Historia dwóch braci, którzy mają sobie sporo do wyjaśnienia. To pewnie taka pigułka, w której skondensowano losy wielu włoskich rodzin, na jakie wpływ miała wielka historia. Podziały i różne kierunki, w jakim udawali się ludzie blisko spokrewnieni, bywały przyczyną dramatów i wielu niezagojonych ran. Podoba mi się ta bardzo osobista perspektywa, którą można przenieść na bardziej ogólny poziom.
Mimo że o bohaterach dowiadujemy się więcej dopiero w trakcie trwania fabuły, są to postacie o mocnych cechach osobowości, co nadaje historii dynamiki. Podobają mi się szczególnie te momenty, w których autor doprowadzając do najbardziej emocjonalnych czy podniosłych sytuacji, sprowadza braci na ziemię, ujawniając ich śmieszność. To także (a może przede wszystkim) opowieść drogi, która (jak zawsze) jest jakąś metaforą i ostatecznie staje się nawet ważniejsza niż cel podróży.
Rysunkowo gdzieś między Pako Roką, a Marcinem Podolcem, czyli klarowny styl zawieszony między realizmem, a cartoonem. Przy czym jest tu kilka prześlicznych rozwiązań dotyczących kompozycji (np. całe strony wśród bieli rozwieszanej na sznurach pościeli), a rytmikę wyznaczają retrospekcje z uproszczonym rysunkiem i ograniczoną paletą kolorów.
Świetna, niebanalna obyczajówka