Kontynuacja fascynującej opowieści o zakazanej miłości i sile nadziei w czasach, gdy świat ogarnęła mordercza wojna.
Prusy Wschodnie, schyłek II wojny światowej. Lizka razem z dziećmi wciąż czeka w Bartągu na Franza, który zaginął pod Stalingradem. Nie traci nadziei, że mąż wróci, tak jak jej obiecał.
Tymczasem do Prus zbliża się Armia Czerwona. Mieszkańcy już wiedzą, czego mogą się spodziewać po sowieckim wojsku. Niemcy jeszcze nie pozwalają na ewakuację ludności, mimo to pierwsi uciekinierzy już wyjeżdżają na zachód. Lizka nie chce opuścić domu, dopiero na wieść, że Rosjanie nie oszczędzają nawet dzieci, decyduje się na niebezpieczną ucieczkę, zabierając ze sobą teściową i szwagierkę.
Ci, którzy zostali: Jan Langer z drugą żoną i maleńkim synkiem, Augusta, Zośka, Stanisław i Waleśka, doświadczają sowieckiego okrucieństwa. Najstarszy z braci Reiterów, Hermann, ani myśli zostawiać majątku. Rozwiązuje sprawę z Sowietami po swojemu.
Lizka, po miesiącach morderczej wędrówki, dociera do Skandynawii. Tam czeka na nią niespodzianka.
4,5/5 Urywanie książki w takim miejscu powinno być prawnie zabronione! Jak mam wytrzymać do premiery piątego tomu? Siłą tej serii jest przywiązanie jakim darzy się bohaterów. Bo co z tego, że czytałam w życiu mnóstwo lepszych książek, skoro rzadko kiedy postacie obchodziły mnie tak jak Lizka, Franz i Augusta? Gdyby nie nieco zbyt patetyczne przemowy bohaterów byłoby 5. Zarwałam nockę na tę książkę i wylałam przy niej trochę łez. Tylko kto projektuje te nieszczęsne okładki?
Opowieść Warmińska dosłownie ujarzmia swoim pięknym i niezaprzeczalnie wstrząsającym charakterem, wiarygodnie i jednocześnie drastycznie wdziera się w osaczoną emocjami wyobraźnię, jednak to właśnie gorycz czwartego tomu obezwładnia czytelnika tak uderzającą siłą wzruszeń. Niebo z naszych stron to rozdzierająca serce fotografia ludzkiej bezradności w starciu z bestialskim okrucieństwem Armii Czerwonej, to niewyobrażalny strach o bliskich, to poharatana godność kobiet i brutalnie rozszarpane życiorysy, to bezwzględność wobec dziecięcej niewinności, to łzy ostatnich pożegnań. To także zaszyta w zakazanej miłości nadzieja na okruchy normalnej przyszłości – tak niewielka w skali zniszczeń, a jednak z wrażliwością kojąca najczarniejsze myśli.