Lubił powtarzać, że wychował się w domu pełnym kolorów. Palił dużo i gdzie popadnie. Miał w zwyczaju maczać zabrudzony pędzel w kawie, gdy malował. Uwielbiał kiczowate przedmioty, ale także – tradycyjne chińskie meble. Czuł żal do systemu i prawa, że nie mógł adoptować dzieci. Nigdy nie nazywał siebie plakacistą, zawsze malarzem. A przecież to seria Polska – sto sześćdziesiąt trzy plakaty powstałe w siedem lat – jest najbardziej znanym dziełem Ryszarda Kai. Została wymyślona jako prywatne opowiadanie artysty o kraju, który kochał, choć równocześnie się z nim zmagał.
Beacie Szady udało się stworzyć portret podwójny. Łączy sylwetkę Ryszarda Kai ze zbiorem reportaży inspirowanych serią Polska. Znajdziemy tu zwierzęta biorące udział w corocznej procesji, najbardziej polskie owoce, zagubione śledzie od namiotu, przydrożne groby i pasażerów uciekających przed kontrolerami biletów. Wszystkie teksty krążą wokół bliskiemu Kai słowu: banał. Za jego pomocą autorka opowiada o Polsce: z humorem, dociekliwie, angażująco. I podobnie jak słynnemu artyście, także Beacie Szady udaje się zachwycić odbiorców zwyczajnością, która nas otacza.
Plakaty Kai uwielbiam, więc pierwsza połowa książki de facto poświęcona dekonstruowaniu życia malarza-plakacisty była niesamowicie ciekawa.
No ale niestety druga część, czyli reportaże autorki inspirowane (bardzo luźno, by nie powiedzieć, naciąganie powiązane) plakatami z serii "Polska" to już jazda stylem dowolnym, finalnie nijak pasująca do samego Kai. Miał być portret podwójny, wyszedł gulasz, i to taki w niedrogim barze, a nie domowy. Szkoda, bo Beatę Szady cenię szczególnie za reportaż o Warmii i Mazurach.
Ryszard Kaja to polski malarz, artysta i mistrz plakatu (ale nie plakacista). Z pierwszej biograficznej części książki dowiadujemy się między innymi o jego chaotycznym stylu życia (bo słowo bałagan nigdy nie jest użyte), zamiłowaniu do wielomiesięcznych podróży skrajnie niskobudżetowych, czy wielkiej biblioteczce znajdującej się we wrocławskim mieszkaniu. Prowadzone rozmowy z najbliższym otoczeniem Ryszarda Kai wyjaśniają idee oraz zamysł za całą seria Polska jak i za pojedynczymi plakatami.
Książka jest dość krótka, a druga połowa książki to eseje autorki inspirowane plakatami. Dwa pierwsze eseje dotyczące kolejno miejscowości Mikstat oraz jabłek grójeckich uważam za najlepsze. W książce brakuje mi jednak większej ilości plakatów oraz ich opisów i historii.
Mam ogromny niedosyt. Bardzo cenię sobie prace Pana Kai i uważam, że zasługuje na lepszy literacki portret swojej osoby. Ponad połowa książki to zbiór tak różnych reportaży, że w pewnym momencie to skakanie z tematu na temat zaczęło mnie irytować (a lubię reportaże). Szkoda.
To byłaby książka 5/5, gdyby wyrzucić całą drugą część, czyli reportaże autorki niezwiązane zupełnie z niczym. Można by je wymienić na więcej pokazanych plakatów.