Nie ma dnia, by na portalach społecznościowych nie pojawiał się dramatyczny apel rodzin proszących o pomoc w odnalezieniu zaginionych bliskich. Jedni wychodzą z domu bez słowa i znikają. Drudzy nie wracają z wakacji. Inni od lat pracują za granicą i tam ślad po nich się urywa.
Co się stało z Beatą Radke – najdłużej poszukiwanym dzieckiem w Polsce, które zaginęło w 1975 roku w Poznaniu w drodze na lekcję religii? Dlaczego nigdy nie rozwiązano najgłośniejszej sprawy z czasów PRL-u – zaginięcia braci Palasik, ani sprawy rodziny Bogdańskich, którzy zniknęli w kwietniu 2003 roku? Dlaczego do tej pory nie udało się odnaleźć Barbary Chrzczonowicz, łódzkiej dziennikarki, która zniknęła niedługo po swoim ślubie? Czy Kasia Mateja, wykradziona ze szpitala w wieku siedmiu miesięcy, żyje za granicą i jest szczęśliwa?
Każda z przestawionych w tej książce opowieści jest inna. Ale łączy je jedno: tragedia i cierpienie rodziny. Oto dramatyczne historie osób, których – mimo poszukiwań policji, komunikatów w mediach, rozwieszonych tysięcy plakatów – nigdy nie udało się odnaleźć.
Relacje rodzin ludzi, którzy zniknęli bez śladu, zostały uzupełnione głosami ekspertów: przedstawicieli fundacji ITAKA oraz fundacji Janusza Szostaka, specjalisty z policyjnego Archiwum X, Michała Fajbusiewicza z telewizyjnego "Magazynu kryminalnego 997" oraz... słynnego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Opowiadają oni o tym, jak wygląda sytuacja rodzin osób zaginionych oraz jak starają się im pomagać.
1,5/5 Nie bardzo wiem po co powstała ta książka. Znaczna część to krótkie (z reguły do 10 stron) historie zaginięć - kilka bardzo znanych, reszta mniej wyróżniających się. Opisy są bardzo suche i skrótowe, często nie ujmują istotnych kwestii, co na pewno wychwycą osoby choć trochę interesujące się tematem. Doczytałam się, że autorka jest dziennikarką (żadna inna Anna Gronczewska się nie pojawia w internetach), co tłumaczy formę przekazu. Trochę to wygląda jak taki encyklopedyczny zbiór artykułów prasowych. Jak tak do tego podejść to przydałyby się fotki zaginionych przy każdej historii - nie wiem czemu ich nie było, bo to wydaje się bardzo logiczne. Książka przynajmniej zwiększyłaby swoją wartość - może ktoś z czytelników kogoś by rozpoznał? Ale po co... No właśnie finalnie nie wiadomo po co... Muszę też zaznaczyć, że kilka historii zostało niejako rozwiązanych lub wszystkie okoliczności wskazują, że zdarzyło się co innego niż zaginięcie, a mimo to autorka wciąga je do tej książki, bo rodzinie wydaje się, że jest inaczej i do zaginięcia doszło (?). Dziwne to trochę, szczególnie mając na uwadze, że "obok" mamy historie w których naprawdę NIC NIE WIADOMO. Ostatnie 60 stron to równie krótkie rozmowy z przedstawicielem Fundacji ITAKA oraz Fundacji Szostaka (nic nowego czy ciekawego), policjantem z Archiwum X (jedyny który miał coś mądrego do powiedzenia, ale nie dano mu rozwinąć myśli...), Jackowskim (ten to mógł gadać i gadać i gadać -autorka ma chyba jakiś fetysz na punkcie tego typu osób, bo wspomina o wróżkach, jasnowidzach i mediach przy niemal każdej historii) i z Fajbusiewiczem od słynnego, kryminalnego programu telewizyjnego (wywiad był pod znakiem focha, że on był pierwszy w temacie i reszta się nie zna). Jak ktoś interesuje się nawet w niewielkim stopniu zaginięciami, zna wiele przypadków to może sobie darować lekturę. Gdyby nie to, że każda wzmianka, publikacja zwraca uwagę na problem i konkretne przypadki, a to z kolei daje szansę na pomoc i rozwiązanie opisywanych przypadków, dałabym soczystą 1 gwiazdkę tej "książce".
Zbiór tajemniczych zaginięć z przestrzeni wielu lat - niestety tych bez szczęśliwego zakończenia. Bezstronne "migawki" z ostatnich chwil przed zaginięciem oraz zwięzły opis dalszych losów rodzin. Interesujący suplement składający sie z rozmów z przedstawicielem Archiwum X, najsłynniejszym polskim jasnowidzem, a także z autorem programu 997. To, co mnie osobiście przeraziło, to beztroskie podejście milicji/policji w pierwszych dobach zaginięcia. Do tego rodziny, które łapią się każdej możliwej deski ratunku - w tym nawet wyprzedają majątek, by skorzystać z porad wróżek i jasnowidzów. Nadzieja umiera ostatnia...
3.75 ⭐ // Bardzo dziękuję wydawnictwu za możliwość zapoznania się z tą pozycją!
Książkę, choć krótka, czytałam mega długo, głównie dlatego, że tak wiele emocji nie da się pochłonąć " na raz" i potrzebowałam przerw. Wydaje mi się, że uderzyła tak mocno, dlatego, że to się dzieje w Polsce - dużo łatwiej się wciągnąć, przejąć, skoro możesz trafić na sprawę z własnego podwórka. Jest taki cytat, który uderzył prosto w serce i chyba najlepiej obrazuje, z czym borykają się rodziny:
" - Najgorsza jest ta niepewność - mówi Elżbieta. - Gdybyśmy wiedzieli, że Kasia umarła, to miałaby swój grób. Zapaliłabym na nim świeczkę położyła kwiaty, pomodliła się, byłabym spokojniejsza. A tak... Nie ma dnia, w którym bym o niej nie myślała. Zastanawiam się, czy jeśli nie żyje, to czy miała spokojną śmierć, bez cierpienia. A jeśli żyje, czy jest szczęśliwa?"
Pierwsza część książki to właśnie oddanie głosu rodzinom zaginionym - autorka robi to z ogromnym wyczuciem, a my dostajemy ogrom emocji, cierpienia i wielokrotnie jest powtarzane, że właśnie ta niepewność jest najgorsza. Niepewność, która towarzyszy latami, pytania, na które nigdy nie uzyskają odpowiedzi. Ta część łamie serce na milion kawałków.
W drugiej części czytamy rozmowy z ekspertami i tu wolałabym, żeby ta część była nieco dłuższa. Nie pogardziłabym też, gdybyśmy dostali trochę więcej informacji na temat tych instytucji - byłby to fajny dodatek i dobrze by było mieć to pod ręką. Fajnie jednak, że w ogóle są takie rozmowy i to z tak różnymi ludźmi - ja jako randomowy zjadacz chleba coś tam kojarzę, znam nazwę Itaka, ale nic więcej, więc ta książka trochę też otwiera oczy i może coś tam w pamięci zostanie (oby się nie przydało, odpukać).
Osobiście brakuje mi takiej krótkiej... może instrukcji co robić, gdzie zadzwonić, do kogo się zgłosić, gdy ktoś nam zaginie, tak w pigułce. I mam jedno pytanie, na które nie dostałam odpowiedzi, a które mnie strasznie nurtuje po zakończeniu tej książki - dlaczego tak wielu ludzi zgłasza się do jasnowidzów i czy ci jasnowidze faktycznie pomogli? Bo odniosłam przeciwne wrażenie, ale to już tylko moja ciekawość.
Niestety jak dla mnie książka nic nowego nie wnosi. Brakuje mi w niej wiele. Większość stron to po prostu niewyjaśnione historie zaginięć. Zadziwia brak zdjęć zaginionych 🤯Szkoda, że nie ma też historii zaginięć, które zakończyły się pozytywnie. Na końcu są wywiady, ale za mało pogłębione. Wspominane są w nich nazwiska zaginionych bez wyjaśnienia co to za historia, tak jakby każdy powinien je znać i pamiętać. Niczego nowego niestety się nie dowiedziałam, a historie zniknięć w większości były nudne, bo nie wiadomo co się stało.
W dzisiejszych czasach nie ma dnia, by w portalach społecznościowych czy telewizji nie ukazał się dramatyczny apel rodzin proszących o pomoc w odnalezieniu zaginionych bliskich. Wiele z tych osób wyszło do pracy, na spacer czy do sklepu i nigdy nie powrócili do miejsca zamieszkania. Są też tacy, którzy wyjechali na wakacje i już z nich nie wrócili. Inni wyjeżdżają do pracy za granicę i tam ślad po nich się urywa. Co czują bliscy zaginionych, którzy po latach od ich zniknięcia nie mają żadnych wiadomości o tym, co tak naprawdę się z nimi stało.
Co się stało z Beatą Radke – najdłużej poszukiwanym dzieckiem w Polsce, które zaginęło w 1975 roku w Poznaniu w drodze na lekcję religii? Dlaczego nigdy nie rozwiązano najgłośniejszej sprawy z czasów PRL-u – zaginięcia braci Palasik ani sprawy rodziny Bogdańskich, którzy zniknęli w kwietniu 2003 roku? Dlaczego do tej pory nie udało się odnaleźć Barbary Chrzczonowicz, łódzkiej dziennikarki, która zniknęła niedługo po swoim ślubie? Czy Kasia Mateja, wykradziona ze szpitala w wieku siedmiu miesięcy, żyje za granicą i jest szczęśliwa?
Te i wiele innych historii przybliża nam w swoim reportażu Anna Gronczewska. Każda z tych historii jest inna, jednak łączy je ludzka tragedia, ból i cierpienie osób, które do dnia dzisiejszego nie wiedzą, co stało się z ich bliskimi. Reportaże to gatunek, który zawsze wzbudza we mnie duże emocje. Historie, które zawarte są na kartach książki, nie są wytworem ludzkiej wyobraźni, wydarzyły się naprawdę. „Zaginieni” to kolejny reportaż, w którym miałam okazję poznać historie ludzi, których bliscy do dnia dzisiejszego nie zostali odnalezieni. Kilka a tych historii jest mi znanych, o innych czytałam pierwszy raz. Jedno jest pewne, w każdej z opowiedzianych historii czuć niewyobrażalne cierpienie bliskich, ale również nadzieję, że być może kiedyś znajdą odpowiedź na to, co stało się z córką, synem, bratem, siostrą, żoną… „Zaginieni” to szczegółowo przygotowany reportaż, w którym oprócz dwudziestu czterech tragicznych historii autorka zamieściła również rozmowy z przedstawicielami fundacji, które pomagają w poszukiwaniach – fundacja ITAKA, fundacja Janusza Szostaka, Archiwum X. Anna Gronczewska przeprowadziła również wywiad z Michałem Fajbusiewiczem, prowadzącym wielu z nas dobrze znany program „Magazyn kryminalny 997”, oraz z Krzysztofem Jackowskim, jasnowidzem z Człuchowa. Reportaż, pomimo trudnej i bolesnej tematyki, czytało mi się bardzo dobrze. Mocno wciągnęły mnie poszczególne historie, każda z nich wzrusza i pozostawia czytelnika z pustką w sercu oraz z pytaniem – czy kiedyś dowiemy się, co stało się z „bohaterami” reportażu Anny Gronczewskiej? Polecam.
To nieprawdopodobne, że ktoś jest i nagle znika. Czasem jak kamień w wodę. Są zagadki, które dotąd nie zostały wyjaśnione. Niby tyle ludzi, niby zawsze ktoś patrzy, tymczasem zdarzają się sytuacje, gdy w środku miasta człowiek dosłownie „się rozpływa”. Zostawia rodzinę z wielkim bólem i wieloma pytaniami bez odpowiedzi.
Autorka opisuje najbardziej zagadkowe zaginięcia, jakie miały miejsce z Polsce. Opowiada o okolicznościach, poszukiwaniach i o rodzinach, które nie tracą nadziei. Są też rozmowy z ekspertami: z fundacją ITAKA, z policjantem z Archiwum X, z jasnowidzem – Krzysztofem Jackowskim, z Michałem Fajbusiewiczem - prowadzącym program „Magazyn kryminalny 997” i z fundacją Janusza Szostaka.
Trochę żałuję, że te historie nie zostały pogłębione. Większość tych spraw była mi znana z mediów. Jednak cieszę się bardzo, że ta książka powstała i cieszę się, że ktoś zwrócił uwagę na samo zjawisko i na cierpienie tych rodzin. Polecam.
Jedynym plusem książki jest fakt, że porusza i nagłaśnia sprawy zaginięć i stara się opisach jak najwięcej takich historii, ale nie do końca w umiejętny sposób. Sprawy potraktowane bardzo powierzchownie, mało szczegółów i brak zdjęć osób, o których mowa. Opisy oparte główne na gdybaniach, przypuszczeniach, szczególnie tych od jasnowidzów. Zbyt mało faktów za dużo jasnowidzkiej gadki. Gdyby nie moja wcześniejsza znajomość spraw to informacje zawarte w książce by pozostały jedynie strzępkiem informacji bez kontekstu.
Książka niestety bardzo słaba.. mógłby ją napisać każdy po przeczytaniu kilku artykułów w Internecie. Kilka miesięcy temu ukazała się bardzo podobna książka o tej samej tematyce, a nawet z tymi samymi rozmówcami.
Nie czytałam bardziej leniwie napisanego reportażu niż "Zaginieni. Historie ludzi, którzy przepadli bez śladu". Zastanawiam się w ogóle jak można tę książkę wrzucić do kategorii reportaż, bo mnie bardziej przypomina zbiór postów z mediów społecznościowych albo artykułów prasowych poświęconych sprawom zaginięcia różnych osób. Opis wydawcy zapowiada intrygującą publikację, w której czytelnik znajdzie informacje na temat szczegółów zniknięć ludzi, którzy do dzisiaj nie zostali odnalezieni i nie wiadomo co się z nimi stało. Jednak rzeczywista treść nie spełnia tych oczekiwań. Wśród opisywanych przypadków znajdują się zaginięcia dzieci, w tym dziewczynki, która jest najdłużej poszukiwanym dzieckiem w Polsce, a także dorosłych w różnym wieku. Większość historii to medialne sprawy, o których było swego czasu głośno. Tajemnicze zaginięcie całej rodziny Bogdańskich, zniknięcie dziennikarki Barbary Chrzczonowicz; sprawa mężczyzny, który rzekomo wysiadł z samochodu, wbiegł w pole kukurydzy i przepadł bez wieści oraz wiele innych niewyjaśnionych zdarzeń z udziałem ludzi, po których nie ma śladu.
Od reportażu tego typu oczekiwałabym rzetelnego przedstawienia każdej ze spraw. Autorka powinna zebrać informacje, pogłębić temat, zarysować ustalenia śledczych oraz nakreślić możliwe hipotezy dotyczące zniknięć konkretnych osób. Wartościowym uzupełnieniem byłyby także rozmowy ze specjalistami takimi jak policjanci prowadzący śledztwo, psychologowie pomagający rodzinom czy członkowie fundacji zajmujących się poszukiwaniem zaginionych. Niestety Anna Gronczewska poszła na łatwiznę umieszczając w książce kilkanaście bardzo, ale to bardzo powierzchownych opisów każdego przypadku niewyjaśnionego zniknięcia. Wszystkie rozdziały wpisują się w ten sam schemat, ponieważ rozpoczynają się od podania metryczki z danymi zaginionej osoby (imię i nazwisko, data zaginięcia, miejsce zaginięcia, wiek, rysopis oraz znaki szczególne),a następnie kilkustronicowego, zazwyczaj, opisu całej sprawy obejmującego okoliczności zaginięcia, czynności podejmowane przez policję, a także rozpaczliwe działania rodziny.
Wszystko jest zrelacjonowane pobieżnie, niedokładnie, autorka podaje zupełnie podstawowe informacje, do których można dotrzeć samodzielnie, wpisując hasło w wyszukiwarkę i przeglądając wyniki z pierwszej strony. Jaki jest cel pisania takiej książki skoro nie ma w niej w ogóle dziennikarskiej pracy? Odniosłam wrażenie, że wiele spraw można lepiej poznać, słuchając podcastów true crime albo zaglądając do mediów społecznościowych. Liczne z poruszonych wątków to materiały na osobne książki, ponieważ śledztwa trwały latami, zmieniały się koncepcje dotyczące przebiegu wydarzeń, zdobywano nowe informacje, więc nie rozumiem jaki zamysł przyświecał autorce przy pisaniu tej publikacji. Miałam nadzieję, że całość uratują końcowe rozdziały, w których umieszczono wywiady z ekspertami, ale i tutaj reportaż zawodzi, ponieważ rozmowy są powierzchowne. Najciekawsze informacje przekazała wiceprezeska fundacji Itaka. Natomiast wywiady z byłym szefem Archiwum X w Krakowie, z Michałem Fajbusiewiczem czy żoną zmarłego niedawno Janusza Szostaka są miałkie i zupełnie nie zapadają w pamięć. Na banalne pytania padają banalne odpowiedzi. Anna Gronczewska rozmawiała także z najsłynniejszym polskim jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim, ale i tutaj próżno szukać jakichś niewygodnych pytań. Jackowski opowiada o swoich rzekomych sukcesach oraz relacjonuje w jakich okolicznościach policja, a częściej bliscy zaginionych zwracają się do niego o pomoc.
Na podstawie opisanych spraw można wysnuć bardzo przygnębiające wnioski. Policja często lekceważy zgłoszenia o zniknięciu dorosłych, tłumacząc, że pewnie ktoś chciał zacząć nowe życie i odciął się od rodziny, nawet jeśli takie postępowanie zupełnie nie pasuje do charakteru zaginionego, a rodzina deklaruje, że bliska osoba nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego. Śledztwa są często prowadzone z błędami, niedokładnie, a po kilku tygodniach zostają zaniechane, mimo że oficjalnie policja nadal nad sprawą pracuje. Jest to szczególnie przykre, ponieważ rodziny zaginionych czują się pozostawione same sobie i na własną rękę próbują zgromadzić jakiekolwiek informacje. Stąd często zwracają się o pomoc do prywatnych detektywów, ale też przeróżnych jasnowidzów, wróżek, radiestetów i tym podobnych naciągaczy. Wydają mnóstwo pieniędzy, wynajmując nurków, którzy przeszukają okoliczny zbiornik wodny (albo ten wskazany przez jasnowidza),nagłaśniają sprawę w mediach społecznościowych, robią wszystko, co tylko mogą, a efektów i tak nie ma. Szkoda, że autorka nie skupiła się bardziej na przybliżeniu tego jak trudno znieść zaginięcie bliskiej osoby. Członkowie rodzin po kilku latach mają zrujnowane zdrowie, nierzadko zniszczone relacje z innymi, wpadają w długi. Jedno nieszczęście przyciąga kolejne problemy.
Niestety odradzam lekturę, ponieważ jestem bardzo rozczarowana jej treścią. Nie sądziłam, że można tak pobieżnie potraktować temat zaginięć w publikacji nazywanej reportażem.
2.5 ciężko mi się wypowiedzieć na temat tej książki, bo mam wrażenie że tylko lekko drasnęła temat zaginięć. jeśli siedzicie w tematach true crime to prawdopodobnie znacie już wszystkie opisane tu historie czy fakty, i w żadnym aspekcie nie będzie to dla was coś nowego czy edukacyjnego. nie mam problemu czytać kolejny raz o tym samym, jednak historie w tym reportażu przestawione zostały pobieżnie - suche, ogólnodostępne informacje o sprawach opowiedziane bardzo szybko, aby zaraz o niej zapomnieć i przejść do kolejnej historii. z jednego podcastu czy kanału kryminalnego jestem w stanie zagłębić się bardziej w temat niż w całej tej książce. dla osoby, która nie interesowała się wcześniej sprawami zaginięć i nie kojarzy nawet najbardziej popularnych spraw może to być całkiem w porządku jako wprowadzenie. wydaje mi się jednak, że już siegając po tego typu książkę większość osób chociaż trochę siedzi w temacie, osobiście ten reportaż nie wniósł prawie nic do wiedzy, którą już posiadam
minusem tej książki jest to że zostało opisane mnóstwo zaginięć(każda historia miała około 10 stron). lepiej było skupić się na kilku historiach które można byłoby szerzej opisać, bardziej szczegółowo
“Zaginieni. Historie ludzi, którzy przepadli bez śladu” Anny Gronczewskiej, to kolejny reportaż z żółtej serii Wydawnictwa RM. Choć temat jest trudny, to Autorka z ogromnym szacunkiem podeszła do opisania historii osób zaginionych i ich rodzin.
Pierwszą część książki stanowią opowieści o konkretnych sprawach zaginięć. Przy każdej z nich mamy na początku podane podstawowe dane osoby zaginionej, datę, miejscowość, rysopis i krótką notkę o samym incydencie. Następnie przechodzimy do odtworzenia sytuacji tuż przed zniknięciem osoby, opisu jej sytuacji rodzinnej, a następnie przebiegu poszukiwań, relacji rodziny i osób zaangażowanych w śledztwo. Sposób opisywania tych wydarzeń jest ciekawy, ponieważ Autorka nie tylko podaje suche fakty, lecz także odrobinę fabularyzuje, dodając np. dialogi. Przedstawia również hipotezy dotyczące zaginięcia - czy chodziło o porwanie czy może morder$two albo ucieczkę, nie próbuje jednak sama odpowiedzieć na pytanie, co się stało, a oddaje głos rodzinie i ekspertom, którzy najczęściej na różny sposób tłumaczą sobie, dlaczego do tego doszło.
Jest to bardzo emocjonująca lektura, momentami lekko frustrująca, bo aż ciężko uwierzyć w to, że w demokratycznym kraju ludzie potrafią zniknąć bez śladu w biały dzień, często w środku dużego miasta. To ogromna tragedia dla rodzin, które dopóki zagadka się nie rozwiąże, wierzą, że ich zaginiony krewny pewnego dnia powróci. Wprost mówią o tym, że niewiedza jest gorsza od najgorszej prawdy. Rodziny zaginionych do tego stopnia wierzą w pozytywne rozwiązanie, że często po 10 latach nie korzystają z prawa do sądowego uznania osoby zaginionej za zmarłą, co reguluje na przykład sprawy majątkowe.
W drugiej części książki mamy bardzo ciekawe, krótkie wywiady ze specjalistami powiązanymi w jakiś sposób z historiami zaginięć: można poznać perspektywę pracownika słynnego krakowskiego Archiwum X, dziennikarza śledczego czy jasnowidza, a także dostać garść informacji o statystyce czy procedurach związanych z zaginięciami osób dorosłych i dzieci. Kolejny tytuł z serii Bez Fikcji, który polecamy!
Książka dzieli się wyraźnie na dwie części, z czego pierwsza przedstawia sylwetki osób zaginionych (w wielu przypadkach dość pobieżnie, własnym sumptem z innych źródeł pozyskałam dodatkowe szczegóły w niektórych sprawach) oraz poszukujących ich bliskich, a druga to kilkadziesiąt stron nieco pobieżnych w mojej ocenie wywiadów z grupą ekspertów. Mam nieodparte wrażenie że z drugiej części można było wycisnąć o wiele więcej pod kątem merytorycznym, a ponadto lekka modyfikacja formy w jakiej została stworzona ta książka i uniknięcie tak wyraźnej dychotomii mogłaby nadać jej więcej głębi - gdy docieramy do fragmentów, w których eksperci wspominają niektóre sprawy, czytelnik zapomina już o jej szczegółach i trzeba się cofać. Dość mocno zgrzytały mi również próby fabularyzowania przedstawianych historii przez jednozdaniowe wstawki stanowiących wypowiedzi osób powiązanych ze sprawami, zazwyczaj w formie wykrzyknień. Myślę, że opisowa forma zrelacjonowania tych wypowiedzi o wiele mniej wybijałoby mnie z rytmu.
Z kolei na duży plus empatia, z jaką napisana została ta pozycja. W mojej ocenie był tutaj potencjał na lekturę przynajmniej o połowę dłuższą.
Urwane życia... Chyba największa tragedia jaka może przydarzyć się kochającej się rodzinie. Pamiętajmy.
Trudno ocenić tę książkę. Dla osoby nieobeznanej z polskim true crime na pewno ciekawa, ale trudna pod względem tematycznym książka. Styl pisania autorki sprawia natomiast, że czyta się bardzo szybko. Niektórym historiom można by na pewno poświęcić więcej czasu.
Bardzo ważne sprawy, ale dużo mi zabrakło w tej książce- np zdjęć osób, których historie dotyczą. W książce parokrotnie wspominano o portretach pamięciowych z progresją i tego też nie ma.... w czytanej kiedyś przeze mnie książce o morderczyniach były ich zdjęcia, a tutaj brakło na to miejsca?
druga część trochę uratowała ocenę, większość tych spraw znałam z podkastów, gdzie były opisane dużo bardziej szczegółowo. Masa pootwieranych wątków, które nie zostały rozwinięte, stwierdzenia typu “mówiono, że…” ???
Rzeczywiście dziwny jest ten reportaż, bo po prostu przedstawia pokrótce najsłynniejsze polskie zaginięcia i nie wgłębia się w temat. Nie mniej jednak ja jako fanka historii kryminalnych nie mogę wystawić mniej niż 4, bo czytało się szybko i przyjemnie.
Zapewne niejednokrotnie słyszeliście w wiadomościach lub innych mediach o zaginięciu jakiejś osoby. Zapewne najczęściej było to tajemnicze zaginięcie, na temat których można stworzyć wiele teorii. Kojarzycie taką sprawę? Zapewne słyszeliście o Iwonie Wieczorek? Możliwe, że o Krzysztofie Dymińskim? A zdajecie sobie sprawę, że co roku w Polsce ginie około 13 tysięcy ludzi?
Pani Anna Gronczewska w swojej książce zebrała (przerażająco) wiele takich przypadków zaginięć; przeznaczyła im pierwszą część książki i każdej z wybranych spraw poświęciła kilka stron, ujmując w nich najważniejsze informacje. Opis osoby zaginionej, okoliczności jej zaginięcia, brane pod uwagę scenariusze, przebieg śledztwa i etap, w którym utknęło, podejrzani, losy bliskich i przeżycia rodziny. Przypadki te obejmują zaginięcia sprzed 50 lat, jak i te sprzed zaledwie 4 lat, dotyczą całej Polski – dużych miast i małych wsi, osób w każdym wieku – od malutkich dzieci po dorosłych.
Wszystkie historie opisane są krótko, jednak w bardzo ciekawy i rzetelny sposób, moim zdaniem, w wystarczająco wyczerpujący sposób, by zaintrygować czytelnika i zachęcić go, przy wybranych przypadkach, do poszukania szczegółowych informacji w internecie. Wiele z nich bardzo szokuje, zwłaszcza te dotyczące zaginięć dzieci. Nie jest chyba możliwe wyobrazić sobie choć w minimalnym stopniu, co czują najbliżsi, kiedy nagle znika ich ukochana osoba i nie mają pojęcia, co się z nią dzieje. A kiedy uświadomimy sobie, że niektórzy muszą z tą niewiedzą żyć wiele lat, może nawet do własnej śmierci, wydaje się to koszmarem na jawie. I faktycznie tak właśnie opisują to rodziny, które zabrały głos w tej książce. Prócz o swoim bólu, mówią też o żalu, żalu zwłaszcza skierowanym w stronę policji (milicji), która w opisanych sprawach bardzo często razi swoją opieszałością. Niejednokrotnie rodziny działając na własną rękę dowiadują się i robią w danej sprawie więcej niż organy ścigania.
W drugiej części tego tytulu znajdziemy niezbyt długie, ale nader ciekawe wywiady przeprowadzone z takimi osobami jak: jasnowidz pan Jackowski, prowadzący program ,Magazyn kryminalny 997" Michal Fajbusiewicz, byly szef Archiwum X, żona Janusza Szostaka - prezeska Fundacji na Tropie czy też wiceprezeska ITAKA. Niestety odczuwam niedosyt po tych rozmowach, ponieważ byly tak ciekawe (szczególnie ta z byłym szefem Archiwum X), że z ogromną chęcią przeczytałabym nawet osobną książkę poświęconą właśnie rozwinięciu i kontynuowaniu wywiadu z tymi osobami, Jeśli interesujecie się sprawami kryminalnymi, jeśli tematyka kryminalna to to, czego szukacie w książce, Zaginieni" będą odpowiednią lekturą dla Was. Zapewniam was, że przy każdej z opisanych spraw zatrzymacie się na dłużej i będziecie próbować przeanalizować ją w swojej głowie i wytypować, co mogło się wydarzyć. Ostrzegam jednak, że ta książka nie jest fikcją literacką, a opisem wielkich tragedii bólu.
Według statystyk z 2023 roku, w Polsce zaginęło 12 722 osób – to liczba porównywalna z populacją niewielkiego miasta. Chociaż w około 95% przypadków zaginięcia zostają wyjaśnione, pozostałe 5% pozostaje niewyjaśnionych, a rodziny dotknięte tym losem często przez lata żyją w niepewności. Zaginięcie bliskiej osoby to nie tylko statystyka, ale przede wszystkim głęboka trauma, która niszczy życie rodzin i przyjaciół. "Zaginieni. Historie ludzi, którzy przepadli bez śladu" Anny Gronczewskiej to wnikliwy reportaż, który odsłania kulisy dramatycznych wydarzeń, jakimi są zaginięcia. Autorka, sięgając po historie konkretnych osób, pokazuje nie tylko skalę problemu, ale także jego głęboki wpływ na rodziny i przyjaciół. Gronczewska pisze prostym, przystępnym językiem, dzięki czemu książka jest wciągająca i porusza czytelnika. Autorka nie tylko opisuje fakty, ale także stara się zrozumieć emocje i motywacje bohaterów. Czytając tę książkę, zdajemy sobie sprawę, jak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, a jak wielka jest siła nadziei, która pozwala rodzinom zaginionych przetrwać najtrudniejsze chwile. Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to zbiór poruszających relacji o ludziach, którzy zniknęli bez śladu, i o tych, którzy pozostali, niosąc ciężar niepewności i żalu. Druga część to głos ekspertów, którzy przybliżają mechanizmy poszukiwań, funkcjonowanie policyjnych archiwów i rolę, jaką w rozwiązywaniu zagadek mogą odgrywać... jasnowidze. "Zaginieni" to książka, która wstrząsa i skłania do refleksji. To głos tych, którzy stracili bliskich i wciąż szukają odpowiedzi. To również wezwanie do empatii i zrozumienia dla rodzin dotkniętych tragedią zaginięcia. Gorąco polecam tę lekturę każdemu, kto chce lepiej zrozumieć ten złożony i bolesny problem.
Nie wiem w jakim celu powstała ta książka. Wydaje się bardziej zlepkiem wycinków z gazety aniżeli próbą przeprowadzenia prawdziwego sledztwa dziennikarskiego. Są to suche fakty o zaginionych: jak byli ubrani w dniu zaginięcia, zeznania świadków i cytaty z programu 997. Nic, co by wniosło świeży powiew w dawne sprawy, żadnego dochodzenia. Autorka po prostu zebrała ogólnie odstępne informacje na temat zaginień i postanowiła zlepić z tego coś na wzór książki. O ile same przypadki warte są przypomnienia, to sama książka nie wnosi nic nowego w te sprawy. Lepszym wyjściem przy tego rodzaju książce wydawałyby się zdjęcia zaginionych i możliwa komputerowa symulacja jak wyglądaliby teraz...? A tak, to trzeba obejść się smakiem i czytać fakty, które już nieraz czytaliśmy w gazetach, lub oglądaliśmy w telewizji. Nihil novi.
Dla osoby nieobeznanej z true crime może ta pozycja coś wniesie. Dla ludzi siedzących w temacie - nic ciekawego, ta książka to dosłowne liźnięcie tematów i nic poza tym. Do tego w wywiadzie z Bogdanem Michalcem z Archiwum X jest błąd w nazwisku “jedynego biegłego, który zajmuje się poszukiwaniem ludzkich zwłok” - w rzeczywistości to pan Marek Lisowicz, nie Lisiecki. Wielki minus za brak fact-checkingu.
1,25 ⭐️ Dawno nie czytałam aż tak złej książki. Osoba która zna sprawy nie dowie się niczego nowego, z kolei osoba która „nie siedzi w temacie” nawet nie wgłębi się w przedstawione historie bo są opisane skrótowo. Co najgorsze w książce o zaginięciach nie ma ANI JEDNEGO zdjęcia osób zaginionych, których historie są w niej opisane. Jedynie co ratuje jakkolwiek to wywiady, które też nie są jakoś bardzo wybitne. Nie polecam.
Rozdziały przypominały czytanie artykułów w gazecie. Nie mogę powiedzieć że historie są powtarzalne, ponieważ każda z nich to wielka tragedia.
Nie podobał mi się wątek wciągania w sprawy jasnowidzów oraz końcowy wywiad z jednym z nich który umyślnie pominęłam.
Książka pokazuje dużo niedociągnięć w pracy policji/ milicji, a większość spraw jest szemranych nawet dla osoby która czyta o nich 5-stronnicowe streszczenie, a nie 4 tomowe akta.
Przerażające historie, które nie zostały rozwiązane. Tragedia bliskich osób zaginionych i ich cierpienie nie mieszczą się w głowie i wylewają się z tej książki. Wszystkie historie mnie poruszyły, o niektórych już słyszałam, ale o historii Roberta Wójtowicza, rodziny Bogdańskich czy Moniki Bielawskiej nie zapomnę już chyba nigdy.
To dopiero szkic, z którego mogłyby powstać książki, czesc historii znanych, opisanych wcześniej przez innych autorów dokładniej, rzetelniej To bardziej krótkie zdawkowe notatki, absolutnie daleko do reportażu i dziwię sie ze zostało wydane w takiej formie.
dopiero zaczynam się interesować takimi rzeczami, więc dała mi tą książką trochę wiedzy, ale jednocześnie było w niej tego tyle ile znalazłabym w internecie, a szkoda. plus to, ile było gadania o jasnowidzach, wróżkach itp…… zupełnie jakby byli oni na równi z policją