Po pięciu latach mieszkania w Lewiston Lilianna wraz z braćmi postanawiają wrócić do Seattle. Dziewczyna nie planuje zostać tam na stałe. Chce załatwić kilka spraw i ulotnić się z tego miasta równie szybko, jak tam przyjechała.
Seattle kojarzy jej się z wydarzeniami, które chce wymazać z pamięci, i ludźmi, o których chciałaby zapomnieć. Na miejscu jednak szybko wychodzi na jaw, że wyjazd stąd nie okaże się wcale taki łatwy. Dziewczyna zapomniała, że z tym miastem wiążą się nie tylko złe, ale także dobre wspomnienia.
Czy kiedy ponownie spotka Ethana, będzie potrafiła poradzić sobie z własnymi uczuciami?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
kurwa ta książka nie ma sensu, akcja zapierdala tak szybko, jak ja gdy promocja w Rossmannie. połowa rzeczy klei się tutaj gorzej niż NAJTANSZY KURWA KLEJ Z KIOSKU. autorka albo coś cpała podczas pisania albo coś jej dosypali bo nie uwierzę, że AŻ TAK można spierdolić potencjał tej książki. JA NAWET KURWA NIE WIEM CO SIE TAM DZIAŁO. Ale daje 2 na zachętę bo się uśmiałam na zakończeniu XDDD idę płakać bo muszę jeszcze napisać dobrą recenzję bo mam do współpracy AMEN
3.5⭐️ akcja działa sie odrobine za szybko, aż zaczęłam gubić wątki a te zakończenie? zakończenie mnie zszokowało chociaż gdzieś pod koniec ksiazki już przewidziałam, że cos tu bedzie grało nie tak jak powinno grać.
Mam ogromny problem z długością tej książki TA FABUŁA MIAŁA POTENCIAL Ale został on koncertowo zjebany czułam się jakby ktoś co chwilę kradł mi kartki bo RZECZY KTÓRE POWINNY BYĆ OPISANE NA 5 STRON ZOSATLY OPISANE W 2 ZDANIACH czułam się jakbym czytała słabe streszczenie (ale zakończenie fajne) poprzednia część choć nie była wybitna BYŁA O WIELE WIELE LEPSZA I naprawdę zawiodłam się na tej części
Recenzja ta jest dla mnie nad wyraz ważna, ponieważ kończy ona pewien etap w moim życiu, którego tak bardzo nie chcę zamykać… Dylogia Lost Myself właśnie dobiegła końca, a to oznacza pożegnanie się z moimi ukochanymi bohaterami, z moją cudowną paczką przyjaciół, z książką pełną humoru i cierpienia. Z moim domem i definicją komfortu. Nawet nie wiecie jak ciężkie jest dla mnie to pożegnanie. Ta dylogia, to zdecydowanie coś więcej niż tylko głupie literki na papierze. Jest wszystkim. 🤍
17 maja, równo o 16:14 przyszła mi wiadomość od Basi, w której napisała czy byłabym chętna, aby patronować SHAM. Nie spodziewałam się tej wiadomości i wierzcie bądź nie, ale jak to przeczytałam to prawie zemdlałam, I SWEAR!!!! Nigdy nie sądziłam, że ”jakaś" dylogia zmieni moje życie na lepsze, a jednak 🥹
„Silence Has a Meaning” jest książką, która nie tylko porusza bardzo ciężkie dla wielu osób tematy, ale też uczy jak sobie z nimi radzić. Ta historia otworzy wam oczy na wiele niesamowicie ważnych tematów, o których powinno być znacznie głośniej, pomaga zrozumieć, że proszenie o pomoc NIE JEST czymś złym, i że nie musimy z tym wszystkim walczyć sami. Kocham w niej to, że cała ta historia nie jest głupio wyidealizowana, pokazane są w niej PRAWDZIWE problemy, z którymi zmaga się nie jedna osoba. Ta książka to jeden wielki ból, który wsiąknie w każdy zakamarek waszego serca i pozostanie już tam na zawsze.
Główni bohaterowie - Lilly i Ethan, to takie moje słoneczka, którzy rozświetlają nawet ten najbardziej pochmurny dzień ☀️ Kocham ich jak stąd do księżyca. Osobno są cudownymi bohaterami, ale razem tworzą coś wyjątkowego. Tego duetu zdecydowanie nie ta się przebić. Napięcie, które autorka pielęgnowała przez większość część książki, sprawiło, że miałam ochotę do niej wejść i siłą ich do siebie przyciągnąć. Ich relacja jest czymś więcej niż tylko głupią miłością z książki… TO COŚ ZDECYDOWANIE WIĘKSZEGO I LEPSZEGO. Ich miłość jest nie z tej ziemii, i modle się, aby przeżyć kiedyś coś takiego. Tej chemii nie da się opisać słowami!!!! Bez Lilly nie ma Ethana, a bez Ethana nie ma Lilly 🤍 Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, którzy należą do legendarnej paczki ze Seattle, to ich również kocham całą sobą. Genialnie się uzupełniają i wszyscy są dla mnie jak rodzina. Mają specjalne miejsce w moim sercu, a szczególnie Liam - mój promyczek, który wywołuje uśmiech na twarzy KAŻDEGO, nawet w te najgorsze dni. Ten bohater jest osobą, której pragnę w prawdziwym życiu. Idealny przyjaciel i cudowny chłopak. Kocham, kocham i jeszcze raz k o c h a m !!!!
Nie jestem w stanie opisać w słowach tego, jak czułam się podczas czytania SHAM, ponieważ czułam dosłownie W S Z Y S T K O. Najpierw była niewyobrażalna radość, która ciągnęła się przez początkowe rozdziały, później pojawił się smutek, następnie złość, zaskoczenie, i ponownie smutek, ale 100000x silniejszy od poprzedniego. Ta książka to zdecydowanie jeden z największych rollercoasterów emocjonalnych, który zmiecie was z planszy W KAŻDYM TEGO SŁOWA ZNACZENIU. W pewnym momencie już sama nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać… No cóż, Basia zdecydowanie potrafi wywołać w czytelniku skrajne emocje. Mimo tych nieprzyjemnych momentów, podczas czytania bawiłam się genialnie (lubię ból) !!!!
Przechodzimy do części, której absolutnie się nie spodziewałam - PLOT TWIST!!!!!! Kocham jak w książce pojawia się element zaskoczenia, a w SHAM zdecydowanie tego nie brakuje. To, że byłam zaskoczona to za mało powiedziane… W tamtej chwili nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Wyrzucić telefon przez okno, czy może sama z niego skoczyć?? Spodziewałam się wszystkiego, ale o tym życiu bym nie pomyślała. Jeśli tak jak ją lubicie jak w książce dzieje się coś niespodziewanego, to koniecznie sięgnijcie po „Silence Has a Meaning” !! Jestem pewna, że wywali was z kapci ;)
Styl pisania Basi jest g e n i a l n y, przez książkę się dosłownie płynie!!! Nawet się nie zorientujecie kiedy skończycie czytać ostatnie strony. Mimo, że przez te 336 stron dzieje się naprawdę wiele, to na spokojnie można się połapać w sytuacji! Zapewniam, że podczas czytania napewno nie będziecie się nudzić, a to jest najważniejsze 🤍
D O M to nie tylko cztery ściany i sufit. Dom to ta historia i bohaterowie, którzy w niej występują i sprawiają, że na mojej twarzy pojawiają się najróżniejsze emocje, ale najczęściej jest to radość. Ta dylogia już na zawsze będzie moją bezpieczną przystanią, miejscem, do którego w każdym momencie mogę uciec kiedy sobie nie radzę… Pokochałam tą historię każdą cząsteczką mojego ciała i wiem, że nie jestem w tym sama. Ta książka, to moje koło ratunkowe 🥹
Pamiętajcie, że każdy zasługuje na to, aby mieć w swoim życiu książkę, która pomoże odnaleźć wam światełko nawet w najczarniejszym tunelu. Dla mnie taką książką jest SHAM <3
Po pięciu latach od burzliwego rozstania i ucieczki Liliana wraca z braćmi do rodzinnego Seatle. Przyjechali w jednym celu. Mieli sprzedać dom i wrócić do Lewiston, w którym obecnie mieszkali. Jednak dzięki przyjaciołom na nowo poczuli się jak w domu, decydując tym samym o powrocie do miasta na stałe. Podczas imprezy zaręczynowo urodzinowej wymyka się na spotkanie ze swoim wieloletnim oprawcom, podąża za nią nie kto inny jak Ethan. Część prawdy wychodzi na jaw, a dawne uczucia uderzają w głównych bohaterów ze zdwojoną siłą. Po tym wieczorze obydwoje mają szansę wyjaśnić sobie niesnaski z przeszłości. Decydują się na drugą szansę, wiedząc że są dla siebie stworzeni. Jednak miłosna sielanka nigdy nie była czymś czym mogli się w pełni cieszyć. Demony przeszłości i tajemnice na nowo oddalają od siebie tą dwójkę. Młoda kobieta jest zmuszona by ponownie zranić swoich najbliższych dla ich bezpieczeństwa. A kiedy cała prawda w końcu wychodzi na jaw, zbiera swoje żniwo nie dając szczęściu zaistnieć.
Liliana przechodzi przemianę. Nie jest już tą samą zagubioną dziewczyną wchodzącą w dorosłość. Jako młoda kobieta jest zdecydowanie bardziej dojrzalsza i świadoma swoich czynów. Ostatnie pożegnanie i ponowna rozłąka odbijają się na niej niesamowicie. Jedyną nadzieją na lepsze jest odkrycie prawdy i powrót do swojej rodziny.
Ethan niestety obrywa w tej historii najbardziej. Kiedy w końcu udaje mu się dotrzeć do swojego Kwiatuszka ma wrażenie, że to jest tylko jeden jedyny raz. Szczęście niestety jest bardzo ulotne, a dręczący go obawy względem dziewczyny zjadają go od środka. Po kolejnej jej ucieczce, ma wrażenie, że jest po prostu niechciany. Niechciany przez rodzinę, nie chciany przez miłość swojego życia. Ogromnym wsparciem są dla niego przyjaciele, którzy tak jak on zostali porzuceni po raz kolejny bez zbędnych wyjaśnień. Kiedy w końcu prawda wychodzi na jaw, złudnie myśli że to już koniec jego męczarni, bo jego kobieta wróciła i to z nawiązką.
Pisząc tę recenzję mam łzy w oczach, wiem że to już koniec tej pięknej historii o dążeniu do szczęścia i spełnienia, u boku idealnej drugiej połowy serca. Jednak to nie jest jedyny powód moich łez. Ostatni rozdział i epilog wstrząsnęły mną do granic możliwości pozostawiając po sobie pustkę i ból. Rzadko się zdarza, że lektura wyciska ze mnie łzy, a ta sprawiła że szlochałam długo po jej zakończeniu. Bałam się tej części, negatywne opinie oddalały mnie od chęci przeczytania tej książki, mimo to nie poddałam się, wręcz przepłynęłam przez wszystkie kartki zarywając przy tym noc i wiecie co ? Nie żałuję. To piękna historia o miłości, zagubionej, niezrozumianej, pełnej czyhających niebezpieczeństw za każdym rogiem, pełna bólu i nadziei na szczęście i lepsze jutro, które nie miało szansy nadejść.
Pani Barbaro dziękuję za napisanie tej historii, która na długo zostanie w mojej pamięci.
Motywy jakie tu możecie znaleźć to tajemnice, intrygi, dążenie do prawdy, ciąża i strata, a także przez wielu uwielbiana relacja hate-love.
Po skończeniu pierwszego tomu, czyli "𝐈𝐭'𝐥𝐥 𝐚𝐥𝐰𝐚𝐲𝐬 𝐛𝐞 𝐲𝐨𝐮", byłam bardzo ciekawa tego, jak potoczą sie losy 𝐋𝐢𝐥𝐲 i 𝐄𝐭𝐡𝐚𝐧𝐚 w następnej części. Zakończenie sprawiło, że moja ciekawość była ogronma więc od razu zabrałam się za "𝐒𝐢𝐥𝐞𝐧𝐜𝐞 𝐡𝐚𝐬 𝐚 𝐦𝐞𝐚𝐧𝐢𝐧𝐠".
𝐋𝐢𝐥𝐲 w tej części troszkę wydoroślała. Zdecydowanie wiele przeżyła, co zapewne sprawiło, że inaczej podchodziła do życia. W moim odczuciu w tej części nie rzucała tyloma żenującymi, choć śmiesznymi teksatmi. Oczywiście i takie się zdarzały, ale nie było ich tak dużo. Były momenty, kiedy mnie delikatnie irytowała, lecz taka po prostu była. Śmieszna i sarkastyczna, jednak walczyła o dobro swoich bliskich, nawet jeśli musiałaby ich przez to zostawić.
𝐄𝐭𝐡𝐚𝐧, w moim odczuciu, bardzo się zmienił. Było mi go szkoda, przez to ile przeszedł. Jemu również nie było łatwo, ale był cholernie silny. Dbał o swoich bliskich i robił wszystko, by byli po prostu szczęśliwi. Jednak były sytuacje, gdzie denerwował mnie swoimi kłamstwami.
Relacja tych dwojga zdecydowanie była czymś nie do przebicia. Napięcie było czuć już od ich pierwszego spotkania, a pożądanie wisiało w powietrzu, gdy ta dwójka znajdowała się blisko siebie. Ja jestem zdania, że jeśli uczucie jest szczere z obu stron, to nawet po latach rozłąki może odżyć w ciągu chwili. Dlatego tutaj, nie uważam, że zadziało się to za szybko. Mieli przed sobą wiele tajemnic, a ich relacja nie była zdrowa. Nie umieli ze sobą rozmawiać, a podczas relacji wiele przed soba ukrywali. Co nie zmienia faktu, że darzyli się najprawdziwszymi i najszczerszymi uczuciami, jakie kiedykolwiek było dane im czuć.
Akcja w książce była dosyć szybka. Tak, jak na początku nudziła mnie i ciężko było mi przebrnąć przez kolejne strony, tak później, kiedy zaczęły pojawiać się zwroty akcji, moja głowa nie nadążała. Zdecydowanie większości sytuacji się nie spodziewałam i było dla mnie wielkim zdziwieniem, które musiałam dłuższą chwilę przetworzyć. Działo się tutaj wiele, z czego niektórych momentów nie rozumiałam, np. bardzo zdenerował mnie fakt tak szybkiej zmiany nastawienia siostry 𝐄𝐭𝐡𝐚𝐧𝐚, 𝐀𝐝𝐝𝐢𝐞, do 𝐋𝐢𝐥𝐲, gdy poznała prawdę. Cieszyłam się oczywiście, że znowu mają dobrą relację, ale jak dla mnie było to zbyt szybkie.
Styl pisania autorki jest prosty, a podczas czytania przepływa sie przez tekst. Myślę, że 𝐁𝐚𝐬𝐢𝐚 jest znana ze swojego specyficznego języka, jakiego używa. W książce pojawia się wiele śmiesznych momentów, ale również i tych smutnych. Podczas czytania czułam przeróżne emocje. Raz się śmiałam, raz miałam łzy w oczach, a czasem moja buzia sama się otwierała nie mogąc uwierzyć, co się właśnie wydarzyło. Zwroty akcji były totalnie niespodziewane, a to, że było ich wiele budowało jeszcze większe napięcie i chęć poznania końca historii. Nadal mam w głowie mętlik i nie rozumiem pewnych połączeń, kto był z kim spokrewniony.
Sama książka bardzo mi się podobała. Zakończenie zdecydowanie zmiotło mnie z planszy, a ta historia długo nie wypadnie mi z pamięci i w jakimś stopniu bedzie miała specjalne miejsce w moim sercu, bo 𝐋𝐢𝐥𝐲 i 𝐄𝐭𝐡𝐚𝐧 zasługują na najlepsze!
Kontynuacja dylogii Lost Myself. Książka to romans przepełniony wieloma zwrotami akcji, a jego akcja rozgrywa się pięć lat po wydarzeniach z poprzedniego tomu.
Lilianna wraz z braćmi wraca w rodzinne strony, choć ich pobyt miał być chwilowy, to po powrocie wracają dawne wspomnienia i rodzeństwo postanawia zostać na stałe. Odnawiają stare przyjaźnie, lecz Lilianna wciąż nie może uporać się z przeszłością. Ponowne spotkanie z Ethanem, rozbudza ponownie ich uczucie. Tym razem para stawia na szczerość, jednak stare nawyki i kolejne wydarzenia temu nie sprzyjają. Los rzuca obojgu wciąż nowe kłody pod nogi, aby w ostatecznym rozrachunku wywrócić wszytko do góry nogami.
Książka w porównaniu ze swoją poprzedniczką podobała mi się dużo bardziej. Choć początkowo miałam opory i szczerze się bałam powtórki z rozrywki, to autorka pozytywnie mnie zaskoczyła. Już na pierwszy rzut oka widziałam postęp w narracji, fabule oraz w stylu pisania, jest właśnie taki jaki znam z wattpada. Sama historia jest wciągająca, sporo się dzieje, czasami miałam wrażenie, że aż za dużo. Główni bohaterowie nie mają zbyt wiele czasu dla siebie, wciąż przytrafiają im się kolejne dramaty, kłopoty i afery. Ich relacja jest dynamiczna i skomplikowana, wciąż jedno z nich zmuszane jest do rozłąki.
Autorka sporo nam tutaj namieszała w fabule, choć początek wydawał się spokojny i nie zwiastował kolejnych wydarzeń, które mnie szczerze mówiąc wbiły w fotel. Historia wzbudziła we mnie wiele emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, choć najbardziej żal, że pomimo prawdziwego uczucia ta dwójka wciąż ma pod górkę. Zakończenie było lekko zaskakujące, ale ja jakoś podskórnie czułam, że może się to podobnie skończyć, choć do końca miałam nadzieję.
Książka była naprawdę dobrą lekturą. Napisana w lekkim stylu, czyta się ją szybko i co ważne dla mnie, można zaangażować się emocjonalnie. Historia przepełniona plot twistami, humorem, sarkazmem oraz uczuciami. Mamy tutaj sporo wątków mniej lub bardziej rozwiniętych, nadają one akcji polotu oraz dreszczyku. Jestem pod wrażeniem postępu twórczego autorki. Moim zdaniem nie trzeba nadrabiać pierwszego tomu, aby przeczytać ten, ale zawsze warto, żeby zrozumieć lepiej co właściwie się stało w przeszłości. Historia warta uwagi.
☆ „Silence has a meaning” to drugi tom historii z motywami takimi jak enemies to lovers, he fall first, found family, childhood best friends, hate love, secret love.
☆ Gdy skończyłam słuchać pierwszy tom, odrazu wzięłam się za drugi, czyli ten. Pierwsza część jakoś bardzo mnie nie zachwyciła, ale byłam ciekawa, czy ten tom będzie lepszy i jak faktycznie się potoczy. Czy na nim też się zawiodłam? W sumie nie wiem.
☆ Kontynuacja historii była o wiele lepsza niż pierwszy tom (odziwo, bo najczęściej jest na odwrót). W tym tomie nie było tyle irytujących zachowań bohaterów, a właśnie bardziej zaczęłam się wciągać w fabułę. Fakt, były czasem dziwne dla mnie momenty, ale pomimo tego nawet dobrze bawiłam się przy jej czytaniu. Było nawet sporo śmiesznych i słodkich momentów, a także tych smutnych i wkurzających. Faktycznie się w nią wczułam. Ale nie mam pojęcia jak mogłabym ocenić tą książkę, a tym bardzie dylogię. Mam mieszane uczucia co do tego.. W sumie było tutaj kilka irytujących momentów, ale z drugiej strony nie było źle. A koniec tej książki.. Co to miało znaczyć. Ja tak się wciągnęłam, a tutaj nagle się tak szybko wszytsko potoczyło i bum. Totalnie mi się nie podobało to zakończenie..
☆ Jeśli chodzi o bohaterów, mam chyba takie same zdanie jak wcześniej. Główna bohaterka, Lilly, była nawet okej. Były momenty gdzie mnie strasznie irytowała swoim zachowaniem, ale przez większość czasu była naprawdę nawet okej i nawet śmieszna, a czasem nawet było mi jej szkoda. Jeśli chodzi o głównego bohatera, Ethana, może czasem nie myślał zbyt dobrze moim zdaniem, ale był mega słodki przez większość czasu. Czasem wkurzał mnie tym, jak się zachowywał. Ale i tak był mega kochany. I bardzo, i to bardzo mi go szkoda. Ich dwójka była mega dziwnym, a zarazem mega kochanym połączeniem. Niestety, bardzo mi ich szkoda (kto wie ten wie). I szczerze mówiąc nie chciałam aby tak to się skończyło w ogóle.
☆ Podsumowując, nie wiem co mam myśleć o tej dylogii. Drugi tom na pewno był o wiele lepszy od pierwszego. To na pewno. Z jednej strony warto to przeczytać dla samego for fun, ale z drugiej strony można się trochę.. zirytować. Nie wiem na jaki sposób odbierzecie tą recenzję. Zostawiam to dla waszej opinii.
Miałem początkowo złe odczucia, co do tej pozycji. Poprzedni tom nie spodobał mi się zbytnio przez co byłem bardzo ciekaw, czy po przeczytaniu Silence has a meaning będę miał identyczne odczucia, czy może inne. I szczerze powiedziawszy, ostatni tom dylogii był znacznie lepszy. Na początek chciałbym zaznaczyć postępowanie bohaterów, które o wiele bardziej mi pasowało w tym przypadku. Minęło pięć lat, stali się dojrzalsi, przez co nie czułem się, jakbym czytał opowiadanie z początków wattpada (przepraszam za takie wyraźnie, aczkolwiek to właśnie ono trafnie przedstawia to co myślę). Ich decyzje i zachowania były rozsądniejsze, a w większości przypadków bardziej przemyślane, choć momentami to stwierdzenie bywało sprzeczne. Bywało wiele chwil, w których skręcało i wykręcało mnie wewnętrznie z dawki cringe’u. Jeżeli chodzi o relację pomiędzy tą dwójką to była ona bardzo płytka. Już od pierwszej części miałem zdanie, że jest ona za przeproszeniem z czterech liter. Albo ona po prostu jest tak zbudowana i tak być powinno, albo ja jestem po prostu dziwny i nie zrozumiałem całego kontekstu i zamysłu na tą relację. Przebieg wydarzeń to jakiś rollercoaster. Co chwilę coś się działo, co było na duży plus. Na tej książce nie da się nie nudzić, bo ze strony na stronę może wydarzyć się dosłownie wszystko. W tym momencie wstawiam aluzję do zakończenia, które całkowicie mnie zaskoczyło i szczerze mówiąc po części zadowoliło, gdyż uwielbiam ten typ zakończenia. Na koniec chciałbym zaznaczyć jeszcze jeden ważny aspekt, którym jest styl pisania autorki. Na przestrzeni tych obu tomów Lost Myself można dostrzec gołym okiem poprawę warsztatu pisarskiego, za co ogromne gratulacje! Podsumowując, czy polecam tą pozycję? Nie jestem w stanie powiedzieć jednoznacznie. Jedyne co mogę oznajmić, że trzeba samemu przeczytać i wyciągnąć wnioski.
Na samym początku chciałbym bardzo podziękować autorce oraz wydawnictwu za egzemplarz do recenzji <3 @damballawatt @wydawnictwoniezwykle [Współpraca reklamowa]
❥ Lilianna wraca do rodzinnego miasta po 5 latach, jednak nie planuje w nim zostać. Wszystko się zmienia gdy spotyka dawnych przyjaciół. Na jej drodze ponownie pojawia się Ethan, który kiedyś był dla niej wszystkim. Czy ich drogi znowu się połączą? Czy oboje będą mieć szansę na wspólną przyszłość?
Fabuła książki jest naprawdę wciągająca. Drugi tom podobał mi się o wiele bardziej od pierwszego, ciekawy wątek, trzymające w napięciu zdarzenia miały na to ogromny wpływ. Podczas czytania kompletnie się nie nudziłam i chciałam poznać dalszy przebieg wydarzeń.
❥ Bohaterowie byli w porządku. Lilly i Ethan byli dobrze wykreowani, jednak ich sporą wadą jest podejmowanie głupich decyzji. Nie raz mnie tym irytowali. Co do pozostałych - nie mam nic do zarzucenia. Najbardziej do gustu przypadł mi Liam, który swoim zachowaniem niejednokrotnie doprowadzał mnie do śmiechu.
❥ Styl pisania autorki był cudowny. Nie mam do czego się przyczepić - książę czytało się bardzo szybko i przyjemnie.
❥ Emocji zdecydowanie nie zabrakło, szczególnie na zakończeniu. Podczas czytania wielokrotnie się śmiałam, ale również zdarzyło mi się uronić kilka łez. Ogromnym plusem jest humor - w wieku momentach uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Książka naprawdę przypadła mi do gustu i jestem pewna, że sięgnę po więcej pozycji spod pióra autorki.
❥ Jest to drugi tom dylogii Lost Myself i uważam że naprawdę warto ją przeczytać, nawet jeżeli tom 1 nie przypadł Ci do gustu.
Kiedy zaczęłam czytać pierwsze strony już poczułam jak potoczy się akcja. Dla mnie fabuła jest jakby szybko rozwinięta przez co mam wrażenie że pojawiają się coraz to nowe wątki które pozostawiają lekką plątaninę podczas czytania. Bohaterowie raz są ze sobą potem się kłócą wracają do siebie i to w kółko trochę robi się przytłaczające. Może taki zamysł był aby tak dokończyć tą dylogie, lecz do mnie niestety niezbyt dotarł. Czytając miałam w pewnym momencie takie przytłaczające uczucia. Samo zachowanie głównej bohaterki było przygnębiające dla mnie i dawało dziwne emocję czytelnikowi( tj. mi). W podsumowaniu mogę stwierdzić że DLA MNIE druga część jest słabsza od pierwszej i ciężko mi się ją czytało.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Mam za sobą drugi tom tej historii. Historia Lily i Ethana jest burzliwa . Wiele przeszli , a jednocześnie pokazuje jak silna miloscia się darzyli. Byli w stanie dla siebie poświęcić wszystko . Całą paczkę przyjaciół bardzo polubiłam. Bardzo mnie wciągnął ten tom tak jak poprzedni, a może nawet bardziej . Było wiele plotwistow , które mnie zaskoczyły. Wiele emocji . Z postaci które mnie irytowały był ojciec Ethana, jego żona a także Lucas . Ta postacie działały mi na nerwy. I pod koniec książki gdy już myślimy ze wszystko idzie dobrze , można się zdziwić. Nieprzewidywalna była ta książka. To zakończenie mnie złamało, nie tego się spodziewałam. Ale mimo wszystko pokochałam tą historię. Jeśli nie czytaliście to czytajcie , bo moim zdaniem warto
5/5⭐️ niestety, mimo ze ksiazka mi sie podobala to taka wysoka ocena to glownie sentyment do niej. ➖akcja az za bardzo zapierdala ➖watki bez sensu (❗️SPOILER np narzeczona❗️) ➖mialam czasami wrazenie ze jest to tania wersja hell ➖/➕ typowa wattpadowka i plytki jezyk ale tutaj dla niektorych nie jest to minusem anim plusem ➕wciagajaca fabula ➕DUZO plot twistow (niestety niektore troche z dupy sa) ➕humor SPOILER❗️❗️❗️ mega glupi byl tez ten jej wyjazd, on byl taki na sile, wsumie tak samo jak watek narzeczonej
This entire review has been hidden because of spoilers.
Mam z tą książką taką samą relację jak z pierwszą częścią — hate-love.
2,5/5⭐️ —— nawet nie wiem za co tyle gwiazdek bo; styl pisania autorki jest na początku okropny jak i potem przyjemny Bohaterowie podejmują bardzo nierozsądne decyzje ale też przemyślane Fabuła jest dobrze wymyślona ale źle opisana Relacje bohaterów są irracjonalne mimo że są też ciekawe a czasami nawet przyjemne do czytania o nich
ukryty pod okładką jak dla młodzieżówki „dark romance” do tego nieudany.
Jedyne co mi się podobało to zakończę gdy znienawidzona przezemnie lilly umarła, nigdy w życiu nie nienawidziałam jakiejś głównej bohaterki tak jak tej CO ROZDZIAŁ tak mnie irytowała że nie mogłam się powstrzymać żeby nie przewrócić oczami.
Książka krótka ale mimo to ma dużo nie potrzebnych wtrąceń, a dokończeń wątków praktycznie żadnych.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Kocham ich historię całym sercem. Pierwszy tom pokochałam od pierwszych stron i tak samo było z tym. Ta książka posklejała moje rozbite serce tylko po to aby na końcu je zniszczyć do zera🤭. Połączenie Lilly, Ethana i całej ekipy pokazuje magię przyjaźni co jest tak słodkie no AAAA!. Kocham i polecam historię kwiatuszków z Seattle całym serduszkiem!!!!!❤️❤️
0/5⭐️ T R A G E D I A O ile pierwsza część była fajna ta nie ma ładu i składu. Maksymalnie w trzech rozdziałach( w tym epilog) główna bohaterka nie piła. Ilość przekleństw była nie smaczna. Męczyłam się czytając tą książkę. Główna bohaterka jest okropna i bez wyrazu tylko by przeklinała, kłamała i piła. Ta książka pozostawi po sobie tylko nie smak
dlaczego to się tak skończyło??? 😭😭 a jeśli chodzi o książkę, to ciężko było się zorientować w tym co się dzieje I bohaterzy często byli irytujący. Jednak trzeba przyznać bardzo fajne i niespodziewane plot twisty