Trzy lata temu Laura „Strzała” Strzałkowska straciła wszystko. Teraz wraca do Polski, by zmierzyć się z przeszłością i wystartować w „Tatrzańskim Kacie” - najtrudniejszym triathlonie na świecie. Zamierza udowodnić wszystkim, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Jednak gdy podczas wyścigu zaczynają ginąć kolejni zawodnicy, walka o zwycięstwo zmienia się w walkę o przetrwanie.
4,5⭐️ To było takie dobre! Połączenie mojego ulubionego gatunku książkowego ze sportem to dla mnie petarda🫦 Sport przedstawiony super, pokazana droga dążenia do celu i to jak psychika potrafi trzymać na dystansie kiedy ciało odmawia posłuszeństwa (nie tylko w sporcie), a przy tym wątek kryminalny i plot twist na końcu Czytając czuć było to zmęczenie i zaangażowanie bohaterów, do tego górski klimat i ciężkość powietrza, opisane wszystko w punkt
Z twórczością Sary Antczak do tej pory spotkałam się dwa razy i oba spotkania uważam za bardzo udane. Zachwycił mnie styl i lekkie pióro autorki oraz pomysłowość do kreowania fabuły. Kolejnym ważnym aspektem książek Sary Antczak są okładki. Niestety, jestem okładkową sroką i w dużej mierze to właśnie wygląd okładki decyduje o tym, czy sięgnę po daną książkę. Szata graficzna „Obławy” mnie zachwyciła, bez wątpienia ma najlepszą okładkę z dotąd wydanych książek autorki. Mroczna, oryginalna, przyciągająca wzrok, żal by było nie sprawdzić, co kryje się pod jej przykrywką.
Trzy lata temu Laura „Strzała” Strzałkowska miała przyjaciół, którzy stanęliby za nią murem. Nazywali siebie Watahą, byli niczym wilki broniące siebie nawzajem i gotowe stanąć w obronie. Wszystko uległo zmianie w chwili, kiedy Laura została oskarżona o próbę zamordowania Gośki, swojej najlepszej przyjaciółki. Wykluczona z grupy, wyjechała z Polski, by odciąć się od wszystkiego, co ją otaczało. Teraz jednak wraca, by zmierzyć z przeszłością i wziąć udział w „Tatrzańskim Kacie” – najtrudniejszym triathlonie na świecie. Laura chce pokazać wszystkim, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Jednak kiedy podczas wyścigu zaczynają ginąć kolejni uczestnicy maratonu, walka o zwycięstwo zmienia się w walkę o przetrwanie.
Mistrzostwo! „Obława” to petarda wśród tegorocznych thrillerów! Sara Antczak stworzyła coś niesamowitego. „Obława” to powieść, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i spędziła mi sen z powiek. Kartkowałam kolejne strony jak zahipnotyzowana i nic, nawet zmęczenie, nie mogło oderwać mnie od lektury. Wiedziałam, że książkę odłożę dopiero w momencie, kiedy poznam jej zakończenie. I tak też było. Już sam początek powieści sugeruje nam, że oto właśnie trzymamy w ręku książkę, która dostarczy nam niezapomnianych wrażeń i mnóstwo emocji. Przez całą książkę naszym nieodłącznym towarzyszem jest niepokój i strach, że gdzieś za rogiem na bohaterów czyha niebezpieczeństwo. Już samo umiejscowienie akcji w górach powoduje, że podczas lektury wzrasta poziom adrenaliny. Każdy bieg, każde zboczenie ze ścieżki, próba dotarcia do mety, to wszystko pobudza nasze zmysły i potęguje napięcie, które nie opuszcza nas nawet na moment. Sara Antczak kolejny raz udowodniła, że potrafi stworzyć powieść, która wciąga od pierwszych stron, wzbudza w czytelniku najgłębiej skrywane emocje i trzyma w napięciu do samego końca. „Obława” to fenomenalny thriller o walce z przeszłością, radzeniu sobie z traumami, to opowieść o determinacji ukazująca nam wolę walki w obliczu niesprawiedliwości. Sara Antczak oddała w ręce czytelników kolejny bardzo dobrze skonstruowany thriller, w którym nie brakuje zaskakujących zwrotów i dynamicznej akcji. Jeżeli lubicie ciekawe, nieszablonowe historie, to „Obława” będzie dla Was idealną pozycją. Gwarantuję, że lektura tej książki zapewni Wam doskonałą rozrywkę.
Wow ale zakończenie to mnie zmiotło z planszy z wszystkich moich podejrzeń kto może być sprawcą tego się nie spodziewałam, przeczytałam ją w jeden dzień byłam ciekawa jak to się skończy, mały minusik za krótką część akcji w górach i triathlonu chciałam tego więcej, mimo to wkręciłam się, nie było nudy. Polecam!
Я мабуть знайшла свою авторку трилеру. Подобаються сюжети, розгалуженість, безліч поворотів сюжету та звісно приналежність до Вроцлава. Якраз, коли бачиш фото залитого повінню Грабішинського та парку Мамонта, а в книзі саме тут прогулюються герої. Я чекаю нові книги і по можливості ковтаю їх відразу. Ця не стала винятком. Тримає увагу і цікавість. До кінця не могла розгризти вбивць. Треба розуміти, що це не детектив, бо тут не буде багато підказок і пошуків зачіпок. Тут ви біжите наввипередки разом з жертвою аж до самого кінця.
Po kilku latach obecności w polskim kryminalno-thrillerowym świecie, odnoszę wrażenie, że Sara Antczak radzi sobie doskonale, a każda jej książka jest coraz lepsza. Widać coraz ciekawszy dobór motywów oraz fabułę coraz bardziej angażującą czytelnika. Po dobrej “Grze”, kapitalnej “Karze” przyszedł czas na rewelacyjną “Obławę”.
Niesamowicie klimatyczny, mroczny, pełen napięcia oraz po prostu ciekawy - taki jest thriller “Obława”. Sara Antczak sięga po nietuzinkowy motyw ekstremalnych zawodów sportowych i osnuwa wokół niego pełną tajemnic i niebezpieczeństw intrygę. W tej książce historia nie kończy się na zawodach sportowych - walka o przetrwanie toczy się jeszcze długo po ich zakończeniu.
Zagadkowe morderstwa i ekstremalnie niebezpieczne warunki - dałam się w to wkręcić od samego początku. Kto zabija? Czy przeszłość ma tu znaczenie? Czemu zginęli właśnie ci bohaterowie? Czy Nikodemowi można zaufać? Pytań pojawia się z każdą stroną coraz więcej, a Sara Antczak nie pozwala na nudę i odpowiednio podkręca atmosferę duszną i pełną napięcia.
Niemałe znaczenie ma tutaj kreacja bohaterów i relacje pomiędzy nimi. Zdaje się, że każdy z nich może mieć coś do ukrycia i nikomu nie można zaufać. Ktoś dobrze zna członków grupy “Wataha” i tytuł ma tutaj spore znaczenie, bo z łatwością wtapiamy się w atmosferę polowania na ofiary.
Sięgając po tę książkę możecie się spodziewać rewelacyjnej, angażującej lektury. “Obława” to doskonały wybór dla tych czytelników, którzy szukają thrillerów pełnych adrenaliny, napięcia i tajemnic. Polecam!
Wciągnęłam się już od pierwszej strony. Akcja w ogóle nie zwalnia tempa. Książka do końca trzyma w napięciu oraz sprawia, że podejrzanym może być każdy i że nie należy ufać nikomu.
"Obława to już trzecia książka autorki, którą przeczytałam i powiem szczerze, że każda z nich pochłonęła mnie już od pierwszych stron! Najpierw "Gra", która swoim klimatem i mrokiem dosłownie mnie oczarowała, potem "Kara", pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, które tak mocno mnie zakręciły, że już sama nie wiedziałam kto, co, gdzie i dlaczego. No i teraz "Obława", dzięki której triatlon będzie mi się kojarzył nie tylko ze sportem, ale i niebezpieczeństwem 😅 Oczywiście to tylko moje odczucia, bo wiecie, ja jestem dość miękka jeśli chodzi o nocne podróżowanie przez las, obok lasu, czy jakkolwiek. W dzień się boję pająków, a w nocy to już wszystkiego. Do nadrobienia pozostała mi jeszcze "Lina" autorki, ale z tego co czytałam opinie, nie jest ona stricte thrillerem, tylko bardziej dramatem, więc ją zostawię sobie na inny czas.
"...gdy poznajesz ludzi targanych takimi samymi potrzebami i obsesjami jak ty, a w dodatku w równym stopniu twardych, łaknących wrażeń i opętanych ambicją, szybko się od nich uzależniasz."
Dobry thriller musi zaczynać się dobrym prologiem. Dla mnie to podstawa - coś co przyciągnie moją uwagę i zachęci mnie do dalszej części poznawania historii. U Sary Antczak wyszło to perfekcyjnie, bo już po pierwszych stronach wiedziałam, że ciężko będzie mi się oderwać od lektury. Główną bohaterką "Obławy" jest Laura Strzałkowska, nazywana przez znajomych "Strzałą". Jej historia rozpoczyna się w momencie powrotu do Polski, w celu wzięcia udziału w najtrudniejszym triathlonie na świecie, zwanym Tatrzańskim Katem. Pech chce, że w drodze na to wydarzenie, psuje jej się auto i jedyną opcją pozostaje jej złapanie stopa, co swoją drogą graniczy z cudem, bowiem miejsce w którym się znajduje można nazwać odludziem. Na szczęście dla głównej bohaterki, w tym samym kierunku zmierza akurat Nikodem - no może nie koniecznie tam gdzie ona, ale będzie przejeżdżał obok miejsca docelowego, także bez problemu postanawia ją podrzucić. Chłopak nie wydaje się odklejony, ani niebezpieczny, także Laura bez problemu dojeżdża na miejsce, gdzie nie jest zbytnio dobrze "powitana". Niestety powodu tego przywitania wam nie zdradzę, bo jest to jedna z najciekawszych rzeczy, którą lepiej poznawać samemu w tej książce! Jedyne co Wam mogę powiedzieć, to to, że Laura spotyka tam swoją poprzednią ekipę osób, zwaną Watahą, z którą nieraz brała udział w wydarzeniach sportowych. Łączy ich wspólna przeszłość, którą będziecie poznawać powoli i nieraz będziecie zastanawiać się, co takiego ich poróżniło, że nie są już jedną, wielką "rodziną". Gdy triathlon się rozpoczyna, rozpoczyna się też walka - ale nie tylko o wygraną, to istna walka o życie. Co wydarzy się na trasie i komu uda się wygrać?
Czy już wspominałam, że autorka od samego początku fantastycznie buduje napięcie? Są momenty mroczne, które wywołują ciarki na plecach, są też i takie, w których rywalizację głównych bohaterów odczuwa się przyspieszonym biciem własnego serca. Jestem pod ogromnym wrażeniem stylu pisania autorki, podczas czytania miałam wrażenie, jakbym sama była obok tych wszystkich postaci, widząc ich zmagania, czując ich emocje. Wspomniałam wcześniej, że triathlon będzie mi się kojarzył z czymś niebezpiecznym, a chodzi mi tu o to, że jest w książce kilka rozdziałów, które dzieją się w lesie. To, jak autorka opisała wydarzenia poszczególnych bohaterów, przyprawiało mnie samą o gęsią skórkę. Jeszcze jak to wszystko wizualizowało mi się przed oczami, to serio czułam podmuch zimna na plecach.
Ale idąc dalej. W połowie książki, byłam trochę zaskoczona, bo jakoś nastawiłam się, że ten triathlon będzie trwał przez 380 stron, a on w połowie książki dobiegł końca. Pomimo to, autorka wciąż utrzymując poziom napięcia, daje nam kolejną dawkę wrażeń. Tym razem akcja nie dzieje się już w górach, w lesie, ale nieraz wracamy do wydarzeń, które miały tam miejsce. Odkrywamy coraz to nowsze rewelacje, ciągle zastanawiając się i wyciągając nowe wnioski, dotyczące tego, co tak naprawdę się wydarzyło. Z pewnością nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji. Do samego końca, ciężko jest przewidzieć kto tak naprawdę jest tym złym, kto dobrym, a kto po prostu jest idealnym graczem! Ostatnie 50 stron, czytałam już na jednym wdechu, nie zważając na godzinę na zegarku i na to, że na następny dzień muszę wstać o 5tej rano do pracy ( a może to już nie był następny dzień, tylko właśnie ten co miałam wstawać rano?🙊 😅). No i co tu dużo mówić, końcówka mnie usatysfakcjonowała. Nie przewidziałam ostatecznie, jak się zakończy, a to też jest dla mnie dużym plusem, bo wolę jednak jak historie nie są przewidywalne!
Główna bohaterka Laura, została bardzo dobrze wykreowana przez autorkę. Od samego początku mi zaimponowała swoją zaciętością, uporem w dążeniu do celu i duchem walki. Właśnie tacy sportowcy są godni podziwu. Pomimo wszystkiego shitu, który spotkał Laurę, ona się nie ugięła przed niczym, przez całą książkę była tak samo waleczna, silna i pewna siebie. Do pozostałych bohaterów też nie mam żadnych zarzutów, każdy z nich był inny na swój sposób, ale niemniej genialnie wykreowany. Choćby była przyjaciółka głównej bohaterki - Margo. Od razu przed oczami widziałam jej postać - blond influencenka, pozorantka i osobami z wieloma problemami wewnętrznymi, zakompleksiona dziewczyna, która robiła wszystko żeby wszyscy ją polubili. No genialne! I Maks, typowy goguś, który musiał być najlepszy we wszystkim. Ale nie będę Wam więcej pisać, lepiej jak sami poznacie każdego z nich i wyciągnięcie na ich temat własne wnioski. Ja jestem ogromnie zadowolona z lektury, bawiłam się przy niej fantastycznie, nie mogłam się oderwać. Wywołała we mnie wszystkie te emocje, których oczekuję przy czytaniu thrillera. Polecam Wam ją bardzo!!
"Ktoś, kto dla zabawy zabija niewinne zwierzę, nie będzie miał oporu przed zabiciem człowieka. A rywalizacji potrafi zamienić ludzi w bestie. Nikt nie wie o tym lepiej ode mnie."
„Obława, obława, na młode wilki obława…” O jaki to był ekstremalny, emocjonujący, pełen dynamizmu, zwrotów akcji wyścig. Tej powieści nie dało się odłożyć. Tutaj trzeba było biec, gonić przez szczyty, przezwyciężać słabości, walczyć o siebie i zwycięstwo, uciekać przed złem i śmiercią. #saraantczak z każdą kolejną książką rozwija się i wznosi na wyższy poziom. Jej najnowszy thriller to rollercoaster emocji i wciągającej od samego początku fabuły. Ja przyznam szczerze, że przepadłam w tej powieści od pierwszych zdań : „Zbiegam wąską, górską granią. Małe kamienie sypią się spod butów i toczą po granitowych skałach. Słyszę swój szybki oddech, serce łomoce w niekontrolowany sposób.” To zadziałało na mnie jak wahadło w hipnozie i od razu przeniosłam się w góry, w ukochane polskie Tatry i zbiegałam ze szczytu po skałach jak kozica górska, nie oglądając się za siebie, tylko czasami spoglądając na otaczający mnie krajobraz. Sara niezwykle sugestywnie i z wielką pieczołowitością oddała klimat gór i niezwykłego, morderczego wyścigu. Cała powieść opowiada historię grupy sportowców „Wataha”, którzy uprawiają triathlon górski. Kilka lat temu, została z ich grupy wykluczona Laura, która teraz wraz z nimi przystępuje do wyczekiwanego najtrudniejszego w Europie triathlonu „Tatrzański Kat”. Co wydarzy się w trakcie tego morderczego wyścigu? Czy Laura chce się zemścić na swoich dawnych przyjaciołach? Kto może chcieć śmierci całej grupy? Co sprawia, że w sporcie tak szybko przyjaźń, może się zmienić w nienawiść? Czy w sporcie, gdzie jest wieczna rywalizacja, jest szansa na przyjaźń i grę fair play? „…sport wyciąga z ludzi zarówno najlepsze, jak i najgorsze instynkty” To co mnie osobiście najbardziej zachwyciło, to oprócz samej fabuły i osadzenia akcji w górach oraz w moim ukochanym Wrocławiu, autorka dopracowała portrety bohaterów, które są niesamowicie żywe i wiarygodne. Dokonując głębokiej analizy psychiki postaci oddała idealnie ich motywacje do działania i wartości w życiu. Każdy z bohaterów jest indywidualny i kierujący się swoim własnym system wartości, mający własne lęki i kompleksy, słabości i mocne strony. Wszystkich łączy rywalizacja i chęć zwycięstwa. To chyba jest siła tej powieści, bo ukazuje prawdziwe oblicze nas samych, to jak chcemy przezwyciężać poprzez sport swoje ograniczenia i słabości i wzbijać się na wyższy poziom. Jednocześnie jest w nas coś ze zwierząt, bo kierujemy się instynktem przetrwania i walczymy do końca o zwycięstwo. Pytanie tylko czy czasami zwierzęta nie grają bardziej fair niż my ;)? Jeśli szukacie powieści angażującej, pełnej zwrotów akcji, wciągającej, zmuszającej do refleksji i jednocześnie mrocznej, tajemniczej i z dreszczykiem emocji to #obława jest idealna.
Czasami od naszego wsparcia zależy czy w ogóle dotrą do mety czy nie. Nawet najodważniejszy człowiek się załamie, ale zanim to się stanie będzie walczyć o prawdę do samego końca.
Laura Strzałkowska nie planowała zbyt długo zabawić w Polsce - to miejsce bowiem, mimo, iż jest jej ojczyzną nie niosło za sobą dobrych wspomnień, a dziewczyna musiała znosić nagonkę zarówno w internecie jak i w prawdziwym życiu. Została bowiem oskarżona o próbę zabicia swojej najlepszej przyjaciółki, Małgosi, a opinia publiczna wydała wyrok szybciej niż sąd. I choć córka byłego policjanta została ostatecznie uwolniona od stawianych jej zarzutów łatka morderczyni przylgnęła do niej niczym druga skóra. Teraz rudowłosa sportsmenka biorąca udział w najbardziej ekstremalnych zawodach triathlonowych rozgrywanych na terenie Polski i Europy postanowiła wziąć udział w Tatrzańskim kacie. Zanim jednak tam dotarła jej samochód odmówił jej posłuszeństwa, a ona była zmuszona złapać "stopa". Los stawia na jej drodze Nikodema, autora podcastu kryminalnego. I choć początkowo Laura nie ufa mężczyźnie nie ma pojęcia,że ta znajomość okaże się przełomową w jej dotychczasowym życiu.
Jednak prócz przeszkód stworzonych przez naturę bohaterka konfrontuje się z paczką przyjaciół do której sama niegdyś należała, a którzy sami siebie określają mianem Watahy. Prócz dawnych przyjaciół jest również jej były chłopak Maks , który jako jedyny może się pochwalić sponsorami i ekipą zapewniającą mu wsparcie. A to nie jest najgorsze co ją czeka. Gdy na trasie morderczego wyścigu giną kolejni zawodnicy nikt nie może czuć się bezpiecznie.
To było.. bardzo bardzo dobre. W pewnym momencie podejrzewałam niemal każdego o jak najgorsze postępki , jednocześnie modląc się w duchu , by zabójcą nie okazała się moja ulubiona męska postać. W historię Strzały wciągnęłam się bez reszty od pierwszego przeczytanego zdania. Prolog po prostu wbił mnie w fotel i mimo,że kolejne rozdziały nie mogłam przestać zadawać sobie pytanie czy Laura przeżyła. Akcja jest niesamowicie dynamiczna i ciekawa, a kolejne sekrety całej siódemki przyprawiały o ciarki strachu i gęsią skórkę. Wspaniała, zaskakująca, mroczna, z duszną atmosferą i ciągłym napięciem. Hipnotyzująca. 🔥 Taka właśnie jest Obława.
Grupa zaprzyjaźnionych ludzi startuje w różnych maratonach i zawodach. Zwą się watahą i faktycznie są jak wilki, ale czy na pewno? Niestety nie. Laura zwana Strzałą zostaje oskarżona o próbę usiłowania zabicia Gośki, swojej przyjaciółki podczas trwania jednego z maratonu, w którym biorą udział. Kobieta zostaje wykreślona z grupy. Leje się na nią fala hejtu i wyjeżdża z tego powodu z kraju. Gośka za to staje się Margo i zostaje influencerką, budując swoje SM na krzywdzie, jaka spotkała ją na szlaku. Mijają trzy lata, a główna bohaterka znów spotyka się ze starymi przyjaciółmi. Biorą udział w morderczym triathlonie w Tatrach. Na szlaku znów grasuje morderca. W przeciągu dwóch dni zabija on dwóch mężczyzn z watahy i Gośkę. Pech chciał, że znów trafia na nią Strzała, a ta na mordercę. Udaje się jej ujść z życiem. Ucieka, kończy maraton i zgłasza zabójstwo. To jednak nie koniec obławy na watahę. Co się wydarzyło w Tatrach naprawdę ? Dlaczego trójka przyjaciół została zamordowana, a dwie dziewczyny zaatakowane, a jednak przeżyły ? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Nikodem? Czy uda się złapać mordercę?
Dobrze napisana fabuła sprawia, że nie chce się odłożyć książki i chce się poznać historię do końca. Słuchałam audiobooka i ciekawym zabiegiem było, że książkę czytały aż cztery osoby. Jeden lektor odpowiadał, za jedną ofiarę.
Przyznam, że bardzo podoba mi się okładka. Moja sroka okładkowa odpaliła się od razu i po przeczytaniu opisu bardzo chciałam zagłębić tę historię. Bohaterowie są dobrze wykreowani. Są różni, co sprawia, że jednych polubimy drugich nie koniecznie. A główna bohaterka jak dla mnie świetna. Lubię twarde babki w powieściach, a nie mamałygi. Znajdziemy tutaj, rywalizację, przełamywanie własnych lęków, emocji, ale też kilka świetnych zwrotów akcji pełnych dynamiki. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i już wiem, że chcę poznać jej twórczości. Pierwszy raz czytałam/słuchałam też książkę w narracji czasu teraźniejszego-jestem tu i tu, czuję , widzę. Dziwnie mi się to słuchało, choć pozwalało to na wczucie się w emocje bohaterów.
Podsumowując ciekawa fabuła, fajnie wykreowani bohaterowie oraz zwroty akcji. Jeżeli chcecie przeczytać kryminał, trzymający w napięciu to ta książka jest dla Was.
Kolejne spotkanie z twórczością autorki i mam wrażenie że z historii na historie jest coraz lepiej. W „Obławie” już od samego początku uderza w nas klimat mroku i niepokoju. Część rzeczy potęguje zmęczenie i czas trwania zawodów, powstaje więc idealny przepis na thriller!
Rozpoczęłam czytanie i tak bardzo chciałam dowiedzieć się co się stało, że miałam faktycznie problem z tym by odłożyć „Obławę” jak musiałam iść spać czy pracować, ale nie licząc tego co koniecznie czytałam bez przerwy! Główna bohaterka wydaje się nieco automatyczna, jak robot jednak powoli gdy opowiada swoją historie zrozumiemy, że to wszystko efekt lat określonego stylu wychowania.
W tym wszystkim ogromną rolę odgrywa sport, rywalizacja, niemal wzajemny wyścig. Dużo w tym ludzkiej natury i psychiki, tego co potrzebne jest do tak wyczynowych sportów a jednocześnie tego co każdy człowiek ma w sobie a w ekstremalnych warunkach się uwypukla. Myśle, że autorka świetnie uchwyciła i sportretowała grupe tak różnych osób a jednocześnie połączonych pasją do sportu.
Docenić należy realność i warstwę techniczną bo Sara wie doskonale o czym pisze zarówno w zakresie triathlonu jak i Tatr.
Ciężko mi powiedzieć bym polubiła jakoś bardziej któregoś z bohaterów oprócz Laury - cały czas potencjalnie w mojej głowie szukałam zabójcy (spośród tych którzy przeżyli), wcześniejszy ich obraz zaś uwypuklał nie do końca dobre cechy. Każde z nich było na swój sposób specyficzne i jednak w jakimś stopniu było egoistą dlatego pod względem rysopisu psychologicznego uważam to za genialnie rozrysowane! Podejrzewać można a wręcz trzeba każdego bo nigdy nie wiadomo kto popełnił te straszne zbrodnie. Czasami miałam ochote aż podpowiedzieć coś Laurze, bo wydawało mi się że wiem co jej umyka ale czasami i ja się pomyliłam. To też swoisty znak rozpoznawczy autorki - dobrze potrafi zmylić czytelnika!
Końcówka to oczekiwany przeze mnie plot-twist i rozwiązanie zagadki, którego się nie spodziewałam. Snułam jakieś teorie ale nie trafiłam z właściwą osobą jednak jestem usatysfakcjonowana takim zakończeniem.
Powieść Sary Antczak to emocjonalny i głęboko poruszający thriller psychologiczny, który sięga do mrocznych zakamarków ludzkiej natury. Główną bohaterką książki jest Laura, której życie naznaczone jest trudnymi doświadczeniami z przeszłości. Jej historia, choć na pierwszy rzut oka dość banalna, okazuje się być dużo bardziej złożona, opowiadając o stracie, próbie ucieczki i poszukiwaniu siebie w obliczu traumatycznych doświadczeń.
Laura vel Strzałą, pasjonatka biegania, wykorzystuje sport jako formę ucieczki, takiej dosłownej i symbolicznej. Bieganie staje się dla niej nie tylko sposobem na wyciszenie, ale także na stawianie czoła bolesnym wspomnieniom. Sport i traumatyczne wydarzenia z jej życia splatają się w opowieści, ukazując, jak blisko związane mogą być fizyczne wyzwania z psychicznym cierpieniem.
Autorka w nietuzinkowy sposób przedstawia wewnętrzną walkę bohaterki. Każda trauma, którą Laura stara się stłumić, wraca ze zdwojoną siłą. Rozwój postaci Laury jest jednym z najmocniejszych punktów książki. Jej próby odzyskania kontroli nad własnym życiem, odnalezienia równowagi pomiędzy bólem a codziennością, oraz poszukiwanie prawdy w świecie kłamstw i niedomówień, są fascynujące i poruszające.
Antczak znakomicie oddaje napięcie emocjonalne towarzyszące Laurze, a też kontrastuje jej wewnętrzne cierpienie z obrazem silnej, zdeterminowanej kobiety. Każdy start w biegu to dla Laury nie tylko próba fizyczna, ale też symboliczne zmaganie się z demonami przeszłości, które nieustannie ją prześladują.
„Obława” to głęboka, wielowarstwowa opowieść o radzeniu sobie z traumą, sile ludzkiego ducha i skomplikowanych emocjach, jakie niosą ze sobą wspomnienia i strata. Sara Antczak znakomicie kreśli bohaterów, a jej styl pisania trafia w sedno, budując napięcie i emocje, no i co dla mnie ważne pisarka potrafi w twisty.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Filia
Uprawiacie jakieś sporty❓️🤔 A może ktoś z Was jest w jakiejś dziedzinie profesjonalistą? 🏆 Osobiście uważam, że sport to wspaniała sprawa, ale ma też niestety swoje ciemne strony. 😞 Chęć odniesienia sukcesu za wszelką cenę, zbyt wygórowane ambicje i niezdrowa rywalizacja to niestety często spotykane zjawiska. Bo czy dążenie "po trup@ch" do bycia najlepszym naprawdę jest warte moralnych i etycznych poświęceń❓️ Takie pytanie zadaje czytelnikom w swojej najnowszej książce Sara Antczak. Zapraszam na recenzję "Obławy"❗️☺️
Laura "Strzała" Strzałkowska, zmuszona do ucieczki z kraju w wyniku oskarżeń ze strony dawnych przyjaciół, po trzech latach powraca do Polski, by wziąć udział w ekstremalnym triathlonie "Tatrzański Kat". 😯 Zdeterminowana dziewczyna pragnie udowodnić, że jest w stanie ukończyć mordɛrcze sportowe wyzwanie, 🏅 ale przede wszystkim podjąć walkę z demonami przeszłości. 🫣 Gdy na trasie wyścigu zaczynają ginąć kolejni jego uczestnicy, staje się on areną rozgrywki o życie. 😱
Akcja tego thrillera dzieje się w Tatrach, za co już na samym wstępie dostał ode mnie dużego plusa, albowiem kocham nasze polskie góry i uważam je za najpiękniejsze na świecie! ♥️ Ale do sedna. Dostajemy tu ogrom emocji, naprawdę intesywne przeżycia, 🤩 szybkie tempo akcji oraz ciągłą atmosferę zagrożenia i napięcia. Co najlepsze, podczas lektury nie jesteśmy w stanie odgadnąć, jak rozwinie się fabuła, a zakończenie jest absolutnym zaskoczeniem. 😲 Nieprzewidywalność książki jest jej dużym atutem. 👍 Kolejnym z nich jest świetna kreacja i różnorodność bohaterów. 👌 Autorka dokonała dogłębnej analizy psychologicznej postaci, dosadnie obrazując, jak daleko są w stanie posunąć się rywalizujący ze sobą ludzie postawieni w ekstremalnych sytuacjach.
"Obława" to świetny thriller, który trzyma w napięciu i wywołuje silne emocje, ale też dostarcza tematów do przemyśleń. 🤔 Jeśli jesteście spragnieni mocnych wrażeń, czytajcie koniecznie. Gorąco polecam❗️☺️
Dotychczas czytałam tylko „Grę” Sary Antczak i muszę przyznać, że całkiem nieźle się bawiłam. Sądząc po tym, że powieść ta zostanie zekranizowana, nie tylko ja miałam niezły fun. „Obława” to czwarta książka autorki, która debiutowała „Liną”, a gdzieś pomiędzy pojawiła się „Kara”, które jakimś sposobem pominęłam, ale nic straconego, z całą pewnością nadrobię to niedopatrzenie.
W Słowackich Tatrach na trasie morderczego triathlonu zwanego Tatrzańskim Katem spotyka się grupa uczestników. Słowo 'morderczy' jest tutaj kluczowe, albowiem podczas wyścigu zaczynają ginąć kolejni zawodnicy, a walka o zwycięstwo zmienia się w walkę o przetrwanie.
Dynamika akcji jest tu tak duża, jak prędkość, z którą poruszają się uczestnicy wyścigu, momentami brakuje chwili na oddech. To totalne indywidua, które wiele w swym życiu przeszły. Dzięki pierwszoosobowej narracji z perspektywy kilkorga z nich będziemy mogli poznać ich naprawdę blisko, dowiemy się, co przywiodło ich do tego miejsca i zmusiło do podjęcia wyzwania. Przyjaźń, zazdrość, nienawiść, rywalizacja, ambicja, kłamstwa i sekrety.
Ten nieustanny pęd utrudnia nam poukładanie sobie w głowie napływających zewsząd informacji. Są one zaskakujące i wciąż kierują naszą uwagę w zupełnie nieoczekiwanych kierunkach. Jedno jest pewne, adrenaliny tu nie zabraknie. Szalona, nieobliczalna, pełna tajemnic i niebezpieczeństwa — gotowi na „Obławę”?
"Obława" to powieść, która wciąga czytelnika już od pierwszej strony. To powieść, w której dużą rolę odgrywa sport, ekstremalny sport - triathlon. Znikające osoby, tajemnicze okoliczności ich śmierci, a także zaskakujące powiązania między uczestnikami wyścigu – to wszystko sprawia, że to już kolejna powieść Sary Antczak, która trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Tym razem Sara Antczak zaprasza czytelników do świata Laury "Strzały" Strzałkowskiej, bohaterki, która powraca po trzech latach do Polski, by zmierzyć się ze swoją przeszłością i wziąć udział w jednym z najtrudniejszych triathlonów na świecie – Tatrzańskim Kacie. Czy uda jej się przetrwać wyścig? Czy wygra? Czy przeżyje? Mimo, że "Obława" jest z gatunku kryminałów i thrillerów, to Autorka z powodzeniem łączy elementy psychologiczne z intensywnym opisem rywalizacji sportowej, co sprawia, że akcja nie zwalnia ani na moment.
Po oskarżeniach sprzed kilku lat wcześniej Laurę Strzałkowską spotkał ostracyzm ze strony przyjaciół. Jednak kobieta przyjeżdża w Tatry, żeby wziąć udział w triathlonie. Początkowo podobało mi się, jak autorka buduje napięcie, tworzy i powoli uwalnia sekrety, wprowadza do akcji tajemniczego wroga. Z czasem fabuła coraz bardziej stawała się szablonowa, a historia nudna. Wrażenia nie poprawiają też bohaterowie, którzy byli jednowymiarowi, jednoznacznie dobrzy lub źli. Według opinii innych czytelników wcześniejsze książki autorki są znacznie lepsze. Sprawdzę.
Rewelacyjna książka, niezwykle wciągająca, napisana w ciekawy i przemyślany sposób. Autorka kreuje silną, mądrą bohaterkę, której po prostu kibicowałem w działaniach. Oprócz głównej bohaterki, są też inne interesujące postacie, jak chociażby członkowie "Watahy". Pierwsza część to istne arcydzieło, druga tak samo dobra, tylko wprowadzenie do niej było trochę toporne, musiało się to rozkręcić. Miejscami przypominało mi to trochę "Krzyk".
Książka się zapowiadała naprawdę fajnie, liczyłam na to że więcej akcji będzie się działo podczas samego wyścigu. I tak też pierwsza połowa książki mija przyjemnie. Jednak zakończenie wydaje mi się trochę naciągane i mam wrażenie że jest tak poplątane na siłę. Po prostu finał historii mnie nie usatysfakcjonował
Pierwsze spotkanie z książką od Sary Antczak. Zostałem kupiony od pierwszych stron. Fajny thriller w górskim klimacie, który osobiście lubię. Przeczytane szybko i przyjemnie. Zamówiłem już kolejną książkę autorki.
Całkiem nieźle się czyta. Ale główna bohaterka trochę naiwna, niedojrzała... Triathlon i góry ciekawy opis, natomiast skrótowy ciąg dalszy, rozczarowała mnie końcówka.
Świetna książka, do końca historia trzymała w napięciu. Totalnie nie spodziewałam się zakończenia. Zastanawiam się zawsze jak to jest kiedy postacie tak idealnie czytają emocje innych z twarzy.
Na polskim rynku wydawniczym pojawia się bardzo dużo nazwisk zagranicznych, ale mamy także naszych polskich pisarzy, którzy potrafią tworzyć opowieści wciągające, często niepokojące, bo jeśli o thriller i kryminał chodzi, to naprawdę mamy się czym chwalić. Sara Antczak jest jedną z autorek, które odkryłam zupełnie przez przypadek gdy wydana została jej powieść "Lina" i choć nie były to do końca moje klimaty, to przepadłam zupełnie w "Grze" - dreszczowcu, nieco zahaczającym wręcz o powieść grozy.
Jak się okazuje, "Obława" miała mieć bardzo podobny klimat. Triathlon i to nie taki zwyczajny, bo jeden z najtrudniejszych na świecie. Pod dumną nazwą "Tatrzański Kat" kryje się wyścig, w którym chce wziąć udział główna bohaterka, Laura Strzałkowska.
Kobieta jest zdeterminowana, a napędza ją chęć pokonania demonów przeszłości, przez które zmaga się z własnymi traumami. Dlaczego? Otóż, Strzała, bo taką ksywę nosi Laura, trzy lata wcześniej straciła wszystko. Została oskarżona o próbę morderstwa. I teraz oprócz wyścigu, który jest piekielnie trudny, do pokonania zostały jeszcze ogromne traumy, stara paczka przyjaciół i nieprzychylne spojrzenia.
Mogłoby się wydawać zatem, że będzie to swego rodzaju obyczajówka, ale w trakcie wyścigu zaczynają ginąć jego uczestnicy. Co się właściwie dzieje?
Sara Antczak mnie nie zawiodła. Dostajemy na tacy świetny thriller połączony z wątkami trudnymi, z szkalowanie, z walką z własnymi problemami, traumami, relacjami, które miały kiedyś znaczenie. To nie tylko walka o przetrwanie w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli podczas wyścigu, ale także o to, by w końcu się od tego wszystkiego, co siedzi w głowie, uwolnić.
Autorka kręci czytelnikiem wokół jego własnej osi podrzucając kolejne elementy układanki, kolejnych podejrzanych, by za moment odwrócić wszystko w zupełnie innym kierunku. Jest zaskakująco, jest specyficznie i wręcz duszno. A w tym wszystkim kołata się cały czas pytanie: czy Laura to wszystko przetrwała?
Każda silna postać kobieca ma pewne wady. Albo jest arogancka, albo jest alkoholiczką, lub po prostu wredną osobą. Tutaj mamy inny typ bohaterki, która jest ambitna, nie pozwoliła sobie na spadnięcie na dno, a jednocześnie nie jest zdezelowaną, uzależnioną od używek osobą. Gdybym miała zgadywać, to mocno zastanowiłabym się nad tym, czy ta osoba przypadkiem nie żyje w rzeczywistości i autorka się po prostu na kimś nie wzorowała.
Powieść wchłania czytelnika i zaczynanie jej wieczorem jest prostą drogą do zarwania dla niej nocki. Po prostu trzeba wiedzieć jak to wszystko się potoczy, kto jest winny, a kto nie i przede wszystkim... kto przeżył.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Filia.
Jak tylko zobaczyłam, że „Obława” pojawiła się w audiobooku, to wiedziałam, że muszę ją wysłuchać. Tak jak poprzednie książki od Sary Antczak, historia ta została przygotowana w tej formie wprost idealnie, co sprawiło, że słuchało się jej naprawdę przyjemnie i dobrze. I ciężko było się od niej oderwać. W „Obławie” poznajemy paczkę przyjaciół, którzy chętnie podejmują wyzwania triathlonu. Są zgraną ekipą, wzajemnie się wspierającą. Jednak pewnego dnia Laura zostaje oskarżona o usiłowanie zabójstwa Gosi. Miało do tego dojść podczas zawodów. Wtedy dziewczyna straciła wszystko. Nawet grupę swoich fantastycznych przyjaciół. Po trzech latach wraca do Polski, aby wziąć udział w „Tatrzańskim Kacie”. Na starcie zjawia się też jej dawna ekipa. W książce mamy oczywiście trochę przeskoków czasowych – teraźniejszość ładnie przeplata się z przeszłością, tworząc nam w finale pełen obraz historii i tego, co dokładnie się wydarzyło. Wszystko też ma niezłe tempo, momentami jest naprawdę dynamicznie i ani przez chwilę nie wieje nudą. To sprawia, że „Obławę” wręcz się pochłania. Cała intryga, chęć dojścia do prawdy i zbudowane napięcie powoduje, że książkę nie tak łatwo odłożyć na później. Autorce udało się też stworzyć fajny, dość gęsty klimat, czasami wręcz mroczny i naszpikowany niepewnością. W pewnym momencie aż człowiek sam nie wie, kto tu mówi prawdę i komu można w tej kwestii zaufać. Mocną stroną „Obławy” są także bohaterowie. Zarówno Laura, jak i jej była już paczka to komplet barwnych i tak różnych od siebie postaci. Jedni dadzą się lubić, inni oczywiście niekoniecznie. Nie są to jednak bohaterowie płascy, nadano im odpowiedni charakter. „Obława” to wyścig z czasem i po zwycięstwo, ale przede wszystkim to też dążenie do prawdy, by poznać tę najważniejszą odpowiedź: kto zaatakował i dlaczego. Rewelacyjnie bawiłam się, słuchając tej historii. Polecam!