„Potoczne nazwy Australii to Oz (tak, ma wiele wspólnego z literacką krainą wymyśloną przez Lymana Franka Bauma - dopisek MD) i Down Under. Oz pochodzi od skrótów Aus. Australijczycy to Aussies. Down Under, bo z brytyjskiej perspektywy kraj jest „na dole”, pod równikiem, z drugiej strony globu”.
Nie można pozwolić, żeby ten reportaż przeszedł bez echa. Gdybym miała go porównać do innego tekstu, to powiedziałabym, że jest i jakością, i tematem - kolonizacja, supremacja białego człowieka i „przedmiotowego traktowania” (i tutaj sama łapię się na eufemizmie – przecież śmiało można nazwać te wszystkie podboje i „odkrywania” nieznanych lądów systematyczną i intencyjną eksterminacją rdzennej ludności) do „27 śmierci Toby’ego Obeda” J. Gierak-Onoszko (nie przypadkowo zdaje się te dwa tekstu ukazały się pod jednym, wydawniczym szyldem). Szeroko odrysowany kontekst społeczno – historyczny (czaszki Aborygenów jako pamiątka z podróży bogatych Europejczyków [sic!], walki z najeźdźcą, prawa segregacyjne, szkoły katolickie) i kulturowy (czas Śnienia, język, obrzędy pogrzebowe etc.). Burton, swoim reportażem, zmienia perspektywę narzuconą w głównej mierze przez Brytyjczyków. W centrum opowieści stawia, więc przedstawicieli Pierwszych Narodów (nominalnie więc odwraca owo „under”), którzy wraz z przybyciem białych ludzi stracili wszystko – ziemie, wierzenia, bliskich, dalej tożsamość. Co też jest warte odnotowania - Burton nie popełnia błędu wielu dziennikarzy „z zewnątrz” i nie idealizuje, nie upupia w krzywdzie rdzennych mieszkańców, opisuje zaś stan faktyczny, często też dostrzegając m.in. działania rządu australijskiego na rzecz przywrócenia języka i pierwszej kultury, czy niewydolność systemu socjalnego.
Po „Ozland. Przestrzeń jest wszystkim” A. Burton sięgnęłam, bo uświadomiła sobie jak niewiele wiem o Australii. Chciałam przede wszystkim wyjść po za stereotypy: była kolonia karna Korony, kangury i surfing. Brakowało mi książki, która wytłumaczy mi ten kraj lub chociażby go przybliży. Autorka, jako wieloletnia rezydentka Oz, poradziła sobie z tym zadaniem doskonale. Rzeczowa, pełna i rzetelna publikacja.