Jump to ratings and reviews
Rate this book

Mama zabiła mi psa

Rate this book
"Mama zabiła mi psa" to komiks o byciu niezrozumianą i strachu przed odrzuceniem. O nieodpowiedzialnych rodzicach, stracie, ale i o tym, że prawdziwa miłość może przetrwać wszystko. Nawet śmierć.

56 pages, Paperback

First published November 1, 2023

Loading...
Loading...

About the author

Kasia Mazur

11 books5 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
6 (26%)
4 stars
11 (47%)
3 stars
6 (26%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for Przemysław Skoczyński.
1,468 reviews52 followers
October 27, 2024
To "zaledwie" suplement do "Zamaskowanej", której jeszcze nie czytałem, ale chyba nie chciałbym, by traktowano tę pozycję, jako coś mniej zobowiązującego. "Mama zabiła mi psa" jest poskładany z epizodów, ale stanowiących bardzo spójną całość. To relacja z trudnych, często traumatycznych przeżyć, które forma komiksu eksponuje przez minimalistyczną kreskę i grafiki, o których można napisać, że wyglądają jak stworzone zgodnie ze sztuką projektowania. Muszę przyznać, że zarówno warstwa graficzna, jak i ten rodzaj mówienia o emocjach, bardzo do mnie trafiają.
Profile Image for Wciągam Książki Nosem.
220 reviews43 followers
April 17, 2026
To będzie jak na razie mój ulubiony komiks Kasi Mazur! Mimo, że jego podtytuł głosi dość skromnie: "czyli czego nie przeczytasz w "Zamaskowanej", to naprawdę nie ma co się krygować! Mnie się "Mama zabiła mi psa" podobało bardziej niż "Zamaskowana", mimo że to tak objętościowo tak z jedna trzecia tego drugiego bardziej znanego komiksu autorki.
W pełni zasłużone Złote Kurczaki 2023 za najlepszy scenariusz i najlepszy komiks!

Ten tytuł jest dla mnie bardziej spójny, dynamiczny, lepiej przemyślany niż "Zamaskowana" (a przynajmniej tak jak go zapamiętałam), która poszła w różne kierunki z różnym dla mnie efektem. Tu opowieść jest bardziej potoczysta, wprawnie opowiedziana i skrząca się tym błyszczącym czarnym humorem, podszytym smutkiem i melancholią (zastanawiałam się nawet, czy ten szczególny humor to efekt uboczny neuroatypowości autorki? Z obserwacji wiem, że tak czasem bywa u autystów xD Bo niby nie opowiada o niczym śmiesznym, wręcz przeciwnie, a wychodzi jakoś tak wisielczo zabawnie, przynajmniej w niektórych miejscach. Być może miał on złagodzić przygnębiający przekaz i ułatwić Mazur zanurzenie w tych wspomnieniach?). Czasem prostota wychodzi treści na dobre (no ale też nie to, żebym "Zamaskowaną" uważała za słabą, to nie!)

Pewnie przez tematykę trochę utwór Kasi Mazur skojarzył mi się z koreańskim "Pieskim szczęściem" Keum Suk Gendry-Kim. I tu, i tam rzecz dotyczy psów, a także ich złego traktowania przez ludzi, no i o swoich doświadczeniach życia z własnymi czworonogami opowiadają same autorki. Ale na tym kończą się podobieństwa. Bo komiks Koreanki mówi o systemowej przemocy wciąż jeszcze obecnej w tym społeczeństwie jako niechlubny spadek po wielowiekowej tradycji. Zaś historia Mazur koncentruje się na jej osobistej relacji z życia z psami i tym, jak fatalnie te zwierzęta były taktowane przez jej rodziców, a w szczególności matkę, jak sama nazwa wskazuje...

W ogóle wszyscy są źle tam traktowani przez rodziców, a zwłaszcza ona sama. To już kolejna tego typu autobiograficzna opowieść eksponująca bardzo ciężkie relacje Mazur z jej matką. Wszystkie jej komiksy, które przeczytałam, eksplorują ciężką sytuację rodzinną autorki. Z tego powodu trochę mi się zestawiają z książkami Doroty Kotas (również autystki jak Mazur). Choć osobiście wolę twórczość komiksiarki.

Mazur ma wyjątkowo charakterystyczną kreskę, którą można bez trudu rozpoznać nawet po ciemku i z zamkniętymi oczami xD Jest specyficzna, ale ja ją bardzo lubię!

Muszę też przyznać, że postawa Mazur nierzadko wkurzała mnie niemal tak samo jak bezduszne zaniechanie (często celowe) jej rodziców wobec pozostających pod ich (pseudo)opieką psów. W tym tej której ten tytuł dotyczy, czyli jej pieski Cookie... Pośmiertnej adresatki dedykacji...

Dziękuję wydawnictwu Diablaq za egzemplarz recenzencki.
Displaying 1 - 4 of 4 reviews