Wydaje się, że życie Madeline Tissner jest idealne. Ma wszystko. Mieszka w Nowym Jorku, jest bogata, popularna, chłopaka można jej tylko pozazdrościć. Niestety, ze względu na majątek, jaki posiada rodzina Tissnerów, bywa o niej głośno. Zbyt głośno. W usta ojca wkłada się słowa, których nigdy nie powiedział. Prasa bezpodstawnie atakuje matkę. Media wyśmiewają Madeline i jej brata Ethana.
Dziewczyna cierpliwie znosi wyprowadzkę z Manhattanu do domu za wysoką żelazną bramą w innej części miasta. Toleruje to, że codziennie musi dojeżdżać do szkoły, a nawet to, że jej kontakty z przyjaciółmi są utrudnione. Kiedy jednak ojciec powierza opiekę nad nią ochroniarzowi ― coś w niej pęka. Ryan Cordias ma jej wszędzie towarzyszyć. Jego nieustanna obecność z jednej strony denerwuje pannę Tissner, z drugiej ― intryguje ją na tyle, że Madeline nie potrafi przestać o nim myśleć…
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
Ta książka to totalnie miłe zaskoczenie! Przeczytałam ją w zaledwie dwa dni i naprawdę dobrze się przy niej bawiłam.
Chociaż jest to pozycja dosyć schematyczna i nie ma bardzo rozbudowanej fabuły, jest idealna, gdy chcesz sięgnąć po coś niedługiego i niezobowiązującego.
Podobała mi się relacja między głównymi bohaterami. Rozwijała się powoli i naturalnie, bez niepotrzebnych spięć, czy kłótni.
I choć muszę przyznać, że sama historia nie wywołała we mnie ogromnych emocji, do samego końca byłam ciekawa, jak rozwiąże się główny problem fabularny i jak „poskładają” się ze sobą wszystkie zaczęte przez autorkę wątki. Kilka plot twistów mnie zaskoczyło, co oczywiście daje tej powieści dużego plusa!
Dodatkowo uważam, że jest to naprawdę dobry debiut literacki. Widać, że autorka ma potencjał i pasje do pisania, a jej język i styl jest przyjemny w odbiorze🫶
Chyba każda osoba, która czytała kiedyś na wattpadzie ma kilka historii, które zapadły jej w pamięć. Ja tak miałam z „Prywatną ochroną”. Czytałam ją parę razy i bardzo dobrze ją wspominałam, więc po informacji o wydaniu tej książki chciałam przeczytać ją znowu, żeby przypomnieć sobie tamte czasy oraz sprawdzić, czy faktycznie jest tak fajna jak ją zapamiętałam.
Wielkim plusem tej historii było tempo, co do którego miałam na początku trochę obaw, po zobaczeniu, że książka nie ma nawet 300 stron. To było spore i bardzo pozytywne zaskoczenie, ponieważ na wszystko był czas. Relacja między głównymi bohaterami rozwijała się powoli i nie było takiego skoku, że się nienawidzą, a stronę później nagle kochają.
Pierwsze 100 stron dosłownie pochłonęłam. Nawet nie wiedziałam, że już minęło tyle czasu. Niestety później wszystko się popsuło. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego, bo nie wydarzyło się nic, co by mi się nie podobało, ale jakoś straciłam całą chęć czytania. Dosłownie zaczęłam to męczyć i czytałam już tylko żeby skończyć. Nic co się pojawiało mnie nie ciekawiło i bardzo chciałam już koniec, mimo, że trochę się działo.
Dlatego mam okropny problem z oceną tej książki i jest to pierwsza taka sytuacja, gdzie tego nie zrobię, bo niby powinnam dać jej mało gwiazdek, skoro tak bardzo nie chciałam jej czytać i miałam dość. Ale z drugiej strony to jest historia, którą niedość, że lubię to jeszcze przez tyle czasu, mimo przeczytania setki różnych książek na wattpadzie i nie tylko, ta została w mojej głowie.
HEJKA!!! ZAPRASZAM WAS DZISIAJ NA RECENZJĘ KSIĄŻKI PT. ,, PRYWATNA OCHRONA "
za egzemplarz dziękuję wydawnictwu BeYa
Recenzja: Do tej pory nie dowierzam, że taka niepozorna książka, była tak świetna 😍
Zgłosiłam się do recenzowania ,, Prywatnej ochrony", gdyż słyszałam o niej wiele dobrego, wcześniej była juz publikowana na wattpadzie. Mówiąc szczerze, nie byłam do końca przekonana do motywu Age gap i forced proximity, ale postanowiłam, że sięgnę po tę pozycję 💞
TA KSIĄŻKA BYŁA IDEALNA !!!!!!!!!
Cały świat został w niej wykreowany niesamowicie, a z głównymi bohaterami od razu się polubiłam 💗
,, Prywatna ochrona" była cudownym przeżyciem, o którym nigdy nie zapomnę 😻
Styl pisania autorki był lekki i przyjemny, dzięki czemu przez książkę się płynęło. Jedynym minusem była jej długość, ta pozycja jest bardzo króciutka i nad tym ubolewam. Chciałabym więcej, więcej i więcej !!!!
Nie zawiodłam się również na plot twistach, dostarczały masę roznych emocji 🥰
Polecam ,, Prywatną ochronę" każdemu, kto szuka książki z motywem Age gap, slow burn, ktora jest idealna na jeden wieczór 📚
Wydaje się, że życie Madeline Tissner jest idealne. Ma wszystko. Mieszka w Nowym Jorku, jest bogata, popularna, chłopaka można jej tylko pozazdrościć. Niestety, ze względu na majątek, jaki posiada rodzina Tissnerów, bywa o niej głośno. Zbyt głośno. W usta ojca wkłada się słowa, których nigdy nie powiedział. Prasa bezpodstawnie atakuje matkę. Media wyśmiewają Madeline i jej brata Ethana.
Kiedy jednak ojciec powierza opiekę nad nią ochroniarzowi ― coś w niej pęka. Ryan Cordias ma jej wszędzie towarzyszyć. Jego nieustanna obecność z jednej strony denerwuje pannę Tissner, z drugiej ― intryguje ją na tyle, że Madeline nie potrafi przestać o nim myśleć…
Z tym tytułem miałam przyjemność zapoznać się jeszcze za czasów jej publikowania na wattpadzie. Już wtedy ta historia bardzo mi się podobała.
Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny dzięki czemu przez książkę się wręcz płynie.
Wykreowanie bohaterów było przyjemne. Ryan był trochę jak zagadka, którą czytenik chce rozwiązać. Madeline i jej ochroniarz to zdecydowanie dwa przeciwieństwa. Ale jak wszyscy dobrze wiemy przeciwieństwa się przyciągają.....
Relacje w tej historii zostały przeprowadzone niesamowicie dobrze. Wszystko było naturalne i niewymuszone.
W tej historii relacja romatyczna nie gra głównej roli, jest ona jedynie dodatkiem do całości, której pierwszy plan grają niebezpieczeństwa które czyhają na Madeline i jej rodzinę.
Warto też zaznaczyć, że książka jest slow burnem!
Jedyne do czego mogę się przyczepić to długie opisy, które w niektórych momentach były po prostu zbędne.
Podobało mi się, że na koniec dostaliśmy odpowiedzi do wszystkich tajemnic rodzinnych. Wszelkie karty zostały wyłożone na stół.
A wy jesteście gotowi odkryć tajemnice Nowego Yorku??
Ja zdecydowanie polecam sięgnąć po ten tytuł. Myślę, że 𝑷𝒓𝒚𝒘𝒂𝒕𝒏𝒂 𝑶𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒂 to tytuł idealny na spędzenie nadchodzących jesiennych wieczorów.
Życie Madison przewraca się do góry nogami, musi wyprowadzić się ze swojego domu, do innej części miasta, do domu który jest chroniony przez ogromne żelazne bramy, nagle jej tata oświadcza jej, że krok w krok będzie towarzyszył jej ochroniarz. Jej rodzina jest bogata i bywa o niej głośno, grozi jej niebezpieczeństwo, ale nikt nie chce jej powiedzieć co tak naprawdę się dzieje, a ona żyje w nieświadomości.
Ta historia była bardzo wciągająca, mimo iż nie za bardzo mi się spodobała, to nie mogłam się od niej oderwać przez styl pisania autorki który okazał się być świetny.
Madison była bohaterką która bardzo mnie denerwowała, zachowywała się niedojrzałe, ciągle jej coś nie pasowało, rozumiem to, że oczekiwała szczerości od rodziców, oraz wcześniejszego uprzedzenia o ochroniarzu, bo sama nie chciałabym być kontrolowana na każdym kroku swojego życia, rozumiem też emocje które jej przy tym towarzyszyły - to że była zraniona czy czuła się oszukana, ale wiele razy podchodziła do ludzi z ogromnym brakiem szacunku i właśnie to sprawiło, że byłam do niej uprzedzona.
Jej ochroniarz był cichym gburkiem, zachowującym się jakby wszystko mu było wolno, miał chronić dziewczynę, ale jednocześnie wiele razy walił jakimiś dziwnymi tekstami i naruszał wszelkie granice prywatności. Traktował ludzi jakby byli mrówkami do zgniecenia.
Chłopak dziewczyny, wykazywał się już totalnie innym poziomem głupoty. Zrobił jej awanturę i to niejednokrotnie o jej ochroniarza, jakby co najmniej miała na to jakikolwiek wpływ. Gdy ona sama się o tym dowiedziała, był on na wyjeździe rodzinnym, a ona wiedząc jak go to cieszy, nie chciała psuć mu humoru.(chociaż nie rozumiem czemu miałaby, nie mogąc sama nic zrobić z informacją o ochroniarzu pilnującym ją, oraz skoro był on konieczny by ją chronić i jej chłopakowi powinno zależeć na tym by była bezpieczna) Nieraz stawał się odrobinę „agresywny” jak dla mnie, musiał zaznaczyć swój teren ostro całując dziewczynę na oczach jej ochroniarza, walił do niego dziwnymi tekstami i zachowywał się jakby była ona jego własnością i jakąś rzeczą.
W szkole również Mad miała swoich wrogów, nieraz dochodziły do niej plotki o jakimś starszym chłopaku kręcącym się obok jej przyjaciółki, lecz ten wątek nie został rozwiązany, a byłam ciekawa kim jest ten ktoś.(chyba że coś ominęłam ale nie wydaje mi się) Przyjaciółki dziewczyny były bardzo dziwne, między nimi były jakieś afery o totalne głupoty, które mogły rozwiązać szczere rozmowy.
Wszystko w tej książce było mega chaotyczne, a najbardziej chaotyczne było zakończenie, które osobiście dla mnie było dziwne, coś się działo, nie do końca było wyjaśnione co dzieje się z bohaterami później, by nastał epilog w którym jesteśmy dawno po tych dziwnych wydarzeniach.
To właśnie jedna z tych historii, które przeczytałam jako pierwsze, i pokochałam. Dla Madeline i Ryana zarywałam nocki, jednak było warto. A wiadomość, że to cudo zostało wydane, była czymś w rodzaju bomby radości!
Zacznijmy od tego, jak świetnie wykreowani są bohaterowie. Madeline Tissner i Ryan Cordias. Papierowa wersja jest nieco dobudowana, bardziej opisana, jednak wciąż to, jak i co ich połączyło, jest świetnie opisane!!
Madeline kocham od pierwszych stron. Ta dziewczyna ma niezły charakterek, ale jest również wrażliwa. Uwielbiam ją za to, jaka jest i kim jest. Wiele ją nauczyło, jak i pokazało. Mimo, że pochodzi z bogatej rodziny, nie miała wszystkiego położonego na tacy, i już gotowego. Często musiała sama do czegoś wrócić i sama zrobić.
Ryan to ochroniarz Madeline, który skradł nie tylko jej serce. Ten wysoki facet ma w sobie coś takiego jak Theo James haha uwielbiam go, jego mocny charakter jak i to, jaki jest przy Madeline. To, jak z początku ozięble ją traktował, i mimo tego, że był z nią na krok, a o jakimś czasie był z nią cały czas, nawet jak go nie było. Uwielbiam go! To jedna z tych postaci, która nie jest toksyczna, co niestety w większościach książek możemy zauważyć.
Stefania pokazała nam, że nawet krótka książka może być świetnie rozbudowana. Że da się zmieścić wszystko w 280 stronach i nie lecieć z fabułą za szybko. Jej pióro jest również bardzo przyjemne! Bardzo fajnie czyta się jej książkę!
Będę ją polecać każdemu, bo naprawdę jest wspaniała! Przeczytajcie, a zobaczycie sami!
Madeline to córka miliardera, mieszkająca w Nowym Jorku. Mogłoby się wydawać, że ma wszystko co tylko zapragnie. Oprócz jednego – życia zwykłej nastolatki. Z dnia na dzień musi przeprowadzić się do nowego miejsca, strzeżonego z każdej strony, oglądanego przez monitoring. Kroplą, która przelewa czarę goryczy jest niespodziewana decyzja rodziców o zatrudnieniu jej prywatnego ochroniarza. Dziewczyna nie ma pola do dyskusji, teraz musi znosić jego towarzystwo każdego dnia.
„Prywatną ochronę” czytałam już na wattpadzie dość dawno temu. Wtedy ta historia długo zapadła mi w pamięć. Cieszę się, że mogę trzymać ją w formie papierowej. Choć moje zdanie na jej temat po czasie uległo zmianie, sentyment pozostał.
Styl pisania autorki jest dość przyjemny, pozwala na swobodne poruszanie się przez powieść. W pewnych momentach akcja była trochę zbyt chaotyczna, ale nie na tyle, abym miała problem z załapaniem co się dzieje. Dodatkowym plusem jest długość rozdziałów. Dzięki temu, że są krótkie, da się szybko pochłonąć tę opowieść.
„Prywatna ochrona” porusza wiele trudnych tematów o czym trzeba pamiętać przed sięgnięciem po tę lekturę. Jednak sposób w jaki zostały przedstawione, osobiście nie wywołał we mnie żadnych większych emocji, może gdybym związała się z bohaterką odczułabym to inaczej, jednak zrozumienie jej nie należało do łatwych. Brakowało mi do tego jej uczuć, które oczywiście pojawiały się w książce, ale zostały opisane w moim odbiorze zbyt krótko. Przykładem może być scena, gdzie Madeline przełamuje swój lęk i wjeżdża do tunelu – sam opis tego jak się czuje w trakcie i przed był dla mnie mało rozwinięty, przez co mało przekonujący.
Ta książka to przyjemna powieść na jeden wieczór, myślę, że spodoba się osobom, chcącym przeczytać coś niewymagającego. Sama nie sięgnęłabym po nią drugi raz, ale będę przyjemnie wspominać jej lekturę.
3,5/5⭐️. Zawiodłam się. Historia mi się podobała ale uważam, że jest nie skończona. Nie wiem jak to opisać ale czuję niedosyt. Końcówkę moim zadaniem można opisać jako ,,?” bo w sumie to nie wiem o co chodzi. W pewnym momencie się pogubiłam w wątkach i już nie widzialm co główną bohaterka robi, z kim się w końcu przyjaźni a z kim nie. Epilog był trochę wyrwany z nikąd. Nie rozumiem nic. A tak poza tym to Ryan był spoko loko. Lucas, nie wiem o co z nim chodziło. A te jej przyjaciółki to ona chyba nie traktowała jak przyjaciółki. Crazy było.
nie bylo zle, ale nie bylo tez tak dobre jak kiedy czytalam na wattpadzie momentami bylo troche nudno jednak byly tez momenty, w ktorych serio bylam zaciekawiona na pewno nie odczulam chemii pomiedzy glownymi bohaterami 😔😔 ich relacja byla serio fajna, ale nie w aspekcie romantycznym
Tą książkę czytałam już kilka lat temu na wattpadzie. Już wtedy przypadła mi do gustu. Pamiętam że bardzo się ucieszyłam z tego że będzie wydana a jeszcze bardziej jak dowiedziałam się że będę ją recenzować.
Fabuła do końca mi nie siadła, jakoś inaczej ją zapamiętałam na wattpadzie. Przez wiele opisów było ciężko czytać niektóre rozdziały, były to opisy zbędne takie jak wykonywanie czynności czy myśli głównej bohaterki. Zdecydowanie były one monotonne. Ale mimo tego doprowadziły mnie do skrajnych emocji. Na plus były fajne zwroty akcji i to napięcie.
Styl pisania autorki jest przyjemny. W niektórych momentach akcja była zbyt chaotyczna i było ciężko się połapać o co chodzi.
W tej historii można odnieść wrażenie że wątek romantyczny nie gra głównej roli a jedynie dodatkiem. Ich relacja była naturalna a nie wymuszona co zdecydowanie jest dla mnie na plus.
Jest to książka dla mnie bardzo sentymentalna więc cieszę się że miałam okazję ją przeczytać na papierze!!
no tak średnio bym powiedział, no co tu więcej mówić. miał byc trip down the memory lane, ale tak się pozmieniało od tego, co było na wattpadzie, że wyszło jak czytanie nowej książki.
Na wstępie ode mnie ogromne gratulacje dla autorki z okazji debiutu!
Cześć #bookstagram Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją "Prywatna Ochrona". Jest to debiut autorki, do którego podchodziłam bardzo pozytywnie, ponieważ miałam okazję poznać książkę już dawno temu na platformie wattpad. Również z tego powodu miałam jakieś małe oczekiwania, co do tej pozycji.
Czy moje oczekiwania zostały spełnione? I tak i nie. Odkąd skończyłam czytać Prywatną Ochronę mam mieszane uczucia i wciąż nie wiem, co sądzę o tej książce. Z jednej strony mi się podobała, ale z drugiej strony wiele mi tutaj brakowało.
Początkowo każdy bohater mnie strasznie irytował. Muszę przyznać, że kilka razy przez tych bohaterów musiałam odłożyć telefon, zająć się czymś innym i po jakimś czasie na nowo wrócić do czytania. Najbardziej wkurzał mnie ojciec Madeline, który podejmował decyzje i stawiał wszystkich przed faktem dokonanym, a do tego wszystko co robił tłumaczył sobie bezpieczeństwem swojej rodziny. Tak też było z podjęciem decyzji o zatrudnieniu naszego głównego bohatera jako prywatnego ochroniarza Madeline. Na szczęście po kilku stronach powoli irytacja zamieniała się w zainteresowanie.
Z plusów mogę napisać, że z zaciekawieniem śledziłam rozwój burzliwej relacji głównych bohaterów. Początkowo główna bohaterka nie pałała sympatią do swojego ochroniarza i miała zamiar sprawić, by pożałował, że zgodził się na tą robotę. Po jakimś czasie dziewczynie już tak bardzo nie przeszkadzała obecność mężczyzny, a nawet go polubiła.
Również dużym plusem była fabuła, która mnie zaciekawiła. Końcowy plot twist związany z prawdą o wypadku Madeline był dla mnie zdziwieniem i przyznaje, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Miałam jakieś swoje podejrzenia, ale nie było w nich tego, co się wydarzyło. Dzięki temu w końcu pojawił się dreszczyk emocji, a ciekawość wzrosła i niestety szybko została ona zgaszona. Nim się obejrzałam, byłam na ostatniej stronie książki. Lekko mnie to zawiodło, ponieważ sądzę, że autorka mogła napisać dużo więcej. Bardziej rozpisać fabułę, dodać kilka rozdziałów i rozwinąć, niektóre wątki. Po prostu dużo mi tu brakowało i czułam, i dalej czuję ogromny niedosyt. Za tym idzie lekki zawód.
Podsumowując książka była ciekawa i wciągająca, miała też swoje minusy, lecz była zbyt krótka, bym była w pełni zadowolona. Naprawdę jest mi przykro, bo duży niedosyt został.
Książkę czytałam już parę lat temu na wattpadzie. Byłam bardzo szczęśliwa i dumna z autorki, ponieważ jej książka została wydana, a pamiętam, że na Wattpadzie była starsznie popularna. Jestem bardzo wdzięczna wydawnictwu za zaufanie i za to, że miałam możliwość zrecenzowania książki🤍.Wątek ochroniarza jest jednym z moich ulubionych jeśli chodzi o książki, dlatego postanowiłam zgłosić się do recenzji.
"Prywatna ochrona" była jedną z nielicznych książek,którą pomimo paru lat nadal pamiętałam z Wattpada.Mam straszny sentyment do historii tej dwójki. Papierowa wersja była trochę inna od tej którą czytałam parę lat temu na platformie Wattpad i trudno było mi odpowiedzieć sobie na pytanie czy była lepsza czy gorsza.Przez pierwsze 100 stron cała akcja książki była bardzo przewidywalna.Im dalej zagłębiałam się w historii tym ciekawiej jej się robiło.🤍
Niestety muszę przyznać, że trochę się zawiodłam na tej pozycji. Mogło to być spowodowane tym, że miałam zbyt duże oczekiwania do tego typu książki. Uważam, że książce było naprawdę zbyt dużo zbędnych opisów i było w niej dosyć mało dialogów jak na 280 stron.W książce znajdowało się parę literówek, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że nie jest to wina autorki, bo książka powinna zostać sprawdzona przed wydaniem. Jestem osobą która strasznie zauważa błędy, dlatego chciałam to podkreślić. Gdy po raz kolejny czytałam jaką ulicą jadą bohaterowie miałam ochotę rzucić czytnikiem.Co jakiś czas musiałam robić przez to przerwy bo czytanie robiło się zbyt męczące. Gdyby niezbędne opisy w książce to na pewno byłaby o wiele krótsza.Miałam wrażenie że akcja w książce ciągnie się na siłę, aby książka miała więcej stron.Ilość informacji o bohaterach wnosząca coś ważnego do fabuły była znikoma.
Bardzo brakowało mi opisów tego jak czuli się dani bohaterowie w różnych sytuacjach.Zazwyczaj bardziej była opisana sytuacja niż emocje bohatera, których doświadczał.Nie było też dużo scen w których opisane jest zakochanie się w sobie bohaterów. Relacja pomiędzy nimi strasznie szybko się zmieniała.Byłam bardzo ciekawa kiedy i jak jak zostaną wyjaśnione wszystkie wątki, które zostały poruszone w książce, bo było ich dużo. Kończąc książkę nadal miałam wrażenie, że są w niej niedokończone wątki.Główny bohater nazywał bohaterkę Adele mimo tego że miała na imię Madeline. W książce nie było wyjaśnione dokładnie dlaczego akurat tak ją nazywał, ale dało się tego domyślić.W pewnym momencie jedna z przyjaciółek głównej bohaterki się z nią pokłóciła i w książce nie jest opisane w jaki sposób się pogodziły, a w epilogu są już pogodzone.💕
Plusem było to, że książka miała długie rozdziały. To podoba mi się w książkach, aczkolwiek jeśli tego nie lubicie to czytanie książki może być dla was trudne.Kolejny plus autorka dostała za to, że książka jest pisana łatwym językiem, dlatego mogłam przeczytać ją w jeden dzień.Były momenty przez które się śmiałam albo uśmiechałam sama do siebie przez teksty bohaterów przez co czytało się książkę przyjemniej.
Jeśli chodzi o głównych bohaterów to moją ulubioną postacią zdecydowanie został ochroniarz.Ryan był strasznie uroczy i słodkie było to ,że słuchał uważnie Madeline. Zapamiętywał o niej dużo rzeczy i potrafił na podstawie tego jak się zachowywała w ciągu dnia wywnioskować jaki ma humor i co mogło się stać w życiu.Główna bohaterka praktycznie od początku mnie irytowała.Momentami miałam już jej strasznie dosyć.Denerwowało mnie to że główna bohaterka była bardzo niedojrzała jak na swój wiek i nawet nie próbowała zrozumieć rodziców którzy chcieli dla niej dobrze. Drake był przyjacielem ochroniarza i też zalicza do moich ulubionych osób, bo uważam że był bardzo dojrzały.
Zakończenie strasznie mi się nie podobało, bo wszystko działo się tam strasznie chaotycznie.Było trochę przeskoków czasowych i nie rozumiałam co w danym momencie się działo.Ostatnie strony musiałam czytać parę razy,bo było naprawdę trudno zrozumieć co dokładnie dzieje się w książce.Tylko jeden plot twist naprawdę mnie zaskoczył podczas czytania. W sumie sami nie wiemy co na końcu stało się z głównymi bohaterami i jakie są ich plany na przyszłość.
Naprawdę mi przykro że nie mogę napisać pięciogwiazdkowej recenzji ani zapewnić, że książka na pewno spodoba się każdemu. Niestety nie przypadł mi do gustu styl pisania autorki. Nie przywiązałam się do tej historii i na pewno nie będzie jedną z moich ulubionych, aczkolwiek będę miło wspominała jej czytanie.Wiem,że nie przeczytałabym tej książki po raz drugi.Mimo tego jestem strasznie dumna, że autorka się rozwija i wydała książkę💕. Uważam, że historia Madeline i Ryana miała naprawdę dobry potencjał, który można było lepiej wykorzystać.Uważam, że autorka musi trochę popracować nad pisaniem książek, ale ma potencjał na wydawanie naprawdę dobrych książek.Jeśli szukasz książki niedługiej i nie masz zbyt dużo wymagań odnośnie tego by książka miała rozbudowaną fabułę to na pewno spodoba ci się ta pozycja Ocena:2/5⭐
This entire review has been hidden because of spoilers.
Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to tylko i wyłącznie moja opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać.
O P I N I A: 🗽Byłam bardzo pozytywnie nastawiona co do tej pozycji, a moje oczekiwania również nie były bardzo wygórowane. Myślałam, że będzie to przyjemnie napisana, z ciekawą fabułą oraz WĄTKIEM MIŁOŚCI* książka. Jaki był mój zawód, kiedy nie znalazłam w niej żadnej z powyższych wymienionych rzeczy.
*spojler: tej „miłości” praktycznie tam nie było.
🗽Styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu. W tej książce zdecydowanie znajdowało się za dużo zbędnych opisów, które niestety sprawiały, że czytało się ją bardzo ciężko. Tak naprawdę, gdyby usunąć te wszystkie niepotrzebne fragmenty, książka miałaby może ze 100 stron. Każdy najmniejszy i nic niewnoszący do fabuły szczegół został opisany, co nie ukrywam, po czasie stało się męczące i denerwujące.
🗽Madeline Tissner jest to bogata i popularna nastolatka, której świat wywala się do góry nogami, a dokładnie o jej rodzinie jest ostatnio bardzo głośno w mediach. Ryan Cordias jest to dwudziestoczteroletni ochroniarz Maddie. Oby dwoje mają za sobą trudną przeszłość.
🗽Zacznijmy sobie o tym, jak bardzo irytowało mnie zachowanie Madeline. Była ona strasznie infantylna. Widać, że jej rodzice nie chcą dla niej źle. Mimo że, stosują dość nietypowe środki bezpieczeństwa (monitoring, zatrudnienie ochroniarza), ale robią to wszystko dla niej. Bo boją się, że coś jej się stanie. Ale nie, nasza inteligentna Madeline postanawia uciekać i się buntować, bo przecież rodzice dla żartów podjęli takie, a nie inne decyzje.
🗽Jeśli oczekujecie od tej książki motywu miłości, to jak już wspomniałam nie znajdziecie go tutaj. Dosłownie Ryan i Madeline pocałowali się dwa razy i to tyle. Żadnego wyznania miłości, NIC. Widziałam, że ludzie określali to jako slow burn, ale no coś chyba poszło nie tak, ponieważ nie wyczułam między nimi żadnej chemii.
🗽Fabuła, umówmy się, była nudna. A jeśli już się coś działo, to było to sztuczne i naciągane. Czasami czułam się, jakby na papier została przeniesiona turecka telenowela. Niektóre sytuacje były tak przypadkowe, że aż zabawne. Widać, że autorka chciała wzbogacić fabułę zbyt bardzo, co nie przyniosło zbyt dobrych efektów. Na dobrą sprawę dopiero pod koniec (ok.30 stron przed epilogiem) dowiadujemy się, o co tak naprawdę chodzi w tej książce. O ostatnim rozdziale to nawet nie wspomnę, bo był tak dziwny i żenujący, że do tej pory się zastanawiam, co się tam w ogóle zadziało.
🗽Przejdźmy teraz do osoby, która sprawiła, że dałam tej książce, aż 0,5 gwiazdki. DRAKE. Jest to jedyna osoba, która wywołała u mnie jakiekolwiek emocje podczas czytania tej książki. Polubiłam go, ponieważ miał najwięcej oleju w głowie i aż przyjemnie mi się czytało momenty, w których się pojawiał.
🗽Nie polecam tej książki osobom, które czują dyskomfort przy takich tematach, jak przemoc.
Książka zaczyna się dość normalnie, gdy chłopak Madeline odwozi ją do domu. Dziewczyna tuż po wejściu od razu się dowiaduje, że będzie mieć ochroniarza i tu się zaczyna cała akcja dlatego, że jest tylko parę osób, z którymi jest w stanie ona wsiąść do auta po pewnym wypadku. Co mi się podobało to to, że znajdywało się to na początku historii, a nie przeciągało się. Oczywiście ona protestuje na początku co do kwestii ochroniarza, ale wie, że to nic nie da, gdyż jej ojciec już podpisał umowę z Ryanem i od tamtego czasu on ma jej towarzyszyć we wszystkim, co było dla niej też wielkim zaskoczeniem to oczywiście to, że Ethan jej brat, za którym stała murem wiedział o wszystkim. Dziewczyna potem zwierza się swojej przyjaciółce Dakocie, a na kolejny dzień odwiedza ją druga przyjaciółka Stacy z maślanymi ciastkami, co pomaga jej odrobinę zapomnieć o tych wydarzeniach. Niestety potem nadchodzi pierwszy dzień szkoły w ostatniej klasie, czego się obawia, zwłaszcza gdy będzie musiała tam wejść z ochroniarzem i rzeczywiście miała czego się obawiać, bo ten dzień nie okazał się dla niej najlepszy, zwłaszcza gdy musiała potem wrócić z tym ochroniarzem, czego Lucas jej nie ułatwił. Co mi się naprawdę podobało to to, że postacie były fajnie opisane miały różne charaktery i nie były monotonne, a wydarzenia nie powtarzały się w kółko. Zaznacz też, że to jest debiutancka książka autorki. A przechodząc do stylu pisania, to pióro autorki jest cudowne, przez co bardzo przyjemnie i płynnie mi się to czytało, więc na pewno zostanę fanką i jej książek i stylu pisania. Co do Madeleine była ona fajnie wykreowana, miała swoje zdanie i nie była bezmyślna, jak potrafią być niektóre bohaterki w książkach. Bardzo też polubiłam Lucasa Cornera właśnie początkowo chłopaka Maddie. Kolejną fajną postacią wydał mi się Dylan, którego możemy troszeczkę poznać już w 5 rozdziale. Przechodząc do samego ochroniarza, ich relacja nie była zbytnio nawet koleżeńska, a to, że nazywał ją Adele, na początku wydawało mi się ciekawe i na pewno chciałam poznać odpowiedź, czemu Ryan tak robił. Potem jak można się było spodziewać, coś się między nimi wydarzyło i nie ukrywam, że dałam się ponieść całkiem emocją przy tej książce. Było parę sytuacji, co przyprawiły mnie o zawał serca, ale też było parę smutniejszych. Na pewno nie spodziewałam się takiego zakończenia ani takich ostatnich rozdziałów. Były one po prostu wspaniałe i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że kocham tę historię i dziękuję bardzo autorce za stworzenie czegoś tak pięknego. Oraz polecam ją wam z całego serducha. A wydawnictwu dziękuję za zaufanie i taką szansę. 🫶🏻 (nilainbookslive )
„Prywatna ochrona” to książka, której naprawdę teraz potrzebowałam. Jest to historia idealna na „odmóżdżenie”. I powiem szczerze, że świetnie się na niej bawiłam pomimo wielu minusów.
Zacznę od głównej bohaterki, która na pewno nie spodoba się wszystkim. Madeline ma naprawdę trudny i skomplikowany charakter, a jej myślenie po prostu czasami zawodzi. Jednak mimo wszystko rozumiem ją. Pewnego dnia jej życie zmienia się diametralnie, a ona nie miała nawet szansy na to się przygotować. Ale muszę przyczepić się co do jej „traumy”, której totalnie nie odczuwałam. Może tutaj po prostu styl pisania autorki zawiódł, bo te wszystkie jej „strachy” nie są za dobrze opisane i jakoś mnie te momenty nie poruszyły.
Jeśli chodzi o wątek romantyczny na początku naprawdę mi się podobał. Cały czas czułam to napięcie pomiędzy bohaterami i po prostu sam vibe tej relacji pomiędzy ochroniarzem i dziewczyną, o której bezpieczeństwo on ma dbać był cudowny. Ale jakoś pod koniec książki wszystko zaczęło się psuć i zabrakło mi ich momentów, gdzie naprawdę mogłabym poczuć tę chemię. Lecz i tak patrząc na całość uważam, że ten wątek romantyczny wyszedł bardzo fajnie.
Coś czego tutaj totalnie się nie spodziewałam to świetne zwroty akcji, które naprawdę mnie szokowały! Niby taka zwykła młodzieżówka, a tutaj się jednak okazuje coś innego.
A teraz przejdźmy do tego co najbardziej mi przeszkadzało. I uwaga są to opisy. Naprawdę nie potrzebuję znać wszystkich ulic w Nowym Jorku i całego rozkładu sygnalizacji świetlnych, chodników, budynków i tak dalej. Dla mnie jest to świetne, że autorka wie o czym pisze i dało się wyczuć ten klimat tego miasta, ale no błagam tak skomplikowanych i wręcz nudzących opisów to ja dawno nie czytałam. Przez nie totalnie nie mogłam wciągnąć się w tę historię i początek czytałam dosłownie chyba przez pięć dni. A dalej nie było lepiej.
Jednak to ile razy uśmiechałam się jak głupia, rumieniłam się po przeczytaniu tekstów Ryana i zgadzałam się z tym co powiedziała Madeline o swoim bracie albo ogólnie o świecie, w jakiś sposób rekompensuje te minusy. Końcowo uważam, że naprawdę jest to spoko młodzieżówka - coś świeżego, nowego. I myślę, że przez „Prywatną ochronę” wątek relacji z ochroniarzem stanie się moim ulubionym ;)
3,5/5 ✩ [współpraca reklamowa z wydawnictwem beya] @books..and.me._
Słyszałam bardzo dużo dobrego o tej książce, jeszcze kiedy była na Wattpadzie, więc kiedy wyszła w papierze musiałam po nią sięgnąć. Nie miałam totalnie żadnych oczekiwań i podeszłam do historii z otwartą głową.
𝑴𝒂𝒅𝒆𝒍𝒊𝒏𝒆 była nastolatką z bogatego domu, jednak nie zachowywała się jak ona. Była wrażliwa i odważna, choć nie zawsze to drugie doprowadzało ją do szczęścia. Polubiłam się z nią, bo chciała stawiać na swoim i miała swoje zdanie. Troszkę nie rozumiałam jej relacji z 𝑳𝒖𝒄𝒂𝒔𝒆𝒎, jednak pozostawiłam to za sobą. Dziewczyna dużo przeżyła w swoim życiu i straciła kogoś naprawdę bliskiego, więc nie chciałam na siłę szukać rozwiązań jej decyzji.
𝑹𝒚𝒂𝒏 był dla mnie zagadką, którą bardzo chciałam rozwiązać. Był ochroniarzem 𝑴𝒂𝒅𝒆𝒍𝒊𝒏𝒆, ktorego w sumie to nie chciała, ale zawsze stawiał na swoim i wykonywał swoja pracę, najlepiej jak mógł. Wiedziałam, że w jego życiu coś musiało się wydarzyć, bo niekiedy jego humor nie był najlepszy. Czasami sprawiał, że miałam motylki w brzuchu, bo robił wiele rzeczy dla dziewczyny, wspierając ja przy tym i chroniąc jednocześnie.
Relacja tych dwojga na pewno nie zaczęła się zbyt dobrze, jednak kiedy oboje zaczęli się przed sobą otwierać, wiedziałam, że razem stanowią coś cudownego. Mimo niedopowiedzeń i tego, jak czasami się zachowywali to i tak widać było, że im zależy. Kiedy czytałam książkę zorientowałam się, że to właśnie w danym momencie coś się między nimi zmieniło i to było świetne.
Akcja w książce była równie wciągająca, co interesująca. Nie zabrakło tutaj zwrotów akcji, które było ciężkim szokiem dla mnie. A zakończenie? Nie wiedzialam na początku co ze sobą zrobić i żeby przeczytać ostatnie strony musiałam chwilkę poczekać, aby przetrawić te informacje. Muszę natomiast wspomnieć tutaj o relacji 𝑴𝒂𝒅𝒆𝒍𝒊𝒏𝒆 z jej przyjaciółką, 𝑺𝒕𝒂𝒄𝒚. Ich zachowanie względem siebie było dziwne i zagadkowe, ale stwierdziłam, że nie ma sensu nad tym rozmyślać. Bardzo zaskoczył mnie wątek 𝑴𝒂𝒅 z jej chłopakiem, 𝑳𝒖𝒄𝒂𝒔𝒆𝒎, który ze słodkiego nagle zaczął się sypać i pojawiało się wiele kłótni i tajemnic.
Styl pisania autorki jest prosty i przyjemny, ale zawierał również wiele wartościowych opisów, które czytałam z zainteresowaniem. Książkę pochłonęłam w jeden wieczór, nie mogąc sie oderwać. Pojawiło się wiele emocji, dzięki którym jeszcze bardziej ta lektura mnie pochłonęła. Mimo małej ilości stron nie odczułam, że wszystko działo się za szybko, co jest ogromnym plusem.
Zdecydowanie wam polecam tą książkę, bo była świetna, a 𝑺𝒕𝒆𝒇𝒂𝒏𝒊𝒊 gratuluje tak cudownego debiutu!
Życie Madeline Tissner wydaje się idealne. Jest popularna, pochodzi z bogatej rodziny i ma chłopaka, którego każdy mógłby jej pozazdrościć. Niestety przez ogromny majątek jej rodziców, często bywa o niej głośno. Prasa wkłada w usta jej rodziny słowa, których nigdy nie wypowiedzieli oraz bezpodstawnie ich o coś oskarża. Przez to wszystko pan Tissner postanawia przenieść się z rodziną z Manhattanu do innej, bardziej oddalonej części miasta. A z czasem zatrudnia dla Madeline ochroniarza, Ryana. Dziewczynie nie podoba się ten pomysł, ale nie może nic z tym zrobić. Od tej pory Ryan ma jej towarzyszyć na każdym kroku. Jego obecność z jednej strony ją denerwuje, ale z drugiej strony w pewien sposób intryguje.
,,Prywatną ochronę” poznałam już kilka lat temu na Wattpadzie i mam do niej ogromny sentyment. Historia Madeline i Ryana skradła moje serce, dlatego bardzo ucieszyłam się z informacji o jej wydaniu. Jednak po przeczytaniu papierowej wersji mam mieszane uczucia.
Trochę zawiodłam się na tym, że kilka moich ulubionych scen zostało usuniętych lub zastąpionych innymi. Uważam, że wnosiły one dość sporo do fabuły, dlatego szkoda, że nie pojawiły się w papierowej wersji.
W całej historii zabrakło mi również większej ilości scen romantycznych między Ryanem, a Madeline. Nie czułam między nimi żadnej chemii i nie rozumiałam, skąd się nagle pojawiła miłość.
Najbardziej podobał mi się motyw ochroniarza oraz przede wszystkim sam Ryan. Uwielbiam sceny, kiedy ,,pilnował” Madeline oraz gdy zawoził ją do szkoły. Ich wymiany zdań to zdecydowanie moje ulubione momenty w tej książce. I trochę ubolewam nad tym, że było ich tak niewiele. Do tego brakowało mi większej ilości scen z udziałem Ryana. Moim zdaniem było ich zdecydowanie za mało, a szkoda bo jest on moją ulubioną postacią.
Oprócz tego bardzo podobał mi się wątek tajemnic i sekretów rodziny Tissner. Był on bardzo fajnie poprowadzony i przyjemnie mi się go czytało.
Mimo tych kilku wad, to naprawdę miło spędziłam czas z tą książką. Ma ona ok. 300 stron, dlatego jest idealna na jeden jesienny wieczór.
Na początek swojej oceny podkreślę, że jest to debiut autorki. A ja już mam za sobą sporo książek z motywem ochroniarza.
Madeline jest osiemnastolatką wiodącą idealne życie. Bogata, najlepsi przyjaciele i cudowny chłopak. Niestety o jej rodzinie w mediach bywa głośno. Dziennikarze ciągle piszą o jej rodzicach, wyśmiewają ją i jej brata. Po wyprowadzce z Manhattanu, dziewczyna zostaje dodatkowo zaskoczona faktem, że od teraz będzie miała ochroniarza, który od tej pory ma jej towarzyszyć wszędzie. To, że Madeline to się nie podoba to nie powiedzieć nic. Choć z jednej strony denerwuje się z tego powodu, to z drugiej Ryan ją intryguje i ciągle o nim myśli. Co wyniknie z tej znajomości? Jaki jest prawdziwy powód zatrudnienia chłopaka?
Ogólnie rzecz ujmując książka jest lekka, przyjemnie napisana i wciąga od pierwszych stron. Przez ciągnące się tajemnice i ukrywaną prawdę przed Madeline, chce się czytać, aby uzyskać odpowiedzi. Nie ma tu dużo przekleństw, żadnych spicy scen (tylko jedno odważniejsze zbliżenie). Relacja Madeline i Rayana jest ładnie opisana, choć skromnie. Bardzo podobały mi się ich dialogi i sarkazmy, którymi się wymieniali. Ogromnym plusem jest zakończenie książki. Przez chwilę ciśnienie mi się podniosło, a serce stanęło. Poza tym, mimo, że książka ma niecałe 300 stron wszystko zostało wyjaśnione i opisane. Autorka nie pozostawiła pytań bez odpowiedzi.
Z drugiej strony czegoś mi brakowało. Nie nastawiałam się na coś konkretnego sięgając po tą pozycję. Jednak myślałam, że autorka bardziej skupi się na samej Madeline i jej ochroniarzu. Na ich relacji i faktycznym chronieniu dziewczyny. A tu mamy bardziej opisane życie dziewczyny i tajemnice rodzinne. Rayana jakby faktycznie nie było. A ich zauroczenie sobą wzięło się tak z nikąd.
Inną też rzeczą jest to, że mamy tu tylko i wyłącznie perspektywę dziewczyny. Niby nic, ale osobiście lubię poznać też męski punkt widzenia.
Może nie powinnam, ale moja opinia jest po porównaniu z innymi książkami z motywem ochroniarza, które bardziej przypadły mi do gustu.
Tak, czy inaczej, jeśli lubisz historie z małym age gap, dawką humoru i tajemnicami to polecam.
“𝐏𝐫𝐲𝐰𝐚𝐭𝐧𝐚 𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐚“ 𝐒𝐭𝐞𝐟𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐊𝐚𝐳𝐚𝐤𝐨𝐰𝐚 𝐎𝐩𝐢𝐬 𝐳𝐧𝐚𝐣𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞 𝐧𝐚 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢𝐦 𝐳𝐝𝐣𝐞𝐜𝐢𝐮 🤍 [współpraca recenzencka, dziękuje Wydawnictwu Beya za zaufanie i egzemplarz🫶🏻]
🤍 Z tą książką miałam styczność już dużo wcześniej, na platformie Wattpad. Tam bardzo przypadła mi do gustu i dalej pamiętam czytanie jej w nocy, podczas jechania na wakacje. Kiedy dowiedziałam się, że zostaje wydana, bardzo się ucieszyłam, a teraz mogę ją recenzować. 🤍 Madeline jest bohaterką, z którą nie każdy się polubi, dla niektórych będzie ona płytka i dziecięca. W niektórych momentach dla mnie również taka była. Jednak wydaje mi się jednak, że przy tej fabule bohaterka miała taka być. Jednak jest to tylko moje zdanie. Jestem niezadowolona z faktu, że nie poznaliśmy bliżej Ryana. Jej ochoniarz był określany jako tajemniczy i chłodny. Jednak potrafił być miły i otwarty. Jednak.. również nie poznaliśmy jego głębszych myśli i cech. Bohaterowie drugoplanowi dodawali dużo do fabuły. 🤍 Jeżeli chodzi o fabułę, to przypadła mi do gustu, jednak przez dość długie opisy cieżko czytało mi się niektóre rozdziały. Także, jeżeli ktoś nie przepada za długimi opisami myśli i wykoywania czynności, ta książka nie jest dla niego. Ja długie opisy lubię, ale nie mogą być one monotonne, a tutaj momentami takie były. 🤍 Ich relacja nie byla romantyczna. Odbiegała od romansu bardziej niż cokolwiek. Nie licząc dwóch pocałunków, nasza Adele i ochroniarz nie mieli tej chemii. Według mnie była to bardziej książka o rozwinięciu relacji nie romantycznej, a dwa pocałunki wkradły się na plan. Niestety na tym bardzo się zawiodłam. Wiedziałam, że to slow burn, ale nie wiedziałam, że w tej książce tej relacji romantycznej nie będzie, albo będzie w znikomej ilości. 🤍 Jest to niesamowicie sentymentalna dla mnie książka, autorka jest przekochana, a ja jestem najwdzięczniejsza, że miałam szansę z nią współpracować. Dziękuje za szansę!!😭🫶🏻 𝟑,𝟓/𝟓⭐️ 🤍 𝐓𝐚𝐠𝐬 🤍 #prywatnaochrona #wydawnictwobeya #wspolpracareklamowa #books #recenzja #bookstagram #bookcomunitty #bookstan #bookclub #books #booktok #booktokpolska
„Prywatna ochrona” to debiutancka książka Stefanii Kazakowej. Bohaterką jest Madeline Tissner, idealna nastolatka prowadząca idealne życie w Nowym Yorku. Madeline ma wszystko: popularność, wspaniałego chłopaka, duże pieniądze. Jej popularność spowodowana ogromnym rodzinnym majątkiem sprawia, że zarówno ona jak i jej rodzina bardzo często pojawia się w nagłówkach nowojorskich gazet i jest przedstawiona w nieprzychylnym świetle przez dziennikarzy. Ojciec, by chronić Madeline przed nieżyczliwością świata organizuje przeprowadzkę do bardziej bezpiecznej części Manhattanu. Bohaterka akceptuje utrudnienia związane z zamieszkaniem daleko od przyjaciół i szkoły do momentu, kiedy w jej życiu pojawia się zatrudniony przez ojca prywatny ochroniarz, zachowujący się jak jej cień. „Ratowanie rozhisteryzowanych nastolatek to moja pasja.” Ryan Cordias wzbudza w Madeline mieszane uczucia. Z jednej strony jego stała obecność doprowadza ją do szału, z drugiej irytuje na tyle, że nie może przestać o nim myśleć. Czy Ryan będzie dla Madeline kimś więcej niż tylko prywatnym ochroniarzem? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie czytając „Prywatną ochronę”. Jest to książka, w której oprócz przedstawionej relacji między nastolatką a ochroniarzem zostały opisane perypetie rodziny Tissnerów, ich życie pełne tajemnic i dziwnych splotów akcji wynikających z rodzinnych tajemnic. Odkrywanie ich wraz z główną bohaterką, będącej częścią tej zawiłej historii jest bardzo ciekawym, a momentami szokującym doświadczeniem. „No dalej Ryan. Powiedz, co chciałeś powiedzieć. Powiedz, że jestem słaba, nic nie warta, że nie mam odwagi. Nie zranisz mnie tym, nieważne jak bardzo byś próbował, bo słyszę to od dziecka.” Czy Madeline rzeczywiście taka jest? Koniecznie sięgnijcie po „Prywatną ochronę” by poznać jej życie. Polecam tę książkę na nadchodzące jesienne wieczory. Mimo, że posiada wiele, czasami zbyt długich opisów, czyta się ją szybko i z przyjemnością. Fabuła jest trochę przewidywalna, co nie zmienia faktu, że książka na pewno spodoba się wielbicielom wątku relacji nastolatki z ochroniarzem.
✧<𝑹𝑬𝑪𝑬𝑵𝒁𝑱𝑨>✧ Sam opis książki mnie zaciekawił, ponieważ takiego 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐧𝐠𝐞𝐫𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐨𝐯𝐞𝐫𝐬 jeszcze nie czytałam. Mam wrażenie, że relacja między bohaterami dosyć długo stała w miejscu i nagle ominęła wszystkie etapy znajomości… aczkolwiek patrząc na ilość stron (𝟐𝟕𝟗) jest to w sumie do przewidzenia.
𝐌𝐚𝐝𝐞𝐥𝐢𝐧𝐞 𝐓𝐢𝐬𝐬𝐧𝐞𝐫 - dziewczyna, która przez ,,sławę” swojej rodziny jest wiecznie w centrum uwagi. W odróżnieniu od jej rodziny ona nie lubi tego 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐚 𝐧𝐚 ,,𝐩𝐨𝐤𝐚𝐳”. Bardzo przejmuje się opiniami, które krążą na jej temat w wiadomościach, gazetach. Czuję się samotna, bo tak naprawdę nikt nie zwraca uwagi na to czego ona chce i czego potrzebuje.😕 W dodatku wraz z jej wypadkiem w przeszłości zamknęła się w sobie i ból został w niej już na zawsze. Jej brat 𝐄𝐭𝐡𝐚𝐧 to jej przeciwieństwo - ma gdzieś opinie innych, a pracuje w branży modelingu, więc z krytyką spotyka się na codzień.
Ich oboje łączy jedną rzecz - 𝐭𝐞̨𝐬𝐤𝐧𝐨𝐭𝐚 𝐳𝐚 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐜𝐨𝐧𝐚̨ 𝐛𝐥𝐢𝐬𝐤𝐚̨ 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐚̨… 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐜𝐳𝐲 𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐨 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐰𝐲𝐠𝐥𝐚̨𝐝𝐚𝐈𝐨 𝐭𝐚𝐤 𝐣𝐚𝐤 𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐞𝐥𝐢❓
Madeline nie zgadza się z tym z czym przychodzi jej się zmierzyć. Jej rodzina przeprowadza się na ,,𝐨𝐝𝐥𝐮𝐝𝐳𝐢𝐞” ponad godzinę drogi od centrum miasta, na dodatek jej cały dom zostaje ogrodzony, a wokół niego są same kamery… a gdyby tego było mało - Madeline zostaje przydzielony 𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐢𝐚𝐫𝐳…𝐑𝐲𝐚𝐧 𝐂𝐨𝐫𝐝𝐢𝐚𝐬.🧔🏻♂️
Dziewczynie ani trochę się to nie podoba, ponieważ teraz już w ogóle nie ma ani trochę prywatności i komfortu. Jednak jak się okazuje z upływem czasu - 𝐑𝐲𝐚𝐧 𝐭𝐨 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐛𝐲𝐜́ 𝐣𝐞𝐣 𝐤𝐥𝐮𝐜𝐳 𝐝𝐨 𝐨𝐝𝐤𝐫𝐲𝐜𝐢𝐚 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐲… 𝐣𝐚𝐤𝐢 𝐛𝐲𝐈 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐲 𝐩𝐨𝐰𝐨́𝐝 𝐣𝐞𝐣 𝐝𝐚𝐰𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐰𝐲𝐩𝐚𝐝𝐤𝐮? 𝐈 𝐝𝐥𝐚𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐭𝐨 𝐚𝐤𝐮𝐫𝐚𝐭 𝐑𝐲𝐚𝐧 𝐝𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐢 𝐣𝐚̨ 𝐝𝐨 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐲🤔
Dziewczyna nie była ani trochę przekonana do obecności Ryana, dopóki nie znalazła z nim wspólnego języka i zauważyła, że czuję się przy nim 𝐤𝐨𝐦𝐟𝐨𝐫𝐭𝐨𝐰𝐨 𝐢 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞, lecz jak to wygląda ze strony Ryana? 𝐂𝐳𝐲 𝐩𝐨𝐈𝐚̨𝐜𝐳𝐲 𝐢𝐜𝐡 𝐜𝐨𝐬́ 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣?✨
Zacznijmy od tego, że nie spodziewałam się od książki z tak kiepskim tytułem tak fajnej zabawy. Bo ja się na tej książce bawiłam wspaniale. Przy czym chciałabym zaznaczyć, że to nie jest jakaś ambitna literatura wysokich lotów, nic z tych rzeczy. Raczej młodzieżowy romans z gatunku takich do przeczytania i zapomnienia.
Zacznijmy od tego, że nastolatka Maddie, która pochodzi z bardzo bogatej rodziny i wiedzie życie bogatej nastolatki w Nowym Jorku dostaje od ojca - prywatnego ochroniarza. Dziewczyna nie zgadza się, nie podoba się jej ten pomysł, ale ostatecznie nie ma wyjścia i musi z tym ochroniarzem jakoś funkcjonować.
Podobała mi się kreacja bohaterów w tej książce, bo co nie zdarza się często, bohaterowie drugoplanowi nie zlali mi się w tło. Realnie byłam w stanie ich odróżnić od siebie. Główna bohaterka, mimo iż robi głupie rzeczy, to nadal ma w tym wszystkim jakiś plan, przemyślenia. Rodzice nie znikają nagle, a działania nastolatków i ich życiowe wybory mają konsekwencje w dalszych etapach fabuły. I poza zakończeniem, w którym moim zdaniem autorka chciała dodać trochę zbyt wiele dramaturgii, fabuła rzeczywiście trzyma się kupy i ma sens. Ponadto w książce nie ma przekleństw, bo bohaterowie tu nie muszą przeklinać co drugie słowo, by czytelnik mógł ich uznać za fajnych - oni są po prostu napisani w taki sposób, byśmy och mogli uznać za fajnych.
Jednak żeby nie było aż tak kolorowo, jest też parę minusów, a pierwszym z nich jest przeładowanie książki informacjami o topografii Nowego Jorku. Doceniam research, ale tu było tego aż za dużo. Drugim minusem jest to, że to jest książka na chwilę i ja o niej zapomnę z końcem tego tygodnia, w którym ją przeczytałam.
Reasumując, to przyjemniutka młodzieżówka, która spełniła nawet więcej niż od niej oczekiwałam, ale nie jest to przełomowa książka zmieniająca życia.
Książka otrzymana w ramach współpracy recenzenckiej z wydawnictwem BeYa.
Kurde, szczerze mówiąc oczekiwałam czegoś całkowicie innego i możliwe, że troszeczkę się zawiodłam… Nie mówię, że książka była zła bo NIE BYŁA. Bardzo mi się podobała i od samego początku niesamowicie mnie wciągnęła, ale mimo tego uważam, że można było to napisać lepiej.
Relacja głównych bohaterów - Madeline i Ryana trochę taka nijaka. Oczekiwałam świetnie poprowadzonego wątku zakazanej miłości, a niestety tego nie dostałam :(( Chemia między nimi była odczuwalna już od samego początku, ale nic poza tym. Spodziewałam się cudownej miłości, bratnich dusz, spodziewałam się czegoś WIELKIEGO, a dostałam jakiś zwykły romans pomiędzy dwoma młodymi osobami. Bez wielkiego BUM. Pomimo tego wszystkiego lubiłam czytać o ich wspólnych chwilach, takich PRAWDZIWYCH wspólnych chwilach, których było zdecydowanie za mało. Nie wliczając tutaj podwożenia do szkoły i odwożenia do domu…
Zakończenie totalnie nie przypadło mi do gustu. Wszystko działo się zbyt chaotycznie, wszystkie informacje przychodziły nagle, przez co czytelnik nie ma możliwości zapoznania i przyswojenia ich w 100%. Szczerze mówiąc, ja do teraz nie do końca wiem co tam się wydarzyło i kto z kim jest powiązany. Natomiast w pierwszych chwilach po skończeniu tej książki nie przejmowałam się tym tak bardzo, ponieważ byłam pewna, że niedługo pojawią się kolejne części tej historii… Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że Prywatna Ochrona, to JEDNOTOMÓWKA !!!! Niestety jestem tym faktem zawiedziona, ale mimo wszystko mam nadzieję, że kiedyś dostaniemy jakiś dodatek do tej historii 🙏🏽
Oprócz tych wszystkich minusów, z czystym sumieniem mogę polecić wam tą książkę. Bardzo dobrze bawiłam się podczas czytania, które szło mi w zadziwiająco szybkim tępie, zważając na to, że przez parę dni miałam delikatny zastój czytelniczy. Styl pisania autorki niesamowicie przyjemny, a sama historia BARDZO ciekawa. O nudach nie ma mowy!!!! 🩶
(Współpraca recenzencka z wydawnictwem Beya/editio)
𝙏𝙮𝙩𝙪𝙡: Prywatna Ochrona
𝘼𝙪𝙩𝙤𝙧: Stefania Kazakowa
𝙊𝙥𝙞𝙨: Tego dnia jej świat wywrócił się do góry nogami Wydaje się, że życie Madeline Tissner jest idealne. Ma wszystko. Mieszka w Nowym Jorku, jest bogata, popularna, chłopaka można jej tylko pozazdrościć. Niestety, ze względu na majątek, jaki posiada rodzina Tissnerów, bywa o niej głośno. Zbyt głośno. W usta ojca wkłada się słowa, których nigdy nie powiedział. Prasa bezpodstawnie atakuje matkę. Media wyśmiewają Madeline i jej brata Ethana. Dziewczyna cierpliwie znosi wyprowadzkę z Manhattanu do domu za wysoką żelazną bramą w innej części miasta. Toleruje to, że codziennie musi dojeżdżać do szkoły, a nawet to, że jej kontakty z przyjaciółmi są utrudnione. Kiedy jednak ojciec powierza opiekę nad nią ochroniarzowi - coś w niej pęka. Ryan Cordias ma jej wszędzie towarzyszyć. Jego nieustanna obecność z jednej strony denerwuje pannę Tissner, z drugiej - intryguje ją na tyle, że Madeline nie potrafi przestać o nim myśleć...
𝙍𝙚𝙘𝙚𝙣𝙯𝙟𝙖: Z twórczością Stefanii spotkałam się po raz pierwszy na wattpadzie i jestem bardzo dumna z tego ,że mogłam czytać tą książkę na papierze na nowo zakochując się w historii Madeline i Ryana. Książka jest krótka i idealna na kilka wieczorów, mi akurat zajęło to w jeden ,bo historia wciągała mnie z każdym słowem.
Madeline- idealna dziewczyna, bogata, mająca najwspanialszego chłopaka na ziemi, mieszkająca w Manhattanie do momentu ,gdy wraz z rodziną przeprowadza się do domu z wysoką żelazna bramą.
Jeden dzień i jedna informacja obracająca twoje życie do góry nogami dokładnie informacja o tym ,że został zatrudniony ochroniarz cholernie przystojny ochroniarz ,który ma obowiązek jej pilnować.
Co stanie się dalej? Może jednak Ryan zostanie zwolniony na uciechę Madeline?
[ współpraca recencka z @wydawnictwo.beya / @wydawnictwohelion / @editio.red Dziękuję za zaufanie 🫶🏻] [ Autorka: @stefania.kazakowa ]
🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽🗽
Co do tej historii mam dość mieszane uczucia. Gdybym dawała w recenzjach liczbę gwiazdek ta otrzymałaby ode mnie 4,5/5. Tą brakującą połówkę za pierwsze jakieś 100 stron, ponieważ bardzo się nudziłam, próbując przez nie przebrnąć. Niby coś tam było, ale nic znaczącego, jakoś bardzo zabawnego/ekscytującego/szokującego się nie działo. Ale później akcja zaczęła się rozkręcać a ja zaczęłam się dobrze bawić. Relacja Ryana i Madeline zaczynała się w końcu rozwijać (ale ta książka zdecydowanie nie skupia się na wątku romansu, więc jeśli na taki liczycie to nie tutaj), cała tajemnica zaczynała się rozwijać, historia zyskała humor, kilka razy zdarzyło mi się zaśmiać. Jeżeli chodzi o Madeline to...nie bardzo się z nią polubiłam. Rzadko kiedy zgadzałam się z tym co mówi, robi, myśli... Ryan również nie był najinteligentniejszy, podejmował dość dziwne decyzję, Maddie zresztą też i książka czasami przypominała przez to jakąś telenowele. Ochroniarz nie został nam zbyt dobrze opisany, nie poznaliśmy go jakoś bardzo, nie znamy jego myśli, uczuć a tego zdecydowanie mi brakowało. Bohaterem, którego polubiłam został Drake, mimo że nie było go zbyt wiele. Bohaterzy drugoplanowi naprawdę wykonali dobrą robotę, mam wrażenie, że byli delikatnie bardziej dopracowany niż główni i zdecydowanie bardziej ich polubiłam. Główny wątek fabularny został bardzo dobrze poprowadzony, rozwijał się stopniowo aż do końca historii, wiele razy pewne informacje mnie szokowały, a napięcie cały czas wzrastało. Zakończenie było idealne do tej historii, wszystko się wyjaśniło, choć nie ukrywając liczyłam na więcej wątku romantycznego i chemii między bohaterami, ale i tak książka bardzo mi się podobała i z chęcią przeczytam kolejną historię od autorki
“Prywatną ochronę” znałam jeszcze zza czasów, gdy była ona publikowana na wattpadzie. Dziś jednak postanowiłam pójść o krok dalej i zrecenzować papierową wersję tej historii.
Historię rozpoczyna sytuacja, gdy Madeline dowiaduje się iż dostaje ona ochroniarza ze względu na swoje bezpieczeństwo. Tu już mamy jedną wadę książki, jaką jest niedopracowanie szczegółów przez autorkę. Jaki sens ma posiadanie ochroniarza, który tylko będzie cię wozić do szkoły, albo pilnować w domu - miejscu ogólnie uznawanym za bezpieczne. W ciągu dalszym, historia bohaterów przybiera na sile - nagle są razem. Kiedy to się stało?? Mam wrażenie, iż pominęłam przynajmniej jedną czwartą książki. W ich relacji brakuje głębi, jak i rozwinięcia jej, ponieważ jestem w stanie sądzić iż bohaterowie nie czuli pomiędzy sobą jakiejkolwiek chemii.
Opisy są długie i żmudne. Czytając pierwsze strony prywatnej ochrony, to często musiałam wrócić do samego początku (danej sekcji), by przypomnieć sobie co dany bohater robił/a. Gdyby nie one, to ze spokojem można byłoby skrócić książkę do 150/200 stron. jednakże, każdy autor ma własny styl pisania, a widać że Stefania chciała jak najbardziej odzwierciedlić zachowanie, czy wygląd danego podmiotu. Mimo wszystko jestem pod ogromnym wrażeniem, jak można opisać rzeczy w tak szczegółowy sposób.
Moim zdaniem, gdyby autorka nie zmieniłaby aż tak dużo przy korekcie (wattpadowa wersja różniła się diametralnie od tej papierowej), to jestem w stanie stwierdzić, iż książka z pewnością byłaby na liście bestsellerów. Korekta zmieniła książkę w nieodwracalny sposób, odbierając w niej to, co tak wszyscy kochaliśmy.
Nie mówię, że książka ma same minusy, bo ich nie ma, tylko chciałabym zwrócić uwagę na rzeczy, które w następnych książkach Stefanii (o ile one by się ukazały) wymagałyby potencjalnej naprawy.
🗂𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫: 🗂𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: 🗂𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚:⭐️⭐️⭐️,5/5 🗂𝐰𝐚̨𝐭𝐤𝐢: •age gap •slow born •enemies to lovers •emotional scars 🗂𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚: Główna bohaterka, Madeline, jest córką miliardera. Mogłoby się wydawać, że ma wszystko co tylko sobie zapragnie. Oprócz niestety zwykłego życia nastolatki. Z dnia na dzień dowiaduje się, że przeprowadzają się do nowego miejsca, które jest oglądane przez monitoring z każdej strony. Do tego dochodzi niespodziewana decyzja rodziców dziewczyny o zatrudnieniu ochroniarza. Ryan był zagadką, którą chciałam rozwiązać. Zawsze stawiał na swoim i wykonywał swoją pracę najlepiej, jak potrafił. Sprawiał, że cieszyłam się jak dziecko, gdy robił wiele rzeczy dla dziewczyny, wspierając i chroniąc ją jednocześnie. Relacja tych dwojga nie zaczęła się zbyt dobrze, jednak kiedy zaczęli się przed sobą otwierać, wiedziałam, że razem stanowią coś cudownego. Mimo wielu niedopowiedzeń i tego jak się momentami zachowywali, było widać, że zależy im na sobie. Zaskoczyła mnie relacja Mad z jej chłopakiem, Lucasem. Nagle ze słodkiego zaczął się sypać, pojawiały się kłótnie, tajemnice oraz zazdrość. Jedynym minusem dla mnie była długość książki. Przez długość mało mogliśmy poczytać o relacji Madeline i Ryana. Za mało było o ich uczuciach przez co odnosiło się wrażenie, że ta relacja stworzyła się tak nagle. Chciałabym ogromnie pogratulować autorce, bo książka jest na naprawdę wysokim poziomie. Czytając nie pomyślałabym, że jest to debiut. Świetnie opisany każdy szczegół Nowego Jorku, każdy dialog, opis i sama fabuła. Autorka też świetnie pokazała jak wygląda życie pod presją społeczną. Jak bogactwo, fałszywe plotki i nieustanne zainteresowanie mediów może wpłynąć na rodzinę, jak i młodą dziewczynę. Ta książka to przyjemna powieść na jeden wieczór. Szczególnie jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego i niewymagającego.