Klienci często pytają, dlaczego opróżniamy całe mieszkanie, a nie tylko pokój po trupie?
Ludzie zapominają, że zabranie ciała z mieszkania nie zatrzymuje rozkładu. Wtedy dopiero pokój zaczyna „żyć”. I to jest największe zagrożenie dla zdrowia człowieka.
To, co dzieje się na miejscu zbrodni, samobójstwa czy po prostu śmierci, jest dla większości z nas zagadką. Opisy tych miejsc brzydzą, odrzucają… Ale większość z nas i tak nadstawia uszu.
Kiedy miejsce zgonu opuści już policja, straż pożarna czy prokuratura, kiedy ciało zostanie zabrane, wkraczają oni: ekipy sprzątające.
Mateusz Węgorowski jest założycielem jednej z pierwszych firm na polskim rynku, która zajmuje się sprzątaniem funeralnym. Ta książka to zbiór prawdziwych opowieści zza kulis zawodu, o którym wciąż niewiele wiemy. Są w niej opisy trudnych, niemal surrealistycznych sytuacji, takich jak sprzątanie zębów wbitych w ścianę po wybuchu granatu, ale też refleksje i spostrzeżenia dotyczące ostatnich chwil wielu Polaków.
Dlaczego do wyczyszczenia mieszkania po babci nie wystarczy „szmata i dobre chęci”? Czy na pewno „kiedyś nikt się tym nie przejmował i jakoś było dobrze”? I dlaczego często chętniej oglądamy zdjęcia zwłok w rozkładzie, niż pukamy do dawno niewidzianego sąsiada?
Dobry wstępniak. Może i nie wyczerpie tematu, ale zgrabnie (choć zawartość lubi się powtarzać) przemyci do głów czytelników mniej lub bardziej znane fakty z branży. Ponadto uwrażliwi (bo kto w pierwszym odruchu skojarzy muchy i pozostałych przedstawicieli nekrofauny z krytyczną kondycją relacji międzyludzkich?), zwróci uwagę na kulejące aspekty prawne i charakter zawodu, który większość kojarzy wyłącznie z krótkich rolek. A właśnie - całość da się spokojnie pochłonąć jako alternatywę dla wieczornego maratonu z TikTokiem.
Temat bardzo ciekawy, ale opisany ogólnikowo. Przeważa jeden wielki chaos, wszystko sprowadza się do porównywania sytuacji tego typu firm w Polsce i Stanach, wspominania, że podczas sprzątania mieszkania najlepiej usunąć wszystko. A i młodzi ludzie żyją za szybko i zostawiają starszych członków rodziny na pastwę losu. Lekkie do czytania, ale czy wiedzy merytorycznej jest tu wystarczająco? Nie sądzę.
Czuję się sama ze sobą trochę niekomfortowo, czytając takie książki - jakbym dawała brzydkiej ciekawości i najniższym instynktom pożywkę, której w dzisiejszym świecie naprawdę więcej nie trzeba. Jednocześnie staram się też oswajać śmierć i widzieć ją bardziej jako naturalną i oczywistą niż absolutnie porażającą. Czy z taką myślą warto sięgnąć po "Jak usunąć wujka z podłogi?"?
Raczej nie, bo trudno ją nazwać przemyślaną, wszechstronną czy wybitnie odkrywczą. Wiele osób pisze o chaosie i kompletnej dezorganizacji treści i... trudno się z tym nie zgodzić. Poza tym książka rozchodzi się w różnych kierunkach (odpluskwianie? serio?), traci wątki, rozpęd, rozmienia się na drobne tam, gdzie mogłaby powiedzieć coś ważnego i potrzebnego. No i stara się moralizować, a tego to już zupełnie w takich książkach nie potrzebujemy.
Jak tylko zobaczyłam tytuł to stwierdziłam, że nie mogę przejść obok tej książki obojętnie. Przedstawiona z drugiej perspektywy, niesamowicie ciekawa i najważniejsze… zakrawa również o inne tematy (np. perspektywa strażaków, pogromców robactwa czy policjantów).
Trochę jakby ktoś cały materiał na tę książkę wrzucił do blendera i wylał na papier. Jakieś chaotycznie wrzucone wzmianki o odpluskwianiu mieszkań i podkreślanie jaka Ameryczka super a Polska to wcale nie jak ta wspaniała Ameryczka. Młodzi ludzie są be i w ogóle to kiedyś to było, teraz to nie ma. Gdyby zamiast tego starczego pierdolenia, próby umoralniania i wychwalania US of A była jakaś wartość merytoryczna, to w sumie byłaby z tego spoko książka. Tak to niewiele nowego się dowiedziałam a jeszcze czuje, że ktoś mi prawi kazanie.
Brutalna. Szczera. GENIALNA! Oczywiście, dla czytelników o mocnych nerwach i żołądkach, co zaznacza Małgorzata Węglarz już na wstępie. O czym mowa? O sprzątaniu po zgonach.
📖 Ta książka to ROZMOWA z jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w branży - Mateuszem Węgrowskim - założycielem firmy dekontaminującej, która specjalizuje się w sprawach specjalnych. Ale także z jego współpracownikami, prawnikami, specjalistami od owadów, behapowcem - są tu wszyscy ci, którzy znają śmierć od podszewki.
❓️ Czy wiesz, że po zgonie - bez względu na powód owego zgonu - trzeba po ciele POSPRZĄTAĆ? I że bliscy zmarłej osoby zazwyczaj zostają z tym sami? Wtedy warto zawołać właśnie taką firmę, która wie co robi, robi to profesjonalnie i z szacunkiem, ALE też wiedzą.
🪰 Bo jak się okazuje - po śmierci to właśnie śmierć osadza się w zakamarkach mieszkań/domów/pomieszczeń i potrafi atakować żywych. Mateusz Węgrowski (ale też inni z jego ekipy) mówią prosto i dosadnie jak jest. Śmierć to rozkład, robactwo, smród... Potrzeba kogoś, kto o tym wie i w chwili największej rozpaczy przejmie tę miotłę, szmatę i myjkę od nas.
I warto posłuchać tych historii! Bo śmierć w słowach Węgrowskiego jest po prostu życiowa, a przez to - fascynująca. Jest bliska. I zaskakująca. Ale też namacalna i śmierdząca. Jest blisko człowieka.
🧹 To rozmowa, więc czyta się z zapartym tchem, jak sami byśmy byli częścią tej rozmowy. Język jest codzienny, przystępny, potoczny, laik zrozumie wszystko. I weźmie sobie do serca. I zapamięta na zawsze, że po tym wujku, to nie bierzemy mopa i psikadła rozrzedzonego z szafki, tylko zbieramy się do siebie, a do wujka wołamy ekipę Węgrowskiego.
Genialna. Prosta. Obowiązkowa dla tych, którzy chcą poznać branżę z bliska i nie boją się oswajać śmierci.
👉🏻 Ciekawostka na koniec: w Polsce nie trzeba mieć żadnych pozwoleń na założenie takiej firmy. I nie, nikt nie woła jej z urzędu - jeśli mamy problem, to wołamy ją sami.
3.8 ⭐️ Pomimo krótkiej formy jest to naprawdę treściwa pozycja. Przedstawia jak wygląda taka praca, opisuje niektóre przypadki. Autorzy zwracają także uwagę na to, że w Polsce panuje okropna znieczulica i dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdzie ciało leży w domu nawet przez 10 lat. Czemu jednak taka ocena? Największy wpływ na to miał rozdział „Robaki - co w zwłokach piszczy?”, z którego dowiedziałam się więcej pluskwach niż o robakach przy sytuacjach pośmiertnych. Nie ukrywam, jest to dla mnie spora wada, ponieważ książka dotyczy pracy przy zgonach, a nie dezynsekcji domów osób żyjących i gdybym chciała poczytać więcej na taki temat to sięgnęłabym po inną pozycję… Mimo wszystko uważam, że warto zapoznać się z tym tytułem, oczywiście jeśli kogoś ciekawi taka praca i nie ma problemu z graficznymi opisami oraz zdjęciami.
bardzo dobry audiobook, książka krótka i angażująca. myślę, że gdyby była dłuższa, mogłabym zacząć się nią już lekko męczyć, dlatego dla mnie była w sam raz.
to chyba najwieksze rozczarowanie tego roku. sporo rzeczy totalnie niezwiazanych z tytulowym sprzataniem po zgonach czy nawet zgonach samych w sobie. ogromny chaos, malo konkretow, dziwnie, czasem nawet nielogicznie skonstruowane zdania i duzo niepotrzebnych powtorzen. niestety, moim zdaniem jest to zmarnowany potencjal ;((
To okej książka. Fajnie wiedzieć, że w Polsce takie firmy istnieją. Niefajnie wiedzieć, że ich praca nie jest regulowana żadnymi zapisami w prawie (a pracują z materiałem biologicznym...). Niewiele nowych informacji dla mnie osobiście, ale jak ktoś nie orientuje się w tematach około-śmierci, to może znaleźć ciekawostki.
Bardzo ciekawa pozycja, która pokazuje zawód sprzątania po zgonach z zupełnie innej perspektywy, niż można by się spodziewać. Autorzy-rozmówcy poruszają wiele wątków - psychologicznych, politycznych, społecznych i organizacyjnych - o których wcześniej w ogóle bym nie pomyślała w kontekście tej pracy. Dzięki temu książka naprawdę poszerza spojrzenie na temat śmierci i wszystkiego, co dzieje się „po”. Nieumiejętnie jednak zostało to wprowadzone - wątki są bardzo chaotycznie porozrzucane…
Jednocześnie dla mnie momentami była po prostu zbyt mocna. Pojawia się sporo bardzo obrazowych opisów, które chwilami wydawały mi się wręcz niepotrzebnie szczegółowe. Rozumiem, że mają pokazać realia tego zawodu bez upiększania, ale miejscami było to dla mnie trudne i, no nie ukrywam, niesmaczne.
Mimo tego uważam, że to wartościowa książka, która, choć dość ogólnie, pokazuje mało znany zawód w interesujący i wielowymiarowy sposób. Na pewno zostaje w głowie na długo, choć zdecydowanie poleciłabym ją osobom o mocniejszych nerwach niż ja :)
Całkiem przyjemne to było, chociaż absolutnie zgadzam się z opiniami, że niektóre poruszane tu tematy były zbędne. Nie powiedziałabym, że ta książka wyczerpuje temat, ale dobrze jest mieć na rynku taką pozycję.
Bardzo szybko czyta się ten reportaż, bo jest wydany w fajny sposób. Bardzo ciekawy temat, o którym mówi się mało i uwaga: w Polsce sprzątanie po zgonach nie jest w żaden sposób uregulowane prawnie, a to przecież materiał biologiczny! To mnie naprawdę zszokowało. Sam reportaż to w sumie coś w stylu "rozmowy z kolegą", tak się czułam czytając to. Troszkę chaotycznie, czasami powtórzenia.
2,5 Dość ogólnikowo ujęty temat, myślałam, że bardziej mnie wciągnie i zaciekawi. Mało było takich konkretnych „smaczków”. Dobrze, że było krótkie. Trochę chaotycznie prowadzona narracja. Nie polecam jeść w trakcie słuchania/czytania.