„Całowanie kogoś, kto cię kocha, jest jak śmiech przez łzy, jak letni deszcz, jak cukierek z nadzieniem whisky. Rozgrzewa i daje energię, poprawia działanie synaps nerwowych, gwałtownie burzy krew, żeby rozlać się błogością po całym ciele”.
[współpraca reklamowa z @mustread.wydawnictwo]
Kiedy decydujesz się na detoks od dupków i ściemniaczy, playboyów, bad boyów, sunny boyów, to oznacza koniec z facetami.
Koniec, koniec, koniec! Prawda?
No cóż…to nie zawsze jest takie łatwe.
Jagoda, zwana Jodą, ucieka do malowniczej Szkocji.
Potrzebuje detoksu od mężczyzn, by uleczyć złamane serce.
Ale czy detoks aby na pewno oznacza udawanie związku z synem właścicielki pubu, w którym zaczynasz pracę, swoim nowym wrogiem przypominającym z wyglądu twojego byłego?
A może to właśnie przepis na wspaniałe LOVE STORY?
~
Czy ta książka, to rzeczywiście złoto?
Według mnie zdecydowanie tak!
Ten humor, bohaterowie, klimat, emocje, wyznania- REWELACJA!
Na początku Joda i Eryk byli tak bardzo enemies, a ja to tak uwielbiałam.
Momenty, w których się przekomarzali? To dopiero szczere złoto!
Eryk najpierw ratował ją, niczym Edward ze „Zmierzchu”, by później żałować, że to zrobił.
„Gdybym wiedział, co ta młoda za chwilę tu odstawi, wepchnąłbym ją pod kolejne auto”.
Nie chciał jej w swoim domu, pracy, życiu. Przypominała mu o przeszłości, tak jak on jej.
„Przez ciebie, przez to, że tu jesteś, nie mogę zapomnieć, co straciłem. Ale też to właśnie ty sprawiasz, że czasem o niej zapominam”.
Kto by pomyślał, że to właśnie ta mała zadra ponownie nada jego życiu sens, a tak naprawdę drugie życie? Szkoda, że tylko na chwilę…
Ta historia nie tylko bawi, lecz także niejednego wzruszy.
Joda nie bez powodu potrzebowała detoksu, a niechęć Eryka również z niczego się nie wzięła.
Oboje znaleźli się w trudnym momencie swojego życia z powodu złamanych serc, przeszłości i przyszłości.
Od samego początku między tą dwójką tak iskrzyło, że miałam ochotę piszczeć z ekscytacji.
Uwielbiałam kiedy byli na etapie „enemies”, bo to było po prostu rewelacyjne, a ja praktycznie co chwilę wybuchałam śmiechem.
Przechodzenie zaś do etapu „lovers” było zaskakujące i piękne.
Joda uważała, że zakochanie to czasowa niepoczytalność, ułomność umysłowa, a jej późniejsza zmiana i walka wywierała przez to jeszcze większe wrażenie.
Tylko, że w Szkocji miała być tylko na chwilę…
Mimo, iż ta książka ma ponad pięćset stron czyta się ją błyskawicznie.
Myślę, że to kwestia świetnego humoru, stylu pisania autorki, cudownej historii i krótkich rozdziałów, które tak przyjemnie się czyta.
Opowieść o przyjaźni, rodzinie, miłości i tajemnicach.
Idealna jeśli potrzebujesz detoksu, ale nie tylko.
Ja akurat zabrałam ją na mój nadmorski detoks i to była jedna z najlepszych decyzji.
Odpoczęłam, dużo się śmiałam i po raz kolejny zostałam zauroczona przez głównych bohaterów i ich historię.
Polecam!