Marzenia nie spełniają się same. Trzeba mieć dość odwagi, by o nie zawalczyć i wykonać milowy krok do przodu, wychodząc ze swojej strefy komfortu.
Kiedy Claire Anderson decyduje się zawalczyć o swoje szczęście, by dostać wymarzoną pracę redaktorki w nowojorskim wydawnictwie, los okazuje się złośliwy/przewrotny. Jej bezpośredni przełożony, Lucas Black, to tytan pracy, gbur... po prostu dupek z piekła rodem.
Codzienna praca do późna i niewybredne komentarze naczelnego sprawiają, że kobieta zaczyna tracić swój wewnętrzny blask. Tym, co pomaga jej przetrwać jest przelewanie myśli na papier, najbliżsi przyjaciele oraz… tajemnicza znajomość.
Jak wysoka musi by cena za spełnianie marzeń? Czy wspólna pasja może połączyć dwie samotne dusze? Na ile demony przeszłości mogą zagrozić teraźniejszości i przyszłości?
bohaterowie często byli zbyt sztywni (jak na mój gust) i nie podobał mi się wątek przeszłości naszego cukiereczka, ale myślę, że całościowo jest to naprawdę przyjemny debiut!
“Tell Me Your Story”, czyli debiut autorki, który utwierdził mnie w mojej słabości do motywu internetowej znajomości. Poza tym: różnica wieku i wspólna praca w wydawnictwie? Brzmi jak przepis na świetną historię. A to jeszcze nie wszystko, co w niej intrygujące.
[współpraca reklamowa z @dominika.paprotny_autorka @wydawnictwowr]
Ta książka to dobry przykład, że romans może mieć: dobrze poprowadzony wątek “od niechęci do miłości”, bohaterów, którzy nie zmieniają kobiet jak rękawiczek, oraz bohaterki, które mają własne słabości, ale równocześnie potrafią się postawić. Do tego może być też całkowicie pozbawiony scen er0tycznych – a wątek romantyczny może być przy tym wciągający i wywołujący motylki w brzuchu.
Między głównymi bohaterami tworzy się wyczuwalne napięcie. Jeśli ktoś lubi męskie postaci będące “dupkami z piekła rodem” – którzy przy bliższym poznaniu okazują się być troskliwymi, uśmiechniętymi partnerami, potrafiącymi postraszyć kogo i kiedy trzeba – z pewnością polubi Lucasa.
Bardzo szybko złapałam więź z główną bohaterką. Okazało się, że wiele nas łączy: okulary, miłość do książek, marzenie, by pracować w wydawnictwie, myśli poświęcone tworzeniu własnej powieści. Poza tym Claire otrzymała od autorki “ciekawą” przeszłość, która dobrze napędza fabułę. Niby można wyczuć, o co w niej chodzi, ale jest odkrywana stopniowo, co dodaje jej historii dreszczyku – zwłaszcza kiedy ta przeszłość daje o sobie znać.
Odbiór narracji w tej książce zależy już wyłącznie od gustu czytelnika. Jest ona trzecioosobowa i co jakiś czas, z akapitu na akapit zmienia perspektywę. Mnie akurat to nie przeszkadzało, łatwo się odnajdywałam w tym, czyj punkt widzenia obserwuję, ale podejrzewam, że nie każdemu takie rozwiązanie przypadnie do gustu. Opisów, w tym tych barwnych, może nawet nieco “filozoficznych”, trochę tutaj jest, ale mnie osobiście nie wybijały z rytmu; przyjemnie mi się czytało.
Co prawda dwie rzeczy były nierealistycznie przedstawione – lecz są to kwestie dotyczące odległego tła i szczegółów, które w ogólnym rozrachunku niczego nie zmieniają. Poza tym trochę rzucała mi się w oczy ta “oklepana” kraina Morfeusza, pojawiająca się w sporej ilości rozdziałów. Chyba jestem na nią wyczulona 😅
Epilog jest zagadkowy. Z jednej strony sygnalizuje zakończenie pewnych wątków, a z drugiej wręcz przeciwnie. Jest parę kwestii, wobec których mam niedosyt. Tym bardziej ciekawi mnie, jakie jeszcze asy ma w rękawie autorka, i czym nas zaskoczy w drugim tomie. Z pewnością będę wypatrywać jego premiery, by się o tym przekonać.
“Tell Me Your Story” ma swoje wady, ale można się przy niej naprawdę dobrze bawić. Jeśli zestaw motywów, jaki się w niej pojawia, brzmi jak coś dla Was, koniecznie dajcie Claire i Lucasowi szansę. Moim zdaniem to świetna historia dla książkary i powinno być o niej głośniej.
Nawet nie wiecie ile ja się dobrego naczytałam o tej książce, chodziła za mną od dnia premiery, ale jakoś stale było mi z nią nie po drodze. Jednak gdy trafiła mi się okazja na vinted, nie zastanawiałam się długo i ją zamówiłam. Z ogromnym entuzjazmem podeszłam do lektury i cóż mogę powiedzieć, wydaje mi się, że entuzjazm był nieco przesadzony, choć sama opowieść była bardzo dobra.
Marzenia nie spełniają się same, a Claire w końcu decyduje się zawalczyć o swoje. Szukanie pracy owocuje w otrzymanie wymarzonej pracy redaktorki w nowojorskim wydawnictwie, jednak ma ona swoje słabe strony. Praca do późna, niewybredne komentarze i towarzystwo szefa gbura, który swoim zachowaniem budzi w Claire chęć mordu, niszczy jej marzenia i gasi wewnętrzny blask i chęć dalszej pracy. Jedynym co pomaga jej przetrwać jest tajemnicza znajomość i wymiana wiadomości na jednej z platform gdzie dziewczyna publikuje swoje własne historie. Tylko co się stanie jak tożsamość tajemniczego przyjaciela wyjdzie na jaw?
Jak zawsze urzekła mnie okłada, a historie rozgrywające się w tle wydawniczego świata bardzo lubię, mają one w sobie coś cudownego, i tutaj też tak było. Historia była raczej prosta, to trochę taka komedia romantyczna połączona z romansem biurowym, ze slowburn, hate-love. Taka w stylu cute czy sensual, bardzo poprawna, pełna walki z przeciwnościami losu i dążeniem do realizacji marzeń. Historię poznajemy z dwóch perspektyw co dla mnie było super, bo spojrzenie na świat oczami Claire i Lucasa jest totalnie inne, a czytelnik przez to wie dużo więcej niż sami bohaterowie, i oczekuje tego kulminacyjnego momentu. Gdy ten nadszedł, cóż mnie nie do końca zachwycił, sama nie wiem co mam o nim myśleć, ponoć ma być ciąg dalszy więc, może zostanie to wszytko bardziej rozwinięte, ale na ten moment czuję ogromny niedosyt, a nawet jestem nieco zdezorientowana tą końcówką.
Książka to debiut autorki, moim zdaniem bardzo udany, a sama historia jest naprawdę urocza i nawet bym powiedziała że dosyć realistyczna. Dostarczyła mi wielu wrażeń i pozytywnych emocji. Napisana w bardzo dobrym i przyjemnym stylu, jej czytanie to prawdziwa frajda. Bardzo lubię takie debiuty, w których autor sięga po schematy ale mimo wszystko dodaje coś od siebie, coś co sprawia, że jego książka jest na swój sposób wyjątkowa, autorce się to udało, książka choć zawiodła mnie na końcówce, była dla mnie gratką i świetnie się przy niej bawiłam i gdzieś tam zapisała się w mojej głowie i wiem też, że z pewnością sięgnę po kontynuację, bo po prostu muszę wiedzieć co będzie dalej i jak to wszytko się skończy.
Lektura warta polecenie i przeczytania. To książka dla tych co lubią proste historie, stopniowe budowanie napięcia, czy po prosty opowieści, które mają w sobie jakiś głębszy sens. Mi się podobało i życzę sobie wielu tak udanych debiutów do czytania.
Historia ogółem jest świetna! Przepadłam bez pamięci i nie wiem nawet kiedy przebrnęłam do końca książki tak mnie wciągnęła. Super początkowo małomiasteczkowy klimat a później małomiasteczkowa dziewczyna w wielkim mieście. No po prostu ekstra! Bohaterowie stworzeni są na prawdę z wielkim zaangażowaniem i zaczynamy ich lubić już od początku książki. Lucas skradł moje serce od razu, no ale ja już tak mam że moje serce najbardziej bije dla tych „dupków”. 😅😁 Moim zdaniem „Tell me your story” jest idealną pozycją do przeczytania właśnie w wakacje gdzieś na kocyku czy leżaczku nad jeziorkiem czy jakiejś łące, będzie w sam raz. Pióro Dominiki trafiło w mój gust od razu, całe poprowadzenie fabuły czy chociażby główna bohaterka która jest książkarą i jednym z dobrze ocenianych autorek na Wattpadzie. Zdecydowanie nie mogę się doczekać kolejnej części! 🫶🏻
Zabrałam się za tę książkę podczas wyjazdu i przyznam szczerze, nie mogłam się oderwać. Bardzo polubiłam się z główną bohaterką, co jest dość dużym wyzwaniem. Absolutnie kocham za to postać Victora, z którym przyznam umiałam się często utożsamić nawet lepiej niż z samą Claire. Bardzo podobał mi się wątek pracy w wydawnictwie i jak zostało to opisane. Uważam, że autorka pokazała przez to, że to faktycznie ciężka praca, a nie tylko przyjemne czytanie książek. Co do formatu książki itp. Dziękuje bardzo autorce, że nie przedłużała fabuły i książki na siłę. Zwykle jak bohaterowie po 300 stronach się zejdą, to przez następne 60 jest niepotrzebna akcja. Tutaj tego nie było. Do końca fabuła była ciekawa i przyjemnie się to wciąż czytało. Przechodząc do postaci Lucasa. Ja niestety nawet po zakończeniu książki nie umiałam się do niego przekonać i nie mówię tu, że jest on źle zrobioną postacią, ponieważ absolutnie tak nie jest, po prostu się nie polubiliśmy. Podsumowując, wybitnie dobry debiut, ogromne gratulacje dla autorki i oby więcej takich książek.