Książka może urazić uczucia religijne. Zalecane jest zapoznanie się z pełnym ostrzeżeniem znajdującym się na początku książki.
Zerrezath obserwuje Zoe Geverottę od sześciuset dni.
Ochrania za dnia, gdy ta wpadnie w kłopoty spowodowane małymi kradzieżami. Strzeże w nocy, gdy nawiedzają ją koszmary i zjawy. Obserwuje, gdy wzdycha do Maddena – chłopaka, który nie zaszczyci jej nawet jednym spojrzeniem.
Lecz ona nie dostrzega Zerrezatha. W końcu ten jest cieniem na ścianie, kształtem w uliczce, szeptem we śnie. Demonem.
Zostało mu sześćdziesiąt sześć dni na Ziemi, by ukraść jej duszę i wrócić z nią do piekła.
Po szalonej imprezie w klubie w Las Vegas demon zabija przyjaciół Maddena, a samego chłopaka opętuje, przywłaszczając sobie jego ciało.
Teraz Zoe będzie musiała z nim współpracować, by znaleźć mordercę, nie ma jednak pojęcia, że cały czas winny jest obok. Żyje w ciele chłopaka, do którego ona ma słabość od dłuższego czasu.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Związana z fantastyką, od kiedy tylko nauczyła się czytać. Przenosi się między światami fantasy, bo ten realny jej często nie wystarcza. W swoich książkach stawia na silne i wątpliwie moralne postacie kobiece, wątki romantyczne przyprawione erotyzmem i krwią. Słoneczny gon, pierwszy tom trylogii Post Mortem jest jej debiutancką powieścią, która zyskała swoich fanów jeszcze na wattpadzie. W book mediach znana pod nazwą @mag_book_.
Napisałam tę książkę dla wszystkich dusz, które wyczekują jesieni i obchodzą codziennie Halloween, tak jak ja. No i oczywiście, chciałyby wdać się w romans z demonem i przy okazji pogrzeszyć w Las Vegas. Zalecam jednak zapoznać się z pełnym ostrzeżeniem książki, ponieważ treść może urazić uczucia religijne. Znajdziecie je tutaj: https://wydawnictwoniezwykle.pl/!uplo...
‼️Przed sięgnięciem po książkę warto zapoznać się z wymienionymi przez autorkę TW oraz mieć na uwadze, że ten tytuł jest przeznaczony dla dorosłego czytelnika‼️
Jestem pozytywnie zaskoczony tym jak dobrze jest napisana ta historia 🫢
Książka pełna magii, uroków i zmysłowości. W końcu pierwsza książka gdzie magia i bycie wiedźmą serio gra pierwsze skrzypce a nie jest tylko wzmianką. Mega mi się podobała jednak zakończenie wyobrażałam sobie nieco inaczej🫶🧙♀️🩷😈🎀
1.5/5⭐️ Mags tak bardzo dziewczyno nie dowiozłaś. Ta książka jest pełna absurdów i nie ma za za grosz w niej logiki.
Ja problem paro-tysiącletniego demona rozwiązałam w 5 minut, a on nie ogarnął przez 2 lata, jak zabrać duszę głównej bohaterki? Wiem że w obliczu tego co dowiadujemy się na końcu sytuacja wygląda trochę inaczej, ale be fucking fr. I chcesz mi powiedzieć, że ten wysoko postawiony w randze demon nigdy wcześniej nikogo nie opętał (ja bym to 4fun robiła) a on przez tyle czasu się na to nie zdobył.
Czytając tą książkę miałam wrażenie jakbym czytała książkę o sidequestach. Zastopowanie głównej fabuły, bo postać musi odbyć emocjonującą rozmowę o zbiorach pszenicy. Coś w tym stylu.
Największym problemem tej książki jest mnóstwo małych niedociągnięć lub nielogicznych akcji przez, które książka bardzo traci w oczach czytelnika, jak i również to, że świat przedstawiony był na poczekaniu wymyślany i na kolanie pisany, przez co tworzą się luki logiczne, albo fabularne, a bohaterowie wydają się nieautentyczni.
Pare z nielogicznych rzeczy które wyłapałam czytając to: - dowiadujemy się ze demony mogą odczuwać tylko 7 emocji czyli 7 grzechów głównych. W takim razie jak wytłumaczysz emocje Zerrezatha i dlaczego on się powiedzmy zakochał i przywiązał?
- Zoe ma 21 lat nie studiuje, ani nie pracuje (co ona kurwa robi), bo wtedy zabrali by jej i jej matce zasiłek, ale GUESS WHAT gdyby pracowała miałyby więcej pieniędzy żeby się utrzymać, a główna bohaterka mogłaby się w jakimkolwiek kierunku kształcić albo chociaż zdobywać doświadczenie.
- Dziewczyna stalkuje i śledzi chłopa, bo bardzo jej się podoba, ale nie wie jak się zachowuje i jest zdziwiona, gdy okazuje się że ten zachowuje się kurewsko i odnosi się do niej z brakiem szacunku (co ona go z zamkniętymi oczami oglądała, bo mi się wydaje, że przyglądając się komuś jesteś w stanie stwierdzić jaka ma manierę)
- Laska popchnęła wysokiego i dobrze zbudowanego chłopa tak że się przewrócił i stracił przytomność (ta bo ci uwierzę)
- Zastanawia mnie to jakim cudem córka i żona lidera rynku nieruchomości, nagle straciły cały majątek po jego śmierci i dlaczego nie dostały udziałów tylko przejął je przyjaciel zmarłego, a skoro się przyjaźnili to dlaczego nie wsparł kobiet w potrzebie (wgl co się z nim ostatecznie stało) albo jak miały dom i pewnie była to wyjebana chata, patrząc na to czym zajmował się stary, to powinny dostać dużo pieniędzy ze sprzedaż, za które mogłyby spokojnie parę lat w normalnych warunkach przeżyć, a nie że one nagle żyją w skrajnej biedzie.
- Dlaczego ten ojciec zakazywał kontaktów z babcią skoro po pierwsze sam ją wykorzystywał w swojej firmie po drugie nikt wtedy jeszcze nie wiedział o tym że Zoe będzie wiedźmą
- Sceny smuta czytałam parę razy i czułam się jak podczas analizy tekstu, bo musiałam się serio wysilić, żeby wyobrazić sobie w jakiej oni są wgl pozycji (jak na moje to oni musieli się teleportować)(zastawiałam się czy to jest wgl fizycznie możliwe)
- Co to za dziwne zakończenie. Laska dowiaduje się że demon manipulował nią, chciała ją do siebie przywiązać, aby później zabić, ale ona to wsm ma wyjebane, a teraz ruchamy się (😀) Kochasz chłopa którego znasz 2 miesiące, który jest mordercą i chciał cię zniewolić i zabić?
- Dlaczego pod koniec książki pojawia się kobieta, która nagle gdy już wszytsko się prawie wyjaśniło przychodzi i mówi coś w stylu: Wiem że jest już trochę za późno, ale muszę cię poinformować o czymś, o czym już wiesz i tylko utwardzić cię w przekonaniu, jakbym nie mogła tego zrobić wcześniej i przed wszystkim cię ostrzec.
- Afera z kupnem domu, była taka losowa i słowa które ona wypowiedziała były takie niedorzeczne. Ta cała psychoanaliza o tym, że główny bohater nie ma rodziny ani przyjaciół (?), która bardziej opisywała Zoe niż jego.
Tak naprawdę to nic nie dowiadujemy się o bohaterach. Nie wiemy jakim demonem jest Zerrezath, ani nie poznajemy jego historii. Dowiadujemy się o nim całe wielkie: nic. Podobnie z główną bohaterką o której wiemy tyle, że nie ma starego i jest wiedźmą.
W tej książce było mnóstwo sytuacji i akcji, które niczego nie wnosiły np. przyjaciółka i jej ślub. Jaki to miało wpływ na fabułę? Bo ja bym się chętnie dowiedziała czegoś więcej o bohaterach a nie czytała o ślubie laski której już wgl nie znamy.
Ta książka jest po prostu pełna absurdów.
A teraz chwila na przemyślenia: 1. Madden nie żyje więc teoretycznie jego ciało przestało funkcjonować ale przejął je demon. Jakby on kogoś zapłodnił to byłoby to dziecko demona czy Maddena i co to za dziwna nekrofilia by się odbyła 2. Jeśli do rzucenia klątwy potrzebne są włosy co w takim razie się dzieje gdy ktoś jest łysy? Depilacja?
Oczywiście zdążyłam przeczytać na telefonie zanim księgarnia przysłała mi (kupioną na przedsprzedaży) wersję papierową.
Zamiast tradycyjnej mini recenzji napiszę to, co mnie najbardziej zaskoczyło w tej książce:
1. Bohaterka naprawdę jest wiedźmą. Widziałam, że były konsultacje ze specjalistką, ale myślałam, że będą o tym może z trzy sceny, trochę czarnych świec, tarota i amuletów, a dostałam naprawdę bogate, kreatywne i pobudzające wyobraźnię rytuały. Jestem zafascynowana praktykami okultystycznymi opisanymi w książce. To był dla mnie najfajniejszy aspekt całości. Za to samo ocena poszła w górę. Po prostu brawo!!!
2. Dreszcz emocji - ja naprawdę rzadko miewam pietra czytając książki (co innego oglądanie filmów, tam boję się już na czołówkach) ale tutaj Mags udało się mnie nastraszyć tak, by mieć nadzieję, że nie obudzę się w nocy między 3:00 a 4:00 nad ranem. Czułam grozę.
3. Nie spodziewałam się w halloweenowej powieści dziejącej się w Las Vegas dostać tyle przemyśleń na temat wiary, wyznania i generalnie mocy wyższej. Bywały momenty na wesoło, bywały na poważnie, ale miałam wrażenie, że to wszystko było naprawdę przemyślane.
4. Romans, który nie był romansem. I chyba nie miał być, skoro on był demonem i jego pociąg/głód funkcjonował na innym poziomie. Przez pierwszą połową w ogóle nie czułam chemii między bohaterami - czułam jego obsesję i jej ciekawość. Potem było już bardziej ludzko (im bardziej on sam stawał się ludzki), wciąż jednak z tyłu głowy miałam jego niecny plan, co do którego byłam przekonana , że nie zrezygnuje, więc nie byłam w 100% zaangażowana w ten związek. To nie była dla mnie wielka miłość, tylko wielka przynależność.
5. Podobało mi się zakończenie, bardzo pasowało co całości, ale nie obraziłabym się na dłuższy epilog.
No powiem tak, ogl to się troche zawiodłam. Byłam podekscytowana na tą książkę od momentu gdy zobaczyłam zapowiedz i przeczytalam TW. Było to coś totalnie co ja lubię i nie mogłam się doczekać. Niestety poszło to w całkiem inną stronę niż myślałam, że pojdzie i szczerze jestem taka pół na pół z tą książką. Niby była spoko ale nie jakoś mocno i spodziewałam się czegoś o wiele lepszego://. Smutno mi jest z tego powodu bo myślałam, że to będzie w końcu coś na co tak czekalam, a niestety nie było. Co do największych minusów - czemu one nie dostały jakiegoś testamentu? I co one wczensiej zrobiły z domem? Wyparował? Bo ja mam wrażenie, że dosłownie nie było to opisane, a myślałam o tym od momentu gdy sie to pojawiło. Sama główna bohaterka była jakaś taka dziwna. Sama nie wiem co o niej myslec, a samo jej zachowanie na końcu to samo sobie przeczyło. Sam pan demon, którego imienia ciągle nie mogę zapamiętać był interesującą postacią ale jakoś spodziewałam się, że będzie jakiś bardziej WoW. Nie wiem, było to spoko i też nie bawiłam się źle ale jestem giga zawiedziona, tymbardziej tym końcem, zdecydowanie nie jestem jego fanka. W dalszym ciągu nie mogę powiedzieć, że było to złe bo takie nie było.
BAWIŁAM SIĘ NA NIEJ WYBORNIE🙌🏼 no bo kaman mroczny romansik demona i wiedźmy😮💨 a nasza maruda, o demonicznym spojrzeniu i krwiożerczej duszy, która musi odnaleźć się w ludzkim świecie… to po prostu złoto❤️🔥
niezwykle oryginalna historia!! Halloween’owe Las Vegas kupiło mnie totalnie🎃 chociaż nie powiem mogłoby być troszeczkę mroczniej🤭
jeżeli chodzi o kreacje bohaterów to jak zwykle autorka stanęła na wysokości zadania!! dodatkowo czuć bardzo dobry reaserch🖤
jedyne malutkie minusiki, to to, że czasami plątałam się w niejasnej relacji pomiędzy bohaterami i nie kupiłam do końca zakończenia. Było dla mnie za szybkie i było za mało hintów w całej książce zwiastujących zakończenie
natomiast patrząc całościowo to must read dla mrocznych duszyczek, które uwielbiają pokręcone historie👻
‼️przed przeczytaniem książki zapoznajcie się proszę z TW!! książka 18+‼️
Dwa ostatnie rozdziały były najlepsze, ale szkoda, że epilog taki krótki :( chciałabym dowiedzieć sie co stało sie dalej i chyba ta niewiedza nie da mi spać w nocy
Wow! Dobre to było! Nie jestem wielką fanką fantastyki, ale chciałam przesłuchać coś nowego i padło na „10 grzechów głównych” i muszę przyznać, że świetna historia! Było strasznie, mrocznie, brutalnie, niebezpiecznie i gorąco. Wątek demona i czarownicy bardzo przypadł mi do gustu! Chcę więcej!
Wyobraźcie sobie paranormal dark romans, którego akcja dzieje się w Las Vegas. Dorzućcie do tego zagadkę kryminalną, wiedźmę i demona oraz niesamowicie mroczny klimat. I nie zapominajmy o mocnych i doskonale napisanych scenach spicy. Czy to może się udać? Na Lucyfera… o tak🖤
• 10 Grzechów Głównych• od Mags Green, to odzwierciedlenie wszystkiego, czego oczekuję w dark romansie🔥🖤
Pokochałam tę historię, już od samej dedykacji. „Dla tych, którzy gdy usłyszą szept w nocy, odpowiedzą mu, zamiast zacząć się modlić”. Wiedziałam już wtedy, że to będzie doskonałe🖤
Zerrezath jest demonem, który obserwuje Zoe, już od sześciuset dni. Jest jak cień, podąża za nią, obserwuje i ochrania. Pragnie jej duszy i chce, wrócić z nią do piekła. Czas go goni, a on dalej nie może sprawić, aby mała wiedźma mu uległa. Zoe Geverotta, jest współczesną wiedźmą, która z przyczyn rodzinnych, musiała wraz z matką, przenieść się do Las Vegas. Dziewczyna jest w stanie zrobić wszystko, aby wrócić do swojego poprzedniego życia. Jej grzechem jest kradzież. Dzięki drobnym kradzieżom, zbiera pieniądze na powrót do życia przed Las Vegas. Po szalonej imprezie, w jednym z klubów, Zerrezath zabija przyjaciół chłopaka, który podobał się małej wiedźmie. Opętuje też Maddena, aby zbliżyć się do dziewczyny i nakłonić ją do wypowiedzenia jego imienia. Ma sześćdziesiąt sześć dni, by tego dokonać. Czy mu się uda?
Zacznijmy od tego, że w tej historii, widać ogromny research. Autorka zagłębiła się w temat okultyzmu, demonów i tzw. drugiej strony, za co jestem niezmiernie wdzięczna. Osobiście nie mogłam oderwać się od historii Zoe i Zerrezatha.
Uwielbiam styl Mags i sposób w jaki kreuje postaci i świat, w którym akcja się dzieje. Czułam się tak, jakbym brała w tym wszystkim udział🖤
Autorka wplotła w powieść, wątek kryminalny. I mimo tego, że wiemy, kto tak naprawdę stoi za zbrodniami, to w żaden sposób nie odbiera przyjemności śledzenia poczynań Zoe i tego jak składa wszystkie puzzle w całość. Wszystko jest tu przemyślane. Przysięgam to było bardzo emocjonujące.
Wątek slow burnu… Jestem zachwycona, uczucie między tą dwójką stopniowo się rozwijało i to było cudowne. Miało to wszystko sens i w pewien sposób było to bardzo intensywne. Uwielbiam to! A to jak Zerrezath w pewnym momencie pojął pewne sprawy… o matko.
No i zatrzymajmy się na chwilę na spicy scenach. Ludzie. Jest baaardzo pikantnie i mocno (i tak wiem, dla niektórych może być za mocno, dla mnie to było złoto), ale to w jaki sposób Mags stworzyła tak zwane momenty, było idealne i to było smaczne.
Zakończenie książki, dla mnie jest takie jakie powinno być. Jestem bardzo usatysfakcjonowana, że Mags w taki sposób zakończyła historię Zoe i Zerrezatha.
10 GG to doskonała książka na jesienne wieczory (choć jak już zaczniecie to nie odłożycie i przeczytacie na raz, wiem co mówię). Długo nie można o niej zapomnieć.
‼️ Książka przeznaczona jest dla osób 18+. Zapoznajcie się z TW, zanim zaczniecie czytać‼️
Jeżeli chodzi o moje drugie ja - to zdecydowanie jestem wiedźmą. Wierzę w znaki, wszechświat, magię, rytuały, przeznaczenie… I kocham halloween! Powiedzieć, że uwielbiam •10 Grzechów Głównych• od @mags to jak nic nie powiedzieć. Ta książka żyje we mnie cały czas, od przeczytania jej jako propozycji patronackiej, przez przeczytanie jej w papierze, aż do czytania Waszych reakcji po poznaniu się z Zoe i Zerrezath’em. Recenzja patronacka będzie więc głównie wypunktowaniem tego, co najbardziej w tej historii mi się spodobało!
Zacznę może od genialnej kreacji głównych bohaterów! To, jak autorka poradziła sobie ze zbudowaniem współczesnej wiedźmy Zoe, oraz to, w jak świetny sposób wykreowała nam demona, do szpiku złego, takiego, który do samego końca wierny jest tylko swoim przekonaniom i celom - należą się tutaj wielkie brawa! Często w powieściach z wątkiem romantycznym jesteśmy świadkami tej wielkiej przemiany, główny bohater zmienia się ze względu na wpływ potencjalnej partnerki, z podręcznikowego złola przechodzi swoistą metamorfozę i staje się wręcz aniołem. Nie znajdziecie tego w 10GG! Zerrezath jest tym złym, czarnym charakterem, on chce ją zäbić, posiąść jej duszę, karmić się jej energią i pomimo tego, co budzi się w nim, pomimo czegoś, co można nazwać uczuciami, demon nie zmienia zdania, nie zatrzymuje się w dojściu do celu, nadal jest tym złym i niedobrym, a czytelnik… Czytelnik zaczyna mu nawet kibicować 😈 Dodatkowo, wielki wpływ na całość historii ma wątek kryminalny, poprowadzony w mojej opinii bardzo, bardzo dobrze. Wszystkie poszlaki, którymi musi kierować się Zoe, żeby pomóc w odkryciu mördercy, wszystkie szczegóły są dopracowane w najlepszy możliwy sposób, a cały motyw śledztwa jest świetnie zaopiekowany. Czyta się to z przyjemnością, a mimo, że znamy prawdę od samego początku, w samą tę sprawę jesteśmy na maksa zaangażowani. Kolejnym wielkim plusem są zdecydowanie rozdziały z perspektywy demona. Bohater w ciele Maddena jest nie tylko przebiegły, sprytny i błyskotliwy, ale zaskakuje również poczuciem humoru, które ja osobiście bardzo cenię!
W całej książce panuje bardzo mroczny, jesieniarski i halloweenowy klimat, a niektóre z fragmentów przyprawiają o ciarki (tak! nawet jeśli czyta się je któryś raz z kolei!). Natomiast jeżeli chodzi o sceny zbliżeń, uważam, że @mags jest naprawdę świetna w ich pisaniu! Nigdy się nie zawiodłam, nie odczuwam zgorszenia, zgrzytów, nie doświadczyłam również poczucia żenady. Same spicy sceny przeprowadzone są w sposób, który rozpala, a w przypadku 10GG nutką perwersji (i być może kontrowersji) idealnie pasuje do bohaterów i całego klimatu powieści. Polecam jednakże przed jej przeczytaniem zapoznać się z ostrzeżeniami dot. treści książki, jeżeli któreś z wymienionych motywów Was triggerują - zwyczajnie nie sięgajcie po tę książkę, znajdziecie tu bowiem nawiązania do symboli religijnych (z których kpi główny bohater) oraz obrazowe, czasem dość brutalne opisy.
Niemniej - idealna polecajka na jesień nie ist… A JEDNAK ISTNIEJE! 🔮 Koniecznie dajcie znać, czy jesteście już po przeczytaniu, czy może nadal się zastanawiacie nad tą pozycją! @mags ! Bardzo dziękuję za zaufanie! 🖤 To była czysta przyjemność wspierać medialnie Ciebie i 10GG 🖤
Mags, that ticking sound coming from your desk isn't a clock 🥰
Nie ukrywam, po zapowiedzi niezbyt byłem przekonany do tej książki, stwierdziłem, że trochę nie moje klimaty. Ale potem Magda powiedziała, że jest idealna dla fanów Lucyfera, więc moje nastawienie się zmieniło o 180°, bo serial uwielbiam. To, że książka czekała rok w kolejce to tylko taki nieistotny szczegół 🥰
Jestem nią zachwycony. Od pierwszych stron byłem zainteresowany tym, co się wydarzy, czułem się tak, jakbym oglądał jakiś specjalny odcinek Lucyfera (aż nabrałem ochoty na rewatch). Magia i wątek kryminalny to moim zdaniem zawsze świetne połączenie, a relacja między bohaterami stanowiła tutaj idealne uzupełnienie całości.
Podobały mi się opisy rytuałów i śmierci, ich szczegółowość i to, że nic nie zostało pominięte. Nie brakowało tutaj humoru, praktycznie chyba w każdym rozdziale znalazło się coś zabawnego, choćby sam fragment z mruganiem. Sceny zbliżeń nie były niesmaczne i każda miała w sobie coś nietypowego, chociaż dla mnie nie były jakieś specjalnie mocne, raczej całkiem przyzwoite (co ja czytam, żeby coś takiego pomyśleć 😭😭😭). Ale tę ostatnią ciężko mi było sobie wyobrazić, bo ten krzyż w mojej głowie miał co najmniej pół metra długości, a był grubości członka Jaekyunga 🥲 więc trochę absurdalne to było
To chyba tyle, jeśli ma być bez spoilerowania, raczej nie mam się do czego przyczepić. No, poza tym drobnym szczegółem na sam koniec, stąd początek recenzji taki a nie inny, bo zakończenie mi odpowiada, na takie też liczyłem.
1,5/5 ⭐ Miałam co do tej książki naprawdę spore oczekiwania, zwłaszcza że uwielbiam klimat teraźniejszych wiedźm, witchcraftu, tarota i wręcz chłonę tego typu treści. Niestety, ta książka w moim odczuciu miała niewiele z tym wspólnego i wyszedł z tego totalny klops. Liczyłam na znacznie więcej, słysząc w bookmediach, że treść konsultowana była z osobą (lub osobami, szczerze nie pamiętam), która zajmuje się tematem, wręcz wyczekiwałam aż dostaniemy jakieś klimatyczne opisy wiedźmowych rzeczy. Jednak finalnie było tego naprawdę mało. Jeśli już czytelnik miał szansę przyjrzeć się działaniu głównej bohaterki, to było to strasznie jałowe, bez wyrazu, a przede wszystkim bez głębi, opisu procesu i tworzenia atmosfery. Klimat według mnie po prostu nie istnieje, a fabuła... po prostu była, jak wklejona. Nie miałam szansy poczuć ani mrocznego klimatu, ani przepychu Las Vegas, nic.. dostałam tutaj po prostu bardzo średnią historię, bez grama aury. Warsztatowo też bardzo mi to kulało. Nawet nie chce mi się na ten temat rozpisywać. Przytoczę natomiast jedno zdanie, żeby pokazać jakie potworki potrafiły psuć mi zabawę: " -Mam na imię Agnes, ale to już wiesz z naszej pierwszej wizyty, gdy przyszłaś do mnie, by porozmawiać ze swoim zmarłym ojcem". Ktoś naprawdę tak mówi? Bo mam wrażenie, że chyba jednak nie, najgorszy możliwy sposób na ekspozycję jaki istnieje.
Niektóre wątki bywały rozwleczone, a inne jak na podwójnej prędkości. Akurat te momenty, które dodałyby wartości książce, chociażby pod kątem tego klimatu o którym pisałam, były napisane w prędkości x2 i po najmniejszej linii oporu. Wydaje mi się, że jako czytelnik nie mamy tutaj czego się złapać poza romansem. Ja wiem, niektórym to wystarczy, ale ja naprawdę liczyłam na tę zagadkę i okultyzm o których była mowa przy promocji książki. Myślałam, że będzie to dużo lepiej rozegrane, skoro czytelnik dowiaduje się od samego początku kto jest zabójcą, a autorka nie stwarza pomiędzy bohaterami żadnej "gry" to nie ma tu absolutnie żadnego dreszczyku emocji. Zero poczucia, że może Zoe zaraz odkryje kto za tym stoi, a do tego ta zagadka potem skręca w zupełnie innym kierunku, który do niczego fabularnie nie dąży. Z plusów, które jestem w stanie wymienić o tej książce to: sceny erotyczne napisane całkiem okej. Tak samo wszelakie brutalne elementy miały w moim odczuciu opisy na dobrym poziomie. To jednak tylko w minimalnym stopniu ratuje sytuację.
No i fanfary, bo to, co najbardziej niszczy mi tę książkę to brak logiki, przez który aż musiałam opisać tutaj trochę fabuły (także już do samego końca recenzji mogą wystąpić spojlery, starałam się jednak przy każdym zostawić jakieś otwarte furtki). Zoe mieszka z mamą i jest zła, bo mama nie może pozwolić sobie i jej na powrót do rodzinnego miasta po śmierci męża, tyle że zrozumiałabym frustracje przy 15 latce, a ona ma..21 ☠️. Co zabawne, chwilę później myśli o tym, że jej mama pracuje czasem na dwie zmiany i wygląda na potężnie zmęczoną.. to w końcu jesteś zła czy ci jej żal? Mama Zoe oczywiście później na potrzeby świętego spokoju głównych bohaterów ma masę roboty i wręcz przeprowadza się do pracy, no rozpłynęła się XD. No a Zoe zamiast pójść do normalnej pracy i dorabiać sobie na swoim hobby, woli żyć z matką w jakimś ubóstwie i kraść. Wracając jednak do złosci o wyprowadzkę - Zoe też potem się ta cała frustracja rozmywa i dom rodzinny oraz wszystko i wszyscy, którzy tam zostali jednak nie są tacy ważni, a wręcz przeciwnie. Przykładowo, Zoe ma tam przyjaciółkę, której wstydzi się pokazać bez makijażu i w rozwalonych włosach.. ale ma żal że ta nie wybrała jej na swoją świadkową. To się przecież kupy nie trzyma XD. No ale jedziemy dalej, ukradła ona telefon, którym podczas pościgu ją namierzyli i uznała, że dobrym pomysłem jest wzięcie go ze sobą do domu XD. Przecież właściciel telefonu dosłownie mógłby zrobić to samo i odnaleźć jej miejsce zamieszkania. Może to zrobić również policja i miałoby to ogromny wpływ na fabułę.. ale tutaj uznajemy, że namierzanie można wykonać tylko jeden raz i koniec. Policja nawet na to nie wpadła 🤓☝️.
Teraz, żeby nie było że tylko w postaci Zoe jest problem. Demon przygląda się jej naprawdę długi okres czasu i nawet sobie nie przemyślał jak zamierza odebrać jej duszę? Na poczekaniu wpadł sobie na świetny pomysł wejścia w ciało człowieka. No i oczywiście, po tylu latach obserwacji nie wie też jak funkcjonuje ludzki świat i ogarnął co to napój arizona, ale nie co to dolary? 🤨 i ja wiem, autorka próbuje nam to wyjaśniać tym, że to co ludzkie dla demonów z góry jest beznadziejnie i szkoda czasu w ogóle się nad tym zastanawiać.. ale to nie ma po prostu sensu, patrząc na to pod kątem wielkiego planu zdobycia duszy na której tak mu tak zależało...Ale, ale, jest też wisienka na torcie, czyli te kulawe próby podłożenia jego prawdziwego imienia na liście zakupów, podmienienie nazwy kontaktu w telefonie, zamawianie nieistniejącego drinka o takiej nazwie, żeby może po nim go powtórzyła. To wszystko było tak złe. Przecież każdy głupi ogarnąłby, że ktoś ciągle podsuwa mu to samo dziwne słowo, a ona przecież jest wiedźmą.. więc w jakiś sposób musiała powiązać te kropki. No i od początku uznałam, że jeśli je połączy to już przewidziałam zakończenie.. a jeśli ich nie połączy to będzie naprawdę najgłupszą postacią jaką kiedykolwiek dane mi było poznać w książce. Jaki wyszedł rezultat musicie sprawdzić sami. Nie wiem też, jak autorka wyobrażała sobie park rozrywki pod CAŁYM Las Vegas. Przez chwilę zastanawiałam się, co dokładnie miała ona na myśli pod tym terminem (pierwsze co pomyślałam to jakiś cholerny pseudo disneyland XD, a potem z treści wyszło, że chyba jednak bardziej takie podziemne miasto z kasynami), ale w sumie niezależnie o co chodziło - niemożliwym jest stworzyć kompleks czegoś takiego na całym terenie miasta, a tak zostało to opisane w książce. Wyobraźnia naprawdę popłynęła mocno w tym przypadku 😅. Kwiatków takich jak te, o których tu piszę jest jeszcze więcej, serio.
Biorąc to wszystko pod uwagę, po prostu nie potrafiłam cieszyć się czytaniem, nawet jeśli jakieś pojedyncze elementy wzbudzały moją sympatię. Uważam, że książka ta to zmarnowany potencjał, a wielka szkoda. Chyba styl pisania Mags Green jest zupełnie nie dla mnie, bo to kolejna książka, którą próbuję przekonać się do autorki. Niestety nie wyszło i tym razem.
Czułam się trochę, jakbym oglądała Sabrinę nastoletnią czarownicę, ale oczywiście wersja Netflixa. Było mrocznie i klimat grozy wywołał u mnie ciary. Zoe była waleczna i sprytna. Jedna z najlepszych głównych niestety. Zerrezath potężny demon, który chce tylko jej duszy. Razem byli cudowni. Musiałam przypominać sobie, że on chce zabić i nie jest to cute romantasy. Podobało mi się. Te wsyzstkie teksty i aluzje! Bawiłam się dobrze i chętnie poczytałabym coś, gdzie akcja toczy się na DOLE.
BOZE JAK TO MI SIE PODOBALO!!! GENIALNE, BRAK MI SLOW. jestem największą fanką motywów z diabłami, demonami, cieniami, więc to była perfekcyjna książka dla mnie. uwielbiam to jak zerrezath obserwował każdy ruch zoe i był z nią za zawsze, nikt nie znał jej tak dobrze jak on i miał absolutną obsesję na jej punkcie. i to było genialne jak będąc w ciele maddena zaczyna odczuwać ludzkie emocje i niezaprzeczalnie się do niej przywiązał. kocham to, kocham ten świetny klimat i ahhhhh. to była moja pierwsza książka od magdy, ale to było najbardziej pozytywne zaskoczenie na świecie
Myślałam, że będzie gorzej. Widać progres językowy w stosunku do "Słonecznego Gonu", który czytałam w zeszłym roku. Zniknął także ogrom cringe'u, który mnie tak powalił w debiucie autorki. Powiem szczerze, że całkiem przyjemnie mi się "Grzechów" słuchało (mimo fatalnej lektorki), niestety fabuła okazała się bardzo rozczarowująca, choć zgodna z opisem książki - jest to mozolne dochodzenie, mające obnażyć mordercę, którego jako czytelnicy już znamy. Po prostu. Zostało to poprowadzone bez cienia finezji, a zawiązanie akcji mnie przeokrutnie zawiodło. Gdyby choć końcówka dowiozła, to myślę, że nawet oceniłabym powieść nieco wyżej. Niemniej klimacik całkiem fajny, jednak jest tutaj sporo niedociągnięć, lazy writingu (na przykład wątek nieobecnych rodziców, klasycznie) i zdecydowanie za dużo ganiania za własnym ogonem. Czuję też zawód, ponieważ miał być to erotyk, a samej erotyki było tu niewiele (odwrotny zarzut co do Gonu, gdzie była niepotrzebna, a było jej za dużo). Mam wrażenie, że autorka nie potrafi poruszać się w gatunkach, za które się bierze. Napięcie między bohaterami wypadło całkiem dobrze, brakowało tylko należytego rozwinięcia. Spodziewałam się po prostu czegoś odrobinę innego. Like frywolny erotyk bezwstydnej wiedźmy i chutliwego demona, którzy rzucają się w wir zabawy w Las Vegas. To zdecydowanie byłby mój guilty pleasure. Podobało mi się za to dzielenie rozdziałów na grzechy. Podsumowując, mam dość mieszane odczucia. Z jednej strony mi się podobało, ale z drugiej mam wrażenie, że zaraz o tej książce zapomnę.
Lepszy styl pisania niż w Słonecznym Gonie, na którym wymiękłam przed połową. Pomysł dobry, blurb zachęcający i… dawno nie czytałam tak męczącej książki, gdyby nie audiobook to bym to czytała z miesiąc jeżeli bym nie rzuciła 🥲
OMG 🔥 dla wszystkich fanów pokręconych i mocnych romansów - czytajcie to, proszę. To było tak dobre, że nie mam słów! Jeszcze ten motyw morderstwa i zagadek, no wowww 😍 4.75/5 ⭐
𝟏𝟎 𝐆𝐑𝐙𝐄𝐂𝐇𝐎𝐖 𝐆𝐋𝐎𝐖𝐍𝐘𝐂𝐇 to zdecydowanie topka romansów paranormalnych jakie znam.
Jest to książka, która od pierwszej strony przyciąga i wciąga swoimi ostrymi szponami w mroczny świat, fascynujący i pełen tajemnic, zagadek oraz intensywnych relacji. Świat demonologii, czarnoksięstwa, okultyzmu i walki zła z… mniejszym złem.
Już sam opis da Wam do zrozumienia, że mamy tutaj do czynienia z czymś więcej niż zwykłą historią o paranormalnych siłach. Dla mnie ta książka była prawdziwą ucztą literacką, a każda kolejna przewracana strona była dla mnie jak podróż do domu - czyli do piekła, żeby nikt nie miał wątpliwości. Zatraciłam się w 𝟏𝟎 𝐆𝐑𝐙𝐄𝐂𝐇𝐀𝐂𝐇 𝐆𝐋𝐎𝐖𝐍𝐘𝐂𝐇 tak bardzo, że miałam ochotę przeczytać ją jeszcze raz zaraz po jej zakończeniu.
Zanim przejdę do tego, co najbardziej w niej kocham, muszę zaznaczyć, że nie jest to książka dla każdego. Mags w nocie od autora sama ostrzega, że 𝟏𝟎 𝐆𝐑𝐙𝐄𝐂𝐇𝐎𝐖 𝐆𝐋𝐎𝐖𝐍𝐘𝐂𝐇 może urazić uczucia religijne, a jej treść skierowana jest do pełnoletniego czytelnika. I uwierzcie mi - nie jest to czcze gadanie, bo ta historia nie unika, a wręcz pożąda kontrowersyjnych tematów. Czytacie na własną odpowiedzialność.
To co muszę zaznaczyć na wstępie i za co muszę oddać pokłon - Reaserch dotyczący okultyzmu i demonologii to cholerne mistrzostwo świata.
Jeśli myślicie, że dostaniecie tutaj tylko kilka powierzchownych wzmianek o piekle, demonach czy rytuałach to jesteście w błędzie wielkim jak Czarna Dziura. Mags stworzyła głębokie, wielowarstwowe tło, w którym każdy byt nadprzyrodzony, każda tajemnicza siła i każde piekielne zdanie ma swoje miejsce i znaczenie. Demonologia w tej książce jest naprawdę fascynująca. Nie jest to tylko narzędzie do wprowadzenia grozy, a stanowi integralną część świata. Demony, ich hierarchie, zasady, a nawet język zostały przemyślane i przedstawione z precyzją. Całość jest spójna, każdy element ma sens i jest w pełni zrozumiały. Dzięki temu książka nie tylko wciąga, ale również intryguje i skłania do zastanowienia się nad naturą zła, moralności i wolnej woli.
Zerrezath, demon, to postać nie tylko przerażająca, ale również tragiczna w pewnym sensie. Przerażająca, bo nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. A Jego cel to zdobycie duszy Zoe i powrót do piekła. Motyw zaprzedania duszy jest stary jak świat, jednak Mags ukazuje ten proces jako coś skomplikowanego, trudniejszego do osiągnięcia niż nam się wydaje. I powiedzmy sobie to wprost - Zerrezath nie jest po prostu antagonistą. Jego motywacje i działania, a także przemyślenia i relacje z innymi zostały wykreowane z dbałością o najmniejszy szczegół, że w im dalej w książkę, tym bardziej zaczęłam go postrzegać nie tylko jako demona, a jako istotę skazaną na wieczną walkę z samym sobą.
Każdy wie, czym jest Las Vegas – miastem grzechu, a na kartach tej książki jest jak żywe i na wyciągnięcie ręki.
Miasto Grzechu jest idealnym miejscem dla tej historii. Jakie inne miasto jest pełne mroku, pokus i moralnych dylematów? Dostaniecie nie tylko atmosferę metropolii, ale również pełnoprawnego bohatera, którym to miasto się stało. Jego ulice, kasyna, kluby nocne – wszystkie te miejsca są jak żywe, nadają akcji dynamiczny i pulsujący rytm. Las Vegas w tej książce idealnie współgra z wątkiem demonów i dusz. To co zrobiła Mags, jak przedstawiła dualizm tego miasta to coś fantastycznego. Na pierwszy rzut oka błyszczące i rozrywkowe miasto zestawiła z tym, co czai się w mrocznych zakamarkach, z mrocznymi siłami, które czają się wszędzie tam, gdzie pada cień.
Akcja jest naprawdę dynamiczna. Pulsująca jak stroboskopy. Nie jest oczywista, a zwroty akcji dadzą z liścia w najmniej oczekiwanym momencie. Zakończenie rzuciło mnie na kolana i nie mogłam wyjść z podziwu dla mózgu Mags. Żaden z wątków nie został zaniedbany, a najbardziej cieszy mnie ciągle przedstawiane kryminalnego case’u i próba rozwiązania go przez dwoje samozwańczych detektywów. Dla fanki seriali kryminalnych nie było niczego lepszego niż to.
Bohaterowie są tacy, do jakich Mags zdążyła nas przyzwyczaić w Post Mortem – żywi, pełnokrwiści i skomplikowani. I żądni krwi.
Zoe Geverotta to postać, która we mnie od razu wzbudziła sympatię. Jej wewnętrzna siła, walka o swoje, emocje i relacje z innymi bohaterami sprawiają, że jest niezwykle złożoną personą. Zoe jest całkowitym przeciwieństwem ofiary losu - bierze życie w swoje ręce i formuje otrzymane szanse jak glinę. Jest odważna, niezły z niej zakapior, ma cięty język. No i laska jest mega hot. MEGA HOT.
Zerrezath wykracza poza typową rolę antagonisty. Jego relacja z Zoe to coś więcej niż tylko próba manipulacji i zdobycia duszy. To skomplikowana, wielowarstwowa gra, w której emocje i interesy ich obojga nieustannie się przeplatają. A wplątując w to wszystko Maddena posunął się do ostateczności swoich szatańskich machlojek. Zerrezath jest jednym z najlepiej napisanych villainów, jakich spotkałam w książkach w ostatnim czasie. I nie potrafię go winić za to, co zrobił, żeby osiągnąć swój cel. Nie jestem demonem, ale pewnie też byłabym szalona do granic.
Najlepsze na koniec, moi drodzy, a mianowicie spicy sceny. Niech będzie błogosławiony Lucyfer Gwiazda Zaranna za swoje mroczne oddziaływanie. Tu wszystko było on point. Naprawdę trudno jest mnie zadowolić jeśli chodzi o demoniczną prokreację, ale niech mnie licho, Mags się to udało. Scena w klubie? Albo na ołtarzu? Tlenu. Uwielbiam chemię, jaką występowała między nimi oraz magnetyczne wręcz przyciąganie, któremu nikt nie mógłby się oprzeć. It was too good. Wiecie co jest jednak w tym wszystkim najlepsze? Nie ma krindżu. Nie ma, nie występuje. Sceny są napisane dobitnie, ale nie są przaśne i jarmarczne, a naprawdę gustowne (na tyle, na ile demoniczny seks może taki być). Uwielbiam. Pragnę więcej.
𝟏𝟎 𝐆𝐑𝐙𝐄𝐂𝐇𝐎𝐖 𝐆𝐋𝐎𝐖𝐍𝐘𝐂𝐇 to książka, którą pokochałam całym swoim kamiennym sercem i z czystym sumieniem mogę polecić każdemu miłośnikowi mrocznych powieści z wątkiem paranormalnym. Genialny research dotyczący demonologii, świetny klimat Las Vegas oraz wyraziste postaci sprawiają, że jest to pozycja, od której trudno się oderwać.
Jeśli lubicie Her soul to take, a serial Lucyfer to wasze Roman empire - ta książka powinna już zagościć na Waszych regałach.
To książka idealna na jesień i wprost stworzona żeby zaczytać się nią w Halloween.
Jaka książka zachwyciła Cię ostatnio swoją świeżością i wyjątkową tematyką?
Zerrezath obserwuje Zoe od sześciuset dni. Ochrania w dzień, strzeże w nocy. Zostało mu sześćdziesiąt sześć dni, aby ukraść jej duszę i wrócić z nią do piekła.
Poruszona tematyka, pomysł na fabułę i wykonanie – tutaj wszystko się zgadza. To historia napisana z genialnym humorem i dystansem, w której elementy paranormalnie idealnie przeplatały się z ludzką codziennością.
Bohaterzy opowiadając historie ze swoich perspektyw wplatają w nią pewne fakty i wyjaśnienia ich postępowania, które skradły moje serce. Odpowiadali na pytania, które pojawiały się w mojej głowie i nie zostałam pozostawiona z ani jednym "dlaczego". Dawno nie byłam tak urzeczona – a perspektywa Zerrezatha to mistrzostwo. Równie zabawna, co wywołująca ciarki, w której zainteresowanie diabelskimi tematami miesza się z tymi ludzkimi. To niebywała mieszanka namiętności, szczerości uznawanej przez ludzi za sarkazm i chęci odebrania duszy.
Zoe to zmyślna wiedźma. Inteligentna i silna, sprytnie poszukiwała rozwiązania zagadki i potrafiła postawić na swoim.
Spicy sceny były dokładnie takie, jak mi obiecano – totalnie hot, a gdy dodamy do nich slow burn i wymuszoną bliskość, otrzymujemy jeden z lepszych dark romansów z elementami paranormalnymi, jakie miałam okazję poznać. @magsgreen_autorka zrobiłaś to po mistrzowsku. 😈🔥
Autorka świetnie opracowała konstrukcję książki. Nie było tutaj momentów przypadkowych, konflikty moralne miały swoje podłoża, a wydarzenia stanowiły dopracowany ciąg przyczynowo-skutkowy.
Będę tę książkę szczerze polecać, bo nie tylko przeczytasz ją z wypiekami na policzkach, ale zakochasz się w sarkastycznym demonie i złapiesz nić porozumienia ze zmyślną wiedźmą.
Niezmienne wydawnictwo stworzyło przepiękne wydanie, które cieszy oko i fenomenalnie oddaje klimat książki.
Jestem świadoma, że to nie będzie książka dla wszystkich. Jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, porusza szereg TW i może urazić uczucia religijne, ale jeśli jesteś gotow_ na to wszystko, to nie ma na co czekać!