„Kto ma Puszczę Białowieską, ten ma władzę” – tak mówią ludzie, którzy spierają się o to, do kogo należy ten najstarszy las: do leśników czy przyrody? Entomolog, potomkini królewskich strażników puszczy, biolożka, mieszkanka podlaskiej wsi, pogromca kłusowników, poeta, leśnik, konstruktor meblościanki Puszcza, minister Jan Szyszko – wszyscy deklarowali troskę o drzewa.
To książka o walce na opowieści: o pierwotnej puszczy, lesie sadzonym ręką człowieka, lesie naturalnym, lesie bezpowrotnie przekształconym, lesie świerkowym, lesie grabiejącym, lesie pełnym życia i lesie, który umiera.
Dorota Borodaj spotykała się z osobami zaangażowanymi w spór i chodziła z nimi po puszczy. Punktem wyjścia książki Szkodniki są wydarzenia z 2017 roku, gdy przez sześć miesięcy trwały blokady ciężkiego sprzętu, którym wycinano i wywożono z puszczy świerki zaatakowane przez kornika drukarza. Jedna strona sporu widziała w nich gnijący, marnujący się surowiec. Druga – naturalny element cyklu życia lasu, gdzie nawet śmierć ma głęboki sens.
Od 2021 roku między drzewami, o które wtedy walczono, wędrują i umierają ludzie. Na leśne tryby znowu wjechały maszyny.
Tytuł właściciwe mówi wszystko. Właśnie o "szkodnikach" jest ta książka, choć w zależności od tego, kogo pytała autorka, inaczej interpretowano to określenie. Jest więc o ludziach: tych, co drzewa sadzili i tych co je ścinają, tych którzy głośno krzyczą o patriotyźmie i tych, którzy krzyczą w obronie puszczy, a także tych, którzy nigdy w tej puszczy nie powinni się znaleźć, w niej błądzić i w niej umierać. Jest też o drzewach i jest o maszynach. Jest o zasadniczym konflikcie wokół lasu. Czy traktować go jak marchewkę na polu, czy osobny twór, który niech rośnie jak chce? Autorka pokazuje różne racje, przytacza wypowiedzi z jednej i z drugiej strony barykady. I właśnie to jest ciekawe: brak czerni i bieli, są ich różne odcienie, i są też ludzie, którzy z perspektywy czasu potrafią rewidować swoje poglądy. W ostatniej części książki odbija się echem "Jezus umarł w Polsce" Grynberga, trochę także "Dom Oriona" Fiedorczuk.
Tak powinien wyglądać reportaż - temat ciekawy, kontrowersyjny, oglądany z różnych stron, z bardzo poruszającym zakończeniem o kryzysie na granicy polsko-białoruskiej.