Ona jest stażystką i wnuczką szefa. On – jej egocentrycznym przełożonym. Kto wygra to biurowe starcie?
Dla Seana Clarka ważne są tylko dwie sprawy:
On sam. Kobiety. Wiele kobiet! Jego wygląd, niczym z okładki czasopisma, i pewność siebie sprawiają, że nikt nie potrafi mu się oprzeć. Życie Seana przypomina marzenie każdego mężczyzny. Ma wszystko, czego zapragnie: niekończącą się zabawę, mnóstwo pieniędzy i święty spokój.
Niestety jego idealna codzienność zostaje zakłócona, gdy szef przydziela mu zadanie specjalne – opiekę nad wnuczką, która rozpoczyna staż w ich firmie. Już sama myśl o współpracy z rozpieszczoną małolatą doprowadza Seana do szału, ale nawet w najśmielszych snach nie podejrzewa, że ta dziewczyna okaże się jego największym utrapieniem.
Naomi Woods pewnym krokiem wchodzi w życie mężczyzny, a jej jedynym celem staje się utarcie nosa zbyt pewnemu siebie przystojniakowi.
Czyżby Sean trafił wreszcie na godną siebie przeciwniczkę? Jak skończy się to starcie dwóch silnych charakterów?
Accidentally In Love to kolejna po Take a Chance On Me część serii Love Songs. Choć stanowi odrębną historię, zawiera spoilery dotyczące poprzedniego tomu, dlatego przed czytaniem polecamy sięgnąć po pierwszą z książek.
Najnowsza książka autorstwa Marceliny Bobeł Accidentally In Love to propozycja idealna dla wszystkich miłośników romansów biurowych z motywami hate/love i bohaterami o silnych charakterach i ciętych językach.
3,5 ⭐️ Chyba podobało mi się bardziej niż pierwsza część, głównie ze względu na bohaterów i brak powtarzalności wątków jak było w pierwszym tomie. Głównym minusem tej książki był wątek nepotyzmu w firmie, który był strasznie poprowadzony. W sensie wnuczka dostała pracę w firmie, okej norma. Ale dosłownie nic nie robiła żeby pokazać, że nie dostała jej po znajomości, tylko faktycznie jest dobra. Przez całą książkę nie wiadomo do końca co ona tam ma robić. Jeździ na delegacje z szefem działu, który ma pod sobą cały zespół i dodatkowo zajmuje się wnuczką głównego szefa. Wydaje mi się, że ma on bardzo dużo innych obowiązków żeby jeszcze szkolić nową osobę, ale okej. W końcu zlecił komuś innemu to, nie dlatego że nie ma czasu, a dlatego że nie może się skupić przy niej, bo każdą wolną chwilę spędza pod jej „krótką spódniczką”. Swoją drogą, nie dziwi mnie to, że zwracał jej uwagę na swój ubiór, bo to kolejny pokaz nepotyzmu. Gdyby nie była wnuczką szefa, od razu miałaby kłopoty z tym że przychodzi w spódnicy ledwo zakrywającej tyłek. Tu nie ma problemu. Wracając, kiedy jego pracownik, który ma ją szkolić, zgłasza problem, że nie przykłada się do swoich obowiązków, o których dalej nie wiemy jakie są, to Sean jedyne co potrafi zrobić to… zgadza się, opierdolić typa, że to jego wina. Ale takim gwoździem do trumny jest dla mnie to, że główny bohaterowie złamali regulamin, którym Sean wycierał sobie mordę, kolokwialnie mówiąc, przy wszystkich okazjach i kiedy przychodzi z wypowiedzeniem, ten dziadek nie jest bardzo skory do wyrzucenia go, ba, on w późniejszych rozdziałach go zatrudnia z powrotem i znów pracują z wnuczką w tym samym dziale… No totalnie nie, rozumiem romans w miejscu pracy, ale mógł zatrudnić się gdzieś indziej i by mnie to tak nie kuło w oczy. Plusem jest dla mnie relacja bohaterów i ta ich nienawiść do siebie, która nie znika tak o, tylko przeradza się w pożądanie i później w miłość. Chociaż brakowało mi jakiś głębszych rozmów, a nie tylko o jednym temacie. I w późniejszych rozdziałach pogłębienia ich relacji. Pod kątem pogłębienia relacji bohaterów zdecydowanie wolę pierwszą część. Jeszcze jednym minusem jest w ogóle brak przedstawienia tego środowiska biurowego. Oczekiwałam jakiś rozmów współpracowników, zawiązywania więzi, problemów przez właśnie nepotyzm, w późniejszym czasie może jakiś plotek na temat głównych bohaterów, a nic takiego nie dostałam. Owszem, są dwie laski, które stają się koleżankami głównej bohaterki, ale pojawiają się na początku jej pracy i później żeby Naomi mogła im powiedzieć, że rucha się z ich szefem. Niby jakieś plotki powstały, ale totalnie nikt się nimi nie interesuje, w takim stopniu, że nie wychodzą poza dział. Ta książka nie stoi pobocznymi bohaterami, całkowicie skupiając się na głównych, a szkoda bo ma ponad 500 stron i gdyby nie lekkie pióro autorki, to by się niesamowicie dłużyło. Nie zawiodłam się, bo nie miałam wysokich oczekiwań, dlatego jest to 3,5 ⭐️ Podobała mi się faktyczna nienawiść bohaterów i jak ona się zmieniała oraz lekkość pióra, ale ma dużo wątków które mogłyby zostać inaczej napisane lub pogłębione, co miało miejsce w 1 tomie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
dotarlam do polowy 💀 niby wiedzialam czego sie spodziewac ale czy oni naprawde nie maja innych tematow do rozmowy niz seks xd ciagle powtorzenia wcale nic nie polepszaly a opisy typu "Moja skórzana spódniczka jest tak krótka, że równie dobrze mogłabym jej nie mieć i nie zrobiłoby to większej różnicy." jako jej ubioru do pracy to przesada, chociaz troche realizmu by sie przydalo
[współpraca reklamowa] Gdyby nie zakończenie to pewnie byłoby 4.5, ale mój najmniej ulubiony motyw wyskoczył z worka. Gdyby Marcela nie miała fajnego stylu pisania to wyszłoby kompletnie randomowo(nadal wyszło, ale przynajmniej jest ładnie napisane haha) Nie polubiłam się z głównymi bohaterami na początku, ale potem nasza relacja się naprawiła. Relacja Seana i Naomi była burzliwa, ale jednocześnie przezabawna, dzięki czemu czytało się o niej przyjemnie. Lubię, gdy bohaterowie w seriach interconnected pojawiają się w książkach o innych, więc jestem bardzo zadowolona z ilości Brandona i Lauren tutaj zawartych. [czekam z niecierpliwością na kolejny tom, bo jak możesz nas zostawić na takim cliffhangerze Marcela???]
💙 Zacznę od największego plusa tej książki - Sean Clark we własnej osobie, to jeden z tych książkowych facetów, który jest po prostu tak bezczelnie zabawny, że aż nie można przestać o nim czytać. Sean po prostu poprowadził tą historię i czytałam ją dla niego do samego końca.
💙 Połączenie romansu biurowego, enemies with benefits i motywu szef x stażystka to moje ulubione połączenie, a jak dołożymy do tego słowne przepychanki, to po prostu przepadam 🤭
💙 I tak jak mówiłam, humor w tej książce bez dwóch zdań zasłużył na piątkę z plusem, a nawet i szóstkę, nawet nie zliczę ile razy parsknęłam śmiechem. To jest dokładnie ten typ humoru, którego oczekuje w książkach, żeby się trochę oderwać od życia. A Sean i Brandon to w ogóle takie połączenie, że nie mogłam przestać się śmiać przy ich rozmowach 😂
💙No a Sean i Naomi w tej części to wybuchowe kombo, i dosłownie czuć jak między nimi po prostu iskrzy. Jeśli szukacie książki z relacją w której widać zarówno ogromną niechęć bohaterów jak i wielkie pożądanie od samego początku, to "Accidentally in love" jest historią, której szukacie. Możecie oczywiście czytać tą część bez znajomości 1 tomu, natomiast w pierwszej części już pojawia się nasz Sean, główny bohater, więc lepiej go poznacie i pokochacie w "Take a chance on me", a w drugim tomie to przy okazji padniecie na kolana.
💙 Dodam jeszcze, że ta książka jest zdecydowanie dla fanów spicy historii i wątku wrogów z korzyściami, więc ostrzegam: tutaj było naprawdę hoot 🔥
Uwielbiam romanse biurowe♥️ Dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po •Accidentally in Love• od Marceliny Bobeł🩷 Bawiłam się fantastycznie, czytając tę książkę!
Dostaniecie tu wybuchową mieszankę bohaterów, bo i Sean i Naomi, to bohaterowie z piekła rodem 😉 I na serio są siebie warci. Niby do siebie nie pasują, a jednak lgną do siebie.
Humor i cięte teksty, którymi operują bohaterowie, jest taki jaki lubię. Miałam chwilami dosyć głównej bohaterki i jej zachowania, mówiłam nawet do niej NAOMI STOPPED… no była bardzo uparta i po prostu mogła już spuścić z tonu.
Ale mimo wszystko uwielbiałam tę ich przekomarzania , to była czysta rozrywka i niejednokrotnie doprowadzało mnie to do łez ze śmiechu.
Relacja między bohaterami jest wciągająca. Czuć ogromne napięcie i chemię. I to mnie się bardzo podobało🩷 Ich relacja opiera się na droczeniu i kłótniach, ale widać jak „związek” z dziewczyną, wpływa na Seana.
Sceny spicy są na prawdę spicy 🌶️ momentami temperatura sięga zenitu 🥵 Przyjemnie się je czytało 😉
Niestety zakończenie mnie lekko rozczarowało, po prostu nie lubię tego motywu w książkach, ale pewnie innym się spodoba😉
Fabuła książki jest lekka, wciągająca, zabawna, a dialogi przepełnione sarkazmem. Autorka pisze bardzo przyjemnie, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko🩷
Idealna książka na jesienne wieczory. Świetnie się przy niej bawiłam ♥️
Najgorsza książka jaką czytałam w tym roku. Glowny bohater- do wymiany, główna bohaterka-do wymiany. Ile razy można gadać o seksie? Powtarzane w kółko te same frazesy. Powtarzające się opisy nic nie wnoszących do fabuły wydarzeń. Zaznaczanie nie istotnych faktów takich jak to że pod biurem glowny bohater zaparkowałam na podisanym jego iminiem i nazwiskiem miejscem parkingowym? Końcowy polt twist na siłę.
Uwielbiam mężczyzn napisanych przez Marcelinę. Moi ulubieni pantoflarze 🩵
Jeżeli szukacie książki z motywami: różnicy wieku, enemies with benefits, enemies to lovers, romans biurowy, szef i stażysta to to jest książka idealna dla was 🩵 Pełna humoru historia romantyczna gdzie on to elegancki mężczyzna, typowy babiarz, który lubi dominować a ona to wredna, mała gówniara, która nie da sobą pomiatać. No kombo idealne 🩵
Sean i Naomi są zmuszeni pracować razem ale okazuje się, że już wcześniej się poznali i już wtedy Sean dostał kosza. Jednak rude włosy i czerwone usta Naomi są na tyle kuszące, że nasz bohater nie może się oprzeć i za wszelką cenę chce się „bliżej poznać” ze swoją stażystką.
Już od pierwszych stron Naomi skradła moje serce swoim ciętym dowcipem i docinkami. Natomiast Sean.. no uwielbiam tego chłopa. Jego poczucie humoru, przepychani słowne z Naomi ale też ten jego charakter fuck boya.. no złoto.
Nie wiem jak autorka to robi ale to już druga książka jej autorstwa, którą przeczytałam i druga, na której tak świetnie się bawiłam 🩵 Praktycznie uśmiech nie schodził mi z twarzy kiedy czytałam o przepychankach między bohaterami. Od samego połączyli kibicowałam ich relacji i zakończenie mnie nie zawiodło (a wręcz zaskoczyło, bo tego to się nie spodziewałam 😅). Koniec końców są w tej historii rzeczy, które mi nie przypasowały ale jest to naprawdę bardzo dobra książka (moje serce chyba po prostu bardziej należy do Brandona 🧡).
Jeśli lubicie komedie romantyczne to musicie przeczytać tę książkę 🩵
Dziękuję wydawnictwu Papierowe Serca za egzemplarz do recenzji.
Morze alkoholu, mnóstwo seksu i brak szczerych rozmów. Jeśli nie ma się nic lepszego do czytania, to ujdzie. Na plus zasługują opisy zbliżeń, bo były naprawdę znośne, nieprzesadzone.
Accidentally in love to z pozoru jednotomówka ale nie do końca bo opowiada losy bohaterów których już poznaliśmy wcześniej. Jeśli tak jak ja nie czytaliście pierwszego tomu to macie spojlery, ale z drugiej strony jeszcze większą ochotę na przeczytanie poprzedniego. Mnie najbardziej przyciągnął tytuł książki który jest jest tytułem piosenki, co zawsze wywołuje u mnie uśmiech i pozytywną energię.
Co znajdziecie w środku; ♡ narrację pierwszoosobową od strony dwójki głównych bohaterów Naomi oraz Seana; ♥ bardzo dużo ripost słownych między bohaterami; ♡ sporo paprykowych scen; ♥ nienawiść przeplatana namiętnością; ♡ wbrew pozorom sporo zabawnych scen między głównymi bohaterami w utarczkach słownych; ♥ bycie panem/panią swojego losu; ♡ nieoczekiwany bieg wydarzeń; ♥ dalsze losy pary z pierwszego tomu, ale i przedsmak tego co wydarzy się później...
"Jesteś zmorą mojego istnienia, a jednocześnie najlepszym, co kiedykolwiek mi się przytrafiło". Tytuł książki bywa zwodniczy, bo miałam nadzieję na romans nie z tej ziemi, a dostałam tak wybuchową mieszankę bohaterów, że mam wrażenie że to pierwszy raz gdy czytam książkę w której nienawiść do drugiej osoby może być tak... uzależniająca. W tej książce nie znajdziecie wielkich wyznań miłosnych, ale sporo śmiałych komentarzy na wiele tematów. Jedno jestem pewne, nie raz powachlujecie sobie twarz od nadmiaru testosteronu, scen intymnych czy tekstów wychodzących z usta Seana. Ale żeby łatwo nie było, bo właśnie w tej historii dosłownie trafiła kosa na kamień.
Pierwsze rozdziały były trochę niepokojące, przynajmniej od strony głównego bohatera, bo nie oszukujmy się, mimo inteligencji, nie grzeszył swoim zachowaniem. Łatwo więc było mu przypisywać to, że jest chodząca czerwoną flagą. Wraz z rozwojem wielu scen między bohaterami dostrzegamy, że to co braliśmy za pewnik jest czymś zgoła innym. Bo są ludzie pewni siebie, którzy uwielbiają swoje towarzystwo i się z tym nie kryją, a czasem ciężko jest zobaczyć w tym pozytywy a nie minusy. Oczywiście z początku to źle wygląda, ale z każdą kolejną stroną Sean nas do siebie przekonuje. Jego zachowanie też ulega poprawie, ale na próżno szukać skruchy względem pewności siebie.
Nie wiem nawet kiedy wciągnęłam się w historię, choć jeden wątek przewidziałam, to podobało mi się jego zakończenie. A najbardziej całość uzupełniają sceny bonusowe, które dopełniają relacje między dwójką bohaterów którzy są zdeterminowani w unikaniu wyznań miłosnych względem siebie. Sięgając po tę książkę na pewno nie spodziewacie się tego co się w niej kryje ❤❤❤.
Q: Lubicie książki z motywem romansu w miejscu pracy?
💋”Naomi Woods jest moją zmorą. Spędza mi sen z powiek swoją arogancją i brakiem szacunku, a jednak nieustannie sprawia, że nie mogę pozbyć się jej ze swoich myśli.”💋
4/5 ⭐️
𝑺𝒆𝒂𝒏 𝑪𝒍𝒂𝒓𝒌 to przystojny i pewny siebie, aż do przesady buc. Interesuje go tylko dobra zabawa i niezobowiązujący flirt. Wszystko zmienia nowa stażystka, która stawia przed nim wyzwania, a on zrobi wszystko, aby ją utemperować.
𝑵𝒂𝒐𝒎𝒊 𝑾𝒐𝒐𝒅𝒔 to zesłana z piekieł diablica, której wygląd i cięty język zawstydza niejednego mężczyznę. Rozpoczynając staż w firmie dziadka pragnie jedynie zdobyć doświadczenie. Jej plany psuje Sean, z którym darcie kotów okazuje się wyjątkowo ekscytujące.
𝑹𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒋𝒂: To była moja pierwsza styczność z twórczością Marceli i przyznam, że jestem miło zaskoczona tym jak przystępny jest jej styl pisania.
Jestem ogromną fanką biurowych romansów. Zawsze niosą za sobą dużo fajnego napięcia między głównymi bohaterami i tak było i w tym przypadku. Książka jest lekka, przyjemna, przezabawna i pełna naprawdę dobrych spicy scen.
Naomi to bohaterka, na którą jedni będą patrzeć sceptycznie, a drudzy ją pokochają. Pewna siebie, sensualna, znająca swoją wartość kobieta. Nie boi się kusić, walczyć o swoje i kąsać kiedy trzeba.
Sean przybiera maskę gbura, ale jeśli mam być szczera, to jeden z najzabawniejszych bohaterów z jakimi miałam do czynienia. Nadawał tej historii fajnego luzu i kiedy czytałam jego przemyślania śmiałam się na głos. Uwielbiam go!
Ich relacja opiera się na przeciąganiu liny, testowaniu swoich granic i ogromie napięcia seksualnego. Naomi to tak na dobrą sprawę damska wersja Seana. Bo kiedy z ogniem spotyka się drugi ogień, to powstanie z tego pożar nie do okiełznania. Lubię ich razem, jednak miałam wrażenie, że Naomi mogłaby miejscami uchylić czoła. Za wszelką cenę i za każdym razem chciała mieć ostatnie słowo, a w pewnym momencie stało się to już odrobinę męczące.
Sama fabuła jest naprawdę przyjemna i miejscami ekscytująca. Książkę czyta się dość szybko, choć znajdziecie tu dużo obszernych opisów. Fajny humor, zabawne dialogi, mnóstwo podtekstów i choć zakończenie zdecydowanie nie należy do moich ulubionych, to polecam ją na poprawę humoru w ponury jesienny wieczór 🍂🧡
Spicy romans z przystojnym, charyzmatycznym dyrektorem i młodszą o 10 lat stażystką? Tego właśnie można się spodziewać po “Accidentally in Love” 🫣
Poznajemy tu 30-letniego Seana – egoistycznego „dupka”, który może mieć wszystko i jest wręcz zakochany w sobie. W jego dziale pojawia się nowa stażystka, Naomi – odważna, pewna siebie studentka, która od pierwszego dnia działa Seanowi na nerwy. Jej celem staje się zachodzenie za skórę szefowi, z wzajemnością - zarówno ona jak i on czerpią z tego niesamowitą przyjemność, można by powiedzieć że aż za bardzo im się to podoba.
Na początek warto wspomnieć, że książka jest drugą częścią serii Love Songs – ale bez obaw, autorka jedynie luźno nawiązuje do bohaterów poprzedniej części. Ja nie czytałam pierwszego tomu i ani przez moment nie czułam, że tracę coś z fabuły.
Nie mogę powiedzieć, że polubiłam bohaterów tej książki. Byli mi raczej obojętni, nie darzyłam ich ani wielką sympatią, ani nienawiścią. Zarówno Naomi, jak i Sean to osoby bardzo pewne siebie, a osobiście za takimi nie przepadam, co może sprawiło, że nie zyskali mojej sympatii… Mimo to muszę przyznać, że ich przekomarzania czytało się bardzo przyjemnie, a ich relacja rozwijała się w fajnym tempie.
Chyba największym zaskoczeniem było dla mnie, jak spicy okazała się ta książka! Kompletnie się tego nie spodziewałam! Momentami miałam wręcz wrażenie, że jest tego aż za dużo – co ciekawe, bo takie sceny zwykle lubię, więc możecie sobie wyobrazić, jak spicy było 🫣
Podobało mi się, jak rozwijała się tutaj fabuła (do pewnego momentu). Nie było nagłego „bach!” i od razu seksu i miłości – ich podchody trochę trwały, co uważam za świetny zabieg. Niestety, w pewnym momencie wszystko się popsuło, a końcówka strasznie mnie rozczarowała… Nawet trudno mi wyrazić to słowami, by nie zdradzić szczegółów. Mam wrażenie, że wydarzyło się tu za dużo i oczekiwałam zupełnie innego zakończenia dla tej pary ☹
To była bardzo przyjemna pozycja i chętnie sięgnę po kolejne książki tej autorki ♥️
Naomi Woods rozpoczyna staż w firmie swojego dziadka. Dwudziestodwuletnia kobieta nie ma jednak pojęcia, że jej przełożonym będzie mężczyzna, którego zaloty odrzuciła. Sean Clark, dyrektor finansowy, a jednocześnie największy casanova Nowego Jorku próbował dość nieudolnie poderwać o dekadę młodszą, Naomi nie wiedząc, że ta jest wnuczką jego szefa i przyjdzie im razem pracować.
Para od pierwszego wejrzenia nie dąży się zbyt wielką sympatią. Teraz kiedy to Clark odpowiada za obowiązki panny Woods postanawia zemścić się za jej odrzucenie, a Naomi nie jest mu dłużna. Bohaterowie droczą się, przekomarzają, a w końcu ich emocje znajdują upust w ... łóżku.
Jednak biurowe relacje są zakazane, ale czy to sprawi, że Naomi i Sean tak łatwo o sobie zapomną? Jak długo ich relacja będzie słodką tajemnicą i zwyczajną relacją z korzyściami? Kiedy okaże się, że miłość wygrała z nienawiścią?
"Accidentally in Love" to drugi tom serii Love Songs. Tym razem autorka skupiła się na historii dwójki zadziornych i równie szalonych bohaterów, dyrektora Clarka i stażystki Naomi. Uwielbiam tę pozycję ze względu za jak zawsze doskonały humor, a także pikantną relację naszych bohaterów. W tym tomie nie zabrakło emocji, początek nie zapowiadał tak wielu zwrotów akcji i zmian w życiu bohaterów. Autorka bardzo nas zaskoczyła, lecz dzięki temu historia ta była jeszcze lepsza.
Sean choć początkowo wydaje się amantem, który nie jest skłonny do uczuć, bardzo się zmienia. Osobiście bardzo lubię tego bohatera. Jego zachowanie w stosunku do głównej bohaterki bardzo mnie zaskoczyło i zaimponowało. Naomi zaś mimo młodego wieku może wydawać się postacią o dość dziecinnym zachowaniu, ja jednak podziwiam jej dojrzałość, zapał to pracy, odpowiedzialność. Może czasami bohaterowie działali na przekór sobie, sprzeczali się, jednak to dodawało tylko im i ich relacji uroku.
Zdecydowanie "Accidentally in Love" jest moją ulubioną historią z tego uniwersum. Koniecznie przeczytajcie historię Naomi i Seana. Polecam 💙🔥
Nie jest tajemnicą, że nie lubię romansów biurowych. Zwykle są one oklepane i mocno przewidywalne. Najczęściej zawierają motyw enemies to lovers. “Accidentaly in love” to właśnie tego typu książka. Zabawna, wypełniona docinkami głównych bohaterów i mocno spicy. Ale czy odczarowała dla mnie romanse biurowe?
Naomi Woods jest wnuczką prezesa. I dostaje posadę stażystki. A jej szefem jest Sean Clark. Ten sam, któremu noc wcześniej nie udało się jej poderwać.
Naomi jest bardzo atrakcyjna, co też podkreśla swoim wyzywającym strojem. To z kolei każdego dnia doprowadza do obłędu Seana. Ten z kolei w pracy jest sztywniakiem, ale gdy tylko wychodzi poza biuro…ten facet to ogier. Nie mylić z ogrem.
Oboje są na siebie napaleni jak szczerbaci na suchary. A gdy namiętny romans wybucha - jest naprawdę spicy. I mówiąc szczerze? Ta książka składa się głównie ze spicy scen. Rozumiem założenie tej książki - to ma być lekko romans, komedia romantyczna. Ale romans to przede wszystkim relacja dwojga ludzi. A tutaj był tylko seks. Wiem, że to nie jest książka o życiowych traumach i to nie ten klimat, żeby się rozckliwiać nad bohaterami. Ale tam rozmowy zaczynały się od “Chodź się pieprzyć.” , a kończyły na “Do następnego”. O ile o Naomi coś tam się jeszcze dowiedzieliśmy, o jej sytuacji rodzinnej…tak o Seanie nie wiemy nic. No poza tym, że przeleciał połowę kobiet w Nowym Jorku, w tym współlokatorkę Naomi.
Gdyby ta książka była o 100 stron krótsza i zawierała więcej rozmów, byłoby znacznie lepiej. Główni bohaterowie są świetnie wykreowani - są przede wszystkim “jacyś”, więc gdyby do tego dodać budowanie relacji, tak jak należy, a nie załatwianie wszystkiego seksem, wyszłoby z tego coś naprawdę wartościowego.
A tak, mamy mocno spicy biurowy romans, bardzo zabawny, który jest miłą odskocznią od przygnębiających historii, ale nie zostanie w mojej głowie na długo.
Do plusów mogę dodać pojawienie się bohaterów poprzedniego tomu, jest ich tu naprawdę sporo. I wiecie co? Strasznie jest mi smutno z powodu tego, o czym dowiedzieli się Lauren i Brad. Przez to jeszcze bardziej wkurzyłam się na to, co z kolei przytrafiło się Naomi i Seanowi.
Recenzja książki „ Accidentally in Love” Marcelina Bobeł
(Współpraca reklamowa z wydawnictwem Papierowe Serca) Tiktok- Sandra_booklove
On-Przystojny pewny siebie , niepokorny.Do czasu, gdy w jego życiu pojawiła się ona ….
Seana Clark interesują tylko dwie sprawy : czubek własnego nosa i kobiety. Całe mnóstwo kobiet. Pewność siebie i aparycja greckiego boga sprawiają, że świat leży u jego stóp, a on ma wszystko, czego pragnie. Zabawę, pieniądze i spokój. Spokój, który zostaje zakłócony w momencie, gdy szef oddelegowuje go do opieki nad swoją rozpoczynającą staż wnuczką. Sama myśl o współpracy z rozwydrzoną małolatą doprowadza Seana do szału. Nawet w najśmielszych snach nie podejrzewa jednak, jak wielkim koszmarem stanie się ta współpraca.
Naomi Woods wkracza w życie Seana z impetem, a jej głównym celem staje się utarcie nosa swojemu nowemu przełożonemu.
Jedno jest pewne: Sean w końcu trafił na godną przeciwniczkę.
Po przeczytaniu pierwszej książki od Marceliny „Take a chance on me” już wiedziałam że druga też na pewno będzie świetna i się nie myliłam . Nie dość że książka jest pięknie wydana to jeszcze ta historia , która wciąga już od samego początku. Jest to zdecydowanie gorący romans. Motywy jakie możemy znaleźć w tej książce to : romans biurowy , różnica wieku , enemies with benefit , szef & stażystka. Jeżeli lubicie taka tematykę , gorący romans i epicy sceny ta książka jest idealna dla was !
This entire review has been hidden because of spoilers.
Naomi Woods, wnuczka szefa wielkiej korporacji ma rozpocząć u niego staż. Jej przełożonym ma zostać Sean Clark, który… jest bardzo pewny siebie i uważa, że może mieć każdą. Naomi jednak bardzo szybko pokazuje mu, że nie ma racji.
Kiedy podczas wyjścia z kolegami do baru, rzucają mu oni wyzwanie, żeby wyrwał kobietę siedzącą przy barze, jeszcze nie wie jak ten wieczór odmieni jego życie. Dziewczyna odrzuca zaloty Seana…
Następnego dnia okazuje się, że była nią Naomi Woods. Wnuczka jego szefa.
Jednak… pomimo tego, że wydają się całkowicie różni, mają wiele podobieństw. Są godnymi przeciwnikami w ich grach słownych.
Druga książka Marceliny totalnie zawróciła mi w głowie. Po ,,Take A Chance On Me” nie sądziłam, że będzie potrafiła zrobić na mnie jeszcze większe wrażenie - jednak udało jej się. Dostajemy biurowy spicy romans, który na każdym kroku wywołuje uśmiech na twarzy.
Marcelina ma genialny styl pisania, a sprzeczki słowne pomiędzy bohaterami to coś cudownego. Kocham jej poczucie humoru, naprawdę. Totalnie trafia ono w moje gusta. Nie znajdziecie tu zbędnych opisów, czy przedłużania historii - wszystko jest w punkt. Mamy tu również kilka zwrotów akcji, aby tak łatwo i prosto nie było.
Kocham Pana Dyrektora Seana Clarka, zdobył on totalnie moje serducho. Pomimo tego, że wydaje się być totalnym playboyem, to dla tej jedynej potrafił się zmienić i okazał się całkiem niezłym zawodnikiem.
Ruda? Naomi Woods? BOMBA. Ta kobieta nie daje sobą pomiatać i umie się postawić oraz odgryźć. Lepiej z nią nie zadzierać.
Klimat, który tworzy Marcela w swoich książkach otula nas jak ciepły kocyk. Czuć przyjaźń i rodzinną atmosferę pomiędzy bohaterami co ja uwielbiam w książkach.
Przewijający się w tej części Brandon i Lauren również dają czadu. Uwielbiam jak jest seria, gdzie każdy tom jest o innych bohaterach!!! Marcela kupiłaś mnie. Jestem z ciebie mega dumna i gratuluję Ci wydania tak dobrych książek!
Czekam z niecierpliwością na kolejne! A was zachęcam do sięgnięcia po twórczość Marceli 🤍😁
Oto jedna z tych książek, które czyta się szybko, przy których przyjemnie spędza się czas ale i niestety szybko o niej zapomina. To drugi tom serii lecz z odrębną historią dotyczącą innych postaci. Według mnie znajomość pierwszego tomu nie jest wymagana, ale jeśli ktoś chce bliżej poznać pozostałych bohaterów i uniknąć spojlerów to z całą pewnością lepiej trzymać się kolejności! (Ja nie czytałam pierwszej części i w niczym mi to nie przeszkadzało). Historia głównie opiera się na relacji przełożony - stażystka (wnuczka jego szefa 🫣). Nasi bohaterzy Sean i Naomi to mieszanka wybuchowa. Oboje jednakowo uparci, pewni siebie i pragnący dominacji, jednocześnie obnoszący się sarkazmem i ironią. Dialogi między nimi to lawina humoru, ciętych ripost i arogancji. Dało się jednak wyczuć, że za początkową nienawiścią kryje się uczucie, a między bohaterami budzi się namiętność i pożądanie. Ta książka to zabawny romans biurowy, w którym znajdziecie również takie motywy jak różnica wieku czy uwielbiany przeze mnie hate-love. Nie zabraknie oczywiście rosnącego napięcia oraz pikanterii między tą dwójką. Styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze, a błyskotliwe dialogi zapewnią świetną zabawę. Cieszę się również z tego, że rozdziały zostały napisane z perspektywy obojga bohaterów, to rozwiązanie jeszcze bardziej uatrakcyjnia całość. Jeśli więc poszukujecie chwili wytchnienia i macie ochotę na lekką i niezobowiązującą lekturę to zachęcam sięgnąć po ten tytuł.
To moje drugie spotkanie z twórczością Marceli, bo miałam już okazję przeczytać "Take a chance on me" więc wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać.
I w pewnych kwestiach te moje przypuszczenia się sprawdziły. Niestety. Podobnie jak przy tacom nie mogłam się wkręcić w początek historii. Tylko, że w tym przypadku szło mi jeszcze gorzej😭 te pierwsze kilka rozdziałów niesamowicie mi się dłużyło. Nie mogłam się w nie wgryźć i przez to bardzo się z nimi męczyłam... Ogólnie pierwsza połowa jakoś nie przypadła mi do gustu. Bohaterowie w tej pierwszej części książki niemożliwie mnie irytowali, a w szczególności niektóre zachowania Seana🙈
Jednak gdy już dotrwałam mniej więcej do drugiej połowy, gdy ich relacja nabrała większego tempa i coraz bardziej zaczęła z tego enemies przechodzić w lovers to popłynęłam. Wtedy zaczęłam coraz bardziej wciągać się w tą historię i zaczęło mi się ją czytać naprawdę przyjemnie. Zaczęły się wątki i sceny, które bardzo mi się podobało, a bohaterowie zaczęli się ogarnąć i już nie działali mi tak bardzo na nerwy🙈
Ogólnie książka jest naprawdę spoko. Wszystkie wątki dobrze rozwinięte i opisane. Wszystkie przeżycia i emocje siedzące w bohaterach są fajnie przestawione co jeszcze lepiej podkreśla wagę niektórych scen.
Pomimo tego, że ten początek był dla mnie ciężki to będę ją wspominać raczej z przyjemnością i już nie mogę się doczekać kolejnej części i poznania historii kolejnego z paczki przyjaciół🤭
Przezabawna i pikantna komedia romantyczna, która dostarczyła mi ogrom rozrywki. Dwójka głównych bohaterów stąpa po cienkiej granicy między nienawiścią a miłością, a mury między nimi zaczynają się burzyć przez pożądanie między nimi. Sean Clark to mężczyzna, którego zdecydowanie nie da się lubić od pierwszych storn, arogancki playboy o kruchym ego, zdecydowanie na pierwszy rzut oka, widać wszystkie jego czerwone flagi, trzeba dać mu czas aby się do niego przekonać. Główna bohaterka Naomi jest odważna, pyskata i odważna, chociaż nie brakuje jej trochę młodzieńczego szaleństwa i nieokrzesania. Osobiście chciałabym być tak bezpośrednia jak Naomi, dziewczyna idzie przez życie z podniesioną głową, nawet gdy nie wszystko idzie zgodnie z jej planem.
W tej historii znajdziemy zabawne dialogi przepełnione sarkazmem, przy których świetnie się bawiłam. Fabuła jest lekka ale też bardzo zabawna i wciągająca. Pikantne sceny są napisane ze smakiem, czytając można zdecydowanie dostać wypieków podczas lektury, ponieważ Naomi i Sean to temperamentne postacie, które w łóżku są tak samo bezpośrednie i odważne jak ich przekomarzanie i potyczki słowne.
Każdy, kto szuka lektury na poprawę humoru i uwielbia dobre dialogi oraz wciągającą akcję, powinien sięgnąć po ten tytuł.
To, że przy tej książce się świetnie bawiłam to mało powiedziane. Ja jestem w niej absolutnie zakochana. Myślałam, że pierwsza część mnie w sobie zauroczyła, ale druga to jest dla mnie jakaś bomba. Sean i Naomi to jest jedna z moich ulubionych par, ta nienawiść połączona z chemią, to jest to co lubię. Mimo że książkę czytałam ponad miesiąc, to tłumaczę to sobie, że po prostu nie chciałam się z nią rozstawać, bo tak kocham ten klimat i wszystko co z nią związane. Myślę, że ta pozycja na spokojnie wleci na moją topke roku 2025. Dawno się tak nie bawiłam na jakiejkolwiek książce, to ile ona uśmiechu mi przyniosła na usta to aż niedowierzanie. Pomimo tego, że sceny 18+ były takie pruderyjne i takie bezpośrednie, ze słowami i sformułowaniami, których nie lubię i mnie obrzydzają, to tutaj nie wyobrażam sobie innych. Sean z Naomi w tych scenach są dla mnie odwzorowani idealnie i nie wyobrażałabym ich sobie w żadnych innych, jakiś przytulnych, łagodnych zbliżeniach. Tak samo ich zachowanie w pracy, kocham to, że Naomi była taką powerful women i nie dała sobie wejść na głowę i zawsze to się kończyło kłótnią, bo wiadomo, że Sean Clark też nie odpuści. Wiem, że się powtórzę, ale kocham tą historię całym sercem i zakochałam się w piórze autorki od jej debiutu. Czekam z niecierpliwością na następną książkę. Moja ocena to 5/5⭐️.
Nie jestem jakąś zwolenniczką age gapów, ani romansów biurowych, a jakimś cudem ta książka kupiła mnie totalnie.
Sean Clark to niepoprawny playboy, który każdy wieczór spędza w ramionach innej kobiety. Egoistyczny i narcystyczny był moją zmorą pierwszego tomu i mega obawiałam się czytać jego historię. Na szczęście na ratunek przyszła mi Naomi Woods i choć w zasadzie była jego damską wersją, to szczędziła sobie wybrednych komentarzy o płci przeciwnej (no chyba, ze sprowokowana, ale tutaj Clarkowi też wybaczam) i za to bardzo się z nią polubiłam.
Jest jeden aspekt, który zapewne przyciągnął mnie do tej historii w największym stopniu i jest to „zakazana miłość”. Mam do tego motywu słabość, a gdy w grę wchodzi relacja na zasadzie wnuczka CEO vs jej przełożony to już wiem, że przepadnę.
Mega podobało mi się zagranie, że ich relacja na początku była czysto fizyczna, a tym bardziej kwestia tego, że nim się taka stała to trochę to potrwało. Naomi i Sean trzymali mnie w napięciu praktycznie do samego końca. Uwielbiam ich sprzeczki i każdą minutę jaką ze sobą spędzili. A spicy sceny tylko potęgowały to doznanie.
Jeśli chodzi o warsztat autorki, to zdecydowanie widać poprawę. W tym tomie nie znalazło się już tak wiele powtórzeń jak w poprzednim, przez co irytacja z tym związana nie wybijała mnie z rytmu i mogłam się porządnie zrelaksować. No może poza małym szczególikiem, czyli „śnieżnobiałą koszulą”, która była podkreślana za każdym razem, gdy Sean się ubierał. Teoretycznie patrząc z innej strony, działa to na plus książki, bo zapadło w pamięć 😂
Całość czytało się lekko, a fabuła miała jasne i przyjemne dla czytelnika ciągi przyczynowo-skutkowe. I choć finał nie okazał się zaskakujący, a motyw w nim wykorzystany może odstraszać niektórych, mimo wszystko zachęcam do zapoznania się z historią tych szaleńców. Obiecuję, że będziecie mieli problem, aby ją odłożyć.
Liczę, że trzeci tom okaże się najlepszym z całej trylogii i wróżę sukces pani Marcelinie, bo książki mają niezastąpiony urok, niczym „Plotkara”, czy inne ukochane przez nas seriale z lat około 2010.
Po przeczytaniu pierwszej części od razu sięgnęłam po kolejną i muszę przyznać, że spodobała mi się równie mocno. Jasne, momentami widać błędy, takie drobne literówki czy niedociągnięcia, które trochę rzucają się w oczy. Nie szukałam na siłę większych wpadek, ale nawet te najprostsze potrafią wybijać z rytmu. Mimo tego sama historia naprawdę wciąga. Relacja, w którą bohaterowie weszli niby „na chłodno”, bez miejsca na jakiekolwiek uczucia, a która powoli przeradza się w coś znacznie głębszego, jest poprowadzona bardzo fajnie. Podoba mi się, jak naturalnie to wszystko dojrzewa. Duży plus za to, że w tej części jest zdecydowanie mniej żenujących, cringe’owych tekstów, dzięki temu czytało mi się dużo przyjemniej, bez przewracania oczami co kilka stron.
w sierpniu zakochałam się w „Take a chance on me”, dlatego też wiedziałam, że gdy tylko swoją premierę będzie mieć drugi tom z serii, na pewno po niego sięgnę, bo postacią Seana, byłam niesamowicie zaintrygowana już w TACOM i miałam przeczucie, że pobije Brandona i on to zrobił🥹 już na początku książki!!
uwielbiam styl pisania Marceli @ polubiłam się z nim już przy pierwszym tomie, a kompletnie się tego nie spodziewałam! autorka w świetny sposób tworzy całą fabułę, w której czytelnik zatraca się bez reszty od samego początku. w AIL Marcelina połączyła wiele super motywów, między innymi zakazana relacje, enemies to lovers i age gap. no czy może być coś lepszego? chyba nie😅 przynajmniej nie dla mnie, bo osobiście uwielbiam takie połączenia! gdzie między bohaterami napięcie da się ciąć nożem, w dodatku ci cały czas sobie dogryzają, a ja momentami nie mogłam ze śmiechu przy niektórych ich potyczkach. całość liczy sobie ponad 500 stron a czyta się to dosłownie w jeden czy dwa dni, bo niesamowicie wciąga!
bohaterowie wykreowani zostali w świetny sposób, od pierwszych stron byłam ogromną fanką Seana i mimo, że był lekkoduchem, gdy na jego drodze stanęła Naomi, coś się zmieniło, a on stał się jeszcze lepszym bohaterem na początku i kandydatem na książkowego męża! Naomi była idealnym przykładem takiej powerfull bohaterki, która stawiała na swoim, nie bała się wyrazić swojego zdania i byla bardzo pewna siebie! razem tworzyli mocno elektryzujące duo, z początku pałające do siebie tylko nienawiścią, a z każdą kolejną stroną coś się zmieniało….