Jump to ratings and reviews
Rate this book
Rate this book
Śmiertelne niebezpieczeństwa, fantastyczne wyzwania, magiczne istoty.

Bruno Scozzi, rycerz i wędrowiec, staje w obliczu tajemnicy grożącej śmiercią jemu i wszystkim jego przyjaciołom. Ze wszystkich sił próbuje znaleźć rozwiązanie, jednak nie jest łatwo wziąć na barki taką odpowiedzialność. A komplikacje się mnożą. Dlaczego interesują się nim wysłannicy zakonu joannitów? Jak należy odczytać list sędziwego arabskiego maga? Dlaczego po bezdrożach Malty przemykają istoty z innego świata? I co się kryje w głowie byłej klaryski Soave?

Wszystkie te dylematy zejdą jednak na dalszy plan, gdy na horyzoncie pojawią się obce, przez nikogo nieoczekiwane żagle.

Pozycja obowiązkowa dla miłośników mrocznych fantasy, rycerskich przygód i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

400 pages, Paperback

First published July 31, 2024

2 people are currently reading
31 people want to read

About the author

Marcin Mortka

241 books167 followers
Urodził się 5 kwietnia 1976 roku w Poznaniu, który stał się pierwszą miłością jego życia. Kolejne spotykał stopniowo, a były to: muzyka rockowa i metalowa, mistyka Skandynawii, epoka wielkich żaglowców, aż wreszcie pisarstwo.
Już podczas studiów parał się pisaniem artykułów o tematyce erpegowo-historycznej do czasopism „Magia i Miecz” oraz „Portal”. Jest autorem powieści „Ostatnia saga”, jej kontynuacji „Wojna runów” oraz „Świt po bitwie” oraz dylogii „Karaibska krucjata”, na którą składają się tomy „Płonący Union Jack” i „La Tumba de los Piratas”. W lipcu 2007 zadebiutował w Fabryce Słów powieścią "Ragnarok 1940”.
Za niedościgniony wzór uważa Patryka O’Briana, którego powieści pracowicie przekłada na język polski. Trudną dolę tłumacza łączy z pracą nauczyciela i lektora języka angielskiego. Latem - pod pozorem pracy pilota wycieczek - ucieka w chłody Islandii.
Pasjonat ciszy i spokoju, strażnik ogniska domowego, poszukiwacz nieprzetartych szlaków pośród puszcz i jezior, co stało się kolejną miłością jego życia. Największą jest jednak Marta, z którą pewnego lata wziął ślub w cudownie pachnącym kościółku z drzewa modrzewiowego. Wkrótce został ojcem małego Michałka, który również bardzo lubi książki.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
16 (13%)
4 stars
52 (43%)
3 stars
42 (35%)
2 stars
10 (8%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 30 of 32 reviews
Profile Image for Zena.
802 reviews12 followers
September 22, 2024
Kolejny tom przygód i kolejny wieczór spędzony wybornie. Dużo akcji i zawirowań, a wszystko to napisane lekkim piorem tak, że czas przy lekturze mija niepostrzeżenie. No mogłoby być ciut więcej samego dżina w Dżinie 😉 Na trzeci tom czekam z niecierpliwością.
Profile Image for Kaśka Zaw.
184 reviews9 followers
August 14, 2024
O tak 🤩
Fantastyka mocno osadzona w historii, to jest to co lubię 😃
135 reviews1 follower
August 31, 2024
„Dżin” to drugi tom „Trylogii maltańskiej” autorstwa Marcina Mortki. Do tej pory oprócz „Miasteczka Nonstead”, Kociołka oraz Madsa i jego Straceńców a także „Obrońców Talidornu” nie czytałam niczego więcej chociaż ciągle próbuję sięgać po inne pozycje autora. Dlatego zaczynając przygodę z najnowszą serią spodziewałam się bardziej czegoś co przypominałoby Drużynę do zadań specjalnych. Czy czuję się rozczarowana? Absolutnie nie. „Dżin” to kontynuacja historii zapoczątkowanej w „Maleficjum”. Mija kilka lat od wydarzeń z tomu pierwszego. Dżin, którego Bruno Scozzi uwolnił nadal gdzieś sobie krąży a nasz bohater wraz ze swoimi przyjaciółmi przetrząsają maleficja i zasięgają języka w celu dowiedzenia się jak go zwabić do siebie i okiełznać.
Soave prowadzi sierociniec i to nadaje jej życiu sens. A Florese? I ona ma swoje tajemnice, których nie zamierza zdradzić siostrze ale jej powiernikiem zostaje Bruno. Słusznie czy nie? I dlaczego akurat on skoro joannici tyle lat po jego odejściu dybią na życie byłego zakonnika? Co lub kto ich do tego zmusza? I dlaczego wokół Brunona pojawiają się lokalne demony?
Nowe pytania, które w zasadzie mnożą się jak grzyby po deszczu, a nie na wszystkie czytelnik otrzymuje odpowiedzi.

Akcja powieści w zasadzie do połowy jest powolna i czekałam aż coś poważniejszego zacznie się dziać. I tak w końcu od rozdziału jedenastego przyspiesza aby pozostawić czytelnika w osłupieniu i przebierającego nerwowo palcami, gdyż chętnie od razu sięgnąłby po tom trzeci.

Zarówno Malta jak i Gozo po raz kolejny zostały barwnie odmalowane przez autora. Ma się wrażenie jakby się przebywało na wyspach wraz z bohaterami, którzy w swej wyrazistości i indywidualności niczego nie stracili w stosunku do tomu pierwszego. Fakty historyczne i autentyczni bohaterowie znowu kapitalnie wkomponowali się w fantastyczny świat wykreowany przez autora co po raz kolejny spowodowało, że nie mogłam się nadziwić jak to autorowi kapitalnie się udało. Tylko jak dla mnie nieco za mało Dżina w „Dżinie”. A tym co zastanawiają się czy czytać tom pierwszy mówię czytać, bo może odnajdziecie się po jakimś czasie w fabule ale będzie to niepowetowana strata w stosunku do „Maleficjum”.


„Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej wydawnictwa SQN”
Profile Image for Kiiki.Books.
577 reviews51 followers
August 19, 2024
Drugi tom trylogii maltańskiej Marcina Mortki to kawał świetnej fantastyki połączonej z historycznymi elementami średniowiecznej Malty. Mega szacun za miejsce akcji, jej klimat i tak dopracowane szczegóły. To jest naprawdę ogromny atut tej serii.

Inkwizycja, rycerze, demony, niezwykła magia i dżiny… Choć tutaj przy dżinach nie ukrywam - czuję lekki niedosyt. Ale jako maniaczka dżinowych wątków ja po prostu chyba miałam nadzieję, że tego dżina to będzie wszędzie pełno na każdej możliwej stronie. Jednak tutaj ten mój dżinowy niedosyt nadrabia to jak ten dżin w ogóle został przedstawiony. Jego zachowanie, jego magia i cała istota wręcz - było to wszystko naprawdę intrygujące i przemyślane. Coś innego jeżeli chodzi o moje dżinowe doświadczenia i to zdecydowanie na plus.

Sięgając po drugi tom spokojnie możecie obejść się bez pierwszego, bo nie jest to bezpośrednia kontynuacja, jest to kolejna przygoda Bruna, który za wszelką cenę próbuje rozwiązać każdy problem - co cóż nie raz wpakuje go o wiele większe tarapaty.
Jednak ja nadrobiłam tom pierwszy przed lekturą i totalnie nie żałuję, bo wiecie odnaleźć się bez problemu odnajdziecie, ale pomimo przeskoku w czasie jest kilka naprawdę ciekawie poprowadzonych wątków, które na tej znajomości nie pierwszego tomu zdecydowanie zyskują.

Dużo przygód, dużo akcji, pełnych charyzmy bohaterów… można chcieć czegoś więcej?
W sumie można - jakiegoś dobrego humoru, co by jeszcze ubarwić całość, ale tutaj go na szczęście, nie brakuje.

Zakończenie podpowiada troszkę co tam można się spodziewać dalej… także no cóż czekam! I mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. 🤭

Ja bardzo polecam, choć zdecydowanie w konfiguracji z pierwszym tomem na start. 💙
Profile Image for Kasia.
61 reviews
January 7, 2026
spóźniony update bo skończyłam w zeszłym roku ale najwidoczniej zapomniałam to zaznaczyć
Profile Image for Błękitny Kruk Czyta.
163 reviews5 followers
August 17, 2024
Kolejna zabawa słowem i fantastyczne przygody!
Historie Brunona bardzo zapadają w serce i pamięć, stają się takim połączeniem komizmu i wiecznej przygody❤️
Pan Mortka ma dar tworzenia barwnych bohaterów i wszystko łączy unikalnymi rozwiązaniami, których nie da się przewidzieć i człowiek jest miło zaskoczony!
Czekam na więcej morskich doświadczeń i bitew⚔️🌊
Profile Image for Gancu.
408 reviews19 followers
October 19, 2024
Na plus zasługuje sposób, w jaki autor odmalowuje Maltę. Opisy są barwne, szczegółowe, oddające klimat średniowiecznej wyspy, co sprawia, że można niemal poczuć jej atmosferę. Mortka zręcznie łączy elementy historyczne z fikcją, tworząc świat, w którym inkwizycja, zakony rycerskie i demony istnieją obok siebie w harmonijny sposób. Szczególnie przypadły mi do gustu te nawiązania do zakonu Joannitów oraz historycznych wydarzeń związanych z Maltą, które nadały książce głębi i dodatkowej warstwy.

Niestety, tytułowy dżin, który miał być centralnym punktem opowieści, okazał się zbyt marginalnym elementem fabuły. Dla kogoś, kto sięga po książkę z nadzieją na bogato rozwinięty wątek magicznej istoty, „Dżin” może pozostawić pewien niedosyt. Choć sam dżin, gdy już się pojawia, jest fascynującą postacią – tajemniczą, potężną, z ciekawą osobowością – to jego rola jest stosunkowo krótka, co pozostawia uczucie niewykorzystanego potencjału.

Bohaterowie, niestety, nie wzbudzili we mnie większych emocji. Nie mogłam się z nimi zżyć ani wczuć w ich dylematy. Choć ich przygody pełne są niebezpieczeństw i spektakularnych zwrotów akcji, zabrakło mi tu głębszej więzi emocjonalnej. Również humor zawarty w książce nie do końca do mnie trafił – momentami wydawał mi się zbyt ciężki, co sprawiło, że lektura była chwilami nużąca, mimo lekkości stylu.

Akcja powieści rozkręca się dopiero po połowie książki, co może zniechęcić niektórych czytelników, ale warto dać tej historii czas, bo późniejsze rozdziały zdecydowanie nadrabiają pierwsze, wolniejsze fragmenty. Samo zakończenie jest zaskakujące i sprawia, że z niecierpliwością można czekać na trzeci tom trylogii.

Podsumowując, „Dżin” to książka, która ma wiele mocnych stron – od pięknie przedstawionej Malty, przez ciekawe połączenie fantastyki z historią, po intrygującą postać dżina. Niemniej jednak, brak głębi w relacjach bohaterów i stosunkowo skromny udział tytułowej postaci sprawiają, że nie jest to książka, która mnie zachwyciła. Mimo to, jest to lektura godna uwagi, szczególnie dla fanów fantastyki historycznej.
Profile Image for seafullofbooks.
446 reviews
August 30, 2024
O tym, że jest to drugi tom cyklu dowiedziałam się dopiero po rozpoczęciu lektury, gdy nieco gubiłam się w ilości wydarzeń i przebiegu akcji. Informacj ta jest do sprawdzenia jednak szkoda, że nie ma żadnego oznaczenia na samej książce, która na pewno ułatwiłaby czytanie i sięgnięcie wpierw po Maleficjum czyli pierwszy tom trylogii co też uczyniłam.

Przyznaje, że nie jest to klasyczna fantastyka do jakiej przywykłam a warsztat autora jest niezwykle ciekawy - mnóstwo wplatanych słówek czy szyk zdania bardzo dobrze oddają klimat XVI-wiecznego świata. Początek faktycznie jest nieco trudny bo dzieje się dużo, do tego bohaterowie i zawiłości maltańskiego otoczenia stworzonego przez autora powodują, że łatwo się zgubić jednak wraz z upływem stron powoli można się wtopić w tę historie. Jest krawo i brutalnie, jest bardzo dużo akcji i nie ma nudy. Zwrotów akcji jest kilka i w zasadzie nie można brać nic za pewnik bo już z początku autor daje nam prztyczka w nos. Do tego postać dżina, która przez sporą część jest wzmiankowana jedynie wzbudza ogrom ciekawości. Dodatkowo autor osadził wszystko wokół prawdziwych wydarzeń i dodaje to wartości całej historii.

To co również jest bardzo ważne to relacje jakie tworzy Bruno z Erhanem, Hugo, Soave czy Florese. Przyjaźń, oddanie, opieka czy pomoc słabszym to piękne aspskty które z kolei równoważą złoczyńcy w tej historii: rabusie, najemnyc, chciwi zakonnicy czy demony. No i wspomniane już plot twisty oraz mniejsze i większe kłamstewka czy oszustwa. Pełen przekrój ludzi w zasadzie wraz z ich przywarami do tego mnóstwo magii i magicznych artefaktów. Zabawa gwarantowana! No może lekki minus za to zakończenie zostawiające czytelnika w takiej chwili😉.

Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej Wydawnictwa SQN
Profile Image for magda.
140 reviews10 followers
September 20, 2024
No i tu było już lepiej niż w pierwszym tomie! Akcja toczyła się bez większych przestojów więc nie męczyłam się na momentach gdzie mniej się działo (bo raczej ich po prostu nie było, a jeśli już to były krótkie). Moja ulubiona seria to na pewno nie będzie, ale słuchało się przyjemnie, tym chętniej sięgnę po trzeci tom, kiedy już się ukaże.
Niestety końcówka zbudowana na dokładnie takim samym schemacie jak w pierwszym tomie, a to był chyba mój największy zarzut do "Maleficjum". No ale wygląda na to, że taka jest tutaj koncepcja i chyba będę musiała się z tym pogodzić.
Profile Image for Obiektywnakrytykaliteracka.
72 reviews2 followers
September 8, 2024
https://www.instagram.com/obiektywnak...

Marcin Mortka sprawnie uniknął dość popularnego zjawiska w świecie literatury- stworzył kontynuację, która dorównuje poziomem pierwszej części. Autor zgrabnie bryluje pomiędzy historical fantasy, goecją i psychologicznymi zagwozdkami, wplatając je do XVI wiecznej Malty i Zakonu Joannitów. W drugim tomie "Maltańskiej trylogii" nie można niczego brać za pewnik, dzięki czemu doświadczymy wielu zwrotów akcji, emocjonalnych zawodów i niespodziewanej krwawej jatki.

Narracja trzecioosobowa również została zastosowana w tym tomie. Narrator przedstawi nam podróże, potyczki i dylematy Bruno, który jako protagonista nie ma wcale lekkiego życia. Prócz kreatywnych walk, wspaniałych, choć surowych krajobrazów wysp Malty i Gozo, doświadczymy również wielu emocji u naszych bohaterów- nie skłamię, twierdząc, że wiele z nich będzie miało bardzo negatywny wydźwięk. W porównaniu do poprzedniej części jest to swojego rodzaju nowość, ponieważ choć życie Scozzi'ego nie zwalnia tempa nawet na sekundę, to autor znalazł kilka momentów, by przedstawić wewnętrzne zmagania głównego bohatera. Refleksje, które temu towarzyszą, nie zostały pokazane w sposób nudny i męczący, co dodatkowo zaciekawi czytelników w związku z postacią Bruno. Zresztą nie tylko on zmaga się z bałaganem w głowie, przez co wszystko skomplikuje się jeszcze mocniej. Jednak chyba nikt nie zakładał, że wśród rycerzy, osób związanych z kościołem, czy walką, mówiono na głos cokolwiek o uczuciach i wewnętrznych potrzebach?

Jedynym większym przeskokiem czasowym jest czas osadzenia powieści- minęło kilka lat od wydarzeń, którymi Mortka zakończył pierwszą książkę. Poza tym towarzyszymy naszym bohaterom właściwie bez przerwy, przysłuchując się ich zabawnym dialogom i incydentom. Za retrospekcje możemy jedynie uznać wspominki o zdarzeniach z "Maleficjum" - nie będzie ich zatem zbyt wiele. Historia podąża prostolinijnie przed siebie, przez jakiś czas zostawiając Zakon Szpitalników daleko za sobą- przez większą część książki skupimy się wyłącznie na postaci Bruno i jego najbliższych przyjaciołach. Co wcale nie oznacza, że pozbyliśmy się wścibskich i bogobojnych Joannitów raz na zawsze.

Research niezmiennie jest na wysokim poziomie- postacie, miejsca i wydarzenia zostały umiejętnie zaadaptowane na potrzeby powieści, co delikatnie zasugeruje nam, o czym będzie ostatni tom "Trylogii Maltańskiej". Dodatkowo zapoznamy się z kolejnymi rodzajami orężu, przebiegiem oblężenia i nowymi demonami, co zmusiło mnie do kolejnych poszukiwań- ze znajomości broni białej, nigdy nie byłam wybitna, a z przedstawionych przez autora typów, znałam może maksymalnie ze dwa rodzaje. Lubię, gdy autor zmusza czytelnika do logicznego myślenia i skupiania uwagi- żeby w pełni wykorzystać potencjał tego utworu, nie możemy lekceważąco podchodzić do tego tytułu.

W "Dżinie" pisarz bazuje głównie na postaciach, które poznaliśmy w poprzedniej książce. Nowych, istotnych bohaterów będziemy mieć właściwie dwóch, dzięki czemu lepiej przyswoimy sobie charaktery i modele zachowań drużyny Bruno. Ta kwestia, podobnie jak cała treść książki jest o wiele łatwiejsza w odbiorze, niż "Maleficjum". Nasi protagoniści (w różnych kombinacjach),dowiedzą się, komu tak naprawdę mogą zaufać i czy właściwie samych siebie mogą zaliczyć do tej wąskiej grupy. Choć niektórzy z nich mają sekrety, to niekoniecznie okażą się one niebezpieczne dla powodzenia misji i ogólnej atmosfery pomiędzy nimi. Marcin Mortka stworzył niezwykłą grupę indywiduów, która w obliczu zagrożenia zawsze staje ramię w ramię. Choć różnią się od siebie jak ogień i woda, to w bitwie i na co dzień, stanowią zgrany zespół. Dodatkowo zapewnią nam sporą dawkę humoru i dynamiczne dialogi, przez co ciężko będzie odłożyć tę powieść na dłuższą chwilę.

Książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Język nadal jest delikatnie archaiczny, ale nie przeszkadza to w ogólnym odbiorze i zrozumieniu. Wydawnictwo z Marcinem Mortką mogli delikatnie przychylić się do opinii czytelników, którzy przy poprzedniej części wspominali o tym, że tekst był skomplikowany. Znów nie natrafimy na żadne błędy, co po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że SQN potrafi wykonać kawał dobrej roboty, rzetelnie współpracując z autorem i korektą wydawniczą. Tak jak wspominałam wcześniej, pisarz zaprezentuje nam nowe gatunki broni, czy demonów- wykonana przez niego praca jest godna podziwu. Na samą myśl o nadciągającym trzecim tomie, który zamknie "Trylogię Maltańską", już zacieram ręce.

Fabuła niezaprzeczalnie jest jak rwący potok. Skrupulatnie zaplanowana, miejscami gwałtowna i nieprzewidywalna. Zwroty akcji są przemyślanie wplecione w fakty i wydarzenia historyczne- co więcej są dodatkowo ubarwione elementami czarnej magii, wieloma artefaktami i krwawą walką, której również nie brakuje. Autor nie zwalnia tempa, odkrywając przed nami nieco więcej informacji o Hugo, młodej Florese, czy mistycznym dżinie, który był bardzo ważnym elementem wiary wśród Arabów, nim ci całkowicie przeszli na Islam. Nic dziwnego, że to właśnie pośród tych ludzi Bruno spróbuje zasięgnąć rady, odnośnie do nieoczekiwanego stworzenia, które zresztą sam uwolnił pod koniec poprzedniej książki. Dżin jest motywem przewodnim w całej książce. Jego potencjał został w pełni wykorzystany, szczególnie że bohaterowie mają o nim mniej informacji, jak więcej. Usłyszymy więc nieco o jego pochodzeniu, metodach na ujarzmienie go i kwestiach, które to stworzenie mogą interesować. Jeżeli macie spore doświadczenie z literaturą, to nawet wówczas możecie się ogromnie zdziwić. Jedno jest pewne- Marcin Mortka potrafi pozytywnie zaskoczyć czytelnika i przechylić sukces na swoją stronę.

Samych potyczek jest nieco mniej, co wcale nie oznacza, że akcja spada na niższy poziom- jest tak samo wysoki, jak w "Maleficjum"! Drużyna Bruno w powieści współpracuje ze sobą już kilka dobrych lat, dzięki czemu zdążyli poznać swoje dobre i gorsze strony. Efektownie zaskakują i pokonują swoich przeciwników, korzystając z artefaktów, których znaczenie i moc udało im się poznać. Bruno, który jako jedyny, potrzebuje jasnego celu w swoim życiu, korzysta z niego jako drogowskazu- dodatkowo napędza jego decyzje, motywacje i działania podczas bitew. Choć poniekąd jego droga ku odkryciu tajemnicy, którą skrywało przed nim bractwo, zakończyła się, to wraz z pozostałymi stara się znaleźć swój kąt. Motyw drogi jest wbrew pozorom jak najbardziej aktualny, co zachęci fanów tego wątku. Niestety, autor nie zdecydował się na pełne wykorzystanie potencjału "czarno magicznych" artefaktów, skupiając uwagę na innych, równie ważnych częściach fabuły. Mam nadzieję, że w kolejnej książce zaczerpniemy o nich jeszcze nieco informacji- możliwości są właściwie nieskończone.

Podsumowując, mamy tu do czynienia z dobrym przedstawicielem historical/low fantasy, osadzonego w XVI wieku, na Malcie. Nie zabraknie tu rycerzy, piratów i kilku demonów, którzy ubarwią ogólną fabułę i przygody Bruno. Bohaterowie są barwni, różnorodni i jedyni w swoim rodzaju. Dostarczą nam wiele rozrywki i emocji, których nie zabraknie w kontynuacji "Maleficjum". Intryga, walki i ironiczne komentarze będą obecne, a motyw przewodni spędzi naszym protagonistom sen z powiek. Akcji jest sporo- tak samo, jak wrogów, którzy zdają się nadciągać ze wszystkich stron. Największą zagadką pozostanie postać dżina, która stworzy więcej zamieszania, niż ktokolwiek mógłby początkowo zakładać. Fanom prac Marcina Mortki, rycerzy i unikatowych postaci, ta książka z pewnością się spodoba. Jeżeli zaś liczycie na dobrą akcję, wykwintny humor i zaskakujące zwroty akcji, to również świetnie traficie.

„Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej
wydawnictwa SQN”
Profile Image for Skarby.Czytelnika.
81 reviews
August 26, 2024
"Dżin" Marcina Mordki to moja pierwsza książka od autora. Bardzo cieszyłam się, że w końcu poznam jego twórczość jednak czy mnie zachwyciła?

"Dżin" osadzony jest w tym samym uniwersum co "Maleficium". Jednak opowiada zupełnie inna historię. Więc jeśli nie znacie Maleficium to nic nie szkodzi. Dalej możecie cieszyć się lekturą.

Książka niestety mnie nie zachwyciła jednak nie była zła. To co mi się w niej podobało to magiczne istoty, nawiązania do historii i zakonu krzyżackiego, postać dżina i zaskakujace zakończenie.
Oraz świetne opisy Malty, które pozwoliły mi cieszyć się jej egzotycznym klimatem.

Co do bohaterów to niestety nie polubiłam się z żadnym. Również poczucie humoru było ciężkie i nie do końca do mnie trafiało.

Książka napisana jest w lekkim stylu a jednak czytało mi się ją trochę opornie. Nie brakowało zwrotów akcji czy spektakularnych pojedynków, nie było nudy. Ja chyba spodziewałam się czegoś trochę innego. Sam wątek z dżinem był stosunkowo krótki do książki a to on mnie najbardziej interesował. Mimo, że ta książka nie do końca mnie zachwyciła to dam szansę autorowi i na pewno spróbuję jeszcze z inną serią. Może chcecie mi jakąś polecić?
Profile Image for Pani.
243 reviews16 followers
September 4, 2024
"Dżin" to książkowy dowód, że warto dawać drugą szansę i nie skreślać serii po średnio udanym pierwszym tomie. "Maleficjum", czyli wspomniany pierwszy tom, to powieść dość przeciętna, w której choć dużo się dzieje to fabuły jest jakby mało. Do tego bohaterowie jacyś tacy bez charyzmy, a napięcia tyle co kot napłakał. Jeśli miałbym opisać "Maleficjum" jednym słowem, byłaby to "monotonia". Choć jest to książka krótka, to wlecze się i wciąga czytelnika dopiero pod koniec, żeby zaserwować nam raczej rozczarowujące zakończenie, bez przytupu i ikry. Na szczęście na scenę wkracza "Dżin" i "Maleficjum" można potraktować jako wypadek przy pracy, przydługie wprowadzenie bohaterów, które warto poznać, by wiedzieć kto jest kim i tyle. "Dżin" spełnia wszystko to, czego się spodziewałam - a czego nie dostałam w tomie pierwszym: rycersko-pirackie przygody, niebezpieczne artefakty oraz stwory/demony, nieoczekiwane zwroty akcji, humor i interesującą zgraję bohaterów. Wychodzi na to, że Bruno i ekipa potrzebowali czasu, żeby się rozkręcić - ale jak już do tego doszło, to od ich przygód ciężko się oderwać i "Dżina" można pochłonąć w 2 dni.

Trylogia Maltańska opowiada o czasach, gdy rycerze Zakonu Szpitalników odpierali ataki tureckich piratów. Historyczne tło miesza się tutaj z fantastyką. Nie jest to jednak podejście do historii w stylu Jacka Komudy, a Marcin Mortka z drobiazgową szczegółowością nie opisuje tamtych czasów (nie spodziewajcie się zatem opisów koni czy ubioru na kilka stron). To jedynie tło, która ma zakotwiczyć naszego bohatera, nazywanego "wiedźmim synem" młodego rycerza. Bruno nie czuje w pełni przynależności do zakonu - i na kartach "Maleficjum" podejmuje próbę odkrycia tajemnicy swego pochodzenia, w tym nachodzących go wizji kobiety płonącej na stosie. Tym samym trafia na intrygę związaną z nietypowym skarbem - przedmiotami naznaczonymi czarną magią. W pierwszym zabrakło mi pewnego zanurzenia - ani tło historyczne, ani wątki magiczne nie zostały w pełni wykorzystane i odnosi się wrażenie pewnej powierzchowności tej opowieści, skupionej wokół Bruno Calazzo, który sam w sobie również jest jakiś taki nijaki. Na szczęście w "Dżinie" nasz bohater przeistacza się w Bruno Scozzi , jakby zmierzenie się z dziedzictwem rodziców oraz konsekwencjami własnych decyzji nadało bohaterowi "tego czegoś": w końcu z przyjemnością zaczęłam śledzić jego przygody. Duża w tym zasługa pozostałych bohaterów (Hugo <3), którzy również nabierają własnych charakterystycznych rysów i przestają być jedną masą. Stają się drużyną, której chce się kibicować.

W "Dżinie" mamy także znacznie więcej magii/demonów (wprost z folkloru regionu Malty!) oraz emocjonujących przeciwności losu, przeplatanych celnymi tekstami wprowadzającymi humor. Wszystkie te elementy sprawiają, że powieść czyta się przyjemnie i zwyczajnie dobrze się przy niej bawi - nie odczuwając towarzyszącej "Maleficjum" monotonii. Na kartach powieści w końcu czuć pewien klimat świata, w którym arabscy magowie, wysłannicy zakonu joannitów, a w końcu piraci toczą swoje rozgrywki, używając najróżniejszych rekwizytów, w tym obowiązkowego latającego dywanu.

W porównaniu do pierwszego tomu cała historia nabiera pewnego kierunku, a to dodaje je płynności. To opowieść o grupie ludzi, którzy nie mają szansy wieść normalnego życia przez zbyt długi czas. Bo jak tu wieść zwykły żywot, jak się uwolniło tytułowego dżina i trzeba znaleźć sposób na pozbycie się go? Jak tu prowadzić spokojnie sierociniec, gdy w skrzyniach walają się artefakty - i co z nimi zrobić? I czy to aby na pewno dobry pomysł sprzedawać je komu popadnie? Mamy tutaj wyraźne konflikty i linie fabularne, które prowadzą do finału - otwierającego nową przygodę przed niezwykła ekipą Bruno.

Nie tylko ten tom dużo lepiej wykorzystuje potencjał warstwy magicznej, ale i umiejętności naszego głównego bohatera. Bruno ma niezwykła zdolność - w walce jego przeciwników spotyka pech. I znajduje to swoje odzwierciedlenie w kilku naprawdę fajnie napisanych pojedynkach. Co tu dużo mówić - jest tu przygoda, humor i pewna lekkość, wszystko się zgrabnie przeplata dając nam naprawdę przyjemną przygodową fantastykę w klimatach historycznych.

Pierwszy tom nieco mnie zniechęcił, ale przy "Dżinie" bawiłam się wyśmienicie - i już teraz chciałbym sięgnąć po kolejny tom! "Dżin" zrehabilitował w moich oczach Trylogię Maltańską, spełniając moje oczekiwania. Charyzmatyczni bohaterowie, mnóstwo przygód i zwrotów akcji oraz humor (dialogi z udziałem Hugo są bezbłędne :D ) - to lubię!

"-Apage! - ryknął Hugo, wykonując pistoletem zamaszysty ruch krzyża. -Apage! Bruno, wrzaśnij no na niego po łacinie, co?
-Nie znam łaciny - mruknął Bruno, a bestia, jakby w odpowiedzi, rozwarła paszczę o wiele szerzej, niż zrobiłby to człowiek.
-Fatalnie - uznał Hugo. - Bo łaciny to się wszystko boi. Z klechami się kojarzy.
- Głupoty gadasz, jak zawsze - syknął Bruno. - To miejscowe bydlę i o łacinie pewnie nie słyszało."
376 reviews6 followers
August 29, 2024
"Dżin" to drugi tom cyklu maltańskiego. Historia jest osadzona w XVI-wiecznej Malcie. Rzeczywistość historyczna splata się tu z elementami mrocznej fantasy. Główny bohater, rycerz i wędrowiec Bruno staje w obliczu wielu niebezpieczeństw, które prowadzą go na nieprzewidywalną ścieżkę pełną zagadek, magii i śmiertelnych wyzwań. Centralnym motywem książki jest dżin, którego przypadkowe uwolnienie przez Bruna sprowadza na niego i jego towarzyszy nieustanne zagrożenie. Walka z tym mistycznym bytem, a także z innymi niebezpieczeństwami, które pojawiają się w trakcie, staje się głównym wątkiem fabularnym.

Autor doskonale oddaje atmosferę XVI-wiecznej Malty, która była areną starć pomiędzy zakonem joannitów a osmańskimi najeźdźcami. Tło historyczne zostało wiernie odtworzone, co sprawia, że ta powieść nie tylko bawi, ale również edukuje, wprowadzając czytelnika w realia epoki. Wydarzenia takie jak inwazja na Gozo w 1551 roku, przeprowadzona przez osmańskich piratów pod wodzą Dragut Paszy nadają opowieści autentyczności. Osobiście zresztą bardzo takie połączenia lubię, bo poznaję historię w niewymuszony, interesujący sposób i zauważam, że nie jest tak straszna, jak ją przedstawiano w szkole.

Postacie są jednym z atutów książki. Obarczony mroczną przeszłością i niełatwym charakterem Bruno jest bohaterem, z którym łatwo się utożsamić. Jego towarzysze, tacy jak turecki giermek Erhan czy francuski rycerz Hugon, wnoszą do opowieści różnorodność i humor, co równoważy napięcie związane z ich niebezpiecznymi przygodami. Na szczególną uwagę zasługuje też Soave, była klaryska, której postać dodaje historii subtelności i wprowadza delikatny i nieprzytłaczający wątek romantyczny. Jej relacja z Brunem jest złożona i intrygująca i wprowadza dodatkowe, tak potrzebne każdej opowieści emocje. Motyw dżina, chociaż istotny dla całości, nie dominuje fabuły, a przyznam szczerze, że patrząc na tytuł spodziewałam się go trochę więcej. Dżin natomiast funkcjonuje w tej powieści jako katalizator wydarzeń, a nie centralna postać, a to z kolei nadaje tej historii nieco inny kierunek niż można się spodziewać po tytule. Jego obecność w życiu Bruna prowadzi do serii wydarzeń, które ujawniają kolejne warstwy tajemnic i zmuszają bohatera do podejmowania trudnych decyzji. A to sprawia, że w połączeniu z licznymi intrygami, pościgami, walkami z demonami i spotkaniami z magami, jest to powieść pełna zwrotów akcji i zaskakujących momentów.

To jest już moja kolejna książka autora, dlatego wiedziałam, na co się piszę. I po raz kolejny muszę docenić fakt, jak przystępnie i lekko pisze o sprawach wcale nie tak prostych do zrozumienia. Mimo licznych historycznych odniesień powieść jest łatwa w odbiorze. Mimo poważnych tematów, takich jak śmi.rć, zagrożenie czy moralne dylematy, nie przytłacza, dzięki czemu jest idealna na relaksujący wieczór. Powieść wciąga od pierwszych stron, a dynamika wydarzeń i humorystyczne przekomarzania między bohaterami dodają jej uroku. Chociaż jest to druga część cyklu, można tę książkę czytać bez znajomości poprzedniczki. Autor wprowadza w fabułę w sposób na tyle przystępny, że nowi czytelnicy nie poczują się zagubieni, a swego rodzaju wstęp streszczający losy Bruna i jego przyjaciół pozwala na pełne zrozumienie bieżących wydarzeń.

"Dżin" to nie tylko opowieść o walce z magicznymi istotami, ale też o przyjaźni, lojalności i poszukiwaniu swojego miejsca w świecie. To powieść pełna wartkiej akcji, magii i emocji, która bawi, zaskakuje i wciąga od pierwszej do ostatniej strony i którą serdecznie polecam 💙
Profile Image for emcia.czyta.
575 reviews24 followers
August 18, 2024
Motyw drogi w fantastyce tak czy nie? A może nie czytacie w ogóle tego gatunku?

Ja przyznam, że nigdy nie byłam fanem tego motywu, ponieważ zazwyczaj on mi się strasznie dłużył i przez to książka wydawała się nudna.
Jednak coraz części doceniam ten motyw.

Książki Marcina Mortki od dawna są na moim TBR, Przeczytałam ich już kilka i to, co mogę o nich powiedzieć to fakt, że wszystkie mają właśnie ten motyw podróży i bardzo dobre opisy otoczenia.

Trylogia Maltańska opisuje nam losy Bruna rycerza, który zawsze szuka rozwiązań i próbuje rozwiązać problemy za wszelką cenę.
„Dżin” to drugi tom z tej trylogii, ale ja uważam, że można odczytać ten tom bez znajomości poprzedniego dlatego też raczej nie ostrzegam u możliwych spoilerach.

Jest to na pewno jedna z tych historii, które mają bardzo dużo nieoczekiwanych zwrotów akcji, ale ja uważam, że w pewnym momencie tego było za dużo. Jest to krótka książka, która jest zapakowana wszystkim. I nie powiem, trochę odebrała mi tę radość z czytania.

Natomiast fakt tego jak autor opisuje nam rejony, w których dzieje się ta książka, widać ogromną znajomość tych terenów i bardzo Dokładny research i włożoną pracę, aby oddać tak dokładnie te klimaty. Bo nie powiem dbałość o szczegóły dla mnie ważna, a to przeważnie kiedy ja nie znam tych rejonów, mogłam poczuć się jakbym tam była.

Co do samych bohaterów byłam zaangażowany w ich przygody w to, co odkrywają i co robią i w jaki sposób sobie radzą. O ile Bruno jest rycerzem, tak postać osoby mu towarzyszącej wzbudza bardzo wiele kontrowersji w świecie. Pojawiają się też postacie, które wnoszą dużo do fabuły. I nie są pominięte, w całej historii.

Jest to pozycja lekka, angażująca i przede wszystkim pobudza wyobraźnię właśnie przez opisy miejsc. Nie zabraknie też magii, magicznych artefaktów i ciętych ripost. Jednak mi zabrakło nieco bardziej dokładnego wprowadzenia i więcej wyjaśnień, bo trochę się w niej gubiłam.

Dla mnie jest to książka 4/5 ⭐️ i czekam na następny tom.

Dziękuje @sqn_imaginatio @wydawnictwosqn reklama
Profile Image for _nati_book_.
510 reviews1 follower
August 13, 2024
Dżin - Marcin Mortka - 4/5 ✨

[ współpraca reklamowa @sqn_imaginatio ]

Bruno Scozzi niegdyś rycerz przezywany przez towarzyszy Wiedźmim Synem wreszcie odkrył prawdę o swoich rodzicach i teraz na jego barkach spoczywa jeszcze większy ciężar niż wcześniej, a kłopoty w jakie się wpakował są o niebo większe niż poprzednie.

Ta książka była tak zabawna, momentami nawet wręcz absurdalna. Często miałam w głowie podczas jej czytania myśl w stylu no przecież gorzej nie może być, nie mają oni aż takiego pecha, albo przeciwnie aż takie szczęście i akurat się coś działo co utwierdzało mnie w przekonaniu, że jednak mogło być gorzej albo lepiej.

Sam zakres magii i wszystko co było z tym związanie mi się ogromnie podobało. W innych książkach tego autora cała część fantasy wyglądała całkowicie inaczej, więc to było dla mnie zaskakujące i orzeźwiające. Ta magia była bardziej brudna? Nie wiem jak to opisać, może kwestia tego, że dla innych bohaterów była jak coś zakazanego i demonicznego, co brzydziło i odpychało innych więc gdy tylko pojawiały się jakiekolwiek oblicza magii to ja się cieszyłam.

Fragmenty bardziej obyczajowe też wypadły świetnie. Te z sierocińcem, przyjaźnią i oczywiście te natury sercowej , które chyba były moimi ulubionymi bo one też poniekąd były niemożliwe i zakazane, patrząc na to co doświadczyli bohaterowie w poprzedniej części.

Nie będzie to moja ulubiona książka tego autora, ale jest ona i tak bardzo dobra. Wyważona, ciekawa, angażująca i jak zawsze z humorem i bohaterami do polubienia, którym się kibicuję.

To coś nowego jak dla mnie bo znam tego autora z innych jego książek, a ta trylogia jest najbardziej inna od reszty jego pozostałych serii, które miałam okazję czytać.
Profile Image for Czytelniczy zamęt.
182 reviews2 followers
August 19, 2024
Kiedy zobaczyłam, że pan Marcin Mortka wydaje książkę w klimatach południowo-arabsko-morskich, wiedziałam że to będzie książka idealna dla mnie. No i idealna na wakacje. Pustynia pochłonęła mnie ostatnio przy Diunie i książkach innego polskiego autora. Do tego moja ukochana seria Dewabad. Nie mogłam się zawieść i tym razem.

I nie zawiodłam. Książki pana Marcina to taka fantastyka, do której z przyjemnością się wraca. Nie będzie to super skomplikowana lektura, ale powieść przy której będziemy się świetnie bawić, przy której poznamy bardzo dobrze wykreowanych bohaterów, przeżyjemy niezliczone przygody i zostaniemy wciągnięci w wir akcji. Dla mnie dodatkowy urok to właśnie ten klimat południa. No i wspominana w książce inkwizycja - temat dla mnie bardzo ciekawy, tym bardziej że wpleciony w historię (co by nie powiedzieć) fantastyczną. Dżinów w książkach również nie pamiętam (oprócz bajek dla dzieci), dlatego dodatkowy plus za pomysł i „odkurzenie” znanego motywu w bardzo interesujący sposób.

Zakończenie w tej książce jest zaskakujące i co najważniejsze - otwarte, więc jest przestrzeń na kolejne tomy, których nie mogę się doczekać!

Książka lekka, przyjemna i idealna na aktualnie panujące gorące dni. Przed przeczytaniem tej powieści sięgnęłam po 1. tom z serii i myślę, że jednak warto czytać ten cykl zgodnie z kolejnością wydawania książek, bo nieznajomość tego tomu może spowodować, że ominie nas coś istotnego w rozumieniu fabuły. No i ominie nas również kolejna fantastyczna przygoda 😁 Czytajcie miłośnicy fantastyki!
67 reviews
March 8, 2025
Kilka lat po wydarzeniach z „Maleficjum” Bruno Scozzi wciąż szuka sposobu, by uwolnić się od dżina, który zagraża jego bliskim i życiu. Razem z Erhanem przemierzają basen Morza Śródziemnego w rozpaczliwiej pogoni za rozwiązaniem problemu. Tymczasem Hugo zarządza sprzedażą maleficjów, a Soave opiekuje się dziećmi osieroconymi przez tureckie ataki. Lecz gdy joannici na powrót zaczynają interesować się Brunonem, względny spokój grupy przyjaciół dobiega końca.

“Dżin” to kolejny romans historii z fantastyką, w których tak lubuje się Marcin Mortka. Akcja książki dzieje się kilka lat po wydarzeniach z “Maleficjum”, podczas inwazji tureckiej na Maltę. Autor ponownie bawi się wydarzeniami historycznymi, dopasowując je do swoich potrzeb, by jednak rozliczyć się ze swoich poczynań w posłowiu, co jak zawsze uważam za ogromny plus.

Bruno może i wie o maleficjach znacznie więcej niż w pierwszym tomie, a nawet swobodnie ich używa, lecz Marcin Mortka nie zamierza przestać zaskakiwać czytelnika magicznymi aspektami powieści. Tym razem sięga do świata maltańskiego folkloru i wprowadza do “Dżina” stworzenia prosto z legend. Dzięki temu wyspa okazuje się równie magiczna co rodzinne skarby Scozzich. Ciekawie prezentuje się też mitologia dżinów.

W drugim tomie cyklu maltańskiego Bruno ewoluuje z zagniewanego młodzika w dorosłego, który zdaje sobie sprawę z ciążącej na nim odpowiedzialności. Mortka kładzie też większy nacisk na drugą stronę jego natury. To nie tylko wojownik, lecz i medyk, który po bitwie uda się do szpitala, by pomagać rannym. Jednak brak rozwagi młodego rycerza i jego szalone pomysły umiejętnie zapobiegają zarzutom o stworzenie postaci zbyt idealnej.

Krytykowałam “Maleficjum” za zbyt mało detali dotyczących postaci drugoplanowych. “Dżin” częściowo naprawia ten błąd. Dowiadujemy się zdecydowanie więcej o Hugonie i Soave, choć Claude pozostaje zagadką, której rozwiązanie mam nadzieję trafi do trzeciego tomu. Szczególnie dobrze wybrzmiewa wątek Soave. Mortka uniknął stereotypowej historii miłosnej z nią i Brunonem w rolach głównych, skupiając się na psychologii kobiety i tym jak jej tragiczne przeżycia wpłynęły na postrzeganie relacji międzyludzkich.

Na trzecim planie przewija się wspaniale inteligentny de Villegagnon, czy urocza nastoletnia już Florese. Jestem też pod dużym wrażeniem tego jak poprowadzono postaci magów. Mortka postarał się ukryć ich prawdziwe intencje, dzięki czemu mógł bawić się z oczekiwaniami czytelnika i znaczeniem tych tajemniczych postaci w fabule.

Jednak moim ulubionym elementem “Dżina” pozostaje perfekcyjnie napisana scena bitwy o Medinę, w której brutalny realizm łączy się ze sprawnie przeprowadzoną opowieścią o bohaterskich czynach, wielkich uniesieniach i magicznych przedmiotach i legendarnych istotach.

Niestety, książka ma też sporo wad. Najbardziej rzuca się w oczy pozorny brak tytułowej postaci. Choć dżin ani na chwilę nie znika z myśli Brunona, w fabule nie czuje się jego obecności ani rosnącego zagrożenia z jego strony. Biorąc pod uwagę jak dramatycznie przebiegło wprowadzenie tej postaci pod koniec poprzedniego tomu, spodziewałam się po kontynuacji czegoś więcej. Wygląda jednak na to, że dopiero trzeci tom na dobre rozwinie ten wątek.

To niestety odnosi się do wielu elementów “Dżina”. Mimo mojej ogromnej sympatii do autora i tej serii, odnoszę wrażenie, że cala książka pełni raczej rolę przejścia od bardzo dobrego tomu pierwszego do jeszcze niewydanego tomu trzeciego. Nieco chaotyczna fabuła, składająca się raczej z krótkich misji posyłających bohaterów to w ten, to w tamten zakątek Malty, sprawia wrażenie, że autor nie miał spójnego pomysłu na ten tom. Co gorsza niektóre wątki pozostają niedokończone, (można by nawet rzec zapomniane zarówno przez postaci jak i narratora) i pozostaje mieć nadzieję, że będą kontynuowane w przyszłości.

Podsumowując, choć jak wszystkie książki Marcina Mortki “Dżina” czyta się szybko i przyjemnie, powieść pozostawia wiele do życzenia i wypada słabiej od “Maleficjum”. Mam więc nadzieję, że trzeciemu tomowi bliżej będzie do pierwszej części niż drugiej. Doceniam jednak świetne prowadzenie postaci i rozwój relacji między nimi, a także wciąż żywą atmosferę historyczno-magicznej Malty.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
Profile Image for żyrafaczyta.
397 reviews8 followers
August 5, 2024
Marcin Mortka – nazwisko, które często przewijało mi się w mediach społecznościowych, w końcu skłoniło mnie do sięgnięcia po jedną z jego książek. Co ciekawe, zupełnie nieświadomie wybrałam drugi tom serii, "Dżina". Czy było warto? Przekonajcie się sami.
Powieść napisana jest lekkim, przyjemnym stylem, który świadczy o doskonałym warsztacie pisarskim autora. Wciągająca fabuła osadzona w intrygującym świecie XVI-wiecznej Malty i pobliskich wysp, w połączeniu z elementami fantasy, tworzy genialną mieszankę. Wojna, dżin, magowie i czwórka bohaterów odgrywających kluczową rolę w historii – to wszystko sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury.
Plastyczne opisy świata pozwalają czytelnikowi przenieść się na gorącą Maltę i Gozo, przeżywać przygody razem z bohaterami i zachwycać się historią. Akcja jest dynamiczna, pełna zwrotów, a autor mistrzowsko buduje napięcie. Zakończenie satysfakcjonuje, choć pozostawia niedosyt i chęć poznania dalszych losów bohaterów.
Choć "Dżin" jest drugim tomem serii "Maleficjum", można go czytać bez znajomości poprzedniej części. Jednakże, lektura pierwszego tomu może pomóc w zrozumieniu pewnych aspektów fabuły i motywacji postaci.
Bohaterowie są dobrze wykreowani, realni i barwni. Widać, jak wydarzenia z książki wpływają na ich rozwój. Główny bohater, Bruno, może nieco irytować swoim niezdecydowaniem, ale jak się dowiedziałam, lektura pierwszego tomu pozwala lepiej zrozumieć jego punkt widzenia. Motyw silnej przyjaźni między bohaterami jest bardzo dobrze zarysowany, a delikatny wątek romantyczny dodaje historii dodatkowego uroku.
Podsumowując, gorąco polecam "Dżina". Jeśli chcecie przeżyć przygodę na gorącej Malcie i rzucić się w wir walki, koniecznie sięgnijcie po tę książkę.
Profile Image for Amti.
76 reviews5 followers
November 24, 2024
Cóż, jak się powiedziało "A", to trzeba powiedzieć i "B", prawda? ;) Szczerze mówiąc początek na nieświadomości (w sensie zanim zdałam sobie sprawę, że to druga część jakiegoś cyklu) chyba podobał mi się bardziej, niż później... ale znowu absolutnie przyjemne czytadło. "Ogłuszanie Bruno" drinking game dalej miało się dobrze, aczkolwiek chyba już nie aż tak, jak w pierwszej części. Reszta bez zmian. Taka tam historyczno-awanturnicza przygodóweczka.

Na początku byłam uradowana sposobem w jaki (myślałam) rozwiąże się jednak wątek romantyczny i chciałam już chwalić autora za oświecone podejście... niestety pewne przesłanki mówią mi, że mogłam się jednak przeliczyć i to był tylko taki wybieg. Cóż, zobaczymy... albo i nie, bo nie wiem, czy zaryzykuję czytanie kolejnej części ;)
Profile Image for San • MMB.
156 reviews4 followers
August 19, 2024
„Dżin” to drugi tom trylogii Maltańskiej, gdzie po raz kolejny Marcin Mortka zabiera swoich czytelników na wspaniałą przygodę. Pełna zabawnych perypetii baśń dla starszych czytelników, oparta na prawdziwych wydarzeniach, zachwyciła mnie swoim magicznym klimatem. Idealna na lato, a dodatkowo można ją czytać samodzielnie (chociaż polecam zacząć od pierwszego tomu „Maleficjum”, żeby odpowiednio wprowadzić się w klimat).

Na początek koniecznie trzeba wspomnieć o tle historycznym, które autor tak sprytnie splata z wątkami fantastycznymi. W 1551 roku, Gozo, niewielka wyspa należąca do archipelagu maltańskiego, padła ofiarą inwazji zbrojnej przeprowadzonej przez osmańskich piratów pod wodzą Dragut Paszy. Inwazja była krótka, ale brutalna. Piratom udało się szybko zdobyć wyspę, a jej mieszkańcy zostali wzięci do niewoli. Odbudowa wyspy i jej infrastruktury trwała wiele lat. I to właśnie to świetnie przygotowane tło historyczne oraz rys geograficzny sprawiały, że ta książka była niczym wehikuł czasu.

Spodobało mi się jak autor wykreował bohaterów – są charyzmatyczni, mają swoje za uszami, i cóż – za łatwo w życiu to nie mają. Zarówno główny bohater Bruno, jak i postacie drugoplanowe malują historię wyraźnymi odcieniami emocji, kontrastującymi tonami trudnej przeszłości oraz dodają książce blasku swoimi charakterami i humorem. Wszystko to daje nam barwną i nietuzinkową grupę, przy której trudno o nudę. Moją ulubienicą zdecydowanie jest Soave, która ujęła mnie swoim dobrym sercem, ale również tym, że jeśli sobie coś postanowi zdecydowanie się tego trzyma.

Jest jeszcze kwestia tytułowego dżina. Ostatnio w moje ręce trafia mnóstwo książek o dżinach właśnie. Ciekawe jest to jak w zróżnicowany sposób Ci bohaterowie są przedstawieni, mając przy tym pewne cechy wspólne. Jaki jest dżin u Marcina Mortki? Zachęcam do lektury, żeby się przekonać, bo gdybym miała go tutaj opisać zdradziłabym wiele elementów fabularnych. Ale nie samymi dżinami ta książka stoi, co to to nie. Mamy tutaj też maltańskie demony – to było moje pierwsze spotkanie z takimi istotami i powiem krótko: chcę więcej.

Podsumowując: świetna przygoda, zabawnie napisana historia, doskonale przygotowane tło oparte na prawdziwych wydarzeniach historycznych – gratka dla wielbicieli takiej fantastyki.

Profile Image for Paulina.
311 reviews3 followers
November 24, 2024
Moim osobistym, ogromnym plusem tej serii są oczywiście wątki historyczne i wybór miejsc, gdzie rozgrywały się wydarzenia. Trochę żałuje, że mniej skupialiśmy się na maleficjach, miałam nadzieję, że tej magii będzie więcej.

Dobra, ale niestety nie zachwyciła. Nie bardzo podobało mi się rozwiązanie kwestii dżina.

Niemniej jestem ciekawa, jak losy bohaterów potoczą się dalej, więc sięgnę po koleny tom.

Profile Image for Paskudnica.
60 reviews
December 30, 2024
Mam wrażenie, że autor ma wymyślone kilka postaci i po prostu do każdej książki wrzuca je lekko zmienione żeby nie było. Mortka pisze kolejną książkę, która ma wątek bohatera, który ratuje od zła, co jest już nudne, bo wiadomo co e jakiej kolejności się stanie i nie jest to nic innowacyjnego (ani nawet klasycznego, bo jest to zbyt płaskie).
145 reviews
April 8, 2025
Trochę dziwny twór. Jest dużo przekleństw i masakrowania pokazanego z detalami. Z drugiej strony naiwność postaci i samej akcji niczym z przygód Tomka od pana Szklarskiego. Nie wiem więc, czy to pozycja dla niegrzecznych dzieci czy zdziecinniałych dorosłych?

Jako guilty pleasure jest świetna, ale brak jej polotu mortkowych serii o Drużynie do zadań specjalnych czy pirackich mórz wszetecznych.
Profile Image for Alapogo.
136 reviews
April 15, 2025
Niby świetna przygoda, dużo się dzieje, ale jednocześnie wynudziłam się strasznie. Niestety za dużo sentymentalnego pitolenia o niczym pojawia się w tym tomie. Jak się to wszystko rozwinie łatwo było przewidzieć. A zakończenie mocno mnie rozczarowało.
Profile Image for RedCobweb.
215 reviews4 followers
January 27, 2025
Nie powiem, że była to zła ksiazka. Po prostu nie była dla mnie. Ciężko mi było zaangażować się w tę historię
Displaying 1 - 30 of 32 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.