Część druga cyklu, której akcja toczy się na przełomie dwudziestego dziewiątego i trzydziestego wieku, opisuje dalszą historię potomków kosmonautów, którzy rozmnożyli się i zasiedlili Księżyc. Niestety popadli w konflikt z księżycowymi tubylcami, Szernami, którzy ich podbili. Kiedy na Księżycu pojawia się ziemski kosmonauta, Marek, ludzie biorą go za Mesjasza Zwycięzcę, który poprowadzi ich do walki z Szernami. Marek, wykorzystując najnowsze zdobycze techniki, pomaga mieszkańcom Księżyca w walce z wrogiem, jednak przeprowadzona przez niego próba reform ustroju i likwidacja feudalizmu, obraca przeciw niemu społeczeństwo.
Opis polskiej kolonii księżycowej założonej przez międzygalaktyczną imperatorkę Senyszyn. a tak na serio, interesujące stadium ludzkich charakterów wzbogacone motywami biblijnymi i mesjanistycznymi, jednak ustępujące poziomem przed częścią 1, w której (w moim odczuciu) analiza psychologiczna bohaterów była znacznie bardziej pogłębiona
The book was a surprise in fact. I thought it will repeat topics of the first part, while this one was a look at the new society, evolved after many generations from the children of the first visitors.
The style of its narration is still quite demanding due to its age. Long descriptions and repetitions, but that's expected from a classic SciFi. Watching expected changes of the moon society is almost funny. Following struggles with enemies so exhausting that a reader almost joins in a pain with the characters.
That would be a very good classic book if only the main character wasn't so annoying. Because of that it took me over two months to force myself to finish it.
Co się stanie gdy mesjanizm trafi na grunt powiedzmy "pozaziemskiej" cywilizacji? I co się stanie, gdy oczekiwany zbawca, nazwijmy go Mahdim, przybysz przypominający Starego Człowieka faktycznie się pojawi, ale już niekoniecznie chętny swojej przypisanej roli? Jak zareagują lokalna ludność i kapłani? Byłam zaskoczona jak daleko Żuławski się posunął eksplorując ten temat, zwłaszcza w zakończeniu, gdzie paralela do Ewangelii była wręcz oczywista.
Generalnie ciekawie przedstawiony świat oraz społeczność księżycowa. Powieść wydawała mi się nieco lepiej skomponowana niż poprzedni tom. Trzeba jednak przyznać, że nieco źle zestarzał się koncept podboju rdzennej ludności przez potomków Ziemian. Również sposób ich prezentacji budzi wątpliwości. Nawiązania do tego co zrobiono w obu Amerykach czy Australii nasuwały mi się wręcz same. Niemniej, jest to niezła książka i nie żałuję spędzonego z nią czasu
Technikalia:
Kolejny narrator, co do którego peanów śpiewać nie będę. Daje radę, da się słuchać, tembr głosu do zniesienia.
Druga część trylogii księżycowej Andrzeja Żuławskiego jest odrobinę lepsza od pierwszej. Być może wpływ na to ma ciekawszy główny bohater Marek i styl książki nieco zbliżony do Henryka Sienkiewicza. Są też ciekawe rozwiązania stylistyczne, więc książka przynajmniej nie jest nudna. Nadal jednak jest dosyć naiwna, chociaż nie tak jak pierwsza część. Zakończenie może nawet zaskoczyć, więc go tu nie zdradzę. Gdybym mógł dać 3,5 gwiazdki, to pewnie bym dał. Jednak 4 to zdecydowanie za dużo. Taką ocenę daję książkom, które mogę z czystym sumieniem polecić. Ta do nich nie należy.