Wyprawa przez zekranizowany kraj i filmy, które go kreują
Którędy przebiega granica rzeczywistości i fikcji? Czy w Ameryce można ją dostrzec, wyznaczyć? Kto tu kogo okłamuje? Czy to Hollywood wciska Ameryce kit? A może Ameryka jest zmyśleniem, które Hollywood ekranizuje? „Żeby żyć, opowiadamy sobie historie” – napisała Joan Didion. W Ameryce, bardziej niż gdzie indziej, historie opowiada się na ekranie. Żeby żyć, Ameryka karmi się swoim kinem. You are what you eat.
Sprawczości amerykańskiego mitu Maciej Jarkowiec przyglądał się w dwóch poprzednich książkach: Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu i Rewolwer obok Biblii. W co wierzy Ameryka. W Na bulwarach czyhają potwory ponownie podąża tym tropem.
Za pomocą reportażu, eseju, legendy, zapisków z podróży, wspomnień i anegdot snuje fascynującą, osobistą opowieść o sekretnym Hollywood: o wydarzeniach za kulisami największego przemysłu filmowego świata, które ukształtowały naszą zbiorową wyobraźnię. Hollywood okazuje się kluczem do zrozumienia USA i jego miejsca we współczesnym świecie – jako Imperium, kolosa na glinianych nogach i kraju, w którym prezydentami zostają aktorzy grający w podrzędnych westernach i biznesmeni o szemranej reputacji.
Dobre eseje, szczególnie te dotyczące wczesnej i złotej ery Hollywood. Maciej Jarkowiec umieszcza opowieści o filmach w bardzo szerokim kontekście historycznym i społecznym, do tego sypie anegdotami i ciekawostkami, obala mity narosłe wokół Fabryki snów, jednak chwilami za bardzo odpływa od tematów filmowych. Na przykład opisuje historię życia Williama Mulhollanda i jego akweduktu. Historia, choć sama w sobie arcyciekawa, ale raczej na inną książkę.
Irytowały mnie opisy podróży Jarkowaca po stanach i dziwne filozoficzno - metafizyczne rozkminy pisane poetyckim językiem. Koniec końców książka ciekawa, wciągająca, ale niepozbawiona wad. Mam wrażenie, że autor za dużo tematów chciał ugryźć, a ledwie je napoczął pozostawiając mnie z czytelniczym niedosytem.
Audiobook. Ale już kupiłem papierowe wydanie. Nie wiem, dlaczego zwlekałem najpierw odsłuchując. Temat dla mnie interesujący od zawsze: Ameryka i filmy. A tu mamy podróż przez jej historię przez pryzmat kina. Od razu napiszę, że nie wiem, czy autorowi udało się oddać to, co zamierzył. Niemniej, to bez znaczenia dla mnie. Słuchało się tego znakomicie i trzeba uważać w trakcie jazdy autem. Całkiem serio piszę. Faktem jest także to, że po wyjściu z samochodu dosłuchiwałem jeszcze do końca rozdziału.
I wszystkie te filmy widziałem więc to dodatkowa wartość spojrzeć na nie innymi oczami.
Cóż to jest za wspaniała książka! Wszystko mnie w niej ujęło - pomysł, wykonanie, dobór opowieści o dziełach i twórcach. Bo przecież ukazanie historii Ameryki poprzez filmy to miód na serce każdego szanującego się kinomana!
Obraz wyłaniający się z tych, nomen omen, ruchomych obrazów jest pełen przemocy, zła, przekrętów i złudzeń podlewanych marzeniami. Usprawiedliwienie rasizmu w "Narodzinach narodu", mroczne wnętrze Chaplina, rozprawienie się z mitem Dzikiego Zachodu, siła plotki w życiu Orsona Wellesa, przełomowe wydarzenia w przełomowych filmach, sporo polskich wątków (egzekucja Czolgosza!), wielkie nazwiska, skandale i genialne sceny. Czytałam to wszystko w emocjach, przypominając sobie oglądane filmy, odświeżając pewne opowieści i dowiadując się wielu nowych rzeczy. Tu z każdej strony bije fascynacja tematem, miłość do Ameryki i do kina, dziecięcy zachwyt, który nie przeszkadza profesjonalnemu podejściu.
Dzięki autorowi przypomniałam sobie moją przykurzoną nieco miłość do filmów Spike'a Lee, powróciłam pamięcią do pierwszych seansów "Nocnego kowboja", "Taksówkarza", "Obywatela Kane'a" czy "Chinatown", zaskakująco wzruszyłam się przy wątku "Pewnego razu... w Hollywood" Tarantino. Ach, i koniecznie muszę obejrzeć "Bulwar Zachodzącego Słońca"! Tu wszystko zgrabnie się układa. Historia przeplatana anegdotami, fakty ciekawostkami na temat życia i romansów gwiazd kina, wielka polityka osobistymi relacjami autora z podróży po USA.
bardzo sie ciesze, ze natrafilam na ta ksiazke. moglam poznac nie tyle co kultowe filmy amerykanskie, ale ich background, wplyw na spoleczenstwo, tworcow. napewno zaskoczyl mnie styl autora, ktorego sluchalo sie jak historie a nie suche fakty. udalo mu sie nawet mnie wzruszyc, szczegolnie w eseju o „narodzinach narodu”. to ile osob czarnoskorych przelalo krew przez ten film tylko dlatego ze istnieja jest przerazajace. jesli ktos uwaza, ze popkultura nie ma na nas wplywu pokazcie mu te historię (lub o taxi driverze bc wtf)
Mam trochę uwag pod kątem użytego języka, ale jak się na to przymknie oko, to ta książka jest po prostu fascynująca. Skończyłam czytanie z listą filmów do nadrobienia, a treść nie samym filmem stoi. To ciekawy przekrój przez amerykańskie społeczeństwo i ukazanie jaki wpływ na ludzi może mieć kino.
Genialna książka o amerykańskim kinie opowiadająca tak na prawdę o historii Ameryki. Niesamowicie wciągający styl pisania!! Przeplatanie filmów z historią tak niestandardowego państwa było czystą ucztą!!
Historia Ameryki opowiedziana historią kina - coś świetnego. Dużo filmów doszło do mojej listy, dużo się dowiedziałam, dużo kontekstów ze mną zostanie.
Reportaż pozwala spojrzeć pod „upudrowany” Hollywood, odsłania jego ciemniejsze zakamarki. Wciągający reportaż zagłębia się w historię branży, pełną ukrytych dramatów, pokazując, że #MeToo to tylko nowy rozdział starej opowieści.
autor wymyślił sobie, że spróbuje opowiedzieć historię amerykańskiego społeczeństwa poprzez kino i wyszedł mu z tego zbiór wciągających gawęd, które, wychodząc od konkretnego filmu (plusik za ciekawy wybór tytułów, kilku się nie spodziewałam), prowadzą czytelnika w opis mentalności i problemów, jakie były istotne dla mieszkańców Ameryki. sporo wątków i momentami nierówny poziom rozdziałów sprawia, że książkę najlepiej czytać na raty, koniecznie notując filmy do nadrobienia. świetnie opisane sylwetki gwiazd Hollywoodu nie są tylko zbiorem anegdot czy kontrowersji, które można sprawdzić w wikipedii. czuć ogromną pasję do kina i Ameryki, nie ma tu idealizowania czy wiary w bajki o amerykańskim śnie i biznesie pełnym uczciwych pasjonatów.
kino od zawsze pełniło ogromną rolę w życiu każdego narodu - było narzędziem propagandy i lustrem, które odbijało bolączki i troski twórców. 'Na bulwarach...' to kolejna książka, która dobrze to pokazuje. ze wszystkimi potworami w środku.
Liczyłam na spójną historię jak polityka USA splatała się z kinematografią (czarna lista, na którą byli wpisani twórcy podejrzani o komunizm, cenzura, propaganda), tymczasem jest to zbiór bardzo epizodycznych anegdotek o różnych firmach (jeśli był jakiś klucz w ich wyborze, to ja go nie widzę). Często te historię były przedstawione w niesamowicie okrojony a jednocześnie chaotyczny sposób. Chciałabym móc powiedzieć, że to książka dobra dla osób, które kompletnie nic w temacie historii Hollywood nie wiedzą, ale nawet nie w formie audio - ilość nazwisk, które pojawiają się w tej pozycji jest ogromna, są przedstawione tak pobieżnie, że ciężko zapamiętać, kto jest kto.
Po studiach dziennikarskich ciekawie jest się dowiedzieć o takich smaczkach z życia ważnych, dla historii kina, ludzi. Oczywiście wkradło się przynajmniej 3 rozdziały, których nie czytało się z takim wielkim zainteresowaniem, a wręcz miałam wrażenie, że autor troszeczkę odbiegał od tematu. Całościowo jednak ta książka naprawdę wypada świetnie i zdecydowanie podziwiam pracę pisarza, bo wciągnął mnie w te historie bez granic.
Ciekawie pomyślany zbiór esejów, łączący tour po historii filmu, przemysłu filmowego i samej Ameryki. Dobrze się to czyta, więc wyjątkowo jestem w stanie przymknąć oko na redakcyjne kiksy w stylu strÓżek dymu (wstyd, jak bum cyk kucyk!). Oczywiście nie wszystkie teksty są równie interesujące, ale doceniam ogólną koncepcję.
Sięgnąłem po tę książkę bez większych oczekiwań, ale bardzo szybko mnie wciągnęła. Barwnie i ciekawie napisana. Sposób połączenia filmów i ich kulis z wydarzeniami historycznymi jest bardzo pomysłowy i jednocześnie logicznie uargumentowany. Jedna z tych książek, która większego rozgłosu nie zdobyły i pewnie już nie zdobędą, a szkoda, bo takie przenikliwe pisarstwo zasługuje na duże uznanie.
Pomysł na książkę znakomity, pierwsze rozdziały bardzo mnie wciągnęły, ale potem narracja jakby zaczęła się rozłazić w szwach. W końcowej części przywołane filmy to na dobrą sprawę tylko pretekst do rozważać obyczajowych i politycznych. Irytowały mnie też długi wstawki autobiograficzne i wspomnieniowe, wyjęte jakby z innej bajki.
Czyta się bardzo dobrze- zestawienie intrygujące, dające możliwość autorowi pokazania Ameryki prawdziwej, pełnej sprzeczności, wad, ran i terroru. Na plus szerokie spektrum i rozdział o Narodzinach Narodu, który wyjątkowo zapadł mi w pamięci.
spoglądając w puste lornetki butelek dyskutują o amerykańskich filmach, ameryka - fikcja wygenerowana przez hollywood czy dobrze odwzorowana rzeczywistość, mitologia amerykańska, niesamowite łączenie niepowiązanych historii, polak rodak zabójca prezydenta, Chaplin wygnany pdf, napromieniowany Wayne