współpraca reklamowa z Dagmarą Lorenc
Wkrótce więcej powiem co myślę o tej lekturze, ale tak teraz: to, fantastyczna przygoda, oryginalna. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba, coś czuję że to może naprawdę świetnie się rozkręcić. Czekam na więcej i oczywiście pragnę więcej Danna! Nie mam go dość hehe
Edit: niżej cała recenzja
“- Wywiad to wcale nie jest zła opcja - przekonywał porucznik. - Możesz mi wierzyć, że będziesz odpowiednio wynagradzany, a w zależności od indywidualnych osiągnięć możliwe są i awanse, i stanowiska, i zaszczyty.
- I stryczek. I tortury, i powolne gnicie w lochu.
- Ryzyko jest duże - przyznał Lundenso.”
Jeśli bym miała powiedzieć z czym mi się kojarzy “Czternaście…” powiedziałabym, że trochę Władca Pierścieni, a trochę Wiedźmin, więc jeśli lubicie któryś z tych tytułów to ta Wam się spodoba. A nawet jeśli nie lubicie, to i tak warto dać szansę, bo to była fantastyczna przygoda z magicznymi kryształami, magią, tajemnicami i różnymi intrygami.
Nie ma co ukrywać, że jedyny bohater, którego od początku polubiłam był Dann – bohater, który na swoim koncie, ma niezbyt ciekawe przeżycia, właściwie to mu współczułam i liczyłam, że odegra się ludziom za złe czyny. Jego wypowiedzi i zachowanie czasem kojarzyły mi się z Wiedźminem. Jeśli zaś chodzi o resztę to również nie odstawali w powieści. Żaden z nich nie był płaski, mieli charakterek i to mi się podobało. Choć Tariro niesamowicie mnie wkurzała swoim zachowaniem jak i myśleniem, ale chwilami potrafiła być pomocna, mieć szalone pomysły i cieszyłam się, że jednak taka jest, bo nie wiem czy wtedy historia by potoczyła się tak samo. Oprócz obecności ludzi, to mamy również elfy, więc uważam, że klimat do fantastyki jest. Do tego tajemnicza rasa Welimów, co najechała na Nunavat – nikt nie wie skąd są, jedyne co mają to przypuszczenia.
Książka jest podzielona na dwie księgi, gdzie w pierwszej wkraczamy w świat Tariro i jej siostry, magicznych zwierząt, walki i ogólnie teraźniejszości w Królestwie oraz poznajemy historię kryształów. Poznajemy co nieco system magiczny, jesteśmy świadkami bitew jak i przygód Danna. Natomiast druga skupia się już na przeszłości Danna, skąd się wziął, jak żył i co doprowadziło do tego, że musiał uciekać z tajnej misji dotyczącej Welimów. Opisy w tej księdze były już dużo bardziej rozbudowane niż poprzednia, ale to mi nie przeszkadzało, praktycznie tego nie odczułam.
Autorka tak posługuje się językiem, że aż miło wejść świat, dopilnowała byśmy od początku poczuli klimat i tak łatwo nie wyszli. Były momenty, gdzie trzeba było jednak zachować powagę, ale nie zabrakło humorku i te teksty, o matulu, jak się na niektórych śmiałam szczerze i naprawdę pasowały do danej sytuacji. Nie były wciśnięte na siłę, pasowały do charakteru osoby. Do tego tak wykreowała bohaterów, że nie mogłam określić kto z nich jest dobry, a kto zły, taki podział. Tutaj każdy coś ma za uszami i pragnie przeżyć. I wiecie co? To serio mi się podoba, to takie oderwanie się od typowego schematu “ten dobry, ten zły i walczą między sobą”, o coś takiego.
Polecam bardzo, bo coś czuje, że autorka wiele szykuje w tej serii i aż nie mogę się doczekać jakie karty nam pokaże w przyszłości!