Pół roku po tym, jak Grayson Joyce znikł z jej życia, Aspen wciąż nie potrafi o nim zapomnieć. Odnaleziony przez nią polaroid jest namacalnym dowodem na to, że łączyła ich wspólna przeszłość – przeszłość, którą Grayson przed nią ukrywał.
Dlaczego to zrobił? Co takiego sprawiło, że nigdy nie wyjawił prawdy? I jak blisko siebie byli?
Aspen Wakefield nie zamierza dłużej żyć bez odpowiedzi. Korzystając z zimowej przerwy międzysemestralnej na Trinity College, wraca do Prescott w Arizonie, odszukuje miejsce, gdzie zrobiono zdjęcie, a potem zaczyna podążać tropami, które wiodą do jedynej osoby, która może udzielić jej odpowiedzi – swojej najlepszej przyjaciółki z poprzedniego życia.
Problem w tym, że dziewczyna zaginęła w tajemniczych okolicznościach ponad rok temu. A Grayson Joyce najwyraźniej miał z tym coś wspólnego.
Takie se , uważam że pierwsza część była lepsza. Nie wiem czemu ,ale ciężko mi się ją czytało i nie była taka wciągająca w przeciwieństwie do pierwszej części. Dla mnie zbyt przewidywalna , dosłownie nic nie bylo w tej książce DLA MNIE do nie do przewidzenia. Ale ogólnie patrząc na obie książki razem to spoko historia.
Cała się trzęsę. Przez cały ciag czytania ta książka wywoływała we mnie mnóstwo emocji (a takie są najlepsze) Zachwyca mnie wielowymiarowość postaci. Wszystko, co w pierwszym tomie mogło wydawać się niedociągnięciem, było ważne w tej części. Rozwiązanie akcji i te wszystkie plot twisty zmiotły mnie z planszy. Teraz planuje siedzieć i patrzeć się w ścianę przez pół godziny, bo nie wiem, co ze sobą zrobić. Top książek, które przeczytałam w tym roku.
4/5 Zakończenie pierwszego tomu tej historii nie tylko niesamowicie mnie zaintrygowało, ale również zostawiło mnie z wieloma pytaniami, przez które nie mogłam przejść obojętnie wobec premiery drugiej części tej powieści. Rzadko zdarza się tak, aby drugi tom serii, był lepszy od pierwszego, a tak właśnie jest moim zdaniem w tym przypadku, Obie części historii Aspen są zupełnie inne, ale łączy je jedno– naprawdę szokujące plot twisty. Muszę przyznać, że bardzo lubię styl pisania autora. Niesamowicie podoba mi się to, w jak zgrabny sposób Mróz wprowadza do swojej historii elementy tak strasznie pasujące do młodzieży XXI wieku. Według mnie jest to naprawdę dobra młodzieżówka, która napisana jest w ciekawy i zupełnie nieinfantylny sposób.
Pora sięgnąć po drugą część i zamknąć tę (jak na razie) dylogię.
Od wydarzeń z pierwszego tomu mija pół roku. Aspen próbuje pogodzić się z tym co się wydarzyło, ale w tym przypadku czas nie chce uleczyć ran. Dziewczyna odnalazła pewien polaroid, który jest ewidentnym dowodem na to, że ją oraz Graysona łączyła przeszłość i on to przed nią zataił, kiedy straciła pamięć. Teraz celem staje się odzyskać pamięć, żeby wyjaśnić wszystkie niejasności z jej życia sprzed wypadku.
Mimo moich najszczerszych chęci, żeby mi się podobało to stwierdzam, że ta kontynuacja nie była mi potrzebna do szczęścia. Owszem, pierwsza część wiele wątków zostawiła pootwieranych. Owszem, teraz autor próbuje to powyjaśniać. Jednak jak minęło u mnie troszkę czasu pomiędzy czytaniem obu tomów to będąc już w trakcie drugiej części jakoś nie byłam zainteresowana tymi wszystkimi wyjaśnieniami. Była mi obojętna przeszłość tej dwójki oraz to co się dalej wydarzy. Może dlatego, że znowu wielokrotnie było mi powtarzane, że Aspen utraciła pamięć co przecież już dawno wiem i ile razy można to przypominać. Może dlatego, że dialogi były bardzo kwadratowe, a tym samym źle mi się to czytało. Może dlatego, że znowu dostajemy od groma przemyśleń różnej maści, które rozciągają fabułę do granic możliwości. Może też dlatego, że akcja znowu przypomina sinusoidę, bo dobrze idzie, a potem jest hamowana. Nie wiem, ale jednego jestem pewna - nie leży mi ta książka.
Zostawię już taką samą ocenę jak przy pierwszym tomie, bo pomimo, że sporo marudzę (zresztą tak jak zwykle) to obie części są dosyć sobie równe.
Gorsza od pierwszej części, ponieważ tam była konkretna sprawa/śledztwo/tajemnica związana z kasetami. Tu zabrakło mi osi fabuły, która by angażowała. 🙃
Jak dobrze było wrócić do historii Aspen i Graysona, jak bardzo ja na to czekałam! Czytając “Inne tonacje ciszy” zupełnie nie spodziewałam się tego, że fabuła tej książki w pewnym momencie zejdzie dla mnie na drugi plan, bo pierwszym okaże się jej klimat i emocjonalność. Kocham to, że “Kadry niedogaszonych wspomnień” są pod tym względem dokładnie takie same.
Tak bardzo podobała mi się cała ta opowieść, że autentycznie aż nie wiem, co o niej powiedzieć. To, jak ważne, ale też trudne kwestie porusza. To, jak głębokie i złożone są w niej postaci. To, jakie mamy w niej refleksje na temat muzyki i jak emocjonalne to jest dla bohaterów. Wszystko jest tu na swoim miejscu i po prostu w punkt. Smutne, ale piękne.
Zapomniałam już, jakie emocje towarzyszyły mi przy “Innych tonacjach ciszy” i na początku myślałam, że kontynuacja będzie idealną historią na mój wyjazd wakacyjny. Zdecydowanie nie jest to łatwa książka. Poruszone zostają ciężkie tematy, a Mróz - jak zawsze - stara się opowiedzieć o tym, co dręczy go w rzeczywistości świata, w którym żyjemy. Kontynuacja otoczona jest tym samym klimatem co “Inne tonacje ciszy”, choć z pewnością bardziej gwałtowna w wydarzeniach i swoim wyrazie.
Uwielbiam refleksje dotyczące muzyki, literatury i sztuki, które zostały tu umieszczone, za każdym razem chwytały mnie za serce, tak jak niektóre głębokie dialogi bohaterów😍.
Remigiusz Mróz utwierdza w przekonaniu, że jest w stanie napisać dobrą książkę z każdego gatunku. Jestem ciekawa, co przyniosą dalsze lata jego twórczości!
4,25/5 ⭐ Ta część podobała mi się dużo bardziej, niż pierwsza. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało (poprzednia momentami mnie męczyła), super było podążać śladami polaroidów i śledzić odzyskiwanie pamięci przez Aspen. Jednak ostateczny plot twist i wyjaśnienia części wątków nie powaliły mnie na kolana. Były ciekawe, jednak nie miały tego "czegoś", co by mnie bardzo zaskoczyło i po których byłabym w większym szoku. Z jednym z wątków to nawet przeszło mi przez myśl, że pan autor coś takiego może zrobić. Zakończenie było całkiem satysfakcjonujące, więc cieszyłabym się, gdyby kolejne części nie powstały, bo niektórych historii nie warto przeciągać. Jednak znając autora chyba na to liczyć nie mogę, myślę, że prędzej czy później doczekamy się kontynuacji.
O wiele lepsza od 1 części (ale może to kwestia tego, że została znacznie później napisana). Bardzo szybko mi się ją czytało, wciągnęłam się w historię Grayson'a i Aspen 🫶
Co to była za przygoda?! Znowu wszystko jak zaczęło się dziać, to tak szybko, że dopiero po zamknięciu książki zaczęłam zastanawiać się na realnością niektórych rzeczy…
Wow! Ta książka wbiła mnie w fotel! Remigiusz Mróz naprawdę jest mistrzem zwrotów akcji, które nagle zmieniają diametralnie postrzeganie historii przez czytelnika. Ta książka dostarczyła mi ich tyle, że w pewnym momencie sam nie wiedziałem już co mam o tej całej historii myśleć. Ponadto jego styl pisania jest bardzo fascynujący. Totalnie skradł moje serce pięknymi opisami muzyki i ciekawymi metaforami, lecz w tej książce nie brakuje również pełnych humoru wstawek, które wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Według mnie ta książka w pełni zasługuje na 5 gwiazdek.
książka sama w sobie nie jest zła. rozczarowałam się zakończeniem, myślałam że jakoś inaczej to ogarnie. szkoda mi Aspen, dużo przeżyła w swoim życiu. fabuła była wciągająca do pewnego momentu. wyszła ostatecznie typowa książka Remigiusza z intryga
Widzę kilka problemów tej książki, ale ogółem nie jest ona moim rozczarowaniem - tylko błagam, czy naprawdę potrzebny był ten cały patos, który raczej nie przystawał do tej historii?