Jump to ratings and reviews
Rate this book
Rate this book
Cmentarzysko smoków, gryfów, ich przede wszystkim, ale i pozostałych. To dowód naszego upadku. Zgliszcza pozostawione po to, by przypominać Zmiennym ich niegdysiejszą chwałę, po którą nigdy już nie sięgną.

Nadeszła wieczna noc.

Neneatrię ogarnął mrok, a w ciemności pojawiły się bestie, których mieszkańcy kontynentu mieli już nie oglądać. Dzieci Natury, bezwzględnej bogini, będącej uosobieniem koszmarów wszystkich Zmiennokształtnych, wyszły z cienia.

Valea i Dheiread stają do ostatecznej walki o przyszłość świata. W tej wojnie nie będą jednak sami. Jednoczą siły z gryfim królem, potężnym wilkiem i kobietą skrywającą wiele tajemnic.

Czy połączone siły ostatnich bohaterów wystarczą, by pokonać Naturę? By zapędzić ją z powrotem w mroczne knieje Ostatniego Boru?

Czy siły miłości i Przeznaczenia okażą się tym, co zadecyduje o losach całego świata?
Co się wydarzy, kiedy Nieustępliwy Niedźwiedź sięgnie po to, czego pragnie najbardziej?

Drugi tom kończący dylogię Bestiariusz Ciemności przyniesie odpowiedzi na wszystkie pytania.

Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.

416 pages, Paperback

First published September 17, 2024

1 person is currently reading
59 people want to read

About the author

Magdalena Szponar

26 books41 followers
Pisarka niebanalna, bezkompromisowa, odważna. Zakochana w słowach, uzależniona od dobrych powieści - szczerych, trudnych, pozostających w pamięci na długo. Prywatnie zwariowana mama dwójki dzieci, oddana żona strażaka i polonistka z pasją.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
19 (30%)
4 stars
10 (15%)
3 stars
16 (25%)
2 stars
9 (14%)
1 star
9 (14%)
Displaying 1 - 28 of 28 reviews
Profile Image for julkahap .
443 reviews450 followers
October 24, 2024
Ta dylogia to jest najgorsza fantastyka, jaką przeczytałam od czasów dołączenia do bookmediów. Może później napiszę dłuższą recenzję, bo jednak po to przeczytałam do końca, ale to była taka męka, że aktualnie nie chce już nawet o tym myśleć.
Profile Image for HerriLu.
115 reviews18 followers
October 2, 2024
Chciałam dać jej szansę. Pomyślałam sobie „dobra, może druga część czymś miłym mnie zaskoczy”.
I zaskoczyła. Ale niczym miłym.
Trzymajcie się bo będzie grubo.
Ponownie przywitał nas ulubiony element tej historii czyli chaos. Wsadzanie nowych bohaterów, którzy są zbędni i nic nas nie obchodzą w wydarzenia, które też nie mają sensu i niczego nie wnoszą.
Pożądanie, seks i ciągłe gadanie o nim to norma, bO pRZeciEż tO ZWierZęTa i IdZie NoC pOrząDAnia poDczaS, KtóREj mOgĄ ZRobiĆ PotoMKa. Fu. Bełt. Nie. Nie. Nie i nie.
Ta otoczka była tak obrzydliwa i napisana w taki sposób, że krzywiłam się za każdym razem z niesmaku. Ja się nie dziwię, że są ludzie którzy mówią, że romantasy są beznadzieje, bo gdyby ta seria była moją pierwszą z tego gatunku też bym tak powiedziała.
Nasi super bohaterowie, którzy na czole mieli wypisane RUCHANIE nie mają ponownie absolutnie żadnej osobowości. Nikt mnie nie obchodził, nikomu nie kibicowałam, ani nie życzyłam źle. Zwyczajna obojętność i liczenie tylko na to, że chociaż jedna strona będzie bez ZWIERZĘCEGO POŻĄDANIA. Kolejna super rzecz to typ, który jest wilkiem i od małego znał dziewczynę, która pomagał wychowywać, karmić i układać do snu, pewnego dnia, jak już był dorosła, sporzał na nią i uznał Hmmmmm, w sumie niezła dupa z niej, czemu by nie zacząć chodzić przy niej nago i mówić, że chce się ją zerżnąć? Bełt X2.
Na prawdę. To jest ponad moje siły, momentami ja nie wiedziałam czy płakać czy śmiać się. To było tak złeeeeeee. Oczywiście, standardowo kopia Dworów się pojawiła, choć w tej części więcej było ✨inspiracji✨ ze Zmierzchu.
Myślałam, że się posikam ze śmiechu jak ciągle było nazywanie Valei Królową Cieni, a kompletnie nic to nie znaczyło xD. Podkreślanie jaka to jest potężna i niesamowita i czego to ona nie potrafi, ale nie dostaliśmy nic, a nic z tej potęgi xDD Równie dobrze sama siebie mogę nazwać Królową Cieni i będzie to tak samo bezużyteczne i bez sensu jak w tej książce.
Rzecz jasna Valea jest też ✨taka drobniutka 👉👈 🥺i dosłownie każdy jej pożąda, BO JEST TAAAAAKA POTĘŻNA✨ a tak naprawdę, każdy traktował ją jak przedmiot, który ma tylko wypluć im z siebie dzieciaka. Read był znowu ciepła klucha, który bez Valei nie miałby nawet jednego dialogu, bo jedyne co mówił to: moja piękna istoto, kocham Valee i Valea jest super. Już nawet nie chce mi dłużej pochylać nad tą ich miłością, bo znowu się porzygam. Naciągane, sztuczne i mdłe.
Moim 13 powodem są też teksty typu: niepokorna kotka😏, ta piękna kotka miała należeć do niego😏💪, krnąbrna kotka😏 i wiele wiele więcej. Bełt x3.
Najlepszą rzeczą z całej tej książki są wstawki ze słowiańskich legend itd. Chociaż przez parę stron mogliśmy poczytać coś innego niż główną fabułę 🙂.
Jedna z rzeczy która mnie tu najbardziej irytowała to było wciskanie czytelnikowi, że czyta coś głębokiego. Jakąś fantastykę wysokich lotów, która jest bardzo rozwinięta i zmusza nas do rozmyśleń nad życiem.
Nie.
Nie było takie.
Miałam ochotę wydłubać sobie oczy, a nie rozważać sensu dobra i zła na świecie🙃
Wróćmy jeszcze do naszych wspaniałych bohaterów, bo nasz niedźwiadek Pan Rasso został sprowadzony do totalnych nizin, bo widocznie zabrakło jakiegoś złola w tej jakże angażującej powieści. Typ został bezmózgim potworem, który ruchał i mordował co się dało, aby na koniec dostać w nagrodę ✨krnąbrna kotkę😏✨. Bełt x już nie wiem który.
A moim ulubionym momentem było jak Read zaginął czy tam umierał i Valea została zabrana przez Rasso.
Ten wziął ją do łazienki, gdzie wsadził ją do wanny i zaczął myć i obmacywać, a nasza super Valea, która nie wiedziała czy jej ukochany Read nawet żyje podnieciła się. XDDDDDDDDD KOCHAM TEN MOMETN. Ahhhh i jak pięknie to zostało wytłumaczone, tym że przecież idzie NOC RUCHANIA i to tylko zwierzęce instynkty 😏. (Czytam to zdanie drugi raz i sama się śmieje xD)
Wszystko tam było tak obrzydliwe, że sceny zbliżeń przelatywałam tylko wzrokiem, bo inaczej się nie dało. Każdy tylko na siebie warczał i mówił jak to jedno wyrucha drugie. Jakiś scen zazdrości też było pełno i były tak beznadzieje napisane, że chciałam wyjść z siebie i stanąć obok.
A zakończenie?
Myślałam, że umrę ze śmiechu.
To było tak głupie, bezsensowne i naciągane, że szkoda gadać xD.
Szczerze mówiąc ja mam więcej pytań niż odpowiedzi po tej książce. Przez większość czasu nie wiedziałam co się dzieje i dlaczego, a wytłumaczenia które dostawałam brzmiały dla mnie jak: BO TAK. 🙃
Nie polecam nikomu.
W książce jest wspominka o ostatnich bohaterach i uważam, że jestem jednym z ich, bo przeczytałam to, żebyście wy nie musieli.
Profile Image for Leon Adamczak.
82 reviews1 follower
September 21, 2024
Porzuciłem "noc upadku" w połowie, bo nie byłem w stanie przez nią przebrnąć, ale stwierdziłem, że dam drugą szansę Neneatri i zobaczę czy kolejna część tej dylogii okaże się lepsza.

Niestety "świt końca" nie spełnił moich oczekiwań choć poprzeczka była tutaj ustawiona baaardzo nisko. Niemniej tym razem dotarłem do końca książki.

Dylogia ta niewątpliwie miała potencjał. Zmiennokształtni, magia, potwory, bogowie, elementy zaczerpnięte z mitologii słowiańskiej, to coś co brzmi naprawdę ciekawie, jednak nawet knr nie były w stanie uratować tej powieści.

Początek mocno chaotyczny, przeplatają się wydarzenia z różnych osi czasowych, miejsc i postaci. Pojawiają się wspomnienia różnych bitew i zdarzeń.

Gdy już się klaruje teraźniejszość jest... dziwnie. Wszyscy dzielą się w pary a ci, którzy nie posiadają drugiej połówki są postaciami gorszymi, złymi, okrutnymi. Jak ktoś jest ranny i nie da się go wyleczyć to co? No jasne lecimy do bogini albo ona sama przybywa, żeby pomóc lub udzielić informacji (ale tylko wybranych).

Valea ciągle się pyta co ma zrobić, jak postąpić i albo dostaje odpowiedź wprost albo radę w stylu: kieruj się sercem. Taak miłość jest tutaj najważniejsza, ale żadna relacja w moim odczuciu nie odzwierciedla jej dobrze. Spowodowane jest to tym, że bohaterowie są bardzo spłyceni. Nie otrzymujemy ich głębszych portretów psychologicznych, a ich pragnienia odnoszą się głównie do pożądania, które jest tutaj ukazywane jako synonim miłości.

Rozmowy bohaterów są oklepane, brzmią sztucznie, rodem z fanficków o nastolatkach. I tak też odbierałem bohaterów, jakby właśnie byli napalonymi nastolatkami, którzy nie mają w sobie nic z dojrzałości emocjonalnej czy umysłowej, choć są tutaj istotami mającymi po kilkaset lat. Z tego powodu rozumiem, że osiemnastoletnia Valea zachowuje się tak głupio i idiotycznie, co do reszty nie ma jednak żadnego uzasadnienia...

Postacie spotykają się wtedy kiedy jest to akurat dobre dla fabuły, choć logicznie nie ma to sensu. Radzą sobie z każdą przeszkodą, bo przecież są niesamowici i wyjątkowi. Nie radzą sobie jedynie postacie drugoplanowe które można poświęcać... bo tak. Nie rozumiem co miało na celu zabicie przez bohatera pewnej postaci, by "dać jej wolność", skoro celem misji było ratowanie świata i jego mieszkańców. Tak bardzo nie wierzyli w powodzenie swojej wyprawy i pokonanie pewnej boginii?? Innego uzasadnienia nie widzę, serio...


Niedźwiedzie złe, niedźwiedzie okrutne, chcą jedynie zabawy i seksu. Dlatego trzeba je ukarać w TAKI sposób. A co z tą niedźwiedzicą co do was przyszła porozmawiać, hę?? Nawet nie wiem jak to skomentować.

Wilk, który wychował dziewczynę od kiedy miała dwa lata, twierdzi że nigdy nie był jej ojcem i zakochuje się w niej (spokojnie już jest dorosła) i później ciągle chce z nią uprawiać seks. Spoko, normalka, żadnego zdziwienia, skoro smok pokochał inną dziewczynę od momentu jej poczęcia to wszystko git...

Czytanie w myślach to powszechna praktyka, co druga postać albo parka tym dysponują, bo tak.

Valea ma więź ze smokiem, z niedźwiedziem no i z boginią bo dwóch zmiennokształtnych to za mało. A jak to działa? Dostajemy jakieś mętne wyjaśnienie żeby wszystko się zgadzało z kruchą logiką, no i oczywiście jest to fabularny wytrych, który pojawia się zawsze wtedy gdy akurat tego wymaga plot.

Zakończenie...
Ostre te kolce, nie? Zajebiście.

Końcówka ma taki sens że ja go nie znajduję. Najpotężniejsze istoty w Neneatrii, mają takie i siakie moce.
To znaczy że mogą pokonać potwory i zabić boginię, nie?
Noo yyy nie. Ale mogą zabić siebie!
Wait what??
No przecież to idealne rozwiązanie! Będą razem po śmierci! (Prócz pewnego niedźwiedzia bo on jest ZŁY)
Ale smok mógł poprosić boginię o wszystko... O WSZYSTKO, zgadza się?
No tak...
To czemu...
Cicho, tak jest lepiej! Złączone dusze i te sprawy.
Ale mogli żyć razem!!!
Nie rozumiesz, pfff tak jest bardziej romantycznie, nie znasz się i tyle.

Naprawdę chciałem, żeby było lepiej. Miałem odrobinę wiary, że Madzia zapoda nam coś fajnego. Przeliczyłem się : (((

PS Zmienni już niezmienni bolą
Profile Image for Maciej.
139 reviews1 follower
September 21, 2024
– Ja pierdolę.
Cóż, gdyby Valea posługiwała się takim językiem, tak charakterystycznym dla wilków, podsumowałaby to podobnie.

No, kochani, chyba jestem wilkiem, a nie niedźwiedziem, bo ja też podsumowałbym to wszystko podobnie. Ja. Pierdolę.

Przez ponad połowę książki wydawało mi się, że zmierzamy w dobrym (yyy, nie, nie dobrym... ale może przynajmniej lepszym) kierunku. W porównaniu z „Nocą upadku” dostaliśmy nieco mniej scen erotycznych, więcej fabuły. Okej, Valea dalej jedyne, czego pragnie, to być braną przez Przeznaczonego jej smoka, którego zna chyba góra od miesiąca. Okej, smok dalej uprzedmiotawia ją tekstami, czego to z nią nie zrobi, a potem zarzeka się, że Valea do nikogo nie należy, a już na pewno nie do niego. Valea dalej na każdą traumę czy smutną informację reaguje niepohamowaną chcicą. Rozumiem (nie rozumiem, po prostu jestem wyrozumiały), takie właściwości erotyków, szczytem marzeń bohaterów jest... no wiecie, szczyt. Okej. Dobra. Spoko. Niech im się wydaje, że się kochają, mnie nic do tego.

Kiedy więc pogodziłem się z faktem, że Read jest fantazją erotyczną, a nie postacią literacką, otrzymałem trochę worldbuildingu i widmo nadciągającej wojny. Nie chcę wyjść na malkontenta, który narzeka absolutnie na wszystko, ale nawet skupienie się na fabule nie zdołało przesadnie mnie zainteresować. Ciekawiej zrobiło się, kiedy pojawiła się zapowiedź wyprawy bohaterów w magiczną puszczę rodem z jakiegoś klasycznego RPG-a. Całkiem w porządku. Postać Rogue'a okazała się na wagę złota: prostoduszne przekleństwa w najmniej odpowiednich momentach i żartobliwe niedopasowanie do konwencji działały bardzo na plus, stanowiły dużą ulgę. Oczywiście postać zniknęła bardzo szybko. Jupi. Wkrótce potem do fabuły powraca jedyna znośna postać z poprzedniej części. Oczywiście znika bardzo szybko. Jupi x2.

Valea też jest fantazją erotyczną, a nie postacią literacką, ale jako główna fantazja erotyczna tej książki zasługuje chyba na krótki akapit. Towarzyszące jej przez drugą połowę książki rozterki pt. „jestem dobra czy zła” były poruszane w wielu książkach dla dzieci, np. w „Serii niefortunnych zdarzeń” i wyszły tam tysiąc razy lepiej. Valea jest oczywiście absolutnie zależna od swojego smoka, pragnie mu się oddać, rodzić mu dzieci, dawać rozkosz i pewnie w ogóle robić mu za podnóżek. Całe szczęście dostarcza kilku zabawnych momentów: rage na słowo „księżniczka” albo ten kwiatek:

Valea nie odpowiedziała. (...) Może i wykazywała się skłonnością do poświęceń, ale z pewnością nie cechowała jej naiwność.

No przysięgam, wątroba mi skisła ze śmiechu.

Akceptuję przedstawianie Reada jako zajebistego kochanka, bo czemu nie, takie smoczydło dosłownie umie rozpalić partnerkę (ha, ha), ale robienie z niego nieskazitelnego bohatera o złotym sercu to już żenada. Read myśli tylko o tym, żeby piep🔥🔥yć się z Valeą. Na zmianę albo mruczy z rozkoszy, posyłając Val wizje, w jakiej to pozycji jej zaraz nie weźmie, albo warczy z zazdrości, gdy ktoś inny ośmieli się jej dotknąć, choćby mimochodem. Ale spoko, Val, przecież do nikogo nie należysz, nie? Poza tym przez swoją zazdrość Read kilka razy pokrzyżował bohaterom szyki, czego naprawdę nie dawałem rady czytać, bo byłem zajęty przewracaniem oczami 🙄 Ach, te zaborcze samce, każdy by takiego chciał, nie?

Wątek Niedźwiedzi chyba przemilczę. Sprowadzone do zwykłych dz🐻wek, każden jeden. A samo zakończenie ich historii... Hmm, w sumie czemu nie? Nawet wywołało u mnie pewne emocje. Still, jako aspirujący do roli niedźwiedzia uważam, że zasługujemy na więcej ✌️

Ale moja akceptacja dotyczy wyłącznie zakończenia wątku Niedźwiedzi. Bo zakończenie całej powieści jest obrzydliwe. Nie obrzydliwe erotycznie. Obrzydliwe moralnie. To po prostu nie powinno się tak skończyć i nie udawajmy, że wydarzyło się tam cokolwiek właściwego albo słusznego. Nie romantyzujmy tego. Naprawdę odczuwałem odrazę podczas lektury. Wciąż mnie nosi, ech... Właśnie przez perfidne zakończenie nie mam litości dla tej książki.

Podsumowując, jedyne fantazje w tej „literaturze fantastycznej” to fantazje erotyczne. Książka, która tyle rozprawia o dobru i złu, zupełnie pomieszała oba te pojęcia. A to naprawdę nie jest takie skomplikowane, jak się Valei wydaje.
Profile Image for ksiazkowamagda .
651 reviews170 followers
September 20, 2024
🖤ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ śᴡɪᴛ ᴋᴏńᴄᴀ 🖤


| współpraca reklamowa|


Po skończeniu Nocy Upadku byłam ogromnie ciekawa co wydarzy się dalej. Gdy tylko dotarła do mnie książka wzięłam się za jej czytanie. Tak się wkręciłam w tą historię, że skończyłam ją po kilku godzinach w tym samym dniu w którym zaczęłam. To mówi samo za siebie. Jak ta pozycja była genialna.



Widać, że autorka włożyła całe serce w tą historię. I zrobiła genialną robotę. Ja osobiście jestem zachwycona. Nie sądziłam, że podczas czytania będzie towarzyszyło mi tak wiele emocji. Ale w niektórych momentach aż czułam ciarki na plecach i niczego nie mogłam być pewna. Miałam pewne podejrzenia, ale okazały się one nie trafne.

Ta historia jest jeszcze lepsza niż pierwsza. A już pierwszą pokochałam i skradła ona moje serce. Jeśli pierwsza część nie bardzo się Wam spodobała to koniecznie dajcie szansę drugiej części bo naprawdę warto. Jest więcej emocji, odpowiedzi na pytania, które najbardziej mnie intrygowały. Widać zmiany w bohaterach na plus. I sami możemy się przekonać komu tak naprawdę warto ufać a komu wręcz przeciwnie.

Tajemnice i rozwiązanie ich spowodowały u mnie ogromny szok. Naprawdę się nie spodziewałam czegoś takiego. Autorka nie daje ani chwili wytchnienia. I nawet jeśli myślimy, że będzie już spokojniej to nic bardziej mylnego. Bo pewne wydarzenia uderzą w nas niczym piorun podczas burzy. I zaboli oj zaboli. I przede wszystkim trzeba uważnie patrzeć komu można ufać a komu nie.

Jeśli miałabym opisać tą pozycję jednym zdaniem to byłoby to " spodziewaj się niespodziewanego".



Rassa nie darzę żadnymi ciepłymi uczuciami. W tej części moja nienawiść i niechęć urosła stukrotnie. Gdy tylko się pojawiał miałam ochotę rzucić książką bo jego postać sprawiała, że podnosiło mi się ciśnienie. Nie zmienia to faktu, że jego postać została przegenialnie wykreowana. I nawet jeśli starałam się zrozumieć jego postępowanie. Niestety nic nie sprawiło, że zmieniłam o nim zdanie.

Valea i Reed zdobyli całe moje serce. Pokochałam ich jeszcze bardziej. Czytając o ich losach uśmiech samoistnie pojawiał się na mojej twarzy. To jak bardzo im kibicowałam i byłam ogromnie dumna ze zmiany jaka nastąpiła w dziewczynie. Byłam z niej ogromnie dumna.

Relacja wyżej wymienionej dwójki była przecudowna. Każda ich najmniejsza interakcja, najmniejszy gest powodował u mnie ogromne wzruszenie. To jak dbali o siebie wzajemnie. I byli w stanie wzajemnie dla siebie zrobić naprawdę wszystko. DOSŁOWNIE WSZYSTKO. Niejednokrotnie moje serce roztapiało się i biło niesamowicie szybko.
Są po prostu cudowni. I nie musieli robić zbyt wiele by zdobyć moją sympatię.

To jak Reed wierzył w dziewczyne. Jak ją wspierał i motywował. Jak był wsparciem dla niej. I nigdy w nią nie zwątpił rozczulało moje serce.


Ale też postacie drugoplanowe zrobiły niesamowitą robotę. Niektórych polubiłam niektórych wręcz przeciwnie. Ale gdyby nie oni ta historia nie byłaby tak cudowna.



Jednak jeśli myślicie, że długo trwał spokój to muszę Was rozczarować. Bo jak pewne kłamstwa ujrzą światło dzienne. Nic już nie będzie takie samo. A skutki tych wydarzeń mogą być niszczycielskie.

Zakończenie i ostatnie rozdziały spowodowały u mnie ogrom łez. Nie spodziewałam się takich zwrotów akcji i tego, że moje serce zostanie tak okropnie mocno złamane. Naprawdę nie spodziewałam się czegoś takiego i uderzyło to we mnie bardzo mocno. Nawet przez chwilę nie byłam w stanie przewidzieć tych zdarzeń, które nastąpiły.

Autorka zrobiła kawał genialnej roboty. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak to wszystko miało sens. Jak się łączyło. Jak niczego nie mogłam być pewna. A to co uważałam za pewnik okazywało się, że wcale takie nie jest. I przede wszystkim za ogrom emocji jaka towarzyszyła mi podczas jej czytania.

Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej części to nie wiem co jeszcze robicie. Naprawdę warto. A jeśli nie czytaliście drugiej części to koniecznie musicie to zmienić. Wyczekuję kolejnych książek w tych klimatach od autorki. Bo jestem przekonana, że ta dylogia to dopiero piękny początek.

Ta historia była fantastyczna. I cieszę się, że mogłam ja poznać.



Moja ocena 5/5
Profile Image for okładkowa_sroka.
86 reviews4 followers
October 2, 2024
„Świt końca” to książka, na którą bardzo czekałam! „Noc upadku” mi się wyjątkowo podobała! Magda zaskoczyła naprawdę wyszukaną i nietuzinkową fabułą. Tu mamy kontynuację i jednocześnie zakończenie „Bestiariusza Ciemności”. I jeżeli mam porównać te dwa tomy to zdecydowanie „Świt końca” zasługuje na moje większe uznanie. Cała dylogia ma niezaprzeczalny klimat. Pełen mroku, niepewności i strachu. Spowity gęsta mgłą i duszną atmosferą. Początek był dla mnie mega ciężki! Nie raz wracałam do ściągawki z tego jak i poprzedniego tomu, w której mamy wyjaśnienie tych skomplikowanych nazw. Byłoby mi o wiele lżej gdybym czytała te dwie książki jedna po drugiej, jednak po takim czasie miałam niezły chaos w głowie i nie mogłam się połapać co i jak. W dalszym ciągu podoba mi się świat wykreowany przez autorkę. Zmiennokształtne bestie, słowińskie wierzenia, demoniczne siły a to wszystko w iście magicznej i jednocześnie mrocznej aurze. Jednak tu fabuła poszła w troszkę innym kierunku niż w „Nocy upadku”. Mniej wątku romantycznego a więcej spektakularnej akcji. Więcej walki dobra ze złem. Więcej brutalności i krwi. Więcej grozy i przede wszystkim dynamiki. To wszystko skomponowało się w naprawdę cudowną historię, taka która dostarczyła mi ogrom sprzecznych emocji. Na największe uznanie zasługuje zakończenie! Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Nie byłam gotowa na ten cios. Przez moment nie czułam nic, wstrzymałam oddech by po chwili ze świstem wypuścić powietrze z płuc pozwalając moim myślom się zorganizować. Gdy już się otrząsnęłam, zamknęłam książkę i na głos, sama do siebie powiedziałam „wow”. Magda nie poszła na łatwiznę, nie pobiegła wytartymi ścieżkami. Moim zdaniem w bardzo odważny i nieszablonowy sposób spina tą historie w całość.
Profile Image for curlyqueenbooks.
101 reviews10 followers
October 13, 2024
4,5🌟 Świetne zakończenie tej dylogii. Uważam, że 2 tom jest dużo lepszy i względem akcji pewniejszy i dynamiczniejszy. Naprawdę bardzo mi się podobało. Żałuję, że to już koniec bo się wkręciłam
Profile Image for Kasia🎀.
91 reviews6 followers
April 12, 2025
Gdybym miała swojego psychologa na szybkim wybieraniu, to zaraz po przeczytaniu tej książki już bym do niego dzwoniła. Jestem emocjonalnie rozbita, roztrzaskana i kompletnie pokonana.
Profile Image for Sandra 🎀✨.
513 reviews8 followers
October 19, 2024
Nie spodziewałam się szaleństwa, ale chociaż jakieś fabuły i sensownego rozwiązania wątków. A mamy napalonych na siebie ludzi, których omamiło pożądanie.
Nie zamierzam więcej wracać do tego świata.
Profile Image for KsiążkowaBajka.
34 reviews
October 19, 2024
Współpraca reklamowa @wydawnictwonowestrony

Natura to zdecydowanie s*ka, która nie zna litości. Dla niej wszystko to żart i zrobi wszystko aby dopiąć swego. Nie powstrzyma się przed niczym, a przedstawiciele wszystkich ras będą musieli zawrzeć sojusz i stanąć do walki. Albowiem tylko oni mogą zapobiec końcowi.

,,Nie­na­wi­dzi­ła Na­tu­ry. Nie­na­wi­dzi­ła jej ze wszyst­kich sił i chcia­ła spra­wić, by ta pod­stęp­na bo­gi­ni cier­pia­ła w rów­nej mie­rze, co świat cier­piał przez nią.”

Początek znów okazał się dla mnie trudny, choć dość szybko wkrecilam się w historię i przyzwyczaiłam do nowych głównych bohaterów. A dokładnie starych, którzy teraz dostali też swoją uwagę. Myślę, że to było dobre posunięcie ze strony autorki, ale i tak odczuwałam, że chciałabym więcej Reada i Valei. W końcu to oni pozostaną moją ulubioną parą 😍

,,– Gdy­bym mógł, moja pięk­na isto­to, po­świę­cił­bym swoje życie, by­le­by tylko na­brać pew­no­ści, że za­znasz szczę­ścia. Gdy­bym mógł, spa­lił­bym ten świat je­dy­nie dla cie­bie. Gdy­bym mógł, wy­rwał­bym sobie serce i zło­żył­bym je u twych stóp, o ile tylko wie­dział­bym, że dzię­ki temu sta­niesz się bez­piecz­na.”

Czytając ciągle miałam obawy, przemyślenia jak to wszystko się potoczy i w jaki sposób zakończy. Choć lubię dreszczyk emocji, miałam dziwne wrażenie, że autorce nie można ufać i w tej historii może się zadziać naprawdę wszystko 😂

,,Nie chcę, by świat się mnie bał. Ale świat zmu­sił mnie, bym stała się tym, czym je­stem. I unio­sę to brze­mię z god­no­ścią.”

To jakie emocje, łzy, strach i głębsze uczucia mnie ogarniały, to moje. I z ręką na sercu mogę powiedzieć, że ta część podobała mi się bardziej, ale nadal nie jest ona w moim ulubionym stylu. Nie mniej jednak przeczytanie tego tomu zajęło mi o wiele mniej czasu niż przy poprzednim.

,,Nic tak nie łączy jak wojna, stwier­dzi­ła. I nic nie dzie­li rów­nie mocno, co mi­łość.”

Podczas czytania bardzo byłam ciekawa postaci Rassa, mimo, że instynkt kazał mi go nienawidzić, to gdzieś w podświadomości chciałam, żeby odzyskał sumienie i wrócił do dobrej formy. Czy tak się stało? Tego sami musicie się dowiedzieć.
Profile Image for meandmybookstagram.
236 reviews3 followers
September 21, 2024
Drugi i zarazem ostatni tom dylogii Bestiariusz Ciemności wciąga czytelnika z powrotem do świata, w którym rządzą zmiennokształtni. To tutaj obok siebie żyją Zmienni tacy jak niedźwiedzie, wilki, pumy czy Gryfy. No i Ostatni Smok.

Po wydarzeniach z pierwszego tomu zostajemy wrzuceni wprost na pole bitwy, która staje się początkiem nierównej walki z ciemnością. Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem? I jak wiele każde z nich będzie musiało poświęcić żeby wygrać z Naturą?

Stormvoll zbliża się wielkimi krokami, a w każdym Zmiennym zaczyna buzować niemożliwe do zaspokojenia pożądanie🔥.
___
Chwilę mi zajęło zanim ponownie się wgryzłam w tą historię. Początek wydaje się dość chaotyczny, bo zostajemy wrzuceni w środek bitwy, która już się odbyła i jednocześnie czytamy o wydarzeniach, które mają miejsce już po jej zakończeniu.

Po czasie jednak wszystko samo zaczyna wskakiwać na swoje miejsce i układać się w głowie. Przed bohaterami piętrzą się kolejne problemy i wyzwania. Valea nadal jest wewnętrznie rozdarta pomiędzy smokiem a niedźwiedziem, choć pozornie już wybrała.

Im dalej zagłębiałam się w tą historię, tym szerzej otwierałam usta i oczy. 😱 Było brutalnie, krwawo, a mój główny obiekt niechęci z pierwszego tomu stał się odtąd jednym z najbardziej znienawidzonych postaci z książek 😆. I muszę przyznać, że autorka postanowiła nas nie oszczędzać, cały czas grając na nerwach i uczuciach.

Złościłam się, wzruszałam, czułam rezygnację i strach. Nie spodziewałam się tych wszystkich emocji i nie byłam na nie gotowa. Zakończenie z gatunku słodko-gorzkich pozostawiło mnie w jakimś marazmie, z którego przez dłuższą chwilę nie mogłam się wyrwać 🥺.

Uważam, że ta historia została dobrze spięta w całość i nie była oczywista. Myślę, że niektórzy mogą się czuć początkowo zagubieni w tym świecie i w narracji trzecioosobowej, która swobodnie skacze pomiędzy różnymi bohaterami. Ale myślę też, że warto dać szansę tej historii.

Oprócz Pumy oraz Smoka, na wzmiankę zasługują Wilk i Wilczanka, których relacja zdobyła moje serce w tym tomie. Z ogromną chęcią przeczytałabym historię z nimi w roli głównej 😊

Chciałabym napisać, że świetnie się bawiłam ale raczej „świetnie, że nie dostałam jednak zawału w trakcie” pasuje moim zdaniem lepiej 🤪♥️
Profile Image for throughtheeyesofbooks.
133 reviews7 followers
September 19, 2024
[Współpraca reklamowa, patronat medialny]

Ocena - ♾️/5⭐️

Właściwie nie wiem nawet od czego zacząć tę recenzję. Ta książka była dla mnie bardzo trudna, a zarazem jest najlepszym co mogło mnie spotkać. Uwielbiam tutaj dosłownie wszystko, a każdy moment przeżywałam całą gamą emocji, jaką w sobie posiadam. Nie raz śmiałam się, płakałam, wzruszałam i radowałam, z powodu wydarzeń dziejących się w powieści. To co zapewnił mi “Świt Końca” jest naprawdę nie do opisania.

Jeśli miałabym porównać Świt, a “Noc Upadku”, to powiedziałabym, że są to dwie zupełnie rożne książki. W Nocy skupialiśmy się bardziej na poznaniu postaci i zrozumieniu świata oraz przede wszystkim na naszej trójce głównych bohaterów, a mianowicie - Valei, Dheireadzie oraz Rasso. Relacja tych bohaterów jest kluczowa dla drugiego tomu, ponieważ to na niej opiera się wiele motywacji tych postaci.

“Świt Końca” jest zdecydowanie bardziej mroczną historią, a więc można powiedzieć, że Noc była jedynie wstępem, dla tej właściwej części książki. Brakowało Wam wcześniej demonów z mitologii słowiańskiej? Tu dostaniecie ich dwa razy więcej. A może brakowało Wam mrocznych wyzwań i kolejnych złych postaci? To również tutaj otrzymacie. Każda decyzja, którą podejmą bohaterowie, będzie miała swoją cenę i będzie mogła zmienić to co ma nastąpić, dlatego czy ich wybory będą słuszne?

Przejdźmy natomiast do postaci. Jeżeli jest to możliwe, a podejrzewam, że jest, to kocham tych wszystkich bohaterów jeszcze bardziej, niż w pierwszym tomie.
Valea, która jest jeszcze taka młoda i tak naprawdę w porównaniu z innymi Zmiennymi dopiero zaczyna swoje życie, jest wystawiana na mnóstwo prób, które nie należą do najlżejszych. Podziwiam siłę i potęgę tej dziewczyny, bo pomimo okropnego losu, jaki ją spotkał, daje radę i staje na czele walki z Naturą.
Read dalej jest cudownym smokiem, o złotym sercu i to nie tylko w przenośni, ale również dosłownie. Uwielbiam jego postać i doceniam, że ma na uwadzę nie tylko swoje dobro, bo przecież jest Ostatnim Smokiem, żyjącym w Nenatrii, ale również dba o innych Zmiennych, oraz ludzi, których nikt nie szanuje w tym mrocznym świecie. Jak dla mnie Dheiread to totalna zielona flaga i można mówić o nim wszystko, ale nikt nie będzie w stanie zmienić mojego zdania o nim.
A Rasso? Jest to z pewnością bardzo wyrazisty bohater, którego w równym stopniu doceniam, co również nienawidzę. Owszem, jego kreacja jest imponująca, jednak to ile zła wyrządził sprawia, że niesmak do niego dalej pozostaje. Natomiast mimo, że go nienawidzę z całego serca, to uważam że jest to jeden z lepszych czarnych charakterów, które spotkałam na swojej drodze czytelniczej.

Poza tym, że w książce pojawiają się te standardowe postaci, otrzymaliśmy również kompletnie nowe, które pojawiały się już wcześniej, ale pewnie nikt nie zwracał na nich większej uwagi, ponieważ mogli wydawać się oni dość niepozorni. A mowa tutaj oczywiście o Mirze i Beau. Ta dwójka zdecydowanie wprowadzi sporo gorąca oraz sprawi, że zakochacie się w nich bezwarunkowo. W zasadzie mogłabym się o nich rozpisywać i rozpisywać, ale według mnie to są postacie, które warto odkryć samemu i razem z nimi przeżywać to napięcie oraz wszystkie emocje, jakie im towarzyszą na tej wyboistej drodze.
Jest jeszcze Natura, o której autorka wspominała już w pierwszym tomie, jednak dopiero w tym mamy z nią styczność, można by rzec “osobiście”. Bogini pojawia się w niektórych rozdziałach i tworzy naprawdę surową i pierwotną aurę. Jak już wiadomo jest ona tą złą postacią, więc nie ma co się ekscytować, że ponownie dostaniemy kogoś dobrego, jednak tak samo jak przy Rasso, jest ona wykreowana przegenialnie i kocham to jaki vibe daje.

Kończąc Noc sądziłam, że jestem przygotowana na to co przyniesie ze sobą Świt. Jednak, uwaga spoiler, kompletnie nie byłam. Ta książka dosłownie złamała mi serce, później zmiażdżyła je pod swoimi butami, aby następnie to co zostało zamienić w proch. Nie sądziłam, że ta dylogia mnie aż tak zniszczy, w końcu to razem tylko ponad 800 stron, co złego może się wydarzyć, spoiler numer dwa - dużo. No ale, żeby Was tak nie straszyć, bo domyślam się, jak okropnie to brzmi, powiem Wam, że nawet dla tego bólu, warto było to czytać i przeżywać tę powieść.

Nie wiem co mogłabym jeszcze napisać, co nie zaspoilerowało by Wam jakiegoś wydarzenia w książce, dlatego zakończę na tym i wspomnę tylko, abyście czytali “Świt Końca” oraz “Noc Upadku”, bo pomiędzy tymi powieściami widać ogromny progres, jaki poczyniła Magda przy pisaniu fantastyki. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i ciepło przyjmiecie tą historię, bo jest naprawdę wyjątkowa.
Profile Image for bookfromdream_.
254 reviews8 followers
December 6, 2025
★★★★⁠★⁠★★⁠★⁠★★

[ współpraca reklamowa ]

Przeorała mnie ta książka.

Już pierwsza część wzbudziła we mnie niepokój, ale ten tom przebił wszystko... Z zapartym tchem czytałam każdy rozdział i w pewnym momencie z wrażenia aż podniosła się z łóżka, bo nie mogłam znieść tych wszystkich emocji😭

Valea i Read, ale też pozostała zgraja Zmiennych przeszli naprawdę wiele. Natura ich nie oszczędzała i serce mnie bolało przy czytaniu tych scen.

A co do naszych Przeznaczonych🥹 jak ja kocham tą dwójkę🥹 przywiązałam się do nich na maksa. Ich wspólne sceny wywoływały we mnie masę emocji, a relacja między nimi jest niesamowicie elektryzująca i wszystkie rozterki i emocje przeżywałam razem z nimi.

Każdy z bohaterów jest niezwykle dobrze wykreowany, a to jeszcze bardziej podkręcało niesamowity klimat tej historii, który pochłonął mnie całkowicie. Nie mogłam się oderwać od tej książki. Płakałam, rozczulałam się, z czułością czytałam o relacjach bohaterów, ale też bałam się o nich i z napięciem czekałam co się jeszcze wydarzy.

A końcówka... To było jedno z najboleśniejszych, ale jednocześnie najpiekniejszych zakończeń jakie kiedykolwiek przeczytałam. Bolało mnie ono niesamowicie, ale jednocześnie ma ono w sobie to coś co sprawi, że zapamiętam je na wyjątkowo długo.
Profile Image for Kikiś.
164 reviews1 follower
October 18, 2024
✰ 𝓡𝓮𝓬𝓮𝓷𝔃𝓳𝓪 𝓟𝓪𝓽𝓻𝓸𝓷𝓪𝓬𝓴𝓪 ✰

[wspolpraca reklamowa/patronat medialny wydawnictwo NoweStrony]

𝐎𝐠𝐫𝐚𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐤𝐨𝐰𝐞: 𝟏𝟖+

Dzisiaj zapraszam was do Recenzji Patronackiej ,,Świtu Końca”.
Od premiery Świtu minęły już 3 tygodnie, a ja dalej nie jestem gotowa, aby pożegnać się z Valeą i Readem. Ta historia zalęgła się w moim sercu i nie chce z niego wyjść. Ona zostanie już ze mną na zawsze.

Po dynamicznym zakończeniu 1 tomu nadchodzi wieczna noc.
Coś czego obawiali się wszyscy i nikt nie był na to gotowy. Słońce nie wschodziło, a Neneatrię opętały bestie, na które nikt nie był gotowy. Wszyscy myśleli, że już nigdy ich nie ujrzą… a jednak Natura miała na nich inny plan.

Valea i Dheiread odkrywają tajemnice, sekrety i próbują zajrzeć w przyszłość. Chcą dowiedzieć się jak pokonać Naturę, jakie przeznaczenie szykuje dla nich los. Nie tylko oni chcą wygrać tę wojnę, jednoczy się z nimi gryfi król, potężny wilk i kobieta, która nie raz uratuje im życie, ale tak naprawdę nikt za wiele o niej nie wie.

Czy miłość Valei i Reada wystarczy? Czy uda im się pokonać Nieustępliwego Niedźwiedzia Rassa, który ma swoje plany?

W tym tomie znajdziecie odpowiedzi na wszystkie nurtujące was pytania, jeszcze więcej mitologii słowiańskiej, nowych bohaterów i zagłębicie się w magiczny świat Neneatrii.

Historia Valei na zawsze będzie już miała moje serce. Jest ona przepotężną główną bohaterką, która na każdym kroku pokazuje ile jest warta. Nie daje sobą pomiatać, chce wypełnić swoje przeznaczenie. Dziewczyna ma mocny charakterek. Równocześnie chce pomóc wszystkim dookoła, wierzy w moc miłości i Przeznaczenia. W tej części poznajemy ją jeszcze bardziej. Autorka pozwala nam wejść do jej głowy i poznać jej przemyślenia dogłębnie.

Dheiread… Mój ostatni smok… Jestem jego największą fanką, jego aparycja, to jaki jest romantyczny, jego podejście do Valei… Jego miłość do niej, jest to coś cudownego.

,,– 𝑫𝒍𝒂𝒄𝒛𝒆𝒈𝒐 𝒏𝒂𝒛𝒚𝒘𝒂𝒔𝒛 𝒈𝒐 𝒁ł𝒐𝒕𝒚𝒎 𝑺𝒎𝒐𝒌𝒊𝒆𝒎? – 𝒛𝒂𝒑𝒚𝒕𝒂ł𝒂, 𝒛𝒎𝒊𝒆𝒏𝒊𝒂𝒋𝒂̨𝒄 𝒕𝒆𝒎𝒂𝒕.
– 𝑩𝒐 𝒄𝒉𝒄𝒆̨ 𝒘𝒊𝒆𝒓𝒛𝒚𝒄́, 𝒛̇𝒆 𝒏𝒊𝒆 𝒃𝒆̨𝒅𝒛𝒊𝒆 𝒐𝒔𝒕𝒂𝒕𝒏𝒊𝒎 – 𝒐𝒅𝒑𝒂𝒓ł𝒂 𝑪𝒓𝒚𝒔𝒕𝒂𝒍,
𝒛𝒏𝒐́𝒘 𝒑𝒐𝒔𝒚ł𝒂𝒋𝒂̨𝒄 𝑽𝒂𝒍𝒆𝒊 𝒔𝒎𝒖𝒕𝒏𝒚 𝒖𝒔́𝒎𝒊𝒆𝒄𝒉."

Cały klimat, świat stworzony przez Magdę zapiera dech w piersiach. Czytając tę książkę, mogłam sobie to wszystko dogłębnie wyobrazić, wczuć się w główną bohaterkę. Dodatkowo mitologia słowiańska, którą autorka tu uwzględniła jest idealnym dopełnieniem. Jest to druga książka fantasy od Magdy, ale tak naprawdę pierwsze starcie z fantastyką i uważam, że wyszło jej to genialnie.

Poboczni bohaterowie również robią robotę. Pokochałam Mirę i Beau, tak samo mocno. Cieszyłam się, że ich relacja została fajnie rozwinięta w tej książce. Gryfi królu - ty też jesteś niczego sobie.
Stali się oni wszyscy dla siebie trochę małą rodziną - wszyscy oni, kontra zło, które czyha na nich za każdym zakrętem.

Styl pisania Magdy i to jak prowadzi tę książkę, to jak wszystko jest przemyślane, dopracowane na ostatni guzik. Wszystko składa się w idealną całość. A zakończenie jest idealne. Kocham tą książkę, całą sobą. Jestem bardzo wdzięczna za tak wielką szansę, bo patronowanie książki fantasy, to było moje małe marzenie, które udało się spełnić. ,,Świt Końca” jest moim 4 patronatem. Nigdy nie sądziłam, że w tak krótkim czasie osiągnę tak wiele. Dziękuję również wam - bo bez was by mi się to nie udało.
Kocham was <3
33 reviews
Read
October 1, 2024
[współpraca reklamowa]

Po zakończeniu pierwszego tomu byłam bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów i muszę przyznać, że drugi tom spodobał mi się jeszcze bardziej niż pierwszy.

Valea w tej części jest jeszcze bardziej potężna i gotowa do poświęceń. Już zna swoją siłę i za cel stawia sobie zrobić wszystko by zniszczyć Naturę. Uwielbiam ją i to jak mimo swej potęgi, jest nadal dobrą i dbającą o innych królową. A Read jest jej stałym towarzyszem, który za wszelką cenę pragnie ją chronić. Jego troska, szacunek i oddanie do niej to coś pięknego. Ten smok skradł całkowicie moje serce.

Kocham tę dwójkę, to jak gotowi byli zrobić wszystko by zapewnić sobie nawzajem bezpieczeństwo. Widać, że połączyło ich nie tylko przeznaczenie, ale też głębokie, prawdziwe uczucie. Uwielbiam to, że przy sobie mogli zdjąć maski i okazywać swoje słabości, wiedząc, że to drugie go nie oceni.

Fabuła została świetnie rozplanowana. Wszystkie wątki zostały zakończone, a żadne pytanie nie zostało bez odpowiedzi. Akcja miała odpowiednie tempo i ani przez chwilę nie dało się nudzić. Czytając „Świt końca” przeżywałam prawdziwy rollercoaster emocji i czekałam tylko z niecierpliwością czym jeszcze zaskoczy mnie autorka. Nie obyło się też bez smutku i bólu. Ale uważam, że wszystko co się stało było potrzebne i idealnie pasuje do tej historii. Widać, że pierwszy tom był wprowadzeniem, a ta część jest tą główną. A kiedy wszystkie tajemnice zaczęły wychodzić na światło dzienne miałam jedno wielkie WOW.

W drugiej części wprowadzono także wiele nowych postaci, ale każda z nich ma swój cel i nie jest tu bez powodu. Moją szczególną sympatię zdobyli Wilczarka oraz Beau. Niesamowicie im kibicowałam, a sceny z ich dwójką są jednymi z moich ulubionych.

Rasso to bohater, którego myślałam, że już bardziej nie mogę nienawidzić, cóż myliłam się. W tym tomie jeszcze bardziej przeszedł samego siebie. I choć jest też w tym wina Natury, której stał się kukiełką, to nie potrafię w żadnym stopniu usprawiedliwić jego zachowania. Do grona znienawidzonych postaci, dołączyła też właśnie ona - Natura. Niesamowicie potężna i podła. Jej wprowadzenie nadało tej historii jeszcze bardziej mrocznego klimatu.

Brawo za to jak świetny research został dokonany, jeśli chodzi o mitologię słowiańską. Legendy, wierzenia, potwory - to wszystko nadawało tej historii wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju klimatu. Bardzo na plus, że w książce jest słowniczek, dzięki któremu czytelnik nie czuje się w tym pogubiony.

„Świt końca” to super pozycja dla fanów romantasy. Pełna tajemnic, zwrotów akcji, mroku i miłości. To historia, w której niczego nie da się przewidzieć. Gwarantująca całą gamę emocji. Pokazująca, że każda decyzja niesie za sobą konsekwencje. Bardzo polecam, abyście sami zanurzyli się w tym świecie. Ja na pewno długo o nim nie zapomnę.
Profile Image for Literary Queen.
152 reviews
November 3, 2024
„Każdy koniec jest zarazem początkiem czegoś nowego. Każda noc zostanie przegnana przez poranek. Każde cierpienie zostanie ukojone.”

Czasami przychodzi taki moment kiedy przyjaciel staje się bratem, a brat wrogiem. Nieustępliwy niedźwiedź zaślepiony rządzą władzy i chęcią, aby posiąść kobietę, który nigdy nie była mu przeznaczona właśnie tym się stał. Hatcher wraz z Naturą, jedną z córek starej bogini Mokosz zaatakował Valeę i Ostatniego Smoka. I choć przeżyli, wiedzieli, że jedynym sposobem, aby odnaleźć spokój to pozbyć się swoich oprawców. Wiedzieli również gdzie muszą ich szukać. W Ostatnim Borze. Jednak, aby tam dotrzeć musieli przejść Drogą Cieni, aby na końcu przystąpić do ostatecznej próby. Jeśli ją przejdą Ostatni Bór pozwoli im dotrzeć do celu. Rouge, Read, Valea, Mira i Beau wyruszają w podróż. Podróż pełną strachu, cierpienia, ale i mocy przeznaczenia i miłości. Pytanie tylko czy wszyscy będą w stanie wrócić ?

Valea i Read jeszcze bardziej szlifują umiejętności pumy, a także zatracają się we własnych uczuciach. Pielęgnują swoje uczucie marząc o wieczności. Jednak przyszłość zapisana na kartkach przez Dolę, może nie być usłana różami, a bluszczem, cierniami i ostrymi gałęziami.

W tej odsłonie części poznajemy również Mirę. W wieku dwóch lat trafiła pod opiekę Wilków i przez nich została wychowana. Obdarzona niezwykłym darem komunikacji ze starymi Bogami. I choć była tylko kruchym człowiekiem, posługiwała się znajomością ziół i mieszanek jak najsilniejszą mocą. A jej sny w większości się spełniały.

Beau samotny wilk. Nigdy nie odnalazł bratniej duszy. Wszyscy z jego rodu łączyli się w pary. Jednak on nie dostąpił tego zaszczytu. Przez całe życie obserwował małą Mirę, która dorastała na jego oczach, nie wiedząc, że przeznaczenie jest tuż pod jego nosem.

Świat przedstawiony w powieści jest nie do opisania. I choć pewnie się powtórzę to uniwersum stworzone przez autorkę jest tak obszerne, jest tak na pozór niezrozumiałe, a jednak proste i spójne. Jestem pełna podziwu dla stworzonej magii lektury.

Pani Magdo płakałam jak bóbr. To nie powinno się tak skończyć. To co poczułam rozerwało moje serce na kawałki. Uważam się za osobę, mało delikatną, która nie płacze na pierwszej lepszej komedii romantycznej, jednak ta historia poruszyła mnie do głębi. Tą historię trzeba przeczytać i poczuć na własnej skórze. Bo to co ja napiszę i tak nie odda tego co przeżyłam. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. I napiszę to po raz kolejny. Polskie fantasy NIE JEST GORSZE NIŻ ZAGRANICZNE.

Motywy jakie tu znajdziecie to: romantasy, mitologia słowiańska, miłość przeznaczona, starzy Bogowie, zmiennokształtni, mściwa Natura, ostateczne starcie, finał bestiariusza ciemności.
Profile Image for Katarzyna Dziuba.
369 reviews
November 23, 2024
Pierwszą część tej wspaniałej dylogii przesłuchałam w audiobooku, którego lektorem jest Mikołaj Krawczyk – mój ulubieniec. Drugą część czytają Masza Bogucka i Czarek Papaj, i robią to równie rewelacyjnie! Coraz bardziej doceniam audiobooki w ich wykonaniu. Doskonale zgrani, a ich głosy idealnie oddają emocje i atmosferę wydarzeń. Bardzo trudno było mi robić pauzy w trakcie słuchania.
“Świt końca” to spektakularne zakończenie dylogii Bestiariusz Ciemności. Magdalena Szponar ponownie zabiera nas do świata pełnego mroku, magii i wewnętrznych konfliktów, gdzie ważą się losy mieszkańców Neneatrii. Historia tak mnie zachwyciła, że zdecydowałam się na zakup wersji papierowej obydwu tomów – czysto kolekcjonersko. Kiedyś z pewnością przeczytam je jeszcze raz.
Drugi tom trzyma w napięciu od początku do końca. Wieczna noc spowija Neneatrię, a z mroku wyłaniają się bestie, które miały pozostać jedynie legendą. Dzieci Natury wychodzą z cienia, by zmierzyć się ze Zmiennokształtnymi. Czy nastanie świt?
Valea i Dheiread, w obliczu ostatecznej bitwy, muszą sięgnąć po każdą dostępną pomoc. Zawiązują sojusz z gryfim królem, wilkiem oraz tajemniczą kobietą, której motywy pozostają niejasne aż do samego końca. Różnorodność postaci, ich dylematy i relacje są największą siłą tej historii. Autorka stworzyła bohaterów wielowymiarowych – ich zmagania z demonami Natury oraz własnymi lękami są niezwykle poruszające. Walka toczy się nie tylko w świecie zewnętrznym, ale także w ich sercach i duszach.
Opisy postaci są barwne i sugestywne – trudno się nimi nie zachwycić. Zwłaszcza złotym smokiem i krzyżówką gryfa z panterą. Magdalena Szponar wykreowała bardzo magiczny świat. Cudownie, że można wkroczyć do takiego świata. Zakochałam się w opisach zgliszczy Cmentarzyska Smoków i mrocznych kniei Ostatniego Boru ♥️. Warsztat pisarski autorki jest imponujący, więc wszystkie starcia, potyczki i bitwy są niewiarygodne. Dynamiczne i dopracowane, a każdy szczegół ma swoje miejsce i znaczenie.
Intymne momenty między postaciami są równie wyjątkowe – niemal czułam każde muśnięcie dłoni, pazura czy uderzenie serca. Pani Magdalena nie tylko to opisała, ona to namalowała pędzlem, niczym malarz.
Czy siła miłości i przeznaczenia wystarczy, by pokonać bezwzględną boginię Naturę? Czy Nieustępliwy Niedźwiedź i jego pragnienia okażą się jeszcze większym wyzwaniem?
“Świt końca” jest jeszcze bardziej emocjonalny i poruszający niż tom pierwszy. Fabuła pełna jest zwrotów akcji, a atmosfera tej historii z pewnością zapadnie wam w pamięć. Polecam oczywiście zacząć od pierwszego tomu – ta dylogia to prawdziwa perełka! 🖤 Mówi to osoba, fanka romansów i mafii, która rękami i nogami zapierała się przed tym gatunkiem. 😂

Polecam ‼️♥️
Profile Image for holyconfess.
155 reviews10 followers
October 9, 2024
“𝑴𝒐𝒋𝒆 𝒅𝒛𝒊𝒆𝒄𝒊, umieracie, wiem. Czuję wasz ból, ilekroć w ciałach któregokolwiek zatapiają się kły tych nieszczęśników”.

[ współpraca reklamowa: @wydawnictwonowestrony ]

Przed nami finałowy tom dylogii. Naprawdę nie wiem, kiedy to zleciało, a jeszcze mniej spodziewałam się, że sięgnę po fantastykę spod pióra mojej ukochanej Magdy – i to bez kręcenia nosem. Długo opierałam się przed zanurzeniem w magiczny świat, ale absolutnie tego nie żałuję. Wręcz przeciwnie, dziękuję Magdzie za tak niesamowity początek. "Noc upadku" była pierwszą książką, która mnie wprowadziła, i nigdy tego nie zapomnę. To było jak przekroczenie bramy do nowego, fascynującego świata.

"Świt końca" to doskonałe zwieńczenie dylogii "Bestiariusz Ciemności", które oferuje pełną napięcia, emocji i mroku opowieść. Książka wciąga od pierwszych stron, skutecznie zamykając wszystkie wątki rozpoczęte w "Nocy upadku". Autorka z precyzją doprowadza historię do końca, nie pozostawiając nas z poczuciem niedosytu – każde wydarzenie ma tu swoje uzasadnienie i idealnie wpisuje się w całą fabułę.

Klimat w tej części jest jeszcze mroczniejszy i bardziej przytłaczający. Magdalena Szponar mistrzowsko buduje napięcie, a świat Neneatrii pogrążony w ciemności i chaosie wciąga coraz głębiej. Natura, jako bezwzględna bogini, jest uosobieniem koszmarów, a jej obecność dodaje fabule nerwowego, niepokojącego charakteru. Atmosfera nie daje chwili wytchnienia, potęgując wrażenie, że stawką w tej walce jest przyszłość całego świata.

To, co wyróżnia tę książkę, to niezwykłe postacie. Valea zachwyca swoją siłą i niezłomnością, a jednocześnie pozostaje postacią dobrą i empatyczną, oddaną swojemu ludowi. Nie często spotyka się bohaterkę, która osiąga swoje cele, nie zapominając o swoich wartościach. Z kolei Read, stojący u jej boku, wspiera ją z pełnym oddaniem. Razem tworzą niesamowicie silny duet, a ich relacja, oparta na miłości i przeznaczeniu, stanowi emocjonalny fundament całej powieści.

Oboje stworzyli coś co pozostanie ze mną na długo. Dawno nie widziałam tak ogromnego oddania i miłości między postaciami. Połączyło ich przeznaczenie, które zrodziło niesamowicie silną, nierozerwalną więź.

Warto też wspomnieć o nowych postaciach, które zostały wprowadzone w tym tomie – każda z nich ma swoją rolę do odegrania i wszystkie świetnie wpasowują się w klimat książki. Gryfi król, tajemnicza kobieta i potężny wilk to tylko kilka z nich, a każdy z tych bohaterów wnosi coś naprawdę ważnego do fabuły.

Motywy mitologiczne, które przewijają się przez powieść, nadają jej głębi i sprawiają, że świat "Bestiariusza Ciemności" staje się jeszcze bardziej złożony i intrygujący. Wierzenia i legendy, które autorka umiejętnie wplata w fabułę, to prawdziwa rozkosz dla fanów mitologii słowiańskiej.

"Świt końca" to emocjonujący finał, który daje odpowiedzi na wszystkie pytania i kończy historię w sposób satysfakcjonujący, choć pełen bólu. Ostatnie strony książki wywołują uczucie melancholii – żal, że to już koniec, ale jednocześnie poczucie, że historia została opowiedziana do końca.

Magdalena Szponar dostarczyła dzieło, które na długo pozostanie w mojej pamięci – pełne emocji, akcji i wzruszeń. "Świt końca" to doskonałe zakończenie historii bohaterów, które podkreśla talent autorki do budowania świata, kreacji postaci oraz mistrzowskiego splatania mitologii z oryginalnymi pomysłami. To książka, do której chce się wracać, by ponownie zanurzyć się w jej mroczny, a jednocześnie piękny świat.
Profile Image for Kiniaczeks Library.
182 reviews4 followers
September 28, 2024
„Świt końca”, Magdalena Szponar.
Współpraca @wydawnictwonowestrony

Nowe informacje, jakie dostarczyła nam Autorka w książce, która kończy dylogię „Bestiariusz Ciemności”, jest ogromna. Ciężko mi ocenić troszeczkę tę książkę, ponieważ mam z nią lekko reakcję hate-love. Już wyjaśniam dlaczego.

Zbyt szybko zmieniająca się akcja, postacie czy czas, w którym poszczególne sytuacje się dzieją, sprawiła mi trudność, by się odnaleźć. Musiałam się cofać w rozdziałach, by przypomnieć sobie, o co pierwotnie chodziło. Książka nie jest lekka w odbiorze, momentami było mi naprawdę trudno. Jednak fabuła, jaka się ciągnęła za tym wszystkim, była zdecydowanie ciekawsza niż w pierwszym tomie. Główna bohaterka ma wiele przemyśleń na temat relacji łączącej jej ze Smokiem czy Niedźwiedziem. Nie powiem, bo bardzo czekałam na to, aż sytuacja się rozwiąże. Byłam niesamowicie ciekawa czy moje przypuszczenia się sprawdzą.

Uwielbiam nawiązania do mitologii słowiańskiej, swojego czasu bardzo interesowałam się tym tematem i fajnie było wyłapywać te nawiązania. Podróż bohaterów do Ostatniego Boru i toczące się w międzyczasie walki również były bardzo ciekawie opisane.

W książce zdecydowanie dostajemy odpowiedzi na kłębiące się w nas pytania, dostajemy wyjaśnienia i dużo akcji. Wszystkie istoty pragną, by brutalna Bogini Natury odeszła raz na zawsze, chcą walczyć o swoje rodziny, o swoją przyszłość.

W ogólnym rozrachunku uważam, że książka jest w porządku, ale muszę przyznać, że bardzo ciężko mi się ją czytało. Musiałam robić dłuższe przerwy i poukładać sobie w głowie całość, by zrozumieć. Jednak końcówka była fantastyczna i zaskakująca. Tak idealnie pasująca, ale to sami musicie się przekonać, jak zakończyły się losy wspaniałych bohaterów.
Profile Image for chinka.
80 reviews4 followers
November 7, 2024
𝐏𝐎𝐒𝐓 𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐄𝐍𝐂𝐊𝐈 – Ś𝐰𝐢𝐭 𝐤𝐨ń𝐜𝐚

Po przeczytaniu pierwszej części, który nie spodobał mi się za bardzo, byłam zdania, że może druga część mi się bardziej spodoba, ale nie. W Nocy upadku poczułam podobieństwo do Dworów, jednak postanowiłam zignorować ten fakt.

Gdybym miała powiedzieć o czym jest ta książka powiedziałabym, że jest tu dużo chaosu, bohaterów, którzy wnosili mały wkład do fabuły i dużo seksu. To ostatnie zaczęło mi przeszkadzać, bo w pewnych momentach musiałam już omijać te sceny. Pomimo tego, że miało to być romantasy, ja bym raczej powiedziała, że smutasy 😭 Było tego ZA DUŻO.

Szczerze zastanawiałam się czy dam radę napisać cokolwiek, bo bohaterowie byli nijacy. Nie dałam rady się z nimi utożsamić lub jakkolwiek się wczuć w historię, jak to często mi się zdarza. Pomimo całej promocji tej dylogii za pomocą cytatów czy artów – które w moim przypadku często zachęcają mnie do sięgnięcia po pozycję – nie spełniła moich oczekiwań.

Omówmy chociaż głównych bohaterów, ale zapamiętałam niewiele przez to, że większość była po prostu bez charakteru. Valea, która jest Królową Cieni i zakładam, że miała być tą powerful bohaterką, wcale nią nie była lub nie dałam rady tego odczuć, bo nie dała po sobie tego pokazać, że faktycznie jest tą królową.

Read natomiast był jak taki pies, który nie widzi świata poza właścicielem. I tą właścicielką byłaby Valea. Wydawało mi się, że w pierwszym tomie prawie mało mówi i tutaj bez Valei byłoby to samo. A jak już mówił, to nic szczególnego. Od razu dodam, że pewnym momencie wydawało mi się jak ich miłość była mocno naciągana pod książkę.

I ostatnia rzecz, teksty. Najbardziej pokonała mnie ✨dzika kotka✨ i podobne określenia. Były one po prostu skręcające.

Dając jej jeden i pół gwiazdki, ta połówka dostaje za słowiańskie wstawki, które były ciekawe. Czy ja bym ją poleciła? Nie. Jednak jeśli jesteście zainteresowani tą historią, to polecam samemu się przekonać.

Do następnego, Chinka <3

reklama z wydawnictwem Nowe Strony
Profile Image for Martyna Brylska.
224 reviews
July 7, 2025
Pierwsza część oceniłam na 3⭐, ale było to jakiś czas temu, musiałam wrócić się do swojej opinii, i aż jestem w szoku że mi sie podobało... może przez to że mój fantastykowy wachlarz od tego czasu się mocno poszerzył i to na niekorzyść tej książki, nie umiałam sie wgryźć w fabułę, nie było nam po drodze, przez to też ,że minęło trochę czsu od czytania pierwszej, to do połowy książki nie mogłam sobie przypomnieć o co chodzi, zwykle w X tomówkach powracają w początkowej fabule jakieś informacje które wydarzyły się wcześniej, żeby ułatwić czytelnikowi "wgryzienie się" , jak dla mnie akcja zaczęła się w okolo 3/4 książki czyli końcówka , zakończenie było interesujące, ale samo to nie pociągnie całej fabuły.
Profile Image for Anna Panowicz.
248 reviews
July 23, 2025
4,5
Druga część dylogii dark fantasy „ Bestiariusz ciemności” . Wilki, gryfy, niedzwiedzie, smoki, pumy. Zmiennokształtni są bohaterami tej polskiej serii. Ciąg dalszy walki o względy Valei. Bogini Natura ma złe zamiary. Wilk Rasso ulega pokusie władzy i zawiera z nią pewien układ, aby zdobyć Królową Cieni. Smok Read zrobi wszystko, aby ochronić ukochaną. Jaką cenę trzeba zapłacić za pokój i miłość?
Słowiańska mitologia, romantyczne wątki… Ten tytuł to polska fantasy na wysokim poziomie. Wciągająca lektura.

Profile Image for IAmCollector.
57 reviews
September 21, 2024
Nie, nie godzę się na takie zakończenie. Piękne arty nie posklejają mojego pękniętego serduszka.
Profile Image for Renata.
383 reviews10 followers
October 11, 2024
Książki w jakim klimacie lubicie najbardziej?

Kontynuacja „Nocy Upadku” przenosi czytelnika do krainy rządzonej przez Naturę. Boginię, która odwróciła się od swoich stworzeń, a teraz stara się doprowadzić do ich zguby.

Mroczna, tajemnicza, niebezpieczna, niemal kraina z koszmarów - to wszystko świetnie oddaje klimat „Świtu końca”, który się z niej wręcz wylewa. Prawdę powiedziawszy nie wiem czy odważyłabym się sięgnąć po horror spod pióra Magdaleny Szponar. Neneatrii i aurze powieści nie mogę absolutnie nic zarzucić.

A samo wydanie? Książka to małe dzieło sztuki – od okładki, przez jej wewnętrzną stronę, grafiki z postaciami między rozdziałami oraz tą na ich początkach. W większości czarno biały druk idealnie wpasowuje się klimat historii, a same dodatki cieszą oczy. Do pełni ideału brakuje twardej oprawy i malowanego brzegu.

Fabularnie już trochę gorzej. Miałam wrażenie, ze jest trochę chaotyczna. Z jednej strony przeskoki w czasie czy miejscu, a z drugiej zmiany perspektyw w narracji. Wolałabym, żeby rozdziały, poza numerem, miały też podane imię bohatera, na którego „przeskakujemy”. Niestety też nie mogłam się wciągnąć. Znałam już bohaterów, miałam swoich faworytów i klops. Przeczytałam rozdział i robiłam przerwę – i tak nawet po kilka razy.

Odrobinę sobie zaspoilerowałam zakończenie zawartością koperty z paczki recenzenckiej, ale i tak byłam ciekawa co i jak się stało . Finał jest wzruszający, słodko-gorzki i idealnie pasuje. Każde inne rozwiązanie mogłoby okazać się sztuczne.

Moja ocena 5/10. Sam klimat książki nie pociągnie, nawet tak dobry. Ja potrzebuję się jeszcze zatracić w historii. Próbowałam ją pokochać, ale mi się nie udało.

Dziękuję Wydawnictwu Nowe Strony i autorce, Magdalenie Szponar, za egzemplarz do recenzji.
Profile Image for wachowska.books.
81 reviews1 follower
January 15, 2025
Niesamowicie nie podobała mi się pierwsza część. Ale że ja to ja i nie lubię nie dawać drugiej szansy, postanowiłam sięgnąć po ten tom. Miałam nadzieję, że autorka się rozkręci, poskłada wszystko do kupy i wyjdzie z tego jeszcze coś przyzwoitego.
Boże jak ja się pomyliłam!
Drugi tom ani trochę nie ustępuje pierwszemu w chaosie i ja dalej nie jestem w stanie powiedzieć o czym ta dylogia jest, jeśli nie o r*chaniu. Tam wszystko, od samego początku rozbija się o jeden motyw - jesteśmy zwierzętami, zbliża się noc porządania, a my nie jesteśmy w stanie myśleć o niczym innym. Każdy z bohaterów jest tak niesamowicie płaski, że aż żal. I serio, czytając ich, momentami gubiłam się przy którym bohaterze jestem, bo oni wszyscy są tacy sami i mają ten sam cel w życiu.
Zacznijmy od Valei, wielkiej Królowej Cieni, której potęga sięga… hmm, nie wiem w sumie czego, bo chyba mi ta jej potęga gdzieś uciekła. Nie przypominam sobie, żeby zrobiła cokolwiek, żeby nam ją pokazać. Wciąż zagubiona, wciąż pytająca co ona ma w sumie zrobić.
Dalej mamy straszliwego smoka, najgroźniejszą istotę w całej Neneatrii, który zamiast być groźny robi tylko słodkie oczka do jego ukochanej „pięknej istoty”, co chwilę powtarzając jak to on ją kocha i jak bardzo by ją teraz wziął.
Rasso- totalny bezmózg, znów myślący tylko o r*chaniu i mordowaniu. Typ związuje się jakimś chorym paktem z boginią, która ma go za nic więcej, jak robaka, ale obiecała mu, że będzie mógł sobie poużywać z jego „krnąbrną kotką” (czyt. Valeą), więc w sumie jest ok.
No i na deserek jeszcze Wilk i jego chora relacja z Wilczarką, którą w sumie wychowywał za dzieciaka, ale teraz ślini się na widok jej tyłka. No komedia!

Podsumowując, książka ma taki sens, że w sumie go nie ma. Potencjał był duży. Zapomnijcie na chwilę o tym, co wyżej napisałam i wyobraźcie sobie: magia, bogowie, zmiennokształtni, mitologia słowiańska. Brzmi świetnie, nie? Szkoda że się nie udało…
Displaying 1 - 28 of 28 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.