Kiedy Ida już zaczyna wierzyć, że na jej drodze do upragnionej wolności stoi już tylko matura, wokół zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Siedliszcze Brzezińskich zamienia się nagle w nawiedzony dwór, a matka jest o krok od odkrycia największego sekretu zbuntowanej córki. Jakby tego było mało, dawny przyjaciel powraca do życia dziewczyny, aby namieszać jej w głowie i w sercu, irlandzka wiedząca przybywa do Polski z misją przebudzenia uśpionej magii panny Brzezińskiej, a z lustra patrzy na Idę ktoś całkiem obcy i dziwnie znajomy zarazem. A im bliżej Maszkarady, tym robi się straszniej… • • • Opowiadanie zostało opublikowane w wydaniu III (2024) „Szamanki od umarlaków”.
Rocznik 87. Wrocławianka całym sercem i duszą. Z charakteru wredna i pyskata wiedźma, pełna optymizmu pesymistka, ambitny leniuch, pogodna maruda, zagorzała domatorka na obczyźnie, słowem, posiadaczka niepowtarzalnego zestawu cech, który gwarantuje, że cokolwiek by się nie działo, zawsze znajdzie się powód do narzekania – jej ulubionego zajęcia. Cierpi na chorobliwy nadmiar pomysłów oraz chroniczny brak wolnego czasu.
Ukończyła studia na Uniwersytecie Walijskim i przez najbliższy rok będzie zgłębiać tajniki psychologii rozwojowej na uniwersytecie w York. Z wykształcenia psycholog i kryminolog, z zamiłowania pisarka.
Zadebiutowała Całą prawdą o PPM (antologia Kochali się, że strach, Fabryka Słów, 2007), a o jej przyprawionych szczyptą magii i odrobiną niesamowitości walijskich doświadczeniach można czytać w opowiadaniu Shade (antologia Nawiedziny, Fabryka Słów, 2009). Pisać zaczęła gdzieś w okolicach dwunastego roku życia, przestać natomiast – ku udręce niektórych - nie zamierza nigdy.
Świetny wstęp do Szamanki od Umarlaków! Czytałam w papierze, ale polecam Wam przed właściwą seria. Czyta się przyjemnie i już uwielbiam te serie 💜 Mam nadzieję, że Wydawnictwo Mięta 🍃💚 wyda dalszy ciąg z równie pięknymi okładkami i malowanymi brzegami! 📚
Świetna nowelka, która pokazuje nam jak życie Idy wyglądało jeszcze przed wydarzeniami z "Szamanki od umarlaków". Nie ukrywam przez większość tej nowelki się śmiałam i miałam naprawdę świetną zabawę poznając ją w całości.
Szczerze? Trafiłam na nia przez przypadek. Coś polskiego. Coś krótkiego, a do tego fantastyka. I na tyle mnie to opowiadanie zaciekawiło, że od razu sięgnęłam po pierwszą część. Nie wiem jak ta seria mogła mi przejść koło nosa już dwa razy, jest to jej drugie wznowienie. Pewnie gdyby nie to, nigdy nie sięgnęłabym po wydanie z 2011 roku. Czyta się świetnie. Bohaterka ma swój charakter, choć jest chodzącym pechem jak sie wydaje. Jesli nie z jednej strony czeka na nią zasadzka, to z drugiej. I nie ma opcji aby tego uniknąć. Seria, którą polece chyba każdemu.
Oj czuć, czuć jak jasna cholera ten upływ czasu, 13 lat od premiery "Szamanki" zrobiło swoje i teraz Martyna Raduchowska pisze trochę inaczej. Może nie dojrzalej? ale stylistycznie sprawniej, używa innych środków obrazowania czy to otoczenia bohaterki, czy jej uczuć, a mamy przecież w tej historii sporo mroku, zła, ludzkiej podłości, chciwości i krzywdy, więc ta "Maszkarda" to żaden pluszowy kocyk. To wstęp do uczty wyobraźni, takiej z opowiadań Martyny o żądnych krwi syrenach, gdzie nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenie. "Maszkarada" jest do przeczytania jednym tchem, dwa razy z rzędu! ciąg dalszy: https://smokadom.blogspot.com/2024/09...
Przeczytane w ramach Legimi w związku z trzecim wydaniem „Szamanki od umarlaków”. Bardzo mi się podobało to wprowadzenie do serii. Myślę, że seria o Szmance ma szansę zyskać nowych czytelników. Odnoszę też wrażenie że to nie jest ostatni raz kiedy czytamy o Idzie.