What do you think?


Psy na ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie
Nocą słyszysz z balkonu przeciągłe serie z karabinów maszynowych, a rano widzisz zburzone mosty, płonące domy, leżące wokół ciała.
Jeśli jesteś ochotnikiem, to prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile jest warte twoje życie.
Piotr pojechał na wojnę w ciężkiej depresji po to, żeby go zabili.
Daniel czuł powołanie ze względu na swoje poglądy polityczne.
Dorota wyjechała, aby pomóc swoim współpracownikom z Ukrainy.
− A jak nie będziemy mieć łączności, to ktoś po nas przyjedzie?
− Nikt po nas nie przyjedzie, bo nikt nawet za bardzo nie wie, gdzie jedziemy.
Wtedy on spojrzał na mnie i powiedział: − My jedziemy tam na śmierć.
W tej książce korespondent wojenny Marcin Wyrwał oddaje głos szesnastu polskim ochotnikom. Ludziom, którzy porzucili wygodne życia, aby walczyć za innych.
Jeśli jesteś ochotnikiem, to prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile jest warte twoje życie.
Piotr pojechał na wojnę w ciężkiej depresji po to, żeby go zabili.
Daniel czuł powołanie ze względu na swoje poglądy polityczne.
Dorota wyjechała, aby pomóc swoim współpracownikom z Ukrainy.
− A jak nie będziemy mieć łączności, to ktoś po nas przyjedzie?
− Nikt po nas nie przyjedzie, bo nikt nawet za bardzo nie wie, gdzie jedziemy.
Wtedy on spojrzał na mnie i powiedział: − My jedziemy tam na śmierć.
W tej książce korespondent wojenny Marcin Wyrwał oddaje głos szesnastu polskim ochotnikom. Ludziom, którzy porzucili wygodne życia, aby walczyć za innych.
320 pages, Paperback
First published September 25, 2024
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 18 of 18 reviews
September 11, 2024
Jadą na wojnę z różnych powodów. Tradycje rodzinne i pamięć o przodkach, którzy walczyli z okupantem, chęć sprawdzenia siebie, potrzeba pomocy, zwykły odruch. Mężczyźni i kobiety, bardzo młodzi i trochę starsi, byli żołnierze, cywile, medycy, społecznicy. Wykształceni i ci raczej nie, potrafiący opowiadać i ci trochę mniej - oni wszyscy w pewnym momencie, nie myśląc o konsekwencjach (ochotnicy funkcjonują wbrew polskiemu prawu), ruszyli na pomoc Ukrainie.
Marcin Wyrwał, dziennikarz śledczy i korespondent wojenny, zebrał opowieści 17 ochotników, którzy pojechali walczyć za innych. Jedni wrócili, inni zostawili tam zdrowie, czasem i życie. Niektórzy są tam nadal.
Tu mocno wybrzmiewa refleksja, że mówienie "to nie jest nasza wojna" jest absurdem, bo to wojna wszystkich tych, którzy chcą, by się skończyła. Tu nie ma zgrywania bohaterów - "czy to nie będzie tak, że tak naprawdę szkolę się na poligony i teatrzyki, a w realnej sytuacji po prostu się obsram".
Udział w wojnie zmienia wszystko. Wtedy okazuje się, że media zakłamują rzeczywistość, że przeżycie nie jest skutkiem świetnego przygotowania a zwykłego farta. Sporo dowiedziałam się z lektury - dwuchsotyj (dwusetny) to określenie zabitego, gdy rakieta uderzy zbyt blisko, fala uderzeniowa może spowodować wstrząs mózgu, lepiej jeść niewiele, bo wyjście za potrzebą może skończyć się śmiercią, drony radykalnie zmniejszają szanse na przeżycie, czasem cisza jest gorsza od eksplozji...
Zaskoczyło mnie to, jak ochotnicy wypowiadają się o Rosjanach - wszyscy podkreślają, że mają do czynienia ze świetnie przygotowanymi i mocno zmotywowanymi żołnierzami, których nie można lekceważyć. Ochotnicy mówią o swoich lękach, o trudach, których się nie spodziewali, ale i o cudach dokonywanych przez medyków brnących w błocie z rannymi, dla których liczy się każda minuta.
Zawsze powtarzam, że "w razie czego" uciekam, nie ma we mnie woli walki. Dlatego z dużym podziwem czytałam wypowiedzi naszych ochotników, mimo że często nie rozumiałam ich decyzji. Wiem, że robią coś ważnego, zapominają o wygodach, bo chcą działać. Warto przeczytać to, co mają do powiedzenia.
Mocna, ważna lektura.
Marcin Wyrwał, dziennikarz śledczy i korespondent wojenny, zebrał opowieści 17 ochotników, którzy pojechali walczyć za innych. Jedni wrócili, inni zostawili tam zdrowie, czasem i życie. Niektórzy są tam nadal.
Tu mocno wybrzmiewa refleksja, że mówienie "to nie jest nasza wojna" jest absurdem, bo to wojna wszystkich tych, którzy chcą, by się skończyła. Tu nie ma zgrywania bohaterów - "czy to nie będzie tak, że tak naprawdę szkolę się na poligony i teatrzyki, a w realnej sytuacji po prostu się obsram".
Udział w wojnie zmienia wszystko. Wtedy okazuje się, że media zakłamują rzeczywistość, że przeżycie nie jest skutkiem świetnego przygotowania a zwykłego farta. Sporo dowiedziałam się z lektury - dwuchsotyj (dwusetny) to określenie zabitego, gdy rakieta uderzy zbyt blisko, fala uderzeniowa może spowodować wstrząs mózgu, lepiej jeść niewiele, bo wyjście za potrzebą może skończyć się śmiercią, drony radykalnie zmniejszają szanse na przeżycie, czasem cisza jest gorsza od eksplozji...
Zaskoczyło mnie to, jak ochotnicy wypowiadają się o Rosjanach - wszyscy podkreślają, że mają do czynienia ze świetnie przygotowanymi i mocno zmotywowanymi żołnierzami, których nie można lekceważyć. Ochotnicy mówią o swoich lękach, o trudach, których się nie spodziewali, ale i o cudach dokonywanych przez medyków brnących w błocie z rannymi, dla których liczy się każda minuta.
Zawsze powtarzam, że "w razie czego" uciekam, nie ma we mnie woli walki. Dlatego z dużym podziwem czytałam wypowiedzi naszych ochotników, mimo że często nie rozumiałam ich decyzji. Wiem, że robią coś ważnego, zapominają o wygodach, bo chcą działać. Warto przeczytać to, co mają do powiedzenia.
Mocna, ważna lektura.
September 12, 2024
Kim są polscy ochotnicy, który postanowili porzucić swoje dotychczasowe, często ustabilizowane i wygodne życie, aby walczyć po ukraińskiej stronie przeciwko Rosjanom? Szaleńcami? Desperatami nieumiejącymi poradzić sobie w normalnym społeczeństwie? Fanatykami broni, którzy całe życie czekali na szansę walki na froncie? Jaka matka porzuca pracę, zostawia w Polsce swoje co prawda dorosłe, ale jednak dzieci i decyduje się wyruszyć na wschód? Czego brakowało w życiu młodym, jak i dojrzałym mężczyznom decydującym się zaryzykować zdrowie i życie dla obcego kraju, którego niektórzy z nich nie darzyli nawet szczególną sympatią? Jaki ojciec bierze do ręki broń, mając w domu nad Wisłą żonę i dzieci? Czy jesteśmy w ogóle w stanie zrozumieć złożoność lub paradoksalnie właśnie prostotę tak kontrowersyjnych decyzji?
Marcin Wyrwał w swoim wyjątkowym reportażu, Psy na ruskich oddał głos siedemnastu polskim ochotnikom, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli, stanęli do walki po stronie Ukrainy po ataku Rosji na naszego wschodniego sąsiada 24 lutego 2022 roku.
Niektórzy z rozmówców o swojej przeszłości wspominali więcej, inni poświęcali jej tylko kilka zdań, skupiając się bardziej na teraźniejszości. Opowiadali, w jaki sposób drogą oficjalną lub tą mniej legalną byli włączani do działających tam bojowych i ratunkowych struktur. Dla niektórych zaczynał się wtedy kompletnie nowy, nieznany świat, ci z wojskowym doświadczeniem byli, od razu wcielali do profesjonalnych grup. Przyznam, że czytanie opisów ich przeżyć, tego, co ich zaskoczyło, jakie akcje, osoby, zdarzenia, najbardziej zapadły im w pamięć wywarło na mnie ogromne wrażenie. Nikt w tych opowieściach nie robi z siebie bohatera, wspominają o swoich lękach, porażkach, stratach, tęsknocie, ale też o tych ulotnych chwilach normalności, o ile takie w ogóle są tam jeszcze możliwe. Opisy z pól walki robią ogromne wrażenie swoją bezpośredniością.
Wielu z bohaterów reportażu brało udział w walkach o Bachmut, to jak wyglądała ich relacja, tego, co tam się działo, ich odczucia co do słuszności pewnych działań, przekazów medialnych brutalnie przypomniały mi, że to, co widzimy w internecie, co pokazuje nam telewizja, nijak ma się często do prawdy. Bohaterowie nie są w większości bezrefleksyjnymi, zapatrzonymi w Ukrainę fanatykami. Zaskoczyło mnie jak wiele gorzkich, czasami oziębłych słów wobec swoich dowódców, głupich rozkazów, wszędobylskiej korupcji w ukraińskiej armii, w książce padło. Obok tego postawić jednak trzeba często powtarzające się stwierdzenie, że kompanii z pola bitwy to dla wielu z nich osoby bliskie niczym rodzina, przyjaciele na całe życie, których strata często bardzo negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne. Niektórzy z polskich ochotników podczas swoich walk zostali ciężko ranni, nie wszyscy wrócili z akcji…
Tak bezpośrednia relacja osób, które przeżywają koszmar wojny, widzą śmierć, okrucieństwo, bezsensowne cierpienie na co dzień okazała się momentami bardzo wyczerpującą i wymagającą lekturą. Bardzo doceniam to, że bohaterowie reportażu, że otworzyli się przed czytelnikami, odkrywając swoje emocje, myśli, godząc się na to, że ich słowa (niekiedy naprawdę wstrząsające) przeczytają przecież najbliżsi, a obcy ludzie będą recenzentami ich życiowych wyborów.
Jednym z najważniejszych przesłań książki, jakie wyłaniało się z wielu wypowiedzi, jest to, aby nie lekceważyć Rosjan. Federacja Rosyjska to potęga mająca ogrom ludzi, których może posłać na front, nie należy wierzyć, że wszyscy z nich są nieporadni, a ich wojsko posiada tylko starą, radziecką broń. Niedocenianie przeciwnika to zdaniem bohaterów Psy na ruskich ogromny błąd, który może się szybko i koszmarnie zemścić.
Zajrzenie w głąb okopów, do karetek, kwater, piwnic, porzuconych chat, zetknięcie się z bólem, strachem, śmiercią, śmiechem, zauroczeniem, złością, dumą, wywołało we mnie istną eksplozję uczuć. Nieraz zaszkliły mi się oczy, miałam ściśnięte gardło i żołądek. To reportaż, który pokazuje i przypomina, jak różne mogą być ludzkie losy, jak kobiety i mężczyźni na co dzień kompletnie od siebie inni, mogą zostać połączeni wobec jednego celu. Jestem przekonana, że ten tytuł zaskoczy niejednego czytelnika, dobór bohaterów, ich historie i następnie przeszeregowanie ich w samym reportażu świetnie budowało i tak wysokie napięcie. Jestem wdzięczna, że takie tytuły powstają, że możemy zajrzeć w głąb działań na wschodnim froncie, poznać perspektywę osób porzucających wszystko dla ratowania obcych sobie ludzi, innego kraju. To czy się z nimi zgadzamy to już inna kwestia, myślę jednak, że zanim ktokolwiek wyda osąd nad sensem ich działania, powinien jednak zapoznać się z ich punktem widzenia. Ja sama miałam początkowo dość mocne przeświadczenie, że mniej więcej wiem, czego po tych opowieściach mogę się spodziewać, kim mogą być ochotnicy. Jednak dopiero lektura książki pokazała mi jak bardzo schematycznie i szablonowo myślałam. Dla mnie osobiście to jeden z najlepszych reportaży, jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Psy na ruskich to wsłuchanie się w głos tych, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia. I choć nie mówią o łatwych, miłych i przyjemnych dla nas rzeczach to oderwanie głowy w kluczowych momentach historii nigdy nie jest dobrym wyborem. Gorąco polecam!
Marcin Wyrwał w swoim wyjątkowym reportażu, Psy na ruskich oddał głos siedemnastu polskim ochotnikom, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli, stanęli do walki po stronie Ukrainy po ataku Rosji na naszego wschodniego sąsiada 24 lutego 2022 roku.
Niektórzy z rozmówców o swojej przeszłości wspominali więcej, inni poświęcali jej tylko kilka zdań, skupiając się bardziej na teraźniejszości. Opowiadali, w jaki sposób drogą oficjalną lub tą mniej legalną byli włączani do działających tam bojowych i ratunkowych struktur. Dla niektórych zaczynał się wtedy kompletnie nowy, nieznany świat, ci z wojskowym doświadczeniem byli, od razu wcielali do profesjonalnych grup. Przyznam, że czytanie opisów ich przeżyć, tego, co ich zaskoczyło, jakie akcje, osoby, zdarzenia, najbardziej zapadły im w pamięć wywarło na mnie ogromne wrażenie. Nikt w tych opowieściach nie robi z siebie bohatera, wspominają o swoich lękach, porażkach, stratach, tęsknocie, ale też o tych ulotnych chwilach normalności, o ile takie w ogóle są tam jeszcze możliwe. Opisy z pól walki robią ogromne wrażenie swoją bezpośredniością.
Wielu z bohaterów reportażu brało udział w walkach o Bachmut, to jak wyglądała ich relacja, tego, co tam się działo, ich odczucia co do słuszności pewnych działań, przekazów medialnych brutalnie przypomniały mi, że to, co widzimy w internecie, co pokazuje nam telewizja, nijak ma się często do prawdy. Bohaterowie nie są w większości bezrefleksyjnymi, zapatrzonymi w Ukrainę fanatykami. Zaskoczyło mnie jak wiele gorzkich, czasami oziębłych słów wobec swoich dowódców, głupich rozkazów, wszędobylskiej korupcji w ukraińskiej armii, w książce padło. Obok tego postawić jednak trzeba często powtarzające się stwierdzenie, że kompanii z pola bitwy to dla wielu z nich osoby bliskie niczym rodzina, przyjaciele na całe życie, których strata często bardzo negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne. Niektórzy z polskich ochotników podczas swoich walk zostali ciężko ranni, nie wszyscy wrócili z akcji…
Tak bezpośrednia relacja osób, które przeżywają koszmar wojny, widzą śmierć, okrucieństwo, bezsensowne cierpienie na co dzień okazała się momentami bardzo wyczerpującą i wymagającą lekturą. Bardzo doceniam to, że bohaterowie reportażu, że otworzyli się przed czytelnikami, odkrywając swoje emocje, myśli, godząc się na to, że ich słowa (niekiedy naprawdę wstrząsające) przeczytają przecież najbliżsi, a obcy ludzie będą recenzentami ich życiowych wyborów.
Jednym z najważniejszych przesłań książki, jakie wyłaniało się z wielu wypowiedzi, jest to, aby nie lekceważyć Rosjan. Federacja Rosyjska to potęga mająca ogrom ludzi, których może posłać na front, nie należy wierzyć, że wszyscy z nich są nieporadni, a ich wojsko posiada tylko starą, radziecką broń. Niedocenianie przeciwnika to zdaniem bohaterów Psy na ruskich ogromny błąd, który może się szybko i koszmarnie zemścić.
Zajrzenie w głąb okopów, do karetek, kwater, piwnic, porzuconych chat, zetknięcie się z bólem, strachem, śmiercią, śmiechem, zauroczeniem, złością, dumą, wywołało we mnie istną eksplozję uczuć. Nieraz zaszkliły mi się oczy, miałam ściśnięte gardło i żołądek. To reportaż, który pokazuje i przypomina, jak różne mogą być ludzkie losy, jak kobiety i mężczyźni na co dzień kompletnie od siebie inni, mogą zostać połączeni wobec jednego celu. Jestem przekonana, że ten tytuł zaskoczy niejednego czytelnika, dobór bohaterów, ich historie i następnie przeszeregowanie ich w samym reportażu świetnie budowało i tak wysokie napięcie. Jestem wdzięczna, że takie tytuły powstają, że możemy zajrzeć w głąb działań na wschodnim froncie, poznać perspektywę osób porzucających wszystko dla ratowania obcych sobie ludzi, innego kraju. To czy się z nimi zgadzamy to już inna kwestia, myślę jednak, że zanim ktokolwiek wyda osąd nad sensem ich działania, powinien jednak zapoznać się z ich punktem widzenia. Ja sama miałam początkowo dość mocne przeświadczenie, że mniej więcej wiem, czego po tych opowieściach mogę się spodziewać, kim mogą być ochotnicy. Jednak dopiero lektura książki pokazała mi jak bardzo schematycznie i szablonowo myślałam. Dla mnie osobiście to jeden z najlepszych reportaży, jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Psy na ruskich to wsłuchanie się w głos tych, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia. I choć nie mówią o łatwych, miłych i przyjemnych dla nas rzeczach to oderwanie głowy w kluczowych momentach historii nigdy nie jest dobrym wyborem. Gorąco polecam!
September 8, 2024
24.02.2022r , słuchając porannych wiadomości, wiedziałam, że świat, który znałam dotychczas przestał właśnie istnieć.
I chociaż od lat, nieprzerwanie na całym świecie toczą się konflikty zbrojne, to jednak wojna tocząca się bezpośrednio za naszą granica zupełnie inaczej oddziałuje na wyobraźnię i potęguje strach o niepewne jutro.
Od przeszło dwóch lat dostajemy przekaz o toczącej się wojnie, ale niekoniecznie jest on odzwierciedleniem faktycznej sytuacji, chociaż staram się zrozumieć, że czasem lepiej „ubarwić” rzeczywistość.
Marcin Wyrwał, korespondent wojenny, w swojej książce „Psy na ruskich” oddał głos siedemnastu polskim ochotnikom, którzy zdecydowali się walczyć w obronie Ukraińców.
Każda z tych osób podjęła taka decyzję z różnych powodów. „Piotr pojechał na wojnę w ciężkiej depresji po to, żeby go zabili. Daniel czuł powołanie ze względu na swoje poglądy. Dorota wyjechała, aby pomóc swoim współpracownikom z Ukrainy”. Nie do nas należy ocena ich motywacji, chociaż ja uważam, że trzeba mieć nie małą odwagę i trochę szaleństwa, albo jak wspominała Dorota, być trochę nienormalnym, „No bo czy to, na co się zdecydowałam, jest normalne? A z drugiej strony, kto z nas ochotników jest normalny? Kto normalny decyduje się tu być i pomagać pod kulami, zamiast siedzieć w swoim kraju w luksusach?”.
Ta książka, te historie 17 ochotników przedstawiają spójny obraz jak wygląda współczesna, pełnoskalowa wojna.
To co rzuca się w oczy, wręcz wwierca się z głowę, to przekaz inny, niż ten serwowany przez TV. Żaden
z ochotników nie mówi o przeciwniku, że jest niezorganizowany, niezdyscyplinowany, ze starym sprzętem i bez wiedzy, gdzie tak naprawdę został wysłany i po co.
Bardzo polecam Wam tę książkę. Jest brutalna i przerażająca, ale uważam, że lepiej wiedzieć jak wygląda współczesna wojenna rzeczywistość. Że czasem cisza nie oznacza niczego dobrego, że siedząc zimą w okopach nie można rozpalić ogniska, bo na niebie krążą drony z noktowizją, że lepiej nie korzystać z pełnych racji żywnościowych, bo każde wyjście za potrzebą może skończyć się śmiercią.
„Nocą słyszysz z balkonu przeciągłe serie z karabinów maszynowych, a rano widzisz zburzone mosty, płonące domy, leżące wokół ciała. Jeśli jesteś ochotnikiem, to prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile jest warte twoje życie”.
I chociaż od lat, nieprzerwanie na całym świecie toczą się konflikty zbrojne, to jednak wojna tocząca się bezpośrednio za naszą granica zupełnie inaczej oddziałuje na wyobraźnię i potęguje strach o niepewne jutro.
Od przeszło dwóch lat dostajemy przekaz o toczącej się wojnie, ale niekoniecznie jest on odzwierciedleniem faktycznej sytuacji, chociaż staram się zrozumieć, że czasem lepiej „ubarwić” rzeczywistość.
Marcin Wyrwał, korespondent wojenny, w swojej książce „Psy na ruskich” oddał głos siedemnastu polskim ochotnikom, którzy zdecydowali się walczyć w obronie Ukraińców.
Każda z tych osób podjęła taka decyzję z różnych powodów. „Piotr pojechał na wojnę w ciężkiej depresji po to, żeby go zabili. Daniel czuł powołanie ze względu na swoje poglądy. Dorota wyjechała, aby pomóc swoim współpracownikom z Ukrainy”. Nie do nas należy ocena ich motywacji, chociaż ja uważam, że trzeba mieć nie małą odwagę i trochę szaleństwa, albo jak wspominała Dorota, być trochę nienormalnym, „No bo czy to, na co się zdecydowałam, jest normalne? A z drugiej strony, kto z nas ochotników jest normalny? Kto normalny decyduje się tu być i pomagać pod kulami, zamiast siedzieć w swoim kraju w luksusach?”.
Ta książka, te historie 17 ochotników przedstawiają spójny obraz jak wygląda współczesna, pełnoskalowa wojna.
To co rzuca się w oczy, wręcz wwierca się z głowę, to przekaz inny, niż ten serwowany przez TV. Żaden
z ochotników nie mówi o przeciwniku, że jest niezorganizowany, niezdyscyplinowany, ze starym sprzętem i bez wiedzy, gdzie tak naprawdę został wysłany i po co.
Bardzo polecam Wam tę książkę. Jest brutalna i przerażająca, ale uważam, że lepiej wiedzieć jak wygląda współczesna wojenna rzeczywistość. Że czasem cisza nie oznacza niczego dobrego, że siedząc zimą w okopach nie można rozpalić ogniska, bo na niebie krążą drony z noktowizją, że lepiej nie korzystać z pełnych racji żywnościowych, bo każde wyjście za potrzebą może skończyć się śmiercią.
„Nocą słyszysz z balkonu przeciągłe serie z karabinów maszynowych, a rano widzisz zburzone mosty, płonące domy, leżące wokół ciała. Jeśli jesteś ochotnikiem, to prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile jest warte twoje życie”.
September 22, 2024
"Kiedy podpisywałem kontrakt z międzynarodowym legionem, zaznaczyłem, że nie chcę chodzić na szturmy, nie chcę być dowódcą i nie chcę iść na Bachmut. Moja pierwsza praca po podpisaniu kontraktu tu był szturm jako dowódca pod Bachmutem."
"Psy na ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie" to książka, którą trudno ocenić. Bo jak można oceniać wojnę i żołnierzy na niej walczących.
Pod względem pióra, jest dobrze napisana i skonstruowana. Raczej dobrze się ją czyta. Zależy to od konkretnych żołnierzy wypowiadających się na kartach książki. Niektórzy świetnie opowiadają i z dokładnością opisują wydarzenia, inni wypowiadają się bardziej chaotycznie.
To opowieści na pewno odważnych ludzi, tego nie można im odmówić. Samo postanowienie aby wziąć udział w wojnie nie jest łatwe, a co dopiero brać udział w regularnych bitwach i akcjach. Nie każdy się do tego nadaje i nie każdy sobie z tym radzi. Często opowiadają o śmierci towarzyszy broni oraz przyjaciół, nawet kilku wypowiadających się w tej książce poległo zanim została wydana.
Na pewno część z nich ma specyficzne poglądy i niezrozumiale dla mnie uwarunkowane decyzje, nie mnie oceniać. Wiadomo, że nie mówi się też wszystkiego. Nie za bardzo mi pasowało, jak niektórzy mówili o patriotyzmie, że są Polakami, część z nich służyła w polskiej armii. Ale to co mówili i robili nie zawsze świadczyło o ich patriotyzmie, szczególnie jak były żołnierz polski powiedział, że nie zamierza wracać do Polski i zamierza sobie ułożyć życie na Ukrainie... Cóż.
Bardzo lubię czytać o różnych konfliktach i opisy bitew. W tym reportażu znajdziemy ich wiele. Są prawdziwe. To wspomnienia ludzi, którzy byli w centrum wydarzeń. Nie jest to lekka i łatwa lektura, daje do myślenia. Jeśli ktoś ma słabe nerwy, raczej nie polecam, znajduje się tutaj wiele krwawych opisów. Bo w końcu tym jest wojna, to krew, cierpienie, ból, śmierć.
Podobało mi się, że osoby opowiadające swoją historię, przedstawiały realia nie upiększając ich. Każdy z nich jest inny, miał inne powody aby wziąć udział w wojnie ale również coś ich łączy.
Świetny reportaż. Polecam.
"Psy na ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie" to książka, którą trudno ocenić. Bo jak można oceniać wojnę i żołnierzy na niej walczących.
Pod względem pióra, jest dobrze napisana i skonstruowana. Raczej dobrze się ją czyta. Zależy to od konkretnych żołnierzy wypowiadających się na kartach książki. Niektórzy świetnie opowiadają i z dokładnością opisują wydarzenia, inni wypowiadają się bardziej chaotycznie.
To opowieści na pewno odważnych ludzi, tego nie można im odmówić. Samo postanowienie aby wziąć udział w wojnie nie jest łatwe, a co dopiero brać udział w regularnych bitwach i akcjach. Nie każdy się do tego nadaje i nie każdy sobie z tym radzi. Często opowiadają o śmierci towarzyszy broni oraz przyjaciół, nawet kilku wypowiadających się w tej książce poległo zanim została wydana.
Na pewno część z nich ma specyficzne poglądy i niezrozumiale dla mnie uwarunkowane decyzje, nie mnie oceniać. Wiadomo, że nie mówi się też wszystkiego. Nie za bardzo mi pasowało, jak niektórzy mówili o patriotyzmie, że są Polakami, część z nich służyła w polskiej armii. Ale to co mówili i robili nie zawsze świadczyło o ich patriotyzmie, szczególnie jak były żołnierz polski powiedział, że nie zamierza wracać do Polski i zamierza sobie ułożyć życie na Ukrainie... Cóż.
Bardzo lubię czytać o różnych konfliktach i opisy bitew. W tym reportażu znajdziemy ich wiele. Są prawdziwe. To wspomnienia ludzi, którzy byli w centrum wydarzeń. Nie jest to lekka i łatwa lektura, daje do myślenia. Jeśli ktoś ma słabe nerwy, raczej nie polecam, znajduje się tutaj wiele krwawych opisów. Bo w końcu tym jest wojna, to krew, cierpienie, ból, śmierć.
Podobało mi się, że osoby opowiadające swoją historię, przedstawiały realia nie upiększając ich. Każdy z nich jest inny, miał inne powody aby wziąć udział w wojnie ale również coś ich łączy.
Świetny reportaż. Polecam.
September 22, 2024
Nocą słyszysz z balkonu przeciągłe serie z karabinów maszynowych, a rano widzisz zniszczone mosty, palące się domy i leżące wokół ciała. Jeśli jesteś ochotnikiem, prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile warte jest Twoje życie. Piotr pojechał na wojnę w trudnym okresie depresji, pragnąc, by go zabito. Daniel poczuł powołanie ze względu na swoje przekonania. Dorota wyjechała, aby stanąć ramię w ramię ze swoimi współpracownikami z Ukrainy.
Temat wojny jest dla mnie niezwykle trudny. Nigdy nie zrozumiem sensu wojny, ogromu cierpienia i zabierania życia drugiemu człowiekowi przez tych, którzy bezpiecznie siedzą w ukryciu. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Po lekturze nadal nie rozumiem sensu tej tragedii. Książka składa się z opowiadań siedemnastu ochotników z Polski, którzy postanowili walczyć w obronie Ukrainy. Każda z tych osób miała inne motywy, by sięgnąć po karabin. To właśnie wydaje mi się najbardziej interesujące – ludzie, którzy żyli w pokoju, porzucali go, aby walczyć za innych. Większość z nich była mniej lub bardziej związana z wojskiem, ale zdarzały się również przypadki osób, które nie miały z nim nic wspólnego. Wspomnienia tych ludzi były drastyczne.
Książka wielokrotnie przytłaczała mnie swoją treścią, musiałam ją odkładać. Wspomnienia z pola walki były bardzo krwawe i realistyczne. Jednak niejednokrotnie sposób przekazu wydawał mi się nieodpowiedni. Liczne wulgaryzmy odrzucały mnie; nie pasowały do tej książki i powagi tematu. Ludzie wypowiadający się w tej pozycji to niezwykle odważne osoby, gotowe poświęcić swoje życie za innych. Część z tych opowiadań ukazuje, jak różni ludzie zachowują się w obliczu niebezpieczeństwa.
To bardzo trudna lektura, która wywołała we mnie ogrom skomplikowanych emocji. Nie jest to książka dla każdego, więc jeśli nie jesteście pewni, lepiej po nią nie sięgajcie. Jednak jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, zapewniam was, że zostanie w was na zawsze.
Temat wojny jest dla mnie niezwykle trudny. Nigdy nie zrozumiem sensu wojny, ogromu cierpienia i zabierania życia drugiemu człowiekowi przez tych, którzy bezpiecznie siedzą w ukryciu. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Po lekturze nadal nie rozumiem sensu tej tragedii. Książka składa się z opowiadań siedemnastu ochotników z Polski, którzy postanowili walczyć w obronie Ukrainy. Każda z tych osób miała inne motywy, by sięgnąć po karabin. To właśnie wydaje mi się najbardziej interesujące – ludzie, którzy żyli w pokoju, porzucali go, aby walczyć za innych. Większość z nich była mniej lub bardziej związana z wojskiem, ale zdarzały się również przypadki osób, które nie miały z nim nic wspólnego. Wspomnienia tych ludzi były drastyczne.
Książka wielokrotnie przytłaczała mnie swoją treścią, musiałam ją odkładać. Wspomnienia z pola walki były bardzo krwawe i realistyczne. Jednak niejednokrotnie sposób przekazu wydawał mi się nieodpowiedni. Liczne wulgaryzmy odrzucały mnie; nie pasowały do tej książki i powagi tematu. Ludzie wypowiadający się w tej pozycji to niezwykle odważne osoby, gotowe poświęcić swoje życie za innych. Część z tych opowiadań ukazuje, jak różni ludzie zachowują się w obliczu niebezpieczeństwa.
To bardzo trudna lektura, która wywołała we mnie ogrom skomplikowanych emocji. Nie jest to książka dla każdego, więc jeśli nie jesteście pewni, lepiej po nią nie sięgajcie. Jednak jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, zapewniam was, że zostanie w was na zawsze.
September 11, 2024
Co skłania ludzi do udziału w wojnie obcego państwa? Bez żadnej ochrony prawnej, a wręcz z groźbą więzienia po powrocie do Polski?(Prawo polskie nie zezwala na zaciąganie się do obcych jednostek wojskowych).
Atak Rosji na Ukrainę rozpoczął się w lutym 2022 roku i od tej pory w walkach biorą udział Obywatele Polski. Nie są to wyłącznie wojskowi czy byli żołnierze, czasem to zwykli ludzie, nasi sąsiedzi, którzy z wojną, szczególnie wojną na taką skalę, nie mają nic wspólnego.
Marcin Wyrwał w swoim reportażu oddał głos innym, w tekstach widać różnice w wypowiedziach, intonacji i emocjach. Swoje historie przedstawiają osoby pochodzące z różnych środowisk, z różnym doświadczeniem życiowym i światopoglądem. Oddanie im prawa do kreowania własnej opowieści nadaje reportażowi autentyczności.
W tekście pojawia się kilka wspólnych mianowników, np. nieprzygotowanie wojska polskiego do wielkoskalowego konfliktu, znacznie różniącego się od walk np. w Afganistanie czy Iraku. Sytuacja na froncie różni się od tej kreowanej w mediach - wszechobecność dronów wymusza zupełnie inną taktykę, pozostawanie w okopach jest bardziej niebezpiecznie, gdy przeciwnik może co do centymetra ustalić pozycję każdego żołnierza. Zgodnie z przekazem mediów wojsko rosyjskie jest bezwładne i nieprzegotowane, w opinii większości bohaterów reportażu jest inaczej - Rosjanie są dobrze uzbrojeni i zdeterminowani.
W reportażu zabrakło moim zdaniem komentarzy przedstawicieli polskich sił zbrojnych lub Ministerstwa Obrony Narodowej. Ich opinia na temat Polaków zaciągających się do ukraińskiego wojska dopełniłaby historię.
Warto przeczytać tę książkę. Zmienia optykę patrzenia na konflikt zbrojny, który przetacza się tuż obok nas. Tak blisko.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte
Atak Rosji na Ukrainę rozpoczął się w lutym 2022 roku i od tej pory w walkach biorą udział Obywatele Polski. Nie są to wyłącznie wojskowi czy byli żołnierze, czasem to zwykli ludzie, nasi sąsiedzi, którzy z wojną, szczególnie wojną na taką skalę, nie mają nic wspólnego.
Marcin Wyrwał w swoim reportażu oddał głos innym, w tekstach widać różnice w wypowiedziach, intonacji i emocjach. Swoje historie przedstawiają osoby pochodzące z różnych środowisk, z różnym doświadczeniem życiowym i światopoglądem. Oddanie im prawa do kreowania własnej opowieści nadaje reportażowi autentyczności.
W tekście pojawia się kilka wspólnych mianowników, np. nieprzygotowanie wojska polskiego do wielkoskalowego konfliktu, znacznie różniącego się od walk np. w Afganistanie czy Iraku. Sytuacja na froncie różni się od tej kreowanej w mediach - wszechobecność dronów wymusza zupełnie inną taktykę, pozostawanie w okopach jest bardziej niebezpiecznie, gdy przeciwnik może co do centymetra ustalić pozycję każdego żołnierza. Zgodnie z przekazem mediów wojsko rosyjskie jest bezwładne i nieprzegotowane, w opinii większości bohaterów reportażu jest inaczej - Rosjanie są dobrze uzbrojeni i zdeterminowani.
W reportażu zabrakło moim zdaniem komentarzy przedstawicieli polskich sił zbrojnych lub Ministerstwa Obrony Narodowej. Ich opinia na temat Polaków zaciągających się do ukraińskiego wojska dopełniłaby historię.
Warto przeczytać tę książkę. Zmienia optykę patrzenia na konflikt zbrojny, który przetacza się tuż obok nas. Tak blisko.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte
September 11, 2024
Bookmedia - @mood.readerka
To jedna z tych książek, których recenzję pisać jest niezwykle ciężko. Bo bez względu na to co w niej umieścisz, wszystko wydaje się być nie na miejscu. I oczywistym jest, że nie oceniasz jej w 5-stopniowej skali. Bo na ile gwiazdek jesteś w stanie ocenić ludzkie życie?
„Psy na ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie” to nie jest reportaż o historii Ukrainy. Nie znajdziesz w nim chronologii bitew, stosunków ukraińsko-rosyjskich czy opisów tego, co działo się w kraju po 24 lutego 2022. To książka o (i dla) Polaków i Polek, którzy zdecydowali się wstąpić do ukraińskiej armii i walczyć… właśnie - dla Ukrainy? Dla Polski? Każda historia to inny powód, a ich w tym reportażu jest wiele.
Marcin Wyrwał potrafi opowiedzieć te niezwykle personalne historie na kartkach papieru. I robi to z niezwykłym szacunkiem dla każdej osoby, która tworzy ten reportaż. Nie ocenia, nie kwestionuje, nie ustawia ich w hierarchii. I momentami osoba czytelnicza chciałaby wierzyć, że to wszystko to tylko fikcja literacka - bo trudno uwierzyć w tak ciężkie przeżycia.
Co mi w szczególności trudno pojąć, to fakt, że te 315 stron to w głównej mierze przeżycia z dwóch lat. Tylko i aż. A bagaż doświadczeń tych osób jest tak różnorodny i traumatyczny, że ma się wrażenie, jakby opisywali historie dziejące się na przestrzeni kilkunastu-kilkudziesięciu lat.
Na polskim rynku wydawniczym znajdziesz wiele pozycji poświęconych osobom walczącym o swój kraj. I o ile ocenianie i klasyfikowanie historii, które ciężko się czyta (a co dopiero ich doświadcza), o tyle jestem zwyczajnie wdzięczna, że ktoś opowiedział historię tych, którzy walczą w armii innego kraju. I gdzie w tym wszystkim jest między innymi patriotyzm.
Post powstał we współpracy z Wydawnictwem Otwarte
To jedna z tych książek, których recenzję pisać jest niezwykle ciężko. Bo bez względu na to co w niej umieścisz, wszystko wydaje się być nie na miejscu. I oczywistym jest, że nie oceniasz jej w 5-stopniowej skali. Bo na ile gwiazdek jesteś w stanie ocenić ludzkie życie?
„Psy na ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie” to nie jest reportaż o historii Ukrainy. Nie znajdziesz w nim chronologii bitew, stosunków ukraińsko-rosyjskich czy opisów tego, co działo się w kraju po 24 lutego 2022. To książka o (i dla) Polaków i Polek, którzy zdecydowali się wstąpić do ukraińskiej armii i walczyć… właśnie - dla Ukrainy? Dla Polski? Każda historia to inny powód, a ich w tym reportażu jest wiele.
Marcin Wyrwał potrafi opowiedzieć te niezwykle personalne historie na kartkach papieru. I robi to z niezwykłym szacunkiem dla każdej osoby, która tworzy ten reportaż. Nie ocenia, nie kwestionuje, nie ustawia ich w hierarchii. I momentami osoba czytelnicza chciałaby wierzyć, że to wszystko to tylko fikcja literacka - bo trudno uwierzyć w tak ciężkie przeżycia.
Co mi w szczególności trudno pojąć, to fakt, że te 315 stron to w głównej mierze przeżycia z dwóch lat. Tylko i aż. A bagaż doświadczeń tych osób jest tak różnorodny i traumatyczny, że ma się wrażenie, jakby opisywali historie dziejące się na przestrzeni kilkunastu-kilkudziesięciu lat.
Na polskim rynku wydawniczym znajdziesz wiele pozycji poświęconych osobom walczącym o swój kraj. I o ile ocenianie i klasyfikowanie historii, które ciężko się czyta (a co dopiero ich doświadcza), o tyle jestem zwyczajnie wdzięczna, że ktoś opowiedział historię tych, którzy walczą w armii innego kraju. I gdzie w tym wszystkim jest między innymi patriotyzm.
Post powstał we współpracy z Wydawnictwem Otwarte
September 11, 2024
•współpraca• Zastanawiałam się, ile dać gwiazdek i ostatecznie uznałam, że takiej książki nie można rozpatrywać w kategorii ocen. Mamy tu kilkanaście historii Polek i Polaków, którzy w ten czy inny sposób mieli styczność z wojną w Ukrainie - żołnierze, medycy, cywile.
Z całego tego reportażu słychać głos ochotników i ludzi generalnie do takiej wojny nieprzygotowanych. Wiele tu chaosu i zrywu zwykłych ludzi! Wielu z bohaterów po prostu pewnego dnia podjęło decyzję o wyjeździe do Ukrainy i opisują swoje przeżycia.
Warto przeczytać ten reportaż zwłaszcza, że bohaterowanie podkreślają o nieprzygotowaniu do takiej wojny! Znamy Afganistan, Irak, ale nie walczyliśmy nigdy w takiej formie, jak w Ukrainie. Wojenni wyjadacze nauczyli się wszystkiego sami po początku wojny w 2014.
Niesamowicie się to czytało. Front, okopy, wybuchające bomby, strzały, ranni, śmierć. Zgon przyjaciół, znajomych. Rozpady więzi rodzinnych. Wielokrotnie brak chęci powrotu do Polski i taki zew adrenaliny niepozwalający po prostu na ten powrót.
Z drugiej strony z lekkim zdziwieniem czytało mi się o przyjmowaniu do wojska „zwyklaków” po krótkim przeszkoleniu, a później dziwieniu się, że giną na froncie lub ginie sprzęt! Wydawało mi się to zwykłą niegospodarnością zasobami - ludzkimi i sprzętowymi. Zwłaszcza poruszał mnie ten brak przeszkolenia. Z drugiej strony jak tak się zastanowić, to czego tu się spodziewać …
Zespół stresu pourazowego i zniszczone relacje, kalectwo i śmierć bliskich - tego nikt Wam nie odpłaci.
Sporo tu też historii weteranów - tych, co umieli w wojnę już wcześniej i tych, co się nauczyli w Ukrainie. Każdorazowo po prostu szkoda tych ludzi, ale każdą jedną historia ma w sobie to samo - nikt tych ludzi do niczego nie zmuszał, sami podjęli decyzję o wyjeździe na front. By bronić też nas. I za to Wam dziękuję.
Psy na ruskich • reportaż
Z całego tego reportażu słychać głos ochotników i ludzi generalnie do takiej wojny nieprzygotowanych. Wiele tu chaosu i zrywu zwykłych ludzi! Wielu z bohaterów po prostu pewnego dnia podjęło decyzję o wyjeździe do Ukrainy i opisują swoje przeżycia.
Warto przeczytać ten reportaż zwłaszcza, że bohaterowanie podkreślają o nieprzygotowaniu do takiej wojny! Znamy Afganistan, Irak, ale nie walczyliśmy nigdy w takiej formie, jak w Ukrainie. Wojenni wyjadacze nauczyli się wszystkiego sami po początku wojny w 2014.
Niesamowicie się to czytało. Front, okopy, wybuchające bomby, strzały, ranni, śmierć. Zgon przyjaciół, znajomych. Rozpady więzi rodzinnych. Wielokrotnie brak chęci powrotu do Polski i taki zew adrenaliny niepozwalający po prostu na ten powrót.
Z drugiej strony z lekkim zdziwieniem czytało mi się o przyjmowaniu do wojska „zwyklaków” po krótkim przeszkoleniu, a później dziwieniu się, że giną na froncie lub ginie sprzęt! Wydawało mi się to zwykłą niegospodarnością zasobami - ludzkimi i sprzętowymi. Zwłaszcza poruszał mnie ten brak przeszkolenia. Z drugiej strony jak tak się zastanowić, to czego tu się spodziewać …
Zespół stresu pourazowego i zniszczone relacje, kalectwo i śmierć bliskich - tego nikt Wam nie odpłaci.
Sporo tu też historii weteranów - tych, co umieli w wojnę już wcześniej i tych, co się nauczyli w Ukrainie. Każdorazowo po prostu szkoda tych ludzi, ale każdą jedną historia ma w sobie to samo - nikt tych ludzi do niczego nie zmuszał, sami podjęli decyzję o wyjeździe na front. By bronić też nas. I za to Wam dziękuję.
Psy na ruskich • reportaż
October 9, 2024
obraz wojny w ukrainie, który wyłania się z „psów na ruskich” to prawie namacalny dowód na to, jak łatwo jest zlekceważyć wroga, błędnie zinterpretować fakty czy jak wielką maszyną jest kreacja medialnego przekazu o tym konflikcie przez poszczególnych dystrybutorów. w rozmowach z wieloletnim polskim korespondentem wojennym o swoim doświadczeniu opowiada szesnastu polskich ochotników, którzy stanęli do walki po stronie ukrainy i od podszewki poznali tę rzeczywistość.
bohaterowie rozmów są bardzo zróżnicowani nie tylko pod względem wieku, ale również prowadzących ich motywacji. tym samym, jest to bardzo osobista i bezpośrednia opowieść o wojnie widzianej z różnych perspektyw. rozmówcy biorą pod uwagę nie tylko codzienne życie w obliczu zagrożenia czy brutalne widoki towarzyszące praktycznie każdej dobie ich służby, ale także szerszy, geopolityczny kontekst. wspólnie z autorem przybliżają czytelnikowi realia dotyczące walczącej kolejny już rok ukrainy, które często okazują się bardzo gorzkie. brakuje sprzętu, pomocy czy strategów.
szczególnym miejscem, w które owa narracja kieruje reflektor uwagi jest spostrzeżenie, że w obliczu współczesnych technologii ten konflikt jest zupełnie inny od tych, które znamy z kart minionej historii, a przeciwnik - choć oblepiony stereotypami - wcale nie zasługuje na lekceważenie. mimo powagi tematyki ta narracja ma w sobie coś pyszałkowatego, a poszczególni bohaterowie udowadniają, że wojsko to świetna instytucja napędzająca swoimi strukturami nie tylko zdrowe pobudki i motywacje. wojna okazuje się być według nich stylem życia, a niektórzy nie widzą się już w zwyczajnym życiu, od którego uciekają właśnie na front.
bohaterowie rozmów są bardzo zróżnicowani nie tylko pod względem wieku, ale również prowadzących ich motywacji. tym samym, jest to bardzo osobista i bezpośrednia opowieść o wojnie widzianej z różnych perspektyw. rozmówcy biorą pod uwagę nie tylko codzienne życie w obliczu zagrożenia czy brutalne widoki towarzyszące praktycznie każdej dobie ich służby, ale także szerszy, geopolityczny kontekst. wspólnie z autorem przybliżają czytelnikowi realia dotyczące walczącej kolejny już rok ukrainy, które często okazują się bardzo gorzkie. brakuje sprzętu, pomocy czy strategów.
szczególnym miejscem, w które owa narracja kieruje reflektor uwagi jest spostrzeżenie, że w obliczu współczesnych technologii ten konflikt jest zupełnie inny od tych, które znamy z kart minionej historii, a przeciwnik - choć oblepiony stereotypami - wcale nie zasługuje na lekceważenie. mimo powagi tematyki ta narracja ma w sobie coś pyszałkowatego, a poszczególni bohaterowie udowadniają, że wojsko to świetna instytucja napędzająca swoimi strukturami nie tylko zdrowe pobudki i motywacje. wojna okazuje się być według nich stylem życia, a niektórzy nie widzą się już w zwyczajnym życiu, od którego uciekają właśnie na front.
September 11, 2024
Korespondent wojenny Marcin Wyrwał zbierając relacje 16 polskich ochotników walczących na wojnie w Ukrainie stworzył niezwykle ciekawą pozycję - "Psy na Ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie".
Największym plusem książki, w mojej opinii, jest to, że autor oddaje głos uczestnikom wojny. To właśnie oni, ich wspomnienia i przeżycia mają tutaj największe znaczenie.
Relacje te sprawiają, że możemy poznać wojnę, która aktualnie toczy się w Ukrainie od środka, z perspektywy osób walczących.
Dowiadujemy się jak sytuacja wygląda naprawdę i że nie zawsze jest tak jak przedstawiają to media.
Ta wojna jest bardzo brutalna i kompletnie inna niż te prowadzone w Iraku czy Afganistanie. Stosowana jest zupełnie inna taktyka i nawet bardzo doświadczeni żołnierze nie zawsze dają sobie radę.
Zupełnie inaczej funkcjonuje pomoc medyczna czy transport poległych.
Głos zabierają zarówno osoby, które były na polu walki, jak i te, które pomagają w inny sposób, np. w sprawach organizacyjnych. Jednym z najbardziej poruszających rozdziałów jest ten z perspektywy ojca poległego żołnierza.
Niektórzy mogą się zastanawiać dlaczego osoby te zdecydowały się wyjechać na Ukrainę i walczyć. W książce można znaleźć odpowiedź również na to pytanie.
Pozycja zawiera kilka dość drastycznych opisów, więc osoby bardziej wrażliwe powinny mieć to na uwadze.
Uważam, że jest to bardzo dobry, ważny i godny uwagi tytuł.
[współpraca reklamowa z wydawnictwem Otwarte]
Największym plusem książki, w mojej opinii, jest to, że autor oddaje głos uczestnikom wojny. To właśnie oni, ich wspomnienia i przeżycia mają tutaj największe znaczenie.
Relacje te sprawiają, że możemy poznać wojnę, która aktualnie toczy się w Ukrainie od środka, z perspektywy osób walczących.
Dowiadujemy się jak sytuacja wygląda naprawdę i że nie zawsze jest tak jak przedstawiają to media.
Ta wojna jest bardzo brutalna i kompletnie inna niż te prowadzone w Iraku czy Afganistanie. Stosowana jest zupełnie inna taktyka i nawet bardzo doświadczeni żołnierze nie zawsze dają sobie radę.
Zupełnie inaczej funkcjonuje pomoc medyczna czy transport poległych.
Głos zabierają zarówno osoby, które były na polu walki, jak i te, które pomagają w inny sposób, np. w sprawach organizacyjnych. Jednym z najbardziej poruszających rozdziałów jest ten z perspektywy ojca poległego żołnierza.
Niektórzy mogą się zastanawiać dlaczego osoby te zdecydowały się wyjechać na Ukrainę i walczyć. W książce można znaleźć odpowiedź również na to pytanie.
Pozycja zawiera kilka dość drastycznych opisów, więc osoby bardziej wrażliwe powinny mieć to na uwadze.
Uważam, że jest to bardzo dobry, ważny i godny uwagi tytuł.
[współpraca reklamowa z wydawnictwem Otwarte]
September 18, 2024
Lubicie reportaże wojenne?
Nocą słyszysz z balkonu przeciągłe serie z karabinów maszynowych, a rano widzisz zburzone mosty, płonące domy, leżące wokół ciała. Jeśli jesteś ochotnikiem, to prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile jest warte twoje życie. W tej książce korespondent wojenny Marcin Wyrwał oddaje głos szesnastu polskim ochotnikom. Ludziom, którzy porzucili wygodne życia, aby walczyć za innych.
Wojna, która nie powinna mieć miejsca. Walka o niepodległość, prawo do życia według własnych zasad. Opowieść o tych, którzy poświęcili swoje życie, aby pomóc tym najbardziej potrzebującym.
Historia Polaków, którzy postanowili wyruszyć na wojnę i walczyć w imię kraju, który tego potrzebował. Każdy miał swoje własne pobudki do działania. Nie zawsze były dla mnie zrozumiałe, ale nie o to chodziło. Polacy, którzy porzucili swoje wygodne życie, rodziny, pracę. Wyruszyli na front, gdzie spotkali się z złem w najczystszej formie. Z ich opowieści, wynurza się okrutna prawda, na która nie zawsze jesteśmy gotowi. Relacja o tym, że nasze wojsko nie jest gotowe na prawdziwą wojnę.
To, co wybrzmiewało w książce poza okrucieństwem, to fakt, że w naszych umysłach wciąż pojawia się uprzedzenie. Ukraińcy to banderowcy, nacjonaliście, naziści. Entuzjazm z zadawanej krzywdy, czasem wręcz chełpienie się tym. Wspólna historia, która wciąż brzmi w głowie każdego narodu. Odciska piętno na czasy teraźniejsze.
Nocą słyszysz z balkonu przeciągłe serie z karabinów maszynowych, a rano widzisz zburzone mosty, płonące domy, leżące wokół ciała. Jeśli jesteś ochotnikiem, to prędzej czy później zaczynasz zadawać sobie pytanie, ile jest warte twoje życie. W tej książce korespondent wojenny Marcin Wyrwał oddaje głos szesnastu polskim ochotnikom. Ludziom, którzy porzucili wygodne życia, aby walczyć za innych.
Wojna, która nie powinna mieć miejsca. Walka o niepodległość, prawo do życia według własnych zasad. Opowieść o tych, którzy poświęcili swoje życie, aby pomóc tym najbardziej potrzebującym.
Historia Polaków, którzy postanowili wyruszyć na wojnę i walczyć w imię kraju, który tego potrzebował. Każdy miał swoje własne pobudki do działania. Nie zawsze były dla mnie zrozumiałe, ale nie o to chodziło. Polacy, którzy porzucili swoje wygodne życie, rodziny, pracę. Wyruszyli na front, gdzie spotkali się z złem w najczystszej formie. Z ich opowieści, wynurza się okrutna prawda, na która nie zawsze jesteśmy gotowi. Relacja o tym, że nasze wojsko nie jest gotowe na prawdziwą wojnę.
To, co wybrzmiewało w książce poza okrucieństwem, to fakt, że w naszych umysłach wciąż pojawia się uprzedzenie. Ukraińcy to banderowcy, nacjonaliście, naziści. Entuzjazm z zadawanej krzywdy, czasem wręcz chełpienie się tym. Wspólna historia, która wciąż brzmi w głowie każdego narodu. Odciska piętno na czasy teraźniejsze.
September 16, 2024
Wojna Rosji z Ukrainą. Tak blisko nas, tak ostatnio daleka nam.
Często prowadzimy rozmowy, co byś zrobił(a), gdyby wojna przeniosła się i na nasze tereny. Walczyć? Uciekać?
W tym reportażu poznajemy Polaków, którzy wyjechali i uczestniczą w konflikcie zbrojnym po stronie Ukrainy.
Jaki były ich motywację, by udać się na tę wojnę do sąsiedniego państwa?
W książce znajdujemy perspektywy 17 osób, które opowiadają o swojej walce po stronie Ukrainy. Porażające historie z frontu; ludzie odznaczający się niezwykłą odwagą i poświęceniem.
W niektórych opowieściach zabrakło mi opisu życia przed wojną i pogłębionego nacisku na motywację bohaterów. Nastawiłem się bardziej na opowieści o Polakach, niż opowieści Polaków.
Jeżeli chcecie poznać wojnę, która toczy się za naszymi granicami, ze strony Polaków walczących w Ukrainie; poczytać o działaniach wojennych; poznać pokrótce motywacje naszych rodaków- sięgnijcie po tę pozycję.
Czytając opowieści bohaterów z frontu, milem wrazenie, że przenoszę się w świat z opisów II wojny światowej. Przerażające jest to, że rzecz dzieje się tuż obok nas, dzisiaj, teraz.
Główna konkluzja jaka nasuwała mi się w trakcie czytania to: WOJNA TO ZŁO i PIEKŁO NA ZIEMI. Nie rozumiem, nie pojmuję, dlaczego ktoś dopuszcza się tego, nie wyciąga wniosków z historii. Przerażające. Smutne.
Często prowadzimy rozmowy, co byś zrobił(a), gdyby wojna przeniosła się i na nasze tereny. Walczyć? Uciekać?
W tym reportażu poznajemy Polaków, którzy wyjechali i uczestniczą w konflikcie zbrojnym po stronie Ukrainy.
Jaki były ich motywację, by udać się na tę wojnę do sąsiedniego państwa?
W książce znajdujemy perspektywy 17 osób, które opowiadają o swojej walce po stronie Ukrainy. Porażające historie z frontu; ludzie odznaczający się niezwykłą odwagą i poświęceniem.
W niektórych opowieściach zabrakło mi opisu życia przed wojną i pogłębionego nacisku na motywację bohaterów. Nastawiłem się bardziej na opowieści o Polakach, niż opowieści Polaków.
Jeżeli chcecie poznać wojnę, która toczy się za naszymi granicami, ze strony Polaków walczących w Ukrainie; poczytać o działaniach wojennych; poznać pokrótce motywacje naszych rodaków- sięgnijcie po tę pozycję.
Czytając opowieści bohaterów z frontu, milem wrazenie, że przenoszę się w świat z opisów II wojny światowej. Przerażające jest to, że rzecz dzieje się tuż obok nas, dzisiaj, teraz.
Główna konkluzja jaka nasuwała mi się w trakcie czytania to: WOJNA TO ZŁO i PIEKŁO NA ZIEMI. Nie rozumiem, nie pojmuję, dlaczego ktoś dopuszcza się tego, nie wyciąga wniosków z historii. Przerażające. Smutne.
September 11, 2024
Korespondent wojenny Marcin Wyrwał oddaje głos szesnastu polskim ochotnikom. Ludziom, którzy porzucili wygodne życia, aby walczyć za innych. Zdarza się, że w naszym społeczeństwie pokutuje stereotyp najemnika – człowieka, który wyjechał na misję dla pieniędzy. Często są to zawodowi żołnierze, którzy z racji wykonywanej profesji pojawili się na polu walki. Inni zaś chcieli siebie sprawdzić. Wszyscy bohaterowie podkreślają nieprawdopodobną więź, jaka stworzyła się wśród żołnierzy, czasami silniejsza niż więzi rodzinne.
Książka pokazuje, jaka jest prawdziwa cena wojny. Setki książek historycznych, tysiące powieści, nie są w stanie pokazać prawdziwego zła wojny, oddać tego, czym ona jest i jaka jest. Takie książki jak „Psy na ruskich” to potrafią. Nie pokazują wskaźników i statystyk, Ukazują, co czeka na wojnie zwykłego człowieka. Bohaterowie opisują niszczycielską siłę wojny, widzianą z perspektywy pojedynczego człowieka.
Nie jest to łatwa lektura. Czasami mocno ściska za gardło. Najbardziej przejmująca była opowieść ojca, który stracił syna w walce. Ponadto czytamy o problemach, które pojawiają się w następstwie obcowania z wojną – z alkoholem, lekami, relacjami czy o bólu. Bohaterowie otwarcie mówią o PTSD.
Książka warta przeczytania.
Książka pokazuje, jaka jest prawdziwa cena wojny. Setki książek historycznych, tysiące powieści, nie są w stanie pokazać prawdziwego zła wojny, oddać tego, czym ona jest i jaka jest. Takie książki jak „Psy na ruskich” to potrafią. Nie pokazują wskaźników i statystyk, Ukazują, co czeka na wojnie zwykłego człowieka. Bohaterowie opisują niszczycielską siłę wojny, widzianą z perspektywy pojedynczego człowieka.
Nie jest to łatwa lektura. Czasami mocno ściska za gardło. Najbardziej przejmująca była opowieść ojca, który stracił syna w walce. Ponadto czytamy o problemach, które pojawiają się w następstwie obcowania z wojną – z alkoholem, lekami, relacjami czy o bólu. Bohaterowie otwarcie mówią o PTSD.
Książka warta przeczytania.
September 24, 2024
"Psy na ruskich" to książka, która zostanie mi w głowie na długo. Marcin Wyrwał oddaje w niej głos szesnastu polskim ochotnikom walczącym w Ukrainie i robi to w sposób brutalnie szczery, bez upiększania rzeczywistości. To, co mnie najbardziej uderzyło, to różnorodność motywacji tych ludzi. Opisy są mocne, surowe, czasem wręcz przytłaczające. Nie jest to książka, którą łatwo się czyta, ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Jeśli szukasz historii, które wstrząsają i zmuszają do refleksji, to polecam "Psy na ruskich".
September 16, 2026
Mocny, dokumentalny reportaż, który daje głos polskim ochotnikom walczącym w Ukrainie. Wyrwał nie oszczędza czytelnika - wojna pokazana jest tu bez upiększeń, z całym strachem, chaosem i moralnymi dylematami, przed którymi stają bohaterowie. To jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo po odłożeniu. Rozwinąłem temat w wideorecenzji: https://www.youtube.com/watch?v=4qYMo...
January 26, 2026
Overall, it is a good book that provides an excellent insight into what the war in Ukraine looks like in reality. The only thing I personally found lacking was some kind of summary directly from the author.
January 15, 2026
Mocne i przypominające po raz kolejny, że im bardziej na wschód, tym coraz bardziej dziko.
Displaying 1 - 18 of 18 reviews

















