Żuławy i Kaszuby… położone po sąsiedzku, a tak różne od siebie.
Nie miałam pojęcia o różnicach tych dwóch regionów i o zawiłościach relacji mieszkańców.
Ilona- utalentowana, charakterna fotografka z Żuław.
Konrad- dumny Kaszub,
Kiedy się spotykają, iskrzy. Co ich łączy? Miłość do swojej ziemi. Czy są w stanie pogodzić rodzinną niechęć do tego drugiego regionu, przekazywaną z pokolenia na pokolenie?
„Niełatwo bowiem pogodzić ze sobą kaszubską ziemię, którą kolejne pokolenia kochają i za którą walczą, i żuławski wiatr, który hula po szerokich przestrzeniach, opowiadając minione dzieje”.
Czytałam z zapartym tchem, ciekawa jak się potoczy akcja. Cudowni bohaterowie drugoplanowi. Wspaniałe opisy krajobrazów. Przez to się płynie. Przepiękna opowieść o losach pokoleń, o sile uprzedzeń i jeszcze większej sile miłości. Pełna wzruszeń i emocji. Idealna na wakacje. Bardzo polecam!
Na koniec cytat, który mnie chwycił za serce:
„– Żeby to było takie proste… – westchnęła Ilona, przytulając się do babci.
– Jest proste. To my wszystko komplikujemy. A wystarczy pamiętać, że najważniejsza jest miłość. Ona, dziecko, a nie praca, majątek, historia, ziemia, duma, wygląd czy poglądy. Po prostu miłość.
Ilona przytuliła się mocniej do babci. Nie wiedziała, co przyniesie przyszłość, lecz jedno wiedziała na pewno – zastosuje się do rady babci i postawi na miłość. A co z tego będzie, to już czas pokaże.
Żuławski wiatr uważał podobnie, bo otulił je ciepłymi podmuchami, wyganiając z ich myśli przykre wspomnienia i obawy, a wlał w ich serca wiarę i nadzieję, że miłość wszystko zwycięży”.
Zwróćcie uwagę, jak przepięknie jest wydana ta ksiażka.