Nowa powieść laureatki Lubuskiego Wawrzynu Literackiego.
Jest styczeń 1920 roku. Niedawno skończyła się najkrwawsza ze wszystkich dotychczasowych wojen. Niemcy muszą się pogodzić z odzyskaniem przez Polskę niepodległości i koniecznością oddania części terytorium. Wielkopolski Trzciel zostaje przecięty granicą. Na zamarzniętych trzcielskich rozlewiskach szesnastoletnia Weronika przypadkiem podcina na lodzie Natana.
W tym samym czasie w odległym o 80 kilometrów Poznaniu młoda wdowa Joanna dostaje zaproszenie na spotkanie w eleganckim lokalu. Żadna z kobiet nie zdaje sobie sprawy, że tak błahe wydarzenia na zawsze odmienią ich życie…
W świetle latarni to poruszająca powieść o byciu pomiędzy. Pomiędzy zakochaniem a miłością, pomiędzy jedną wojną a drugą, pomiędzy życiem a śmiercią, pomiędzy Polakami, Żydami i Niemcami. Początek serii, która w przejmujący sposób pokazuje świat dwudziestolecia międzywojennego i losy ludzi bezlitośnie uwikłanych w historię.
„W świetle latarni” autorstwa Zofii Mąkosy to pierwszy tom niezwykle pięknej serii, w której autorka w poruszający sposób ukazuje świat dwudziestolecia międzywojennego. Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Mąkosy, choć wielokrotnie słyszałam pochlebne opinie na jej temat. Jako miłośniczka powieści historycznych, szczególnie tych osadzonych w dwudziestoleciu międzywojennym, z radością sięgnęłam po pierwszy tom serii „Pomiędzy” i wyruszyłam w podróż do wielkopolskiego Trzciela.
Akcja książki rozpoczyna się w styczniu 1920 roku, tuż po zakończeniu I wojny światowej. W tle rozgrywa się dramat geopolityczny — Niemcy muszą oddać Polsce część terytorium, a miejscowości, takie jak Trzciel, zostają podzielone nową granicą. Na tym tle autorka wprowadza czytelnika w dwa osobne, ale splecione ze sobą światy dwóch bohaterek — szesnastoletniej Weroniki i młodej wdowy Joanny. Każda z nich staje w obliczu wydarzeń, które z pozoru mogą wydawać się błahe, ale w rzeczywistości mają ogromne znaczenie.
„W świetle latarni” to poruszająca opowieść o dojrzewaniu, stracie, nadziei i sile kobiecej determinacji w cieniu burzliwych wydarzeń historycznych początku XX wieku. Zofia Mąkosa z niezwykłym wyczuciem kreuje postacie kobiece, które są silne, a jednocześnie głęboko ludzkie. Weronika, młoda dziewczyna z pogranicza, nieświadomie uruchamia ciąg wydarzeń, które dotkną zarówno ją, jak i jej otoczenie. Joanna, próbując odnaleźć się po stracie męża, staje przed nowymi wyborami, które wystawią na próbę jej odwagę i moralność. Autorka pokazuje, jak nawet pozornie przypadkowe decyzje mogą stać się punktem zwrotnym w życiu. Dzięki dwutorowej narracji czytelnik ma możliwość równoległego śledzenia losów bohaterek, a ich historie stopniowo się splatają, tworząc emocjonalną i głęboką opowieść. Mąkosa posługuje się barwnym, ale nieprzesadzonym językiem; opisy wydarzeń są pełne detali, które oddają klimat pogranicza polsko-niemieckiego w okresie międzywojennym. „W świetle latarni” nie tylko zachwyca stylem, ale także skłania do refleksji nad granicami — geograficznymi, emocjonalnymi i moralnymi. Jestem zachwycona wspaniałym kunsztem pisarskim Zofii Mąkosy, jej dbałością o szczegóły oraz umiejętnością przelewania emocji na papier. Przede wszystkim jednak urzeka mnie jej niezwykła pomysłowość w tworzeniu fabuły, pełnej emocji i realistycznych bohaterów. Po lekturze pierwszej części serii „Pomiędzy” jestem pewna, że z przyjemnością sięgnę po każdą kolejną książkę autorki, ponieważ wiem, że powieść, która wyjdzie spod jej pióra, w pełni mnie usatysfakcjonuje. „W świetle latarni” to powieść z duszą, głęboko zakorzeniona w realiach historycznych, ale jednocześnie uniwersalna w przesłaniu. To opowieść o tym, że życie potrafi zmieniać się w mgnieniu oka, a historia każdego z nas może być równie dramatyczna jak wydarzenia zapisane na kartach dziejów. Jeśli lubicie literaturę z historią w tle, mocne kobiece bohaterki i refleksyjny klimat, ta książka z pewnością Was zachwyci i poruszy.
Zofia Mąkosa zabiera czytelnika w podróż w czasie, w miejsce, gdzie historia staje się oddechem codzienności zwykłych ludzi. "W świetle latarni:, pierwszy tom serii Pomiędzy, to nie tylko precyzyjnie skonstruowana panorama wydarzeń dwudziestolecia międzywojennego, ale przede wszystkim głęboko poruszająca opowieść o losach kobiet uwięzionych pomiędzy epokami, narodowościami, uczuciami i obowiązkami.
Autorka osadza akcję w wyjątkowo symbolicznym miejscu - Trzcielu, miasteczku przeciętym świeżo wytyczoną granicą polsko-niemiecką. To właśnie tu dochodzi do spotkania Weroniki i Natana - przypadkowego, a jednak brzemiennego w skutki. Nieco dalej, w Poznaniu, młoda wdowa Joanna otrzymuje zaproszenie, które również stanie się początkiem nieoczekiwanych wydarzeń. Te dwie kobiety - jedna dopiero wkraczająca w dorosłość, druga próbująca odnaleźć siebie na nowo - stają się filarami tej opowieści.
Powieść Mąkosy, która z wykształcenia jest historykiem, urzeka malarską wręcz dokładnością w odtwarzaniu realiów międzywojennej Polski. Z jednej strony mamy pełne napięcia pogranicze, gdzie sąsiad nagle staje się cudzoziemcem, a przemytnik i szpieg przemykają w cieniu nowo wytyczonych słupków granicznych. Z drugiej - tętniący życiem, choć nieprzyjazny samotnej kobiecie Poznań, z jego ciasnymi mieszkaniami, sklepami i urzędami, w których rządzi męski porządek.
Pisarka w mistrzowski sposób kreuje bohaterów. Joanna, pozornie wycofana, ma w sobie wolę niezależności, która w ówczesnych realiach bywała uznawana za fanaberię. Weronika zaś, dorastająca w cieniu obowiązków i rodzinnych trosk, odkrywa pierwsze drgnienia serca w relacji, która z góry skazana jest na społeczny ostracyzm. Ich historie, choć odmienne, przecinają się i wzajemnie odbijają, jak światło latarni na lodzie - migotliwe, kruche, ale znaczące.
Nie sposób nie wspomnieć o języku tej powieści - szlachetnym, starannie skrojonym, pełnym plastycznych opisów i trafnych obserwacji. Autorka nie tylko opowiada historię - ona ją maluje, rzeźbi, oddycha nią. Umiejętnie splata to, co jednostkowe i prywatne, z tym, co ogólne i historyczne. Plebiscyt na Górnym Śląsku, przemyt graniczny, trudne relacje między Polakami, Niemcami i Żydami - to wszystko stanowi nie tylko tło, ale i siłę napędową opowieści.
"W świetle latarni" to książka o życiu w zawieszeniu - między przeszłością a przyszłością, miłością a obowiązkiem, marzeniem a konwenansem. To również hołd złożony kobietom, które mimo przeciwności nie pozwoliły się uciszyć. Subtelna, ale jednocześnie mocna w przekazie proza, od której trudno się oderwać.
Zamykając ostatnią stronę, pozostaje niedosyt i nadzieja, że kolejny tom przyniesie odpowiedzi na pytania, które nie zdążyły jeszcze wybrzmieć. A światło latarni znów się zapali. Bardzo polecam tę lekturę wszystkim miłośnikom słowa pisanego.
Zabieram Was dziś do czasów, które i dla mnie w literaturze były dotąd nieznane: okres po pierwszej wojnie światowej. Czytajcie tego typu książki? Jeśli nie, a macie chęć to mogę Wam polecić tę pozycję. . Choć przyznaję szczerze, że nie porwała mnie tak, że czuje miłość, ale to była naprawdę dobra książka. Wczułam się w historię bohaterów, a zwłaszcza Weroniki i mocno liczyłam, że inaczej potoczą się jej losy (a może coś się zmieni skoro druga część serii jeszcze przede mną?🤔). . Weronika i Joanna. Dwie całkiem różne kobiety. Weronika z ubogiego wiejskiego domu, a Joanna wykształcona mieszkająca w mieście. Poniekąd ich losy się przecinają, ale raczej są to odrębne historie. Czekam na połączenie ich losów w drugiej serii. Urzekła mnie ta książka i z ciekawością sięgnę po kolejny tom. Jest kilka spraw, które mnie BARDZO intrygują i ciekawe, w którą stronę się potoczą🤭 . Jeśli szukacie obyczajówkę osadzoną w odległych latach to gorąco polecam. Wątek polityczny jest tu tylko delikatnie zarysowany i nie przejmuje wodzy nad historią, więc tego się nie obawiajcie. . Polecam 🔥
Pierwsza część nowej serii „Pomiędzy”. Uczciwie opowiedziana historia. Od początku do końca. Osadzona w dwudziestoleciu międzywojennym. Akcja toczy się na polsko-niemieckim pograniczu, w miejscowości Trzciel. Wojna się skończyła. Trzciel został podzielony. Mamy tu Polaków, Niemców. Mam Żydów, ewangelików i katolików. Są komuniści, tajniacy, przemytnicy i szpiedzy. Uczciwi i szubrawcy. Lokalni mieszkańcy i uchodźcy. Są kontrole graniczne i ruch na zielonej granicy. Na styku tych światów dochodzi do tarć. Wszyscy muszą poukładać relacje z sobą nawzajem i ze światem. Wszyscy muszą odnaleźć się w tych nowych i trudnych okolicznościach. Do tego pojedyncze życiorysy i relacje, a tu same komplikacje, bo trudne czasy wymagają podejmowania trudnych decyzji. Jest chaos i przypadek.
„Granica to nie tylko kamienne słupy dzielące to, co kiedyś było całością.”
„Granice istnieją nie tylko między państwami. Dzielą także ludzi. Za ich przekroczenie płaci się cierpieniem.”
„Każda ciemność kiedyś się kończy. Po niej nastaje światłość "
Dwie kobiety. Dwa światy i granice wyznaczane nie przez państwo a przez uprzedzenia i wzajemne animozje.
Weronika Wieczorek ma szesnaście lat i obowiązki, którym trudno podołać. Po śmierci mamy, Angeli dziewczyna zajęła się domem biorąc na siebie gotowanie , sprzątanie czy cerowanie. Opiekuje się również młodszą siostrą Anielą, podczas gdy jej tata i starszy brat Józef zarabiają na utrzymanie domostwa. Młoda dziewczyna, choć oczywiście kocha ich wszystkich czasem ma zwyczajnie dość i pragnęłaby spędzić czas na zabawie czy spacerze. Mimo to sama pracuje jako pomoc w gospodzie czy przy wyplataniu wiklinowych koszyków. Nigdy nie sądziła, że zakocha się tak mocno i,że jej wybrankowi tak daleko będzie do ideału. Natan bowiem jest Żydem, zaś jego ojciec wśród mieszkańców Trzciela ma opinię złodzieja i chuligana. Serce jednak nie sługa.. Równolegle autorka przedstawia w swej powieści losy młodej wdowy -Joanny Podbielskiej, która po traumatycznych doświadczeniach w małżeństwie nieoczekiwanie zostaje pracownicą wywiadu i poznaje Stanisława Błońskiego i..zaczyna w niej kiełkować uczucie o którego istnieniu zdążyła zapomnieć ..
Pierwszy raz spotkałam się nie tylko z piórem Pani Zofii,lecz również z tematyką pogranicza w okresie międzywojennym. Nie miałam względem lektury wielkich oczekiwań, ale.. Gdy zaczęłam czytać przepadłam z kretesem. Szybko polubiłam młode bohaterki , chciałam też by los okazał się dla nich przychylny. Miałam też okazję wczuć się w klimat tamtych czasów i panujące wówczas nastroje. Końcówka książki obfitowała w ważne wydarzenia, co sprawiło, że z niecierpliwością zabieram się za kontynuację. ♥️