Black River Falls, malownicza miejscowość nad jeziorem i rzeką w Wisconsin to idealne miejsce na beztroskie wakacje. Jednak nie dla Rosalie. Po tragicznej śmierci swojego chłopaka, Derecka, dziewiętnastolatka straciła chęć do życia. Jej rodzina ze względu na polskie korzenie, uznawana jest wśród społeczności za pogańską i zacofaną, czego Rosalie bardzo się wstydzi. Pod presją ukochanej babci decyduje się wziąć udział w święcie Nocy Kupały, podczas którego dziewczęta puszczają wianki na wodzie, by odnaleźć swoje przeznaczenie. W przeciwieństwie do koleżanek, które marzą o związkach z żyjącymi chłopcami, celebrytami czy wymyślonymi ideałami, Rosalie desperacko pragnie powrotu zmarłego chłopaka. Na jej błaganie odpowiada jednak ktoś zupełnie inny...
Prosta historia ze słowiańskimi mitami w tle. Rosalie traci swojego ukochanego w wypadku i nie może poradzić sobie z żałobą. Podczas obrzędów Nocy Kupały błaga o powrót swojej miłości, jednak nie spodziewa się, że jej słowa przechwyci zamknięty w odosobnieniu demon. Historia szybka, z niewielkim dreszczykiem, ale całkiem przyjemną relacją, którą można wrzucić w rejony ‘romantasy’.
demon się chyba za dużo 365 dni naczytał i ma taką dwubiegunowosx jakiej ja nawet nie mam (a to wyczyn). Ta bohaterka główna taka mało wyrazista, plus za elementy słowiańskie, bo bardzo mi się to podobało cały ten koncept ale ta książka taka zrobiona jak na kolanie - żadna postać, oprócz owego tytułowego syna mroku nie była wyrazista, choć on sam nie był wcale dobrze napisana postacią. W pewnych momentach bardzo dziwiły mnie decyzje bohaterki, które były bezsensowne (zginął mi chłopak - przeżywam, nie wychodzę z domu, więc parę dni później po tym prześpię się z demonem) what? dałabym takie 2,5/5 bo odczucia mam mieszane i dostaje taką ocenę tylko i wyłącznie za elementy słowiańskie bo fajne to było, coś innego niż dotychczas występowało w książkach
Bawiłam się świetnie, szczególnie że nie czytalam jej sama tylko mogłam na bieżąco z kimś komentowac;), chociaż tak obiektywnie to była bardzo zła. ALE Jak ktoś chce się pośmiać, poczytać o seksie z demonem, ucieczce drezynom i mnóstwie bezsensownych decyzji to polecam;)
Ale tę książkę się migiem czytało. Ledwo zaczęłam, a już doszłam do połowy. Historia pochłania od samego początku, że nie chce się nie od niej odrywać. Ale o czym jest ta książka? No to już wam mówię.
Poznajemy tutaj Rosalie, bądź po polsku mówiąc Róża, bo swoje korzenie dziewczyna ma też w Polsce właśnie, jej babcia, która przyjeżdża do jej rodziny, jest z Polski, podobnie jak jej ojciec. Róża i Aleksandra, zwana Alex, są siostrami. Róża jest trzy lata starsza od swojej siostry, przez co zostaje w sumie zmuszona do wzięcia udziału w imprezie zwanej Nocą Kupały. Jej babci bardzo na tym zależy. Niestety, bądź stety, na początku w sumie ciężko to stwierdzić, ale dziewczyna posyłając swój wianek na wodę, wypowiada życzenie, które nie powinno zostać spełnione. Mianowicie chciałaby zobaczyć się ponownie ze swoim chłopakiem, który od pół roku jest martwy. Dziwne moce sprawiają, że poszukując kwiatu paproci w lesie, niespodziewanie go spotyka. To co dzieje się później, ale jeszcze w trakcie tego dziwnego spotkania, przyprawia o wypieki na twarzy 🤭. Ale to co dzieje się później, po powrocie do reszty towarzystwa jest zaskakujące. Zwłaszcza zachowanie jej babci, która natychmiastowe kończy imprezę i zabiera ją do domu, a później odprawia jakieś czary nad nią. Dziewczyna nie wie co widziała, co tak naprawdę się wydarzyło i nie rozumie tego, dlaczego babcia się tak bardzo zdenerwowała.
Historia jest naprawdę porywająca. Momentami pikantna, innym razem trochę zabawna, a jeszcze w innym momencie sprawia, że włosy się jeżą na rękach. Książka 18+ ze względu na scenę w lesie. Fantastyka, dark romans i odrobina komedii w jednym. Jeśli lubicie takie połączenie w książkach, to ta powinna się wam spodobać. I ogólnie czuję trochę smutek, trochę zadowolenie i trochę niedosyt. Droga Autorko czy planowana jest kontynuacja? ☺️
Ta książka zapowiadała się dobrze, elementy słowiańskie, hot demon (XD), ale im bardziej poznawałam bohaterów tym głupsi się oni wydawali. Główna bohaterka była w ogromnej żałobie, a zakochała się w kilka dni w jakimś losowym typie i zachowywała się bardzo często jakby nic się nie stało i zapomniała co się z nią działo przez ostatnie miesiące. Jej rodzice, siostra, znajomi i babcia to były straszne npc, ona podejmowała głupie decyzje, ten demon miał jakąś dwubiegunowość 💀 Albo gdy nasza główna bohaterka wspominała, że nie umie za dobrze polskiego, a pod koniec normalnie czyta księgi babci, które posiadały na pewno tez elementy staropolskiego (co było wspominane). Ta ich relacja też wydawała mi się trochę sztuczna i wgl nie było widać że gość ma 1000+ lat. Za krótko były omawiane też różne wątki i tak niechlujnie. Plus za spoko styl pisania autorki, gładko się czytało. Ogl jak ktoś lubi takie niby romansy z wątkami romantycznymi i głupimi bohaterami to okej
Było to pierwsze spotkanie z autorką i mój największy zarzut to- Dlaczego to jest takie krótkie? Książka ma niestety tylko 214, Pyk i już był koniec.
🔥Autorka przenosi nas do Ameryki, gdzie mieszka główna bohaterka wraz z rodziną. Młoda dziewczyna jest w żałobie po śmierci chłopaka i nie potrafi się z tym pogodzić. Przyjeżdża do niej w odwiedziny babcia i pod jej wpływem,Rosali bierze udział w obchodach Nocy Kupały. Dzieje się magia, która zmienia wszystko.
🔥Słowiańskie klimaty to coś co uwielbiam i ta książka jest nimi przesiąknięta. Obrzędy, demony, wiedźmy, magia. Jest jeszcze romans i wisienka na torcie 🌶️pikantne sceny.
🔥Świetna mroczna atmosfera i interesującą fabuła nie pozwala wam się oderwać. Czyta się błyskawicznie, historia wciąga niczym topielec w odmęty rzeki.
Podobała mi się książka ale niestety ma parę nie dociągnięć. Momentami brakowało mi trochę większej rozbudowy bohaterów jak i sytuacji. Miałam wrażenie że historia była trochę zbyt pośpieszana. Książka ma potencjał. Polecam.
Styl pisania autorki jak najbardziej na plus, lecz sama historia pozostawia dużo do poprawienia. Wszystko działo się za szybko, brakowało napięcia, budowania relacji pomiędzy bohaterami.
Kiedy tylko przeczytałam opis „Syna Mroku” Ady Tulińskiej, połączenie mrocznego bohatera ze słowiańskimi wierzeniami od razu mnie przyciągnęło. Sięgnęłam po książkę na Legimi i przeczytałam ją właściwie w jeden dzień. Początkowo zdziwiło mnie, że akcja dzieje się w USA, jednak przyjazd babci głównej bohaterki, Rosalie, i wprowadzenie słowiańskich rytuałów w polskiej społeczności okazało się ciekawym zabiegiem. Tak samo główna bohaterka - w żałobie, niechętna wszystkiemu... A podczas Nocy Kupały, puszczając na wodę byle jak zrobiony wianek, myśli tylko o tym, jak bardzo chciałaby zobaczyć zmarłego chłopaka. I to, co się dzieje w efekcie... Haha, to było dobre! I zaskakujące, w pozytywny sposób. Dość szybko mamy pikantną scenę, więc polecam czytelniczkom 18+.
Ogólnie akcja leci szybko, ciężko się oderwać i czyta się naprawdę miło. Pojawiają się znane nam demony, główny męski bohater faktycznie ma trochę za uszami, więc nie jest to taki udawany złol. Podobało mi się to. I przyznam, że po jakimś czasie po przeczytaniu mam nawet lepsze wrażenia, niż tuż po skończeniu książki. Chociaż nadal uważam, że niektóre rzeczy mogły być lepiej rozwiązane, to sama opowieść jest lekka i przyjemna w czytaniu, idealna na letnie popołudnie. Cieszę się, że się za nią zabrałam!