Książka powinna mieć, moim zdaniem, ograniczenie wiekowe; może 16+ (?)
Podobało mi się, że poznajemy stopniowo nie tylko głównego bohatera, ale i pozostałe postacie. Ich historie też są interesujące... i mamy opowieść o rodzinie. Choć może przez to Witalij wydaje się być nieco mniej w tym wszystkim widoczny czasem (?) Plus za ciekawy wątek ukraiński i jego zakończenie. Śmierć ojca nie do końca przekonuje, list również (co wybacza Witalijowi??), jego postać została tak wykreowana, że niełatwo o współczucie. Chciałoby się też rzec, że nie wszystko, co w książce opisane, mogłoby się wydarzyć naprawdę; i o to niełatwo, chciałbym jednak wierzyć, że to, w jaki sposób ojciec znęca się nad Witalijem, zostało chociaż trochę przerysowane... Nie do końca natomiast zrozumiałem przesłanie, jakie ma nieść ze sobą dedykacja na początku książki. Obyczajówka, za którymi nie przepadam, ale której przeczytania nie żałuję. Więcej w niej jednak gorzkości, niż słodkości, nawet w zakończeniu tej drugiej jakby bardzo zabrakło, a nie zawsze takiej lektury potrzeba nam do szczęścia. Nie zawsze też smutne zakończenie przekonuje najbardziej.