W domu państwa Bonarów, przedstawicieli znamienitego krakowskiego rodu, dochodzi do okrutnej zbrodni. Zamordowana zostaje cała rodzina poza małą Olimpią. Jej matka tuż przed śmiercią nakazuje dziewczynce odnaleźć Petroniusza i schronić się pod skrzydłami Urzędu. Tę nadzwyczajną sprawę badają między innymi Sara Kos i Aron Wysocki. Drobiazgowe śledztwo prowadzi w mroki krakowskiego półświatka.
Nie dość, że w świecie animów dochodzi do strasznych wydarzeń, to jeszcze związek Sary i Arona przeżywa kryzys. Dziewczyna uważa, że chłopak zbyt wiele uwagi poświęca swojemu patronowi. Nie jest pewna, czy chce żyć z cieniem Hugona Reya podążającym za nimi krok w krok.
Dlaczego zginęli Bonarowie? Kto stoi za zbrodnią? Czy ta nadzwyczajna sprawa ma coś wspólnego z Sarą Kos?
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej to finałowy tom trylogii śledzącej losy Sary Kos w Urzędzie do Spraw Dziwnych. Książkę napisał Mateusz Cieślik, a wydało wydawnictwo BeYa.
Podchodziłam do tej książki ze sporą dozą rezerwy, bo choć pierwszy tom całkiem mi się podobał, drugi nieco od niego poziomem odstawał. Muszę jednak przyznać, że przy tym bawiłam się zdecydowanie najlepiej.
Początek był trudny. Czytelnik został od razu na powrót wrzucony do świata pełnego postaci, przeszłych wydarzeń i musi sobie radzić. Przez długi czas przypominałam sobie, kto jest kim, kto przez co przeszedł i czy ta informacja jest nowa, czy może jednak coś powtarzają. Bo przypomnień w tekście było mało. Dla czytelnika sięgającego po tę książkę po przerwie zadziała to na minus. Zwłaszcza przy natłoku postaci, jakim z marszu częstuje autor. Ale przez to się przechodzi dalej.
Cieślik z pewnością odznacza się charakterystycznym stylem, który nadaje całości niepowtarzalnego klimatu. Jest równocześnie staroświecki, ale i współczesny - a to kombinacja, która raczej działać nie powinna, a jednak działa. Chociaż czasami językowo niektóre zwroty mi zgrzytały, czytało się to z dużą łatwością i przyjemnością. Zdecydowanie widać ogromną poprawę oraz rozwój warsztatu.
Sama książka pod względem akcji jest odrobinkę nierówna. Wstęp uderza mocno, jest wręcz brutalny, nawet jeśli sam tekst nie wdaje się w szczegóły. Potem jednak akcja zwalnia, gdy zaczyna się tytułowe śledztwo. Wciąż jest ciekawie, ale czuć, że mogłoby iść to szybciej. Pojawia się też kilka wątków, które nieco wytrąciły mnie z rytmu. Jednak finalnie wszystkie drogi prowadzą do wielkiego zakończenia z hukiem. Co prawda tutaj poszło za bardzo w drugą stronę - zakończenie było wręcz za szybkie jak na swoją skalę, a przez to i chaotyczne. Wydaje mi się, że mogłoby zadziałać dużo mocniej pod względem emocjonalnym, gdyby finał nie rozgrywał się na ostatnich trzydziestu stronach.
Ogólnie naprawdę czytało się tę książkę z przyjemnością. Bardzo podobało mi się, że wtrącenia pomiędzy rozdziałami stanowiły okruszki, które później autor zebrał i wykorzystał w finale. Do tego zdecydowanie ma plus działa to, że rozbudował przeszłość jednego z ważniejszych bohaterów, który do tej pory pozostawał raczej enigmą.
Trzeba ostatecznie przyznać, że Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej to bardzo dobre zakończenie dobrej trylogii. Ma swoje wady, jednak przeważają nad nimi pozytywy i tego należy się trzymać.
⭐4,5 Liczę, że autor jeszcze kiedyś napisze coś z tego uniwersum, bo potencjał jest i to duży. Uwielbiam to że akcja osadzona jest w Krakowie jak i cały budowany klimat. Było kilka dłużyzn w fabule ale ogólnie akcja biegła względnie sprawnie. I nie wiem co sądzić o tym zakończeniu mimo, że minęło już trochę czasu. Ani Aron ani Sara nie zasłużyli na ten los, a jednocześnie zakończenie było w swój pokrętny sposób satysfakcjonujące. To jedno wiem. P.S justice for Hugon Im dłużej myślę tym więcej emocji się we mnie kotłuje.
Dziękuję bardzo za egzemplarz do recenzji oraz zaufanie❤️ (Współpraca reklamowa) … Urząd i delegacja to były jedne z lepszych książek jakie dane mi było przeczytać i na szczęście tutaj było tak samo🤞 uwielbiam bohaterów tej książki, dynamiczną akcję oraz to, że pomimo długich rozdziałów i grubości książki tak szybko i przyjemnie mi się ją czytało! Nie mogło też zabraknąć dużej ilości plot twistów, chwil zgrozy czy chęci rozpaczania nad losem bohaterów🫣 a samo zakończenie było tak niespodziewane… naprawdę spodziewałam się wszystkiego. Ostanie strony to był istny rollercoaster. I boli mnie to, że to już koniec… jednak niestety tak miało być. Niejednokrotnie uśmiałam się z niektórych tekstów bohaterów czy ich zachowań. Mogliśmy też poznać przeszłość niektórych z nich np. Hugona, który wydawał się tak oschły jednak jak później się okazało nie bez powodu. Polubiłam się też z Olimpią. Mimo młodego wieku była bardzo dojrzała oraz rozsądna. Fajnie była też pokazana jej relacja z Sarą i jak się ona stopniowo rozwijała. Jeśli lubicie książki z nieszablonową fabułą, do tego fantastyka to błagam czytajcie urząd!! Wszystkie części powinny być bardziej znane🙏🙏
Co tu się wydarzyło?! Pierwsza część mi się bardzo podobała, przy drugiej lekko spadł dla mnie poziom, ale trzecia..? Miałam początkowo uwagi, ale w miarę końca historii bardzo dużo się wyjaśniło i jak dla mnie cała akcja była świetnie wymyślona i poprowadzona. 4.5/5⭐
"Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej" Autor: Mateusz Cieślik Wydawnictwo: BeYa Ocena: 10/10⭐️ [Współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya]
🕵🏻♀️Animowie i Ludzie 🕵🏻♀️Śledztwo 🕵🏻♀️Dyskrypty 🕵🏻♀️Kraków 🕵🏻♀️Zbr@dnia 🕵🏻♀️Urzędy 🕵🏻♀️Walka 🕵🏻♀️Plot twisty 🕵🏻♀️16+
"-Dziękuję, dzięki tobie żyję. Jesteś naprawde wielkim animem... Cieszę się, że poznałam kogoś tak wyjątkowego. -Nie, Saro, to ty jesteś czarnym koniem tego wyścigu, królową na szachownicy... Nie daj się zapędzić w szach, królowo".
W Krakowie dochodzi do brutalnej zbr@dni. Zam@rd@wana zostaje niemal cała rodzina, jednego ze znamienitych rodów. Sprawą zajmują się między innymi Aron i Sara.
Po raz kolejny wracamy do Krakowa pełnego animów - świata, który uwielbiam i który Mateusz wykreował w sposób absolutnie wciągający. Czytając nie mogłam się oderwać. Tym razem bohaterowie stają przed wyjątkowo brutalnym śledztwem, które trzyma w napięciu do samego końca. Uwielbiam zagłębiać się w realia Urzędu i nie mogę uwierzyć, że to już koniec tej historii. Bardzo przywiązałam się do bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych, ale również pobocznych.
Finałowy tom dosłownie skończył ze mną. Po przeczytaniu przez kilka minut nie mogłam dojść do siebie. Tak mi smutno rozstawać się z bohaterami i tą historią. Zakończenie złamało mi serce - było zaskakujące, przejmujące i pełne emocji. Zdecydowanie jest to mój ulubiony tom całej trylogii. Nie zabrakło w nim wielu plot twistów, scen łamiących serce, ale i chwil radości.
W trzecim tomie dostajemy rozwój bohaterów, ich problemy oraz konflikty z którymi muszą się zmierzyć. Szczególnie podobał mi się opis czasu spędzonego w celi. Sprawa prowadzona przez Arona i Sarę jest niezwykle interesująca i tajemnicza, co sprawia, że książka pochłania bez reszty.
Czytałam książkę dosłownie ciągiem, ale jak zapewne wiecie paru stron mi brakowało (jakichś 50), przez cudowuch kurierów itp. A to w jakim momencie ich brakowało... Po przeczytaniu do tego momentu myślę no nie... tyle emocji a ja nie mogę czytać dalej. Zakończenie totalnie pozamiatało, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nawet nie wiecie ile łez wylałam. Musiałam odczekać kilka dni aby ochłonąć i zabrać się za recke.
Historia Sary na dobre zagościła w moim sercu. Uwielbiam styl pisania Mateusza Cieślika. Na pewno siegnę po inne jego książki. Jeśli jeszcze nie znacie jego twórczości to zdecydowanie czas aby to zmienić. Trylogia "Urząd do spraw dziwnych" to idealny wybór na zakochanie się w polskiej twórczości. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.
Recenzja 3 tomu serii - mogą pojawić się spojlery.
Reklama -wydawnictwobeya
Mateusz Cieślik znowu to zrobił. Dał mi kontynuację świetnego pierwszego tomu, drugi tam był nieco słabszy i teraz trzeci, który jest tym średnim. Jest to seria emocjonująca, pełne dynamiki nieprzewidzianych zwrotów akcji, ale jednocześnie mam wrażenie, że dużo wydarzeń nie jest do końca przemyślanych.
Sarę Kos poznałam już w zeszłym roku i wtedy zakochałam się w tej historii. Bo nie jest to zwykła słodziutka historia dla nastolatków, straszna totalnie nieprzewidywalna książka fantastyczna dla starszej młodzieży, oj tak.
Animowie postacie bardzo tajemnicza takie, które ukrywają się przed naszym wzrokiem, a jednak rządzą światem. To zwierzęta z ludzkimi cechami. Chodzą, mówią, myślą jak ludzie, ale jednak ich anatomia jest typowo zwierzęca.
To, co nie podobało mi się w tym tomie, to fakt jak bardzo brutalna jest to książka. W 1 tomie, czy 2, mieliśmy akty przemocy, co w odniesieniu do historii jest jak najbardziej normalne, ale tutaj było tego zdecydowanie za dużo. Miałam też ogromny problem z przypomnieniem sobie postaci, bo o ile fabułę bardzo dobrze pamiętam, główne postacie też, tak obraz postaci pobocznych po kilku miesiącach bardzo mi się rozmazywał. Cała fabuła strasznie się wlecze i trafiamy do zakończenia, która według mnie było okropne i ja potrzebuje następnego tomu, choć wiem, że go nie będzie. Mocny początek, angażujący, choć rozwleczony środek, zakończenie niesatysfakcjonujące, czy jednak książkę oceniam pozytywnie? Tak, pomimo wszystko nie była to zła historia.
Mateusz pisze w bardzo ciekawy sposób, ponieważ z jednej strony jest to Urban Fantastyki, czyli fantastyka dziejące się teraz, ale z drugiej strony mamy animów, czyli postacie, które od lat żyją w ułożony sposób, chodzą dalej w garniturach i wiecie w odniesieniu do naszego współczesnego świata, oni są tacy trochę staroświeccy. I autor naprawdę fajnie oddaje ten klimat, potrafię połączyć jedno i drugie w niekonwencjonalny sposób. Ale mam wrażenie, że początek miał być mocy, i mamy widzieć, że jest zakończenie i chyba dlatego najbardziej mi się to nie podobało.
Dla mnie cała ta seria, licząc jej upadki i patrząc na pozytywy, to takie solidne 4⭐️. Jednak ten ostatni tom mnie rozczarował, liczyłam na całkiem co innego, ponieważ Sara zasługiwała na naprawdę dobrą fabułę i dobre życie po tym co przeszła a tak naprawdę została doświadczona bardzo mocno.
Ja pomimo wszystko tę serię od siebie polecam, bo to nie jest oczywista fantastyka, same wydarzenia też nie są takim typowym tokiem myślenia i potrafi wydarzyć się coś, co nas szokuje, ale trzeba mieć na uwadze, że niestety może wam ona nie przypaść do gustu, bo jest dosyć specyficzna.
W domu państwa Bonarów, przedstawicieli znamienitego krakowskiego rodu dochodzi do okrutnej zbrodni. Z@m0rdow@na zostaje cała rodzina, poza 12- letnią dziewczynką, Olimpią. Tą dziwną sprawę bada Sara Kos oraz Aron Wysocki. Kto stoi za zbrodnią? Gdy urzędnicy coraz bardziej zagłębiają się w sprawę coraz bardziej, wszystko jest coraz bardziej pogmatwane. Czy idą się rozwiązać tą nadzwyczajną sprawę? I czy ma coś wspólnego ze Sarą Kos?
W świecie animów dochodzi do straszliwych wydarzeń. Ta część ZDECYDOWANIE jest najbardziej mroczna, najbardziej skomplikowana, i co najlepsze -NAJCIEKAWSZA. Nawet nie wiecie, jak bardzo uwielbiam tą książkę (cała trylogia jest super, ale ta część: OH MY GOOD!). W tej części poznajemy również kilku nowych bohaterów. Jednak poznajemy coś jeszcze...Mroczne tajemnice świata animów. Okazuje się, że nie wszystko jest takie, na jakie się wydaje...
Akcja wartka, cudownie wykreowani bohaterowie, wątek romantyczny, śledztwo w dziwnej sprawie - no czego chcieć więcej?! Tylko czytać!! Totalnie NIENAWIDZĘ zakończenia, ale jednocześnie je kocham. Tak się w ogóle da?..
Bohaterowie. W tych trzech tomach poznałam wielu przecudownych bohaterów. Niektórych lubiłam mniej, niektórych bardziej. Ale wszyscy mieli swoją duszę. Niektórzy zm@rli w pierwszej części, niektórzy w trzeciej, a jeszcze inni w drugiej. Ale każdy był inny, wyjątkowy...
Fabuła wartka, ciągle coś się dzieje, ale nie jest za dużo tego wszystkiego. Jest przemyślana, nie ma bezsensownych dodatków, po przemyśleniu wszystko składa się w miarę sensowną całość. Końcówka dosłownie wygląda jak istna... rz3ź. Po prostu. Jest to tak piękne i jednocześnie smutne.. Jeśli lubicie płakać na książkach, to jak najbardziej czytajcie. Ja płakałam po skończeniu tej książki przez 20 minut i czytalam chyba ze sto razy ostatnią stronę.
Styl pisania autora był przyjemny, od razu mówię: cała trylogia pisana była w osobie trzeciej, ale ja ( która nienawidzi książek pisanych w 3 os.) w ogóle tego nie odczułam. [ współpraca barterowa @wydawnictwo.beya]
"Śledztwo w sprawie nadzwyczajnej" Mateusza Cieślika to godne zakończenie trylogii, która zabrała nas w niezwykłą podróż do świata animów, dyskryptów i tajemnic krakowskiego półświatka. Z wielkim żalem żegnam się z bohaterami, którym towarzyszyłam przez te trzy tomy. Sara Kos, Aron Wysocki i cały zespół Urzędu do Spraw Dziwnych zyskali w moim sercu specjalne miejsce. Język, jakim posługuje się autor, jest prosty i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Lekki styl nie przeszkadza jednak w budowaniu napięcia i utrzymaniu uwagi czytelnika. Cieślik zręcznie łączy wątki, tworząc spójną i interesującą całość. Fabuła kontynuuje wydarzenia z poprzednich części, jednocześnie wprowadzając nowe elementy, które zaskakują i intrygują. Akcja powieści toczy się w Krakowie, co dodaje jej lokalnego kolorytu i sprawia, że czytelnik może poczuć się, jakby uczestniczył w wydarzeniach. Autor umiejętnie buduje napięcie, a liczne zwroty akcji sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Świat stworzony przez Cieślika jest fascynujący, a połączenie elementów fantasy z rzeczywistością tworzy unikalny klimat. Bohaterowie powieści są doskonale wykreowani. Są to postaci wiarygodne, z którymi łatwo się utożsamić. Relacje między nimi są złożone i pełne emocji, co dodaje powieści głębi. Autor pokazuje, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje, a pozornie proste sytuacje mogą kryć w sobie wiele tajemnic. "Śledztwo w sprawie nadzwyczajnej" to powieść, która spełni oczekiwania zarówno fanów serii, jak i nowych czytelników. To pełne akcji, tajemnic i emocji urban fantasy, które wciąga od pierwszych stron. Jeśli szukacie lektury, która pozwoli wam oderwać się od rzeczywistości i przenieść do magicznego świata, to ta książka jest właśnie dla Was. Gorąco polecam całą trylogię!
Finałowy tom trylogii „Urzędu do Spraw Dziwnych” to zdecydowanie świetne i spójne zakończenie tej historii. Mimo trudnych początków (ponieważ po książkę sięgnęłam po dłuższej przerwie od poprzednich tomów, gdzie trzeba było na powrót przypomnieć sobie dość rozbudowane ilości postaci i przeszłych wątków) ostatnia część była zdecydowanie naciekawsza i bardzo ładnie widać w niej rozwój warsztatu samego autora.
Mimo pokaźnych długości rozdziałów książkę czyta się bardzo płynnie, momentami była wręcz nieodkładalna. Były momenty, gdzie fabuła troszkę stopowała, ale autor (jak i w każdej z poprzednich części) robił niepozorne podwaliny pod świetne plot twisty.
Bardzo polubiłam postać Sary Kos, jak i Aarona, jednak uważam, że znacznie lepiej sprawdziliby się w roli „platonicznych” współpracowników. Wątek romantyczny w tak oryginalnym i osobliwym świecie kreowanym jakoś mi się gryzł i po prostu nie pasował. Uważam to za jeden z niewielu minusików tej trylogii.
Co do samej fabuły: kompleksowa, przemyślana i dopracowana. Wątek kryminalny pojawiający się w każdej z części sprawia, że z każdym tomem mamy coś nowego, nieoczekiwanego, co sprawia, że łatwo odróżnić jedną część od innej, ale jednocześnie nadaje to spójności całej trylogii.
Finalnie całej trylogii daję 4,5/5⭐️ Jest to zdecydowanie rodzaj fantastyki do której chce się wracać. Nigdy nie sądziłam, że będę fanką fantastyki osadzonej w realnym świecie, z tak osobliwym i nietuzinkowym pomysłem na wykreowane postacie jak i fabułę, tymczasem będę poszukiwała takich historii ze świecą w ręku. Naprawdę polecam.
♡ ᴊᴀᴋᴀ ᴊᴇꜱᴛ: ♡ "Śledztwo w sprawie nadzwyczajnej" to pełna tajemnic historia łącząca elementy mrocznego kryminału z wątkami nadprzyrodzonymi. Książka zaskakuje nie tylko intrygującą fabułą, ale też klimatem grozy i napięcia, które narastają z każdą stroną.
♡ ꜰᴀʙᴜᴌᴀ: ♡ Akcja powieści rozgrywa się w Krakowie, gdzie Biuro do Spraw Nadzwyczajnych zajmuje się przypadkami nadzwyczajnymi. Kiedy dochodzi do brutalnego morderstwa w domu szanowanej rodziny Bonarów, agenci muszą rozwikłać zagadkę, w której rzeczywistość splata się z elementami nadprzyrodzonymi. W trakcie dochodzenia na jaw wychodzą coraz bardziej niepokojące sekrety. Dzięki czemu atmosfera rośnie w stronę mroczności z każdą kolejną stroną, prowadząc czytelnika do nieoczekiwanego finału.
♢ ꜱᴛʏʟ ᴘɪᴏ́ʀᴀ ♢ Styl pisania Mateusza Cieślika jest lekki i wciągający. Książka jest pełna dynamicznych dialogów oraz intrygujących opisów budujących mroczny klimat.
Augustyn Kerekesz znowu przepada bez śladu. Tymczasem Urząd do Spraw Dziwnych w Krakowie odbiera przydział do sprawy morderstwa całej rodziny Bonarów. W posiadłości urzędnicy odnajdują Olimpię, która jako jedyna przeżyła atak. Gosposia twierdzi, że dziewczynka jest przeklęta i dlatego na rodzinę spadło tyle nieszczęść. Wojna między Ortodoksyjnymi a animami przybiera na sile. Związek Sary i Arona wisi na włosku. Jaki będzie finał? Na ostatni tom musieliśmy trochę poczekać, dlatego przeczytałam go od razu, gdy tylko do mnie dotarł. W miarę rozwoju akcji wszystkie tajemnice i sprawy z poprzednich części łączą się w jedno. Jednak to, co autor zafundował nam na końcu totalnie zwaliło mnie z nóg. Sara Kos nie jest już zwykłą dziewczyną, którą była wcześniej. Widać tu ogromną przemianę, jaką przeszła od początku serii. Źle się dzieje w Krakowie, więc jest w stanie zrobić wszystko, by ochronić brata i ojca przed niebezpieczeństwem. Poznajemy także większą część historii animów oraz ważne postaci, które wpłynął na dalszy rozwój akcji. Ostatnie kilka stron to był totalny rollercoaster wszystkiego. Choć rzadko mi się zdarza płakać nad książkami, to nie ukrywam, że łezka mi się w oku zakręciła. I najchętniej wnioskowałabym o osobną historię dla Sary i Arona.
Trzecia część nie przebiła mojego zachwytu I tomem, ale podobała mi się o wiele bardziej niż tom II. Początek jest naprawdę mocny i brutalny, podobnie jak koniec. Pośrodku dzieje się dużo wątków, nawiązują się kolejne relacje i dowiadujemy się następnych części układanki. Akcja ze środka z jednej strony była był dla mnie niespieszna, jak to praca urzędu, ale po końcówce doceniam chyba tę chwilę spokoju. To, co autor potrafi robić doskonale to angażować czytelnika w swoje historie pod kątem emocjonalnym. Przeżywamy każdą śmierć, kibicujemy bohaterom, wkurzamy się na nich (na Sarę szczególnie, o rety, ile ja się na nią nawkurzałam!), aż tu nagle książka kończy się i zaraz zaczynamy tęsknić za światem animów. Nie lubię końcowej walki. Po bardzo brutalnym początku, ta scena przeszła w mojej głowie bez większego echa. Kulminacyjna akcja trwała zaledwie kilka stron i skończyła się tak szybko, że nawet nie zdążyłam jej sobie dobrze poukładać w głowie ani wczuć się w pole bitwy. Nie jestem fanką wątku miłosnego. Niektóre dialogi między Aaronem, a Sarą wydawały mi się mocno nierealne. Myślałam tak aż do ostatniego rozdziału kiedy to prawie przyfasoliłam książką o ścianę, bo to jednak nie tak się miało skończyć i ostatecznie wychodzi na to, że ten wątek był jednak w mojej głowie trochę ważny. Uważam swoją przygodę z urzędową serią za udaną.
Nie wiem, co miałabym powiedzieć oprócz tego, że jest mi okrutnie smutno. Często podczas czytania serii przywiązuje się do bohaterów czy świata, ale po zakończeniu mam takie poczucie spełnienia, życie toczy się dalej. W przypadku uniwersum Urzędu Do Spraw Dziwnych zdecydowanie trudniej jest mi rozstać się z tym światem animów i spraw dziwnych. Z ręką na sercu mówię wam, że to jedna z najlepszych historii fantasy jaką czytałam.
Trzeci tom emocjonalnie nie zostawia na nas suchej nitki (ani oczu). Wiele się dzieje, z każdą kolejną stroną idzie odczuć, że zbliżamy się ku końcowi i uzyskania odpowiedzi na pytania, które kłębiły się w głowie od pierwszego tomu. Świetny wątek nowego śledztwa, świetny wątek Hugona Reya, kocham Arona, dobre rozwiązanie historii i… potem były dwie ostatnie strony. I te dwie ostatnie strony wzięły młotek i porąbały moje serce na milion kawałeczków. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie zaakceptować to i wracać do tego myślami, bez nawrotu tego ścisku w żołądku, ale i… złości. Ja z Sarą nigdy nie byłam za pan brat, a to co stało się na końcu… chyba nie wybaczę jej tej decyzji i tego, że podjęła ją sama, nie zwracając uwagi na zdanie i odczucia innych. Tyle.
Mogłabym mówić o tej książce jeszcze wiele, ale po prostu powiem, że dziękuję autorowi za tak wspaniałą przygodę, za całą gamę uczuć, za pojawienie się pandy i za Arona. A wy kochani moi, czytajcie tę serię, bo jest po prostu świetna. Kłaniam się nisko.
„Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej” autorstwa Mateusza Cieślika to finałowy tom serii o Sarze Kos i animach.
Podobnie jak w poprzednich częściach, tutaj także tempo akcji nie zwalnia – już od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń. Nie brakuje zwrotów akcji, a od lektury naprawdę trudno się oderwać. Trzeba jednak przyznać, że w momencie, gdy rozpoczyna się właściwe śledztwo, akcja nieco zwalnia. Oczywiście nie jest nudno, ale moim zdaniem mogłoby to przebiegać nieco szybciej.
Choć to już trzeci tom, wciąż pojawiają się nowe postacie poboczne, przez co łącznie przewija się tu naprawdę wielu bohaterów. Jeśli czytamy kolejne części w dłuższych odstępach czasu, można się w tym trochę pogubić. Mimo wszystko da się przez to przebrnąć, a cała seria robi ogromne wrażenie. Dodatkowo wreszcie poznajemy przeszłość jednego z głównych bohaterów, który do tej pory pozostawał wielką zagadką.
„Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej” to świetne zakończenie trylogii (choć muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś trochę innego). Cała seria przenosi nas do doskonale wykreowanego świata fantastycznych postaci, a ciekawe zagadki kryminalne sprawiają, że tych książek po prostu nie chce się odkładać.
☆ Śledztwo w sprawie nadzwyczajnej //*◇ - Mateusz Cieślik
Współpraca reklamowa ● wydawnictwo Beya
Ocena: 4,25/☆☆☆☆☆ 🤎| 16+ Liczba stron: 416 Wydawnictwo- Beya
,,Śledztwo w sprawie nadzwyczajnej " to dość specyficzna jak na mój gust książka. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek sięgnę po taką powieść, a jednak tak się stało. Czy żałuję? Chyba nie.
Od razu muszę wspomnieć, że styl pisania autora jest naprawdę przyjemny w czytaniu i mimo grubości tej książki, szybko ją przeczytałam. W tym na pewno pomogła też ciągle rozwijająca się akcja.
Fabuła jest zdecydowanie nieszablonowa, a liczne zwroty akcji sprawiały że powieść czytało się po prostu fajnie. Zdecydowanie muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i zakończenia. Koniec bardzo mnie zaskoczył.
Ostatecznie muszę powiedzieć, że powieść była przyjemna i myślę, że mogę wam ją polecić. Nie jest to raczej trylogia, która zostanie w mojej pamięci na długo, ale chyba warto ją poznać. Dziękuję wydawnictwu za możliwość poznania tej historii!♡ Julia<333
"Śledztwo w sprawie nadzwyczajnej" to niestety finałowy tom trylogii, którą pokochałam całym sercem. Mówię niestety bo naprawdę trudni było mi się rozstać z bohaterami. Sara na długo zostanie w mojej pamięci.
Ten tom już od początku zaczyna się z przytupem. A im dalej w las tym wcale nie jest spokojniej. Nasi bohaterowie mierzą się z nowymi zagadkami, na jaw wychodzą stare sekrety a do tego konflikt z Ortodoksyjnymi zaostrza się. Animowie nie są już bezpieczni w Krakowie. Dodatkowo wydaje się, że ktoś ich wodzi za nos, pytanie tylko kto? Mówię wam jest mrocznie, tajemniczo i zdecydowanie bardzo ciekawie. Plot twisty, dyskrypty, nowi bohaterowie ale też Ci starzy, którzy przechodzą przemianę. Nie zapomnijmy o tytułowym śledztwie, które prowadzą bohaterowie.
Jest też wątek romantyczny, na który wszyscy fani czekali tylko że i on przechodzi kryzys. A gdy wszystko zaczyna iść w dobrą stronę to wiadomo, że coś się zepsuje... A ja płakałam bo bardzo niesprawiedliwie potraktował los naszych bohaterów.
Jak już nie raz wspomniałam ta historia ma niesamowity klimat. Magia i rzeczywistość przeplatają się między sobą. Autor nie oszczędza bohaterów a finał wyciska łzy z czytelnika. Do końca nie wiadomo czego się spodziewać. Ale na pewno nie ma co liczyć na słodko pierdzący koniec, co to to nie🙈
Jest to jedna z lepszych trylogii jaką czytałam i zdecydowanie powinna trafić na zagraniczny rynek. Oryginalna, magiczna i zdecydowanie warta poznania! Uwielbiam
jak wiadomo nie przepadam za fantastyką. mimo tego staram się często jej dawać szansę, bo wiem, że mogę się zaskoczyć. tak było też tym razem. trylogia Mateusza Cieślika była dla mnie całkowicie odskocznią od książek, które czytam. trochę ciężko było mi się połapać w świecie i wielu bohaterach, ogólnie mam wrażenie, że pierwsza i druga część mimo wielu zwrotów akcji, no i samej praktycznie ciągłej akcji, dzięki której się nie nudziłam, były wprowadzeniem do ostatniego tomu, który no pozamiatał mną, a tym bardziej końcówka. mimo, że liczyłam na trochę inne zakończenie to te, na które zdecydował się autor jak najbardziej pasowało. przez nie na trochę dłużej na pewno zostanie mi w pamięci. całą trylogię na pewno polecam jak macie ochotę na coś całkowicie innego. autor bawi się językiem w książce wracając do nieużywanych już form i łącząc je z współczesnymi, co daje ciekawy klimat i bardziej zmuszało mnie do skupienia przy czytaniu. przy odkładaniu książki trochę mnie zabolało, że to już koniec :(( może jakiś mały dodatek??? 😭
ten tom zasługuje na wiele więcej niż 5⭐ nie takiego zakończenia się spodziewałam. z każdym tomem było coraz lepiej ale nie spodziewałam się poczuć tak wiele a zarazem nic. czytając zakończenie czułam się jak gdybym zapadła się jak bohaterowie po utracie patrona. i am speechless. kocham ta fantastykę choć kraków w płomieniach na prawdę złamał mi serce🥲 wszystko w tej historii idealnie się zgrywało, świat fantastyczny jest opisany przepięknie, tak jak relacje bohaterów, które są niezwykle skomplikowane. obsesja, którą mam od pierwszego tomu osiągnęła zenitu. wspaniałe
Ale to faktycznie koniec? Niestety z wielkim smutkiem oznajmiam,że tak. Nadal nie umiem się pogodzić z tym, że już nigdy nie wsiądę z Aronem i Sarą do fioletowego twingo, już nigdy nie wejdę do Krakowskiego urzędu, nie będę już poznawała nowych dziwnych zagadek. Nie będę już czekać z niecierpliwością na kolejny tom. Ta historia zabrała kawałek mnie i już nigdy go nie odda
Recenzja patronacka tomu finałowego serii Urząd do Spraw Dziwnych 🫎
Historia Sary Kos pochłania czytelnika już od pierwszych stron “Urzędu do Spraw Dziwnych”, gdy w życiu dziewczyny niespodziewanie zaczynają gościć istoty zwane animami. Sama od tamtej pory śledziłam jej poczynania z zapartym tchem i polecałam twórczość Mateusza Cieślika na prawo i lewo. W finałowym tomie mogłoby się wydawać, że wszystkie tajemnice jakie skrywa przeszłość Sary zostały już nam ujawnione w poprzednich dwóch książkach, nic bardziej mylnego. Dopięcie wątków z początku historii zostało sprawnie wplecione w wydarzenia ostatniej sprawy, nad którą białowłosa pracuje wraz z akademikami.
“Śledztwo w Sprawie Nadzwyczajnej” skupia się na zbrodni dokonanej w domu państwa Bonarów. Atmosfera mroku i zagadek została tu spotęgowana do maksimum! Jak w poprzednich dwóch tomach zwroty akcji były czymś co narastało z czasem, to tym razem to właśnie one opisują przeżycia bohaterów. Zrobiło się nawet bardziej krwawo i dramatycznie niż bym się spodziewała, autor nie oszczędzał ani swoich postaci, ani naszych nerwów jako czytelnika 🦊
Finał jest naprawdę świetny, ba cała seria zasługuje na ogromny rozgłos i uznanie! Jest to polska fantastyka jakich mało, a zarazem schematy w niej użyte wyróżniają się na tle całego świata literackiego. Bogactwo językowe w piórze Mateusza jest czymś co pozwala przenieść się do opisywanego świata, gdyby to było możliwe najchętniej zostałabym w nim na jeszcze dłużej 🥰
Stąd też jest mi niezwykle miło, iż finałowy tom objęłam opieką medialną. Odsetek książek, które po przeczytaniu pozostają ze mną na dłużej jest niewielki, seria “Urząd do Spraw Dziwnych” zdecydowanie się do nich zalicza!
Zachęcam do sięgnięcia po ten fantastyczny świat tych co jeszcze nie mieli okazji się z nim zetknąć, a sama dziękuję za wszystkie przeczytane strony na jednym wdechu 💛
Finał oznacza dogasające zgliszcza budynków. Jego zapach oblepia płuca niczym gryzący dym, a smak końca przywodzi na myśl krew zmieszaną ze łzami. Chaos i armagedon zlewają się w jedną miksturę, powoli zalewającą całe miasto. Spustoszenie osacza Kraków, który już nigdy nie będzie taki sam.
Cała ta wybuchowa reakcja wynika sama z siebie: bólu, śmierci, straty, nienawiści i przede wszystkim - poczucia winy, które ciągnie na samo dno. Z takich miejsc nie ma wyjścia ewakuacyjnego. To ślepe uliczki. Pułapki. Nieskończone tunele.
Mimo szokującej (i druzgocącej) końcówki, nie potrafię wyobrazić sobie lepszego zakończenia tej serii.
p.s. liczę, że Empik przy sukiennicach jakoś przeżył (mają tam naprawdę świetne kanapy)