„Tylko idiota uważałby, że skoro nic nie widzi w lesie, to nic tu się nie dzieje. Pełno tu było nie tylko zwierząt, ale i ludzkich emocji. Facet podróżujący konno przez góry jak dziewiętnastowieczny wieśniak – ale dysponujący dostępem do kamerek leśnych. Sfora husky bez właściciela, czy też opiekuna. Słupy padające w lasach i latające we wsi siekiery… To wszystko w Beskidzie Niskim. Tak mało ludzi, a tyle ciekawych wydarzeń.” - te refleksje nie otwierają powieści lecz snute są w trakcie dość chaotycznego - przynajmniej na pozór - dochodzenia w sprawie dwóch morderstw.
Koniec rocznego urlopu wychowawczego komisarz Niny Warwiłow zbiegł się z pierwszym zabójstwem. Jego ofiarą pada lokalna aktywistka Kalina Korycka, żona znanego i lubianego laryngologa oraz sąsiadka Niny w tzw. Kolonii, przylegającej do doliny Brzennej, niedaleko Magurskiego Parku Narodowego.
Na odciętym przez naturę od świata kawałku ziemi musi dojść nie tylko do symbiozy między przyrodą i ludźmi, także do poczucia wspólnotowości wsród mieszkańców. Ukształtowanie terenu i warunki pogodowe współpracę między ludźmi wymuszają, i to bez względu na to, skąd pochodzą i czym się zajmują. Udaje się autorowi w swych powieściach - mam wrażenie, że coraz ciekawiej - przedstawiać specyfikę beskidzkich mikrospołeczności, łącząc w całej ich złożoności czynniki społeczne ze zróżnicowaniem indywidualnych postaci. Unika przy tym Jędrzej Pasierski łopatologicznego psychologizowania. Większość interesujących postaci pojawiających się w „Kłach” poznajemy metodą objawową, oczyma ich krewnych lub bliższych bądź dalszych znajomych, z którymi wchodzą w interakcje. A jest to całkiem spora galeria osób, przy czym bardziej szczegółowe nakreślenie ich sylwetek pozostawia autor wyobraźni czytelnika. Co, obok krajobrazowych uwarunkowań, decyduje o atmosferze powieści, o jej klimatycznym charakterze.
Wśród pierwszoplanowych bohaterów mamy oczywiście samą komisarz Warwiłow, samotną matkę czteroletniej Mili, której ojciec mieszka w Warszawie, gdzie Nina rozpoczynała swoją policyjną karierę, oraz rocznego Benia, z którego tatusiem, rzeźbiarzem z pobliskich Bukowców, Wojtkiem, Nina nadal utrzymuje przyjazne relacje. W dalszym ciągu w tym tomie serii aktywną postacią jest obecny szef Niny z komendy w Gorlicach, nadkomisarz Michał Karpiuk.
Zamordowana Kamila Korycka miała za życia opinię osoby oziębłej wobec ludzi, o czym dobitnie świadczą historie jej poprzednich małżeństw, ale skutecznej w egzekwowaniu swej woli i sprawowania kontroli w obszarach jej zainteresowania. Jej obsesję stanowiła ochrona środowiska, szczególnie beskidzkiej fauny. Co doprowadziło do swoistego rozejmu między nią a - skądinąd niepodzielnie rządzącym w lasach - środowiskiem myśliwych, na czele z lokalnymi bogaczami i urzędnikami. Z kolei pośród bliższych i dalszych sąsiadów z Bukowca Niskiego dwaj to tajemniczy samotnicy, choć jeden mieszka w otoczeniu stada psów husky trenowanych na wyścigi, oraz kilka rodzin osiadłych, podobnie jak Nina, w Kolonii. Dwie z nich to rodziny Łemków, ale napięcia w tym gronie - wobec bezwzględnego wymogu tzw. sąsiedzkiej samopomocy, skrzętnie skrywane - nie wynikają z różnic etnicznych, lecz glównie, międzypokoleniowych, ładnie zresztą zilustrowanych.
Co ciekawe, do rozwiązania zagadki morderstw - bo, jak to często w powieściach kryminalnych bywa, zabójstwo Koryckiej nie jest jedyne - dochodzi przede wszystkim dzięki wytropieniu przez komisarz Ninę Warwiłow materialnych dowodów rzeczowych i ułożenie ich w przyczynowo-skutkowy łańcuch zbrodni. Logiczny, dobrze umotywowany, ale w pewnym sensie robiący większe wrażenie niż gdyby zabójcą był jakiś psychopatyczny, serialny morderca.
W każdym razie taki efekt - przynajmniej na mnie - wywarł audiobook „Kłów” dobrze, choć miejscami zbyt emocjonalnie czytany przez Jacka Rozenka. Jednak pewnie czytałabym Pasierskiego, nawet gdyby w swoich beskidzkich powieściach intrygi kryminalne w ogóle pomijał lub ograniczał je do przestępstw lżejszego kalibru.
POSTSCRIPTUM:
Jak zwykle słuchając audiobooka w tym samym okresie czytałam ebooka. Tym razem sparowałam „Kły” z anglojęzycznym wydaniem „Ocalonych” Jane Harper rozgrywających się na Tasmanii. Atmosfera Beskidu Niskiego wygrała - trochę niespodzianie dla mnie samej - z australijskimi klimatami, co uwzględniłam też w opinii na temat „The Survivors”.