När kriminalkommissarie Helena Mobackes son dör under tragiska omständigheter slutar hon själv att leva. Hon blir sjukskriven och isolerar sig. Hennes man lämnar henne och vännerna försvinner en efter en. Efter ett år får hon en ny tjänst hos söderortspolisen. Hon ska leda en nybildad utredningsgrupp med ansvar för mer komplicerade fall och hoppas på att få en mjukstart. Så blir det inte.
En tonårspojke knuffas framför ett tunnelbanetåg och dör. Någon dag senare blir en kvinna nerknuffad. Skräcken sprider sig i Stockholm, perrongerna står tomma och löpsedlarna tävlar i svärta.
Helena Mobacke försöker leda den svåra utredningen samtidigt som de gamla såren är på väg att rivas upp. Till slut tvivlar både hennes omgivning och hon själv på att hon faktiskt ska orka.
„Tak sobie wyobrażałam śmierć” to dobrze napisany, klasyczny skandynawski kryminał rodem z północy o przygnębiającej, wyniszczającej atmosferze smutku i dojmującej straty. Czytelnik może mieć wrażenie, że tak jak główna bohaterka, czasami porusza się za mgłą, za niewidzialnym woalem, zasłoną, której nie sposób zerwać, bo musi osunąć się sama, kiedy nadejdzie czas. Johanna Mo z wyczuciem prowadzi narrację, wprowadza we wspomnienia bohaterki, gdzie śmierć i beznadzieja panoszą się, a żałoba obrała swoje panowanie. Przedzieramy się przez śledztwo, z mozołem przetaczamy przez ciemność, by wreszcie natrafić na pierwsze drobinki światła.
Helt OK deckare, jag ser fram emot att lära känna huvudpersonerna bättre. Det var dock väldigt irriterande för mig att författaren inte verkar känna till skillnaden mellan psykiater och psykolog. Och konstigt att ingen som läst manuset har märkt det. ☹
Czasem niepowołany los spycha nas na niewłaściwe tory i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż w powieści „Tak sobie wyobrażałam śmierć” Johanny Mo, ten los okazuje się przybierać ludzką postać pod płaszczyzną wielu osobowości.
Jest 23 sierpnia 2010 roku. Na jednym z przystanków sztokholmskiego metra wpada pod pociąg młody chłopak. Świadkowie twierdzą, że człowiek ten został popchnięty, lecz zeznania co do wyglądu napastnika różnią się. Helena Mobacke, która po stracie synka Antona wraca do pracy w sztokholmskiej policji, musi uporać się ze sprawą morderstwa w metrze. „Helena zmusza się, żeby wyłączyć telewizor. Nie chce tego świata, który wpuszcza do jej domu. Chce być sama w swojej pustce.” Główna bohaterka to kobieta pokrzywdzona przez los. Głównym aspektem, który obserwujemy podczas czytania książki i poznawania bohaterki, to fakt, iż jest ona przygnębioną kobietą, która stara się powrócić do normalności, lecz znajdującą się w otoczeniu osób, które jej tego wcale nie ułatwiają. Dlatego też, w powieści zaobserwujemy szczegółowo ujęte wątki, wpływające na czytelnika, tak jakby sam cierpiał po stracie dziecka. „Świat jest krainą zabawek, królestwem Lego, a on jest jego królem.” Wielu osobom może przypaść do gustu fakt, iż w książce ukazana jest polska odsłona rodziny, lecz moim zdaniem autorka podeszła do tematu zbyt stereotypowo, ukazując Polaka jako osobę, która gotowa jest użyć pięści nawet w błahych sytuacjach. Mimo wszystko akcja rozwija się tutaj powoli, a cały konspekt powieści tworzy dla czytelnika krętą ścieżkę wypełnioną logicznymi spójnikami, po której cały czas zmierzamy do celu. Porównałabym to do krętych dróg występujących gdzieś na północy Norwegii bądź Szwecji, gdzie droga jest tak wąska, że przejedzie nią tylko jeden samochód, lecz po chwili okazuje się, że gdzieś za rogiem czai się więcej przestrzeni i mamy większe pole do popisu. Tak właśnie czułam się przy czytaniu powieści Johanny Mo „Tak sobie wyobrażałam śmierć” – jakby całość była zbiorem prostych informacji, za którymi stoi więcej niedopowiedzeń. Powieść jest przede wszystkim owiana ponurą i momentami przygnębiającą aurą. Z drugiej strony, akcja prowadzona jest w sposób prosty i nieprzekombinowany. Myślę jednak, że gdyby autorka wplotła więcej wątków ogólnikowych do historii i więcej humoru, całość byłaby jeszcze lepsza niż jest w tym momencie. Ja ze swojej strony wolę, gdy książka miesza w sobie wiele wątków wpływających dosyć różnie na nastrój odbiorcy. Od śmiesznych sytuacji, po te bardziej dołujące. Podsumowując, myślę, że jest to książka, po którą warto sięgnąć ze względu na wątki psychologiczne, gdyż w powieści jest ich całkiem sporo. Jednak odradzam ją osobom, które nie lubią literatury kryminalnej, przy której można czasem popaść w melancholijny nastrój, a które są fanami szybkiej akcji.
Po tę pozycję sięgnęłam z wielkim zaciekawieniem i zainteresowaniem nie spodziewając się absolutnie niczego. Nie chciałam sobie robić złudnych nadziei, po których zostałabym sponiewierana emocjonalnie. I dobrze, że tak zrobiłam, bo książka okazała się interesującą lekturą, która wciąga w świat tajemniczej zbrodni na kilkanaście godzin. Autorka nakreśliła inteligentną historię opatrzoną dużą dawką emocji i przemyśleń głównej bohaterki. W tej pozycji czuć jej żal do świata ją otaczającego, jak i obserwuje się drogę głównej bohaterki, jaką musi przejść do normalności i życia na nowo. Ukazuje z ogromną sugestywnością tragedię rodzica po stracie dziecka. Jej cierpienie jest w zasadzie widoczne na każdej stronie i w prawie każdym rozdziale - przy każdym elemencie sprawy, czy to będzie przesłuchanie, czy skończywszy na przemówieniu dla mediów. Narracja w tej powieści jest prowadzona w dwojaki sposób. Z jednej strony mamy główny wątek - pracy policji nad kolejnymi zbrodniami. Z drugiej zaś przemyślenia mordercy. Wchodzimy praktycznie do głowy zbrodniarza, które w bardziej oczywisty sposób nakreślają nam jego profil. Jest to bardzo ciekawy aspekt, trzymający w napięciu do ostatnich stron. Styl jest momentami dość przyciężkawy — głównie wynikający z przemyśleń bohaterów, jednak długość rozdziałów nadrabia tę drobną niedogodność. Rozdziały są niekiedy bardzo króciutkie, co na pewno pod tym względem nie męczy czytelnika. Co ważne sam podział książki jest dość płynny i oryginalnie napisany. Pozycja ta dzieli się na dni, a każdy z tych dni jest dość obszernie opisany wydarzeniami, jakie się toczą w środku. "Tak wyobrażałam sobie śmierć" jest kryminałem, który czytałam z wielką przyjemnością. Sprawił, że zakochałam się na nowo w światach zbrodni i z ogromną ochotą sięgnę po kolejne skandynawskie książki z tego gatunku.
J. mo första för mig, ville kolla in de före, då jag blev sugen på den senaste, typiskt mig hittar en författare-då vill jag läsa från bok 1. vissa har släppt 30, då händer det att jag inte läser alls, för man tappar.. läste en bok och känslan genom hela va att det fattades hela tiden massa, som jag inte förstod, sammanhangen va borta, stod bok 1 ...googlade och det visade sig att flera böcker släppts före, men i sverige 1a översatta. Inte kul alls, specielt med böcker osm " hänger" ihop. står även kan läsas fristående, där jag NEEJ, det blir inte bra, så det borde stå med, kan läses fristående, men ....
Så denna döden tänkte jag mig så, bra, helt ok, men inget extra speciellt. ska fortsätta med 2 an så småningom, få se vad som händer.
Är väll snart dax för årets bokrea, förra året gick ca 2.000, de kan jag inte unna mig i år, tyvärr. Listan är lång med böcker jag vill köpa...
En bra deckare! Vi får följa Helena Mobacke på hennes första dag på ett nytt jobb, efter att varit sjukskriven ett år efter sin sons död. Ganska snabbt inkommer ett larm om att någon ramlar på spåret i tunnebanan. Det visar sig handla om mord och Helena och hennes grupp hon är chef för får sitt första fall. Helena brottas med sorgen efter sin son under utredningen och mycket som är svårt att hantera tillbaka på jobbet. Vi får följa fallet och lära känna Helena och hennes kollegor.
Jag har läst de andra böckerna i Ölandserien. Denna var minst lika bra om inte bättre. Jag kan rekommendera. Fick tag på denna hos stadsmissionen. Tyvärr är de andra för dyra. Jag får hålla utkik nästa gång jag är i Svedala. 😁