Jump to ratings and reviews
Rate this book

Trochę z zimna, trochę z radości

Rate this book
Gołębie zabite przez matkę w parniku, granie w gałę na betonie, zbieranie kurek na sprzedaż i ciągłe poczucie bycia nie u siebie.

Opowiadania Kingi Sabak łączy postać osoby bohaterskiej. Achronologicznie przedstawione etapy jej samoidentyfikacji są jak klocki. Można z nich zbudować tożsamość człowieka, który od dzieciństwa musiał zadawać sobie pytanie, kim jest i odpowiadać na nie: nie wiem, ale to "nie wiem" boli. Bo do której łazienki w szkole wejść, skoro do damskiej się nie pasuje, a do męskiej nie można? Dlaczego trzeba zakładać rajstopy, kiedy w szafie wiszą spodnie od garnituru? Te proste historie pokazują małe traumy codziennego życia i dorastania w społeczeństwie, które ma jasno określone, czarno-białe zasady.

208 pages, Hardcover

First published October 23, 2024

7 people are currently reading
214 people want to read

About the author

Kinga Sabak

1 book1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
15 (10%)
4 stars
51 (36%)
3 stars
50 (35%)
2 stars
15 (10%)
1 star
9 (6%)
Displaying 1 - 27 of 27 reviews
Profile Image for Mewa.
1,243 reviews247 followers
January 8, 2025
Uchwycenie scen z życia wyszło bardzo dobrze, ale całości zabrakło celowości, przez co powieść staje się wydmuszką.
Profile Image for Matiiiii.
279 reviews58 followers
June 7, 2025
4.25⭐️

Moim zdaniem świetna, bardzo dziwią mnie tak skrajnie negatywne opinie, dla mnie debiut Kingi Sabak to coś między Myśliwskim, Małeckim a Szostakiem i czekam na kolejne książki tej autorki
Profile Image for Elwira Księgarka na regale .
235 reviews130 followers
October 24, 2024
„Zanim do miasta poszłam, to było jeszcze miasteczko. Ale to dopiero teraz wiem, że miasteczko, bo wtedy myślałam, że wielkie miasto, że już nic większego nie ma. Był duży klub piłkarski Makowianka, gdzie chłopaki grali w gałę w niebieskich koszulkach z czerwonymi paskami. A kto znał takiego chłopaka z Mazowianki i kibicował na trybunach, to czuł dumę na pewno i był kimś ważnym. Może nie tak ważnym jak sam piłkarz, ale też. Ja nigdy nie znałam żadnego piłkarza. Przez to myślałam, że jestem nikim i że zawsze z tego ostatniego rzędu na trybunach będę patrzeć na tych, co ich bliscy, ich chłopaki, grają i strzelają bramki. I że tylko im się będą należały przeżycia jak w filmie i cała ekscytacja, a mi nie. No i jakoś niedużo się myliłam.”

Są tutaj tacy, co biegają za piłką bardzo chcąc być chłopcem, ale trudno w osiedlowych zabawach ukryć Olkę w Olku. Jest też taka co myślała, że Bóg wyleczy ją ze wstydu i dziewczyn. I taka co to szła na pielgrzymkę i bardzo chciała Beacie pomóc nieść krzyż. Olek, Ola, Aleks nie pasuje ani do męskiej ani do damskiej toalety. Idąc na pogrzeb nie wie czemu tak bardzo doskwiera sukienka, rajstopy, jak garnitur też pasuje.

Sabak tworzy opowiadania, które skupiają się na odkrywaniu swojej tożsamości płciowej wychowując się w niewielkiej miejscowości, otoczonym religią katolicką, która niejednego i niejedną próbowała „wyleczyć”. Kinga Sabak decyduje się na gawędziarski styl, który przewiduję, że albo będzie czytelnikom nie przeszkadzać, ale równie dobrze może drażnić. Były tutaj opowiadania, w których przeglądałam się jak w lustrze, zastanawiając się jednak dla ilu osób będą one uniwersalne. I właściwie czy muszą być? Trudno o uniwersalność, gdy przecież nie każda dziewczynka dorastała nie pasując do dziewczęcej, heteronormatywnej normy. Obserwuję coraz więcej negatywnych opinii o tym zbiorze, które najczęściej wynikają z braku współodczuwania z osobą narratorską. Mnie osobiście przeszkadzała ilość religijnych wątków w opowiadaniach, ale z kolei ileż znam historii, w których religia w Polsce tłamsiła niejedną wolność odczuwania.

Myślę też, że z góry zakładamy, że polskie debiuty częściej rozczarowują niż zachwycają. Uważam jednak, że warto je poznawać, by usłyszeć wielogłos ludzkich historii. Kinga Sabak opowiedziała historię niejednej osoby w Polsce, koło której ja nie potrafiłam przejść obojętnie i jej nie wysłuchać bez surowej oceny.
Profile Image for Readingcarefully.
164 reviews9 followers
October 16, 2024
Przed czytaniem byłam bardzo pozytywnie nastawiona, a skończyło się bardzo źle. Książka pozbawiona jakiejkolwiek treści, pisanie o niczym w niemożebnie irytujący sposób -_-
Profile Image for ania.
22 reviews
Read
November 1, 2025
fragmenty o byciu closeted lesbijką w katolickiej rodzinie... relatable, zbyt relatable żebym teraz mogła obiektywnie ocenić całość
ostatnie opowiadanie mi się nie podobało tho
Profile Image for Pytaniazsali.
68 reviews73 followers
December 20, 2024
Skończyłam debiut Kingi Sabak „Trochę z zimna, trochę z radości” ze 2-3 tygodnie temu i zbieram się od tamtego czasu, żeby napisać o tym, jak potwornie mi się on nie podoba. Trudno mi jednak precyzyjniej uchwycić istotę moich zarzutów niż nazywając tę książkę „strasznym męczeniem buły”. Ale spróbuję.

Zupełnie nie rozumiem, jak można się jarać tym debiutem i to moje niezrozumienie zogniskowane jest na dwóch przyczynach. Po pierwsze, na języku „Trochę z zimna, trochę z radości”. Autorce chyba bardzo zależało na tym, żeby naśladować żywą mowę, ale wybrała sobie w tym celu dokładnie jedno narzędzie: wypie*dalanie orzeczenia na koniec zdania. Ta inwersja ma nas przekonać do spontaniczności uchwytywanych myśli i stanów, jest jednak straszliwie monotonna, a momentami nawet karykaturalna. Dla przykładu cytat, na który (afirmatywnie xd) powoływał się Szot w swojej nocie: „Olek jestem, mówię, jak już do nich podchodzę. Wiem, że pewnym głosem muszę, żeby podejrzeń nie było”.

Drugą przyczyną mojego dystansu do tych opowiadań jest ich mocno ograniczona ambicja. Wszystko, co bardzo lubię w prozie, o ile tylko jest portretowane mimochodem, na obrzeżach głównej narracji, u Sabak stanowi centrum i punkt dojścia. I żeby było jasne: to nie jest tak, że nie doceniam jej czułego spojrzenia narracyjnego skierowanego w stronę wspólnot religijnych i rodzinnych albo tego, co próbuje nam powiedzieć o technikach autodyscyplinowania się przeplatanego z nieśmiałą ekspresją. To wszystko byłoby ciekawe, gdyby tylko wpisane zostało w jakąś szerszą strukturę narracyjną. Jako cel sam w sobie zwyczajnie nie działa i nudzi.

I to jest jakaś absolutna bzdura powtarzana w recepcji, że Sabak gra na niedopowiedzeniach! Przecież wszystko, co niby niedopowiedziane jest w tej prozie aż za nadto dookreślone, pewne i zarysowane grubymi konturami. To, że autorka nie używa konkretnych słów (zwłaszcza tych ze słowników genderowych), nie zmienia faktu, że czytelnik nie ma ŻADNYCH wątpliwości, skąd u narratora taki a nie inny wygląd/strój/sposób mówienia/styl zawiązywania relacji. To do bólu czytelna książka, która o świecie powiedziała mi w zasadzie nic, za to przez cały czas wywoływała silne wrażenie łaszenia się do odbiorcy.

https://www.instagram.com/p/DDzGtYzOX...
Profile Image for snyoprzeszlosci.
218 reviews
November 23, 2024
O, oto jest dobra książka prozatorska o własnej tożsamości i seksualności przy jednoczesnym życiu w Polsce. Do tego napisano ten zbiór w surowym stylu przy użyciu języka potocznego, co stworzyło brutalny efekt. Do tego z niektórymi opowiadaniami bardzo łatwo mi się utożsamić.
Profile Image for booksbybookaholic.
648 reviews3 followers
Read
July 26, 2025
Przez długi czas zastanawiałam się, jak ocenić tę pozycję. W końcu minął tydzień od jej przeczytania, a ja dalej mam pustkę w głowie, więc zostawiam ją bez przyznanych gwiazdek.

Nie jestem fanką stylu autorki, który jest chyba charakterystyczny dla wielu twórczyń młodego pokolenia. Jest bardzo prosty, naturalistyczny, a miejscami kusiło mnie, żeby sklasyfikować go wręcz jako prostacki. Nie lubię przekleństw w książkach, szczególnie, kiedy używane są nagminnie i bezcelowo. Bardzo wybijały mnie z lektury, bo nie pasowały do całości i były umieszczane w niektórych momentach chyba tylko, żeby szokować. Do tego stosowanie inwersji nie sprawia, że automatycznie książka zyskuje autentycznego charakteru konwersacji, bo zwyczajnie w prawdziwym życiu również niewiele osób jej obecnie używa. Podobnie sprawa ma się z powtórzeniami. Ja odbieram to bardziej jako staranie się autora "za bardzo".
Nie do końca rozumiem też decyzję o niechronologicznym umieszczeniu opowiadań. Szczególnie na początku wprowadziło to duży chaos.
No i wisienka na torcie, ostatnie opowiadanie. Nienawidzę go z całego serca i nie widzę absolutnie żadnego sensu w jego wprowadzeniu do zbioru, bo nie oferuje nam żadnego pogłębionego wglądu w postać. Typowa pisanina powstała tylko po to, by zaszokować. W mojej ocenie finalna historia powinna być klamrą, spinającą całość, więc tym bardziej analizując te opowiadanie w takim kontekście, nie jestem w stanie zrozumieć jego celu.

Kompletnie odbiłam się od tego zbioru, ale może po prostu brakuje mi na tyle literackiej wiedzy, żeby docenić kunszt autorki. Jako zwykła szara czytelniczka mogę stwierdzić, że książka średnio wnosi coś nowego do literatury, którą określiłabym jako autoterapeutyczną.

Kończąc na jakichś plusach, niektóre historie mi się spodobały, szczególnie takie, opisujące relacje bohaterki z członkami rodziny. Doceniam też brak ukazania religijności postaci w skrajnie negatywnym świetle, a bardziej skupienie się na poczuciu wspólnoty i ukojenia, które daje uczestnictwo w pewnych obrzędach.
Profile Image for Justyna Sk.
366 reviews26 followers
November 2, 2025
Opowieść tak nijaka, że nie wiedziałabym co o niej napisać sama z siebie. Ale zgadzam się z innymi czytelnikami - brak celu opowieści, język nijaki
Profile Image for roslunvae.
22 reviews1 follower
January 31, 2025
Świat przedstawiony i motyw podobny jak w “Nie wszyscy pójdziemy do raju”, ale moim zdaniem dużo lepiej napisana. Czułam, że osoba autorska opisuje świat mojego dzieciństwa, który zdążyłam zapomnieć i emocje, których nie sądziłam, że mogę czuć.
Profile Image for bdanisiewicz.
35 reviews
April 2, 2025
źle mi się to czytało, bo nie czułem celu ani żadnej nici opowieści, którą przekazuje narratorka. język niby taki, ale to wszystko zdaje się być nużące, jak non stop się stosuje inwersję, może w taki sposób myśli autorka.

duży plus za to, za spostrzegawczość dnia codziennego, to dobre tu i smaczne!
Profile Image for Jackspear217.
362 reviews9 followers
October 22, 2024
Macie czasem tak, że po przeczytaniu książki nie za bardzo wiecie o czym była, ale odnosicie wrażenie, że obcowaliście ewidentnie z bardzo dobrą literaturą? Ja tak mam w przypadku Trochę z zimna, trochę z radości Kingi Sabak. Ta niewielkich rozmiarów książka, bo trochę ponad 200 stron, wymyka się temu, by można by ją jednoznacznie zakwalifikować do jakiegoś konkretnego gatunku literackiego. Czy te opowiadania, bez porządku chronologicznego to powieść autobiograficzna o poszukiwaniu własnej tożsamości czy może obraz dorastania bohaterki/bohatera a może zupełnie coś innego, co ma zachwycać formą? Trudno orzec. Jedno jest pewne, autorka umie wydobyć emocje, w tych krótkich rozdziałach, pisząc czasem o rzeczach przyziemnych i niezbyt efektownych, a bardzo ważnych. Daje to bardzo dobry efekt i nie ważne się staje dla czytelnika czy to kolejna książka queerowa, może tekst o rodzinie czy o polskim Kościele, bo i na to znalazło się tu miejsce. Zadziwiające jest, że pisząc o zwykłym/niezwykłym życiu, można tyle przekazać, nie popadając w zbytnie moralizatorstwo i unikając osądzania postaci czy jakiejś głównej puenty. W efekcie jest nam dane przeczytać tekst bardzo szczery i prawdziwy, a pamiętając, że jest to debiut literacki, można mieć nadzieję, że kolejne książki Kingi Sabak będą jeszcze lepsze. Ja serdecznie polecam Wam tą książkę!!!
Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_wab
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,438 followers
October 29, 2024
Na takie debiuty czekam! Kinga Sabak choć porusza się po terenie, na którym wydeptano już tysiące ścieżek, znajduje własną, nową drogę.

Kolejny debiut, w którym wracamy do dzieciństwa, na szkolny korytarz i do grania w gałę? Tak. Ale tym razem będzie inaczej. Inny będzie język, inna będzie bohaterka. Inaczej przecież świat widzi Ola, która nie miałaby nic przeciwko temu, żeby mówić do niej Olek. Przynajmniej, gdy gra w gałę z chłopakami.

Otwierający książkę rozdział "gramy w gałę" to popis literackiej dojrzałości. Sabak fantastycznie opisuje historię dziecka, które wie, że akceptację zdobywa się tylko, gdy się dobrze gra. I wcale nie chodzi o grę w piłkę.

"Olek jestem, mówię, jak już do nich podchodzę. Wiem, że pewnym głosem muszę, żeby podejrzeń nie było". Stoją, sprawdzają. "Czuję, że zatrzymują wzrok gdzieś w okolicy moich ud”. Na co patrzą? A może jednak na spodenki Realu? Olek, który dla rodziców jest Olką, choć pełen strachu, nie poddaje się i walczy o akceptację stada. Udaje mu się - już po chwili grają w nogę, a umiejętności Olka robią wrażenie na dzieciakach. Jest pięknie. Dopóki ojciec nie zawoła. - Ola!

Jak już pograliśmy, to idziemy na pielgrzymkę. A tam Beata, która niesie krzyż, choć już się chwieje, już za chwilę potknie, to jednak nie poddaje się. “Oczy ma zaszklone, jak stawia krzyż, odwraca się, to widzę, i opiera krzyż o drzewo, siada, płacze”. Narratorka chciałaby pocieszyć Beatę, powiedzieć, że każdy niesie w sercu, coś co boli, ale “przecież po to tu jesteśmy, żeby jakoś lżej nam było”. I już, już ma się zebrać do wejścia w rolę pocieszycielki, ale wracają chłopaki z mlekiem truskawkowym w kartoniku.

Pielgrzymka - wciąż niedoceniony przez literaturę element polskiej codzienności, Jarocin dla grzecznych, Orla Perć dla katolików. Sabak wspaniale opisuje pielgrzymkowy epizod, skupiając się nie tylko na odmienności narratorki. Podobnie będzie w kolejnych opowieściach - człowiek u debiutującej pisarki jest wielowymiarowy, złożony z różnych przemocy i pocieszeń.

Bardzo podoba mi się, że choć “Trochę z zimna…” opowiada o doświadczeniu dorastania nieheteronormatywnej osoby, to autorka nie skupia się wyłącznie na opisywaniu tożsamości budowanej na poczuciu wyobcowania.

Wszyscy mieliśmy jakieś problemy - z akceptacją, z rodzicami, z nawiązywaniem relacji, ze szkołą. Przeżywanie dorastania zasadniczo do miłych nie należy, niezależnie od tego, kogo wyobrażamy sobie obok siebie. Oczywiście, jedni muszą narobić się więcej, inni mają przywileje, ale to wciąż nie jest wszystko.

Sabak udało się stworzyć powieść, która nie trąci dydaktyzmem, w której bohaterka nie zostaje sprowadzona do reprezentowania “lesbijki” i “odmieńca”. Ale z drugiej strony autorka nie zapomina o tym, że poczucie odmienności i niedopasowania rzutuje na całe życie bohaterki powieści. W efekcie dostajemy książkę o życiu. W której życie jest. A to w prozie wcale nieczęste.

Sabak bardzo sprawnie wciąga czytelnika na swoje pole gry. Gdy już wydaje nam się, że będzie to opowieść grzecznie poukładana, złożona z kolejnych epizodów pokazujących niedopasowanie Oli-Olka do społecznych oczekiwań, a autorka pozwoli nam na gładkie przebrnięcie do dorosłości, nagły drybling sprawia, że gra zmienia tempo. I to - poza świetnym, dopracowanym i niezwykle konsekwentnym językiem - jest największym osiągnięciem literackim Sabak. Bez tego kolejny debiut o dojrzewaniu w niesprzyjających okolicznościach, byłby nieznośny. Okoliczności zawsze są niesprzyjające, dzieciństwo sielskie i anielskie nie istnieje, a na pewno jest literacko nieatrakcyjne. W efekcie naprawdę można już mieć dość książek o dojrzewaniu. Sabak sprawia, że jednak chce się czytać.

Czytając debiuty zastanawiam się - co dalej. Gdy już się wyrzuciło z siebie pierwszą, często najważniejszą opowieść, trzeba stanąć przed pytaniem - czy są we mnie inne historie, co chcę opowiedzieć światu? Jakie historie do mnie przychodzą? I czy mogą stać się początkiem innej opowieści? Wierzę, że Sabak znajdzie swoje miejsce w literaturze, bo w “Trochę z zimna…” widać mrówczą pracę nad językiem i konstrukcją. Pisanie to żmudna praca, a nie tylko wylewanie z siebie tego, co w duszy gra. Orkiestra potrzebuje dyrygenta. Sabak ma kontrolę nad tym, co i jak pisze. Dzięki temu dostaliśmy naprawdę dobrą książkę.

Znalazłem też cytat, który postanowiłem zapamiętać.

“W kawie z mlekiem taka łagodność jest. Że jak ktoś pije z mlekiem, to jest delikatniejszy jako człowiek. Nie wiem, czy to ma coś wspólnego z prawdą. Może i nic. Tak samo jak to, że jak ktoś książki pisze, to jest jakiś mądrzejszy. Nieprawda, poznałam ostatnio kilku pisarzy i ch*** to jest prawda, tak samo głupi jak inni”. Prawda to.

Czytajcie Sabak, bo czuję, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. I namiesza nam w literaturze.
Profile Image for Aleksandra.
202 reviews5 followers
Read
October 29, 2024
Ostatnio trochę rozmijałam się z polską prozą, ale w przypadku książki Kingi Sabak miałam nadzieję, że będzie to wyjątkowy zbiór opowiadań. Opis zapowiadał ciekawe przedstawienie poszukiwania własnej tożsamości, poczucia wyobcowania i refleksji nad kształtowaniem młodych ludzi. Niestety, zupełnie nie znalazłam tego w tej książce.

Autorka w kilkunastu opowiadaniach prezentuje wiele perspektyw, skupiając się głównie na młodych ludziach. Moim zdaniem przede wszystkim nie zagrał tu styl językowy. Perspektywa młodszej, jak i starszej młodzieży, na pewno nie jest prosta do uchwycenia, ale według mnie coś tutaj nie zadziałało. Nie potrafiłam się w tym odnaleźć, a używane przez autorkę sformułowania wręcz irytowały i nie ułatwiały czytania.

Z jednej strony po części rozumiem, co autorka chciała przekazać, ale uważam, że ten przekaz trafi do wąskiego grona odbiorców. To, że ktoś ma do opowiedzenia swoją historię, nie oznacza, że dotrze ona do każdego. Osobiście cenię uniwersalizm, który zawiera w sobie charakter i wyrazistość osoby piszącej, bo dzięki temu więcej osób może się utożsamić z tekstem lub zrozumieć, przez co mogą przechodzić ich bliscy. Uważam, że ta książka nie jest tak uniwersalna, jak bym tego oczekiwała.

Autorka odwołuje się do emocji towarzyszących młodym ludziom mieszkającym na wsi i w małych miasteczkach. Przemiany i kształtowanie siebie nie są łatwe, zwłaszcza gdy otoczenie temu nie sprzyja. W niektórych opowiadaniach pojawia się postać babci, która była dla mnie jednym z najciekawszych elementów. Była ona interesującym punktem odniesienia wobec przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Uważam, że opowiadań z jej udziałem mogłoby pojawić się więcej.

Liczyłam na coś innego, głębszego i nadającego większe znaczenie. Lubię, gdy opowiadania przyciągają mnie do siebie i skłaniają do refleksji. W tym przypadku szukałam wielu punktów zaczepienia, które dałyby mi coś więcej, jednak takich elementów było niewiele. Jest to kolejna książka, która aspiruje do bycia „czymś więcej”, jednak dla mnie zdecydowanie tego nie osiągnęła.
Profile Image for Matthew.
1 review
February 2, 2025
Kinga Sabak swoim dziełem Trochę z zimna, trochę z radości roztacza przed czytelnikiem krajobraz namalowany w duchu dziewiętnastowiecznego realizmu.

Książce Sabak, niczym obrazowi, możemy przyglądać się zarówno z daleka, jak i z bliska – możemy stanąć kilka metrów dalej, oprzeć ręce na biodrach i powiedzieć "o, ładne", ale możemy też niemalże dotknąć płótna nosem i westchnąć "och, cóż za detal!". Przedstawiony świat i jego problemy, choć niektórym może wydawać się odległy niczym drewniane łodzie cumujące w błocie na warszawskim Powiślu (pędzla Gierymskiego), namalowany został z niezwykłą uważnością, co czyni go na tyle wiarygodnym, że chcemy wierzyć w to, że naprawdę tak jest. Świat Sabak budzi niepokój, powoduje smutek. A przynajmniej powinien, bo w rzeczywistość, przynajmniej w moim odczuciu, robi to kiepsko.

Książka jest achronologicznym zbiorem opowiadań, dlatego namalowany przez Sabak obraz musimy poskładać sobie sami. Problem jednak w tym, że kiedy już go poskładamy, okazuje się, że tło, choć naprawdę ładne, jest jedynym co z obrazu pozostało, jak gdyby wszystko to, co miało znaleźć się na pierwszym planie, zagubiło się gdzieś po drodze. Brakowało mi czegoś, co spięłoby narrację w całość i pozwoliło mi współodczuwać. Niektóre rozdziały, w tym min. rozdział otwierający książkę czy te związane z babcią doceniam za wyjątkową wrażliwość.
Profile Image for Maria Dedelis.
123 reviews2 followers
November 27, 2024
Żubrówka z colą zero. Ciemno już. Jeden szlug, drugi szlug. Patrzymy na miasto, do którego uciekliśmy, bo tutaj miało być lepiej.

Migawki z życia; dzieciństwo miesza się z młodością, dorosłością - wypływają różnorakie myśli, słowa, twarze. Z niechronologicznej układanki, postaci bez kontekstu czy z; zza kruchej niedalekiej meblościanki lat dziewięćdziesiątych, wczesnych dwutysięcznych, wyłania się obraz trudnego rozkwitania, odkrywania własnej tożsamości. Obraz badania swojego ja, ran pod strupem. Zmarszczek na wiejskim społeczeństwie, kryzysów wiary, zarysów drewnianego kościółka, do którego się wraca w za dużej bluzie.
Krótkie rozdziały-opowiadania, napisane wartkim, potocznym językiem, niepozbawione są niezwykłego liryzmu. Uchwytują wszystkie cienie i przebarwienia, pędzące przez czoło chmury i błyskające zajączki na ścianie.
Piękna książka.

Przechodzę z kąta w kąt, chodzę wokół domu rekolekcyjnego i nic. Gniotę dalej kartki, chcę się ich pozbyć, nie chcę już na nie patrzeć. Wychodzę w końcu za bramę, za teren domu rekolekcyjnego, chociaż zakaz był, pamiętam, że nie wolno. Przy szosie jabłonka, mijam ją. Pachnie. Idę dalej, w stronę sklepu. To jedyny kierunek, jaki znam.
3 reviews
October 30, 2025
a beautiful, fluid stream of consciousness following a person through different stages of life — allowing us to immerse ourselves in her states of obsessiveness, sense of inadequacy, and search for acceptance. We witness how they try, in many ways, to make peace with being themselves, and how various environmental and internal factors make this journey incredibly difficult. The character is truly remarkable: their emotional states are described with great insight, and the language shifts naturally to match each stage of her life. Even from the tone alone, we can infer what has happened to her in the times we don’t see her directly — what her automatic thoughts are, the phrases she repeats to herself, those learned from others, meant to soothe her and make her less self-critical later in life. The presentation of “dialogues” is also strikingly original, flowing so seamlessly that it never breaks the rhythm — giving the impression that one is literally drifting through the text. Remarkable.
Profile Image for smak_slow.
305 reviews16 followers
November 6, 2024
„Trochę z zimna, trochę z radości” to opowieść o osobie, która mierzy się nie tylko z wyzwaniami związanymi z odkrywaniem własnej tożsamości płciowej. Ola, Aleks, Olek od najmłodszych lat przesiąknięty/a jest wartościami religijnymi, które jednak stopniowo stają się dla niego/niej źródłem wewnętrznego rozdarcia. Kiedy zaczyna odkrywać swoją orientację, pojawia się w nim/niej poczucie winy i strach przed odrzuceniem, nie tylko przez rodzinę i społeczeństwo, ale także przez samego Boga. Kinga Sabak w wyjątkowo subtelny sposób pokazuje, jak głęboko wpojone przekonania mogą wpływać na poczucie własnej wartości, wzbudzając w bohaterze konflikt wewnętrzny między miłością a lękiem, lojalnością a autentycznością.

Autorka unika łatwych rozwiązań, przedstawiając złożoność sytuacji i wierność różnym perspektywom. Książka wyróżnia się również zrozumieniem, pokazując, że pomimo trudności istnieją różne sposoby interpretowania wiary i że dla niektórych osób religia może być także źródłem nadziei. Autorka przypomniała mi o pielgrzymkach i świętych obrazach, które przemierzały miejscowości. Zachwyciła mnie babcia, a dokładnie fragment o dzieciach i butach. Ta książka to wielowarstwowa opowieść, która nie tylko mówi o dorastaniu i tożsamości, ale także o zmaganiu się z przeciwnościami i poszukiwaniu spokoju wewnętrznego.
Profile Image for Nina Gos.
75 reviews1 follower
September 25, 2025
Opowiadania pisane tak, jakby odtworzyć wszystkie myśli z głowy nagrywane na dyktafon. Nie mam zbyt wiele wspólnego z takim tokiem myślenia, ale doświadczenie posiedzenia u kogoś w głowie oceniam bardzo pozytywnie. Brakowało mi czegoś co by je bardziej sklejało, skoro nie były uporządkowane chronologicznie. Plus po ostatnim opowiadaniu spodziewałam się więcej, szkoda że nie miało ostrej puenty jak inne. Z książką bardzo miło spędziłam czas.
Profile Image for jules.
56 reviews
June 12, 2025
Bardzo osobiste, bliskie mi i na pewien sposób uniwersalne (doświadczenia dorastania w Polsce). Trafiła do mnie w dobrym momencie. Brakowało mi trochę jakiejś może konkluzji, punktu zaczepienia który by wpłynął mocniej na mój odbiór. Mimo wszystko doceniam za styl pisania (mi się o dziwo czytało bardzo dobrze) i szczerość, którą wyczuwałam w prostych zdaniach.
Profile Image for Ika.
57 reviews1 follower
November 6, 2024
Migawki z dorastania w Polsce lat 2000. Mnie się podobało, bo widzę w tym sporo swoich doświadczeń.
Profile Image for m grotovsky.
27 reviews
December 21, 2024
opowiadania, migawki z życia, pozornie zwyczajne. pozornie, bo wgryzają w pamięć i tworzą tożsamość. wydaje mi się, że to trochę o każdym z nas. wszyscy czasem czujemy, że nie pasujemy. niełatwe. potrzebne.

znam kingę od lat, możecie ją poznać i wy. dużo kingi w tej książce 🖤
Displaying 1 - 27 of 27 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.