Pewnego dnia mężczyźni zmienią się w słowiki. Będziemy jeszcze miały nasz kraj kobiet.
Tetka, Kazia i Lubosza. Trzy dziewczynki, które widziały, jak świat urządzony przez mężczyzn obchodzi się z kruchymi, niepokornymi, odmiennymi – i poprzysięgły sobie, że nie będą takie jak ich matki. Gdy dorastają, biorą więc los we własne ręce. Tymi rękami – kapłanki, zielarki i wieszczki – budują nowy kraj w odosobnionej, zielonej dolinie, z dala od wojen i spraw wielkiego świata. Wkrótce okaże się jednak, że aby budować, trzeba czasem coś poświęcić. Że trzeba iść na ustępstwa. Że można stracić coś, czego nigdy nie chciało się tracić.
Prawdziwy raj zawsze ma w sobie coś gorzkiego, okupionego wysiłkiem, przemijającego. Oto opowieść, która zapewnia wytchnienie i schronienie, lecz nie udaje, że możliwe jest na dobre odgrodzić się od świata. Daje za to nadzieję, że świat ten można zmieniać, budując w nim wymarzony dom.
Życie dla Grega Gajka zaczyna się latem 1987 roku. I jest proste. Co warto? Warto czasem wypalić fajkę na balkonie, warto napić się wina z przyjaciółmi, warto poopowiadać głupoty przy ognisku, warto wleźć na jakąś górę i zgubić się w lesie, i pętać po uliczkach w obcym mieście. Warto też mieć książki. Czytać je, pisać, tłumaczyć. Tym właśnie Greg zajmuje się od dziesięciu lat. Pisze horrory (Szaleństwo przychodzi nocą, Malowidło, Ziemia nieświęta) i powieści słowiańskie (Biała wieża, Miecz Lelka). Tłumaczy m.in. reportaże i opowiadania dla „Nowej Fantastyki”. Czyta wszystko, co mu wpadnie w ręce.
Bardzo dobra książka. Ciekawa historia, ale przede wszystkim językowo wspaniała 🤌🤌🤌 bardzo doceniam idealną stylizację. Z jednej strony używane są słowa, które nadają tekstowi charakter i wskazują na czasy, w których toczy sie akcja, ale jednocześnie nie jest tych słów i zwrotów za dużo, co może spowodować, że tekst stanie się dla pewnej grupy odbiorców nieczytelny.
Na plus również to, że nie jest to opowieść o tym, że kobiety są dobre, a mężczyźni źli, wręcz pokazuje, że po obydwu stronach są różni ludzie.
Lubicie czytać historie o silnych kobietach, które pragną zmienić świat?
[ współpraca barterowa @wydawnictwosqn ]
Jak i trzej bracia Kij, Szczek i Choryw założyli osadę, która dziś zwana jest Kijowem, takoż Lubosza, Tetka i Kazia założyły własny Kraj Kobiet. Gdzie na południu w dolinie płynie potok, gdzie na wiosnę swój śpiew zaczynają słowiki, tam rządzą się one same, własnymi prawami. A wraz z nimi rzesza innych kobiet, które z rąk mężczyzn doświadczyły już niejednego.
“Kraj kobiet” Grzegorza Gajka to przepiękna powieść z pogranicza fikcji historycznej i literatury pięknej. Swoim barwnym językiem prowadzi nas przez południe naszego kraju za czasów Piastów. Pokazuje nam drogę jaką przeróżne kobiety tamtych lat musiały przejść, by dotrzeć do granic swojego Kraju i tam rozpocząć od zera jego budowę. Wyprzedzające myśleniem swoje czasy, mające bardzo niewiele, odważyły się uciec i spełnić swoje marzenie.
Powieść ta w przepiękny sposób przeplata mity i wierzenia starosłowiańskie z rysem historycznym dawnych Polan. Od Welesa po Mokosz, przez wrota do Wyraju, kręci się życie ówczesnej ludności. Wszystko co robią, robią dla bogów, których za wszelką cenę nie chcą rozgniewać, a jak najbardziej obłaskawić.
To, co najmocniej urzekło mnie w tej lekturze, to przepiękna stylizacja języka. Nie czytało się tego najłatwiej, jako że na co dzień nie posługuję się taką mową, jednak pióro autora rewelacyjnie nadawało całości klimat i uprzyjemniło lekturę.
Jedyna rzecz, którą bym zmieniła to lekko moralizatorski wydźwięk poglądów głównej bohaterki. Niemniej rozumiem, że po części musiała ona taka być, by móc walczyć o swoje przekonania.
“Kraj kobiet” to opowieść o odwadze, o kobiecości, o wszystkim co nas łączy oraz tym, w czym każda z nas jest wyjątkowa.
Gracjuszki moje kochane, wiecie co wam każe przeczytać jako następne prawda? Bo piękny jest ten nasz kraj kobiet a nadal mamy mnóstwo czasu by uczynić go jeszcze piękniejszym
Zupełnie czegoś innego spodziewałam się sięgając po tą książkę, a miło zaskoczyła mnie baśniowa powieść wciągająca aż do ostatniej strony. Tak pięknie i poetycko o kobietach mało kto pisze.
„Kraj kobiet” Grzegorza Gajka to kolejna książka tego autora, która na długo zapadła mi w pamięć. Przedstawię Wam historię grupy kobiet, które w obliczu wojen i przemian społecznych postanawiają stworzyć własny, bezpieczny świat. Uciekają od chaosu, budując w odosobnionej dolinie społeczeństwo oparte na równości, harmonii z naturą i szacunku dla życia. Co jeszcze urzekło mnie w tej książce? Głęboka refleksja nad rolą kobiet. „Kraj kobiet” to nie tylko powieść przygodowa, ale także feministyczny manifest. Autor stawia ważne pytania o tożsamość, wolność i miejsce kobiet w świecie. Pokazuje, że kobiety są zdolne do wielkich rzeczy, gdy tylko otrzymają taką szansę. W ilu książkach widziałaś lub czytałaś o sile, jaką potrafią mieć kobiety? Nie ma gorszego wroga od kobiet, które postanowiły się zjednoczyć, by walczyć o lepsze jutro, o rodzinę i inne wartości. Choć historia rozgrywa się w trudnych czasach, czułam ogromny optymizm, co dowodzi, że nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach można znaleźć siłę do budowania lepszej przyszłości. Książka porusza tematy aktualne dla każdego z nas: poszukiwanie sensu życia, relacje międzyludzkie i dążenie do szczęścia. Oto szkice kilku najważniejszych postaci: Tetka, Kazia i Lubosza. To trzy dziewczyny, które dorastając w świecie zdominowanym przez mężczyzn, postanawiają stworzyć własne królestwo. Każda z nich reprezentuje inny aspekt kobiecości: Tetka jest silna i zdecydowana, Kazia wrażliwa i empatyczna, a Lubosza mądra i tajemnicza. Razem tworzą niezwykłą więź siostrzeńską, która stanowi fundament ich nowego świata. Poznacie także inne mądre, piękne i zadziorne kobiety, które wspólnie stworzyły coś wyjątkowego. Jeśli zastanawiasz się, dla kogo jest ta książka, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom literatury fantasy oraz tematyki feministycznej. To powieść, która pobudza wyobraźnię i pozostawia trwały ślad w sercu. Powieść Kraj kobiet „Grzegorza Gajka łączy w sobie elementy baśni, powieści historycznej i feministycznego manifestu. To historia o nadziei, sile kobiecej i możliwości zmiany świata. Jeśli szukasz książki, która Cię zainspiruje i poruszy, „Kraj kobiet” jest właśnie dla Ciebie. Czytając, poczułam się jak w innym świecie – pełnym magii, siły i nadziei. Grzegorz Gajek w swojej powieści stworzył barwne i złożone postaci kobiece, które stały się siłą napędową tej książki. Każda z nich wnosi do fabuły unikalne cechy i doświadczenia, co czyni je niezwykle interesującymi. Cechy wspólne z dzisiejszymi kobietami to ich historie i dylematy. Dzielą się doświadczeniami, wiedzą i pomagają sobie w realizacji celów. Współczesne kobiety, podobnie jak nasze bohaterki częściej szukają kontaktu z naturą, pragnąc odpocząć od miejskiego zgiełku i odnaleźć wewnętrzną równowagę. Coraz więcej kobiet zwraca uwagę na swoje zdrowie psychiczne i szuka wsparcia w radzeniu sobie ze stresem oraz trudnymi emocjami.
Książki autorstwa p. Gajka co jakiś czas migają mi w katalogu legimi czy storytel, ale dopiero „Kraj kobiet” jest moim pierwszym spotkaniem z piórem autora. Fabuła- bohaterkami są trzy przyjaciółki Tetka, Kazia i Lubosza. Przyjaciółki, które wychowywały się razem i spędzały ze sobą większość czasu w okresie dzieciństwa, przysięgają sobie, że nigdy nie wyjdą za mąż i że wybudują własny kraj- kraj kobiet. Zgodnie z powiedzeniem „człowiek myśli, Pan Bóg kreśli” przysięgi nie udaje się spełnić całkowicie. Na długie lata los dziewczynki rozdziela, rzuca w różne strony, na świat przychodzą dzieci. Ale pewnego dnia ich drogi znowu się skrzyżują i decydują się wcielić swój plan o zbudowaniu kraju kobiet w życie. Wydawało się to prostym zadaniem bo żadna z nich nie chciała być jak jej matka, opiekunka. Żadna nie chciała być zależna od mężczyzn, na ich usługach. W przeciwieństwie do rodzicielek chciały być niezależne i wolne. Chciały żyć z dala od wojen i mężczyzn. Jak postanowiły tak zrobiły i po znalezieniu idealnego miejsca, zaczęły budować osadę. Rozdzieliły między siebie funkcje- planowaniem i wcielaniem planów w życie zajmowała się Lubosza, Tetka była żercą i pełniła role religijne i magiczne w kulcie przyrody i bóstw, natomiast Kazia pełniła funkcję medyka, zielarki. Z czasem do ich osady w poszukiwaniu spokoju, bezpieczeństwa czy pomocy medycznej ściągały z różnych stron skrzywdzone przez mężczyzn kobiety. Wszystkie żyją razem, zajmują się uprawą, hodowlą, decydują wspólnie na organizowanych wiecach. W końcu nasze bohaterki przekonują się, że idealny świat nie istnieje, że ich marzenie było ułudą, bo wcześniej czy później okazuje się że życie kobiet bez mężczyzn czy mężczyzn bez kobiet nie istnieje. Że jedni wcześniej czy później muszą wkroczyć do świata tych drugich. Warto wspomnieć, iż historię naszych bohaterek poznajemy z opowieści Tetki. Przeczytałam kilka recenzji w internecie i nikt nie zwrócił uwagi na to co mi się rzuciło w oczy. Wszyscy zachwalają delikatność z jaką autor pisze o gwałtach, aborcji czy wchodzenie w okres młodej kobiety. Ponadto wychwalane jest siostrzeństwo, przyjaźń kobieca, oddanie, feminizm (tak modny w ostatnich czasach). Język, nazewnictwo świąt dodają kolejnego smaczku przenosząc nas w te odległe czasy. I ja z tym wszystkim mogę się zgodzić mniej lub bardziej, ale mnie najbardziej uwierały współczesne wulgaryzmy, które jakoś mocno wątpię aby w takiej samej formie przetrwały do chwili obecnej i to aż od czasów przed Chrztem Mieszka I. Bardzo polecam audiobooka czytanego przez Laurę Breszkę. Mistrzostwo. 3,75 gwiazdek
Ten rok może nie jest dla mnie najlepszy czytelniczo, ale wracam do gatunków, o których na długo zapomniałam. I tym sposobem w 2024 roku przeczytałam więcej kryminałów i powieści historycznych niż przez kilka ostatnich lat razem wziętych. Może to nostalgia, a może po prostu potrzebowałam wrócić do bezpiecznej przystani w tym gorszym czasie. „Kraj kobiet” trafił więc na bardzo podatny grunt.
Autor z gracją przedstawia nam trzy niezwykle silne i charakterne bohaterki, które na polskiej ziemi zakładają wbrew wszystkim kraj wyłącznie dla kobiet. Ale jak to zwykle w życiu bywa, im więcej silnych i innych charakterów, tym więcej niedopowiedzeń, kłótni i konfliktów. A fundamenty pięknych planów i marzeń kruszą się z każdym kolejnym wrogo wypowiedzianym słowem.
Grzegorz Gajek napisał jak dotąd chyba swoją najlepszą powieść. „Kraj kobiet” to utwór z pogranicza literatury pięknej i powieści historycznej, z poetyckim językiem. Czyta się go powoli, tak jak zanurza się do chłodnego jeziora w najbardziej upalny dzień. Powoli, ale z zachwytem.
„Pewnego dnia mężczyźni zamienią się w słowiki. Będziemy jeszcze miały nasz kraj kobiet.”
„Kraj kobiet” to powieść dla kobiet, w hołdzie kobietom, dla mężczyzn – w zasadzie dla każdego. Jej leniwa narracja otula jak duszny sierpniowy dzień, tylko po to, by potem znienacka trzasnąć batem i rozbić ten idylliczny obrazek o realia tamtych czasów. A że napisane przez Gajka bohaterki niesamowicie łatwo pokochać i łatwo oddać im serce, to później przewracanie każdej kolejnej strony boli jeszcze bardziej. Nie dajcie się zwieść tej ciepłej okładce – to powieść, przez którą prawdopodobnie uronicie niejedną łzę. Gorzką do przełknięcia, gdy pomyślicie o własnych przodkiniach, które nie doczekały własnego kraju kobiet.
Jeśli szukacie powieści idealnej na pożegnanie lata i powitanie jesieni – to koniecznie musicie sięgnąć po „Kraj kobiet”. Jeśli jesteście fanami bestsellerowych „Chłopek” (choć ja akurat personalnie do nich nie należę), to ta powieść jest jeszcze lepsza. Ociera karty historycznych ksiąg z kurzu i przypomina, jak wiele wycierpiały nasze przodkinie, jeszcze zanim stały się chłopkami. Przywraca ich marzenia o kraju kobiet, podczas gdy my tak głośno mówimy o kraju dla kobiet. Zupełnie inne czasy, takie same marzenia.
Lubicie historie powolne, po których my się snujemy?
Ja od jakiegoś czasu bardzo doceniam takie historie, które nie pośpieszają mnie, tylko ja spokojnie mogę zastanowić się co myślą. Dlatego bardzo doceniam to, że autor w książce "kraj kobiet" dobrze oddał realia czasów, o których mamy wspominamy, bo tamto życie było nieśpieszne, nikt nie był w ciągłym biegu.
Historie o kobietach napisane z perspektywy mężczyzny zawsze mi się wydawała taka mocno nacechowana jakimiś negatywnymi emocjami. Bo to jest logiczne, że mężczyzna nie musi mierzyć się z tym samym co kobieta (stereotypy), a tu pomimo wszystko ja nie czułam bezpośredniego zdania autora tylko to, co realnie mogły wiedzieć i czuć kobiety.
Tetka, czyli jedna z bohaterek opowiada nam o tym jak się im żyło od najmłodszych lat, jak próbowali zmienić świat, wiadomo z różnym skutkiem, jak próbowałem stworzyć świat, który byłby przystępny dla kobiet, a nie tylko dla mężczyzn.
To historia o sile o przyjaźni o siostrzeństwie, ale nie tylko. To też historia przede wszystkim o walce i o tym jak trudno jest przezwyciężyć swoje myślenie i myślenie innych, jak czasami trudno jest do czegoś dojść o własnych siłach.
Jednak żeby nie było tak słodko, ja mam jedną ogromne, ale którym jest sam styl pisania autora. No dla mnie on był nudny gdyby nie audiobook nie wiem, czy byłabym w stanie doczytać książkę do końca. Język nie jest jakieś trudne czy wyszukany, ale przez to, że niektóre zdania są bardzo prosto złożone, inne znowu są bardzo barwne, mi się to po prostu źle czytało, bo nie mogłam złapać rytmu czytania. I zabrakło mi też słowiańskości, bo ile mieliśmy tutaj wspomniane pewne zjawiska związane właśnie z mitologią, tak zdecydowanie było tego za mało. Kiedyś była cała gama różnych zabobonów, wierzeń, a tego ja to nie czułam. Za to czułam, że bohaterowie tutaj pomimo tego, że mają mniej więcej plan działania, z góry zakładają, że to się nie uda. I w odniesieniu cały książki jest to bardzo ciekawe spojrzenie.
Niemniej ja od siebie tę książkę polecam, bo jest to wartościowa i potrzebna historia. Dla mnie 4/5 ⭐️.
Kraj kobiet Grzegorza Gajka to książka, która przenosi nas do świata, gdzie kobiety tworzą swoje własne miejsce na ziemi – niezależne, pełne siły i determinacji.
Głównymi bohaterkami są Tetka, Kazia i Lubosza – trzy wyjątkowe kobiety, które połączyło poczucie sprzeciwu, powiedzenia wyraźnego "stop" i stworzenia czegoś nowego, na własnych zasadach. Ich historia nie jest łatwa - to historia pełna wzlotów, upadków, trudnych decyzji i konieczności poświęceń. I właśnie to czyni tę książkę tak autentyczną i poruszającą 📚
Jednym z największych atutów powieści jest sposób, w jaki autor pokazuje nam relacje między bohaterkami. Z jednej strony mamy tutaj siostrzeństwo, wsparcie i lojalność, z drugiej – zazdrość, rywalizację i różnice zdań. Każda z tych kobiet jest wyjątkowa i dzięki tym trzem perspektywom historia jest kompletna i ciekawa aż do samego końca.
Grzegorz Gajek pokazuje, że książka, w której mamy zarówno wątki historyczne, jak również te, zaczerpnięte z mitologii słowiańskiej mogą być czymś naprawdę niesamowitym, co stworzy spójną całość 🌾 Bogowie, wierzenia i magia dodają fabule głębi i tajemniczości. Choć słowiańskich motywów mogłoby być więcej, to klimat tamtych czasów i tak jest wyczuwalny na każdej stronie. 🌿
Czy książka ma jakieś wady? Mówi się, że jak ktoś chce to na pewno coś znajdzie. Ja nie znalazłam :) Dla mnie ogromnym atutem było wędrowanie po świecie bohaterek i ich codziennych zmaganiach.
To opowieść, która snuje się spokojnie, dając przestrzeń na refleksję nad losem kobiet zarówno wtedy, jak i dziś 🕊
"Kraj kobiet" to powieść, która skłania do myślenia i niesie za sobą bardzo ciekawe przesłanie - niezależnie od epoki, kobiety zawsze miały i będą miały siłę, by walczyć o swoje miejsce na ziemi. 🌍 Polecam z całego serca!
„Kraj kobiet” Grzegorza Gajka zdecydowanie ląduje w naszej topce tego roku. To literatura piękna z elementami realizmu magicznego i słowiańskości, napisana przepięknym, barwnym językiem.
Głównymi bohaterkami książki są Tetka, Kazia i Lubosza – trzy młode kobiety, przyjaciółki, które doświadczywszy wielu nieprzyjemnych sytuacji ze strony mężczyzn i swoich społeczności, postanawiają porzucić je i rozpocząć wspólne życie z dala od nich. Osiedlają się w pięknej, trudno dostępnej dolinie i zakładają w niej pierwszą osadę Kraju Kobiet. Nie wiedzą jeszcze, jak dadzą sobie radę same, ale mają siebie, swoje umiejętności i zapał do pracy, co pozwala im na rozwinięcie społeczności, do której dołączają kolejne wykluczone kobiety. Wieść o Kraju Kobiet niesie się po okolicy, a pobliskie plemiona Wiślan, Ślężan, Czechów czy Madziarów bacznie się mu przyglądają.
Przede wszystkim trzeba powiedzieć o tym, jak pięknego, stylizowanego, archaicznego języka używa Autor. Chapeau bas dla niego za ogromną wiedzę historyczną, kulturową i lingwistyczną, którą dzieli się z nami w tej powieści. Jest tu wiele elementów kultury Słowian czy słowiańskich wierzeń i bogów. Jednak najważniejsze są tu mieszkanki Kraju Kobiet i ich historie. Książka pięknie opisuje wyzwania, z jakimi borykają się społeczności, bo choć miało to być utopijne miejsce, to dotykają je bardzo przyziemne problemy takie jak głód, waśnie między członkiniami, zagrożenie ze strony innych plemion, zazdrość czy zranione uczucia. Książka porusza kilka ważnych kwestii społecznych i światopoglądowych, wplecionych w codzienne życie za Smoczą Bramą, pokazując niejednokrotnie nowy punkt widzenia, który pomaga zrozumieć wiele rzeczy, których nie będziemy tu opisywać, żeby nie zdradzać fabuły.
Główne bohaterki są postaciami wiarygodnymi, ciekawymi, nie zawsze jednak czytelnik jest w stanie je zrozumieć. Są więc bardzo ludzkie, mają swoje zalety i wady, ewoluują w toku fabuły, a ich przyjaźń jest ogromnie poruszająca. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak i czy bohaterkom udało się zbudować wymarzony Kraj Kobiet i czy sprzyjali im Mokosz i Perun, to sięgnijcie po tę piękną książkę.
Tetka, Kazia i Lubosza od dzieciństwa obserwowały świat urządzony przez mężczyzn. Obserwowały swoje matki, babki i kobiety z osad, które akceptowały swój los i właśnie wtedy postanowiły, że stworzą lepsze miejsce.
Tetka opowiada ich historię. O codzienności, bez udawania, bez pozorów, bez ubarwień. Poznajemy świat wraz z koleją życia kobiety. Od najmłodszych lat przez małżeństwo, dzieci, zdrady aż do podjęcia próby stworzenia lepszego miejsca. Opowiada kobietach, które stworzyły azyl, bezpieczne miejsce dla innych kobiet mających różne potrzeby i doświadczenia.
To książka o sile kobiet, stostrzeństwie, przyjaźni, miłości, wsparciu i podarowaniu najważniejszego – wyboru. Ale...
Nie było wyłącznie dobrze. Nie obyło się bez kłótni, złości, zawiści i ocen, walki o władzę i kwestionowania metod. To droga często bardzo trudna, wymagająca ustępstw i poświęceń. Wypełniona marzeniami o lepszym świecie. Będąca wyobrażeniem, które zderza się z rzeczywistością.
Autor podarował mi szeroki przekrój emocji. To opowieści, które bawią i uczą, powodują uśmiech na ustach, ale też zaciśnięte ze złości zęby. To radość i smutek. Wolność i marzenia, ale też wiele złego.
"Kraj kobiet" to historia skończona. Poznajemy całe życie założycielek, obserwujemy, dostrzegamy z nimi błędy i wyciągamy wnioski.
Z całego serca polecam też audio książki. @laura.breszka wielkie brawa dla Pani, słuchanie było wielką przyjemnością 👏🏼♥️
„Kraj kobiet” to wspaniała opowieść osadzona dawno temu nad Wisłą, okraszona niezwykle interesującą mitologią słowiańską. Ten świat naprawdę mnie urzekł i wciągnął do ostatnich stron. Autor z wyczuciem przedstawia losy kobiet, które pragną odmienić swój los, a ich życie to nie tylko zmagania z codziennością, ale i walka o tożsamość, siłę i prawo do wyrażania siebie w społeczeństwie zdominowanym przez mężczyzn. Mamy tu ambicje i upór, siłę i gniew ale także miłość i nadzieję… są wrogowie i przyjaciele, dobre wróżby i złe znaki a wszystko to bardzo zgrabnie ale i subtelnie połączone w piękną i mądrą historię. Brawo!
Spodziewałem się dokładnie tego, co przeczytałem na okładce. Książka niezwykle porusza… Uważam, że każdy kto twierdzi, że mężczyźni odgrywali główną rolę w budowaniu pierwszych państw i osad powinien sięgnąć po Kraj kobiet. Ile z historii przedstawionej w książce było prawdą? Tego nie wiemy, ale w głębi duszy wierzę, że kobiety walczyły, i że bez nich żaden kraj by nie powstał. Tej wersji się trzymam.
Wspaniała opowieść o Słowiankach, które pragną zmiany. Chcą swojego miejsca, swoich praw. Podobało mi się, że historia nie jest przesłodzona, bo jak wiadomo "co zesłał los trzeba będzie stracić". Bardzo ludzkie to było. Na uwagę zasługuje też piękny literacki język powieści. Przeczytałam jednym tchem i bardzo polecam.
Histeria umiejscowiona w czasach Słowian,klimatycznie, język pełen smaczków,wzruszająco i ciekawie ale co najważniejsze wiele problemów jakie występują w książce można odnieść do naszych czasów. Jest o kobietach,o ich roli w społeczeństwie,jest o miłości i inności,jest o marzeniach i drodze do ich spełnienia.
Bałam się zacząć tą książkę, głównie przez to że napisała ją mężczyzna. Jednak okazała się być super, z bardzo złożonymi bohaterkami (Kazia jest moją miłością od początku do końca) i historią która fantastycznie przeplata politykę i obyczajowość, bo w końcu w życiu obie te rzeczy są ważne. Podobało mi się również pokazanie słowiańskiego folkrolu oraz tego jak przyroda wpływa na życie bohaterek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Sama początkowo nie wiedziałam gdzie zmierza ta historia, ale słuchałam dalej. Okazało się, że jest to piękna historia o silnej kobiecej przyjaźni umieszczona w czasach słowiańskich. Historia niby prosta, ale więzi między kobietami, ich relacje w tak trudnych czasach oraz walka o samostanowienie o sobie… leci moja polecajka!!
Oh boże, ależ to było emocjonalne. Jakie żywe były te kobiety, jakie prawdziwe, jakie swoje i obce. Relacje międzyludzkie były tak pięknie opisane. Luba, Kazia i Tetka, Titrit, Szarka, czuję, jakbym je wszystkie znała od lat. Z nimi się cieszyłam, płakałam i denerwowałam. Grzegorz Gajek... the man you are. Ta książka to jest arcydzieło. Gdybym mogła bałabym jej sześć gwiazdek. 6/5
Piękne to było. Staropolskim językiem pisane. Lokalizacyjnie zahaczyło nawet o Beskid Niski, w którym byłam kilka dni temu i czułam ten klimat, choć jeszcze nie wiedziałam, że nazwy tamtejszych wiosek pojawią się w książce.
Piękna historia o życiu i o śmierci, o marzeniach i rzeczywistości, o miłości i o nienawiści... Poznajemy bohaterki na przestrzeni lat, od dziecka do staruszki i przeżywamy z nimi wszystkie ludzkie sprawy. Czyta się bardzo dobrze i szybko dzięki krótkim rozdziałom i słowiańskim mitom.
Słowiański świat, charakterystyczne i dobrze wykreowane postacie, sensowna fabuła, piękny, zgrabnie stylizowany język, wątki queerowe - czy można chcieć czegoś więcej? Tak naprawdę? Leci na moje topki współczesnych i feministycznych książek
Mocno średnia, 2.5/5. Na początku była nawet ciekawa ale później miałam wrażenie, że jest dużo zapychaczy byleby miała te ponad 400 stron. Im dalej od początku tym nudniejsza. Strasznie męczyłam końcówkę audiobooka. Mimo wszystko z ciekawości sięgnę jeszcze po książki tego autora.