Na żuławskiej wsi życie toczy się leniwie, wyznaczane mijającymi porami roku. Dwa kościoły, wygrywające dzwonami naprzemienny rytm, nawołują wiernych na nabożeństwa, majestatyczne wierzby szumią kojąco, a przetykana promieniami słońca mgła snuje się leniwie nad Nogatem i uprawianymi w pocie czoła żyznymi polami. Niespodziewanie jednak tę sielską scenerię owiewa wiatr zmian. Kawalkada wojskowych samochodów i liczne wybuchy rozlegające się wokół Danzig zwiastują, że po raz kolejny nadnogackich ziem nie ominą dziejowe zawirowania.
Wkrótce codzienność pozornie wraca do normalnego biegu, jednak nie tego znanego, lecz naznaczonego obecnością jeńców wojennych, którzy zastępują w gospodarstwach młodych chłopców powołanych na front. Gdy z kościelnej ambony mieszkańcy słyszą słowa: "Szykujcie się do ucieczki!", wpadają w popłoch. Nie rozumieją, dlaczego mają zostawić swoje domy i ziemie, wszystko, co kochali i własnymi rękami wypracowali. W mroźną styczniową noc wsiadają na wozy, biorąc tylko to, co koń zdoła unieść, i uciekają, zostawiając za sobą całe dotychczasowe życie. Rozpoczyna się podróż w nieznane, naznaczona bólem, cierpieniem i niepewnością, ale i nadzieją odyseja żuławska...
✯✯✯✯✯ Przeczytałam już w życiu wiele wojennych opowieści, mało co potrafi mnie zaskoczyć - coraz ciężej się zachwycam, ale ta opowieść i jej forma do takich należy. Polecam z całego serca, sięgam po drugą część. Podoba mi się forma listów pisanych z perspektywy każdego bohatera przed danym rozdziałem. Ładnie wszystko jest uporządkowane, a uwielbiam opowieści potwierdzone faktami historycznymi. A z wieloma obycxajowkami trzeba uważać w tej kwestii.
Kolejny raz Pani Sylwia oczarowała mnie swoim piórem. Chciałabym tak pięknie potrafić przekazać Wam swoje emocje po przeczytaniu książki jednakże musicie się zadowolić tym, co potrafię.
Po prostu książki autorki dają tak wielką radość czytania jednocześnie dotykając czułych strun naszej duszy i grając na emocjach, że zapadają one głęboko w pamięć. Mimo często trudnych, smutnych tematów opieranych na rzeczywistych wydarzeniach, mimo bólu i straty, są one opisane w przystępny sposób, snute historie czyta się lekko i trafiają do serca już w nim pozostając.
Tym razem mamy Żuławy, tuż tuż się czai druga, wielka wojna choć ludzie żywo w pamięci mają jeszcze tę poprzednią.
Co ciekawe, w większości historia jest przedstawiona z perspektywy dzieci co było interesującą odmianą. Oczywiście mamy też postacie dorosłe, które opowiadają swoją część historii jednakże skupiamy się najbardziej dwójce nieletnich.
Horst jest postacią prawdziwą, bowiem znaczna część tej historii opiera się na faktach co czyni ją jeszcze bardziej zachęcającą do poznania losów Żuławian żyjących w atrakcyjnym dla wszystkich miejscu, które ma żyzne ziemie i które stanowiło łakomy kąsek do zdobycia.
Horst lubi psocić, do czasu, kiedy przez jego zachowanie ojciec zostaje wysłany na front. Chłopiec musi szybciej dorosnąć i pomóc matce z utrzymaniem gospodarstwa.
Kolejną ciekawostką jest to, że główne postacie są Niemcami lub pochodzą z rodzin mieszanych. Możemy poznać perspektywę zwykłych obywateli, którzy nagle zostali wciągnięci w wir wojennej zawieruchy. Nie każdy z nich był z tego faktu zadowolony, doskonale widzimy różnice między ludźmi i to, kto kierował się sercem i rozumem a kto dał sobą sterować.
Kiedy wojna dobiega końca na mieszkańców pada strach. Muszą spakować swoje dobytki i uciekać. Tylko dokąd? Jak daleko? Czy przeżyją? W samym środku zimy ruszają w podróż w nieznane, z tym co dadzą radę zapakować na wóz o ile ktoś jeszcze takowy posiada. Czerwonoarmiści depczą po piętach i niewiadomo dokąd ich skieruje los oraz na jakich ludzi się napatoczą po drodze.
Odyseja żuławska. Oba tomy kupiłam w sumie na prezent. Ale zajrzałam na pierwszą stronę i mnie zaciekawiło. Pierwszy tom podobał mi się, ale nie nawiązałam żadnych emocjonalnych relacji z bohaterami. Poprostu fajna książka. Za to tom drugi bardzo mnie poruszył. Tu już żyłam losami bohaterów. Obie książki to coś nowego w powieściach wojennych. Stajemy po drugiej stronie. Bo nic nigdy nie jest czarno- białe.