Jump to ratings and reviews
Rate this book

Piraci. Złoto szaleńców

Rate this book
Córka gubernatora i piracki kapitan uciekają na morze, gdzie łupią hiszpańskie galeony. Pewnego razu los wiedzie ich na owiane tajemnicą Wyspy Galapagos. Tam dochodzi do buntu przewożonych statkiem niewolników, a słuch o kochankach ginie.

Wkrótce plotki o porzuconym na wyspach skarbie pchają pirackie załogi poza kraniec Nowego Świata. Na wyprawę zaciąga się Henry Buckley, stary wilk morski, który podstępem wciąga w nią też Flynna, porzuconego przed laty syna.

W dniu wypłynięcia do łodzi wskakuje Annabeth Taylor, uciekająca przed stryczkiem złodziejka. Szybko się okazuje, że ona i Flynn są na siebie skazani, ale czy wrogość przerodzi się w sympatię

Co okaże się ważniejsze? Czy gorączka złota zamąci piratom w głowach? Jak na statku poradzi sobie młodzieniec, który zrządzeniem losu z parobka stał się piratem, i czy młodej złodziejce uda się pozostać w cieniu?

„,Piraci“, to nie tylko historia o pościgu za skarbem, lecz również o walce o przetrwanie, lojalności i trudnych wyborach dzielących bohaterów. Zaskakujące zwroty akcji, barwne postacie i morskie opowieści zapewniają niezapomnianą przygodę!

646 pages, Paperback

Published January 1, 2024

5 people are currently reading
26 people want to read

About the author

Mateusz Libera

2 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (13%)
4 stars
14 (48%)
3 stars
4 (13%)
2 stars
5 (17%)
1 star
2 (6%)
Displaying 1 - 13 of 13 reviews
Profile Image for give me books.
513 reviews6,211 followers
May 9, 2025
Nie jest to po prostu książka dla mnie i strasznie się przy niej wynudziłam i pogubiłam ALE bardzo doceniam autora patrząc na to, że to debiut
Profile Image for Magdalena.
156 reviews5 followers
August 25, 2024
Nie wiem jak wy, ale ja kochałam filmy z serii „Piraci z Karaibów”. Dlatego, kiedy tylko przeczytałam opis tej książki, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. I nie żałuję to naprawdę dobra książka ♥️ Kocham, kiedy wiele się dzieje, a tu jest sporo akcji. Nie brakuje pirackiej zawieruchy, a strony przesiąknięte są zapachem morskiej wody i prochu. Z początku były momenty, które trochę mi zgrzytały, ale z każdą kolejną stroną czytało się coraz lepiej. Postaci są wyraziste, całość jest angażująca, a intryga ciekawa.

🏴‍☠️Do abordażu kamraci, czas przejąć ten okręt i sięgnąć po „Piratów”
Profile Image for FiliżankaFantasy.
147 reviews5 followers
November 11, 2024
“Płynę w nie­zna­ne, być może nigdy stam­tąd nie wrócę, je­stem na pi­rac­kiej łaj­bie peł­nej mor­der­ców i wy­ję­tych spod prawa opry­chów, któ­rzy na moich oczach za­bi­ja­li por­tu­gal­skich ma­ry­na­rzy.”

Marzyliście kiedykolwiek o epickiej pirackiej przygodzie, zaginionym skarbie, ogromnym statku i orzeźwiającej morskiej bryzę na policzkach?
Ja zdecydowanie od dziecka! Wychowana na wszystkich częściach "Piratów z Karaibów" oraz książce "Pod piracką flagą" Michaela Crichtona, składając niewielkie modele pirackich statków, zawsze kochałam takie historie. Co więcej w dzieciństwie miałam nawet możliwość płynąć statkiem po Bałtyku! Tym bardziej cieszę się, że teraz mam okazję przeczytać książkę “Piraci. Złoto Szaleńców” z prawdziwym i niebanalnym klimatem pirackich opowieści dając mi możliwość poczuć się tak jak za dawnych lat.

"Piraci. Złoto szaleńców" to nie jest powieść jednego bohatera, w trakcie poznajemy wiele ważnych i mniej znaczących postaci, lecz historia tego jednego jest dla nas najważniejsza. Flynn - bo tak nazywa się nasz bohater - to sierota od dziecka wychowana na plantacji wśród niewolników. Niespodziewanie, w dzień jak każdy inny odwiedza go nieznajomy jegomość Henry Buckley. Opowiada chłopakowi o wizji lepszego życia, namawiając go na zaciągnięcie się na zwykły handlowy bryg. Finalnie, nasz bohater godzi się na warunki jakie stawia marynarz i już trzy dni później zjawia się na odprawie przed statkiem. Jednak, ku zaskoczeniu chłopca okazuje się, że "Fortuna" to statek piracki, a nie handlowy, tak jak zapewniał go wcześniej Buckley. W tym samym czasie, do załogi dołącza złodziejka w przebraniu mężczyzny uciekając w ostatnim momencie przed milicją. Jednak, Flynn bardzo szybko odkrywa tajemnicę dziewczyny, a ich los od tego momentu zostaje połączony. Oboje muszą zacząć polegać na sobie i zaufać w najgorszych momentach, a to jeszcze nie koniec. Całą załogę statku czeka pościg za skarbem, walkę o przetrwanie i wolność.

Nie chciałabym się powtarzać, bo wiele wcześniejszych recenzji wyczerpało mocno temat, ale zdecydowanie chcę jeszcze dodać trzy grosze od siebie. Z ręką na sercu, uważam, że to bardzo przyjemny i lekki debiut. Autor dostarcza czytelnikowi historię pełną przygód, tajemnic, skarbów i wartkiej akcji. Książkę czyta się zaskakująco szybko, mimo tego, że ma ona aż 600 stron. Nie czułam znudzenia ani przestojów między rozdziałami, da się dostrzec równowagę między akcją a spokojniejszymi momentami. Książka oferuje spektakularnie opisane bitwy morskie, piękne malownicze krajobrazy Karaibów widziane oczami korsarzy, piratów i rozbójników morskich, a także przepięknie i majestatycznie opisywane statki.

Bohaterowie są po prostu ok! Nie są wybitnie napisane, bo to prosto skonstruowane postacie, z prostymi celami do których cały czas dążą. Nawet kilka postaci zaskarbiło moją uwagę swoim humorem i ciętym językiem, sprawiając że uśmiechnęłam się kilka razy. Autor dobrze rozpisał wątek głównych bohaterów, którzy nie zrażają czytelnika swoją aparycją. Sprawili, że historia widziana ich oczami wydaje się po prostu wiarygodna. Relacja jest dość prosta jak na motyw strangers to lovers, ale zdecydowanie to jeden z przyjemniej napisanych wątków romantycznych w tego typu książkach. Warto wspomnieć, że romantyczna aura nie zdominowała tej książki, więc dla mnie na plus.

Jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić, jest zbyt szybkie zakończenie historii. Nim się obejrzałam, już zmierzaliśmy ku finałowi, a liczne przerywniki występujące w samym tekście, a nie rozdziałach, stosowane przez autora dodatkowo mnie irytowały i wybijały z rytmu czytania. Rozumiem, że miały one na celu uproszczenie fabuły i ograniczenie liczby starć między bohaterami, jednak niestety coś tu nie zagrało i zaburzało cały rytm powieści.

Podsumowując, "Piraci. Złoto szaleńców" to całkiem udany debiut Mateusza Libery. Pod koniec pojawiło się kilka drobnych zgrzytów, jednak całość wypada naprawdę dobrze, zwłaszcza jak na debiutancką powieść. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, nie miałam okazji czytać jego wcześniejszej twórczości, ale być może właśnie "Piraci..." sprawią, że z ciekawości sięgnę po kolejne. Jeśli, podobnie jak ja, jesteście fanami "Piratów z Karaibów", koniecznie dajcie tej książce szansę – zachwyci was w niejednym momencie!

Egzemplarz patronacki dzięki uprzejmości: Wydawnictwo Initium.
Profile Image for Kinga.
66 reviews
September 29, 2024
Debiut to ryzyko – dla wydawnictwa, które podejmuje się pracy z branżową „świeżynką”; dla odbiorcy niewiedzącego, czego może spodziewać się po zakupie książki; wreszcie – dla samego autora: bo co, jeśli świat, do którego właśnie wkroczył, odbiega od jego oczekiwań i zamiast uznania oraz zarobku zastanie szyderstwa i nieprzyjemności, których psychiczny koszt przekroczy finansowe zyski?

„Piraci. Złoto szaleńców” to debiut Mateusza Libery w tradycyjnym wydawnictwie – Wydawnictwie Initium. I także dowód na to, że warto jest ryzykować! Wartka akcja, intrygujący bohaterowie, piękne krajobrazy i wciągające, pełne zwrotów akcji intrygi: kawał solidnie wykonanej pracy twórczej, którą zdecydowanie trzeba docenić. Owszem, jest parę niedociągnięć, ale biorąc pod uwagę, że powieść to dziewiczy rejs Libery po nieznanych wodach profesjonalnego powieściopisarstwa, sądzę, że można na nie przymknąć oko.

Czym urzekli mnie „Piraci (...)”?

Umiejętnym lawirowaniem między miejscami i postaciami. Trzecioosobowy narrator ukazuje nam ciąg wydarzeń biegnących jednocześnie w różnych lokalizacjach, z udziałem wielu bohaterów. Śledzimy nie tylko losy postaci pierwszoplanowych, ale i dzieje powiązanych z nimi person, których decyzje i uczynki zapoczątkowują ciągi zdarzeń – a te w pewnym momencie zaczynają bezpośrednio dotyczyć głównych charakterów. Zabieg ten pozwala nam poznać okoliczności wszystkich afer, zrozumieć zależności między bohaterami, ich sympatie, antypatie, motywacje i lęki; zamiast zyskiwać wyjaśnienia przez rozwlekłe rozmowy i dialogi, stajemy się ich naocznymi świadkami.

Świetnym balansem między opisami a akcją. Przy tej lekturze zdecydowanie nie można się nudzić – non stop dzieje się w niej coś istotnego, wartego naszej uwagi. Niemniej, nie brak tu również fragmentów ukazujących wygląd otoczenia, napisanych poetycko, barwnie i wyraziście, lecz nie rozwlekle. Minimum treści i maksimum formy - jestem zdecydowanie na tak!

Przemyślaną stylizacją języka. Używanie specyficznego, marynarskiego słownictwa, archaizacja pojęć i stylistyki – a wszystko to w formie łatwej do zrozumienia przez osoby kompletnie zielone w tematach żeglugowo-pirackich. Dzięki takiej operacji bez trudu można wczuć się dogłębnie w książkową rzeczywistość.

Na co trzeba nieco przymknąć oko przy lekturze?

Powtórzenia – nie tylko w postaci występujących zdanie po zdaniu identycznych wyrazów, ale i takich samych zwrotów pojawiających się w dialogach. Nie jest ich dużo, lecz uważny odbiorca bez wątpienia je dostrzeże.

Obecność dialogów w obcych językach bez ich przetłumaczenia – spotykam się z tym często, zwłaszcza w powieściach young adult, ale zwykle zabieg ten polega na cytowaniu przez bohaterów tekstów piosenek, które zazwyczaj się kojarzy lub łatwo można je znaleźć w internecie, pisanych po angielsku, czyli w bardzo rozpowszechnionym języku. Natomiast dialogi np. w języku hiszpańskim, choć łatwo zrozumieć ich ogólny sens, to jednak inna para kaloszy. Nie wiem, czy to jakiś nowy trend, ale całym sercem się mu sprzeciwiam. Jestem zwolenniczką tłumaczenia wszystkiego, dosłownie WSZYSTKIEGO – każdego obcojęzycznego wyrazu, zwrotu, cytatu (w tym: tekstu piosenki) czy właśnie dialogu na język, w którym napisana jest powieść. Gdybym chciała czytać po angielsku czy hiszpańsku, to po prostu sięgnęłabym po zagraniczną wersję danej książki; jeśli czytam po polsku, to chcę zrozumieć w stu procentach, co przedstawia treść, bez bawienia się w tłumacza. Dlatego odnośniki czy zrobienie na końcu powieści słowniczka z wyjaśnieniem znaczenia obcojęzycznego fragmentu uważam za niezwykle cenne i potrzebne.

Luki logiczne. Przykład? [ostrzegam, obecne spojlery, ale dotyczące nieistotnych w ogólnym rozrachunku fragmentów książki] We własnych przemyśleniach Flynn nazywa członków załogi piratami w rozdziale przed tym, w którym według książki zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie płynie na kupieckim statku; nie zgadzają się do końca losy Jane, matki Flynna, która wyjechała do Anglii, ale została pochowana na Tortudze. Są to drobiazgi i nie mają znaczenia fabularnego, niemniej można na nie ponarzekać.

Po więcej takich recenzji zapraszam na lg: @wwiercona_w_ksiazki
Profile Image for za_czy_ta_na.
290 reviews8 followers
September 12, 2024
Ahoj, Kamraci!

Wybierzecie się ze mną w morską wyprawę po ukryty na nieznanych wyspach skarb?
Tylko ostrzegam, to będzie trudna podróż pełna niebezpieczeństw. Czekać was będą nie tylko potężne sztormy, ale również niosące śmierć morskie bitwy. Jesteście na nią gotowi?

Henry Buckley przeżył już niejedną wyprawę morską i wydawać by się mogło, że nie straszne mu żadne sztormy, a statek to jego dom. Stary wilk morski zaciąga się, więc ochoczo na wyprawę mającą na celu odnalezienie córki gubernatora oraz tajemniczego skarbu. Buckley upatruje w tej wyprawie podreperowanie, choć w minimalny sposób swojej przeszłości i podstępem wciąga w nią również młodego parobka ziemskiego Flynna. Ten z kolei święcie przekonany, że trafił na statek kupiecki ma nadzieję na lepsze, spokojniejsze życie.
Wraz z Flynnem na Fortunę trafia też złodziej imieniem James, którego ma nieodparte wrażenie, że już kiedyś spotkał…
Wieść o skarbie skupia uwagę nie tylko kapitana Fortuny. W stronę Wysp Galapagos zmierzają jeszcze dwie inne potężne załogi, które są zdeterminowane i gotowe na wszystko by zgarnąć skarb na pokład swojego statku.

Jak zakończy się ta wyprawa? Czy gorączka złota przysłoni piratom racjonalne myślenie? Kto zwycięży w tym wyścigu, a kto poniesie całkowitą porażkę? Kto okaże się sprzymierzeńcem, a kto wrogiem?

Jedno jest pewne to będzie przygoda, którą Flynn, o ile przeżyje, zapamięta na długo.

Ależ to była porywająca książka. Fakt, mnogość postaci, te wszystkie imiona i ksywki na początku trochę mnie przytłaczały. Brakowało mi listy wszystkich bohaterów. Wiecie, takiej małej ściągawki, do której mogłabym zajrzeć, gdybym straciła orientację, kto jest, kim i z jakiej załogi pochodzi.
Im dalej w las, a raczej w morze, tym było lepiej i całkowicie dałam się porwać tej przygodzie. Uwielbiam morskie klimaty i czasem zastanawiam się, czy przypadkiem w poprzednim życiu nie byłam piratem 😅.
„Piraci. Złoto szaleńców” moim zdaniem spokojnie mogłaby zostać zekranizowana. Przygodówka pełna szalonej akcji, niespodziewanych i zaskakujących zwrotów i ciekawych, niesamowicie barwnych postaci. Osobiście zostałam całkowicie kupiona.
⚓️
Mamy tu ponad sześćset stron powieści, która nawet na moment nie nudzi. Bałam się, że autor na siłę będzie próbował ją rozciągać. Ale nie, kochani. Ani razu nie miałam uczucia, że książka mi się dłuży. Wręcz przeciwnie. Przekładając ostatnią stronę miałam takie : „Ale jak to? To już koniec?”.
⚓️
Wspaniały styl pisania i niesamowicie plastyczny, wręcz poetycki język autora zahipnotyzował mnie i wprowadził w klimat, z którego nie chciałam się otrząsać.
Mateusz Libera nie oszczędza swoich bohaterów, a to, przez co przeszedł Flynn i Ann przyprawia o gęsią skórkę.
Jak wiele bylibyście w stanie zrobić by przetrwać? Oni udowodnili, że w sytuacjach, gdzie na szali waży się nasze życie nie istnieją żadne granice, a moralność traci swoje znaczenie…
⚓️
Zakończenie książki częściowo mnie zaskoczyło, a częściowo się go domyślałam. Tak wiem, jak to brzmi. Chodzi mi o to, że przeczuwałam jak się mogą zakończyć losy jednego z bohaterów, ale to, jaki finał zgotował autor drugiemu… no cóż, zrobiło się smutno na sercu.
⚓️
Kochani, jeżeli lubicie książki przygodowe z wartką akcją i motywem poszukiwania skarbu i piratami w roli głównej to ta pozycja powinna was zaciekawić. Jest to świetny debiut Mateusza Libery i jestem przekonana, że ta książka porwie was na długie godziny i oczaruje swoim klimatem. Polecam gorąco.
Profile Image for book_matula.
410 reviews8 followers
September 10, 2024
Czy są tutaj fani „Piraci z Karaibów”? Podnoszę rękę – każda książka w tym temacie (lub podobnym) będzie przeze mnie uwielbiana. Dzisiejsza recenzja dotyczy książki „Piraci. Złoto szaleńców” tom 1, która skradnie Wam czas (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Na tym mogłabym zakończyć, ale… To moje pierwsze spotkanie z autorem i z pewnością nie ostatnie. Ciekawi mnie „Popioły Ellen. Cień i stal” oraz „Odcienie grozy”, ale skupmy się na piratach. Nie raz w recenzjach pisałam, że dana książka jest tak dobrze napisana, że czujesz zapach, klimat, trudności bohaterów oraz współodczuwasz ich radość i smutek związany z porażkami.
Dlaczego nikt nie zainteresował się ekranizacją tej serii? Mocno trzymam kciuki, aby powstały kolejne części, bo po przeczytaniu czuję taki niedosyt. Autor w fantastyczny sposób splata wątki, że z rozdziału na rozdział zwijasz je w kłębek i dochodzisz do własnych wniosków. Kolejnym plusem (według mnie) jest proste słownictwo. Muszę przyznać, że mam trudności, gdy autor w wymyślny sposób nadaje nazwy miejsc czy imiona bohaterów, a ja z trudem je wypowiadam, nie mówiąc już o zapamiętaniu.
Nie wiem, jak Wam, ale ja lubię, gdy w książce jest wielu bohaterów, co dodaje szybkich i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Zastanawiasz się, który z nich ma coś za uszami, itp. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdemu może to odpowiadać i dla niektórych może być lekko frustrujące. Ale uwierzcie, całość i pomysł, jaki autor przelał na papier, rekompensuje wszystko. Jak mowa i piratach, to oczywiście mamy złoto i niewiastę, a nawet kilka, ale o tym to już sami przeczytacie, lecz podkreślę, że zarezerwujcie sobie czas na weekend, bo jak już zaczniesz to nie odłożysz książki. Kolejnym atutem jest fakt, że książka zainteresuje nawet młodsze pokolenie (może od 14. roku życia, ale to już kwestia indywidualna). Fajnie jest czuć się częścią załogi, posługiwać się morskim slangiem, obserwować, jak iskrzy między córką gubernatora a…?! :p (moim ulubieńcem)
Jesteś świadkiem rewolucji na wyspach Galapagos, a wcześniej wspomniane poszukiwanie złota przyciąga wielu chętnych. Mnóstwo zabawnych sytuacji. Mamy starych wilków morskich oraz szczury lądowe. Kolejne pokolenia przemierzają dobrze znane szlaki, ale czy na pewno? Z piratami nigdy nic nie wiadomo, dlatego zapraszam do przeczytania lub odsłuchania audiobooka.
Profile Image for Lisioł Czyta.
329 reviews2 followers
September 6, 2025
Lisioły. Truskawkowe złoto.
.
Któż by nie pragnął posiąść truskawkowego złota? Jeśli jednak nie macie takowego pod ręką, możecie zdecydować się posiąść bajońskie sumy hiszpańskiego złota. Wystarczy udać się w niezapomniany rejs z autorem Mateuszem Liberą i jego książką "Piraci. Złoto szaleńców".
.
Lisioł zamontował się na niewielkiej łodzi płynącej na Fortunę. Trzeba przyznać, że kapitan rzeczonej łajby umie w promocje. Kto by nie chciał zarobić fortuny na Fortunie? Lisioł już zacierał łapki na myśl o wannie pełnej złotych truskawek z sake, gdy do łódki wskoczyła Annabeth Taylor w dodatku udająca Jamesa. Taki z niej chłopak jak z Lisioła krowa, ale piraci mają nie tylko braki w uzębieniach, klepek też im brakuje, więc nikt się nie zorientował. No prawie nikt! Flynn młody chłopak, który postanowił posłuchać kuszenia pewnego starego pirata - widać, że jedna krew - rzucił swoim dotychczasowym życiem na plantacji i wyruszył na przygodę.
.
Jak tak Lisioł się rozgląda, to co jeden to bardziej rąbnięty. Iście śmierdzące towarzystwo. Fortuna wyrusza odnaleźć porwaną córkę gubernatora, a przy okazji dużo złotych monet. To, że pana się właściwie sama uprowadziła w ramiona pirackiego kapitana to już nieszkodliwy detal. No chyba, że narzeczonego spotkacie. Wtedy będzie bolało. Zagrzmią działa, popłynie posoka i śpiew mew ucichnie. Tam gdzie złoto i piraci, tam zgody nie ma. Trzy okręty, trzy załogi, a bajeczny skarb tylko jeden. W sumie porwana panna też tylko jedna. Absolutnie nie do podziału!
.
Książka do chudych nie należy. Wypływa z niej morze, szlam, smród, alkohol i szczyny, jak to u piratów, ale stężenie na kartkach wysokie. Lisioł nie poleca czytać przy jedzeniu. Największym problemem lektury jest ilość postaci. Jest ich tak dużo, że futrzak darował sobie zapamiętywanie kto jest kim, starając się wyłuskać najważniejsze postacie. Trzy załogi to jednak sporo. W efekcie plotwist plotwista przelatuje jak poniedziałek rano. Pod koniec Lisioł machnął łapą nawet na to, kto jest od kogo. Ucierpiał na tym też charakter głównych postaci, bo najzwyczajniej w świecie mieliśmy mało czasu z nimi.
59 reviews
October 2, 2025
Ta książka to zmarnowany potencjał. Nie wspominając już tego, że oczekiwałam czegoś innego, a dostałam co innego.

Pod względem akcji to jest istna parabola. Raz się ona pojawia, a raz znika. Jest strasznie nierówna, zwłaszcza w pierwszej części akcji. Sama fabuła jest bardzo przewidywalna.

Większe zarzuty mam do technicznego wykonania książki, która negatywnie wpływa na fabułę.
1. Rozdziały w tej książce są zbyt długie. Niepotrzebnie. W takich typu książkach widzę krótkie rozdziały, z o wiele większą częstotliwością, niż dotychczas mamy.
2. W wyniku pojawienia się zbyt długich rozdziałów, mamy do czynienia z kilkoma perspektywami, które w rozdziałach się przeplatają. Takie rozwiązanie doprowadziło do fabularnego chaosu. W pewnym momencie gubiłam się odnośnie tego, na którym statku się znajduję oraz czyje losy śledzę. Te perspektywy powinny zostać przemienione na osobne rozdziały, najlepiej w formie naprzemiennej.
3. Oprócz chaosu fabularnego, mamy tutaj również źle wykreowany szereg czasowo-geograficzny.
- Przeskoki czasowe w przeszłość, które pojawiają się na kartach książki, są tutaj nie potrzebne. One w książce typowo przygodowej nie wnoszą konkretnie nic do fabuły.
- Pod względem geografii gubiłam się odnośnie położenia statków, które wypływały z Port Royal na Wyspy Galapagos. Ze względu na to, że wspomniane statki wypłynęły z Morza Karaibskiego w stronę owych wysp, oczekiwałabym również mapy. W wyniku braku mapy, nie jestem w stanie wyobrazić sobie tych wypraw. Zwłaszcza, że jest tak bardzo duża odległość do przebycia.
4. Jak się już dodaje zdania w językach typu portugalski, których przeciętny czytelnik może nie znać, to starałabym się dorzucić ich tłumaczenie. Ja sama z siebie odrywałam się od lektury, gdyż musiałam tłumaczyć sobie te zdania.

Oprócz mapki sama z siebie dodałabym na sam koniec słowniczek. Zawarłabym w nim wszystkie te pojęcia, dzięki którym byłabym się orientować w świecie pirackim. Dowiedziałabym się z tego wiele rzeczy.
Profile Image for Magdalena Szczechowska.
72 reviews1 follower
August 15, 2024
Mimo, że mieszkam nad morzem to wilk morski ze mnie żaden 🫣 zdradzę Wam tajemnicę - nawet pływać dobrze nie umiem🤣. Dlatego morskie opowieści mogę przeżywać jedynie w filmach lub na kartkach książek. I taką właśnie pełną wrażeń przygodę przeżyłam dzięki @mateusz.libera.autor i jego powieści "Piraci. Złoto szaleńców" oraz @wydawnictwo_initium

"Piraci" to historia wielu bohaterów jednak postacią wiodącą jest dla mnie Flynn, sierota wychowujący się na farmie. Pewnego razy odwiedza go Henry Buckley i mami wizją lepszego życia. Za jego namową Flynn zaciąga się na statek, jak się okazuje piracki a nie handlowy!, w ostatniej chwili na łódź wskakuje również złodziejka w przebraniu mężczyzny. Flynn szybko odkrywa jej tajemnicę a ich losy od tego momentu wydają się być połączone. Tak zaczyna się przygoda i poszukiwania zaginionego skarbu.

Nawet nie wiedziałam jak bardzo tęskniłam za książką przygodową dopóki nie rozpoczęłam lektury Piratów. Mimo, że książka jest niezłą "cegiełką" ma ponad 600 stron, to ani przez chwilę nie czułam znudzenia. Mamy tu wszystko czego można oczekiwać po historii o korsarzach: bitwy morskie, majestatyczne statki, abordaże, zdrady, intrygi oraz nowe lądy zamieszkałe przez nieznane gatunki zwierząt.
Niewątpliwą zaletą książki są postacie Ann i Flynna, to jak z każdą kartką towarzyszymy rozwojowi ich burzliwej relacji. Dla mnie jeden z lepszych i bardziej wiarygodnych wątków stangers to lovers, który ostatnio wpadł mi w ręce. Nie mogę również nie wspomnieć o przemianie Flynna i drodze, którą przebył by stać się mężczyzną. Bez dwóch zdań autor ma talent do kreowania ciekawych i intrygujących bohaterów.
Polecam wszystkim miłośnikom przygód. Pirackie przygody zapewnią Wam niezapomnianych wrażeń.

mniej
139 reviews
August 27, 2024
Książka zabiera nas w świat niebezpiecznych i brutalnych piratów, którzy nie znają litości, a przyświeca im jeden cel złoto.. które jak głosi wieść gdzieś na krańcu świata leży i czeka...
Lubię styl autora, pisze on obszernie i obrazowo dzięki czemu czytelnik może się bardziej wczuć w panującą atmosferę i poczuć namiastkę morskiej przygody, ale także ducha jaki panował na pirackich pokładach - i muszę Wam powiedzieć, że nie byli to mili panowie, co też jest kapitalnie opisane :)
Profile Image for Caroline.
30 reviews
December 2, 2024
Długa mogła by być o połowę krótsza tak naprawdę ,historia typowa jak piraci z Karaibów prawie identyczna tylko nazwiska piratów inne . Momentami nudna i dłużąca się historia raczej jest to książka o piratach którą można pominąć nic w niej specjalnego nie ma .
Displaying 1 - 13 of 13 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.