Co łączy zaginioną przyjaciółkę, demoniczne siły i martwą nauczycielkę matematyki?
Tosia, dla przyjaciół Ted, ma typowe nastoletnie problemy: klasówkę do poprawy, dziwnego nauczyciela od matmy, zaginioną przyjaciółkę i słowiańskie demony, które domagają się jej uwagi. Czekaj, co?!
Kiedy podczas pogrzebu lubianej nauczycielki z podstawówki widzi się, jak zmarła wstaje z grobu, ma się dwie opcje: albo przestać oglądać straszne filmy po nocach, albo wysłuchać ducha i spełnić jego ostatnią prośbę. Ted wybiera tę drugą możliwość – w końcu pani Martyna prosi tylko o chwilę rozmowy z wikarym, to nie powinno przynieść żadnych kłopotów… Prawda?
Otóż nie. Kłopoty w postaci słowiańskich demonów są w życiu Ted jak psy gończe – kiedy wyczuwają, że dziewczyna je słyszy i może im pomóc, nie potrafią odpuścić. Zaczynają dopominać się o jej uwagę, twierdząc, że jest jakąś Welesówną, a ona przecież na nic takiego się nie pisała. Zresztą, ma na głowie ważniejsze sprawy – jej przyjaciółka Zuzia nagle zniknęła, a w sprawę może być zamieszany nowy, młody nauczyciel, który wpadł zaginionej w oko…
Ted zaczyna prywatne śledztwo. Lawiruje między lekcjami, salonem kosmetycznym, gdzie pomaga mamie, i światem słowiańskich wierzeń, którego nie da się spławić solidnym ciosem w nos. Szuka swojej przyjaciółki, ale po drodze odkryje, co łączy ją z tajemniczym Welesem i jaką ten ma dla niej misję…
Mika Modrzyńska jest autorką bloga, pisarką, a przede wszystkim zapaloną podróżniczką. Sama pisze o sobie „jestem profesjonalnym poszukiwaczem magii, miłośniczką chmur i przeogromną fanką lodówek, a raczej ich zawartości. Moim życiowym celem jest znalezienie szczęścia. Och, i zostanie pisarką. Bestsellerową pisarką, tak gdzieś na półce z J.K. Rowling”.
Autorka urodziła się w roku 1994, pochodzi z małej wioski na Mazurach. Studiowała lingwistykę stosowaną (spec. angielski i rosyjski) na UKW w Bydgoszczy. Uwielbia uczyć się języków obcych, co prawdopodobnie wiąże się z jej miłością do podróżowania. Mika po raz pierwszy wyjechała za granicę w 2016 – na wymianę studencką do Niemiec. Od tamtej pory jest w ciągłym ruchu. Mieszkała także w Portugalii, USA i Hiszpanii, a oprócz tego zwiedziła kilkadziesiąt innych państw. Obecnie mieszka w Nowej Zelandii – to dlatego właśnie tam toczy się akcja jej debiutanckiej książki. Na blogu alecojak Mika opisuje między innymi swoje podróże, zachęca do zwiedzania świata w pojedynkę i opowiada o sprawdzonych sposobach na tanie podróżowanie.
3,75/5 Omg jakie to było przyjemne!!! Chociaż przyznaję, że o ile nie razi mnie różnica wieku między bohaterką, a „love interest”, tak fakt, że jest ona jego uczennicą (w liceum) już trochę tak
Nie była zła, ale shipowanie siedemnastolatki z dwudziestotrzylatkiem przez mieszkanki wsi to dla mnie duży minus. Poza tym mam wrażenie, że każdy bohater zachowywał się trochę niedojrzale.
Ojj, nie podobała mi się ta książka... Chociaż historia miała potencjał, to jednak było tutaj zbyt dużo nielogicznych rozwiązań, bym mogła ją czytać z przyjemnością.
Wystarczy spojrzeć chociaż na mamę Tosi, która po tym, jak w tajemniczych okolicznościach znika najlepsza przyjaciółka jej córki, nic sobie nie robi z tego, że niepełnoletnia Ted wymyka się nocą i spędza czas ze starszym chłopakiem (swoją drogą - nauczycielem jej młodszej siostry i początkowo podejrzanym o zamieszanie w zniknięcie Zuzi). Tak, zwróci jej uwagę, że to niebezpieczne, a zaraz potem niemal wpycha Witka w ramiona córki w salonie kosmetycznym... W ogole cała relacja Ted z Witkiem albo wszystkie sceny z wikarym - no ja jestem na nie.
Jeśli chodzi o samą Ted - z jednej strony szanuję za jej mocny charakter, że mimo wszystko pozostała sobą, a z drugiej - dawno nie spotkałam tak irytującej (i momentami bezmyślej) bohaterki (bo kiedy przychodzi do Ciebie Weles i mowi, że albo wreszcie zajmiesz się demonami, albo Twoim bliskim stanie się krzywda, to to na pewno wtedy stwierdzasz, że olewasz to wszystko, bo przecież żadnej obietnicy nie składałaś).
Ale żeby nie czepiać się tylko, to wspomnę, że jestem ogromną fanką rodzeństwa Tosi - uwielbiam to, jak została przedstawiona relacja tej trójki!
This entire review has been hidden because of spoilers.
[współpraca reklamowa sqninaginato] [Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej wydawnictwa SQN] Ted - 17 letnia bohaterka książki, która widzi demony słowiańskie. Pewnego dnia znika jej najbliższa przyjaciółka i jest zmuszona wejść w ten świat, którego udawało jej się unikać przez te wszystkie lata. Ciężko mi ocenić tę książkę. Obstawiam, że to wina tego, iż nie jestem jej docelowym odbiorcą. Mam 26 lat i znalazłam dużo zgrzytów, które nie dawały mi spokoju przez co nie byłam w stanie zatracić się w opisywanej historii. Ciężko jest mi polubić główną bohaterkę, wiele wątków nie jest do końca rozwiniętych czy wyjaśnionych. Dwa zdania zostały poświęcone temu, dlaczego prosi o zwracanie się do niej Ted, a nie Tosia ale wciąż nic nam to nie wyjaśnia. Dlaczego przez 17 lat jej życia nie zainteresowało jej to, że widzi demony? Myślę, że każdy nastolatek poświęciłby na to choć chwilę.
W książce pojawia się również wątek romantyczny, który pozostawił we mnie ogromny niesmak. Zrozumiałabym, jeśli to uczucie zauroczenia czy też zakochania pozostało by przy samej głównej bohaterce. W nastoletnich czasach zachwycenie się nowym, młodym nauczycielem nie byłoby niczym dziwnym. Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto w czasach szkolnych nie robił maślanych oczu do nauczyciela. Jednak, w przypadku gdy te uczucia zostają odwzajemnione (nie ważne, że nauczyciel nie uczy głównej bohaterki, a jedynie jej młodszą siostrę) a nikt z ich otoczenia nie neguje faktu, że może 17 letniej dziewczynie nie wypada romansować z nauczycielem młodszej siostry - budzi to w czytelniku mocno mieszane uczucia. Co dziwne i również niezbyt odpowiednie moim zdaniem mieszkańcy wioski, wręcz temu przyklaskują. Uważam, że gdyby bohaterka była pełnoletnia byłoby to o wiele mniej niezręczne w czytaniu. Wikariusza pozostawię bez większego komentarza, ale sam fakt, że jego zachowania w książce nie są wytykane i negowane, a do tego wszyscy są ich powszechnie świadomi, wydaje się zupełnie nierealne jeśli patrzeć na to w kryteriach życia na wsi. Jeśli chodzi o słowiańskie demony i bogów wszystko było dobrze do momentu kiedy nie poznaliśmy Leszego. Tak jak opisy Welesa i Mokosz mi nie przeszkadzały, tak opisanie Leszego jako nieśmiałego chłopca, który chowa się za drzewem mnie zirytowało. Jeden z straszniejszych bogów mitologii słowiańskiej został zdegradowany do przyjaznego dziecka. Myślę, że to książka dla nastolatków - jak najbardziej. Przydałby się natomiast komentarz od autorki lub wydawnictwa na samym początku książki, że nie pochwalają zachowań opisanych w książce. Myślę, że opinia wielu czytelników mogłaby ulec wtedy zmianie na lepsze. Niestety starsi czytelnicy mogą mieć problemy ze zżyciem się z bohaterami przez co nie będą mogli całkowicie poświęcić swojej uwagi opisywanej historii.
książka od samego początku mnie wciągnęła i zaangażowała, a że nie jest jakoś super długa to czytało mi się ją bardzo szybko (i przyjemnie). główni bohaterowie - ted i witek - są naprawdę fajni, ale jakoś specjalnie się do nich nie przywiązałam (nie, żeby to był minus). ogólnie fabuła była naprawdę ciekawa - słowiańskie demony, m@rtwa (ale nie do końca) nauczycielka matematyki i tajemnicze zaginięcie przyjaciółki (w które być może zamieszany jest sam weles?) - no czy to nie brzmi fantastycznie? i uwierzcie na słowo: jest fantastyczne. mimo wszystko, nie jest to książka bez wad i jest mocno młodzieżowa, więc nie każdemu taki styl może się spodobać, to ogólnie ja bawiłam się naprawdę super i nie pogardziłabym gdyby „welesówna” była jednak trochę dłuższa, ale mam nadzieję, że kolejne tomy będą tylko lepsze.
Było okej, ale liczyłam na coś więcej. Ogromny plus za osadzenie akcji w małej, polskiej wsi i demony z naszej historii. Kocham motywy mitologii słowiańskiej. Nie rozumiem nadal dlaczego Ted. Było to dziwne i niepotrzebne. Tosia to takie ładne imię.
To nie jest dobra książka, a przynajmniej ja poczułam duży niedosyt po lekturze.
Po pierwsze: mam wrażenie, że nieco za mało wątków słowiańskich zostało tu wplecionych jak na książkę, która reklamuje się tekstem "stawia czoła słowiańskim demonom". Owszem, znalazło się kilka tychże demonów, ale miałam wrażenie, że większość z nich to ledwie przerywniki między relacją Tosi z Witkiem, Tosi z rodziną a szkołą.
Sama Tosia była bardzo infantylna i tu chyba nie powinnam się zbytnio czepiać, skoro miała 17 lat i była ledwie nastolatką, mimo to czasami naprawdę mnie irytowała swoją roszczeniową (szczególnie w stosunku do Witka) postawą. Nie podobał mi się też wątek pseudo-romantyczny pomiędzy tą dwójką.
Tosia ma 17 lat, a Witek jest świeżo upieczonym, 23 letnim nauczycielem. I o ile zauroczenie ze strony Tosi (lub Ted, ale nie polubiłam tej wersji) było zrozumiałe, tak nie rozumiem jakim cudem nikomu nie przeszkadzało, że dorosły chłopak ugania się za niepełnoletnią, a nawet bije się z jej powodu z wielebnym. 🙈 I chociaż od strony Witka całość rysowała się nieco inaczej, tak dla mieszkańców wsi wyglądało to tak, że ta dwójka ma się ku sobie.
Wątek z zaczarowanym amuletem na samym końcu bardzo mocno mi przypominał identyczną scenę w "Akademii wampirów" Rachel Mead. If you know you know.
Ogółem cała akcja kręci się wokół zaginięcia przyjaciółki Tosi i pomimo całego bajdurzenia, że Tosia musi ją odnaleźć, niewiele się dzieje w tej sprawie. Akcja rozkręca się dopiero na samym końcu powieści i dopiero ta końcówka przypadła mi jako tako do gustu.
Sama historia nie jest zła. Książka nie była źle napisana, poza tym naprawdę szybko się czytało. Mimo to czegoś mi w niej brakowało.
"Welesówna" przypomniała mi, jak bardzo brakowało mi bardziej swojskich książek fantastycznych oraz przypomniała mi o tym, jak bardzo parę lat wstecz zaciekawiła mnie mitologia słowiańska. Swego czasu bardzo lubiłam sięgać po książki czy też filmy/seriale nią inspirowanymi.
Nasza główna bohaterka Tosia, a dla przyjaciół Ted, widzi zmarłych, ale widzi ich dlatego, że czegoś one chcą, a ona ma za zadanie im pomóc, z czego nie jest szczególnie zadowolona. Musi to jednak zmienić, gdy okazuje się, że jej najlepsza przyjaciółka znika, a ona jest w stanie zrobić wszystko, aby ją odnaleźć. Zaś jedyną osobą, która może jej pomóc jest nowy, młody nauczyciel.
Polubiłam całą sobą te postacie, z których każda miała swój urok. Niektóre może były i z lekka przerysowane, ale jeśli mam być szczera to ani trochę mi to nie przeszkadzało, a wręcz dla tej historii wychodziło to na plus, bo nadawało taki nieco swojski klimat. Poza tym miałam też wrażenie, że idealnie to lekkie przerysowanie pasowało do bohaterów z małych miejscowości w Polsce, które znają wszystkich.
Dużym plusem tej pozycja była sprawa zaginięcia przyjaciółki głównej bohaterki, która wiązała się także z tym, że Ted musiała zacząć poznawać świat, do którego nie chciała należeć, ale także i samą siebie. Poza tym bardzo podobał mi się fakt, że miałam dla odmiany jakąś zagadkę do rozwiązania.
"Welesówna" na pewno będzie miłym zaskoczeniem tego roku, do którego może i podeszłam z lekkim przymrużeniem oka, ale sięgnęłam po nią w idealnym momencie. Zachęciła mnie też po sięgnięcie po inne pozycje od pani Miki Modrzyńskiej.
Ta książka może i ma pomysł, ale wykonanie leży totalnie, wypowiedzi i zachowania bohaterów są na siłę „śmieszne” a przez to infantylne i głupie, nielogiczne. Bardzo mocno śmierdzi też wattpadem z lat 2015/16 i to w tym gorszym sensie. Szkoda, że wydawnictwa teraz nie patrzą na jakość wydawanych książek, a to, czy się sprzedadzą pośród masy innych średniej jakości wattpadowych fanficów.
Naprawdę przyjemnie słuchało mi się audiobooka - choć muszę przyznać, że momentami wkradał się lekki chaos. Chyba potrzebowałabym więcej objaśnień zasad panujących w świecie przedstawionym *tak, wiem - sama Ted nie za bardzo wszystko ogarnia*. Po pewnych szczegółach domyślam się, że historia Teodory będzie miała kontynuację i naprawdę nie mogę się jej doczekać.
Jako fanka wszelkiej mitologii bardzo chciałam przeczytać tę książkę, dlatego bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Książka to opowieść w gatunku fantasy rozgrywająca się na polskim podwórku i ściśle związana z mitologią słowiańską.
Tosia/Ted jest na pozór zwyczajną, niczym nie wyróżniającą się nastolatką mającą swoje problemy, nic bardziej mylnego bo ta sama nastolatka widzi więcej niż przeciętny człowiek. Od najmłodszych lat towarzyszą jej słowiańskie demony i inne nocne stworzenia. Gdy w jej szkole pojawia się nowy nauczyciel matematyki, sytuacja się zmienia gdyż on też ma takie same zdolności. Oboje muszą zacząć ze sobą współpracować, aby odnaleźć zaginioną przyjaciółkę Tosi. Czy im się to uda? i co wspólnego z tym wszystkim mają słowiańscy bogowie??
Książka napisana jest w ciekawym i bardzo lekkim stylu. Autorka w świetny sposób lawiruje pomiędzy wydarzeniami łącząc ze sobą świat realny z mitycznym. Wspaniale wpisuje kulturę i mitologię słowiańską w codzienność życia. Jeżeli ktoś nie ma pojęcia o dawnych wierzeniach, to ta książka w przystępny sposób pozwoli poznać podstawowe informacje związane z tym tematem. Postacie pojawiające się w historii w większości były mi znane, ale przyjemnie było poczytać o nich w innym kontekście niż dawne mity.
Sama historia jest ciekawa i wciągająca, sporo się dzieje, dowiadujemy się skąd Ted ma swoje zdolności, kim tak naprawdę jest tytułowa Welesówna i jakie są jej obowiązki. W książce znajdziemy wątki poświęcone codzienności życia w małej miejscowości, mitycznym stworzeniom, rytuałom i czarom. Książka ma swój klimat, który jest troszkę mroczny, magiczny i tajemniczy.
Książka bardzo mi się podobała, czyta się ją lekko i przyjemnie, język jest prosty i choć znajdziemy tutaj nazwy stworzeń, o których mogliśmy nie słyszeć, autorka w ciekawy i jasny sposób wyjaśnia kto jest kim i jaka jest jego rola. Znajdziemy tu sporo ciekawostek, zabawnych sytuacji, trochę dramatu a nawet lekki wątek romantyczny. Wszystko to składa się w piękną całość dając nam niemal baśniową historię, którą śmiało możemy przeczytać w jeden wieczór.
Bardzo się cieszę, że w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej książek poświęconym dawnym słowiańskim wierzeniom. Dzięki nim możemy bliżej poznać naszą własną historię i kulturę, która jest równie ciekawa jak grecka, egipska czy nordycka.
Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej wydawnictwa SQN.
Całkiem przyjemna młodzieżowa urban fantasy z motywami słowiańskimi. Ma dużą szansę spodobać się młodemu czytelnikowi, a i starszy może potraktować ją jako lekką wakacyjną lekturę. Napisana tak, że aż się prosi o kolejny tom, który - mocno kibicuję - będzie lepszy, bo i sama pisarka nabierze wiecej doświadczenia 😀
Sięgając po tę książkę, spodziewałam się trochę czegoś innego. Bardzo lubię tematykę mitologii słowiańskiej i szkoda, że było tego tak mało. Niektóre wątki nie są wystarczająco rozwinięte i wolałabym, gdyby więcej czasu poświęcono na demony i opisanie ich w lepszy sposób niż wątek romantyczny, który był najgorszą częścią tej książki.
Relacja Ted z Witkiem była trochę bezbarwna, płaska i momentami dziwna, bo cały czas jest podkreślane, że jest nauczycielem, do którego dziewczyna zwraca się na „pan”. Główna bohaterka również nie do końca przypadła mi do gustu. Ma swój charakter, ale momentami bywa głupiutka i nie kieruje się logiką.
Nie bawiłam się źle, czytając ją, ale jednak te kilka rażących wad wpłynęło na tak niską ocenę. Gdyby poprawiono te kilka rzeczy, byłaby to naprawdę przyjemna książka.
[współpraca reklamowa sqninaginato] [Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej wydawnictwa SQN]
Welesówna to młodzieżówka zachowana w lekkim rozrywkowym tonie, ze szczyptą czarnego humoru w polskich realiach, którzy nie wszyscy przeżyli na swojej skórze. Dla kogoś kto zastanawia się czy mitologia słowiańska to jego klimaty ta książka może okazać się najlepszym rozwiązaniem.
Co znajdziecie w środku: ⚝ główną bohaterkę Tosię, która nie ma za bardzo czasu uganiać się za potworami i nie do końca wie co i jak; ✤ bardzo osobliwą miejscowość Brzózki, przed którą nic i nikt się nie ukryje bo wszyscy się znają, co ma swoje wady i zalety; ⚝ lekkie wprowadzenie w mitologię słowiańską z humorem; ✤ przystojnego nauczyciela Witka; ⚝ poszukiwanie najlepszej przyjaciółki, świetne rodzeństwo.
Okładka przykuła moją uwagę jak i autorka od której przeczytałam dotychczas dwie książki. Mitologia słowiańska nie jest mi obca, ale jakoś nigdy nie stała się bardzo bliska. W książce wszystko utrzymane jest na poziomie młodzieżowym, więc kto liczy na romans może się lekko zdziwić, bo coś jest ale na pewno nie za wiele. A dzięki temu skupiamy się na głównej bohaterce, która może wydawać się irytująca ale mnie akurat bawiła tym jak się zachowywała. A przy tym czarny humor skierowany na bóstwa i potwory okazał się w punkt. Jednym słowem książka zachęca do słowiańskich klimatów.
Nie jest to książka dla wszystkich, ale Ci którzy szukają czegoś rozrywkowego i na jeden wieczór - zachęcam. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom i kogo jeszcze w nim poznamy.
"Walesówa" autorstwa Miki Modrzyńskiej to pierwsza książka autorki jaką miałam okazję poznać. Mitologia słowiańska to coś co lubię i bardzo chętnie sięgam po książki z tą tematyką, nic więc dziwnego, że musiałam to przeczytać. Mimo, że Waselówna, to fantastyka młodzieżowa, miło spędziłam przy niej czas.
Nasza tytułowa Walesówna, to na co dzień Ted, nie żadna Tosia (nie znosi swojego imienia),uczennica liceum w Brzózce. Jak ma mieć dobre oceny, skoro ciągle spotyka jakieś demony. Wyskakują w najmniej spodziewanym momencie i nie dają jej żyć w spokoju, a co dopiero uczyć. Ale Ted ma na nie swój własny sposób, wystarczy piącha w nos i ...po kłopocie😅🤭. Jak widać nasza bohaterka umie sobie radzić, jak nie słowem to rękoczynem😅🤭. W Brzózce zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Najpierw śmierć matematyczki, potem pojawienie się nowego nauczyciela, aż w końcu porwanie jedynej przyjaciółki Ted, Zosi. Chyba wreszcie nasza bohaterka będzie musiała się pogodzić ze swoim przeznaczeniem i nauczyć się pomagać demonom zgodnie z umową z Walesem. Tylko czy nastolatka da sobie radę??? Czy jest gotowa na to co ją czeka???
📚📚📚"W tym całym walesowym fachu przydałaby mi się jakaś dobrą książka do psychologii. Czułam się jak negocjator wysłany do terrorysty, który miał na sobie kamizelkę nafaszerowaną materiałami wybuchowymi."📚📚📚
Oj tą nasza Ted, to jest dopiero numer. Wyszczekana, nie dającą sobie w kaszę dmuchać, mająca pewnego typu reputację, która się za nią ciągnie latami🤭. Rozrabiaka😁, ale co jej się dziwić. Na każdym kroku demony coś od niej chcą, a ona chce mieć tylko spokój. Chcę w spokoju pouczyć się do sprawdzianu z rachunku prawdopodobieństwa. Demony tylko jej przeszkadzają, a Wales wcale nie jest lepszy. Pojawia się, kiedy chce i grozi. Ale Ted nie da się, tylko czy wypada pyskować bogu i go atakować? Chyba nie bardzo, ale to jej nie powstrzymuje. Często kieruje nią temperament, przez co dochodzi co wielu zabawnych sytuacji z których wychodzi obronna ręką.
Książka idealna dla każdego, kto chciałby poznać, choć trochę, mitologię słowiańską. Świetna propozycja dla starszych i młodszych, każdy znajdzie coś dla siebie. Pełna humoru ze szczyptą niebezpieczeństwa i grozy. Pojawia się delikatny wątek romantyczny, taki trochę dziwny, ale cóż nie może być wszystko ok🤭. Ja świetnie się na tym bawiłam, więc polecam😁
2,5 ⭐️ Sam koncept bardzo mi się podobał i faktycznie wszystkie postaci ze słowiańskiej mitologii były tutaj fajnie przedstawione. Czytało się szybko niestety postaci Kuleja,Ted nie przypadła mi do gustu aż tak jak myślałam,Witak był spoko (ale ich relacja taka sobie 🤨) Ogólnie fajnie się czytało bo szło gładko niemniej nie sądzę że zostanie mi na długo w pamięci
Mimo kilku luk fabularnych i generalnej prostoty, a momentami nawet naiwności, książka bardzo mi sie spodobala. Uroczy humor i główna bohaterka, ale nie kazdemu ta historia podejdzie