Rok 2150. Albo coś koło tego, bo nikt już czasu nie liczy.
Wyludniony, zaśmiecony i owładnięty manią cyborgizacji świat przestał zapadać w sen. Nastała wieczna noc, promienie słoneczne nie penetrują warstwy industrialnych wyziewów i gęstych, nisko wiszących chmur.
Po pulsującej neonowym światłem i biciem serc niedobitków ludzkości ostatniej ostoi cywilizacji szlaja się ON – znudzony trzystuletnią egzystencją Nocny Łowca, który wszędzie już był i widział rzeczy, w które ludzie by nie uwierzyli. Aby zabić monotonię niezapadania w sen, dorabia jako mnemoniczny kurier, przenosząc w ciele newralgiczne dane. Sprzedaje je tym, którzy zapłacą najwięcej, by kupić jedyne dobro, na którym mu jeszcze zależy – rozpuszczone w czystej krwi ludzkie życie. Jest to towar wysoce deficytowy w świecie, w którym nie sposób odróżnić człowieka od androida.
Otrzymane od gigakorporacji zlecenie marzeń szybko przeradza się w koszmar na jawie…
Tłumaczka, wokalistka, pisarka, poetka i animator kultury. Z pasji związana z Filharmonią Opolską: śpiewa w chórze oraz opracowuje i prowadzi Koncerty Rodzinne. Amatorka malarstwa, rysunku i bluesa, udzielająca się wokalnie w Formacji Bluesowej Gorszy Sort. Członkini grup redakcyjnych portali lubiegroze.pl oraz fahrenheit.net.pl. Debiutowała powieścią Woła mnie ciemność, wydaną po raz drugi w 2018 r. Jej książki ukazują się w wersjach anglojęzycznych nakładem wydawnictwa Cheeky Kea Printoworks.
Pierwsza książka 1/5 2026 🥳 Serio nie myślałam, że kiedyś trafię na tak złą książkę (a jednak) Na dodatek jest gorsza od Zmierzchu i Fourth Wing (jestem hejterem FW, więc to już o czymś świadczy). Bite me praktycznie nie ma fabuły, a jeśli jakaś tam była, to kompletnie jej nie zauważyłam. Większość książki to przemyślenia bohatera - głównie z podtekstem seksualnym albo kolejne porównania do filmów i anime (było to urocze za pierwszym razem ale potem zrobiło się tak oklepane jak opisy stylówek na wattpadzie). Wulgaryzmy, przemoc i sceny/żarciki seksualne są tu tak przesadzone i tak złe że mnie jedynie męczyły. Miałam też wrażenie że było też sporo powtórzeń (nie na zasadzie jednego słowa ale całych zdań lub nawet tych całych wewnętrznych dialogów) Dlaczego to wgl skończyłam? Bo mam wersję fizyczną i próbuję przeczytać wszyatkie TBR na regale, ale też dlatego że wczoraj miałam luźniejszy dzień w pracy, więc stwierdziłam że odpalę 7h audiobooka. Ja pierdole jakie to było złe XD Na dodatek lektor jęczał mi do ucha z 3 razy (byłam w pracy xd) Poległam już na początku, przy wzmiance o aucie napędzanym poprzez p*netr@cję androida-kierowcy THE FUCK?! XD A końcówki to już wgl nie skumałam...macki? Whaaaat? Ta książka definitywnie ląduje w śmieciach Ale okładka całkiem niezła 😆