Tajemniczy pokój w wielkim zamku, stara księga zaklęć i gęsty las, do którego nie można wchodzić… To może oznaczać jedno – czas na przygodę!
W Królestwie Straży zawsze panował spokój, a przynajmniej tak uważa najstarsza z królewskiej gromadki Matylda. Dociekliwa i pełna energii królewna jest przekonana, że zna wszystkie zakamarki zamku do czasu, gdy odkrywa ukryte za arrasem drzwi. Jakie sekrety skrywa przeszłość królestwa? Dlaczego nikomu nie wolno wchodzić do lasu widocznego z zamkowych okien? Dlaczego w tajemniczej księdze brakuje kilku stron? Czy w opowieściach o strachach i magii kryje się choć odrobina prawdy? I czy spełnią się marzenia Matyldy o życiu prawdziwej bohaterki?
Matylda to 9-letnia, blondwłosa księżniczka, najstarsza córka króla Magnusa i królowej Mirty. Dziewczynka nie jest typową księżniczką. Lekcje łaciny, nauka czytania i surowa nauczycielka panna Tabata są dla niej największym utrapieniem. Na co dzień walczy z przeciwnościami i oczekiwaniami ludzi wokół niej. Buntuje się przeciwko byciu łagodną i delikatną księżniczką. To dziewczynka żądna przygód, pełna zapału, odwagi, marząca o byciu Rycerką. Matylda mieszka w Królestwie Straży, gdzie od bardzo dawna panuje spokój. W zamku, który w przekonaniu Matyldy niczego przed nią nie ukrywa, pewnego dnia dziewczynka znajduje ukryte drzwi, które zaprowadzą ją do świata, nieznanego, magicznego i pełnego sekretów. Dodatkowo, co chwila słyszy szepty, przyciszone rozmowy króla czy pani Tabaty. No i o co chodzi z tym strasznym, zakazanym lasem? „Matylda i tajemnica straży” to nie tylko bajeczka dla dzieci. To idealna książka dla młodszych czytelników, którzy uwielbiają magiczne historie pełne tajemnic. To przede wszystkim opowieść o tym, by iść za głosem serca, odkrywać samego siebie, mimo trudności i przeciwności. To również lekcja dla rodziców, bo choć chcą dla dzieci dobrze i próbują wybrać dla swoich dzieci „najlepszą” ścieżkę, powinni słuchać tego, co mówią i o czym marzą dzieci i pozwalać im dokonywać własnych wyborów.
Zacznę trochę od końca. Jeśli szukacie książki dla dziewcząt do poczytania w wolnym czasie, ten tytuł będzie naprawdę dobrym wyborem. Przygoda, tajemnice, księżniczka i zamek. Jeśli chcielibyście rozruszać czytelniczo, jakąś młodą bohaterkę, to ta historia ma szansę przypaść jej do gustu.
„Recenzja powstała w ramach akcji recenzenckiej Wydawnictwa SQN”. Dzięki temu miałam możliwość przeczytania powieści Anny Włodarkiewicz pod tytułem „Matylda i tajemnica Straży”. Jest to pierwszy tom cyklu o księżniczce Matyldzie, jaki dla czytelników stworzyła autorka. Uważam, że cykl zapowiada się ciekawie. Akcja powieści rozgrywa się w wymyślonej przez autorkę krainie, na którą składa się kilka królestw, w tym tytułowe Królestwo Straży. Opowiedziana historia ma miejsce głównie na zamku, a także przez chwilę poza nim. Główną bohaterką książki jest dziewięcioletnia księżniczka Matylda. Jest najstarsza z piątki rodzeństwa. To ciekawska i pełna życia osoba, która pragnie dokonywać bohaterskich czynów, by zapisać się na kartach historii. Dziewczynka pragnie w swoim życiu iść inną drogą niż ta, którą wybrali dla niej rodzice. Zamiast uczyć się typowo kobiecych zajęć, pragnie szkolić się w walce i zostać rycerką. Księżniczka jest odważna i ciekawska, to właśnie te dwie cechy prowadzą ją do odkrywania tajemnicy, jaką skrywa przed nią zamek. Jednocześnie jest pomysłowa, dzięki czemu potrafi znaleźć sposób na uczynienie kolejnego kroku w drodze do rozwiązania zagadki. Potrafi być spostrzegawcza, co umożliwia jej z zasłyszanych zdań i przypadkiem skierowanych do niej wypowiedzi, co nieco się domyślić. To dobra siostra. Jest opiekuńcza wobec młodszej siostrzyczki. Pomaga jej w nocy i kiedy trzeba, niesie pocieszenie. Stara się też ogarniać zachowanie młodszych braci, którzy są bardzo żywiołowi. Robi co może by być dobrą córką. Jednocześnie stara się zachować przy tym swoje zdanie i pozostać sobą, chociaż nie jest to łatwe w tak młodym wieku. Główna bohaterka stanowczo nie wpasowuje się w obraz dziewczynki, która jest delikatna, jak kwiatuszek i myśli tylko o miłości. Widoczne są u niej cechy, których zasadniczo wymaga się od chłopców — m.in. odwaga i przebojowość. Historia zawarta w książce niesie w sobie przesłanie, że warto posiadać marzenia i znajdować w sobie siłę do ich realizacji. Bo nie jest ważne to, iż w danej chwili nie stają się one prawdą, ale fakt dążenia do ich spełnienia. Jest tam również małe zwrócenie uwagi, że czasem należy nauczyć się czegoś, co dziś wydaje nam się zbędne, bo to także krok do celu, który pragniemy osiągnąć. Czytelniczki będą miały możliwość wyniesienia z niej także wiary w to, że mają prawo do rozwijania w sobie takich cech, które będą im potrzebne w życiu. Tym bardziej że świat wokół oczekuje od dziewcząt i kobiet nie tylko delikatności i piękna, ale asertywności i stanowczości w działaniu. Podsumowując ;) „Matylda i tajemnica Straży” to ciekawa powieść, która spodoba się młodszym dziewczętom. Niesie w sobie przekaz, że nie zawsze musimy wpasowywać się w oczekiwania innych dotyczących naszej życiowej drogi. Należy mieć marzenia i starać się je spełnić, jeśli to one grają w naszym sercu. Będę z niecierpliwością czekała na kolejne tomy serii, aby przekonać się, jak potoczą się losy Matyldy i jej młodszego rodzeństwa. Polecam.
Matylda to dziewięcioletnia rządna przygód królewna, uwielbiała robić rzeczy wbrew swojemu ojcu, który widział ją jaką księżniczkę, a nie biegającą po królestwie chłopczycę. Ona jednak wolała przygody, nie potrafiła usiedzieć na miejscu, nie lubiła nauk czytania czy też łaciny. Wolała zostać Rycerką, a nie księżniczką. Szalona i dociekliwa pewnego dnia natrafia na żyłę złota, dziewczynka odkrywa że zamek posiada tajemnicę, które za wszelką cenę chciała rozwikłać. Ukryte drzwi które poprowadzą ją w sam środek przygody będą napewno jej wybawieniem, Matylda zajmie się czymś co napewno wzbudzi w niej zainteresowanie. Jak potoczą się dalsze losy dziewczynki i jej rodziny?? Jakie przygody będą na nią czekać na ukrytymi drzwiami??
Książka bardzo przypominała fabularnie „Meridę Waleczną” wydaje mi się nawet że to właśnie na niej autorka się inspirowała. Dlaczego tak myślę bo po pierwsze obie bohaterki były sprytne, odważne i ciekawe świata, do tego pojawili się też młodsi bracia którzy wraz z bohaterką wspólnie przeżywali przygody w niej zawarte. Ojcowie obu dziewczynek także byli łudzono podobni. I mogłabym jeszcze tu trochę wymieniać jednak nie o to tu chodzi, żeby porównywać jedno do drugiego. Myślę że książka pomimo podobieństwa była równie zachwycająca i ciekawa, nawet pokuszę się o stwierdzenie że była bardziej wciągająca od samej Meridy. Moja córcia była zachwycona przygodami bohaterki i to było najważniejsze. Obie świetnie spędziłyśmy czas czytając ją, do tego wątek tajemnic spowodował że z zaciekawieniem moja sześciolatka śledziła wraz ze mną fabułę, pytając gdy przerywałam, co dalej. Podsumowując to naprawdę ciekawa propozycja i dla małych i dużych czytelników. Na koniec dodam że książeczka łączy ze sobą elementy magii, przygód i tajemnic, myślę że to fascynująca opowieść która skłoni swoich małych czytelników do otworzenia swojej wyobraźni. A dzięki zróżnicowanym wątkom, utworzy zainteresowanie do tego magicznego świata. Pokaże także jaką wartość ma przyjaźń, nauczy dzieci że odwaga to nic złego, a determinacja do dążenia do swoich marzeń jest równie ważna. Polecam dla dzieci które chcą odkrywać magiczny świat dobrze się przy tym bawiąc.
„Matylda i tajemnica Straży” to przygodowa książka dla dzieci. Mamy tu małych bohaterów (Matylda ma 9 lat), zamek, tajemnice i trochę łobuzowania. Historia jest ciekawa, wciągająca, a jednocześnie rozdziały są krótkie, więc dziecko nie musi czytać długo i dużo na raz, żeby poznać dalsze losy. Na plus bardzo ładne ilustracje. Problemem mogą być niecodzienne imiona czy słowa, ale im dalej w opowieść tym mniej one zadziwiają. Polecam dla dzieci 7+.
Książkę próbowałam czytać dla mojej 3,5 latki, ale już od początku widać było, że to jeszcze nie jest historia dla niej. Imiona bohaterów były do siebie zbyt podobne, a jak przeczytałam słowo donżon to już widziałam, że jej uwaga gdzieś uciekła. Myślę, że do Matyldy wrócimy za jakiś czas.
Recenzja powstała w ramach akcji recenzenckiej Wydawnictwa SQN
Opowieść o księżniczce, która chce zostać rycerzem. Historia znana światu od lat, ale czy na pewno?
Dzięki uprzejmości Pani Anny Włodarkiewicz poznajmy historię młodej Matyldy, księżniczki królestwa Straży. Przyszłość księżniczki jest jej znana od dawna — ma zostać przyszłą królową królestwa, ale jak możecie się domyślić, nie jest z tego faktu zadowolona. Jest bardzo żądna przygód i odpowiedzi na dręczące ją pytania. Jednak ja może się ona przeciwstawić swoim rodzicom? W końcu co by nie było to król i królowa. A co ważniejsze, jak oprzeć się tym wszystkim tajemnicą, które piętrzą się dookoła. Historia jest napisana w bardzo przyjemny sposób, zarówno styl pisania, jak i akcja sprawiają, że człowiek nie chce się oderwać od lektury. Matylda to bardzo ciekawska, rezolutna i zaradna księżniczka, której nie da się nie pokochać ❤️. Choć nie ukrywam, że bardzo polubiłam również jej rodzeństwo, szczególnie żywiołowych bliźniaków.
Na docenienie zasługują osoby odpowiedzialne za wydanie tej książki — większa czcionką i duża ilość światła na stronach, jeszcze bardziej ułatwiają czytanie, zwłaszcza młodszym czytelnikom w wieku naszej głównej bohaterki.
No i oczywiście ogromne brawa dla Pani Magdaleny Babińskiej za przepiękne ilustracje 😍.
Moim zdaniem historia Matyldy jest idealna dla każdego, zarówno dla młodszych jak i nieco starszych. Jestem przekonana, że stanie się ona wzorem do naśladowania dla wielu dzieci, ponieważ w świetny sposób pokazuje, że warto podążać za marzeniami, nawet jeśli życie rzuca czasem kłody pod nogi. A może i rodzice będą w stanie wyciągnąć z niej jakieś wnioski 🤔 Kto wie, kto wie.....