupełnie bez wyrazu i charakteru. Momentami mocno mnie irytowali, po prostu nie potrafiłam zrozumieć ich zachowania. Moim zdaniem są zbyt dziecinni, jak na swój wiek. Ich relacja również jest dość dziwna.
❀ Książka ma swoje minusy, ale i plusy. Pomimo to, muszę przyznać, że nawet mi się podobała i przypadła do gustu. Czy polecam? Nie jestem do tego w 100% przekonana, ale myślę, że tak. Myślę, że ta historia z pewnością znajdzie swoich zwolenników, a szczególnie może spodobać się fanom Taylor Swift. Ponadto uważam, że warto wyrobić sobie o niej swoje własne zdanie.
Autor: Katarzyna Kucharczyk Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Ocena: 3,5/5
⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚
Styl pisania autorki jest miły. Na początku książki miałam niechęć, przez jej grubość przez co nie mogłam się za nią zabrać. Gdy już się wciągnęłam w fabułę przyjemnie mi się ją czytało.
Rosemary jest dziewczyną tworzącą muzykę i niestety spotkała ją wena. Rozwiązanie problemu przychodzi naprawdę bardzo szybko. Co jest tym rozwiązaniem? Jest nim Tyler.
Tyler jest sportowcem, który wrócił na boisko po ciężkiej kontuzji. Uważa, że miłość nie istnieje. Relacja Rosemary i Tylera ma przynieść korzyści dla nich obu. Bohaterowie mają układ, chodzą na fałszywe randki. Czy te randki staną się prawdziwe?
3,75. Czytało się lekko i szybko, ale trochę nie pasowała mi postać głównej bohaterki. Nie widziałam w niej za wiele Taylor Swift. Zachowania głównego bohatera nie rozumiałam, czegoś mi w nim zabrakło. Sam pomysł na książkę oceniam ok, ale mógłby nie być inspirowany TS. Wtedy mogłoby być lepiej, bo nie byłoby doszukiwania się TS na siłę w fabule.
I want to give you a zero, but that's not possible, so I give you a one.
Można się kłócić, na ile etyczne jest samo pisanie fanfików o celebrytach i fantazjowanie na temat ich życia. Dopóki mówimy o opkach w internecie, wszystko da się jakoś wybronić, ale wydawanie tego? Na papierze? W dużym wydawnictwie? Żeby na tym zarabiać? Oh HELL NO!
Skoro już autorka próbuje podpiąć się pod sukces Taylor to wypadałoby zrobić research trochę szerszy niż pięć nagłówków Bravo 2010 o tym, że Taylor nie potrafi stworzyć piosenki innej niż o swoim byłym.
Reklamowanie tej książki jako "romans dla Swiftie", a potem robienie z Tay... znaczy się RoseMarie słodkiej idiotki piszącej tylko o byłych jest największym strzałem w kolano.
🪩Nie miałam co do niej wysokich oczekiwań. Mogłabym nawet powiedzieć że gdy zobaczyłam egzemplarz na żywo zniechęciła mnie jego grubość. Opis totalnie trafiał w moje gusta więc wkoncu się za nią zabrałam. 🪩Jeśli chodzi i samą stylistykę i język, to muszę powiedzieć, że był na dość wysokim poziomie. Te prawie 700 było dla mnie nie do odczucia. Niekiedy tylko męczyły mnie zbyt długie opisy sytuacji, ale raczej nie mam jej nic więcej do zarzucenia. 🪩Fabuła rozkręciła się dość szybko, a sama częstotliwość przeróżnych sytuacji wywarła na mnie naprawdę pozytywne odczucie. Podobało mi się to jak była wykreowana główna bohaterka - Rosemarie. Niezalezna, silna i emocjonalna. Relacja romantyczna bohaterów była naprawdę świetna. Cudownie mi się o niej czytało. Motyw muzyki i procesu twórczego podczas pisania albumu, był bardzo w moim stylu i trafił do mnie w 100%. Ja także kocham śpiewać i grać na różnych instrumentach więc chociaz częściowo mogłam utożsamić się z bohaterką. Ola💘
Your Endgame was over 600 pages of pure pain. The story is suposedly inspired by Taylor Swift and Travis Kelce, but honestly the writer ripped off Taylor Swift’s entire discography. Rosemary was an alocholic, incapable of doing anything on her own, having meltdowns and throwing money at every problem. Each scene was described twice - once from Rosemary’s POV and once from Aaron’s POV.
There was absolutely no plot other than Rosemary’s album she is incapable of writing without a fake relationship. The writing was super simple, characters had no depth at all. I don’t recommend this book.