What do you think?


Dziennik kuracjusza
Czterdziestolatek po zawale dostaje z ZUS-u dofinansowanie na pobyt w sanatorium. Wstrząśnięty i zmieszany tym, czego doświadcza, już od pierwszego dnia prowadzi zapiski. Zebrane w Dzienniku kuracjusza otwierają przed czytelnikiem złote wrota polskiego sanatorium. Razem z Wojciechem Bociańskim zwiedzicie wyłożone marmurem podziemia, pokonacie – pedałując w miejscu – setki kilometrów, zanurzycie nagie ciało w gazowanej gnojówce, a także weźmiecie udział w sanatoryjnym karaoke. Towarzyszyć Wam będzie plejada kuracjuszy: Czyścioch, Pucia, Sum-Oblech, Corega, Wychudzony w Złotych Oprawkach, Lwica, Major i Krzykacz.
Dziennik kuracjusza to spisywane na gorąco relacje o tych ludzkich słabościach, których w uzdrowisku wyleczyć się nie da.
Dziennik kuracjusza to spisywane na gorąco relacje o tych ludzkich słabościach, których w uzdrowisku wyleczyć się nie da.
124 pages, Paperback
Published July 25, 2024
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 16 of 16 reviews
August 16, 2024
when your circle small but all yall crazy
September 28, 2024
Pierwsza część opisująca pierwszy pobyt autora w sanatorium była bardzo ciekawa, nieprzytłaczająca i interesująca (przynajmniej dla mnie, osoby zbyt młodej i zdrowej, by coś wiedzieć o tych przybytkach). Druga, krótsza, opisująca ponowny pobyt, znudziła mnie, z jakiegoś powodu nie spełniła swojego zadania - porównania turnusów, zmian w ośrodku czy podejścia autora. Za to odejmuję jedną gwiazdkę.
August 25, 2024
Niepozorne maleństwo przeczytane na raz, które dało mi dużo czytelniczej radochy, i na którym chichrałam się co chwilę
„Dziennik kuracjusza” to zapis relacji autora z dwóch pobytów w sanatorium. Ja uwielbiam książki fikcyjne, których akcja osadzona jest w takich miejscach, ale chętnie sięgnęłam też po coś niefikcyjnego w takim klimacie. No i okazało się to złotem :)
Nadawanie śmiesznych przydomków współpacjentom/kom, bo przecież nie sposób zapamiętać tylu imion! Poznajemy więc Lwicę, Zaspanego, Suma-Olecha, Pucię, Ropucha, Krzykacza czy Hrabinę. W uzdrowisku jak w każdej grupie społecznej widoczny jest też wyraźny podział na kasty. Są ci z NFZ, z ZUSu i ci najbardziej uprzywilejowani i poważani przez personel tzw. komercyjni, a rozróżnić ich można po kolorze opaski na nadgarstku.
Oczywiście skoro to ośrodek leczniczy to rytm dnia definiuje harmonogram zabiegów, które nie wszystkim jednak przysługują po równo, co prowadzi to wywołania między innymi afery basenowej przez sercowców.
A jak już będziemy po kąpieli w śmierdzącej zdrowotnej wodzie czy po ćwiczeniach fizycznych to czas na prawdziwą rozrywkę. Dancingi, wieczorki poetyckie czy karaoke, ale o zbieraniu grzybów i suszeniu ich w pokojach zapomnijcie, bo prowadzi to do zarobaczenia ośrodka! Zdarzają się też wycieczki krajoznawcze oraz te bliższe do delikatesów „U Agniesi”, gdzie kuracjusze zaopatrują się głównie w wódkę i piwo.
Ciekawe spotkania odbywają się też w windzie, której praktycznie nikt nie umie prawidłowo obsługiwać, a niezwykle ważnym punktem są posiłki serwowane trzy razy dziennie (o nieludzkich porach), na których możecie dostać zupę mleczną, ale bez łyżek, bo akurat „wyszły”, podobnie jak solniczki, chociaż one to akurat są wynoszone.
Dobra, stop, bo za dużo wam spoileruje. Kupujcie książkę i rezerwujcie turnus na wrzesień!
„Dziennik kuracjusza” to zapis relacji autora z dwóch pobytów w sanatorium. Ja uwielbiam książki fikcyjne, których akcja osadzona jest w takich miejscach, ale chętnie sięgnęłam też po coś niefikcyjnego w takim klimacie. No i okazało się to złotem :)
Nadawanie śmiesznych przydomków współpacjentom/kom, bo przecież nie sposób zapamiętać tylu imion! Poznajemy więc Lwicę, Zaspanego, Suma-Olecha, Pucię, Ropucha, Krzykacza czy Hrabinę. W uzdrowisku jak w każdej grupie społecznej widoczny jest też wyraźny podział na kasty. Są ci z NFZ, z ZUSu i ci najbardziej uprzywilejowani i poważani przez personel tzw. komercyjni, a rozróżnić ich można po kolorze opaski na nadgarstku.
Oczywiście skoro to ośrodek leczniczy to rytm dnia definiuje harmonogram zabiegów, które nie wszystkim jednak przysługują po równo, co prowadzi to wywołania między innymi afery basenowej przez sercowców.
A jak już będziemy po kąpieli w śmierdzącej zdrowotnej wodzie czy po ćwiczeniach fizycznych to czas na prawdziwą rozrywkę. Dancingi, wieczorki poetyckie czy karaoke, ale o zbieraniu grzybów i suszeniu ich w pokojach zapomnijcie, bo prowadzi to do zarobaczenia ośrodka! Zdarzają się też wycieczki krajoznawcze oraz te bliższe do delikatesów „U Agniesi”, gdzie kuracjusze zaopatrują się głównie w wódkę i piwo.
Ciekawe spotkania odbywają się też w windzie, której praktycznie nikt nie umie prawidłowo obsługiwać, a niezwykle ważnym punktem są posiłki serwowane trzy razy dziennie (o nieludzkich porach), na których możecie dostać zupę mleczną, ale bez łyżek, bo akurat „wyszły”, podobnie jak solniczki, chociaż one to akurat są wynoszone.
Dobra, stop, bo za dużo wam spoileruje. Kupujcie książkę i rezerwujcie turnus na wrzesień!
November 12, 2025
Miało być śmiesznie, ale było tak sobie. Krótkie, więc można zrobić sobie przerywnik między bardziej ambitnymi lekturami.
Autor opisuje swoje wrażenia z dwóch pobytów w sanatorium. Dowiemy się jak wyglądają relacje między kuracjuszami, z personelem, zabiegi, posiłki, dancingi, wycieczki i wykłady. Wiadomo, ludzie są różni i różnie się zachowują. Poznajemy raczej ich wady, niż zalety.
Tutaj wywiad z autorem:
https://rkk.pl/podcasty/dziennik-kura...
Autor opisuje swoje wrażenia z dwóch pobytów w sanatorium. Dowiemy się jak wyglądają relacje między kuracjuszami, z personelem, zabiegi, posiłki, dancingi, wycieczki i wykłady. Wiadomo, ludzie są różni i różnie się zachowują. Poznajemy raczej ich wady, niż zalety.
Tutaj wywiad z autorem:
https://rkk.pl/podcasty/dziennik-kura...
August 31, 2026
literatury sanatoryjno-chorobowej ukazało się w polsce ostatnio trochę i z tej kategorii o wiele bardziej podobał mi się "rok, w którym nie umarłem". tutaj zabrakło mi jakiś emocji, personalnych przemyśleń z wyjazdu, przebytej rekonwalescencji i o zawale, który przecież dla autora musiał być wydarzeniem zmieniającym życie, a jest w książce jedynie kilka razy pobieżnie wspomniany.
November 24, 2024
Sanatorium to inny stan umysłu - walka o bezpłatne zbiegi, wieczorki zapoznawcze, męczący współlokatorzy. Wszystko jest! Bardzo fajne zapiski z bardzo ważnej części polskiej kultury :) Kto zna starsze, samotne osoby, ten wie.
July 4, 2026
Dawno się tak dobrze nie bawiłam czytając. Cudna książeczka, z cudnym bohaterem, który czułym okiem spojrzy nawet na ludzkie wady. Jeśli ktoś lubi historie rodem z reportaży Szczygła to sądzę, że spodoba mu się ta pozycja.
August 31, 2024
Czytało się fajnie i lekko. Znam temat bo sam pisałem swój Dzinniek ze szpitala kiedy byłem na oddziale po operacji a później na rehabilitacjach.
January 14, 2025
Totalnie mój humor 💛
June 4, 2025
przyjemne i szybkie :)
June 27, 2025
Bez szału - choć śmieszne.
August 1, 2025
pierwsza część świetna, druga mnie nudziła
September 27, 2025
Spodziewałam się chyba więcej „mięsa”. Mimo wszystko przyjemne opowiadanie, momentami zabawne. W sam raz na jedno popołudnie.
May 19, 2025
Przeprzyjemne opowiadanie, szczerze mówiąc liczyłam na większy hardkor, ale uśmiałam się bardzo.
December 13, 2024
Nie raz i nie dwa parsknęłam przy tej książce (nawet w miejscach publicznych) i choć nigdy (jeszcze?) w sanatorium nie byłam, łatwo sobie wyobraziłam wszelkie scenki z tańcami, wycieczkami, niemożnością ogarnięcia windy i ukrywaniem „przysługujących” zabiegów.
Druga część jest wyraźnie słabsza i mniej śmieszna, bo narrator powtarza wiele wcześniejszych udanych pomysłów - trochę jakby drugi pobyt był opisany dla objętości
Druga część jest wyraźnie słabsza i mniej śmieszna, bo narrator powtarza wiele wcześniejszych udanych pomysłów - trochę jakby drugi pobyt był opisany dla objętości
Displaying 1 - 16 of 16 reviews















