Ivy jest młodą, pełną życia i optymizmu dziewczyną, ogromnie podekscytowaną zbliżającymi się studiami. Wydaje się, że po przeprowadzce do nowego miasta wszystko ułoży się doskonale, ale właśnie wtedy los niespodziewanie stawia na jej drodze bardzo nieodpowiedniego mężczyznę. Cameron jest całkowitym przeciwieństwem Ivy: dużo starszy, oziębły i tajemniczy. Jest też najlepszym przyjacielem narzeczonego jej kuzynki oraz chętnie odwiedza bar, w którym Iva zatrudniła się jako kelnerka. Najgorsze jednak jest to, że wcale nie jest obcy. Ivy poznała go niespełna rok wcześniej. To on obronił ją przed namolnym adoratorem… po czym wspólnie spędzili noc. Teraz ich drogi ponownie się krzyżują, co oznacza, że nadzieje na spokojne, bezproblemowe życie bezpowrotnie prysły…
Dla Camerona nie ma czegoś takiego jak związek. Wyznaje on zasadę jednej wspólnej nocy, czasem zdarzy się więcej pod warunkiem, że kobiety akceptują fakt, iż nie zmienią przysłowiowej ropuchy w księcia. Pewnego wieczoru w barze postanawia wybawić z opresji młodą dziewczynę o różowych włosach, a że nie miał nic innego w planach postanowił dotrzymać jej towarzystwa. Niespodziewanie para ląduje w jego apartamencie, a on nie wiedzieć czemu na pożegnanie zostawia jej prezent z okazji urodzin, które obchodziła w tym dniu. Nie wiedział jeszcze, że ich drogi ponownie się spotkają, a wspomnienia nie opuszczą, a wręcz będą żywe jakby to stało się wczoraj. Ivy spędzała swoje 18-ste urodziny sama. Gdy nachalny mężczyzna nie potrafił przyjąć odmowy, na horyzoncie pojawił się nieziemsko przystojny mężczyzna, który udawał jej chłopaka. Dziewczyna pozwoliła sobie na noc zapomnienia w jego ramionach. Zaakceptowała jego warunki, to miała być tylko jedna noc. Tylko, że los miał dla nich inne plany. Po roku ich drogi ponownie się krzyżują. Cameron jest najlepszym przyjacielem narzeczonego kuzynki Ivy. Czy mogło być gorzej? Otóż mogło, ponieważ pożądanie między nimi jest jeszcze większe niż rok temu, a w tych okolicznościach nie mogą sobie pozwolić na kolejną chwilę zapomnienia. Dwoje bohaterów, którzy mogłoby się wydawać byli sobie przeznaczeni. Teraz los leży w ich rękach. Czy ulegną gwiazdom i pozwolą sobie na szczęśliwe zakończenie?
Książka co do której nie miałam żadnych oczekiwań. Nie znam autorki, nie wiedziałam czego mogę spodziewać, ale zaskoczenie jakie mnie spotkało, gdy zaczęłam czytać jest nie do opisania. Zdecydowałam się sięgnąć po ten tytuł bo oczywiście jest tam age gap, ale nie spodziewałam się, że będzie zakazany romans i tyle chemii, że wprost nie dało się wytrzymać. Autorka ma genialne pióro, ja to przeczytałam w pół dnia. Dosłownie karki same przelatywały mi przez dłonie. Autorka wykreowałam świetnych bohaterów. Bo Ivy to dziewczyna, która nie szczędzi ripost i zgrabnie potrafi odpowiadać na atak Camerona. Tyle razy co ja się uśmiałam z ich potyczek słownych, nie sposób mi było zliczyć, ale brzuch bolał mnie przez całą książkę, najpierw ze śmiechu później ze stresu. Bo wiecie jak to jest z tymi bad boyami, którzy nie chcą się ustatkować. Coś musiało się wydarzyć w ich życiu, że postanowili przestać wierzyć w miłość i zacząć praktykować jednonocne przygody. Było mi szkoda Camerona, choć momentami wyprowadzał mnie z równowagi swoim głupim zachowaniem to i tak w głębi dusza czułam do niego duży sentyment. Genialna historia do przeczytania w letni wieczór. Na pewno będziecie się przy niej dobrze bawić.
Uważacie, że różnica wieku stanowi przeszkodę w relacjach damsko-męskich? Myślicie, że takie związki budzą jeszcze kontrowersje, a może stał się już codziennością?
Dziewiętnastoletnia Ivy to ekscentryczna i żywiołowa młoda kobieta, która wyjeżdża z rodzinnego miasteczka, aby po wakacjach rozpocząć studia w nowym miejscu. Dziewczyna jest podekscytowana, nowym życiem i tym, co ją czeka. Przekorny los stawia na jej drodze kogoś, kogo miała już nigdy nie spotkać. Ivy poznała Camerona w pewnym barze w dniu swoich 18 urodzin. Postanowili razem spędzić namiętną noc, po której obydwoje mają pozostać dla siebie tylko gorącym wspomnieniem.
Sytuacja się komplikuje, ponieważ dziewczyna ponownie spotyka Camerona, który okazuje się przyjacielem narzeczonego jej kuzynki, a to oznacza, że od teraz będą na siebie wpadać. Cameron nie chce popsuć relacji z przyjacielem i obawia się, że dziewczyna wyjawi ich grzeszną tajemnicę. Czy mężczyzna dostrzeże w dziewczynie coś więcej niż nastolatkę? Czy to, co wydarzyło się między nimi, powinno mieć miejsce??
Ivy to romantyczka, która marzy o prawdziwej miłości. Ma cięty język i gorący temperament, przez które bardzo często pakuje się w kłopoty i jest powodem wielu zabawnych sytuacji. Mimo swojego żywiołowego charaktery wydaje się bardziej dojrzała i poukładana niż Cameron. Pokochałam tę dziewczynę i mocno jej kibicowałam.
On natomiast mnie irytował, często zachowując się jak niedojrzały nastolatek. Nie chce się ustatkować, interesują go jedynie przygodny na jedną noc. Ma również swoje demony, które mają ogromny wpływ a jego postawę.
Kiedy między bohaterami jest duża różnica wieku, muszę czuć między nimi nie tylko pociąg fizyczny, ale również emocjonalny. I pierwszy element jest tu jak najbardziej zauważalny i bardzo dobrze napisany. Pikantne sceny są napisane z wyczuciem i smakiem. Jeżeli chodzi o sferę emocjonalną, czegoś mi tu zabrakło, może dlatego, że jestem fanką romansów slow burn, a mam wrażenie, że tu mamy insta love. Nie uwierzyłam też w szybką przemianę Camerona, uważam, że powinien to być wolniejszy proces.
Mimo wszystko jest to przyjemna lektura dla fanów prostej i nieskomplikowanej fabuły, którą czyta się dla przyjemności. Ja zaangażowałam się w historię Ivy i Camerona
[Współpraca recenzencka z @rozdzial.milosc ] ⚡Recenzja To co nie powinno się zdarzyć ⚡ To co nie powinno się zdarzyć opowiada historię Ivy, która postanawia przeprowadzić się do miasta i zacząć tam studia. Już od początku widzimy że dziewczyna, ma cięty język ale pomimo wszystko była słoneczkiem dla innych i czytając o niej samoistnie się uśmiechałam. Już od początku polubiłam ją i jej sposób bycia. Sama fabuła zaczyna się dosyć zwyczajnie dziewczyna przeprowadza się do wielkiego miasta i to ma zmienić jej życie ale z każdym fragmentem fabuła zaczyna nas zaskakiwać. Nasza kochana romantyczka spędziła noc z starszym od siebie mężczyznom który ... Okazuje się przyjacielem narzeczonego jej kuzynki i będzie musiała spędzić z nim naprawdę wiele czasu, co nie pasuje obydwojgu. Od początku widzimy między nimi niedomówienia, on obawia się że ona komuś opowie o wspólnej nocy ale ona nie miała tego w planie. Pomimo wszystko, zaczynają na sobie wpadać w różnych momentach. Główny bohater jest mężczyznom, który nie uznaje związków, nie uznaje miłości i wierzy jedynie w krótkie, przelotne przygody ale mały "bluszcz" zaczyna się wokół niego owijać o wiele szybciej i mocniej niż się spodziewał i dawać znać o uczuciach wobec Ivy. Sami główni bohaterowie byli dosyć skomplikowani i ukrywający swoje prawdziwe ja, pod masą traum. On nie mógł się pogodzić z pewnym wydarzeniem a ona bała się burz i nie chciała być w ich czasie sama co doprowadza do pewnego momentu między nimi, który był przecudowny i w pewnym sensie romantyczny. Cała ich znajomość nie ma mocnego przeskoku i naprawdę super mi się ją czytało. Styl autorki jest prosty ale przyjemny. Sama relacja bohaterów nie była irytującą a wręcz momentami słodka, co mnie urzekło. Wszystko działo się w wakacje, co jest dla mnie dużym plusem bo nie jest to wakacyjna młodzieżówka a przyjemny romans, których mi brakuje w ofertach księgarni. Ich spotkania były często, przesycone sarkazme. Wakacje jedynym małym minusem, było niezdecydowanie Camerona, co lekko mnie irytowało, poza tym książkę bardzo polecam i koniecznie dodajcie ją na tbr. ⚡Ocena:4,5/5⭐
To on. To on rok temu pomógł jej pozbyć się tego natrętnego typa w barze. To on świętował z nią jej urodziny, jedli wspólnie babeczki, rozmawiali i spędzili upojną noc. To od niego dostała prezent, z którym się nie rozstaje. A teraz stoi w salonie jej kuzynki. Jest najlepszym przyjacielem Dextera. Zjedzą wspólnie rodzinną kolację. Błysk w jego oczach zdradza, że ją pamięta. To nie może dobrze się skończyć. Historia skupia się na relacji dwójki głównych bohaterów. Nie znajdziecie tam opisów miejsc czy przyrody. Nie znajdziecie nawet nazwy miejscowości, gdzie wszystko ma miejsce. Dzięki temu możecie ulokować te wydarzenia, gdzie was tylko wyobraźnia poniesie. Wszystko dzieje się na przestrzeni jednego lata poprzedzającego pierwszy rok akademicki Ivy. Przez to, że jest dojrzalsza, różnica 11 lat między nią a Cameronem nie wydaje się tak odczuwalna na poziome emocjonalnym. Jeśli natomiast chodzi o całą resztę… Ona jest chodzącym tornadem kolorów, nietuzinkowych pomysłów, dobroci i empatii. On to natomiast playboy w garniturze z kilkoma zerami za dużo na swoim koncie. Jak to często bywa, za tą fasadą skrywa się coś więcej i to właśnie dziewczyna o purpurowych włosach zaczyna burzyć ten mur. Książka, choć jak zawsze za krótka, jest przyjemna i szybko się czyta. Znalazło się kilka błędów na poziomie korekty, ale nie kolidowało to w ogólnym odbiorze historii. Znalazłam sporo fragmentów, które złapały mnie za serce i z pewnością będę do nich wracać. Zdecydowanie poleca się do czytania w letnie wieczory. Historia o stracie i radzeniu sobie z żałobą. O strachu przed krzywdą. O uczuciu i o tym, co nie powinno się zdarzyć, ale jednak się wydarzyło i zmieniło wszystko na lepsze.
Uwielbiam age gapy i dlatego sięgnęłam po tę książkę. Niestety zawiodła mnie bardzo mocno. Jeśli ktoś mi powie, że ta książka przeszła korektę, to go po prostu wyśmieje. Jest tu tyle błędów, że w głowie się nie mieści. W rozdziale z perspektywy Ivy nagle jest urywek, napisany tak, jakby to było pov Camerona. I to nie jest jeden taki przypadek. Pozjadane literki, błędy interpunkcyjne. Ale wisienką na torcie było pomylenie imienia głównego bohatera, który w pewnym momencie został nazwany Gabrielem. Jak nikt mógł tego nie wychwycić? Pomijam już to, że Ivy była strasznie irytująca, zmieniająca zdanie dosłownie co pięć sekund. Cameron zachowywał się jak nastolatek w którym buzują hormony, a nie 30letni facet. A końcowy „plot twist” był dla mnie już przesadzony. Autorka zdecydowanie chciała za bardzo urozmaicić fabułę. Wyszło trochę nawet żenująco. Przebrnęłam przez tę książkę tylko dlatego, że była krótka i w miarę szybko się ją czytało. Inaczej w mniej niż połowie byłaby moim DNFem.