Komisarza Deryłę gnębią demony przeszłości. Widuje zmarłych bliskich i ma wrażenie, że ktoś nieustannie go śledzi. Osuwa się na skraj szaleństwa, choć jego umysł stara się znaleźć logiczne wytłumaczenie. Czy to w ogóle możliwe? Przecież zmarli nie wstają z grobów...
Tymczasem pewien mężczyzna włamuje się na cmentarz i masakruje świeżo pochowane zwłoki. Kiedy zostaje przyłapany na gorącym uczynku, dochodzi do makabrycznych wydarzeń.
Czego poszukiwał w trumnie? Jaki ma związek z kolejnymi morderstwami?
Wydaje się, że ktoś stoi za tymi wszystkimi wydarzeniami. Bóg? Diabeł? A może genialny mistrz zbrodni gotów rozpętać apogeum zła?
Ta książka przysporzy wam dreszczy i wywoła gęsią skórkę. Mimo to nie będziecie potrafili się oderwać, dopóki nie poznacie prawdy. A ta przerazi was jeszcze bardziej.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
Nie potrafię ocenić tego tomu. Historia intrygująca, brutalna, wpisująca się idealnie w pozostałe tomy budową, stylistką, dynamiką. Jednak absolutnie nie do przyjęcia jest dla mnie zabieg, na którym oparł fabułę autor. Zastanawiałam się, czy pisarz miał taki zamysł te kilka tomów temu, by w taki sposób pokierować życiem bohaterów. Jeśli nie to chyba lepiej, jakby nie napisał tego tomu. Jeśli tak, to lepiej było nie pisać tego tomu. Na jedno wychodzi. To nie powinno się wydarzyć. Życie nie wybacza. Śmierć nie wybacza. Ja jako czytelnik nie wybaczam.
"(...) w sytuacjach podbramkowych ludzie potrafili uwierzyć w to równie szybko jak w porady znachorów, astrologów i tarocistów. Chodziło o ten sam mechanizm – żywienie nadzieją. (...) Koncept brzmiał jak okropny żart, a jednak można było uwierzyć, że ludzie się na niego nabierali. Gdy jesteśmy przekonani o toczącej nas śmiertelnej chorobie, stajemy się podatni na wszelką manipulację. Śmiertelną chorobą również można nazwać życie. Na tym swoje działanie opierają wszelkie sekty oraz wspólnoty religijne."
Posłowie: "Przyszłość dzieje się na naszych oczach. Tylko my jako ludzie zbyt często mentalnie oraz kulturowo tkwimy w dzikiej przeszłości. Tym bardziej życzę nam nie kolejnych wynalazków i odkryć, ale samorozwoju. Nauczmy się być ludźmi, nim staniemy się półmaszynami."
Ja piernicze, co tu się stało. Usiadłam, chwilę mnie nie było, książka skończona. Tu się wydarzyło za dużo i czuję się jakby głowa miała mi zaraz wybuchnąć… Na już potrzebuję kogoś do omówienia wszystkich szczegółów 🥴
Pan Czornyj chyba czytał te moje gorzkie żale, które wylewałam notorycznie na jego książki ostatnimi czasy( pomijając Maestro, którą chyba bardzo małe grono czytelników zrozumiało, szkoda), ale nie o tym teraz. Powiedzmy, że autor co nieco wyszedł poza schemat i chwała mu za to. Alleluja i do przodu!
Apogeum zła totalnie mnie zaskoczyła. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam, baaaa nawet mi to przez myśl nie przeszło. Nie jest to arcydzieło, czy coś megaaa wybitnego, ale powstał dobry kryminał w porównaniu do poprzednich części tej serii. W końcu coś lepszego od autora choć i wielu się pewnie ze mną nie zgodzi. 🤫
Przyznam, że w końcu czytałam w napięciu nie chcąc dobić do końca. Cały czas powtarzałam „dziadka Eryka to już na emeryturę pora wysłać”, teraz napiszę Panie Czornyj niech go Pan jeszcze nigdzie nie wysyła. Jeszcze nie.
Trudno uwierzyć, że to już trzynasty tom serii o komisarzu Eryku Deryło. Pamiętam, jak wzięłam do ręki pierwszy tom i zachwycałam się niesamowitą intrygą oraz opisami miejsc, które w większości są mi dobrze znane. Choć nie czytałam wszystkich tomów tej serii, każda z nich w mniejszym lub większym stopniu przypadła mi do gustu, dlatego z entuzjazmem sięgnęłam po „Apogeum zła”.
Zło nigdy nie odchodzi. Zawsze jest wśród nas.
Fabuła powieści rozpoczyna się dość przerażającą sceną, w której jesteśmy świadkami nieprawdopodobnych wydarzeń. Anonimowy mężczyzna próbuje dostać się do grobu niedawno pochowanej dziewczyny, jednak gdy zostaje przyłapany na gorącym uczynku, dochodzi do makabrycznej zbrodni. Sprawa trafia w ręce komisarza Eryka Deryło, który w ostatnim czasie zmaga się z własnymi demonami. Jego myśli krążą wokół córki, z którą od dawna nie ma kontaktu, co potęguje jego niepokój. Kolejne tropy w śledztwie prowadzą policję na fora internetowe poświęcone zaburzeniom snu. Kim jest osoba odpowiedzialna za zbrodnię? Bóg? Diabeł? A może ktoś, kto mistrzowsko potrafi manipulować ludźmi?
„Apogeum zła” to kolejna wciągająca i intrygująca powieść kryminalna autorstwa Maxa Czornyja. Eryk Deryło ponownie musi zmierzyć się z brutalnym i bezwzględnym mordercą, którego schwytanie wymaga od niego przebycia trudnej i niebezpiecznej drogi. Max Czornyj, znany czytelnikom z brutalnych i krwawych opisów, nie szczędzi ich również tym razem. Atmosfera jest gęsta i duszna, tempo wydarzeń dynamiczne, a zaskakujące zwroty akcji, mylne tropy i mroczne tajemnice sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Z każdą kolejną stroną pragnienie poznania zakończenia rośnie, a my pochłaniamy rozdział za rozdziałem. Max Czornyj umiejętnie buduje napięcie, dostarczając przy tym dużą dawkę emocji. „Apogeum zła” to intrygujący kryminał, w którym dzieje się bardzo dużo, co dla niektórych może powodować pewien chaos w fabule. Nie ukrywam, że sama przez chwilę zaczęłam gubić się w poszczególnych wątkach. Niemniej jednak finalnie jestem usatysfakcjonowana – ciekawi bohaterowie, nietuzinkowa intryga i napięcie, które nie opuszcza nas nawet na moment, sprawiły, że dobrze spędziłam czas z książką. „Apogeum zła” to pozycja obowiązkowa zarówno dla fanów Maxa Czornyja, Eryka Deryło, jak również dla miłośników mocnych i krwawych historii kryminalnych. Polecam.
Po raz pierwszy brak mi słów… I to jest chyba najlepsza ocena tej książki, ale spróbuję napisać coś jeszcze… Czytałam zdecydowaną większość dzieł Czornyja, a zaczynałam od serii z komisarzem Deryłą. Na przestrzeni lat śledziłam każdą nową przygodę i przeżywałam ją. Jednak od kilku tomów nie czułam już takiej chemii z bohaterem, nie rozumiałam fabuły. Cieszyłam się na ponowne spotykam z komisarzem, ale z przykrością uważam, ze powinna już dawno się skończyć. Cały ten tom, oczywiście bardzo ciekawy, był dla mnie czymś niezrozumiałym. Same morderstwa mi nie przeszkadzały - stanowiły niesamowitą zagadkę. Jednak pojawienie się bohaterów z poprzednich tomów, a zwłaszcza takich którzy powinni wąchać kwiatki od spodu, było już przesadą. Bo niby jak Tamara Haler, którą pożegnaliśmy kilka tomów temu, zmartwychwstała? Rozumiem, że fingowała swoją śmierć, ale jakie miała powiązania z tą kliniką? Jak się o niej dowiedziała, czemu nagle potem się wycofała? I o co chodzi z Uglerem? Jak przeżył skok z klifu do morza w czasie sztormu? O co mu chodziło? Czy odpowiedzią naprawdę jest „bo może”? Czuję się trochę rozczarowana, nie mniej jednak podziwiam Czornyja za swój geniusz pisarski. Jeśli pojawia się naprawdę części serii oczywiście je przeczytam, ale wydaje mnie się, że Deryło zasługuje już na emeryturę…
This entire review has been hidden because of spoilers.
Okay, oficjalnie kończę tą męczarnie. Czekałam długo, aż wróci ta ekscytacja z początku serii, ale jestem tak znudzona i niezainteresowana akcją, że szkoda słów. Zostawiam to bez większego żalu.
O wiele ciekawsza niż pierwsza część. Rzeczywiście czekałam tylko na to co się stanie dalej. Każdy kolejny ruch w tej książce napawał mnie do kolejnych i kolejnych stron
Szaleństwo, które zdaje się udzielać niemal każdemu, nawet samemu komisarzowi, makabryczne zbrodnie, dopełnione naprawdę szokującymi „efektami specjalnymi”, świdrujący, otumaniający klimat, łączący atmosferę mrocznego szpitala, cmentarza i dusznego miasteczka, a wszystko to naszkicowane mistrzowskim, pełnym brawury i wreszcie pozbawionym hamulców piórem utalentowanego Pisarza, którzy już uzależnił nas od tych porażających uczt literackich! Fani książek Maxa Czornyja ponownie będą absolutnie zachwyceni!
Ogromną zaletą jest to, iż wszelkie opisy zdają się być autentyczne, rozbudzają wyobraźnię do granic, stopniowo doprowadzając czytelnika do paranoi i szaleństwa. Bezsprzecznie, Max Czornyj ponownie prowokuje czytającego i bawi się jego emocjami niczym prawdziwy wirtuoz, bez skrupułów mąci mu w głowie, rozpala upiorny lęk i potrzebę logicznego wyjaśnienia niepokojących zjawisk. Fenomen zła przybiera tym razem zupełnie inną formę, równie szokującą i refleksyjną, na dodatek pozostawiającą w lęku w związku z nadciągającą przyszłością, grożących nam niebezpieczeństw.
Ta otumaniająca powieść nie tylko Was porwie, ale równocześnie rozszarpie, po czym wypluje, zszokowanych, skołowanych i niedowierzających. Wkroczcie na ścieżkę bolesnych, mrocznych sekretów i dajcie się porwać sugestywnemu pióru Autora, które z niebywałą lekkością zaangażuje w historię wszystkie Wasze zmysły, fundując kilkugodzinne, duszące i oszałamiające doświadczenie, po jakim niełatwo powrócić do normalnego funkcjonowania.
„Apogeum zła" to wciągająca, silnie angażująca, mroczna opowieść, przesycona makabrycznymi zbrodniami, które z każdą kolejną stroną stają się jeszcze bardziej szokujące. Magnetyczne, stale wzrastające, otumaniające napięcie, mroczne tajemnice, które spędzają sen z powiek, dopracowane, doskonałe postacie, z jakimi nie sposób się nie utożsamić i brutalna, zwalająca z nóg tematyka, siejąca w duszy spustoszenie i nieopisany gniew czy poczucie niesprawiedliwości. To bezsprzecznie powieść nieodkładalna, lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów silnych, skrajnych emocji. Polecam całym sercem!🔥
Kto się ze mną zgadza, że mocnych kryminałów i mrożących krew w żyłach thrillerów w około halloweenowym okresie 🎃👻 zabraknąć nie może❓️🤔 Ja osobiście tak uważam, dlatego przedstawiam Wam dziś kolejną pozycję z tego gatunku - "Apogeum zła" Maxa Czornyja. Uwierzcie mi - po tej lekturze na pewno nie będziecie spać spokojnie. 😱 Zapraszam na recenzję❗️👇
Opowieść rozpoczyna się z przytupem, bo mak@bryczną sceną prof@nacji groɓu na cmentarzu. 😲 Mężczyzna, który dopuszcza się tego okropnego czynu, zostaje przyłapany na gorącym uczynku. Kim jest i dlaczego to zrobił? 🤨 Na te pytania stara się odpowiedzieć komisarz Eryk Deryło. 🕵 Śledczy, oprócz zmagań ze skomplikowaną kryminalną zagadką, musi skonfrontować się także z własnymi lękami. Czy podoła stojącym przed nim trudnym wyzwaniom❓️
"Apogeum zła" to trzynasty tom serii z komisarzem Deryło w roli głównej, ale spokojnie można ją czytać bez znajomości poprzednich części. 📚 Książka stanowi połączenie thrillera psychologicznego oraz kryminału, co uważam za mariaż wręcz idealny. 👌 Tym bardziej, że autor nie bawi się tu w owijanie w bawełnę, 🙅♀️ tylko w bezkompromisowy sposób opisuje brut@lne sceny. 😱 Te realistyczne opisy mogą być co prawda wyzwaniem dla bardziej wrażliwych osób, ale sądzę, że to właśnie ta bezpośredniość i brak upiększeń dodają historii autentyczności i charakteru. 👍 Mak@bryczny i tajemniczy wątek kryminalny sprawia, że w historię wciągamy się już od pierwszej strony, a dynamiczna, prowadząca nas przez labirynt zagadek i tropów fabuła trzyma w napięciu aż do ostatniej. 🤩 Niezwykle intrygująca jest również postać głównego bohatera. 🧐 Komisarz Deryło to wielowymiarowy bohater, którego osobiste zmagania i problemy dodają wiarygodności nie tylko jemu samemu, ale również całej historii.
W "Apogeum zła" znajdziecie zawiłą intrygę kryminalną, manipulacje, ciągłą atmosferę niepokoju, 🫨 m@kabryczne sceny, wartką akcję i zaskakujące zakończenie. To wciągająca, mocno angażująca książka, która zadaje trudne pytania i oferuje niełatwe odpowiedzi, zmuszając nas do własnych przemyśleń. Gorąco polecam❗️☺️
W kolejnym już części morderczych wyzwań Eryka Deryło Max Czorny zaprosił mnie w mroczny i brutalny świat zbrodni, psychopatycznych umysłów i trudnych do rozwiązania zagadek, a obudował to atmosferą grozy i niepewności.
Dla mnie jednym z najmocniejszych atutów powieści jest atmosfera niepokoju. Autor doskonale buduje napięcie, operując opisami miejsc zbrodni oraz kreśleniem psychologicznych portretów postaci. Czornyj jak zawsze nie unika brutalności, co sprawia, że książka momentami jest naprawdę mroczna i ciężka, ale równocześnie niezwykle wciągająca poprzez absorbującą intrygę kryminalną. Pisarz świetnie oddaje ciemną stronę człowieczeństwa, ukazując zarówno zbrodnie, jak i mechanizmy psychologiczne stojące za nimi. Czornyj ewidentnie preferuje krótkie rozdziały, przez co narracja jest dynamiczna, a akcja nie zwalnia tempa nawet na chwilę.
Oś fabularna jest pełna zaskakujących zwrotów akcji i fałszywych tropów. Czornyj zaprasza czytelnika do gry, gdzie nic nie jest pewne, a każda strona może przynosi nowe i niespodziewane odkrycie. Dzięki temu powieść trzyma w napięciu aż do samego końca, kiedy to rozwiązanie zagadki okazuje się zaskakujące i satysfakcjonujące.
Jedynym elementem, który zapewne wzbudzi kontrowersje, jest sam finał, ale to już autor osobiście Wam wyjaśni. Mnie mimo wszystko zakończenie usatysfakcjonowało i przyznaje, że nie zawsze chciałabym, żeby to tak wyglądało, ale tutaj po przeczytaniu nie czułam rozczarowania.
"Apogeum zła" to mroczny, wciągający kryminał, który z pewnością zaspokoi czarne serca miłośników literatury z dreszczykiem. Max Czornyj po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć historię niebanalną, która nie tylko fascynuje, ale i niepokoi. Fani serii o Eryku Deryle na pewno nie będą zawiedzeni.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Filia
"Apogeum zła" jest trzynastym tomem serii dreszczowców kryminalnych z komisarzem Erykiem Deryło. Akcja książki zaczyna się w momencie gdy pewien mężczyzna włamuje się na cmentarz i masakruje świeżo pochowane zwłoki. Kiedy przestępca zostaje złapany, dochodzi do makabrycznych wydarzeń. Czego poszukiwał w trumnie? Sprawa zostaje przydzielona Deryle i jego nowej partnerce Sofii. Komisarz nie ma ostatnio łatwego czasu, demony z przeszłości nie pozwalają mu zasnąć. Widuje bliskich zmarłych i ma wrażenie, że ktoś go śledzi. A przecież zmarli nie wstają z grobów.. Czy aby na pewno??
Czytając poprzednią część miałam wrażenie, że seria jest już trochę naciągana, że autor już nie ma pomysłu na kolejne części. A tutaj dostaję 13 część i moje wcześniejsze przemyślenia są już nieaktualne. Co tutaj się wydarzyło! No totalne zaskoczenie jestem szalenie ciekawa kolejnej części, jak to wszystko się dalej potoczy. Kto czytał ten wie o co dokładnie mi chodzi, a kto nie czytał niech szybko nadrabia! Autor pogrywa z nami na swoich własnych zasadach i chociaż schemat jest nam bardzo dobrze znany, to elementy tej układanki prawdziwie szokują. Byłam pewna, że nie sięgnę już po kolejną część, a teraz będę z niecierpliwością czekała na nowy tom. Zdecydowanie jedna z najlepszych części.
Co tu się wydarzyło pod koniec?! Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i pojawienia takiej postaci! Powiem, że jak zwykle wciągnęła mocno i ciężko było ją odłożyć, ale chyba w porównaniu do poprzedniej była mniej… mroczna? Co nie znaczy, że była zła i nudna! Nie nie nie, nic z tych rzeczy. Według mnie genialny plan na rozwinięcie historii z „Genezy zła” no i ta postać! WOW. I ciągle, bez zmian, chce się więcej 😁
To jedna z takich książek do poczytania bez mocnego skupiania się na niej. Nie była zła. Autor sam nie wiedział jak ugryźć zakończenie i wyszło marnie, więcej pytań niż odpowiedzi.
Są takie serie polskich pisarzy i pisarek, które czytelnicy z chęcią czytają mimo, że tomów jest już całkiem sporo. Jedną z nich jest ta z Komisarzem Deryło. To już trzynasty tom, a tak naprawdę już od pierwszego słynie z brutalności, lejącej się krwi i wydarzeń, które głównym bohaterem mieszają niczym brudną szmatą po posadzce.
Tym razem Deryło próbuje sobie poradzić z przeszłością i z faktem, że widzi zmarłych. Czyżby mu siadało na psychice? No bo jak to w ogóle możliwe? W tym samym czasie do rozwiązania ma śledztwo, w którym giną kolejni ludzie. Jednemu człowiekowi wybucha głowa podczas ucieczki przed policją, a wcześniej włamał się na cmentarz i masakrował zwłoki. Niestety, to nie jedyna brutalna i ponownie krwista zbrodnia. Niewiele czasu upływa i pojawia się kolejny trup, a właściwie dwa, bo para, której wydłubano oczy...
Jak to w przypadku serii z Erykiem Deryło, jest brutalnie, krwiście, wręcz momentami obrzydliwie. Ale ta seria od początku tym właśnie się charakteryzowała na kształt powieści Chris'a Carter'a. Jest więc śledztwo, w którym bierze udział także partnerka komisarza i tutaj także czytelnik zostaje wciągnięty w tę dziwną relację, a której Deryło nie jest szczery z nikim, nawet chyba sam ze sobą również.
Tytułowe apogeum zła faktycznie ma w tym przypadku miejsce i wręcz można zadać sobie pytanie, czy to już jest apogeum, które osiągnął Czornyj i już gorzej być nie może w życiu komisarza? Kto to wie, ale jest i tym razem okrutnie i zdecydowanie nie da się czytać czy słuchać audiobooka przy jedzeniu. To oczywiście zaleta, bo przecież tego czytelnicy od tej serii oczekują, prawda?
Jak zwykle też treści nie ma bardzo dużo i może to lepiej, bo czyta się bardzo szybko, bez konieczności robienia przerwy na obiad. Ba, chyba i herbata mogłaby stanąć w gardle przy tak obrazowych opisach.
Choć można martwić się, że to już będzie nudne, że to wciąż to samo i kolejny komisarz z demonami przeszłości, ale zdecydowanie po raz kolejny autor zaskakuje na każdym kroku. Mimo, że może śledztwo nie jest skomplikowane i można się wielu rzeczy domyślić, to według mnie w tych powieściach nie do końca chodzi o zagadkę, a właśnie o tę brutalność, o to, do czego zdolny jest człowiek. I do tego, że zło czai się na każdym kroku, nie można mieć pewności, że osoba siedząca obok w autobusie przed chwilą nie wydłubała komuś gałek ocznych, prawda?
Czornyj i Deryło to duet, do którego wraca się nawet, gdy jeden z tomów jest słabszy, po prostu trzeba wiedzieć co się stało dalej mimo skomplikowanej czytelniczej relacji.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Filia.