Czy wspólne śledztwo je do siebie zbliży, czy jeszcze bardziej oddali?
Maja lubi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Jest przewodniczącą samorządu uczniowskiego. W domu pomaga młodszym braciom w ich pracach domowych, chociaż sama ma wiele do zrobienia. Wierzy, że wszystko jest kwestią dobrej organizacji i za wszelką cenę chce udowodnić, że nie potrzebuje pomocy.
Oktawia nienawidzi szkoły. Praca w szkolnej gazetce jest jedyną aktywnością, która ją cieszy. Kiedy Maja ogłasza, że gazetka wspierająca działalność queerowej społeczności nie dostanie funduszy, Oktawia jest zła. Maja była kiedyś dla niej kimś ważnym, a teraz stała się obca.
Ada jest najlepszą przyjaciółką Mai. Spotyka się po kryjomu z Syriuszem, z którym każde doznanie jest nowe. Ada kocha biżuterię, spinki, brokat i makijaż. Jest w trakcie tranzycji, co skutkuje konfliktem ze starszym bratem, który jest wobec niej opryskliwy i agresywny. Czasem dysforia atakuje ją w najmniej spodziewanych momentach, ale Ada uczy się radzić sobie z nią coraz lepiej.
Gdy ze szkolnej kasy w tajemniczych okolicznościach znikają pieniądze, Maja postanawia odszukać złodzieja. Prosi o pomoc swoją przyjaciółkę, Adę oraz byłą dziewczynę, Oktawię. Dziewczyny muszą połączyć siły, by rozwiązać zagadkę, ale nie spodziewają się, jakim problemom przyjdzie im stawić czoła w drodze do prawdy. W końcu każda z nich niesie własny bagaż doświadczeń i lęków. Mnóstwo je różni, ale w czasie śledztwa odkrywają, jak wiele mają wspólnego. Przede wszystkim - łączy je wspólny wróg...
Wszystkie pocałunki wiosny to idealny wybór dla tych, którzy szukają queerowej powieści young adult z autentycznymi bohaterami i wyjątkowym napięciem. Przeczytaj, jeśli uwielbiasz Perfect on Paper, I Kissed Shara Wheeler i Klub pogromców Luisa Ortegi.
my one and only thought for the whole book was "give this girl a fucking break" because what the hell do you mean she had to organize school schedules by HERSELF
Jedyny plus tej historii to przedstawienie z jakimi problemami zarówno w szkole jak i w domu mierzą się nastolatkowie głównie ze społeczności queerowej, ale nie tylko, a także pokazanie girls power.
Minusy: - historia w pewnym momencie była chaotyczna oraz nudna - nie polubiłam żadnej postaci, a tego dyrektora to miałam po dziurki w nosie, kto na takim stanowisku zachowuje się tak nieprofesjonalnie, zrzuca winę i odpowiedzialność na uczniów?! - gryzło mi się to, że książka jest 12+, a bohaterami są osoby będące przeważnie w klasie maturalnej, które tutaj piją, palą, przeklinają, mówią że z kimś spały itd, dla mnie to powinno być bardziej 14+
Na wstępie chciałabym napisać, że debiut Józefiny pt. ,,Zanim wybuchnie słońce" podobał mi się bardziej niż ,,Wszystkie pocałunki wiosny". W tym tytule działo się mniej i niestety nie potrafiłam wciągnąć się w tą historię. Warto zaznaczyć, że jest to książka 12+ ale mimo wszystko oczekiwałam od niej troszkę więcej bo czasami była zwyczajnie nudna. Jest to szczegół, ale denerwowały mnie polskie imiona. Według mnie, wpasowywały się w klimat powieści ale po prostu mi się nie podobały. Styl pisania autorki na początku był dziwny lecz później się przyzwyczaiłam i bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę.
Historia opiera się na życiu trzech głównych bohaterek, które chcą rozwiązać sprawę kradzieży pieniędzy z szkolnego budżetu samorządu. Każda z nich jest inna, ma swoje życie, swoje nastoletnie problemy... ale ,,czy wspólne śledztwo je do siebie zbliży, czy jeszcze bardziej oddali?"💐✨
Postacie zostały bardzo dobrze wykreowane. Najbardziej z nich polubiłam Adę. Uważam, że była ona najrozsądniejsza z całej trójki i po prostu miała w sobie coś co mnie urzekło. A najmniej z nich obdarzyłam sympatią Maję - denerwowała, podejmowała pochopne decyzje i nie polubiłam jej specyficznego charakteru. Wątek romantyczny pomiędzy Mają i Oktawią został dobrze rozwinięty. Od początku byłam ciekawa jak między nimi rozwinie się relacja i z wielką ciekawością poznawałam cechy każdej z bohaterek. Choć na początku nie potrafiłam przyzwyczaić się do narracji trzecioosobowej i zmieniającej się perspektywy to później nie sprawiało mi to żadnego kłopotu <3
Książka jest w klimacie szkolnym i bardzo dobrze przedstawia nam ważną wartość w naszym życiu jaką jest przyjaźń. Podobało mi się jak został przedstawiony ten motyw! Również od pierwszych stron byłam bardzo ciekawa jak rozwinie się główny wątek tej historii - kryminalna zagadka. Ciekawie i przyjemnie czytało się jak Maja, Oktawia i Ada rozwiązują szkolne problemy.
Pierwsza połowa książki była mocno średnia, natomiast druga już dużo lepsza i bardziej mi się podobała <3 Według mnie jest to idealna pozycja dla młodszych czytelników. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i niezobowiązującego to również może wam się spodobać 💞!!
Girlhood. Girlhood. Girlhood pokazany w tej książce to chyba moja ulubiona jej część. Przyjaźń Mai i Ady, Oktawii i Tatiany albo Leny i Niny – to było cudo. Fakt, że te dziewczyny zawsze trzymały się razem, były dla siebie wsparciem do samego końca i robiły wszystko, by nawzajem sobie pomagać, był CUDOWNY. Ich rozmowy o życiu, o chłopakach, ale też to, że mimo wszystko bały się wyznać sekrety swojej najlepszej przyjaciółce – to było takie prawdziwe. Do tego toksyczne przyjaźnie, relacje z chłopakami oraz to, jak traktował je dyrektor szkoły, sprawiły, że uwierzyłam tej książce. Jako dziewczyna w podobnym wieku co bohaterki rozumiałam je tak bardzo. Historia opowiada nie tylko o życiu szkolnym nastolatków, ich pierwszych miłościach i konfliktach, ale też o problemach rodzinnych, homofobii i transfobii. Dotyka kwestii dręczenia w szkole oraz tego, jak rzadko wyciągane są z tego konsekwencje i jak bardzo trzeba o nie walczyć. Ogólna fabuła książki, czyli rozwiązywanie zagadki, kto chce utrudnić życie Mai, była w porządku. Nie miałam jednak w stosunku do niej żadnych większych przemyśleń i nie na tym wątku się skupiłam. Uważam, że cała książka była niezwykle wartościowa i dawała dużo do myślenia, dlatego bardzo polecam się z nią zapoznać.
Dołączę do osób, które wolały debiutancką powieść autorki. W ramach [współpraca reklamowa/barter] dostałam tę książkę do recenzji i choć mimo swojego wieku lubię tematykę szkolną to tym razem uznałam, że ta książka jednak lepiej trafi do młodego czytelnika, bo to dla niego takie problemy jak w książce są uniwersalne - niewtajemniczanie bardziej kompetentnych osób i upieranie się, że "ja sama" to błędy, które każdy popełnia, ale na których powinien się w pewnym wieku uczyć i chyba tę naukę już zakończyłam, dlatego nie czułam postaci. Zwłaszcza, że jak na pilną przewodniczącą szkoły Maja totalnie nie znała podstawowych przepisów. Przede wszystkim powinna wiedzieć, że za bezpieczwństwo uczniów bezpośrednio odpowiada dyrektor, pośrednio inspektor ochrony BHP oraz konserwatorzy i to, że ona nie sprawdziła stanu (nie powiem czego, bo spoiler) w żaden sposób jej nie obciąża, nawet jeśli ktoś zgłosi skargę. W ogóle dyrektor, oh boiii... Nawet jeśli dyrektor szkoły miał chody, to nie powinien był zrzucać tylu obowiązków na maturzystów, ot chociażby że względu na to, że to tak zwane staniny decydują o pozycji szkoły na tle innych w rankingach (w przypadku liceów- wyniki matur). Po drugie za to, że zmuszał ofiary bullyingu do posprzątania napisów na ich temat "bo sprzątaczki i woźni mają już dużo zajęć" to rodzice spokojnie mogliby zrobić mu jesień średniowiecza. Nawet jakby za to nie beknął to kontrole dogłębne po zgłoszeniu sprawy do kuratorium i organu prowadzącego gwarantowane. Chyba dlatego Maja była najmniej lubianą przeze mnie postacią, że podjęła się roli, do której się w ogóle nie przygotowała i dała się konkretnie omotać innym. Jest też opcja braku researchu przez autorkę i redaktorów lub zrezygnowania z dopasowania do polskich podstaw prawnych na rzecz fabuły, wiem, dopuszczam taką myśl, ale chciałam przekazać czytającym młodym ludziom: macie więcej opcji niż myślicie, czasem warto powiedzieć o czymś dorosłemu, który wie jakie ma możliwości, poteafi przeczytać statut placówki i umie korzystać z Internetowego Systemu Aktów Prawnych). Drugim minusem jest cała intryga kto stał za całą aferą. Czytelnik dostaje na talerzu wybitnie proste wskazówki, podczas gdy bohaterki błądzą jak we mgle - brakowało mi tego błądzenia z nimi.
Teraz do plusów, bo jednak to była fajna lektura na raz - opisy życia rodzinnego, charakterów dziewczyn, momentów, w których się jednoczyły, jednoznaczny morał dający siłę, uczucia bohaterek, reprezentacja trans dziewczyny budującej związek z chłopakiem i wątek drugiej szansy wlw - mało takiej tematyki na polskim rynku, więc absolutnie na propsie. O tych problemach rodzinnych, ogólnie o tych rodzinach i relacjach powinno być tam więcej, więcej i więcej, bo uczłowieczają bohaterki, człowiek może się z ich uczuciami utożsamić lub je zrozumieć. Jeśli chodzi o ulubioną postać to była nią zdecydowanie Ada. Polecam książkę głównie osobom będącym w wieku licealnym lub będących zaraz po liceum, kiedy jeszcze pamiętają jasno jak to było, kiedy człowiek błądził we mgle w dżungli zwanej szkołą
Kiedy dostałam tę książke dosłownie od razu chciałam ją przeczytać przez to cudowne wydanie!😻 Miałam nadzieje, że książka będzie tak samo piękna jak jej wydanie. Pierwsze 50 stron było dla mnie strasznie ciekawe, ale niestety później straciłam zainteresowanie.. Niestety czasami się zmuszałam, aby czytać tę książkę pomimo tego, że nie była nudna. Fabuła była wręcz strasznie ciekawa, ale jakoś styl pisania tej autorki mnie nie przekonywał😞 Ogromnego plusa daję za reprezentacje osób queer! Cieszę się, że jest coraz więcej książek o takiej tematyce. Zdecydowanie tę książkę określiłabym za taką „bitter-sweet”. Czasami była słodka, ale również czasami dowiadywaliśmy się przykrych historii z życia trzech głównych bohaterek🥹 Pokazywane jest to jak ciężko jest w tych czasach zdobyć szacunek jako osoba queerowa. Okropnie smutno mi było jak o tym czytałam. Ja pomimo tego, że jestem heteroseksualna ogromnie wspieram osoby należące do grupy lgbt+ więc jeszcze raz to powtórzę, ale cieszę się, że jest coraz więcej takich książek!
♡ Dlaczego dałam książkę dnf? Już wam odpowiadam Pomysł na książkę był naprawdę bardzo dobry, sięgając po tę pozycję miałam chyba poprostu za duże oczekiwania. Wytrwałam do ok. 100 str I niestety nie mogłam się wczuć w tę historię.
♡ Uważam, że książka ma potencjał ale mi nie przydała do gustu. Myślę, że mimo wszytko znajdą się osoby, które pokochają tę historię, niestety to nie ja.
♡ Pierwsze 50 stron było ciekawe i chciałam się dowiedzieć kto za tym stoi, lecz gdy doszłam już do ok. 100 poprostu nie mogłam już czytać. Nie było takiego momentu gdzie naprawdę chce wiedzieć co będzie dalej.
♡ Czy polecam? Mi się nie spodobała ale to nie wyklucza, że wam się spodoba!!!🩷
Mam problem z tą książką. Z wielu powodów, które spróbuję omówić jeden po drugim, ale na wstępie muszę zaznaczyć: to nie jest zła książka. Ani szkodliwa, ani źle napisana, ani nawet nudna. Jest za to, w moim odczuciu, niedopracowana, jakby autorka łączyła wszystko na szybko i nie dała sobie czasu na spokojnie przemyśleć, co chce zrobić z niektórymi wątkami, w tym tymi głównymi. Czy książka może się podobać? Jak najbardziej! Jeśli ktoś odnajdzie w niej komfort, w pełni zrozumiem dlaczego. Mi jednak za dużo rzeczy zgrzytało, żebym mogła w pełni cieszyć się z lektury.
Styl. Językowo książka wypada naprawdę dobrze. Autorka umie dobierać słowa i szczególnie mocno widać to w scenach romansu. Nic mnie nie skręcało, nie wypadało cringowo, było ładnie, trochę poetycko i z wyraźną myślą o kategorii wiekowej (12+). Pod tym względem nie mam książce nic do zarzucenia i nie ukrywam, że właśnie to mnie do niej przyciągnęło.
Wątek zagadki. Dawno nie miałam czegoś tak głęboko w nosie. Może to moja wina, bo nie starałam się wczuć jakoś szczególnie mocno, ale za każdym razem, kiedy powracał temat „złola” moją pierwszą myślą było „A tak, nadal się w to bawimy”. No nie porwało mnie, po prostu. Samo zawiązanie tego wątku było po prostu głupie, bo na cholerę bawić się w usuwanie dowodów na coś, co nawet nie było winą Majki? Tego zresztą zabrakło mi najbardziej, przyznania, że nie, Majka nie „dała się okraść” - została okradziona. Kropka. Nie jej wina.
Polskość. A konkretnie jej brak. Bardzo lubię książki osadzone w naszym kraju, jeszcze bardziej te dotyczące młodzieży. Doceniam więc polskie imiona, szczerze, naprawdę. Dużo mniej doceniam to, że jest to Polska papierowa i tylko z nazwy. Mam teorię, że autorka pisała całość jako powieść osadzoną w Ameryce, ale z jakiegoś powodu w ostatniej chwili zmieniła zdanie i uznała, że eeee tam, nikt się nie kapnie. No ja się kapnęłam. I nie była to trudna zagadka, bo Polska po prostu tak nie działa. Cała szkoła od podstaw bazowana jest na amerykańskich filmach/serialach. To skupienie wokół konkretnych klubów, to że piłkarze są najważniejsi, bo finansuje ich miasto (Co to za „miejski klub”, jeśli należą do niego tylko uczniowie jednej szkoły”? Kto jest czyim dzieckiem i kto z kim sypia, żeby dostać tę kasę?), klub teatralny, radiowęzeł, klub debaty (!) - KTÓRA polska szkoła ma tego aż tyle? W której polskiej szkole uczniowie aż tak przejmują się, kto jest przewodniczącą samorządu? Samorząd to zresztą jeden wielki żart. Nie zrozumcie mnie źle, popieram ambicje, ale w momencie, w którym ktoś powiedziałby mi, że moją rolą będzie zorganizowanie w pojedynkę wolontariatu przypominającego wedle opisu mały jarmark Bożonarodzeniowy, albo SPRAWDZANIE ZAWIASÓW W KURTYNACH, chyba bym śmiechem zabiła. Dyrekcji uczniowie wyraźnie mylą się z darmową siłą roboczą, bo nie waha się używać ich w każdej możliwej roli, z konserwatorem i woźnym włącznie. Nie zdziwiłabym się, gdyby skarbnik zimą woził do szkoły węgiel. Ta szkoła bije w oczy amerykańskością. Długość przerw, jakie uczniowie mogą spędzić na stołówce. Osobny gabinet dla każdego z kółek, dostępny praktycznie 24/7. Klub teatralny, na którego występach pojawiają się łowcy talentów. Uczniowie angażujący się we wszystko tak, jakby mogli wpisać to sobie w jakieś CV podczas naboru na studia oh wait... Że już nie wspomnę o scenie, gdzie reakcją na ewentualny wyciek kompromitujących zdjęć bohaterki jest „Nie dostaniesz się na dobre studia”, tak jakby w naszym kraju kogokolwiek to obchodziło i ktokolwiek sprawdzał kandydatów na jakąkolwiek uczelnię. A, no i piłkarze mają własną szatnię. Wiecie, taką z szafkami, w których trzymają swoje rzeczy na stałe. Za moich czasów cieszyliśmy się, jeśli w szatni nie śmierdziało a zimą nie wiało po nerkach, więc cieszę się, że poszliśmy aż tak do przodu.
Dyrektor. Tak, typ dostał osobny punkt, a moją główną reakcją na jego postać niezmiennie pozostawało: XDDDDDD Rozumiem zamysł. Chyba. Ale sposób, w jaki ten człowiek traktuje uczniów i w jaki się do nich odnosi to nie „szowinistyczny buc” poziom – to „Jakaś gazeta powinna o tym napisać” poziom. Średnio co dziesięć stron myślałam o tym, że ktoś powinien napisać o tym do Prawa Marcina. A ja nie znoszę Prawa Marcina, więc zrozumcie skalę problemu. Kojarzycie hasło „Facet zrobi wszystko, żeby nie iść na terapię”? Otóż „Dyrektor zrobi wszystko, żeby nie zatrudnić w szkole psychologa”. I konserwatora. I generalnie kogokolwiek użytecznego. Dorośli w tej książce nadają się tylko do tego, żeby wywracać na nich oczami i wcale nie wynika to z nastoletniej perspektywy. Oni po prostu nie robią nic, stoją w tle jak rekwizyty, póki ich udział nie jest absolutnie konieczny, żeby zachować jakikolwiek sens fabuły. Moje serce skradła scena, gdzie po tym, jak nieznany sprawca zdemolował szatnię, dyrektor zwala winę na Maję, bo ta jako przewodnicząca powinna była ZAPANOWAĆ NAD NASTROJAMI W SZKOLE. Nosz kurwa mać, dorosły facet, NA STANOWISKU- Nie wierzę w tego człowieka. Nie wierzę, że ktoś z jego odpowiedzialnością, na jego stanowisku, mógłby wprost zarzucić uczennicy, ledwo pełnoletniej, pod jego pieczą, że to jej wina, że pękły zawiasy od kurtyny. Fakt, że w ogóle uważa sprawdzenie ich za jej obowiązek, jest tak absurdalny i durny, że nie jestem w stanie przyjąć go do wiadomości. Pewnie też każe jej rzucać się na okna, żeby testować, czy żadne przypadkiem nie wypadnie z framugi. Podsumowaniem jakiejkolwiek postaci powyżej dwudziestego roku życia w tej książce jest moment, w którym Maja słyszy „Zawołaj kogoś dorosłego” (Jej kolega leży ze złamaną ręką, płacze z bólu, potrzeba karetki) i myśli „My jesteśmy dorośli”. No nie, motylku mój błękitny, jesteś sobie pełnoletnia na papierze, ale do dorosłości to ci dużo brakuje. Ale to nie twoja wina, że wszyscy wokół zachowują się, jakby byli gotowi powierzyć żelazko pięciolatkowi.
Postacie. If Maja has no haters I'm dead. Fuck you, Maja, you know what you did. Nie miałam problemu z tą postacią aż do jednej sceny jakoś w połowie książki (Scena ze zdjęciami, mówiąc dokładniej). W nosie mam, jak by jej autorka nie próbowała usprawiedliwić, takie zachowanie jest cholernie krzywdzące, niesprawiedliwe i wobec całego „girlhood” i „dziewczęca solidarność” przekazu wypada jak splunięcie w twarz. W ogóle cały wątek z traumą Mai jest bardzo słabo rozwinięty i nijak nie rozumiałam jej motywów. Jest uprzedzona, pozbawiona empatii i patrzy na ludzi z góry tak wysokiej, że wyraźnie za mało tlenu dociera jej do mózgu. Mniej nienawistnie: wątek rozwiedzionych rodziców jak najbardziej okej. Nie mam pojęcia, czemu wrócił po tylu latach, albo może raczej czemu dopiero teraz, ale okej, tak też można.
Oktawia Była... okeeej? Tak myślę? Nie żywiłam wobec niej żadnych uczuć, ale też nie mam jej nic do zarzucenia. Na plus: już po kilku rozdziałach z jej perspektywy cały czas miałam w głowie „Ona ma ADHD. Będzie powiedziane, że ma ADHD? Bo wyraźnie ma”. Więc to się autorce udało i wyszło naprawdę fajnie.
Ada Kochanie moje, skarb mój najdroższy. Zdecydowanie najlepsza postać i dużo bym dała, żeby cała fabuła kręciła się tylko wokół niej. Jednocześnie jej rozdziały zawierały najbardziej frustrujący z wątków książki (poza niekompetencją wszystkich 20+): jej brata. Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie popieram bycia gnojkiem, szczególnie dla młodszej siostry. Jeszcze mniej popieram bycie przemocowym bucem. A już bycia przemocowym bucem z tendencją do transfobii nie popieram w żadnym zakresie. I gdyby tym właśnie Dominik pozostał, zadufanym w sobie bucem z chujowymi poglądami który lubi napawać się cudzym strachem, nie miałabym nic do zarzucenia. Ale autorka jednak dała mu głębię. Jednak dała mu większy powód, dała mu jakąś iskrę samoświadomości. I tym samym kopnęła się w tyłek, bo w moich oczach Dominik przestał być tylko napastnikiem, a stał również ofiarą i młodym chłopakiem nie radzącym sobie z ciężarem żałoby. Przestałam widzieć go jako złego człowieka, a zaczęłam jako bardzo zagubioną osobę w kryzysie, którego nikt dorosły z otoczenia zdaje się nie zauważać. Z narracji Ady wynika, że rzadko widuje go trzeźwego, a jednak ich ojciec jakoś nie interweniuje, co znaczy, że albo nie rozmawia z synem za często (mieszkają w jednym domu!), albo ma go zwyczajnie gdzieś. I do tej drugiej wersji skłaniam się dużo bardziej, bo Dominik sprawia wrażenie kogoś, kto uważa, że wszyscy bliscy odwrócili się od niego celowo. Chłopak potrzebuje terapii w trybie ekspresowym. I możliwe, że dokładnie to dostał. Możliwe, że po rozmowie z ojcem przemyślał swoje życie, możliwe, że się pojednali, możliwe, że zrozumiał, że przenosi na siostrę swoje własne problemy i lęki. Ale kurwa nigdy się nie dowiemy na pewno, bo autorka nam tego nie daje! Nie widzimy tej rozmowy, nie wiemy, co z niej wynikło, dostajemy tylko informację, że Dominik i Ada teraz już praktycznie się nie widują i o, tyle. Masz, czytelniku, tylko się nie udław tymi wszystkimi emocjami. Dokładnie ten sam problem miałam już przy „Zanim wybuchnie słońce” - autorka zaczyna jakiś konflikt, wspomina go w trzech, może czterech scenach, po czym kończy całość gdzieś za kadrem, bo po co bawić się w dialogi, skoro można streścić wszystko w dwóch akapitach. Cholernie irytujące i frustrujące zagranie. Ale za to z plusów: bardzo, BARDZO doceniam, że nigdy nie dostaliśmy w twarz deadname Ady, nawet podczas scen z jej bratem. Bardzo dobrze, to imię jest martwe nie bez powodu i takie ma pozostać.
Relacje. Związek Ady i Syriusza wypada zdecydowanie na plus. Strasznie polubiłam ich jako parę i bardzo podobały mi się rozterki dziewczyny związane z tym związkiem. Czy wierzę, że ta relacja przetrwa? Meh. Zależy. Ale przekonują mnie jako szkolna para i myślę, że nawet jeśli zerwą, wciąż będą dobrze to wspominać. Maja i Oktawia... Cóż. Oktawia zasłużyła na więcej, ale jest to opinia podszyta nienawiścią, więc no tego...
Wątek ze zdjęciami. Nie chcę być brutalna, ale nosz kurwa jego mać, żeby dorosła kobieta coś takiego napisała? Ja przepraszam, ale czego to mnie miało nauczyć? Co miało udowodnić? Że nie ma sensu iść z tym na policję/do nauczyciela/ do rodziców? Nie mówię, że to łatwy temat i nie mówię, że jako nastolatka podjęłabym mniej durne decyzje na miejscu bohaterek. Ale na litość boską chodzi chyba właśnie o to, żeby dać przykład, że nie tędy droga? Żeby jakoś pokierować? Dodatkowo: mam wrażenie, że Maja, z której perspektywy głównie widzimy te sceny, ni cholery nie rozumie powagi sytuacji. Niby coś tam przeprasza, niby coś tam jej przykro, ale w narracji nijak tego nie widać i wypada to bardziej jak element strategii, żeby wyciągnąć z ofiary szczegóły, których akurat potrzebują. Czy wspominałam już, że nie znoszę Mai? Tak? To dobrze, bo nie znoszę.
Girlhood. To zdecydowanie najmocniejszy punkt tej książki. Sceny, gdzie dziewczyny jednoczą się, gdzie zwierzają się sobie ze wszystkiego, co je denerwuje, porównują doświadczenia i są szczerze zainteresowane sobą nawzajem, wypadają mocno i zapadają w pamięć. Szczególnie rozmowa o wiecznej złości na coś nieokreślonego może pomóc młodszym czytelniczkom i jestem pewna, że osoby 12-14 letnie dużo łatwiej odnajdą się w bohaterkach, niż ja. Niestety, z tym motywem też mam pewien problem. Odniosłam wrażenie, że autorka w pewnym momencie z uporem zaczęła przypisywać wszystkie negatywne zachowaniu uprzedzeniom wobec kobiet, co znacznie spłyciło niektóre poruszane problemy. Jak choćby niekompetencję dyrektora: zdaje się, że miałam uznać go za szowinistę, który oczekuje dużo wyłącznie od dziewcząt, a chłopcom daje wolną rękę, ale jego niekompetencja była tak ogromna, że dawno już wychodziła poza te ramki. Podobnie w przypadku Doriana, którego motywy były tak absurdalne, że ktoś powinien sprawdzić, czy chłopak nie ma jakichś naprawdę poważnych problemów w domu, które odreagowuje. Włamanie, zdewastowanie mienia (dwa razy!), kradzież, szantaż – wszystko dlatego, że szkolny zespół nie dostał dofinansowania? To nie jest „typ, który nienawidzi kobiet”, to jest „poważne zaburzenie, problemy z agresją i materiał na poprawczak”.
Karne punkty, które nie wiedziałam do końca, gdzie to przypasować. PRZYWILEJ. Ada ma PRZYWILEJ uczęszczać na terapię. Ada jest UPRZYWILEJOWANA, bo ma ojca, który raz że ją wspiera, a dwa że jako prawnik umie sporo rzeczy załatwić (szkoda że nie pozew dla dyrektora). Ada ma PRZYWILEJ mieć dostęp do hormonów, Ada ma PRZYWILEJ, więc nie może narzekać, bo inni takiego PRZYWILEJU nie mają. Nienawidzę tej amerykańskiej mody podkreślania na każdym kroku, jakim to jest się wdzięcznym, jakie to ma się szczęście, jaki to niesamowity PRZYWILEJ, że mamy co jeść, co pić i czym oddychać. Jasne, że dobrze jest znać swoją pozycję w społecznej hierarchii, jasne, że trzeba pamiętać, że nie każdy może sobie pozwolić na rzeczy, które dla nas mogą być oczywiste, ale nie, jedząc parówkę nie będę przy każdym gryzie myśleć o biednych dzieciach w Afryce. A fakt, że Ada wprost używa słowa „przywilej” jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że książka miała dziać się w USA. Bo tam faktycznie to nic tylko cholerne przywileje.
Podsumowując: są plusy dodatnie i są plusy ujemne. W moim odczuciu jest to duży spadek po całkiem udanym debiucie, ale na pewno dam autorce kolejną szansę, bo widać w niej ogromny potencjał i podoba mi się jej styl.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Witajcie kochani! Zapraszam was na recenzję „Wszystkich pocałunków wiosny"!
Jest to historia opowiadająca o trzech dziewczynach, które muszą ze sobą współpracować, aby rozwikłać zagadkę. Kto ukradł szkolne fundusze?
Przyznam szczerze że przez pierwsze około 100 stron, troszkę ciężko było mi się,,wgryźć" w fabułę, ale potem... Zakochałam się w tej książce!
Na pewno podobała mi się przyjaźń pomiędzy Adą, Mają i Oktawią. Naprawdę cudownie było razem z nimi odkrywać, że są dla siebie takie ważne i nie potrafią bez siebie żyć.
Główne Bohaterki, które pokochałam całym sercem i ogólnie wszystkie osoby bohaterskie były naprawdę bardzo dobrze wykreowane!
Styl pisania autorki również bardzo przypadł mi do gustu.<3 Fabuła jest naprawdę dobra, czytelnik z napięciem wyczekuje rozwiązania zagadki.
Zakochałam się również w wątku romantycznym, jeszcze nie spotkałam się z motywem drugiej szansy w książkach wlw!
Spodobała mi się również bardzo dobrze napisana i pokazana reprezentacja osób transpłciowych oraz ich problemy. Takie jak dysforia, tranzycja czy problemy z akceptacją przez rówieśników oraz bliskich.
Tej reprezentacji naprawdę brakuje w książkach młodzieżowych, dlatego bardzo cieszę się że znalazłam ją w tej pozycji.
Niezrozumiałam jednak dlaczego dziewczyny, nie zgłosiły całej sytuacji do dyrekcji szkoły.
Przez to trochę ciężko było uwierzyć mi że mają po 18 lat...
Bo naprawdę nie sądzę że osiemnastolatki nie zgłosiły by tego, tylko postanowiłyby same rozwiązać sprawę.
Mimo wszystko według mnie była to ciekawa i ciepła pozycja, warta polecenia!
„Wszystkie pocałunki wiosny" oceniam na 4/5 [recenzja powstała przy współpracy z @wydawnictwoyoung, któremu bardzo dziękuję za egzemplarz!]
„Wszystkie pocałunki wiosny” – udana druga książka Józefiny Płotki.
[recenzja w ramach współpracy reklamowej]
Gdy sięgałam po tę książkę, byłam pełna ciekawości, szczególnie po mieszanych odczuciach względem debiutu autorki. Zastanawiałam się, czy tym razem moje wrażenia będą inne – i nie zawiodłam się. We „Wszystkich pocałunkach wiosny” widać wyraźny rozwój Płotki jako pisarki. Powieść jest zdecydowanie bardziej dopracowana, a bohaterowie – bardziej autentyczni, pełni emocji i wewnętrznych dylematów.
Nasze bohaterki – Maja, Oktawia i Ada – nie są tylko postaciami na papierze, ale dziewczynami z krwi i kości, z prawdziwymi problemami i traumami. Ich relacje z rodzicami, rodzeństwem, rówieśnikami, a także kwestie finansowe i osobiste wyzwania, takie jak samoocena i queerowość, zostały przedstawione bardzo realistycznie. Na pierwszy plan wysuwa się wątek włamania, który intrygował mnie od samego początku. Choć początkowo wydaje się to głównym problemem, szybko okazuje się, że nie jest to jedyne wyzwanie, z którym dziewczyny będą musiały się zmierzyć. Ciekawe okazało się rozwiązanie całej zagadki, na pewno nie było banalne.
To, co wyróżnia tę książkę, to silne akcenty na przyjaźń, girlhood oraz wątki queerowe, co nadaje powieści dodatkowej głębi.
Zaskoczyło mnie jednak, że książka została oznaczona jako 12+, bo niektóre fragmenty wydawały mi się dość mocne jak na tę kategorię wiekową. Mimo że fabuła osadzona jest w realiach szkolnych, to i tutaj miałam pewne zastrzeżenia, podobne jak przy „Zanim wybuchnie słońce”. Rzeczywistość licealna w książce wydaje się nieco oderwana od tego, co pamiętam z własnych doświadczeń. Warto też wspomnieć o kilku literówkach, które jednak nie były na tyle rażące, by zepsuć odbiór całości.
Na wielki plus zasługuje wydanie książki – piękne, z barwionymi brzegami i uroczymi ilustracjami w środku. No i oczywiście playlista, która idealnie dopełnia lekturę!
Podsumowując, „Wszystkie pocałunki wiosny” to ciekawa, wartościowa książka, nawet jeśli niekoniecznie jestem jej docelowym odbiorcą wiekowym. Polecam ją jednak każdemu, kto szuka historii o przyjaźni, dojrzewaniu i tożsamości.
Hejka, przychodzę dzisiaj do was z recenzja ksiakzi „Wszystkie pocałunki wiosny” Q: Jakie kwiaty najbardziej lubicie? Co do tej książki podeszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem. Do końca nie iwedzialam czego się spodziewać, bo to była moja pierwsza styczność z tworczoscia Józefiny Płotki. Bardzo spodobal mi się styl pisania autorki. Ja osobiście uwielbiam historie pisane w trzeciej osobie! jeśli jednak macei odmienne zdanie do mojego to i tak zachęcam Was do przeczytania tej historii! Nie zniechęcajcie się, bo tresn i przekaz zdecydowanie oddają. Na początku tej historii poznajemy perspwktywy trzech bohaterek, Mai, Ady i Oktawii. Najbardziej ze wszystkich zaciekawila mnie Oktawia. Chyba w jakimś stopniu mogłabym się z nią utożsamić, jednak w innych, różnych rzeczach np. ambicjach blisko mi też do Mai. Kazda z dziewczyn miała w sobie cos wyjątkowego, roznily się od siebie wieloma aspektami, ale i tak koniec koncow znalazły wspólny jezyk i staly się najlepszymi przyjaciolkami. Ich relacja jest piekna jak wiosna. Wiosna kojarzy nam się z rozkwitaniem, radoscia i cieszeniem się z małych rzeczy. Tak wlasnie było w tym przypadku, kiedy nadeszla wiosna wszystko stało się przejrzyste, zagadka została rozwiązana, a relacje bohaterów na nowo napełniły się miłością. Przez pierwsze 100 stron byłam lekko znudzona, bo oczekiwałam więcej akcji i wątku romantycznego, trochę się niecierpliwiłam, jednak z czasem akcja zaczęła nabierać tempa. Bardzo podobala mi się relacja wszystkich dziewczyn. Bezinteresowne wsparcie, jakie okazywaly sobie w najgorszych momantach. Jak mimo wszystkich przeciwności losu umiały się dogadać i pomóc sobie nawzajem. Cieplo robilo mi się na sercu, kiedy widziałam jak ich relacja się rozwija. Zwłaszcza przyjazn Ady, Mai i Oktawii. Przezwyciężyły one wszystkie lęki i zmartwienia razem. Opowiedziały sobie nawzajem o swoich codziennych problemach i nieprzyjemnościach, sprawiając tym, ze ich relacja zmieniła się na lepsze. Zblizyly sie bardziej do siebie i zaufały sobie bezgranicznie. Watek romantyczny również mi się bardzo spodobał! Pomimo przykrych sytuacji z przeszlosci i burzliwego rozstania, Maja i Oktawia na nowo się w sobie zakochały. Podobalo mi się to, jak z kazda chwila na nowo się poznawały. Jedynym minusem, ktory dostrzegłam w ich relacji, to tak w zasadzie to, że to co wcześniej się stało – ich zerwanie nie było nam wytłumaczone. My jako czytelnicy nie mamy wglądu na to co dzialo się w przeszlosci bohaterek, zresztą nie tylko Mai i Oktawii. Ja osobiście bylam bardzo ciekawa, ale one nie wyjasnily tego sobie, wiec byłam trochę nie ustatysfakcjonowana. Tez ważnym aspektem historii były broblemu każdej z nich. Dziewcyzny były bardzo silne i poradzily sobie z nimi! Podsumowując ta historia była lekką, przyjemną i niezobowiązującą młodzieżówką, więc jeśli szukacie właśnie takiej historii, to zachęcam Was do przeczytania „Wszystkich pocałunków wiosny” Mam nadzieje, ze post wam się pdooba! Jak zawsze czekam na wasze odczucia odnośnie recenzji i zdjęć! Czytaliscue? macie zamiar? Podzielcie się waszymi przemyśleniami na temat tej historii w komentarzach.
🌈🌝 Mam ogromne zaufanie do twórczości Józefiny. Wszystko dlatego, że jej debiutancką książkę wspominam z prawdziwą przyjemnością. Dlatego, gdy tylko pojawiły się zapowiedzi Wszystkich pocałunków wiosny, wiedziałam, że muszę położyć na niej swoje ręce. Książka chwilę poczekała na odpowiedni moment, bym mogła podejść do niej z właściwym nastawieniem, ale… znów się nie zawiodłam! Chcecie wiedzieć, dlaczego ta urocza opowieść pokazuje, że jeśli potrafisz pisać, to klątwa drugiej książki nie ma nad tobą władzy?
🌈🌝 Wszystkie pocałunki wiosny po raz kolejny zabierają nas do świata szkolnej codzienności. Cieszę się, bo widać, że autorka doskonale odnajduje się w młodzieżowych realiach i umiejętnie kreuje tę scenerię. Tym razem poznajemy trzy dziewczyny: Maję, Oktawię i Adę. Maja to perfekcjonistka i mistrzyni organizacji, która jako przewodnicząca samorządu ma na głowie mnóstwo obowiązków. Mimo tego zawsze znajduje czas, by pomóc braciom w domu. Ale czy wszystko jest tak idealne, jak się wydaje, gdy lista zadań zdaje się nie mieć końca? Oktawia z kolei to dziewczyna, którą kiedyś coś łączyło z Mają, ale obecnie są sobie bardziej obce niż kiedykolwiek. Oktawia źle czuje się w szkole, a prowadzenie gazetki szkolnej to jedyne zajęcie, które przynosi jej radość. Trzecią bohaterką jest Ada – przyjaciółka Mai, która promienieje makijażem, brokatem i kolorową biżuterią. Jednak pod tą błyszczącą fasadą kryje się ciężar, który dźwiga. Ada jest w trakcie tranzycji, co komplikuje jej relacje z rodziną, zwłaszcza z bratem, oraz powoduje walkę z dysforią. Na szczęście uczy się, jak z nią żyć i stawiać jej czoła. Jak wiec widzicie każda z dziewczyn ma swoje zmagania, ale ich drogi splatają się, gdy giną pieniądze ze szkolnej kasy. Tak oto zostaje przed nimi postawiona pewna zagadka a wspólne poszukiwania rozwiązania stają się pretekstem do opowieści o prozie życia młodych ludzi i ich zmaganiach z codziennymi problemami.
🌈🌝 Przyznaję, że tym razem trudniej było mi wczuć się w historię. Podczas gdy Słońce porwało mnie od pierwszej strony, Wiosna rozwija się wolniej. Jednak gdy już poznacie bohaterki i główny problem opowieści, wszystko nagle wskakuje na swoje miejsce, a nim się obejrzycie – odwrócicie ostatnią stronę. Niezwykle podoba mi się fakt iż Józefina ponownie stworzyła mądry komentarz społeczny, ukryty pod płaszczykiem lekkiej narracji. Niespełnione ambicje rodziców, chęć unikania kłopotów, brak odwagi, by mówić o przemocy – to wszystko towarzyszy wielu młodym ludziom, przez co historia staje się niezwykle uniwersalna. Ale nie byłabym sobą gdybym kogoś nie wyróżniła. W moim serduszku bardzo odznaczyła się postać Oktawii. Jej relacja z Mają była dla mnie wyjątkowa – ciepła, wzruszająca i oparta na motywie drugiej szansy. W literaturze wątek WLW odbudowujących relacje to wciąż rzadkość, dlatego bardzo cieszy mnie, że Józefina postanowiła wpleść go do swojej książki. Bo takich książek jak Wiosna powinno być więcej. Może dzięki temu w końcu wszyscy odorbimy swoją lekcję o tolerancji względem innych.
„Wszystkie pocałunki wiosny” to już druga książka Józefiny Płotki, obok której nie mogłam przejść obojętnie. Jej debiut pisarski „Zanim wybuchnie słońce” skradł moje serce, więc wobec jej drugiej książki miałam wysokie oczekiwania. Byłam ciekawa co tym razem autorka miała nam do zaoferowania i na wstępie już mogę Wam powiedzieć, że była to naprawdę rewelacyjna historia.
Mamy trzy główne bohaterki: Maję, Adę oraz Oktawię – każda różna od siebie, ale połączy je wspólny cel i jeden wróg. Gdy ze szkolnej kasy znikają pieniądze Maja wraz z Adą i byłą dziewczyną łączy siły, aby odnaleźć sprawcę, a po drodze spotykają je różne przeszkody, którym będą musiały stawić czoła.
Tyle słowem wstępu i zapraszam na moją opinię.
Tak ogólnie, książka mi się podobała i dla mnie była świetna. Miałam wysokie oczekiwana, które zostały spełnione, ponieważ nie czuje się zawiedziona tą historią. Podobał mi się pomysł na fabułę, który był ciekawy, choć przyznaje się, że przez pierwsze sto stron, bardzo męczyła mnie ta historia i odwlekałam jej przeczytanie, ale później bardzo się wkręciłam i nie umiałam oderwać (żałowałam, że prawie ją skreśliłam). Akcja toczyła się powoli, swoim tempem, która z czasem się rozkręciła. Wątek kryminalny był pomysłowy, choć trochę przewidywalny i szybko domyśliłam się kto był sprawcą kradzieży (myślę, że to jest rzecz, nad którą można by popracować w przyszłości). Styl pisania autorki jest przyjemny i bardzo dobrze mi się go czytało. Podobało mi się tej książce jak autorka przedstawiła reprezentację osób queerowych. Nie ukrywam, że uwielbiam takie książki, więc dlatego obok tej też nie mogłam przejść obojętnie. Tak jak wspomniałam na początku mamy tu trzy głównie bohaterki, z czego każda jest inna i wyjątkowa. Choć Maja mogła nas do siebie zrazić jest postacią, którą polubiłam najbardziej z tej trójki. Podobała mi się ich relacja, która również zmieniała się na przestrzeni książki. Wszystkie trzy udowadniają na każdym kroku swoją siłę i determinację, aby ująć sprawcę, pomimo problemów które stoją im na drodze. Pokochałam te bohaterki i czuję, że nie jedna osoba odnajdzie część siebie chociażby w jednej z nich.
Podsumowując: tak jak wspomniałam książka mi się podobała i jestem nią zachwycona. Dobrze mi się ją czytało i świetnie się na niej bawiłam. Wątek kryminalny (to szkolne śledztwo) było ciekawym pomysłem, choć mogło być bardziej dopracowane. Autorka napisała cudowną historię, która zostanie ze mną na długi czas (choć dawno przeczytałam tę książkę, wciąż nie mogę przestać o niej myśleć). Oceniłam ją 4,5/5.
Jeśli szukacie książki, która ukazuje szkolne problemy, połączone z wątkiem kryminalnym, przyjaźnią oraz reprezentacją osób queerowych to „Wszystkie pocałunki wiosny” są jak najbardziej dla Was. Przed przeczytaniem powinniście się zapoznać z TW, które znajduje się na początku. Książka dedykowana czytelnikom 12+.
Czytaliście książkę ,,Zanim wybuchnie słońce"? Niedawno swoją premierę miała kolekna książka tej autorki i gdy tylko zobaczyłam zapowiedź byłam przeszczęśliwa i już nie mogłam się doczekać aż będę mogła ją przeczytać.
Poznajemy tutaj trzy dziewczyny, które są w klasie maturalnej zresztą tak samo jak ja. Maja jest przewodniczącą samorządu uczniowskiego a co za tym idzie ma sporo na głowie. Ada jest jej najlepszą przyjaciółką a Oktawia prowadzi szkolną gazetkę a gdy Maja ogłasza że gazetka nie dostanie funduszy dziewczyna jest po prostu zła tym bardziej że kiedyś były ze sobą naprawdę blisko.
Niespodziewanie ze szkolnej kasy znikają pieniądze a Maja postanawia samodzielnie odnaleźć złodzieja prosząc o pomoc swoją przyjaciółkę oraz byłą dziewczynę. Łączą one siły i starają się rozwiązać zagadkę pokonując wszystkie przeszkody jakie pojawiają się na och drodze. Każda z nich ma też własne problemy z którymi musi się zmagać na codzień i choć z pozoru wiele ich różni to z czasem odkrywają że mają też wiele wspólnego.
Na początku trochę ciężko było mi się wciągnąć w opisaną historię i strasznie mi się ona dłużyła. Z czasem jednak to się zmieniło i z chwilą gdy pojawiło się znacznie więcej akcji książkę pochłonęłam w moment ani razu nie odrywając się od niej.
Jest ona znacznie lepiej napisana i widać jak od poprzedniej książki autorka rozwinęła swój styl pisania.
Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Traumy i lęki z jakimi się zmagają, relacje z rodziną oraz z rówieśnikami, postrzeganie samego siebie oraz querowość zostały bardzo dobrze opisane i dodały książce realizmu.
Sam wątek włamania jest naprawdę ciekawy i praktycznie do samego końca nie wiadomo kto za tym wszystkim stoi.
Ogromnym plusem jest to że książka jest pisana z trzech perspektyw dzięki czemu możemy poznać punkt widzenia każdej z bohaterek oraz lepiej poznać nie tylko je, ich leki, traumy czy tez samoocenę oraz myśli ale też rodziny i innych znajomych.
Co do bohaterek to uważam że ich niektóre zachowania były momentami dziecinne jednak nie zmienia to faktu że czytając bawiłam się naprawdę świetnie i już nie mogę doczekać się kolejnych książek autorki.
Maja to świetnie zorganizowana przewodnicząca samorządu. Nie lubi prosić o pomoc, ponieważ wierzy, że ma wszystko pod kontrolą.
Oktawia, niegdyś przyjaciółka Mai, trzyma się na uboczu. Jej jedyną szkolną radością jest możliwość prowadzenia gazetki szkolnej, wspierającej osoby queer.
Ada, obecna przyjaciółka Mai, kocha jaskrawe stroje, biżuterię i makijaż. Jest w trakcie tranzycji i codziennie w domu musi wysłuchiwać okropnych komentarzy ze strony swojego brata.
Gdy pewnego dnia tajemniczy włamywacz wykrada fundusze samorządowe, za które Maja czuła się odpowiedzialna, dziewczyny łączą siły, by na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Po drodze odkryją jednak znacznie więcej niż tylko tożsamość złodzieja.
💌🎭
Co znajdziecie w tej książce? 🔎 motyw śledztwa 🏫 uczniów klasy maturalnej 🤕 wątek przemocy domowej ✨ bohaterów zdolnych do autorefleksji 👭🏼 piękną przyjaźń między dziewczynami 🌈 szeroką reprezentację osób queerowych
Przyznaję, że początek z tą książką nie należał do najłatwiejszych, ponieważ trudno było mi uwierzyć, że dorosła dziewczyna na własną rękę bawi się w detektywkę zamiast zgłosić przestępstwo (któremu nie była winna) odpowiednim władzom. Motyw śledztwa wydawał mi się wymyślony trochę na siłę. Później jakoś udało mi się przymknąć na to oko, ponieważ historia coraz bardziej mnie wciągała.
Na plus zdecydowanie oceniam relacje między głównymi bohaterkami, ich solidarność i to, jak potrafiły zastanowić się nad sobą i swoimi zachowaniami. Uważam, że autorka dobrze poprowadziła też wątek przemocy domowej.
Im bliżej końca, tym coraz bardziej zaangażowana byłam w przeżycia bohaterów i ich przemiany, zwłaszcza tę Mai. Finalnie książka zostawiła mnie z uczuciem ogromnego ciepła na serduszku i za to bardzo ją cenię.
Ta książka była dla mnie naprawdę OGROMNYM wyzwaniem. Po pierwsze: polskie imiona, przyznam szczerze, że raczej preferuję zagraniczne imiona, więc ta rzecz była moją ogromną obawą podczas czytania książki. Po drugie: książka z motywem wlw. Naprawdę BARDZO rzadko czytam książki z reprezentacją lgbtq+. Po trzecie: narracja trzecioosobowa, której nie cierpię… Natomiast końcowo, te wszystkie rzeczy nie przeszkadzały mi tak bardzo, więc jest super!
Czy mi się ta książka podobała? Ciężko stwierdzić. Przez pierwsze 100 stron niesamowicie się męczyłam, a w głowie odmawiałam modlitwę, aby skończyć tą historię jak najszybciej, ale z każdą następną stroną było coraz lepiej. Pomysł na fabułę bardzo fajny i myślę, że dobrze wykorzystany. Cała książka była przyjemna i szybka w czytaniu (oprócz tych pierwszych stron!!!)
Co do głównych bohaterek WPW, to moją ulubienicą zdecydowanie jest Ada, która swoją dobrocią trafiła do mojego serca. Kocham ją dosłownie za wszystko, a jej historia sprawiła, że nie raz miałam łzy w oczach. Resztę bohaterek - Maję i Oktawię, również bardzo polubiłam. Kocham je razem, były niesamowicie urocze i od samego początku im kibicowałam. Wszystkie trzy dziewczyny tworzyły cudowną przyjaźń i gdybym tylko mogła, to czytałabym o nich całe wieki. 💓
Jeśli chodzi o zagadkę, którą razem z głównymi bohaterkami przez cały ten czas próbowaliśmy rozwiązać, to przyznam całkowicie szczerze, że bardzo mnie ona wciągnęła, a rozwiązanie jej odrobinę zaskoczyło.
Mimo wszystko całej historii brakuje takiego ”WOW”, którego zawsze oczekuję przy książkach. Była fajna, ale niż poza tym…
Ocena: 3/5 gwiazdek
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwoyoung ] - dziękuję za egzemplarz do recenzji 💐
Ocena: 3,75/5⭐️ 🩷 „Wszystkie pocałunki wiosny” to powieść, która reprezentuje osoby queerowe. Do tej pory nie miałam okazji przeczytać książki z takim motywem. Po za tym, książka przyciągnęła mnie do siebie tematem kryminalnej zagadki. Jednak pomimo wielu walorów, liczyłam na coś więcej. 🩷 Dużym plusem były rozdziały z trzech perspektyw: Mai, Ady i Oktawii (głównych bohaterek). Chociaż dziewczyny wiele różniło, to potrafiły odnaleźć wspólne cechy i bardzo się do siebie zbliżyły. 🧡 Niektóre opisy występujące w książce, MOIM ZDANIEM były nieodpowiednie do kategorii wiekowej, którą sugeruje wydawnictwo. Dodatkowo na niższą ocenę miały również wpływ częste powtórzenia imion bohaterek. Było to dla mnie bardzo irytujące. Kolejną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę podczas czytania, było zachowanie bohaterów. Mając 18/19 lat zachowywali się MOIM ZDANIEM zbyt dziecinie. 💜 Sama zagadka i sprawa włamania do szkolnego samorządu sprawiły, że przez ostatnie 100 stron nie mogłam oderwać się od lektury. Cały czas zmieniałam swoje podejrzenia i z niemałą ciekawością odwracałam kolejne strony. 🩷 Książka skłania do autorefleksji, zastanowienia się nad samym sobą i swoim zachowaniem. W niektórych momentach miałam ochotę przenieść się do świata autorki i mocno przytulić dziewczyny, ze względu na to, że każda z nich borykała się z innymi, ale ważnymi problemami. 🌸 Ocenę zaokrąglam do 4⭐️ [ współpraca reklamowa wydawnictwo young ]
Podchodząc do tej powieści, miałam dość neutralne nastawienie. Chciałam jedynie dobrej książki z motywem zagadek i tajemnic. Totalnie się tego nie spodziewając dostałam taką powieść, która naprawdę mi się spodobała!
Na początku wspomnę krótko o bohaterkach. Ada, czyli wyróżniającą się z tłumu dziewczyna, nosząca kolorowe stroje i wyraziste makijaże. Oktawia, trzymająca się bardziej na uboczu, nosząc duże i obszerne ubrania. I na końcu Maja, perfekcyjna przewodnicząca, zawsze ubierająca się schludnie. Ale to tylko pozory.
Każda z tych dziewczyn miała swoje problemy i moje serce wręcz krwawiło, gdy o nich czytałam. Żadna z nich na to zasłużyła, ale musiały to przeżywać. Z jednej strony nie łączy ich nic, a z drugiej wszystko i to jest właśnie w tej książce cudowne.
Kolejny motyw to sprawa włamania i innych zagadek, które naprawdę były ciekawe I sama do końca nie domyśliłam się, kto stał za tymi włamaniami.
I na końcu powiem jeszcze o idealnie wpasowanym motywie reprezentacji osób queerowych. Było mi niesamowicie przykro, gdy czytałam o tym jak Maja wstydzi się swojej orientacji, ponieważ tak nie powinno być!
Podsumowując, polecam wam tą książkę, bo myślę, że warto ją przeczytać I poznać historię tych trzech dziewczyn! Za możliwość poznania tej historii bardzo dziękuję wydawnictwu Young!♡ Julia <333
🌸 Przychodzą do was z recenzją książki "Wszystkie pocałunki wiosny" autorstwa Józefiny Płotki, która była mocno przeciętna.
🌸 Opowiada o trzech dziewczynach, które mierzą się z codziennością. Jedna z nich jest przewodniczącą szkoły. Gdy dochodzi do kradzieży funduszy szkolnej dziewczyny są zdeterminowane by odkryć to za tym stoi. Czy uda im się to? Czy samorząd zostanie rozwiązany?
🌸 Wszystkie pocałunki wiosny to jednotomówka z motywem osób queerowych i przyjaźni.
🌸 Żeby przeczytać tą książkę musiałam totalnie się zmuszać. Wcale mnie nie wciągnęła. Było parę fajnych momentów akcji, ale po chwili to się rozpadało.
🌸 Cały czas miałam wrażenie, że fabuła kręci się w kółko. Mimo wszystko dałam tej książce trzy gwiazdki, bo była to taka lekka przyjemna historia.
🌸 Romans był tu wprowadzony nie tylko jako dziewczyna z dziewczyną, ale też chłopak z dziewczyną co fajnie to przełamywało.
🌸 Na początku byłam pozytywnie nastawiona do tej powieści z czasem jednak to się trochę zmieniło, bo też nie przepadam za książkami z motywem osób queerowych.
🌸 Zaimponowały mi jednak główne bohaterki, które były silne i odważne a przede wszystkim wspierały się nawzajem.
🌸 Podsumowując drugi raz bym jej już nie raczej nie przeczytała, ale innym może się ona spodobać.
Nie czytałam jeszcze „Zanim wybuchnie słońce”, więc było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki – i było to wyjątkowo udane spotkanie! 💕
Mamy tu : 🔍 szkolną zagadkę, którą próbuje rozwiązać trójka uczennic. Muszę przyznać, że wciągnęła mnie ona bez końca i z każdym nowym rozdziałem moje podejrzenia padały na kogoś innego. 💞 wspaniale wykreowane główne bohaterki, a każda z nich mierzy się z własnymi problemami. Pokochałam je całym sercem i czasami naprawdę miałam wielką ochotę je przytulić. 🥺 Maja, Oktawia i Ada to postacie, o których zdecydowanie ciężko będzie zapomnieć. 👯♀️ przecudny wątek przyjaźni, który był jak miód na moje serce. oraz 👩🏽❤️👩🏽 uroczy wątek miłosny (wlw), który absolutnie pokochałam. To było takie urocze!!! 🥹 Chciałabym, aby właśnie takich queerowych młodzieżówek pisanych przez polskich autorów było więcej! Mogłabym je czytać bez końca.
„Wszystkie pocałunki wiosny” to bez wątpienia jedna z lepszych młodzieżówek, jakie przeczytałam w tym roku. To książka z różnorodnymi bohaterami i świetną reprezentacją osób queerowych. Historia ta opowiada też o problemach, z którymi mierzy się młodzież (m.in. homofobia, transfobia, znęcanie się, gaslighting …).
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o tym wydaniu! Czy Wy widzicie, jakie ono jest boskie?! Jak ta książka fenomenalnie wygląda?! No cudo. 🤌🏼
[Współpraca reklamowa z wydawnictwoyoung] Kategoria wiekowa: 12+ ܀
Była to moja pierwsza książka tej autorki i szczerze mówiąc potrzebuje wiecej.
Ta książka zabierze was w świat, który na pierwszy rzut oka jest idealny, gdy jednak zagłebimy się w historię zauważymy że nie wszystko jest kolorowe.
Podobał mi się bardzo głowny wątek, nie mogłam się doczekać co się stanie dalej oraz to co jest pomiędzy Mają i Oktawią czy Adą i Syriuszem.
Każda z bohaterek ma ciekawą historię. Skrycie Oktawia jest moją ulubienicą. Uwielbiam to jak pomaga swoim przyjaciółką nawet nie pytając o szczegóły, chociaż wiemy że też ma swoje problemy.
Styl pisania autorki jest świetny, lekki nawet nie zorientowałam się kiedy skonczyłam czytać.
Wiem jedno, chce wiedzieć co stało się dalej i czy miały jeszcze jakieś tajemnice do rozwiązania.
Cała zagadka też nie była tak oczywista, czekałam zniecierpliwiona jaki bedzie werdykt i kto to wszystko zrobił.
Bardzo podobało mi się to że każda z głownych postaci miała swoją historie, swoje problemy, o których się troche dowiadujemy.
Kończąc, zdecydowanie polecam ksiażkę "Wszystkie pocałunki wiosny". Jeśli szukacie książki pełnej zagadki, przyjaźni z wątkiem queer to ta książka definitywne powinna pojawić się na wszych półkach.