Wykłada filozofię na prywatnej uczelni. Próbuje dokończyć doktorat. Trochę romansuje, trochę udziela się w mediach. Jakub Raste – mężczyzna, który z niedojrzałości uczynił zasadę. Po kontrowersyjnej wypowiedzi w programie na żywo odbiera telefon. Prezes korporacji telewizyjnej zaprasza na spotkanie. Ma powstać ambitny kanał telewizyjny. Potrzebny jest dobry szef. Ktoś, kto potrafi uciec od schematu i nie podda się dyktatowi sondaży.
Jakub Raste wykłada filozofię na prywatnej uczelni, a co więcej bardzo chętnie udziela się w mediach. To właśnie poprzez te media przekazał dosyć kontrowersyjną wypowiedź, która zaskutkowała telefonem od korporacji telewizyjnej. W planie jest stworzenie nowego kanału telewizyjnego i potrzebny jest właśnie ktoś taki jak Raste.
Odbiłam się od tej książki całkowicie. Wyszedł katastrofalny przerost formy nad treścią. Autor zbyt często używa słów oraz metafor z kosmosu, tworząc różnego rodzaju potworki, niekoniecznie zrozumiałe dla "typowego zjadacza chleba". Miało być turbo ambitnie, a wyszło bardzo sztucznie, a lektura męczyła. Główny wątek bardzo szybko rozmywa się na tle tego filozoficznego gadania, ni to o rybie, ni to o grzybie. Gdyby nie to, że wzięłam audiobook na jedno posiedzenie to nie wiem czy jakbym zrobiła sobie przerwę to bym wróciła, bo w zasadzie nic mnie przy tej pozycji nie trzymało.