Nieczęsto trafia się książka, która jest jednocześnie zabawna, wzruszająca, pełna przygód i tak dobrze napisana, że pochłania się ją jednym tchem. „Bitwa o słowiański gród” Tomasza Kruczka to jednak właśnie taki przypadek – literacka perełka na półce z literaturą dziecięcą, która śmiało może stanąć również w dorosłej biblioteczce. Tak, dobrze przeczytaliście – dorośli także będą się tu świetnie bawić. A może nawet lepiej niż ich pociechy? Już sama konstrukcja fabularna zasługuje na uznanie – oto wujek snuje opowieść swoim siostrzeńcom, opowiadając o ich przodkach, dzielnych i silnych młodzieńcach, którzy uczą się walki, wykazują się odwagą i stają do obrony swojej osady – Bnina. Ta ramowa narracja nie tylko nadaje całości bajkowego charakteru, ale również sprzyja refleksji – wszak każda dobra historia czegoś nas uczy. Ogromnym atutem książki jest prosty, przystępny język, który jednak nie trąci banałem. Tomasz Kruczek potrafi pisać dla dzieci, nie infantylizując ich odbioru świata. Dzięki temu książkę czyta się niezwykle płynnie – czy to samodzielnie, czy wspólnie z dzieckiem. Dla mnie była to prawdziwa przyjemność – nie tylko jako czytelniczki, ale również jako mamy, która lubi wiedzieć, co trafia na dziecięcą półkę. A ta książka zasługuje na miejsce w samym jej centrum. W „Bitwie o słowiański gród” znajdziemy wszystko to, czego szukamy w książce przygodowej: napięcie, humor, odrobinę wzruszenia i mnóstwo emocji. Bohaterowie – młodzi, impulsywni, ale uczący się odpowiedzialności – zostali wykreowani z dużą dozą autentyczności. Ich zachowania są zgodne z wiekiem, a jednocześnie na tyle uniwersalne, że młody czytelnik (lub czytelniczka!) może się z nimi łatwo utożsamić. Warto też zwrócić uwagę na ważny wątek społeczny – mieszkańcy Bnina nie są jedynie zbiorem postaci, ale społecznością. Kruczek podkreśla wartość współpracy, wzajemnego szacunku i wspólnego działania. To piękny przekaz, który – ukryty w fabularnej opowieści – trafia do serca i zostaje tam na dłużej. Na deser dostajemy słowniczek pojęć na końcu książki – bardzo przydatny element, zwłaszcza gdy dzieci chcą dopytać o detale z życia naszych słowiańskich przodków. To nie tylko dodatek edukacyjny, ale i znakomita okazja do rozmowy z dzieckiem o historii, kulturze i tym, skąd pochodzimy. Podsumowując: „Bitwa o słowiański gród” to książka, którą serdecznie polecam wszystkim – i tym dużym, i tym małym. Świetna do wspólnego czytania, idealna na wieczorne przygody pod kocem i rozmowy o tym, co naprawdę ważne. Jeśli macie w domu młodego wojownika, łowczynię przygód lub po prostu ciekawe świata dziecko – ta książka stanie się strzałem w dziesiątkę. A i dorosły czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Przygotujcie się na wyprawę do czasów, gdy siła tkwiła we wspólnocie, a odwaga była codziennością. Bnin czeka – ruszajcie z bohaterami ku przygodzie!
"Bitwa o słowiański gród" to pierwszy tom cyklu Młodzi Wojowie autorstwa Tomasza Kruczka. W skrócie jest to młodzieżowa powieść historyczna, opowiadające przygody nastolatków żyjących w czasach słowiańskich. Skojarzyła mi się ona z inną serią dla dzieci i młodzieży Marty Krajewskiej Wilcza dolina - Bratmił. Czyta się ją również przyjemnie i szybko.
Głównymi bohaterami tego tomu są nastoletni Leszek i Hans. Pierwszy z chłopców mieszka od urodzenia w osadzie Bnin, zaś drugi znalazł się w Bninie przypadkiem, kiedy uciekł z osady niemieckiej, gdzie był bardzo źle traktowany przez ojczyma Johana. Został przechrzczony na Janka i dołączył do rodziny Leszka.
Fabuła powieści oparta jest po części na historycznych wydarzeniach. Zbliża się zjazd w Gnieźnie. Cesarz Otton III pragnie zadzierzgnąć więzy przyjaźni z księciem Bolesławem. Graf Urlich jest przeciwny tej przyjaźni, więc zamierza zgładzić książęcego posła i przejąć wieziony przez niego list. Wraz z nim napaść szykują niemieccy złoczyńcy, wśród których znajduje się okrutny ojczym Janka. Chłopcy przypadkowo podsłuchują ich rozmowę i dzięki ich szybkiej reakcji o sprawie dowiaduje się żupan Sędziwój, pan grodu. Sprawa komplikuje się, kiedy Johan postanawia napaść na Bnin, który udzielił schronienia posłowi. Zrobi się naprawdę niebezpiecznie. W całej sprawie zarówno chłopcy, jak i dwie dziewczynki, Dis, córka jarla Ralfa, i Bogna, siostra Leszka, wezmą z werwą udział. Nie raz uratują skórę dorosłym mieszkańcom grodu.
Akcja powieści jest wartka i sporo się dzieje. Nastoletni bohaterowie nie próżnują, są odważni i pierwsi do walki. Przy okazji uczestniczenia w ich przygodach, poznajemy słowiański styl życia.
Miałam nadzieję, że przy trzech osobach w ekipie redaktorsko-korektorskiej nie będzie błędów w tekście, ale jednak to i owo się trafiło, przede wszystkim w zapisie dialogów. Dla wyrównania na plus mogę wymienić dość dużą czcionkę, dzięki czemu przy moim słabym wzroku łatwiej mi się czytało.
"Bitwa o słowiański gród" to pierwszy tom serii dla młodszych czytelników, w którym autor przenosi nas do czasów piastowskich i zabiera w historyczną przygodę.
Muszę przyznać, że ta książka całkiem pozytywnie mnie zaskoczyła. Mamy tu młodych bohaterów, którzy są sympatyczni i zaradni, a autor wrzuca ich w przeróżne zawirowania - w tym wypadku mające wpływ na Zjazd w Gnieźnie. Dzięki kilku perspektywom i zgrabnie prowadzonej fabule mamy tu sporo akcji, której klimatu dodają słowiańskie oraz historyczne ciekawostki.
Podobało mi się, że opisywane tu wydarzenia są dostosowane do młodszego czytelnika, język jest przystępny, styl troszkę sztywny, ale w książce dla dzieci to nawet lepiej. Nie ma miejsca na wulgarność czy brutalność, ale jednoznacznie historia nie jest wygładzona czy przesłodzona - zostały zachowane realia. Czasami ktoś zostanie ranny, ktoś inny zdradzi czy zginie.
Jest to sympatyczna przygoda, pozbawiona elementów fantastycznych, ale z wartką akcją, która może wciągnąć zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Tekst mógłby być troszkę lepiej zaopiekowany pod względem technicznym, ale nie zwracałam na to szczególnie dużej uwagi, tylko po prostu dobrze się bawiłam 😉 myślę, że to fajna propozycja dla dzieciaków, które poszukują przygód w naszych rodzimych klimatach ❤️