Jakże się ucieszyłam, że połówka jest z POVem Blake'a. Bo pomimo, iż rozumiałam całkowicie, dlaczego we wcześniejszej książce jest tylko POV Jude'a, to jednak fajnie jest poznać historię z jego punktu widzenia, z jego narracją - tak sobie myślałam w każdym razie. Dodatkowo plusem tej połówki jest to, że jest wyjątkowo długa jak na połówkę - też tak sobie myślałam - dłuższa, niż niejedna książka, która robi za "całość" w niejednej serii.
Jednak im dalej czytałam, tym bardziej byłam znudzona, sfrustrowana i wkurzona 🫤
Okazało się, że pomysłem autorki na ten tytuł było powtórzenie wszystkich możliwych scen między naszymi bohaterami, które pojawiły się w tomie poprzedzającym. Dokładnie słowo w słowo, akcja po akcji - nawet sceny seksu. Jedyna zmiana to POV osoby, która opowiada. Nie wiem, jakieś 90% książki, może nawet więcej, to powtórki. Miałam nadzieję na poznanie Blake'a, większe zrozumienie go, dowiedzenie się o nim dużo większej ilości rzeczy, niż pozwalał na to tom z POVem Jude'a.
Tymczasem jedyne, co dostałam, to myśli Blake'a o tym, że robi źle, ale nie może się powstrzymać, bo Jude go przyciąga, jest fascynujący i nie może się mu oprzeć. Że wszystko mu wyjaśni, ale zrobi to w stylu Scarlett O'Hara - jutro. Na palcach jednej ręki można policzyć sceny, których nie było w tomie 1, ale nawet one niespecjalnie coś wnoszą. A już przegięciem naprawdę było powtórzenie rozdziału, z POVem mamy Jude'a, który opowiada o tym, jak Jude do nich trafił. Kropka w kropkę 🫤
Nawet epilog jest taki sam - ta sama scena, tylko tym razem z punktu widzenia Jude'a (bo wcześniej to był jedyny POV Blake'a w książce).
Nie wiem, może innym osobom ta książka sprawiła radochę, ale jak się czyta jeden tom po drugim i to dosłownie - tak jak ja, to opisanie jej jako rozczarowanie to niedopowiedzenie roku. Frustracja i wkurzenie też są bardzo delikatnymi określeniami. Przecież ja to właśnie dopiero co skończyłam czytać!!!
Historia zupełnie i totalnie niepotrzebna, nie wnosząca absolutnie nic nowego, po prostu bez sensu - dla mnie strata czasu.
Daję dwie gwiazdki TYLKO i WYŁACZNIE ze względu na Jude'a, bo on ciągle jest cudowny i zasługuje na wszystkie szczęśliwe zakończenia tego świata 🤗
Aaaaa... i jeszcze na koniec - znowu okładka. Wiadomo, każdy ma w głowie, jak bohater powinien wyglądać i czy to, co jest na okładce, odpowiada jego wyobrażeniom, czy nie, to indywidualna sprawa. W moim przypadku znowu totalnie nietrafione wyobrażenie - dla mnie to nie jest Blake, tylko facet, który jedyne, co ma z nim wspólnego, to kolor włosów...