Jump to ratings and reviews
Rate this book

Nikczemny narrator

Rate this book
Rok 1993. Kamil Hubeny, scenarzysta i reżyser, przylatuje do Warszawy z Nowego Jorku, łącząc urlop z nadzieją na współpracę z dawnym kolegą, reżyserem Erykiem Mokronowskim. Na miejscu dowiaduje się o serii nieoczekiwanych śmierci członków ekipy filmowej sprzed dwudziestu lat, do której należał także Eryk. Mokronowski, w obawie o to, że będzie następną ofiarą, prosi Kamila, by wykorzystał swe detektywistyczne umiejętności i poprowadził śledztwo. Czy Hubeny poradzi sobie z rozwiązaniem tej sprawy?

Znakomity, rozpoznawalny humor Juliusza Machulskiego w książce, której nie da się odłożyć. Nikczemny narrator to niesamowicie wciągająca retrospektywna opowieść, ze szczegółowo nakreślonymi sylwetkami ludzi, zdarzeniami i wątkami świata filmowego z tamtych lat.

592 pages, Hardcover

First published October 23, 2024

2 people are currently reading
34 people want to read

About the author

Juliusz Machulski

10 books2 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1 (3%)
4 stars
5 (17%)
3 stars
14 (48%)
2 stars
8 (27%)
1 star
1 (3%)
Displaying 1 - 5 of 5 reviews
Profile Image for Papracz.
132 reviews1 follower
February 26, 2025
Dnf 50%

Na początku podobało mi się, że oprócz głównej intrygi autor poświęca dużo czasu całemu otoczeniu filmowego świata w latach 90, rodzinie bohatera itp sprawom, o których dzięki całkiem zręcznemu językowi i często trafionemu humorowi czytało się dobrze. Jednak nawet około 300 strony sama intryga... Po prostu jeszcze nie istnieje. Nie czuć żadnego napięcia w związku ze sprawą morderstw, zdaje się, że nikogo, nawet głównego bohatera, nie interesuje zbytnio poznanie mordercy, więc dlaczego czytelnika miałoby to interesować? Nazwisk, drugich imion, ksywek jest mnóstwo i przez te 300 stron zdołałam ledwo załapać, którzy bohaterowie właściwie zginęli, a chyba nie powinno być tak, że czytelnik musi stworzyć sobie notes notatek, aby poznać ogólny zarys sytuacji. Główny bohater jest z rodzaju tych cynicznych, którzy raczej nas bawią, niż których lubimy, ale w tym wypadku powoli nie mogłam go już znieść. Mam trochę ochotę czytać dalej, bo przez jakiś czas naprawdę dobrze się bawiłam, ale boję się, że się jeszcze bardziej rozczaruje
Profile Image for Rudolfina (czytacz.pl).
271 reviews90 followers
December 4, 2024
RAKI NA BEZRYBIU
To bez dwóch zdań jest powieść z kluczem. Jeśli ktoś ten klucz zna, będzie mieć dużą frajdę z lektury. Tylko niektóre z występujących w książce postaci, co do zasady już nieżyjące, występują pod własnym imieniem i nazwiskiem. Jeżeli ktoś nie rozpozna pozostałych, portretowanych w książce osób, ale przynajmniej pamięta jeszcze lata dziewięćdziesiąte i ma blade pojęcie o polskiej kinematografii tamtych czasów, też będzie czytać z zaciekawieniem. Do czasu.

Jednak, jeśli całkiem nawet dowcipne przepychanki słowne polskich filmowców przed trzydziestu laty kogoś niewiele obchodzą, to będzie mieć problem. Najpóźniej w połowie książki może się zirytować i zapytać: no dobrze, ale gdzie ten obiecany kryminał?

Anegdotki o hollywoodzkich filmowcach? W porządku. Przypominanie muzycznych hitów tamtych lat? Też fajnie. Naigrywanie się z Krzysztofa Kieślowskiego, a raczej międzynarodowego sukcesu jego filmu „Niebieski”? Oj, nieładnie. Też żałuję, że Kieślowski zrobił w Polsce kilka świetnych filmów i za granicą nikt tego nie zauważył, a wystarczyło tylko, że nakręcił przyzwoity zaledwie film we Francji i od razu odniósł międzynarodowy sukces. Ale, czy takie żale należy wylewać w kryminale, który zupełnie czego innego dotyczy? Jaki to ma wpływ na akcję, panie scenarzysto/pisarzu/reżyserze? Ponarzekać można sobie gdzie indziej. Fejsbuki bardziej się do tego nadają.

Wielbiciele kryminałów nie mają tu czego szukać, intryga jest wątła i na pierwszy plan wybijają się barwne opisy środowiska filmowego i miłosne podboje bohatera. Cztery kobiety budzące żywe zainteresowanie w ciągu miesiąca, nie licząc żony w trakcie rozwodu, to imponujący wynik. Intryga kryminalna jakoś tam zostaje rozwiązana, i chociaż poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „kto zabił”, i czy w ogóle zabił, mobilizuje nas do dobrnięcia do końca, to szybko się orientujemy, że przecież nie o to chodziło.

Wielbiciele twórczości Juliusza Machulskiego, a zwłaszcza jego wczesnych filmów, powinni być bardziej usatysfakcjonowani lekturą, ponieważ nie da się przeoczyć, że narrator występuje w roli alter ego reżysera. Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że jest to alter ego bardzo dobrze wykreowane. Na tym w końcu polega fikcja literacka. Wśród tej fikcji bardzo szczerze brzmią refleksje głównego bohatera - scenarzysty: „I zawsze ogarnia mnie smutek, kiedy uświadamiam sobie, że na świecie są jednak ludzie prawdziwie utalentowani, a ja do nich nie należę. Jeśli niektórzy uważają, że jestem dobry, to tylko dlatego, że w rodzimej kinematografii jestem trochę w sytuacji raka na bezrybiu. Są po prostu gorsi ode mnie.” Dlatego podwyższam ocenę, bo też mi się smutno zrobiło, że są inni, bardziej utalentowani recenzenci.

Zastanawiałam się długo, jaki jest cel zamieszczenia na końcu książki scenariusza filmu „Torsje”, o którym wzmianki pojawiają się wielokrotnie w powieści. Ponieważ nie znam klucza, mogę domyślić się tylko jednego powodu. Scenariusz filmu, inspirowany „Wściekłymi psami” Quentina Tarantino musi być ważny dla autora, a ponieważ nie udało się zrealizować na jego podstawie filmu, może chociaż w ten sposób treść dotrze do swoich odbiorców. I jako ciekawostka jakoś się to broni. Jako scenariusz już niekoniecznie.

Jedna z bohaterek zwraca jego autorowi uwagę, że bohaterowie filmu zachowują się nieprawdopodobnie i „Pan Bóg scenarzystów” za często schodzi z nieba, żeby im pomóc. To prawda, mogłabym dorzucić jeszcze kilka niewymienionych zdarzeń. Największą jednak słabością tego scenariusza jest to, że nie wybrzmiewa jego przesłanie. Według eksplikacji zamieszczonej na końcu książki, miała to być „historia kryminalna z morałem”, film „kryzysie wartości i wszechogarniającym egoizmie, a także o przyjaźni i solidarności”. Przyjaźni tam nie ma, bo bohaterowie w ogóle nie zostali przedstawieni, więc skąd mamy wiedzieć, że łączy ich przyjaźń? Nie znamy stawki, o którą toczy się gra, więc solidarności trudno się domyślić, a kryzys wartości i wszechogarniający egoizm, to klisze, które można dopisać do każdej eksplikacji.

Dobrze, że jednak nie powstał ten film i życzę autorowi, żeby „Vinci II” był lepszy, nie tylko lepszy niż ten scenariusz, lecz również niż część pierwsza.
https://www.czytacz.pl
Profile Image for Tom Lengain.
122 reviews
January 26, 2025
Żenująca, obrażająca inteligencję czytelnika pozycja. Pełno tu błędów merytorycznych (np. bohater w 1993 ogląda w USA teledyski Shakiry), stylistycznych (np. bohater w 1993 nazywa kogoś "dżagą"). Do tego nieznośnie pretensjonalna i pełna kompleksów. Wątek kryminalny poniżej jakiejkolwiek krytyki. Zdumiony jestem, jak ktoś mógł wydać taki gniot, ale nazwisko autora pewnie niejedne drzwi mu otworzyło, co jakże charakterystycznie spina lata dziewięćdziesiąte ze współczesnością.
Profile Image for Kornelia.
51 reviews
September 6, 2025
Echhhh…2.5.
Podobała mi się ta cała otoczka filmowa, poznawanie kultury itd. Ale wątek kryminalny trochę rozwiązany bez sensu, mimo że zamysł fajny.
No i… do bólu widać że to pisał facet.
Plus za bohaterkę Kornelię, rzadki widok xd
8 reviews
February 13, 2025
Można, ale po co - dodaję jedną gwiazdkę za anegdotki filmowe oraz humor (który niestety zahacza czasami niepotrzebnie o humor prostacki). Książka jako kryminał sam w sobie jest niestety żenująca.
Displaying 1 - 5 of 5 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.