„Być jak szkło twardą i przejrzystą, być jak szkło płynną i prostą” – pisze Anna Adamowicz w swojej najnowszej książce poetyckiej. Laureatka Nagrody im. Wisławy Szymborskiej zaprasza nas do lektury dziennika przemocy ciała. Wersy Adamowicz są jak przesunięte kręgi, uciskają nerwy, wywołują napięcie, nie podają odpowiedzi. Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło to zapis przemocy ciała, ale i zapachu szpitala, kronika bólu, który prowadzi do innych światów. Co w nich jest? Tom-zdjęcie RTG, pełen odniesień akt oskarżenia wymierzony w stronę symetrii, fizyki, materii. Superbohaterki z implantami, Frida Kahlo i Scarlett O’Hara na wojnie z ciałem. Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło to mocne wiersze w świecie, który nie mamy szans, a jednocześnie książka-obiekt artystyczny. Marta Ignerska wyszywa w niej wizualną wersję poezji Anny Adamowicz, pisze je igłą i nitką czerwoną jak krew.
Od momentu, gdy Anna Adamowicz ogłosiła, że pracuje nad książką poetycką dotyczącą - najogólniej - doświadczenia skoliozy, to się bałem. Że to będzie książka, nad którą będzie wisiało traumatyczne Temacisko, że Adamowicz nagle wpadnie w tryb bardziej wyznaniowego pisania, który udało jej się bardzo ciekawie ograć w przypadku poprzedniego tomu, czyli „zmyśl[]zmysł”, że rzecz zostanie skrojona pod współczesne akademickie teorie maladyczno-afektywne.
Na szczęście gOwno wiem o pisaniu poezji, a „Stłuc” to super książka.
Intrygujący temat przerósł autorkę, “napięcie” o którym napisano w opisie jest ledwie wyczuwalne. Monotematyczność rozpatrywana jest z kilku perspektyw i łączona z kilkoma skojarzeniami, a jednak jakimś cudem nadal nie potrafiłem w pełni pozbyć się wrażenia ze po prostu nie ma w tym głębi. Oczywiście jest tu wiele uczuć i cierpienia - to da się wyczuć z tekstu. Ale chwilę później jest łączone z czymś, co jedynie wybija mnie z rytmu i wracamy do punktu wyjścia. No niestety nie udało mi się polubić poezji autorki.