O wielkie rzeczy trzeba walczyć, mniejsze przychodzą nieproszone.
Przez 14 lat były nierozłączne. Kochały się, wspierały i opiekowały jedna drugą. Co się wydarzyło pewnej burzowej nocy, że rozpierzchły się po świecie? Jaka tajemnica rozdzieliła je na długie lata?
Trzy siostry spotykają się ponownie na odczytaniu testamentu tragicznie zmarłej matki. I kolejny cios: cały majątek przypadnie im - o ile w ciągu roku dźwigną z ruin stare, niegdyś piękne ranczo - albo... mężczyźnie, który pojawia się w ich życiu znikąd. Kim jest? Co go łączyło z ich matką? Jakie są jego intencje? Pomoże młodym kobietom w spełnieniu warunku czy wręcz przeciwnie - zrobi wszystko, by rodzinny majątek wpadł w jego ręce?
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki i śmiało mogę powiedzieć, że Pani Kasia jest jedną z tych pisarek po których powieści sięgam w ciemno i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok jej najnowszej serii "Trzy siostry". Książka "Trzy siostry. Iskra" właśnie rozczyna ten cykl. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam to co działo się w życiu bohaterów. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali świetnie i bardzo prawdziwie wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi przyziemnymi problemami co sprawia, że z powodzeniem moglibyśmy utożsamić się z nimi w wielu kwestiach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać tak naprawdę kilkoro bohaterów (chociaż tymi głównymi postaciami są trzy siostry: Daniela, Dorota, Dominika) - ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się z czym się zmagają każdego dnia oraz stopniowo mogłam dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Siostry w zasadzie od początku zaskarbiły sobie moją sympatię i jednocześnie mocno mnie zaintrygowały. Każda z kobiet jest inna, każda mierzy się z zupełnie innymi przeciwnościami losu. Wszystkie trzy od samego początku zaskarbiły sobie moją sympatię i byłam szalenie ciekawa w jakim kierunku Pani Kasia poprowadzi ich losy i nie ukrywam, że podczas czytania perypetii sióstr bardzo się z nimi zżyłam, kibicowałam im i dla każdej chciałam jak najlepiej. Cudowne było to, że wzajemnie się wspierały, dopingowały. W każdej chwili mogły na siebie liczyć i wszystko to było takie bardzo autentyczne, ponieważ kobiety nie szczędziły też sobie uszczypliwości, kiedy którąś z nich trzeba było "postawić do pionu". Powoli odkrywana przeszłość sióstr naprawdę mocno mną wstrząsnęła, chciałam wejść do tej książki i przytulić ich dziecięce wersje, ustrzec przed tym czego musiały doświadczać ze strony osoby, która powinna kochać je ponad wszystko. Osobą, która wywołała we mnie w tej historii lawinę skrajnych emocji jest Witold. Człowiek zagadka, po którym tak naprawdę nie wiadomo było czego się spodziewać. W tej historii nie brakuje intryg, tajemnic oraz niespodziewanych zwrotów akcji. Tak naprawdę czytając tą historię trudno przewidzieć co się dostanie na kolejnych czytanych stronach, co bardzo mi się podobało. Czułam, że pod koniec tego tomy autorka pozostawi mnie z milionem pytań bez odpowiedzi i się nie pomyliłam... Na szczęście miałam pod ręką drugi tom. Rewelacyjny spędziłam czas z tą książką! Polecam!
Czy pamiętacie, od jakiej autorki zaczęła się wasza miłość do ulubionego gatunku? Dla mnie to jest Pani Katarzyna Michalak. To w jej obyczajówkach zaczytywałam się, zanim odkryłam inne polskie autorki. Dziś chcę Wam opowiedzieć o najnowszej serii pt.: "Trzy siostry”. Pierwszy tom: „Iskra”. Kim są? Jaka jest ich historia? Bardzo smutna. Tragiczna wręcz. Daniela, Dorota i Dominika były razem przez czternaście lat. Aż do pewnej burzliwej nocy (owianej tajemnicą), po której każda ukrywała się w innej części świata. We wspomnieniach mają siebie nawzajem i zawsze mogą liczyć na siostry, ale nie na własną matkę. Ta, pochłonięta karierą telewizyjną, nie ma dla nich czasu ani ciepłych uczuć. Teraz spotkały się ponownie, na odczytaniu testamentu po zmarłej matce. Pełne obaw i lęku stawiają się u notariusza, by dowiedzieć się, że nawet po śmierci, matka nie zamierza im odpuścić i nadal uprzykrza życie. Otóż dowiadują się, że otrzymają ogromny spadek, jeśli spełnią pewne warunki. Ich zadaniem jest doprowadzenie do stanu użytkowego ruiny rancza. Kiedyś piękne i okazałe, dziś kupa gruzu. Na dodatek mają to zrobić własnymi rękami, nie mogą zatrudnić nikogo. Czy może być trudniej? Może! Jeśli nie spełnią warunków, wszystko przepadnie, a raczej wpadnie w ręce mężczyzny, który się zjawił na odczycie testamentu. Kim jest Witold ? Jaką tajemnicę skrywa? W jego interesie jest, by dziewczyny poległy. Czy będzie im przeszkadzał? A może pomoże? Czy mogą mu zaufać? Czy w Koniecpolsce dziewczyny znajdą spokój i nowy dom? Każdy wie, jak bardzo przeszłość wpływa na teraźniejszość. Czy trzy siostry po latach odnajdą spokój? To jest historia z gatunków tych nieodkładanych. Intrygi, tajemnice, siostrzana więź, zwroty akcji. No i jak to u Pani Michalak-ogrom emocji: łzy, śmiech, wzruszenie. Bardzo polecam! Niebawem opowiem Wam o drugim tomie.
Katarzyna Michalak to jedna z najbardziej poczytnych i najpopularniejszych pisarek powieści obyczajowych w Polsce. Uwielbiam lekkość pióra z jaką opowiada swoje historie. Czuję się, jakbym siedziała przy kominku, w bujanym fotelu i słuchała anegdotek dotyczących życia osoby, którą doskonale znam. Całość zazwyczaj spowija mgła tajemnic, ślepych uliczek, bohaterom kłody podstawiane są pod nogi niemal bez przerwy, ale jest w tych opowieściach także mnóstwo refleksji i prawd życiowych. Jej opowieści zawsze są wartościowe i mam wrażenie, że totalnie naturalne. Już zawsze będę sięgać po jej książki, dają swego rodzaju spokój i ukojenie, opowiadają o nadziejach i wielkich uczuciach, o tym co w życiu jest najważniejsze i o tym że trzeba walczyć o lepszą przyszłość dla siebie i dla swoich bliskich. Tym razem trzy siostry, trzy bohaterki, z których każda jest zupełnie inna, ale równocześnie bardzo charakterystyczna i ciekawa. Wszystko wypada niezwykle oryginalnie, a czytelnik niemal od razu czuję się w powieści jak we własnym domu, zasiada wygodnie i słucha o ich perypetiach, o tym co im w duszy gra, o tym czego się boją. Świetnie bawiłam się przy tej powieści, nawet nie zauważyłam kiedy udało mi się dobrnąć do końca. Kilkakrotnie zostałam zaskoczona przez autorkę nie tylko zachowaniem bohaterów, których myślałam że znam, ale i ciekawymi zwrotami akcji. W ogóle pomysł na fabułę jest naprawdę nieoczywisty. Nie mogę doczekać się tomu trzeciego, kilka wątków zostało uciętych w ciekawy sposób, pozostałe czeka kiełkowanie.
Już pierwsze słowa wydały mi się tak bardzo prawdziwe. Nie każdy zasługuje na to by mieć dzieci.
Dorota, Daniela i Dominika to trzy siostry, które zostały rozdzielone, ale które po czterech latach ponownie się spotkają, by dowiedzieć się, co ich bezduszna matka zostawiła im w spadku. Oczywiście żadna nie spodziewała się tego co matka dla nich wymyśliła. I książka od razu dostała ode mnie plusa za wzmiankę o szynszylach, jako że mam dwie i mam do nich słabość 🤭😁.
Jedna z sióstr w młodych latach swojego życia musiała pełnić rolę matki dla swoich dwóch młodszych sióstr, gdyż ich prawdziwa matka wgl nie przejawiała nimi zainteresowania. Oczywiście dziewczyny miały różnych ojców. A kobieta, która była ich matką była sławną gwiazdą, dla której wszystko wszystko było ważniejsze niż jej małe córeczki.
Spadek, który im zostawiała, oczywiście posiadał warunek do spełnienia. Dopiero kiedy młode kobiety go spełnią, to w pełni staną się prawdziwymi spadkobierczyniami. Niestety coś sprawiło, że siostry musiały zerwać ze sobą kontakt na długo i właśnie dopiero śmierć matki wyzwoliła je spod tego "uroku". Po wielu latach ponownie mogą być razem.
Czytając tę książkę, historię tych młodych dziewczyn, które musiały radzić sobie same ze wszystkim, był strasznie smutny. Brak akceptacji, brak wsparcia, brak miłości. Smutne. Ale czy po latach może być dobrze? Sięgnięcie po tę książkę, a się przekonacie.