W 1757 roku do owianego mroczną legendą zamku w Kemnitz przybywa nowy właściciel. Ksawery von Zierotin pragnie jedynie zapomnieć o burzliwej przeszłości. Gdy jednak sprowadza do siebie Elaine – służącą o niezwykłym uroku – nieoczekiwanie trafia w centrum niepokojących wydarzeń. Kiedy w mieście dochodzi do serii tajemniczych zgonów, ludzie spekulują o diabelskim wpływie na ich pana. W końcu nocny tryb życia mężczyzny i jego ślub z kobietą niewiadomego pochodzenianie mogą wskazywać na nic innego…
Czy Ksawery odnajdzie wymarzony spokój u boku Elaine, czy zostanie pochłonięty przez mroczne siły, które zaczynają go otaczać?
Rok 1757, Dolny Śląsk. Do owianego mroczną legendą zamku w Kemnitz sprowadza się nowy dziedzic, Ksawery von Zierotin. Wkrótce potem żeni się z Elaine, skromną dziewczyną znaną wśród okolicznych mieszkańców ze swojego dobrego serca. Co stało za tą decyzją? Jakie tajemnice kryje Ksawery, prowadzący niecodzienny tryb życia, a jakie Elaine o niejasnym pochodzeniu i statusie? Te pytania stają się tym bardziej palące, że w okolicy dochodzi do serii niewyjaśnionych zabójstw, a przeszłość bohaterów powraca, żeby zburzyć ich niepewny spokój...
Przyznam od razu, że potrzebowałam chwili, żeby "wgryźć" się w tę książkę – z początku trudno było mi wyczuć motywacje bohaterów i relacje, jakie ich łączą. Bardzo jednak się cieszę, że kontynuowałam lekturę, bo im więcej dowiadywałam się o przeszłości konkretnych postaci, tym więcej sensu nabierało to, czego wcześniej się o nich dowiedziałam. Autorka w przemyślany sposób od początku snuła opowieść, by na koniec złożyć wszystkie elementy w bardzo satysfakcjonującą całość.
Historię poznajemy z perspektywy Ksawerego. Od początku dowiadujemy się, że dręczą go wyrzuty sumienia i wspomnienia o utraconej miłości i szczęściu. Szybko też wychodzi na jaw, że egzystencja tego bohatera nie jest bynajmniej typowa. Przy tym bardzo spodobało mi się, że autorka do końca nie precyzuje kim (czym?) tak właściwie jest Ksawery. W jego przyzwyczajeniach odnajdujemy znajome elementy, ale nie jest to nic jednoznacznego. Tym sposobem możemy sami zadecydować, do którego z upiornych stworzeń i do którego folkloru jest mu najbliżej. Pomimo swojej natury Ksawery stara się działać zgodnie ze wskazówkami moralnymi, choć nie waha się też przed okazaniem bezwzględności tym, którzy według niego zasługują na karę. Paradoksalnie, jako lekarz i przybysz z zewnątrz, jego sposób myślenia jest często bardziej racjonalny niż u przesądnych chłopów.
Jego relacja z Elaine rozwija się powoli, zaczynamy bowiem od dwójki ludzi, którzy praktycznie się nie znają. Choć niemal do końca nie jest ona określona, nabiera stopniowo głębi i w zakończeniu dostarcza prawdziwych emocji. Jest to o tyle ciekawe, że Ksawery nie kryje się z tym, że ma złamane serce, w którym było miejsce tylko na jedną miłość. Pomimo tego w relacji z Elaine znajduje akceptację i zrozumienie, dzięki którym buduje się coraz głębsze porozumienie pomiędzy tą dwójką. I choć nie jest to porywające uczucie, które połączyło go z dawno zmarłą ukochaną, dla mnie było tak samo – a może nawet bardziej – poruszające.
W swoim ostatecznym wydźwięku "W pełni rozkwitających drzew" jest dla mnie opowieścią o winie i przebaczeniu oraz o pociesze, jaką niesie bycie zrozumianym i zaakceptowanym. Przyznam, że końcówka mocno mnie poruszyła i, choć nie była typowym happy endem, bardzo usatysfakcjonowała. Zresztą dla takiej historii happy endu chyba być nie może i cieszę się, że autorka nie zdecydowała się na takie rozwiązanie.
Na koniec wspomnę jeszcze o niezwykłym klimacie, w jaki wprowadza lektura – tajemniczy i mroczny, a jednocześnie… wiosenny. Niecodzienny wybór czasu akcji – bo zazwyczaj gotyckie opowieści kojarzą się z mglistymi, jesiennymi miesiącami – bardzo przypadł mi do gustu. Taki wybór pozwolił choćby na wykorzystanie motywu nocy Walpurgi, która była moim ulubionym momentem akcji.
doszłam do 205 strony i robię DNFa, bo zupełnie się nie odnalazłam w tej książce i nie chcę czytać na siłę...
Bardzo podobał mi się klimat tej historii, taki mroczny, gotycki, tajemniczy. Sam zamek, w którym rozgrywa się większość fabuły, również dodawał takiej aury grozy.
natomiast... nie czuję absolutnie żadnej więzi z bohaterami i mam wrażenie, że oni między sobą też jej zupełnie nie czują 😭 każda relacja w tej książce jest w moim odczuciu wymuszona i napisana trochę na kolanie.
dodatkowo sama fabuła jest tak chaotyczna i poplątana, że przez ostatnie kilkadziesiąt stron nie miałam pojęcia czy czytam to, co się dzieje naprawdę, czy wspomnienia, czy to jest jakiś sen albo wytwór wyobraźni głównego bohatera... te wątki się ze sobą nie łączyły i miałam poczucie dużego chaosu i zagubienia, co bardzo mi utrudniało czytanie
nie jest to książka dla mnie, choć jestem pewna, że znajdzie swoich fanów i osoby, które ją pokochają właśnie za ten gotycki klimat. Ja się z nią nie polubiłam, ale jeśli czujecie, że to może być coś dla Was - dajcie jej szansę, bo spróbować zawsze warto 🫶🏻
Kiedy na polskim rynku wydawniczym wychodzi w końcu książka, czerpiąca z motywów literatury gotyckiej i inspirowana najpiękniejszymi klasykami nie ma innej opcji – muszę jej patronować! Bardzo się cieszę, że w naszym kraju zadebiutowała autorka, pisząca z pasji do nurtu czarnego romantyzmu i mam szczerą nadzieję, że będzie dalej rozwijać się w tej tematyce.
O czym jest ta wampiryczna książka?
Akcja rozgrywa się w 1757 roku, kiedy to do zamku o mrocznej reputacji przybywa nowy właściciel, Ksawery von Zierotin. Jego bolesna przeszłość, która wciąż nie została ostatecznie zamknięta, niejakie “znudzenie” rzeczywistością i samotność, popychają go do śmiałego czynu. Ryzykując odkryciem swojej największej tajemnicy, postanawia odebrać służkę innego Lorda, pojmując ją za żonę. Elaine nie jest jednak zwykłą dziewczyną – momentami wydaje się, że rozumie mowę zwierząt, wykazuje się niezwykłą wrażliwością i bardzo dobrze zna się na ziołolecznictwie. Czy związek z taką osobą może zapewnić mu upragniony spokój?
Autorka, jak już wspomniałam wyżej, czerpie wiele inspiracji z motywów gotyckich a także legend. W książce znajdziemy wiele odniesień do takich klasyków jak ,,Dracula,” „Pożegnanie z diabłem i czarownicą” czy też „Rycerz z Olmledo.” Kwiecisty język, który jest jedną z dominujących cech powieści z XVIII wieku oraz wiele rozmyślań na temat życia, samotności i tego, co jest granicą między człowiekiem a potworem tworzą piękny klimat tej historii. Pomimo, wydawałoby się nieco przytłaczającego stylu pisania dla obecnego czytelnika, jest on wciąż współczesny i prosty w odbiorze, dopasowany do moli książkowych z XXI wieku.
Fabuła książki oscyluje między przeszłością głównego bohatera a teraźniejszością. Portret psychologiczny Ksawerego jest bardzo dobrze zarysowany, a jego “udręczenie” rzeczywistością, mroczne motywacje i zachowanie – choć momentami nieco wyolbrzymione, jasne dla czytelnika dzięki częstej retrospekcji. Autorka sama przyznała, że w swoich opisach wewnętrznej walki bohatera dotyczącej tego kim jest, a kim mógłby się stać, inspirowała się “Wywiadem z Wampirem,” w którym tego typu dywagacje były rozległą częścią tej historii. Bohater często gubi się we własnej głowie i myślach, zastanawiając się nad sensem swojego życia, samotnością oraz tego kim chciałby, a kim (w jego odczuciu) powinien być.
Pomówmy teraz nieco o głównej intrydze oraz przebiegu wydarzeń. Muszę przyznać, że nie do końca zgadzam się z reklamowaniem książki jako “romantasy.” Wątek miłosny jest tutaj zaledwie małym procentem, który jedynie i aż, ładnie dopełnia zdecydowanie bardziej ciekawą całość. Owszem, książka zaczyna się “małżeństwem z kaprysu”, jednak to nie na relacji romantycznej bohaterów oparta jest fabuła tej historii. Wątki miłosne, cierpienia związane z porywami serca czy też źle ulokowanymi uczuciami są oczywiście nieodłączną cechą literatury gotyckiej. Tego typu motywy są jednak po prostu atrybutem gatunku, który jest utrzymany w stonowany, pełny dobrego smaku sposób. W przeciwieństwie do tego, współczesne romantasy kojarzy się jednak z czymś zupełnie innym. Fabuła bowiem oscyluje głównie wokół miłosnych gierek głównych bohaterów, zawierając w sobie wiele szczegółowych opisów samej fizyczności – reszta świata przedstawionego jest jedynie do tego tłem. “W Pełni Rozkwitających Drzew” daje nam od siebie zdecydowanie więcej a całość historii nie jest przesłonięta romansem. Będziemy tutaj bowiem uczestniczyć w wypędzaniu duchów, przerażającym rytuale i wielu innych, klimatycznych i fascynujących wydarzeniach.
Na samym końcu chciałabym przypomnieć, że książka to autorski debiut na naszym rynku. Moim zdaniem powinniśmy dać autorce dużo wsparcia i zachęcić ją, do kontynuowania swojej pisarskiej przygody. Ja osobiście byłabym wniebowzięta, gdyby więcej książek w klimacie gotyckim trafiło na polski rynek wydawniczy.
Kompletnie nie siadła mi ta historia. Nie poczułam absolutnie żadnej więzi z bohaterami. Rozmowy między nimi są pourywane i tak naprawdę nic nic nie wynika. Tak samo jeśli chodzi o wydarzenia miałam wrażenie jakiegoś totalnego chaosu. Jeśli chodzi o wątek romantyczny to absolutnie nie poczułam żadnej chemii między głównymi bohaterami. Nie wyczułam w nich żadnych emocji. Owszem były momenty, że troszkę bardziej się zainteresowałam i zaciekawiłam wydarzeniami, ale były to tylko momenty. Sama fabuła dla mnie zbyt pokręcona zwłaszcza pod koniec. Wszystkie wątki nie składają mi się na spójną całość. Miałam wrażenie, że czytałam kilka zupełnie innych historii. Finalnie zostało mi pięćdziesiąt stron i nie dałam rady przeczytać do końca. Bez sensu się męczyć jeśli ci coś totalnie nie odpowiada.
Książka jest przepięknie wydana, słyszałam o niej bardzo dużo dobrych opinii i byłam jej ogromnie ciekawa, dlatego naprawdę przykro mi, że nie po drodze mi z tą historią. Uważa że tak książka nie jest zła jest porostu nie dla mnie. Myślę że może zainteresować bardzo dużą grupę czytelników. Podobał mi się klimat panujący w książce ciężki i mroczny. Sam zamek i tajemnice jakie skrywał to przykuło moją uwagę od samego początku. Styl autorki lekko wniosły ale idealnie pasujący do fabuły
"- To prawda, że go zabiłem. Odsunęła się ode mnie, jednak nie tak gwałtownie, jak się spodziewałem. - Dlaczego? - Zasługiwał na to. - Uśmiechnąłem się. - Nie jesteś Bogiem, by w tej sposób wymierzać sprawiedliwość! - Jej głos przybrał na sile. - Absolutnie się za niego nie uważam. Zrobiłem to po to, by poczuć się lepiej. Kogoś w końcu muszę, od czasu do czasu, zabić, dlatego wolę gustować w tych złych. Większy wybór."
Oddaję pokłony 🛐
Tak fantastycznie wykreowanego świata magii nie powstydziłaby się J. K. Rowling.
Ja naprawdę nie dowierzam, że to jest debiut. Nie wierzę, ja się czuję oszukana i tyle. Autorka musiała pisać pod innym pseudonimem i nie chce się do tego przyznać, bo to jest zbyt dobre na bycie pierwszą książką 😂
Nie zrozumcie mnie źle - można napisać dobry debiut. Można napisać świetny debiut. Ale ta pozycja wyszła poza skalę 💜
Ja myślę, że fakt, iż pochłonęłam tę pozycję w dwa dni mówi sam za siebie.
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Otworzyłam paczkę i zakochałam się w tym, jak pięknie ta książka jest wydana. Cudowna okładka, piękne zdobienia na początku rozdziałów.. No i arty, które dorzuciła autorka!
Byłam oczarowana 💜
Jeszcze bardziej jestem oczarowana fabułą i bohaterami. Wszystko zostało tu dopieszczone, jakby autorka szlifowała tę powieść latami.
Wiecie jak ja kocham fikcyjnych facetów, nie?
Nie muszę wspominać, że założyłam fanklub Ksawerego, nie?
Ksawery 🛐💜
"- Wiedziałeś, jaka jestem - powiedziała pod nosem. - Denerwująca - westchnąłem." Elaine też bardzo na plus. Ma wspaniałe wnętrze i nie sposób jej nie lubić.
Właściwie dostałam tu wszystko, czego chciałam - magię, czarownice (które uwielbiam), tajemnice wylewające się zewsząd i mrok, na który liczyłam.
Och tak, moja landrynkowa dusza potrzebowała mroku 😈
Nie chciałabym za dużo się tutaj rozpisywać, ponieważ mam wrażenie, że wszystko co chciałabym wam powiedzieć zepsuje zabawę tym, którzy zdecydują się na przeczytanie książki.
A przeczytać powinien każdy, kto lubi magię i mrok 💜
@m.w.jasinska - ja liczę albo na drugi tom, albo po prostu na jakąkolwiek inną książkę spod twojego pióra, jeszcze w tym roku. Jeśli nie spełnisz moich żądań, zbiorę ekipę książkar i będziemy wystawać pod twoim domem, domagając się więcej! 😈
"- Obiecuję, że wrócę. Czułem zaciskające się na mnie drobne pięści dziewczyny. Gdy po chwili oderwaliśmy się od siebie, znikąd pojawił się Nathaniel i odsunął ją ode mnie. Nie stawiała oporu. Zostawiłem za sobą ludzi. Moim celem było pokonanie tej przeklętej istoty nawet za cenę nieśmiertelnego życia. Życia, które mi ofiarowała."
Lubisz literaturę gotycką? Stare zamczyska, pełnia księżyca i niebezpieczny związek z .. potworem 👀
"W pełni rozkwitających drzew" @m.w.jasinska 🖤Patronat medialny Suspense_books🖤
Ciemnowłosa, drobnej postury, klasycznej urody. Młoda, ładna, brązowooka służka. Niczego więcej w swym nie-życiu nie pragnął bardziej, aniżeli jej i spokoju wewnętrznego wynikającego ze społecznej alienacji spowodowanej jego złą renomą. Potwór. Straszydło skrywające się pod osłoną nocy, jakiś demon skradający się po cmentarzyskach. Wyautowany poza margines, samotny. Pragnął jej, upatrzył ją sobie niczym myśliwy leśną zwierzynę. Wyczuwał w niej nie tylko powab i zewnętrzny urok, lecz również ciepło i mądrość. Wiedział, że wiele w życiu musiała przejść, choć niezbyt długo na tym ziemskim padole przebywa. Pomimo młodego wieku wykazywała się zrozumieniem, cierpliwością i pokorą. Był dla niej pierwszym mężczyzną, pojawił się niespodziewanie w domu jej pana i domagając się jej ręki nie przyjmował odmowy. On ją poinformował i postawił przed faktem dokonanym. Kierując się potrzebą zaspokojenia cierpienia wynikającego z samotności pragnął poślubić Elaine. Ksawery von Zierotin, wyzuta z uczuć i pozbawiona sumienia kreatura. Czy da się pokochać kogoś wychodząc za niego w ciemno? Przede wszystkim - czy da się pokochać potwora?
Akcja rozgrywa się w osiemnastowiecznym Kemnitz, które zdaje się być samym centrum niepokojących wydarzeń. Pogrążone serią tajemniczych zgonów rzuca cień podejrzenia na nocne eskapady diabelskiego Ksawerego, który jest panem ludu. Ślub z panną niewiadomego pochodzenia tylko dolewa oliwy do ognia płonących plotek i lawiny podejrzeń...
"W pełni rozkwitających drzew" to gotycka powieść młodziutkiej, debiutującej autorki. Przyznam, że jej proza od samego początku przypadła mi do gustu i wprawiła w wysoce melancholijny nastrój. W niezwykły sposób tworzy klimatyczne opisy, odwzorowując język i styl epoki wypełnionej blaskiem kandelabrów i mrokiem przytłaczających zasłon. Czytając tę historię ma się poczucie kroczenia długimi korytarzami odludnych zamczysk, a każda nadchodząca noc zdaje się zwiastować pobudkę istot czyhających na ludzką krew. Jasińska w swym debiucie wzorowała się na klasyce grozy, co czuć w każdym wersie odnoszącego się do wykreowanego świata, jak również psychologii postaci i prowadzonych przezeń dialogów. Jestem oczarowana tym, w jak da się tu odczuć wpływy Stokera i DuMaurier. Romans przeplata się z grozą, suspens wisi w powietrzu wraz z kurzem unoszącym się nad brudem cmentarnej ziemi i nieotwieranych od wieków komnat.
"Ludzie zawsze będą pamiętać nie to, co zrobiliśmy dobrze, tylko to w czym się pomyliliśmy"
Mężczyzna o nocnym trybie życia i ślub z tajemniczą kobietą. W powietrzu wisi coś złego...
Jakie mroczne siły zakłócą spokój bohaterów?
Ksawery von Zierotin pragnie spokoju. Chce zapomnieć o tym, co miało miejsce w jego przeszłości. Ale czy przeszłość da o sobie tak łatwo zapomnieć?
Mężczyzna zamieszkuje w zamku, który ma swoją własną mroczną legendę. Jednak długo nie jest tam samotny. Po pewnym czasie, oprócz służby, w jego życiu pojawia się żona. Elaine, służąca, którą mężczyzna decyduje się poślubić. Dlaczego akurat ona? Czym się kierował wybierając ją na żonę?
Ksawery to młody i tajemniczy mężczyzna, który ma pewną tajemnicę. Preferuje nocny tryb życia, dnie spędza odpoczywając i unikając słońca. Dlaczego tak się dzieje?
"Kiedyś kochałem – za bardzo. Tylko czy można pokochać potwora? Kiedyś czułem – za bardzo. Tylko czy potwór może mieć uczucia? Kiedyś współczułem – za bardzo. Tylko czy można współczuć potworowi?"
Elaine to młoda i dobra dziewczyna. Z czasem okazuje się, że jest zdecydowanie za dobra. Każdemu udziela pomocy i nikomu jej nie odmawia. Dlaczego to właśnie Ksawery ją chciał za żonę? Czy to ma coś wspólnego z mężczyzną, którego kobieta uważa za swojego brata? Ksawery, owszem, wyjaśnia powody swojej decyzji, ale czy naprawdę takie są?
Wydaje się, że życie małżonków będzie spokojne i piękne. Okazuje się, że nie na długo. Legenda zamku nie daje spokoju młodej żonie, która z tego tytułu ma dosyć nieprzyjemności i stara się odkryć tajemnicę. Jakby tego było mało, to w mieście dochodzi do coraz to większej ilości tajemniczych zgonów. Śmierć następuje w dosyć specyficzny sposób. Dodatkowo stosunek mieszkańców do Elaine znacząco się zmienia. Bardzo znacząco, co jest rozczarowujące. Elaine tyle dobrego dla nich zrobiła, tyle razy pomogła a w zamian otrzymała coś takiego.
To dopiero początek. Zło nadchodzi. Ktoś ma wobec konkretne plany wobec Elaine a Ksawery zderza się ze swoją przeszłością.
Jest mroczno, a im dalej to jest coraz bardziej mrocznie. Od początku towarzyszy pytanie co tu się dzieje? Wszystko to powoduje, że coraz bardziej książka wciąga i chce się dotrzeć do momentu, gdzie wszystko będzie jasne. Historia już intryguje od samego prologu i czekałam z niecierpliwością, aż dowiem się więcej na temat tej legendy, wydarzenia, które miało miejsce w samym zamku w Kemnitz. Im dalej tym coraz bardziej poznajemy bohaterów. Ksawery dzieli się swoją historią. Tym, co spowodowało, że jest taki jaki jest i co go ukształtowało. Poznajemy jego historię.
"Ból stał się częścią mojego jestestwa i po prostu nauczyłem się z nim obcować. Był, jest i będzie, niezależnie od tego, jak wiele razy będę próbował go oddalić"
Elaine okazuje się dosyć tajemniczą postacią, która sama dowiaduje się pewnych nowych okoliczności na swój temat.
"W pełni rozkwitających drzew" to ciekawa lektura. Wiele się tu dzieje. Nie brakuje magii, nawiązania do teatru czy mitologii i podań. Po lekturze to co mi przychodzi na myśl to jak łatwo ludźmi manipulować. Jak ludzie łatwo i w ślepo wierzą w wszelkie zabobony. To było dosyć rozczarowujące a z drugiej strony aż straszne, że takie coś może spowodować takie zachowanie. Że wiara w coś powoduje, że tak wiele złego może się zdarzyć. Cóż, to dowodzi jak ludźmi łatwo jest sterować i że uwierzą oni w praktyce we wszystko.
"Człowiek to dla mnie najsłabsza trzcina na wietrze, ba, nawet najwątlejsza w przyrodzie, ale czy na pewno każda taka trzcina jest rozumna? Patrząc na zachowania wielu, śmiem wątpić"
Historia dosyć przypadła mi do gustu. Przyjemnie spędziłam z nią czas. Akcja dosyć wolno się rozkręca, a końcówka wręcz przyspiesza i to było za dużo. Za dużo się tu tego wszystkiego nagromadziło i wręcz bym powiedziała, że trochę pojawił się chaos. Następuje przeskok z jednej sytuacji do drugiej, z jednego niebezpieczeństwa do drugiego. Nie do końca spodobało mi się to co autorka zrobiła z Elaine. Nie przekonało mnie to. Tak też nie do końca otrzymałam wyczerpujące wyjaśnienie dlaczego Ksawery miał taki stosunek w stosunku do Alberta. Dlaczego od początku jest tak negatywnie do niego nastawiony? Relacja pomiędzy małżeństwem była też taka trochę dziwna. Głównie się ograniczała do wspólnych spacerów.
"W pełni rozkwitających drzew" jest to dosyć dziwna książka, ale z drugiej strony wciągająca i ciekawa. Z pewnością jest to dosyć specyficzna historia i uważam, że warta poznania. Po okładce spodziewałam się trochę innej historii i liczyłam, że mnie zachwyci. Tego niestety nie było, ale przyjemnie spędziłam czas.
Jestem na Instagramie jako @violet.and.dog . Młody, urodziwy kawaler Ksawery von Zierotin bierze za żoną piękną służącą o imieniu Elaine. Bardziej z pobudek innych niż miłość czy zauroczenie, jednak czas pokaże, czy dobry to był wybór. Jest XVIII w. a wiara w czarownice, upiory i magię góruje nad zdrowym rozsądkiem i rozumem. Młodzi wprowadzają się do pięknego zamku i kiedy wydaje się, że szczęście jest im pisane, okolicą wstrząsa seria przerażających zbrodni. Kto lub co zabija? Kim tak naprawdę są Ksawery i Elaine? Zapraszam do lektury! . Wydana nakładem @niepowiem_wydawnictwo debiutancka książka M.W.Jasińskiej wydaje się mieć wszystko, co może zagwarantować jej sukces. Okładka przyciąga wzrok, prawda? Jednak żeby nie było, że oceniam książkę jedynie po okładce, opowiem wam teraz co nieco o najnowszym dziele Jasińskiej. Długo nie mogłam się wczuć w tę historię, doszukując się w niej obiecanej wyjątkowości i piękna. Jak to mówią – nie od razu Kraków zbudowano. Autorka dała z siebie sto procent przy opisach natury i budowaniu atmosfery tajemniczości i grozy. Wampir i czarownica, magiczne rośliny i magiczne okoliczności przyrody – wydawać by się mogło, że recepta na interesującą powieść jest gwarantowana. A jednak czegoś mi zabrakło. Może świeżej historii a może wyrazistych bohaterów, którzy wywołaliby u mnie jakiekolwiek emocje. Pierwszoplanowym postaciom zabrakło iskry, a ich relacji chemii i fajerwerków. Mam wrażenie, że to kwiaty magnolii i księżyc byli bohaterami pierwszoplanowymi, a nie małżeństwo wampira i czarownicy. . Autorka nie ukrywa swojej fascynacji prozą Brama Stokera w tym do kultowego już Drakuli. Może gdyby odniesienia te były subtelniejsze, to bardziej by do mnie przemówiły. Nie jest niczym złym inspirowanie się arcydziełami literatury, jednak należy to robić ostrożnie. „Umarli podróżują szybko”, „krew jest życiem” cytowane są tu bez skrępowania, a scena kuszenia przez rozpustne kobiety do złudzenia przypomina tę z dzieła Stokera. Doszukałam się też kilku drobnych nieścisłości, takich jak wspomnienie o końcówce lata, a kilka stron później o tym, że „magnolia wyparła jaśmin”. Z tego, co mi wiadomo (bo mam obie rośliny w swoim ogrodzie) żaden z krzewów nie kwitnie latem a wczesną wiosną. Jednak być może w świecie wykreowanym przez autorkę przyroda rządzi się swoimi prawami. . Do połowy książki działo się niewiele, nie jestem w stanie nawet streścić tej części, bo nieszczególnie zaangażowała mnie emocjonalnie. Dalej było już nieco lepiej jednak nie na tyle dobrze, aby pobudzić mój apetyt na więcej i sprawić, że historia pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Biorąc pod uwagę, że jest to debiut autorki, to nie jest źle. Liczę na to, że w swoich kolejnych książkach Jasińska więcej uwagi poświęci swoim bohaterom i warstwie głębszej niżeli okładka czy opisy przyrody. . Cenię sobie współpracę z @niepowiem_wydawnictwo dlatego moja opinia jest szczera i mam nadzieję, że będzie zbiorem cennych rad dla debiutantki. Mimo drobnych niedoskonałości myślę, że warto sięgnąć po tę książkę i ocenić ją wedle własnych kryteriów. W końcu nie często trafiają w nasze ręce książki tak ładnie wydane i będące romansem utrzymanym w duchu fantasy. Jednak moim zdaniem moda na tego typu literaturę przeminęła wraz z fascynacją Zmierzchem i na razie nic nie zapowiada tego, żeby powróciła. . Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję niepowiem_wydawnictwo
W roku 1757 w ponurych ścianach zamku Kemnitz niespodziewanie pojawia się nowy właściciel. Ksawery von Zierotin równie mroczny jak jego twierdza chce tylko w spokoju zmierzyć się z demonami przeszłości i oddać słodkiemu zapomnieniu. Niestety los stawia na jego drodze kobietę, obok której nie potrafi przejść obojętnie. Młoda i nieobyta w świecie, zupełnie inna niż większość znanych mu niewiast a jednocześnie dziwie bliska i znajoma. Czy słodka Eleine ukoi jego smutki, a może stanie się przyczyną ostatecznego upadku? W pełni rozkwitających drzew to taka współczesna powieść gotycka w klimacie wiktoriańskiej klasyki. Mrok przelewający się na kartkach linijka po linijce spływa w serca czytelników wypełniając je szczelnie niczym mgła otulająca zamek Kemnitz. Tajemnice i stare sekrety walczą o miejsce w szafach z trupami i usilnie próbują wychynąć na światło dzienne, jakby nie mogły doczekać się odkrycia. Jednak mimo to, czytaniu wciąż towarzyszy atmosfera niewiedzy i niepewności. Debiutancka powieść M.W.Jasińskiej zdecydowanie ma w sobie to coś. Gdybym miała silić się na metaforę to powiedziałabym, że to taki nieoszlifowany kamień szlachetny, którego urodę już widać, jednak należy go jeszcze oszlifować i wypolerować, bo mógł prawdziwie zabłysnąć. Sama książka jest zdecydowanie dobra, bardzo podobały mi się liczne odniesienia do sztuki i kultury czy wprowadzenie do historii miejsc zaczerpniętych z prawdziwych map oraz legend z nimi związanych. Niestety to o czym autorka sama wspomina w posłowiu czyli „czerpanie” z dzieł współczesnej popkultury, inspiracje zaczerpnięte z Wywiadu z wampirem czy Pięknej i Bestii trafiało do mnie już nieco mniej. Sam Ksawery momentami zachowuje się jakby miał rozdwojenie jaźni i raz jest Lestatem pragnącym wszystkiego raz zaś Louisem, który cierpi i użala się nad swoim istnieniem i okrucieństwami świata. Bardzo jaskrawe wykorzystanie motywu znane z baśni o Belle także nie przypadło mi do gustu, nie tylko dlatego, że w mojej opinii było zbyt zbieżne z oryginałem i nosiło znamiona kalki ale przede wszystkim dlatego, że jest to już motyw mocno oklepany i zużyty przez dziesiątki licznych pisarzy i twórców. I choć baśń wciąż rozgrzewa moje serce, to niestety większość współczesnych retelingów i mixów ma dla mnie posmak fałszywki. Finalnie oceniam książkę 6/10 czyli całkiem dobrze. Piękna okładka ukrywa dość ciekawą treść, sprawnie napisaną i dobrze wpisującą się we wzór powieści gotyckiej. Drobne potknięcia i niedociągnięcia nie psują przyjemności czytania a autorka zdecydowanie ma potencjał i z ciekawością będę obserwować jej rozwój. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Nie Powiem
Oczywiście przyciągnęła mnie ta cudowna okładka a wierzcie mi, w środku jest równie pięknie (na moim tik toku zobaczycie sami) bo wydanie tej książki zachwyca.
Poza okładką - tematyka - wampiry/strzygi i spółka.
Książkę czytałam niemalże na jeden raz, jest dosyć krótka i fabuła potrafi oczarować.
Był jeden moment, w którym akcja zwolniła tempo tak bardzo, że przez chwilę się zastanawiałam o czym ja właściwe czytam ale potrzebowałam chwili zastanowienia i cofnięcia się w tekście by się odnaleźć. Całościowo nie przeszkodziło to bardzo w odbiorze książki i uważam ją za mocną pozycję.
Poza tym bardzo mi się podobała kreacja bohaterów, którzy byli jednocześnie bardzo tajemniczy a z drugiej strony jawnie mówili o sobie. Z jednej strony zwodzili a z drugiej wręcz krzyczeli, halo jestem potworem, nie widzisz tego?!
Elaine to postać wielowymiarowa, która nie ma pojęcia o swoim dziedzictwie. Z chęcią bym przeczytała, czy jej umiejętności wyjdą na jaw, rozwiną się i co z tego wyniknie.
Ksawery skradł moje serce, mimo bólu, którego doświadczył i tego, kim się stał potrafił objąć opieką nie tylko swoich bliskich ale także większość poddanych (przynajmniej tych, którzy byli dobrymi ludźmi).
To, jak panował nad swoim przekleństwem było imponujące.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie cieszyła się z tego, iż w książce znajdziemy różne wierzenia i mity, legendy ale w interpretacji autorki.
Ostatnio przepadłam w takiej literaturze, chłonę wszystko od podań po fantastykę itd.
Czy jest tu wątek romantyczny? Hmm w sumie częściowo owszem, tak ale głównie dotyczy retrospekcji Ksawerego i ma wpływ na fabułę ale nie jest odstraszający, nachalny czy wulgarny. Jest opisany w dużej mierze na poziomie duchowym.
Z resztą mi romanse w ogóle nie przeszkadzają.
Przyznam się także, że kończąc czytanie tej książki chciałabym więcej, rozszerzyć ją nieco bardziej np. wątki z czarownicami, ich mocami itd. a także zmienić los pewnego bohatera bo nie mogę przeżyć tego, co się stało. Kolejny raz i kolejna autorka odbiera mi ulubioną postać.
Q: najpierw zwracacie uwagę na okładkę czy na opis książki?
Ja muszę się przyznać że kiedy okładka jest ładna, od razu mnie przyciąga, wtedy potrafię rzucić okiem na pierwsze zdanie opisu i zainteresować się nią. Tak też było z książką „W pełni rozkwitających drzew”
Reklama - niepowiem wydawnictwo
Historia rodem z Drakuli bądź Carmilli. Rok 1757 zamek w Kemnitz owiany ogromną tajemnicą wręcz mroczną legendą. Do tego przybytku trafia nowy właściciel, który jest wycofany, nie integruje się ze społecznością, jedyne co chce to zapomnieć o przyszłości. Wszystko zaczyna się dziać w momencie kiedy na zamek trafia Elaine.
Książka miała potencjał na bycie moją ulubioną po opisie, ale ja już od początku nie mogłam się w nią wgryźć. Szło mi to strasznie mozolnie pomimo tego, że są krótkie Rozdziały i tę historię czyta się bardzo szybko. Ja po prostu czułam się zagubiona, bo trafiam w Wir pewnych wydarzeń, gdzie nie mamy tłumaczone, co tak naprawdę się stało. I książka jest naprawdę klimatyczna. Gdzie trzeba, jest mroczna i brutalna, ale mam wrażenie, że jest też przesadzona. Budowane jest napięcie tylko po to, żeby ona opadło bez takiego wy brzmienia mocnego.
W miasteczku zaczynają dochodzić do serii tajemniczych zgonów i jak możemy się spodziewać w tamtych czasach, wszystko głosy mówią, że to wina czarownicy. Mają rację, czarownica się pojawia, tylko że ja tego nie czułam nie czułam czarownic i nie czułam tej magii. Mamy to też dużo takich aspektów magicznych i fantastycznych, o których ja chciałabym więcej poczytać, bo bardziej skupiamy się na takich codziennych rzeczach niż na fantastyce. Ja też miałam wrażenie, że ona jest zbyt współczesna i to jest tylko, takie moje widzi misie. Kiedy osądzamy historię w jakimś miejscu lub czasie, staramy się oddać ją jak najbardziej prawdziwą, a tutaj ja nie czułam tego, że jestem w tym 1757. Czułam, że czytam Kalkę inny historii, bo ona się nie wyróżnia, my już to znamy.
Co do bohaterów i ich kreacji. Ja ich trochę nie polubiłam, ale rozumiem, czemu tacy są. Dla mnie to takie 3/5 ⭐️ jednak wiem, że dla wielu będzie to strzał w 10!
Dziś opowiem Wam o pewnym debiucie, a mianowicie o książce "W pełni rozkwitających drzew" M.W. Jasińskiej. 📚 Czy okazał się on udany, czy może jednak nie warto po niego sięgać❓️ O tym za chwilę. 😏
Jest rok 1757. Do owianego złowrogą legendą zamku w Kemnitz 🏰 przybywa Ksawery von Zierotin, jego nowy właściciel. Mężczyzna, niosący brzemię bolesnej przeszłości, szuka ukojenia w nowym miejscu. Jego życie komplikuje się, gdy poznaje Elaine - służącą, którą postanawia poślubić. 👰♀️🤵♂️ Niedługo potem zaczyna dochodzić do serii niepokojących wydarzeń, które wstrząsają życiem mieszkańców okolicy. 😧 Nocny tryb życia Ksawerego, jego ślub z nieznajomą o niezwykłym uroku i tajemnicze zg0ny zaczynają być pożywką dla plotek. Ludzie zaczynają podejrzewać, że ich pan jest pod wpływem diabelskich mocy. 😈 Czy mają rację❓️
Książka łączy w sobie elementy powieści gotyckiej, fantastyki i odrobiny romansu. Jednym z największych jej atutów jest, według mnie, jej atmosfera. 😍 Autorka znakomicie zbudowała nastrój grozy i tajemnicy, a wplatając w fabułę elementy folkloru i wierzeń ludowych, poprzez wprowadzenie postaci wiedźm, strzyg i wilkołaków, dodała historii iście magicznego wymiaru. ✨️ Warto też zauważyć, jak zręcznie zostały oddane realia, w których osadzona jest akcja powieści. 👌 Podkreślając rolę Kościoła i ówczesnych wierzeń w kształtowaniu życia społeczności, autorka nadała historii autentyczności i głębi. 😌 Styl pisania pani Jasińskiej także zasługuje na pochwałę. Jest bogaty i obrazowy, co pozwala na całkowite zanurzenie się w stworzonym przez nią świecie.
Książka okazała się tak wciągająca, że trudno było mi się od niej oderwać, a nieoczekiwane zwroty akcji tylko potęgowały ciekawość. 🤩 Magiczna, klimatyczna, wręcz baśniowa atmosfera powieści również sprawiała, że z przyjemnością poznawałam tę historię. A jej zakończenie - nawet nie pytajcie, bo to było totalne zaskoczenie! 🤯 Ostrzegam jednak bardziej wrażliwych czytelników - ta lektura wywołuje silne emocje i potrafi mocno poruszyć. Mnie rozłożyła na łopatki i nieco rozbiła, 🫥 ale absolutnie nie uważam tego za jej wadę, dlatego gorąco polecam❗️☺️
"W Pełni Rozkwitających Drzew" to kolejny zaskakująco dobry debiut. Jest to powieść gotycka, baśniowa i bardzo klimatyczna.
Główni bohaterowie Ksawery i Eleine biorą ślub praktycznie się nie znając. On jest wycofany, mroczny, ale życzliwy. Ona miła dla wszystkich, o dobrym sercu. Czy Ksawery zazna przy niej spokoju?
Przyznaję, że ten typ literatury nie do końca jest w moim stylu. Teoretycznie znajduje się tu wszystko co lubię - głęboka relacja, magia i istoty nadprzyrodzone oraz inteligentny język. Na koniec lektury głowa mi parowała i byłam rozemocjonowana. To jednocześnie dobrze i niedobrze. Pozostawiła mnie z poczuciem melancholii i ścisku w sercu, ale uważam, że tak miało być. Dla mnie osobiście książka wywołała za dużo emocji, dlatego nie często sięgam po historie tego typu. Znajdziecie w niej piękno, sztukę, teatr i poezję. Powieść was otuli i pokłuje jednocześnie. Dodatkowo jestem pod wrażeniem zebranej wiedzy i wykorzystania jej w książce. Autorka na końcu opowiada o kilku motywach i było to bardzo fascynujące.
Polecam wam "W Pełni Rozkwitających Drzew", ale miejcie na uwadze to, że może dotknąć czegoś głęboko siedzącego w sercu.
W książkę wciągnęłam się już od pierwszych stron, pełna mroku, gotyku, gęstej atmosfery i tego czego naprawdę brakuje mi na rynku książek czyli prawdziwie tragicznych bohaterów.
Historia opowiada o Ksawerym i Elainie, dwie zupełnie różne osobowości, on - dręczony przez przeszłość, pełen wątpliwości, uważający się za potwora, ona - miła, troskliwa, o dobrym sercu. Pokochałam to jak zostali napisani- jacy są ludzcy- świadomi swoich wad (naprawdę wczułam się w tą historię i przeżywałam ją razem z nimi). Strasznie spodobała mi się przemiana jaką przeszedł Ksawery- jego odzyskiwanie wiary w swoje człowieczeństwo.
Co prawda książka miała momenty gdy się ciągnęła (może przez trochę zbyt dużą ilość opisów) ale akcja szybko wraca na właściwe tory i pędzi już do końca, a to zakończenie….zabiło mnie 💔
Ogólna ocena: 4,5/5 Jest to bardzo udany debiut, autorka ma niesamowicie przyjemny sposób pisania. Szczerze polecam każdemu fanowi fantastyki sięgnięcie po tą pozycję.
Na początku byłam zachwycona klimatem, opisami miejsc oraz nutką tajemnicy. W okolicach setnej strony poczułam, że tracę zainteresowanie. Nie rozumiem niektórych zachowań bohaterów, nie polubiłam żadnego na tyle żeby mu kibicować i w ogóle nie czułam żadnych większych emocji podczas końcowych akcji. Autorka bardzo dobrze oddała targające Ksawerym sprzeczne uczucia gdy jednocześnie chciał już umrzeć, jednak codziennie żył i robił rzeczy, po których czuł się obrzydzony sobą. Dobrze zostały też pokazane interakcje między Elaine, a Ksawerym. Od obojętności i strachu aż po fascynację oraz nić sympatii. Na pewno okładka jest piękna, a autorka ma świetny warsztat pisarki.
Powieść gotycka. Nie jest to byle czytadło dla bab. Dracula a nie Zmierzch. 100 ostatnich stron zrobiłem w jeden wieczór wciągnięty jak w film akcji nie zerknąłem ani razu na zegarek. Chyba fajne, nie wiem nie czytam zwykle takich rzeczy, także się nie mam porównania. Sopor Aeternus polecam sobie do tego włączyć, by się przenieść w groteskowy świat zamków, wiedźm i strzyg.