Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy nie mają z kim porozmawiać o swoich kłopotach, i cierpliwie wysłuchuje ich problemów. Sama jednak nie ma udanego życia – żyje samotnie i choć docenia uroki życia w pojedynkę, tak naprawdę wydaje się nieszczęśliwa, jakby zamrożona.
Gdy pewnego dnia w parku poznaje małą dziewczynkę, Marysię, nawet nie podejrzewa, jak bardzo ta znajomość zmieni jej życie. Marysia z niezwykłym uporem dąży do zaprzyjaźnienia się z Sabiną, co początkowo bardzo drażni kobietę. Niepostrzeżenie jednak mała zajmuje w sercu kobiety coraz więcej miejsca. A gdy na scenę wkracza jej ojciec, przystojny Maks z trudną przeszłością, akcja nabiera tempa...
Niepoprawna optymistka, marzycielka i czarodziejka kobiecych uczuć. Mama, żona, przyjaciółka, kobieta z krwi i kości. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania - bibliofilką: miłośniczką literatury w ogóle, a także niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmans Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem.
Bestsellerowa autorka powieści obyczajowych. Inicjatorka antologii opowiadań Każdego dnia. Zysk z jej sprzedaży został przekazany Fundacji Marka Kamińskiego, która wspiera dzieci i młodzież dotknięte ciężkimi i nieuleczalnymi chorobami. Jest indywidualistką chadzającą własnymi ścieżkami. Lubi pierogi i czarną kawę, bez i piwonie, a wschody słońca bardziej niż zachody. Pisanie historii, które wzruszają i bawią, to jest to, co kocha.
„Słyszałem, że miłość to dwie samotności, które spotykają się po to, by im było lżej w życiu”. 🤍
R. E. C. E. N. Z. J. A. 👇🏼
Mieliście kiedyś tak, że po przeczytaniu pierwszej strony książki wiedzieliście, że będzie ona całkowicie wyjątkowa. Mnie się to właśnie przytrafiło przy powieści Gabrieli Gargaś „Namaluj mi słońce”, która była niezwykłe melancholijną, a zarazem niezwykłą opowieścią. To bardzo życiowa historia, poruszająca wiele trudnych tematów.
Sabina ma niecodzienny zawód. Założyła „Stowarzyszenie Ludzi Samotnych” i spotyka się z tymi, którzy szukają bliskości drugiego człowieka, bo chcą wyrzucić z siebie to wszystko, co skrywają na dnie swoich serc. Kobieta wspiera innych, choć sama czuje się opuszczona i nieszczęśliwa. Pewnego dnia na jej drodze staje siedmioletnia Marysia. Jej życzeniem jest namalowanie słońca. Sabina spełnia tę prośbę. Między kobietą, a dzieckiem tworzy się bardzo silna więź. Z każdym dniem czuje się za dziewczynkę coraz bardziej odpowiedzialna. Z czasem Sabina poznaje Maksa - ojca Marysi. Mężczyzna niesie ze sobą bagaż życiowych doświadczeń. Jak potoczą się losy tej trójki?
Jestem pod dużym wrażeniem tego, że autorce tak fantastycznie udało się sprawić, abym ani na chwilę nie potrafiła oderwać się od tej powieści. Prawda jest jednak taka, że Gabriela Gargaś doskonale udało się od pierwszej chwili złapać mnie w swoje sidła, sprawić, żebym nie mogła oderwać się od tej powieści ani na chwilę. Do samego zakończenia moje serce było rozdarte. Autorka poprzez swoją powieść uświadamia nas, żeby zacząć patrzeć w przyszłość trzeba najpierw zamknąć drzwi do przeszłości. Jak ważna jest szczerość i otwartość na drugiego człowieka.
Gabriela Gargaś potrafi zaczarować słowem. "Namaluj mi słońce" jest tego dowodem. Pokazuje, jak ludzkie ścieżki bywają pokrętne i trudne. „Namaluj mi słońce” skłania do ogromnych refleksji, porusza najczulsze emocje, daje radość i nadzieję, a także mnóstwo wylanych łez.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, czytałam kilka książek Gabrysi i każda niesamowicie mi się podobała, dlatego też postanowiłam sięgnąć po wznowienie powieści "Namaluj mi słońce". Nie miałam wcześniej przyjemności jej czytać, jej okładka tak bardzo mnie zachwyciła, że nie mogłam przejść obojętnie obok tej historii. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko. Ja historię bohaterów pochłonęłam w jeden wieczór. Fabuła została w interesujący i bardzo życiowy sposób nakreślona, przemyślana i równie dobrze poprowadzona. Bohaterowie zaprezentowani na kartach "Namaluj mi słońce" zostali niesamowicie autentycznie wykreowani, to postaci, które z powodzeniem moglibyśmy spotkać w rzeczywistości i utożsamić się z nimi w wielu kwestiach. Poznajmy tutaj tak naprawdę troje bohaterów - Sabinę, Marysię i Maksa, każdy z nich zaskarbił sobie moją sympatię, a Marysia totalnie skradła moje serce. Byłam szalenie ciekawa z jakimi problemami przyjdzie się zmierzyć bohaterom, jak sobie poradzą oraz jak autorka poprowadzi ich relację. To co dostałam na stronach tej powieści wywołało we mnie ogrom emocji, wielokrotnie miałam ochotę "wejść" do tej książki żeby przytulić bohaterów, wesprzeć ich i zapewnić, że jeszcze wszystko będzie dobrze, wystarczy tylko otworzyć swoje serce. "Namaluj mi slonce" to poruszająca i wartościowa historia pełna życiowych mądrości, doświadczeń i prawd opowiadająca o relacjach międzyludzkich, poszukiwaniu szczęścia i miłości. Miło spędziłam czas z tą książką i jej bohaterami. Nie mogę się doczekać kolejnych powieści spod pióra autorki. Polecam!
Oficjalnie wyrzucam Panią Gargaś z listy ulubionych autorów. Jej dwie pierwsze książki były nie tylko dobrze napisane, ale też ciekawe. Teraz autorce ostał się jedynie dobry warsztat pisarski. Prawie 400 stron o niczym, a raczej w kółko o tym samym. Już na początku można przewidzieć zakończenie co jest chyba najgorszą zbrodnią pisarza.. Cały czas czekałam aż coś się wydarzy, zaskoczy, ubarwi to całkowicie zbędne pitolenie o niczym. Nie doczekałam się. Autorka dryfuje na fali dobrego debiutu i tyle. Szkoda życia na takie książki.
Dość dużo książek przeczytałam w swoim życiu, ale z takim bohaterem jak Sabinka spotkałam się po raz pierwszy. Jest ona całkiem inna niż bohaterowie reprezentowani do tej pory gdyż ma niezwykły zawód: jest przyjacielem do wynajęcia. Sprzedaje swój czas innym. Pomaga ludziom w przezwyciężaniu samotności. Ludzie się jej zwierzają, radzą się, próbują zasięgać opinii. Pracuje też w szpitalach i hospicjach. Nie ukrywajmy: praca dla Sabiny jest też odskocznią od jej nieciekawego życia. Bo dla kogo przyjemnością jest powrót do pustego domu gdzie nikt nie czeka? Pewnego dnia podczas przerwy, którą Sabina spędza w parku podchodzi do niej dziewczynka. Próbuje z nią rozmawiać, zaprzyjaźnić się. Jednak strasznie irytuje ona Sabinę. Marysia nie daje za wygraną. Zaczepia Sabinę codziennie aż wreszcie dopina swego. Marysia i Sabina zaprzyjaźniają się. Często się spotykają, dziewczynka dużo mówi o swojej przyjaciółce. Budzi to lekkie zaniepokojenie ojca Marysi. Chcę poznać przyjaciółkę córki. Pierwsze spotkanie nie wypada najlepiej. Zresztą kolejne też nie bardzo. Maks wydaje się Sabinie aroganckim, zadufanym w sobie lalusiem, dla którego nie liczy się nikt oprócz niego samego. Jednak nic bardziej mylnego. Po kilku wycieczkach, obiadach i kolacjach Maks wreszcie zyskuje w oczach kobiety. Po tym jak opowiedział jej historię swojego dzieciństwa, a także o matce Marysi - Sabina przepadła – zakochała się po uszy, zresztą wydaje się, że z wzajemnością. Pomieszkują sobie we trójkę w domu Maksa, dziewczynka zaczyna mówić do Sabiny mamusiu. Po prostu sielanka. Jednak nic, co dobre nie trwa długo. Pewnego dnia w drzwiach ich domu pojawia się ktoś, kto budzi ich spokój. Sabinie wali się świat. Dobrze, że ma przyjaciół i rodzinę, którzy ją wspierają w trudnych chwilach. Z książką Gabrieli Gargaś miałam do czynienia po raz pierwszy. Po przeczytaniu „Namaluj mi słońce” wiem, że na pewno sięgnę po kolejne. Pisarka pisze dość lekkim i przystępnym językiem. Z początku może się wydawać, że jest to prosta historia. Łatwo można się pomylić. „Namaluj mi słońce” to wielowątkowa powieść, która porusza mnóstwo trudnych tematów. Oczywiście najważniejszym wątkiem jest historia naszej trójki, ale równie ważne dla mnie wydają się problemy poruszane przez klientów Sabiny. Są to przede wszystkim nieszczęśliwa miłość, nieodpowiedni partner, brak przyjaciół, brak wsparcia u najbliższych. To cudowna książka po przeczytaniu, której już nic nie będzie takie samo. Daje sporo do myślenia, skłania do przystanięcia i zastanowienia się nad własnym życiem. To książka o przepięknej przyjaźni, czystej i bezinteresownej, o dziecięcej zawiści i bezwzględności. O wielkiej tęsknocie i samotności. O traumach, które pielęgnowane są od dzieciństwa i które mają wpływ na dorosłe życie bohaterów. Wreszcie o miłości okupionej cierpieniem, której początki były bardzo trudne. O zdradzie, która rani aż do bólu. I o rozstaniach, ale czy powrotach? Ciężko było mi się oderwać od stron tej powieści. Wywoływała we mnie sprzeczne uczucia. Bywało, że śmiałam się sama do siebie. Ale też czasem irytowałam się, ogarniała mnie złość, ręce mi opadały jak patrzyłam na postępowanie niektórych bohaterów. Czasem też uroniłam niejedną łzę. Bardzo polecam tę książkę. To cudowna, ciepła opowieść o prawdziwym życiu.
Sabina to młoda kobieta - jak to się teraz modnie określa - singielka. Sama, ale nie samotna. Przynajmniej taki obraz i taką maskę przybiera dla świata. Próbuje przekonać chyba przede wszystkim siebie, że jest samowystarczalna i "sama, ale nie samotna" - jak to się teraz często mówi. To jednak tylko fasada - kobieta wiodła przewidywalne, poukładane życie. Każdy dzień wydaje się być realizowany przez nią według określonego schematu. Kobieta prowadzi nietypową działalność - jest "Przyjacielem do wynajęcia" - osobą, która spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy dzielą się swoimi troskami, albo tak po prostu chcą porozmawiać. Pewnego dnia, gdy Sabina postanowiła spędzić przerwę między spotkaniami w parku obok swojego biura, spotyka tam małą dziewczynkę - Marysię. Ten moment miał zmienić całe życie Sabiny - co więcej zmienia ją samą. Na początku znajomość kobiety i dziecka jest trochę jednostronna - to Marysia bardzo zabiega o uwagę Sabiny. Powoli jednak, z czasem kobieta zaczyna cieplej reagować na obecność dziewczynki. Poznaje także ojca dziecka, Maksa - i mimo, że mężczyzna ten na początku bardzo ją irytuje - znajomość nabiera kolorów i zmieni losy całej trójki bohaterów.
Urzekła mnie ta książka.I to bardzo. Dostarczyła mi nie lada wzruszeń. Śmiałam się, ale również płakałam. Zawarta w książce historia pokazuje, że każdy z nas potrzebuje bliskości. Nie ważne ile ma się lat, jak wiele doświadczeń życiowych, nie ważne co się w życiu osiągnęło. Nic nie zastąpi ciepła i uwagi drugiego człowieka. Ta właśnie potrzeba sprawia, że czasem rozpoczynamy związki bez przyszłości - a w każdym kolejnym mężczyźnie widzimy TEGO JEDYNEGO, który niekoniecznie nim jest. Z drugiej strony zamknięcie się na uczucia powoduje, że człowiek staje się zgorzkniały i zazdrosny o szczęście innych. Wiele słów Autorki zawartych w książce to prawdy życiowe, zapadające bardzo głęboko w serce, które mnie akurat bardzo poruszyły "Każdy z nas ma lub miał w swoim życiu osobę, która była dla niego drogowskazem (...) Bardzo często nie zdaje sobie z jej istnienia, dopóki nie okaże się, że gdzieś po drodze po prostu ją zgubił(...)"
Mogę śmiało powiedzieć, że z miłą chęcią sięgnę po inne pozycje autorstwa Gabrieli Gargaś, a książka wędruje na półeczkę - "ULUBIONE" . Zresztą - książka już rozpoczęła tournee - taki zwyczaj, gdy książka mi się podoba - chcę aby mogli nacieszyć się nią także moi bliscy. Książka jest mi bliska z innego też powodu. Historia Sabiny przypomniała mi trochę o moich perypetiach i zdarzeniach sprzed kilku lat, o rozstaniach i powrotach i o tych wszystkich rozterkach serca towarzyszących budowaniu szczęścia - ale to już temat na zupełnie inny wpis.
Bardzo gorąco polecam lekturę książki wszystkim tym, którzy ostatnio czują się trochę zagubieni i próbują uciec przed uczuciami - może pozwoli z dystansem spojrzeć na problemy i rozterki.